Racjonalista - Strona głównaDo treści
Praktyczne konsekwencje nieweryfikowalnych wytycznych

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
04-06-2011 04:06Ojciec Ateusz (9201 punktów)Praktyczne konsekwencje nieweryfikowalnych wytycznych
Ocena 5 na 5
Rozważmy - dla potrzeb eksperymentu myślowego - istnienie Źródła Informacji, takiego że:
1. możliwy jest Kontakt ze Źródłem (przez człowieka, którego nazwiemy Medium)
2. Kontakt jest z jakichś przyczyn niemożliwy do zaplanowania, tzn. następuje (lub nie) niezależnie od intencji próbującego.

Źródło może być osobowe (np. kosmita, demon, istota spoza naszej rzeczywistości) albo nieosobowe (np. kamienna tablica pojawiająca się we śnie). Kontakt może być dwustronny (raczej tylko w przypadku Źródła osobowego), ale niekoniecznie, wystarczy możliwość odczytu Informacji przez Medium. Zaplanowanie Kontaktu może być fundamentalnie niewykonalne, tzn. nie istnieje taka procedura, w wyniku której człowiek spełniający określone warunki wchodziłby w Kontakt ze Źródłem - ale może też być tak, że po prostu nie znamy procedury.

Przy powyższych założeniach ogólnych, dotyczących Źródła, rozważmy teraz sytuację, w której ktoś (powiedzmy: Pan X) ogłasza, że jest Medium, i w wyniku Kontaktu posiadł pewną niezwykle istotną Informację. Informacja może potencjalnie mieć kluczowe znaczenie dla całej ludzkości, niestety jest kompletnie nieweryfikowalna. Powiedzmy, że chodzi o coś w stylu: "Po śmierci ciała czeka nas kontynuacja egzystencji w innej formie, oraz wspaniała nagroda, o ile tylko w życiu doczesnym wykonywaliśmy czynności A, B, C - będzie natomiast bardzo niesympatycznie, jeżeli nie powstrzymywaliśmy się od J, K, L."

Problem do dyskusji - jaka jest dla nas najlepsza strategia w takiej sytuacji?

Gdybyśmy chcieli uznać Informację za prawdziwą, wypadałoby poprzedzić to akceptacją - bez dowodów, czyli na wiarę - następującego ciągu twierdzeń:

1. istnieje Źródło
2. Źródło posiada istotną dla nas Informację
3. możliwy jest Kontakt ze Źródłem
4. Pan X jest Medium, które odbyło Kontakt
5. Pan X otrzymał Informację
6. Pan X jest wiarygodny

...i dopiero teraz:
7. Informacja jest prawdziwa.

Pamiętając o wszystkich zastrzeżeniach, mających wykluczyć możliwość weryfikacji Informacji (czy choćby samego faktu zaistnienia Kontaktu), możemy teraz pobawić się w rozważanie całego spektrum scenariuszy, od (narzucającego się sceptykom) wycięcia całej historii Pana X Brzytwą Ockhama, aż do pełnej akceptacji przekazu, w stylu Zakładu Pascala.

Możemy wyobrazić sobie źle poinformowane (albo złośliwe) Źródło, przekazujące fałszywe wytyczne. Być może Kontakt był bez zarzutu, ale Pan X kłamie? Może źle odczytał przekaz? A może Kontakt jest świadomą konfabulacją Pana X - a jednak, mimo tego, Informacja jakimś nieprawdopodobnym przypadkiem jest prawdziwa?

Utnijmy rozważania, które - przy braku możliwości weryfikacji - są raczej czczą rozrywką intelektualną.

Jedyną rozsądną konkluzją, jaką tu dostrzegam, jest absolutny brak podstaw do przyjęcia "rób A, B, C - nie rób zaś J, K, L" jako zasady postępowania. O ile oczywiście A, B i C nie są sensowne - a J, K, L niepożądane - z jakichś innych powodów.

Bardzo proszę (najlepiej jakiegoś przedstawiciela religii opartej na objawieniu) o wskazanie mi, w którym miejscu błądzę.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
Dla ogólnego odbioru najwięcej chyba zależy od punktu 6., czyli wiarygodności informatora. Nie jestem z religii objawionych czy innych, ale taki chrześcijanin mógłby powiedzieć, że informator ten potwierdził swoją wiarygodność ostatecznie poprzez zmartwychwstanie, co jak wiemy nie jest zjawiskiem należącym do domeny ludzkiej. Wtedy z kolei, kwestia wiarygodności przenosi się na świadków tego zdarzenia, z tych na kolejnych, itd.

No i oczywiście, zawsze istnieje pytanie co do intencji informatora - być może celowo podaje fałszywy przekaz, w rzeczywistości służąc czemuś/komuś innemu, niż deklaruje. Ale to już są wielkie tajemnice wiary, jak łatwo ludziom przyjmować różne rzeczy na wiarę
04-06-2011 13:10 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> chrześcijanin mógłby powiedzieć, że informator ten potwierdził swoją wiarygodność ostatecznie poprzez zmartwychwstanie

Nawet gdyby zmartwychwstanie odbyło się w warunkach kontrolowanych laboratoryjnie (przez Jamesa Randiego...) - to nie widzę jak z faktu, że Źródło/Medium posiada supermoce, wyprowadzić wniosek o jego wiarygodności, czy choćby życzliwości wobec nas.
finerbijk (17282 punktów)
>Nawet gdyby zmartwychwstanie odbyło się w warunkach kontrolowanych laboratoryjnie (przez Jamesa Randiego...) - to nie widzę jak z faktu, że Źródło/Medium posiada supermoce, wyprowadzić wniosek o jego wiarygodności, czy choćby życzliwości wobec nas.
Nie ma takiej pewności (pisałem o tym w drugim akapicie).

Wierzący nie mają wyjścia, jak przyjąć wiarę z całym inwentarzem, nie tylko w prawdziwość wydarzeń i postaci, ale też w prawdziwość głoszonych przez nich intencji.
Ania... (14138 punktów)
>Wierzący nie mają wyjścia, jak przyjąć wiarę z całym inwentarzem, nie tylko w prawdziwość wydarzeń i postaci, ale też w prawdziwość głoszonych przez nich intencji.
Mają. Mogą odrzucić nieweryfikowalne tezy i przestać wierzyć.
finerbijk (17282 punktów)
>Mają. Mogą odrzucić nieweryfikowalne tezy i przestać wierzyć.
Mogą, ale już nie będą wtedy wierzącymi. Napisałem "wierzący" w znaczeniu "wierni".
Ania... (14138 punktów)
>>Mają. Mogą odrzucić nieweryfikowalne tezy i przestać wierzyć.
>Mogą, ale już nie będą wtedy wierzącymi. Napisałem "wierzący" w znaczeniu "wierni".
Tak, ale bycie wierzącym nie jest równoznaczne z podpisaniem cyrografu. Możesz być, a potem już nie być
Chodzi mi o to, że nie lubię wmawiania ludziom, że muszą coś brać na wiarę, bo coś tam. Mogą też nie brać. Nie ma przymusu. Czasem nie zdajemy sobie z tego sprawy. Pamiętam własne zaskoczenie, kiedy uzmysłowiłam sobie, że nie muszę wierzyć w boga (chociaż już wcześniej był to raczej deistyczny bóg niż osobowy i chrześcijański). Pamiętam też opowieść kobiety, która po latach zmuszania się do karkołomnych wygibasów intelektualnych nagle odkryła, że wszystko nabiera sensu, kiedy wykluczy boga z opisu świata. Przez lata nie przyszło jej zwyczajnie do głowy, że nie musi wierzyć.
05-06-2011 18:08 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Przez lata nie przyszło jej zwyczajnie do głowy, że nie musi wierzyć.
Religia tak sprytnie się wplata w nasze życie, że sprawy wiary, czy niewiary są spychane na drugi plan za suknią ślubną, prezentem na komunię, lokalem na stypę, czy wyborem chrzestnych.

Wszyscy tak robili i robią, aż przestajesz się zastanawiać po co te wszystkie szopki. Refleksja przychodzi, albo nie. Większość mało myśli o sprawach wiary, ważniejszy jest obyczaj, tradycja, powierzchowność, święty spokój i zadowolenie rodziny.
05-06-2011 21:26 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Refleksja przychodzi, albo nie. Większość mało myśli o sprawach wiary

Zapewniam, że nie mam ambicji trafienia z moimi wątpliwościami "pod strzechy", do wszystkich wierzących.
Irytują mnie tylko osobnicy, którzy twierdzą, że myślą racjonalnie - i mogą jakoby rozumem usprawiedliwić wiarę.

Mój atak celuje w "zaplecze intelektualne" wierzących.
Ania... (14138 punktów)
>Dla ogólnego odbioru najwięcej chyba zależy od punktu 6., czyli wiarygodności informatora. Nie jestem z religii objawionych czy innych, ale taki chrześcijanin mógłby powiedzieć, że informator ten potwierdził swoją wiarygodność ostatecznie poprzez zmartwychwstanie, co jak wiemy nie jest zjawiskiem należącym do domeny ludzkiej. Wtedy z kolei, kwestia wiarygodności przenosi się na świadków tego zdarzenia, z tych na kolejnych, itd.
No ale czy z tego faktu cokolwiek wynika?
Po pierwsze - istnieją do dziś przypadki mylnego stwierdzenia śmierci i później "wybudzenia" delikwenta, co z pewnością jest przyczyną ogólnego poruszenia osób w pobliżu.
Spotkałam się z informacją wcale nie za wiarygodną, bo w programie TV, że otwierając trumny na cmentarzu z jakiegoś XVI - XVIII wieku gość zaobserwował w kilku procentach trumien ślady drapania pokrywy - co znaczyłoby że takie omyłki były nad wyraz częste.
Po drugie - wiemy o fakcie zmartwychwstania z relacji pisemnej osób, które urodziły się jakiś czas późnej, nie były obecne przy tym, a jedynie powtarzały zasłyszane opowieści. Mało wiarygodne.
>No i oczywiście, zawsze istnieje pytanie co do intencji informatora - być może celowo podaje fałszywy przekaz, w rzeczywistości służąc czemuś/komuś innemu, niż deklaruje. Ale to już są wielkie tajemnice wiary, jak łatwo ludziom przyjmować różne rzeczy na wiarę
I jego tożsamości. Czy podając się za boga jest nim? Czy też jest czymś innym?
finerbijk (17282 punktów)
>I jego tożsamości. Czy podając się za boga jest nim? Czy też jest czymś innym?
Nie mam pojęcia, jak się ustala tożsamość bogów. Może należą do jakiegoś klubu i posiadają odpowiednie legitymacje, albo okazują dyplomy ukończenia Akademii Boskości, czy coś.
Ani w Biblii, ani Koranie nic nie piszą o tym, czy do wykonywania zawodu boga wymagany jest jakiś papier.
Ania... (14138 punktów)
>>I jego tożsamości. Czy podając się za boga jest nim? Czy też jest czymś innym?
>Nie mam pojęcia, jak się ustala tożsamość bogów. Może należą do jakiegoś klubu i posiadają odpowiednie legitymacje, albo okazują dyplomy ukończenia Akademii Boskości, czy coś.
>Ani w Biblii, ani Koranie nic nie piszą o tym, czy do wykonywania zawodu boga wymagany jest jakiś papier.
Tym trudniejsze jest zadanie.
Ale nie jest wykluczone, że instrukcje od osoby podającej się za boga mogą pochodzić od innej istoty. Znowu mam drastyczne skojarzenia, ale niekiedy zabijano, bo bóg komuś kazał - interpretowano objawy choroby psychicznej za polecenia boga. Zakładając te wszystkie stworzone przez autora fakty, możemy wziąć pod uwagę jakiegoś ekscentrycznego ufoka na przykład. A jak to psychopatyczny ufok?
finerbijk (17282 punktów)
>A jak to psychopatyczny ufok?
Heh, niestety z braku danych ciężko stwierdzić, czy ufoki również cierpią na różne psychozy i inne zaburzenia mentalne, ale niewykluczone. Może Mahometowi objawił się przebrany Jezus i nawciskał ciemnoty, aby poróżnić rodzaj ludzki, bo szwagier Jezusa ma akcje amerykańskich firm zbrojeniowych.

Póki co, chyba lepiej już polegać na skromnym, ale własnym rozumku
05-06-2011 18:06 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Póki co, chyba lepiej już polegać na skromnym, ale własnym rozumku
I tym pieknym akcentem zakończymy wątek o psychopatycznych ufokach
05-06-2011 21:35 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> I tym pieknym akcentem zakończymy wątek o psychopatycznych ufokach

Dlaczego? To moja ulubiona hipoteza.

Załóżmy że "budzisz się" w dekoracjach, wypisz wymaluj, biblijnych Niebios. Pamiętasz, że umierałaś, łóżko szpitalne, pożegnania, wypłaszczenie sygnału - a teraz ciało w pełni sił, biała szata, wokół kolesie ze skrzydełkami.

Moja pierwsza myśl - jestem w kosmicznym Big Brotherze, a jakieś ufoki nabijają się z mojej konsternacji.

Proszę zwrócić uwagę, że ta hipoteza jest nieskończenie lepsza od "boskiej", bo nie wymaga zakwestionowania paradygmatu naturalistycznego. Zaawansowana technologia dowcipnych obcych może być jak najbardziej "z tego świata" (trzecie prawo Clarke'a).
Hodża (11172 punktów)
>Jedyną rozsądną konkluzją, jaką tu dostrzegam, jest absolutny brak podstaw do przyjęcia "rób
>A, B, C - nie rób zaś J, K, L" jako zasady postępowania. O ile oczywiście A, B i C nie są sensowne -
>a J, K, L niepożądane - z jakichś innych powodów.

Pytanie pierwsze w takiej sytuacji powinno brzmieć: na ile przyjęcie A,B,C i odrzucenie J,K,L zmieniłoby dotychczasową sytuację moją, moich bliskich, społeczeństwa, świata.
Są tu dwie możliwości odpowiedzi: albo stosowanie się do tych zaleceń daje się uzasadnić rozumowo/empirycznie - wtedy możemy zanegować to "objawienie" jako redundancję informacji jak najbardziej przyrodzonej, "z tego świata", albo takiego uzasadnienia nie ma.

W przypadku braku uzasadnienia mogą zaistnieć następujące możliwości:
1. Przyjęcie tych zaleceń zgodnie z naszą wiedzą i logiką musi doprowadzić do fatalnych konsekwencji (jest to dość powszechna przypadłość wszelkich religii). Wtedy pana X należy jak najszybciej odizolować i dać mu ubranie uniemożliwiające posługiwanie się pismem.
2. Nie jest jasne, jakie konsekwencje mogą wyniknąć z praktycznego stosowania się do A,B,C i unikania J,K,L. Wtedy zasadne jest żądanie od medium "znaku", jakiegoś dowodu na to, że owe "przykazania" istotnie są ważne.

2.1 Jeśli Medium lub Źródło takowych dowodów dostarczy to:

2.1.1 w przypadku, gdy dokonało się to poprzez pogwałcenie praw natury i nie ma żadnej możliwości wyjaśnienia tej manifestacji "Wyższej Mądrości" na gruncie racjonalnym, należy uwierzyć i - zachowując ostrożność na wypadek, gdyby Źródło miało szkodliwy wpływ na psychikę pana X - zastosować się do zaleceń.
2.1.2 w przypadku, gdy owa weryfikacja nie miała charakteru nadprzyrodzonego, należy poprzestać na stwierdzeniu, że pan X posiadł wiedzę, ale być może jest jedynie genialnym hochsztaplerem, więc należy zaakceptować A,B,C i odrzucić J,K,L na zasadzie rozumowej, nie zaprzątając sobie głowy Źródłem.

2.2 W przypadku braku dostarczenia takich dowodów należy pozostawić w zawieszeniu sąd o sensowności A,B,C i szkodliwości J,K,L i uważnie obserwować praktyczne skutki stosowania się do tych przykazań w przypadku, gdyby z jakichś powodów uzyskały popularność i uformowały nowy system światopoglądowy.

Amen. A Imię Pańskie niech będzie wywyższone na wieki wieków. Howgh.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
04-06-2011 22:23 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> 2. (...) zasadne jest żądanie od medium "znaku", jakiegoś dowodu

A pewnie. Postuluję nawet opracowanie specjalnej procedury na wypadek Kontaktu. Klasyczne podejście religijne jest ewidentnie ułomne, jako że brakuje w nim choćby cienia krytycyzmu względem Źródła: "Abrahamie, weźmij nóż i wypatrosz syna swego", "Na której górze, Panie?"

> 2.1.1 (...) pogwałcenie praw natury i nie ma żadnej możliwości wyjaśnienia tej manifestacji

Jak już pisałem wyżej - posiadanie supermocy nie implikuje życzliwości/wiarygodności. Niestety, obawiam się że nie istnieje taki test, któremu moglibyśmy poddać Źródło objawienia, a który definitywnie wykluczyłby hipotezę, że po prostu zaawansowani technologicznie kosmici robią sobie z nas jaja, filmując całą szopkę ukrytą kamerą.
Hodża (11172 punktów)
>Niestety, obawiam się że nie istnieje taki test, któremu moglibyśmy poddać Źródło objawienia, a który definitywnie wykluczyłby hipotezę, że po prostu zaawansowani technologicznie kosmici robią sobie z nas jaja, filmując całą szopkę ukrytą kamerą.

Pełna zgoda. Starałem się tylko uporządkować chaos emocjonalny, który opanował Autora wątku w wyniku mistycznych doznań

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Kowalska (14008 punktów)
>Rozważmy (...)

   Jezu jak ja mam fajnie... Wierzę w Boga, chodzę do kościoła i mam święty spokój.


"Lunch i obiad można zamieniać nawzajem, jeśli to będzie miało miejsce tego samego dnia".
04-06-2011 21:16 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> (...) chodzę do kościoła

Aha, pewnie kleryków bałamucić.
Idźże, Kowalska, już lepiej do tego kościoła, bo Ci tu zaraz zacytuję Sama-Wiesz-Kogo i dostaniesz wysypki.
04-06-2011 21:55 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>> (...) chodzę do kościoła

>Aha, pewnie kleryków bałamucić.

   Proszę o wybaczenie Ojcze. Nie bałamucę kleryków. Fakt, jednego zakonnika dziś na Placu Klasztornym z fajnym zarostem, wysokiego, smagłego widziałam, ale zdobyłam się tylko na Szczęść Boże.

>Idźże, Kowalska, już lepiej do tego kościoła, bo Ci tu zaraz zacytuję Sama-Wiesz-Kogo i dostaniesz wysypki.

   Nie trzeba. Grabowska już lata po moim wątku A Dawkinsem mnie nie przestraszysz

"Lunch i obiad można zamieniać nawzajem, jeśli to będzie miało miejsce tego samego dnia".
04-06-2011 22:35 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> jednego zakonnika (...) z fajnym zarostem

Nie pogrążaj się, córko...

> Grabowska już lata po moim wątku

Miej ufność w Panu, ale dzieci prewencyjnie do komórki pochowaj.

> Dawkinsem mnie nie przestraszysz

Uuu, odporności nabrała i cwaniakuje? Uważaj, ponoć nowy szczep grasuje, złośliwy bardziej.
04-06-2011 23:33 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>> jednego zakonnika (...) z fajnym zarostem

>Nie pogrążaj się, córko...

   Ojcze... Wiem. Zgrzeszyłam spojrzeniem, ale jam tylko nic nie wart pyłek na drodze kapłana... Proszę o wybaczenie. I rozgrzeszenie z grzechu. Na swoje usprawiedliwienie dodam, iż kapłan miał bose stopy i sandały brązowe z targu pobliskiego za 25 złotych.

>> Grabowska już lata po moim wątku

>Miej ufność w Panu, ale dzieci prewencyjnie do komórki pochowaj.

   Mam. Dzieci ukryte. U księży. Mam pewne wątpliwości, czy aby nie zamieniłam siekierki na stryjka, ale....

>> Dawkinsem mnie nie przestraszysz

>Uuu, odporności nabrała i cwaniakuje? Uważaj, ponoć nowy szczep grasuje, złośliwy bardziej.

   Cóż poradzić.... Trzeba będzie inkszej odporności nabrać....

Jeśli Ojciec znajdzie czas.... To ja proszę o dalsze rady i wskazówki.

Amen.


"Lunch i obiad można zamieniać nawzajem, jeśli to będzie miało miejsce tego samego dnia".
ARGutowski (797 punktów)
>Jedyną rozsądną konkluzją, jaką tu dostrzegam, jest absolutny brak podstaw do przyjęcia "rób
>A, B, C - nie rób zaś J, K, L" jako zasady postępowania. O ile oczywiście A, B i C nie są sensowne -
>a J, K, L niepożądane - z jakichś innych powodów.
>Bardzo proszę (najlepiej jakiegoś przedstawiciela religii opartej na objawieniu) o wskazanie mi, w
>którym miejscu błądzę.
>

Proponuję postępowanie oparte o analizę potencjalnych korzyści i ryzyka.

1. Szacujemy potencjalne korzyści i ryzyko błędnej decyzji dla każdego z tych dwóch wyborów (odrzucenie lub przyjęcie przesłania medium), korzystając z dostępnej wiarygodnej literatury badawczej, dostępnych modeli naukowych (jeśli są takowe), własnego ograniczonego doświadczenia i wreszcie opinii uznanych ekspertów w dziedzinie mediów i proroctw. Najlepiej robimy metaanalizę dostępnych danych.

2. Następnie dzielimy dla każdej decyzji współczynnik korzyści przez ryzyko błędnego wyboru, po czym porównujemy wyniki tego działania dla obu decyzji. Decyzja, dla której wynik jest większy, zwycięża.

Innego sposobu postępowania nie widzę.
05-06-2011 00:26 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> 1. Szacujemy potencjalne korzyści i ryzyko błędnej decyzji dla każdego z tych dwóch wyborów

Pachnie mi brzydko Zakładem Pascala, ale OK - policzmy.

> (...) korzystając z dostępnej wiarygodnej literatury badawczej, dostępnych modeli naukowych (jeśli są takowe), własnego ograniczonego doświadczenia i wreszcie opinii uznanych ekspertów w dziedzinie mediów i proroctw...

...wychodzi mi, że ryzyko odrzucenia objawienia jest praktycznie zerowe. A to dlatego, że dla dowolnego "objawienia" mogę sobie wymyślić nieskończenie wiele "objawień" alternatywnych. Nie mając zaś możliwości wyróżnienia żadnego z nich, muszę przyjąć, że wszystkie są równie prawdopodobne, skąd P1=P2=...=0.

> 2. Następnie dzielimy dla każdej decyzji współczynnik korzyści przez ryzyko błędnego wyboru

Współczynnik korzyści przy akceptacji objawienia: nieskończoność. Ryzyko błędu: 1
Współczynnik korzyści przy odrzuceniu objawienia: k (skończone). Ryzyko błędu: 0

> po czym porównujemy wyniki tego działania dla obu decyzji

Akceptacja: nieskończoność/1 = nieskończoność
Odrzucenie: k/0 = nieskończoność

> Decyzja, dla której wynik jest większy, zwycięża

Aha.
ARGutowski (797 punktów)
>Współczynnik korzyści przy akceptacji objawienia: nieskończoność. Ryzyko błędu: 1
>Współczynnik korzyści przy odrzuceniu objawienia: k (skończone). Ryzyko błędu: 0
>> po czym porównujemy wyniki tego działania dla obu decyzji
>Akceptacja: nieskończoność/1 = nieskończoność
>Odrzucenie: k/0 = nieskończoność
>> Decyzja, dla której wynik jest większy, zwycięża
>Aha.

Przyznaję, że ten model matematyczny podałem trochę z przekory, trochę z rozpędu. O współczynnikach korzyści myślałem raczej jako o liczbach z przedziału 0..1. Alternatywnie zawsze można je pomnożyć przez prawdopodobieństwo spełnienia się danej możliwości, i taki wzór chyba będzie bardziej miarodajny.

>Pachnie mi brzydko Zakładem Pascala, ale OK - policzmy.

Aby uniknąć tego "paradoksu", w połowie obliczeń patrzy Pan na liczby. Ma Pan 4 możliwości. Po metaanalizie literatury widzi Pan, że pomimo istnienia dwóch możliwości skrajnych (wieczne szczęście i wieczne cierpienie), te dwie opcje mają śmiesznie niskie prawdopodobieństwo zajścia. Dlatego najbardziej intuicyjnym wyjściem jest branie pod uwagę albo doczesnego szczęścia zakończonego pustką* (k), albo doczesnego cierpienia zakończonego pustką (-k). Prawdopodobieństwo zajścia tych dwóch zdarzeń jest identyczne (znak przed k zależy tylko od Pańskiego wyboru postępowania), więc z dwóch możliwości wybiera Pan doczesną hulankę .

*Przez "pustkę" mam na myśli brak domniemanych zaświatów.
Scarabaeus (2198 punktów)
>Jedyną rozsądną konkluzją, jaką tu dostrzegam, jest absolutny brak podstaw do przyjęcia "rób
>A, B, C - nie rób zaś J, K, L" jako zasady postępowania. O ile oczywiście A, B i C nie są sensowne -
>a J, K, L niepożądane - z jakichś innych powodów.

Jeżeli ktoś nieweryfikowalny przekazuje nieweryfikowalną informację to należy przyjąć założenie, że coś tu jest nie tak, bądź ktoś ma wobec nas jakieś nieczyste intencje.
Moim zdaniem należy wobec takiej informacji zachować większy sceptycyzm niż jest to przyjęte normalnie i zastanowić się czy raczej asekuracyjnie nie zrezygnować z czynności A, B, C o ile nie jest to niewskazane z jakichś innych powodów.
05-06-2011 14:40 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>Jeżeli ktoś nieweryfikowalny przekazuje nieweryfikowalną informację to należy przyjąć założenie, że coś tu jest nie tak, bądź ktoś ma wobec nas jakieś nieczyste intencje.
>Moim zdaniem należy wobec takiej informacji zachować większy sceptycyzm niż jest to przyjęte normalnie i zastanowić się czy raczej asekuracyjnie nie zrezygnować z czynności A, B, C o ile nie jest to niewskazane z jakichś innych powodów.
Bardzo trafna uwaga.
Jeśli wiem, że osoba X ma zamiar zabić osobę Y, to co zrobię?
Albo skontaktuję się z osobą Y i przekażę jej informację, dbając o to, aby uwierzyła w moje słowa (kontakt może być anonimowy, ale należałoby podać jakieś sensowne wyjaśnienie) albo skontaktuję się z policją (podobnie).
Wtedy mogą spróbować zweryfikować moje uwagi.
Absurdalne byłoby zadzwonienie do przypadkowej osoby z książki telefonicznej (nie wiem czy młode pokolenie wie co to , i podanie jej sloganu "X chce zabić Y). Przecież nie wiedziałaby kto to X i Y i co z tym zrobić!
Im większa próba utrudnienia odbioru wiadomości i im mniej starań co do wiarygodności wiadomości, to tym bardziej niepokojące stają się intencje. Coś jak maile od syna księcia Kamerunu, który właśnie nam oferuje 10% za przeksięgowanie 200.000$, ale nie możemy nikomu nic mówić!
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przede wszystkim jest wielu panów X, przeczą sobie, zaś najpopularniejsi wśród nich urodzili się tysiące lat temu. Do tego głównym źródłem jest sperma ojca, którego prapra...ojciec uwierzył w jakieś źródło.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365