Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg jest bez sensu (bez złośliwości)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
09-03-2009 22:51hao_ (235 punktów)Bóg jest bez sensu (bez złośliwości)
Ocena 2 na 2
Moje prywatne rozmyślanie nad bezsensownością koncepcji boga. Taka "mała syntaktyka" w przestrzeni wszechświata.

Na początku był bóg i bóg stworzył wszystko.
Na początku zatem był TYLKO bóg - zatem wszystko powstało z boga.
Zatem wszystko co powstało z boga musi kierować się jego zasadami: prawa fizyki = boska logika!

Bóg zabija w wypadkach dzieci, pozwala na wojny (stary i głupi argument przeciwników kościoła). Ale przecież nie znamy ścieżek pana, czyli może kierować się inną logiką niż tą którą rozumiemy. Ale jako że żyjemy w "Tworze doskonale odbożnym" musi nas właśnie obowiązywać ta sama logika! W innym wypadku bóg był zawsze tylko elementem (odpada).

A na pewno bóg stworzył wszystko wg. tej logiki, ponieważ inaczej nie byłby wszechwiedzący (nie mógł po miliardach lat zrobić czegoś na co nie wpadł kiedyś, nie?).

Zatem bóg jest inny. Może zły? Może kościół nie wie o tym i czci szatana? W końcu we własnej Biblii mają napisane, że ten spryciarz potrafi się fantastycznie podszywać (tak, szydzę sobie, chociaż patrząc na to wszystko...).

Widzicie do czego to dąży? Do tego samego co pytanie "Czy bóg może stworzyć kamień którego nie uniesie?", "Czy bóg rzeczywiście może być na raz wszechmocny i wszechwiedzący"? (macie więcej?)

Czy ktokolwiek spotkał się ktoś z innym wytłumaczeniem boskiej nielogiki niż "nie znamy ścieżek..." ?

A teraz dowcip:
Bóg istniał na początku wszechświata. Żył 1^-359 sekund, ponieważ w momencie w którym powstał - od razu znikł. Coś jak zderzenie się materii (sensu) i antymaterii (bezsensu) tylko w tym przypadku była to jednoosobowa implozja
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>"Czy bóg rzeczywiście może być na raz wszechmocny i wszechwiedzący"? (macie więcej?)
>Czy ktokolwiek spotkał się ktoś z innym wytłumaczeniem boskiej nielogiki niż "nie znamy ścieżek..."
Tak, ja mianowicie miałem objawienie, w którym wzmiankowany tu Bóg objawia mi, że nie istnieje.
.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>Moje prywatne rozmyślanie nad bezsensownością koncepcji boga.
>[...]
>, "Czy bóg rzeczywiście może być na raz wszechmocny i wszechwiedzący"? (macie więcej?)
>Czy ktokolwiek spotkał się ktoś z innym wytłumaczeniem boskiej nielogiki niż "nie znamy ścieżek..."

Prawda człowieku jest taka, że zarówno Ty jak i wszyscy ateiści ewolucjoniści, którzy za alternatywę dla TE przyjmują religijne koncepcje od ludzi, którymi przecież pogardzają są zwyczajnie intelektualnie leniwi i prymitywni w swoim myśleniu. Zamiast sami sformułować alternatywę dla TE i to dopiero z nią się porównywać, to cieszą się, że TE jest niby inteligentniejsza od katolickiego wyobrażenia o "Bogu". Żałosne samouwielbienie i bezmyślność.

Zobacz choćby tutaj i zrozum, że teorią alternatywną do TE, nie są opowiastki katolików o wszechwiedzącym i wszechmocnym "Bogu", bo coś takiego nawet z Biblii nie wynika, to zwykłe ich zmyślenia.

bendyk.blog.polityka.pl/?p=260

Nabukomb pisze:
2007-12-15 o godz. 01:23

O wszechmocy "Projektanta"
[...]

Cytat:
"Chciałem się jak najdłużej trzymać z dala od Biblii, ale skoro temat już jest wywołany to chcę zwrócić uwagę, że :
- jeżeli ktoś chce twierdzić, że Bóg biblii jest tam przedstawiony jako jakiś nieomylny, wszechwiedzący absolut - to taki ktoś kompletnie nie zna Biblii;
- Jahwe z biblii nie zna przyszłości, on ją przewiduje lub ewentualnie kształtuje ją poprzez swoje działanie tak by pewne proroctwa się spełniały;
- J. wielokrotnie zmieniał zdanie, co kompletnie nie pasuje do do definicji wszechmocy;
- reaguje stosownie do zmieniającej się sytuacji (np. Jonasz i Niniwa);
- popełnia ewidentne błędy, których żałuje (np. przed potopem lub po wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu);"


Podsumowując, to nie koncepcja "Boga" jest bez sensu, tylko Twój sposób rozumowania jest prymitywny i wskazujący na powszechne wśród ateistów lenistwo intelektualne.

pozdr. N.
10-03-2009 17:07 
 Ocena 1 na 1
e.coli (338 punktów)
> Zamiast sami sformułować alternatywę dla TE i to dopiero z nią się porównywać, to cieszą się, że TE jest niby inteligentniejsza od katolickiego wyobrażenia o "Bogu". Żałosne samouwielbienie i bezmyślność.

Słyszałem, że Ty ową alternatywę sformułowałeś. Chełpiłeś się nią i wychwalałeś, szkoda tylko, że jej nie przedstawiłeś...
Samouwielbienie i bezmyślność? Przypomina Wam to kogoś? ("Przeskoczyłem 2 klasy w szkole, a na studiach wytykałem błędy profesorom")

>Zobacz choćby tutaj i zrozum, że teorią alternatywną do TE, nie są opowiastki katolików o wszechwiedzącym i wszechmocnym "Bogu", bo coś takiego nawet z Biblii nie wynika, to zwykłe ich zmyślenia.

Więc co jest tą alternatywą?

>bendyk.blog.polityka.pl/?p=260
>Nabukomb pisze:
>2007-12-15 o godz. 01:23
>O wszechmocy "Projektanta"
>[...]
> Cytat:
"Chciałem się jak najdłużej trzymać z dala od Biblii, ale skoro temat już jest wywołany to chcę zwrócić uwagę, że :
>- jeżeli ktoś chce twierdzić, że Bóg biblii jest tam przedstawiony jako jakiś nieomylny, wszechwiedzący absolut - to taki ktoś kompletnie nie zna Biblii;
>- Jahwe z biblii nie zna przyszłości, on ją przewiduje lub ewentualnie kształtuje ją poprzez swoje działanie tak by pewne proroctwa się spełniały;
>- J. wielokrotnie zmieniał zdanie, co kompletnie nie pasuje do do definicji wszechmocy;
>- reaguje stosownie do zmieniającej się sytuacji (np. Jonasz i Niniwa);
>- popełnia ewidentne błędy, których żałuje (np. przed potopem lub po wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu);"


No właśnie- Jahwe, Absolut, Bóg, wszechmogący, który popełnia błędy... A skoro jednak nie uważasz go za wszechmogącego, to może należałby mu się status "bożka" a nie boga? Co to za bóg, Stwórca, który jest ograniczony?
Zresztą popełniasz herezję...

>Podsumowując, to nie koncepcja "Boga" jest bez sensu, tylko Twój sposób rozumowania jest prymitywny i wskazujący na powszechne wśród ateistów lenistwo intelektualne.

Tyś nas, póki co, nie oświecił, a jedynie gadał o swej "głębokiej logice".
10-03-2009 17:48 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>Słyszałem, że Ty ową alternatywę sformułowałeś. Chełpiłeś się nią i wychwalałeś, szkoda tylko, że jej nie przedstawiłeś...

I kto to mówi ? Jakoś nie doliczyłem się Ciebie wśród "co najmniej pięciu osób", na tyle uczciwych i obiektywnych, że w przypadku mojej racji gotowi, byliby przeprosić, a potem z uwagą wysłuchać mojej teorii.

>Samouwielbienie i bezmyślność? Przypomina Wam to kogoś? ("Przeskoczyłem 2 klasy w szkole, a na studiach wytykałem błędy profesorom")

Jeśli dla Ciebie podawanie suchych faktów, jest samouwielbieniem, to i wszelkie CV, w myśl Twojej logiki powinny zawierać tylko informację o tym , że ktoś się urodził i jeszcze żyje.

>Więc co jest tą alternatywą?

>>bendyk.blog.polityka.pl/?p=260
>>Nabukomb pisze:
>>2007-12-15 o godz. 01:23
>>O wszechmocy "Projektanta"
>>[...]

>No właśnie- Jahwe, Absolut, Bóg, wszechmogący, który popełnia błędy.....

Ty chyba nie potrafisz nawet czytać, i wyciągać wniosków, to jaka z Tobą dyskusja?

>Zresztą popełniasz herezję...
>>
>Tyś nas, póki co, nie oświecił, a jedynie gadał o swej "głębokiej logice".
>

Tak jak człowiek a-religijny nie może popełniać herezji, tak samo i ateisty nie sposób oświecić.
Zresztą jakże można by "tłuszczę", która uwierzyła naukowcom w ich bajkę bez argumentów logicznych , głęboką logiką i siłą argumentów od wiary odwieść.

pozdr.
10-03-2009 18:08 
 Ocena 2 na 2
e.coli (338 punktów)

>I kto to mówi ? Jakoś nie doliczyłem się Ciebie wśród "co najmniej pięciu osób", na tyle uczciwych i obiektywnych, że w przypadku mojej racji gotowi, byliby przeprosić, a potem z uwagą wysłuchać mojej teorii.

Bo to dziecinada. W podstawówce robiliśmy takie "zakłady".

>Jeśli dla Ciebie podawanie suchych faktów, jest samouwielbieniem, to i wszelkie CV, w myśl Twojej logiki powinny zawierać tylko informację o tym , że ktoś się urodził i jeszcze żyje.

Podawanie suchych faktów tam, gdzie to zbędne, kiedy te suche fakty mają podnieść wartość wypowiadającego, jest samouwielbieniem. Gdybyś mówił mądrze i rzeczowo, mógłbyś nawet skończyć zawodówkę- mi to żadnej różnicy nie robi. Ale jak pleciesz głupoty, to i tytuł profesora nauk wszelakich Ci nie pomoże...

>Ty chyba nie potrafisz nawet czytać, i wyciągać wniosków, to jaka z Tobą dyskusja?

A to krytykowałeś bodajże u Ojca Ateusza- wycinanie kawałka wypowiedzi i na jego podstawie atakowanie autora. Słowem- manipulacja.

>Tak jak człowiek a-religijny nie może popełniać herezji, tak samo i ateisty nie sposób oświecić.

Wziąłem Cię za teistę po kilkunastu Twych wypowiedziach.

>Zresztą jakże można by "tłuszczę", która uwierzyła naukowcom w ich bajkę bez argumentów logicznych , głęboką logiką i siłą argumentów od wiary odwieść.
>pozdr.
>

Ciekawe wnioski, bardzo ciekawe. Po raz kolejny wzywam do przedstawienia owej teorii. A może to taka logika? "Nie pokażę. Mam, ale nie dam! Zabiorę swoją superinteligentną, znakomitą i wspaniałą teorię do grobu, ale będę atakował wszystkich dookoła, ponieważ się z nią nie zgadzają!" Czyli, krótko mówiąc, głupota większa niż...
Bajka "bez argumentów logicznych" powiadasz... No to już wiem, z kim rozmawiam.
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>Wziąłem Cię za teistę po kilkunastu Twych wypowiedziach.
>[..]
>... No to już wiem, z kim rozmawiam.

Ateiści i ta ich logika.
Żegnam !
10-03-2009 19:54 
 Ocena 2 na 2
e.coli (338 punktów)

>Ateiści i ta ich logika.
>Żegnam !
To się nazywa merytoryczny argument!
Jeśliś poczuł się urażony, to wybacz mi, ale dla mnie każdy, kto twierdzi, ze świat/ istoty żywe zaprojektował/stworzył ktoś, jest teistą. Bo wierzy w coś, czego nie może udowodnić.
10-03-2009 19:58 
 Ocena 1 na 1
hao_ (235 punktów)
Księga Rodzaju - Pierwsza Mojżeszowa
18; 14 "Czy jest cokolwiek niemożliwego dla Pana?"

Księga Jozuego
2; 11 "Pan Bóg wasz jest bogiem w górze na niebie i w dole na ziemi."
4; 24. "Ręka Pana jest mocna"

Księga Joba
9; 4 "Ma On mądre serce i wielką moc; któż mu się oprze i wyjdzie cało?"
23; 13 "Lecz On jest zawsze ten sam, któż go odmieni? Czego On pragnie, to czyni."

Nowy:
18; 27 "Ale on rzekł: Co jest niemożliwe u ludzi, możliwe jest u Boga"

i tak dalej. parę cytatów wyciągniętych z neta w ciągu 3 minut..

Kain i Abel - historia ludzkości w trzech słowach
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>Księga Rodzaju - Pierwsza Mojżeszowa
>18; 14 "Czy jest cokolwiek niemożliwego dla Pana?"
>Księga Jozuego
>2; 11 "Pan Bóg wasz jest bogiem w górze na niebie i w dole na ziemi."
>4; 24. "Ręka Pana jest mocna"
>Księga Joba
>9; 4 "Ma On mądre serce i wielką moc; któż mu się oprze i wyjdzie cało?"
>23; 13 "Lecz On jest zawsze ten sam, któż go odmieni? Czego On pragnie, to czyni."
>Nowy:
>18; 27 "Ale on rzekł: Co jest niemożliwe u ludzi, możliwe jest u Boga"
>i tak dalej. parę cytatów wyciągniętych z neta w ciągu 3 minut..
>
Kain i Abel - historia ludzkości w trzech słowach


Tak, tak i one dokładnie potwierdzają to co napisałem. Czyli ma wielką moc, robi co chce, w porównaniu z naszą to tak jakby wszystko mógł, ale widać wyraźnie, że On działa, planuje, realizuje plany, nie jest wszechwiedzący, ani wszechmocny w popularnym znaczeniu tego słowa używanym przez ateistów. Jego moc i wiedza są ograniczone. Te wersety i wszystkie inne dokładnie na to wskazują.
Bajka o wszechwiedzącym i wszechmocnym "Bogu", to zwykły mit wymyślony dla potrzeb religijnych, z Biblii na pewno takiego wniosku wyciągnąć nie sposób.

pozdr.
10-03-2009 23:37 
 Ocena 5 na 5
metsys (1088 punktów)
>Tak, tak i one dokładnie potwierdzają to co napisałem. Czyli ma wielką moc, robi co chce, w porównaniu z naszą to tak jakby wszystko mógł, ale widać wyraźnie, że On działa, planuje, realizuje plany, nie jest wszechwiedzący, ani wszechmocny w popularnym znaczeniu tego słowa używanym przez ateistów. Jego moc i wiedza są ograniczone. Te wersety i wszystkie inne dokładnie na to wskazują.
>Bajka o wszechwiedzącym i wszechmocnym "Bogu", to zwykły mit wymyślony dla potrzeb religijnych, z Biblii na pewno takiego wniosku wyciągnąć nie sposób.
>pozdr.

Kreowany przez Ciebie własny wizerunek na tym forum potrafi skutecznie odtrącić adwersarzy nawet, jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia. Niemniej teraz zgadzam się z Tobą w pełni. Masz rację. Bez uprzedzeń.

Wszechmogący i stanowiący istotę wszechwiedzącą bóg chrześcijański nie istnieje w oparciu o przekaz biblijny. Wyraźnie widać tam istotę zachowującą się jak uczący się człowiek i to taki, który ma problemy nie tylko z oceną sytuacji, ale nawet z jej zrozumieniem, że o zdrowych zasadach współpracy z ludźmi nie wspomnę.

Myślę, że forma wszechmocnego, wszechwiedzącego, odwiecznego boga powstała na podstawie oceny jego możliwości sprawczych odbieranych przez starożytnego człowieka. Potop, płonące krzaki, przyloty z nieba na jakiś dziwnych tworach- to w zupełności wystarczyło, by w wiernych ugruntować opinię o wszechmocnym bogu.

Co ciekawe, obecnie dywagacje na temat istoty boga wchodzą już na grunty makro, mikro egzystencjalne, wplątuje się go w tak skomplikowaną twórczość, jak wymyślenie praw fizyki, budowę kodu DNA, żonglerkę wymiarami itp.

Tymczasem ten bidula lubił pieczyste, kazał ludziom tłuc się między sobą, zabijać kobiety i dzieci, wykombinował sobie armię pomocników, z których część poszła w diabły etc.
Słowem niczym specjalnym się nie wyróżnił, co wskazywałoby na aż tak zaawansowany rozwojowo umysł.
Mogę wręcz wykazać całkowitą nonsensowność jego postępowania w ustaleniu dziwnych reguł grzechu, zbawienia, zabicia swojego syna, wybawiania i tej kolokwialnej ideologi wielbienia.

Dlatego śmieszą mnie częste dywagacje zarówno teologów, jak i innych wierzących, na temat nieskończoności istoty boga, jego również nieskończonej nieomylności oraz możliwości istnienia np. poza czasem.

W miarę rozwoju "urabiamy" sobie boga i przypisujemy mu cechy o jakich nigdy nie wspomniał. Celuje w tym oczywiście kościół katolicki.


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
11-03-2009 00:27 
 Ocena-1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
metsys

>>Tak, tak i one dokładnie potwierdzają to co napisałem. Czyli ma wielką moc, robi co chce, w porównaniu z naszą to tak jakby wszystko mógł, ale widać wyraźnie, że On działa, planuje, realizuje plany, nie jest wszechwiedzący, ani wszechmocny w popularnym znaczeniu tego słowa używanym przez ateistów. Jego moc i wiedza są ograniczone. Te wersety i wszystkie inne dokładnie na to wskazują.

>>Bajka o wszechwiedzącym i wszechmocnym "Bogu", to zwykły mit wymyślony dla potrzeb religijnych, z Biblii na pewno takiego wniosku wyciągnąć nie sposób.

>Kreowany przez Ciebie własny wizerunek na tym forum potrafi skutecznie odtrącić adwersarzy nawet, jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia. Niemniej teraz zgadzam się z Tobą w pełni. Masz rację. Bez uprzedzeń.

Obawiam się, że jednak po raz kolejny muszę Cię "odstręczyć od swojej osoby".
Chyba nie zrozumiałeś istoty mojej wypowiedzi. To że Jahwe z Biblii nie jest wszechmocny i nie zna przyszłości, w mojej ocenie jest czymś zupełnie innym niż Ty sobie to tłumaczysz.
Ja chciałem zaprotestować przeciwko według mnie prostackiej logice ateistów, którzy dochodzą do wniosku, że "Bóg" nie istnieje na podstawie fałszywych przesłanek, iż jeśli by istniał, to powinien być wszechmocny i wszechwiedzący, bo tak mówią katolicy, a ponieważ taki "Bóg" jak łatwo wykazać, istnieć nie może, to w takim razie nie istnieje wcale.
Błąd logiczny ateistów jest dla mnie tu oczywisty.

>Wszechmogący i stanowiący istotę wszechwiedzącą bóg chrześcijański nie istnieje w oparciu o przekaz biblijny. Wyraźnie widać tam istotę zachowującą się jak uczący się człowiek....
>Myślę, że forma wszechmocnego, wszechwiedzącego, odwiecznego boga powstała na podstawie oceny jego możliwości sprawczych odbieranych przez starożytnego człowieka. Potop, płonące krzaki, przyloty z nieba na jakiś dziwnych tworach- to w zupełności wystarczyło, by w wiernych ugruntować opinię o wszechmocnym bogu.
>
>Dlatego śmieszą mnie częste dywagacje zarówno teologów, jak i innych wierzących, na temat nieskończoności istoty boga, jego również nieskończonej nieomylności oraz możliwości istnienia np. poza czasem.
>W miarę rozwoju "urabiamy" sobie boga i przypisujemy mu cechy o jakich nigdy nie wspomniał. Celuje w tym oczywiście kościół katolicki.

Z tym powyżej, to od biedy się zgodzę, ale z resztą już nie.

>.. i to taki, który ma problemy nie tylko z oceną sytuacji, ale nawet z jej zrozumieniem, że o zdrowych zasadach współpracy z ludźmi nie wspomnę.
>Tymczasem ten bidula lubił pieczyste, kazał ludziom tłuc się między sobą, zabijać kobiety i dzieci, wykombinował sobie armię pomocników, z których część poszła w diabły etc.

Z tym powyżej nie zgadzam się zupełnie. Uważam, że Twoja ocena wynika ze światopoglądowych uprzedzeń i wczytywania się w psychopatyczne opinie o treści Biblii, wypisywane przez takich jej "wielkich znawców", jak Rodan , czy Dawkins.

Ani oni, ani prawdopodobnie Ty nie zadałeś sobie nigdy trudu przeanalizowania całej historii biblijnej pod kątem czy można było ludzkość "prowadzić" inaczej zakładając, że najważniejszą cechą jaką zostały obdarzone istoty inteligentne to wolna wola.
Do tego wystarczy przyjąć, że ludzie z założenia mieli żyć wiecznie i prędzej czy później cel ten zostanie zrealizowany, by pojąć, że w ciągu tych kilku tysięcy lat historii opisanej w Biblii nie wydarzyło się nic takiego, co dyskwalifikowałoby "Boga" jako mającego szczytne plany zmierzające w efekcie do powszechnej wszechświatowej szczęśliwości i dobrobytu.

To co twierdzisz, z taką pewnością, że:

>Mogę wręcz wykazać całkowitą nonsensowność jego postępowania w ustaleniu dziwnych reguł grzechu, zbawienia, zabicia swojego syna, wybawiania i tej kolokwialnej ideologi wielbienia.

Ja bez problemu zniweluje prostą logiką argumentów pozytywnych, których zwyczajnie nie dostrzegasz. Nie wierzysz, to spróbuj, na jakimś konkretnym przykładzie, a zobaczysz że Twoje wywody są nic nie warte w starciu z "głębszą logiką", wnikliwego zrozumienia Biblii i całościowej historii ludzkości.

>Słowem niczym specjalnym się nie wyróżnił, co wskazywałoby na aż tak zaawansowany rozwojowo umysł.

>Co ciekawe, obecnie dywagacje na temat istoty boga wchodzą już na grunty makro, mikro egzystencjalne, wplątuje się go w tak skomplikowaną twórczość, jak wymyślenie praw fizyki, budowę kodu DNA, żonglerkę wymiarami itp.

>Słowem niczym specjalnym się nie wyróżnił, co wskazywałoby na aż tak zaawansowany rozwojowo umysł.

Błądzisz, brachu i to bardzo. Nie doceniasz inteligencji i siły przeciwnika, jakim jest zakulisowy autor Biblii, a to się zwykle kończy porażką w każdej bitwie logicznej i zostaje się jakimś naiwnym wierzącym religijnym, albo ateistą. Ja to wszystko głęboko przemyślałem, jak wejdziesz głębiej w temat, to przekonasz się jak płytkie jest Twoje rozumowanie w kwestii istnienia "Boga" i tego co zawiera Biblia. Jak starczy Ci odwagi, to próbuj, jestem do dyspozycji.

pozdr. N.
12-03-2009 00:48 
 Ocena 3 na 3
metsys (1088 punktów)

>Obawiam się, że jednak po raz kolejny muszę Cię "odstręczyć od swojej osoby".
>Chyba nie zrozumiałeś istoty mojej wypowiedzi. To że Jahwe z Biblii nie jest wszechmocny i nie zna przyszłości, w mojej ocenie jest czymś zupełnie innym niż Ty sobie to tłumaczysz.

Albom kiep, albom analfabeta, bom nijak nie przyuważył iż Waćpan tak myślisz. No, chyba, żeś marny orator i w tym przyczyna.

>Ja chciałem zaprotestować przeciwko według mnie prostackiej logice ateistów, którzy dochodzą do wniosku, że "Bóg" nie istnieje na podstawie fałszywych przesłanek, iż jeśli by istniał, to powinien być wszechmocny i wszechwiedzący, bo tak mówią katolicy, a ponieważ taki "Bóg" jak łatwo wykazać, istnieć nie może, to w takim razie nie istnieje wcale.
>Błąd logiczny ateistów jest dla mnie tu oczywisty.

No tutaj nareszcie coś się zrozumieć udało. Błąd logiczny to sam stworzyłeś, gdyż ateiści nie przyjmują żadnych przesłanek istnienia lub nie boga. Nie biorą go pod uwagę.

>.. i to taki, który ma problemy nie tylko z oceną sytuacji, ale nawet z jej zrozumieniem, że o zdrowych zasadach współpracy z ludźmi nie wspomnę.
>>Tymczasem ten bidula lubił pieczyste, kazał ludziom tłuc się między sobą, zabijać kobiety i dzieci, wykombinował sobie armię pomocników, z których część poszła w diabły etc.
>Z tym powyżej nie zgadzam się zupełnie. Uważam, że Twoja ocena wynika ze światopoglądowych uprzedzeń i wczytywania się w psychopatyczne opinie o treści Biblii, wypisywane przez takich jej "wielkich znawców", jak Rodan , czy Dawkins.

Wyprostuję nieco Twój tok myślowy. Moja ocena jest wyłącznie moją. Jeśli doszedłeś do wniosku, że powielam bezwiednie jakieś kalki myślowe Dawkinsa lub Rodana jesteś w błędzie. Ściślej, nie przeczytałem jeszcze ani jednej z ich książek, choć szanuję obydwu.
>Ani oni, ani prawdopodobnie Ty nie zadałeś sobie nigdy trudu przeanalizowania całej historii biblijnej pod kątem czy można było ludzkość "prowadzić" inaczej zakładając, że najważniejszą cechą jaką zostały obdarzone istoty inteligentne to wolna wola.

Szanowny Panie. Takie rozterki i rozumowania przeprowadzałem 20 lat temu.
Swoją drogą polecam poczytanie do poduszki przepowiedni Nostradamusa. Też niezły kawałek inteligentnej twórczości o niczym. Ups, ale zaraz dostanę opier... za mieszanie wątków.

>Do tego wystarczy przyjąć, że ludzie z założenia mieli żyć wiecznie i prędzej czy później cel ten zostanie zrealizowany, by pojąć, że w ciągu tych kilku tysięcy lat historii opisanej w Biblii nie wydarzyło się nic takiego, co dyskwalifikowałoby "Boga" jako mającego szczytne plany zmierzające w efekcie do powszechnej wszechświatowej szczęśliwości i dobrobytu.

Moja rozmowa z synem.
- Tato duchy istnieją?
- Nie widziałem żadnego, mama też nie, ani babcia i dziadek. Nie ma duchów. to wymysł ludzi.
- No, ale pani na religii mówiła, że są duchy i w telewizji pokazali dzisiaj zdjęcia duchów.
- Jakie zdjęcia? Choć zobaczymy zdjęcia duchów w internecie, a później zrobimy podobne w domu.
Zrobiliśmy kilkanaście fotek w różnych konfiguracjach sprzętowych i udało się na dwóch zobaczyć duchy. Zniknęły po obróbce cyfrowej zwykłym programem foto.
- No, ale ludzie umierają i zamieniają się w duchy!
- Nie. Ludzie umierają i już. Nikt nie widział nigdy ducha, a nawet jeśli tak twierdzi, to tłumaczyłem ci jak nasze mózgi dopowiadają sobie obrazy z kawałeczków.
Ktoś twierdzi, że widział ducha, a to cień albo gałęzie przygniecione wiatrem.
Widzę, że głęboko zapadły mu duchy w pamięć, więc z innej beczki:
- Myślisz, że są aniołowie, diabły, duchy?
- Są.
- To ja mówię Ci teraz, że przed wyjściem na taras stoi teraz X-wing Luka Sywalkera i czeka, aż przyjdę i polecę z nim gdy będziesz spał, na Marsa. Wierzysz mi?
- Nie! To niemożliwe.
- Dlaczego nie? Mówię Ci, że tam stoi.
- Bo to nieprawda.
- Udowodnij mi teraz, że przed domem nie stoi pojazd Luka.
- Udowodnię. Jasne!
- Jak to zrobisz?
- Zobaczę przez okno.
- Ale ja nie pozwalam Ci zobaczyć, tylko udowodnij z łóżka, że przed domem nie ma pojazdu.
- No nie da się...
- Widzisz teraz skąd są duchy.

Widzisz. Założeń możemy tworzyć i doszukiwać się w historiach Biblii z każdej strony. Możliwośc różnorakiej jej interpretacji nie wynika z jakiejś boskiej idei w niej zawartej, a z prostego zamysłu powiązania realiów z mistycyzmem, co wcale nie nadaje jej jakiegoś wybitnego charakteru z punktu widzenia nauki. Oczywiście potrafię doszukać się wszystkiego, czego będę tylko chciał w jej treści, niczego nowego nie odkryłeś, ale tak właśnie funkcjonują wszelkie natchnione przekazy, tudzież dywagacje o przydatności piramid w przekazach energii, powiązaniach z Syriuszem itp.

>>Mogę wręcz wykazać całkowitą nonsensowność jego postępowania w ustaleniu dziwnych reguł grzechu, zbawienia, zabicia swojego syna, wybawiania i tej kolokwialnej ideologi wielbienia.
>Ja bez problemu zniweluje prostą logiką argumentów pozytywnych, których zwyczajnie nie dostrzegasz. Nie wierzysz, to spróbuj, na jakimś konkretnym przykładzie, a zobaczysz że Twoje wywody są nic nie warte w starciu z "głębszą logiką", wnikliwego zrozumienia Biblii i całościowej historii ludzkości.

Ok. Podejmę rękawicę. Ruszaj i oświeć mnie bym błądzić nie musiał. Zważ tylko, by pochodnią sobie czupryny nie opalić.

>jak wejdziesz głębiej w temat, to przekonasz się jak płytkie jest Twoje rozumowanie w kwestii istnienia "Boga" i tego co zawiera Biblia. Jak starczy Ci odwagi, to próbuj, jestem do dyspozycji.
>pozdr. N.

Ha. Ha. Ha. Coś na kształt tych pięciu szukanych do bramek przeprośnych? Dobrze. Wyciągaj zatem swój oręż. Czekam na objawienie.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
11-03-2009 00:15 
 Ocena 3 na 3
hao_ (235 punktów)
Oczywiście mnie również zawsze wydawało się, gdy jeszcze chodziłem na lekcje religii, że ta "wszechmoc" to totalna bzdura - wąż zjadający się sam od końca - a jednak tak mnie uczono. No cóż. Zawodzi jak zwykle zwykły czynnik ludzki. Wszystkie pisma święte są o tyle "niebezpieczne", że są szalenie podatne na interpretacje. Ale przyznasz, że znalazłyby się fragmenty, które dobry demagog zinterpretowałby właśnie tak na swoje potrzeby?

Właściwie... jesteś pierwszą osobą, która tak stanowczo zaprzeczyła, co mi się, nie powiem, podoba (u mnie małe miasto i tak dalej). Ma to większy sens, oczywiście z mojego ateistycznego punktu widzenia. Ale dawno już stwierdziłem, że takie "opozycje" jak nasze powinny się uczyć tolerancji i "pozwalać żyć po swojemu", czego niestety dzisiaj jeszcze nie ma, niż tylko w kółko próbować przekonywać się etc..

Pozdrawiam

Albo jeszcze jeden temat, który również mnie zastanawiał (już Biblia):

W Biblii nie ma (chyba?) ani jednego fragmentu, w którym by napisane zostało, że Judasz został jakoś ukarany/wciągnięto go do piekła? Właściwie nie zapamiętałem żadnych fragmentów opowiadających o tej karze. Zatem skoro być może sam Judasz nie poszedł do piekła (taka moja interpretacja) warto rozpatrzeć możliwość, że... Piekła nie ma (nie, nie, to żart)... że do nieba może pójść właściwie każdy?
Z drugiej jednak strony, (w ew. św. Pawła? oj nie mam pamięci) napisane jest, że do nieba dostanie się naprawdę bardzo niewielu wiernych.

Judasz był, można powiedzieć wiernym Jezusa, potem żałował itd. Zatem sądzę, że jest niezłym przykładem, jak to aż TAKI grzesznik może zostać zbawiony - być może był kimś jednak wyjątkowym?

Wszystko to prowadzi mnie do myśli, że śmierć Jezusa była śmiercią z czystą premedytacją - poświęceniem się dla własnego kultu. Z jednej strony Jezus głosił, że wie jaki czeka go los, z drugiej zaś, gdyby nie wykonał wielu czynności (burda przed świątynią, wjazd do miasteczka akurat w dniu z przepowiedni o przybyciu proroka, co bardzo rozsierdziło żydów u władzy itp itd). Zatem - niby wola jego ojca, aby jego syn zginął - jednak syn sam wlał całą oliwę do ognia. I zwracam uwagę - z premedytacją! bo kiedy w całej biblii Jezus się zezłościł i pokazał pazurki? Czy tylko raz kiedy niszczył stragany? Jeśli tak, to nie taki był jego charakter i "wściekł" się z rozmysłem - z premedytacją.

Przyznanie się, iż jest się "synem bożym" również wydaje mi się nadinterpretacją późniejszych przepisywaczy i tłumaczy biblii - W tych czasach każdy bogobojny żyd uważał się za "syna bożego", tak jak dzisiaj mówi się o "dzieciach bożych" i nikt nie myśli o faktycznych potomkach Boga - a jednak panuje pogląd, że to był powód do aresztowania Jezusa.

Osobiście wydaje mi się, że było to aresztowanie bardzo naciągane, polityczne i dla pieniędzy (a nie czysto religijne), co wśród biedoty uczyniło Jezusa/Jana (jak kto woli) kimś na miarę religijnego pomieszania Korwina-Mikke i Siwca. Ale czy faktycznego dla ówczesnych żydów synem-boga w znaczeniu teistycznym? Czy wobec tego Jezusa nie powinno się potraktować jako inteligentnego i wyrachowanego samobójcy? Oczywiście w imię pozytywnych wartości - ale jednak samobójcy!

Chciałbym zwrócić uwagę, że rozpisuję się teraz (może powinienem był zrobić inny wątek nad interpretacją Biblii a nie nad samym bogiem, bo jak kolega wyżej napisał - "punkt widzenia (boga) zależy od punktu siedzenia".


Kain i Abel - historia ludzkości w trzech słowach
11-03-2009 00:52 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)

>Oczywiście mnie również zawsze wydawało się, gdy jeszcze chodziłem na lekcje religii, że ta "wszechmoc" to totalna bzdura - ....

Brawo za zdrowy rozsądek. Rozum i racjonalizm jest bliższy temu co jest w Biblii niż się to ateistom wydaje.

> Wszystkie pisma święte są o tyle "niebezpieczne", że są szalenie podatne na interpretacje. Ale przyznasz, że znalazłyby się fragmenty, które dobry demagog zinterpretowałby właśnie tak na swoje potrzeby?

Przecież taki był właśnie cel spisywania Biblii, mądremu ma pomóc żyć, a głupi i tak zobaczy w niej tylko głupotę.
Spisana jako wsparcie na tysiące lat, dla całej ludzkości nie mogła zawierać czegoś innego niż zawiera, ani być bardziej precyzyjna.
Spróbuj sobie wyobrazić koszmar religijnego fanatyzmu i absolutnej władzy jakichś samozwańczych pośredników między Bogiem a ludźmi, gdyby mieli w ręku wyraźne dowody, na boskie autorstwo Biblii. A przecież gdyby nas prowadził za rękę, to gdzie wolna wola, musiały być tysiące lat przerwy i zamkniecie spisywania zanim wynaleziono aparaty fotograficzne i kamery, by ludzie z czasem zwątpili, czy to co w Biblii opisano wydarzyło się, czy to tylko mity.

Pomyśl jak wielki jest dorobek kulturowy nieustannych zmagań filozofów o to czy "Bóg" istnieje i jaki jest. Pomyśl o setkach, tysiącach filmów i książek przygodowych opartych na idei ewolucji i ateizmie. O ile uboższy by był człowiek, gdyby "sprawa z Bogiem" była oczywista i prosta.
Itd. itd. nie sztuka napisać książkę o prostym wydźwięku, ale napisać taką książkę na bazie której powstanie mnóstwo różnych religii i światopoglądów z ateizmem włącznie to dopiero był majstersztyk.

>Albo jeszcze jeden temat, który również mnie zastanawiał (już Biblia):
>W Biblii nie ma (chyba?) ani jednego fragmentu, w którym by napisane zostało, że Judasz został jakoś ukarany/wciągnięto go do piekła? (....)

Dzisiaj już mi się nie chce, ale w Biblii nie ma o żadnym piekle. Po śmierci nie ma ani cierpienia, ani radości. To trochę jak z nieczynnym kontem internetowym.
Wszystko do momentu śmierci się zapisało, jest to jakby "stan konta". I z takiego samego samego stanu konta możesz dostać ponowną szansę, zero jakichś nieśmiertelnych dusz i tym podobnych bzdur, w Biblii nie ma podstaw do nauki o piekle i o jakimkolwiek bytowaniu dusz przed urodzeniem i po śmierci. Śmierć to przejście w stan spoczynku. Prawie jak tego chcą ateiści. Biblia jest dużo bliższa nauce i ateizmowi, niż wierze i katolikom.

pozdr. N.
11-03-2009 15:16 
 Ocena 2 na 2
hao_ (235 punktów)
Ale to ciekawe, widzisz, ja przez 2,5 roku byłem z dziewczyną (miasto wojewódzkie) mocno zaangażowaną w życie katolickie (pokolenie moheru, brzydko powiedziawszy), potem jeszcze pół roku z katoliczką ze wsi przy moim mieście. Bardzo wiele czasu spędzałem w tym środowisku, poznałem wielu księży (z jednym jestem do teraz kolegą, pomagam też jednemu pastorowi w swojej branży), siedziałem w Genewie gdzie wsiąkłem znów w środowisko protestantów... i zapewniam Cię, że za to co piszesz to połowa z nich (katolików, nie protestantów) by Ci kazała z kościoła wyjść!

Dlatego też zrozumiałem, że wszystkie te dyskusje, przekonywanie się o istnieniu czy nieistnieniu Boga, to jest ostatnia rzecz, którą powinni robić wierni/niewierni. Ja spotkałem się z wieloma przykrymi sytuacjami wynikającymi z tego, że nie należę do stada, ale zawsze sobie myślałem "to tylko ludzie, idioci, niewychowani, za dużo radia maryja, za dużo żydów, masonów itp". Wnioskuję, że katole powinni się nauczyć prawdziwie kochać i TOLEROWAĆ ludzi (no i co do niektórych vice versa). Żyj pięknie i daj żyć innym. Nie obraź się, ale kościół przerażająco NIE DAJE ŻYĆ!

Cytat prawdziwy z życia (mniej więcej): "Żydzi chcą przejąć władzę w Polsce, TVN, Polsat, to wszystko PARSZYWE żydostwo. Słyszałeś o.. (tutaj o tej księdze żydowskiej, nie pamiętam nazwy, o tajnym planie przejęcia władzy na świecie przez żydów) ... itd." - za chwilę, po moim tekście o miłości bliźniego itp - "Ależ ja kocham żydów, ja bardzo kocham żydów jako ludzi, to są nasi bracia.". No ja p.............!!!

I wtedy sobie zdaje człowiek sprawę, ze nawet dzisiaj, pod pozorem miłości i szerzenia dobra wciąż można pozwolić sobie na współczesną, "cywilizowaną", europejską wersję dżihadu. (zresztą odczułem to na własnej skórze).

Wszystko to (Twoje wypowiedzi /mimo, że bardzo pozytywne wg. mnie/, moje doświadczenia) zmierzają do tego, jak straszliwie daleka jest Biblia kościołowi - do tego stopnia, że z moich obserwacji, każdy wierny ze zrozumieniem czytając Biblię powinien od razu odejść z kościoła.

I wracam do początku: Czy zatem to poglądy katolickie w 99% są jedną wielką, własną, współczesną, mylną interpretacją, pozostawiając pierwotnego Jahwe w zapomnieniu, czy też ojcowie kościoła zdają sobie sprawę, że Jahwe to taki sam bóg jak Zeus, Posejdon Czy Loki i mogą sobie swobodnie kreować obraz do celów politycznych?

Właściwie patrząc na politykę kościoła chyba odpowiedź jest oczywista... nie ma boga nad człowieka. A biorąc pod uwagę, że wiary w boga uczy kościół a nie rodzisz się z nią, to....

Kain i Abel - historia ludzkości w trzech słowach
11-03-2009 16:13 
 Ocena 1 na 1
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>Ale to ciekawe, (...)
>[...]
> i zapewniam Cię, że za to co piszesz to połowa z nich (katolików, nie protestantów) by Ci kazała z kościoła wyjść!

Toż wyszedłem sam, i to jakieś 20 lat temu

>Dlatego też zrozumiałem, że wszystkie te dyskusje, przekonywanie się o istnieniu czy nieistnieniu Boga, to jest ostatnia rzecz, którą powinni robić wierni/niewierni.

Tu się z Tobą zgadzam ! Jakiekolwiek dyskusje o tym, czego nikt wiedzieć tak do końca nie może, to pomylenie pojęć. O sprawach istnienia "Boga" i jego ewentualnych przymiotach i planach powinno się mówić jedynie w kategoriach prawdopodobieństwa.
Analizować dane i fakty, na ile to możliwe, powinno się w sposób obiektywny i naukowy, od tego człowiek ma rozum i najróżniejsze możliwości technologiczne. Ale już snucie wizji o jakimś piekle, duszy nieśmiertelnej, prymacie Piotra, czy tym podobnych bzdurach, których prawdziwości nie sposób dowieść, to zmyślanie bajek i tworzenie własnej ideologii do przyziemnych potrzeb, najczęściej dla władzy i pieniędzy. Niestety dla Ciebie, TE to taka sama bajka jak nauki kościoła o piekle i duszy nieśmiertelnej.

>Wszystko to (Twoje wypowiedzi /mimo, że bardzo pozytywne wg. mnie/, moje doświadczenia) zmierzają do tego, jak straszliwie daleka jest Biblia kościołowi - do tego stopnia, że z moich obserwacji, każdy wierny ze zrozumieniem czytając Biblię powinien od razu odejść z kościoła.

Z katolickiego kościoła ? Jeśli chce mieć szacunek do siebie i zależy mu na życiu w prawdzie, nie w systemie zmyślonych wierzeń, to oczywiście tak. Problem tylko w Twoim sformułowaniu "ze zrozumieniem czytając Biblię", bo kościół zrobił bardzo wiele by jego wierni uważali Biblię za dodatek do "boskości" kościoła i autorytetu papieża. Nie tak łatwo im zrozumieć sens tego co czytają, jeśli w ogóle czytają Biblię.

>I wracam do początku: Czy zatem to poglądy katolickie w 99% są jedną wielką, własną, współczesną, mylną interpretacją, pozostawiając pierwotnego Jahwe w zapomnieniu, czy też ojcowie kościoła zdają sobie sprawę, że Jahwe to taki sam bóg jak Zeus, Posejdon Czy Loki i mogą sobie swobodnie kreować obraz do celów politycznych?
>Właściwie patrząc na politykę kościoła chyba odpowiedź jest oczywista... nie ma boga nad człowieka. A biorąc pod uwagę, że wiary w boga uczy kościół a nie rodzisz się z nią, to....

Widzę, że nieźle główkujesz. Kościół nie ma prawie nic wspólnego, ani z przekazem biblijnym ani z naukową koncepcją Inteligentnej Siły Wyższej rozumianej jako przeciwwagę do TE. Naucza swojego wymyślonego "Boga", wykorzystując Biblię jako narzędzie manipulacji. Nie dba natomiast o to czy zawarte w niej słowa są zgodne z jego polityką.

Nie zwalnia to natomiast ateistów z myślenia. To, że taki "Bóg" jakiego naucza KK istnieć w rzeczywistości nie może, nie oznacza iż w ogóle jakaś ISW, nie istnieje.

pozdr. N.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365