Wróciłam niedawno z Białorusi, to nie była moja pierwsza wizyta i śmiało mogę mówić, że to co głosi nam oficjalna propaganda ma się nijak do rzeczywistości tego kraju/ale to już temat na całkiem inną dyskusję/. Wbrew temu co wpajały nam, Polakom książki Pawła Jasienicy czy powieści historyczne Kraszewskiego chrześcijaństwo na tych ziemiach nie znalazło się bynajmniej dopiero za sprawą Jagiełły, Unii w Krewie czy w ogóle za sprawą Polski i Polaków, a było obecne już w czasach, gdy Polacy o nim jeszcze nie myśleli/oczywiście w obrządku wschodnim, ale to do czasu schizmy wschodniej i wzajemnym obłożeniu się przez głowy kościołów klątwami nie miało najmniejszego znaczenia/. Los , a raczej ciekawość zagnały mnie do niewielkiej dziś miejscowości, kiedyś stolicy potężnego i jednego z bardziej znanych księstw- do Turowa.Na słynnej Górze Zamkowej prowadzone są na szeroką skalę prace wykopaliskowe. Uroczyście obchodzono też 1000-lecie biskupstwa turowskiego. Odkrycia były ciekawe. Odkopano i fachowo zabezpieczono przed wpływami atmosferycznymi fragmenty zamku i otaczających budowli. I chwała im za to. Rzecz w tym,że przy okazji prac znaleziono bogate fragmenty znacznie wcześniejszej osady i...miejsca kultu pogańskiego. Doskonale zachowane i warte wyeksponowania.Chciano to zrobić,ale...napotkano na tak gwałtowny sprzeciw hierarchii prawosławnej, że nie tylko ich nie pokazano, ale całe znalezisko z powrotem i starannie zakopano!Wszak sprzeczne było z opowieściami o kulturo i osadniczo twórczej roli cerkwi na tym terenie...Cóż, nie tylko krk i nie tylko w Polsce ma długie ręce i skutecznie stara się sterować tym , co przekazywane jest do wiadomości maluczkich...Walka o "rząd dusz"trwa.O religijności Białorusinów,jej cechach charakterystycznych, a także o aktywności kościołów różnych wyznań w tym kraju można by długo, ale to też odrębny temat
|