 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-03-2007 18:37 | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | Wiara / niewiara. | Wiara pewność niekoniecznie uzasadniona. Niewiara niepewność niekoniecznie nieuzasadniona. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Tofik (5585 punktów) | >Wiara >pewność niekoniecznie uzasadniona. Może i wierni czują się z nieuzasadnionego powodu pewnie.
Ale dlaczego >Niewiara >niepewność niekoniecznie nieuzasadniona. ? Ja nie czuję się niepewnie. Czuję się noramalnie.
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
 | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | Poczytaj jeszcze raz i nie bierz tego do siebie.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [.] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstein
|
|
|  | | Tofik (5585 punktów) | Heh Szybkie czytanie wychodzi bokiem 
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | Wydaje się, że istotę lapidarnie wyrażonej przez Fudalego myśli można wyrazić w sposób mniej podatny na błędne rozumienie:
Niewierzyć jest trudno, Wierzyć - też niełatwo Człowiekowi myślącemu
Stach M. G.
|
|
| | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | Dzięki, fakt, w twojej wersji jest zdecydowanie czytelniejsze. Kusiło mnie jednak wielokrotne użycie zaprzeczenia, taka forma trochę bardziej intryguje. No i na dokładkę jest odrobinkę z przymrużeniem oka.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [.] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstein
|
|
| Sycz (227 punktów) | Wiara, nadzieja, miłość pęknę chyba ze śmiechu..... 
Beirut
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >Wiara, nadzieja, miłość >pęknę chyba ze śmiechu.....
Czego uśmiechasz się, czego? Co w tym widzisz zabawnego? (Ocykan, wg. Dziadów A. Mickiewicza)
Przecież prawie każdy (sądzę, że również i Ty) w coś lub komuś wierzy. Raczej każdy żywi też jakąś nadzieję. Gorzej może być z miłością. Z pewnością są tacy godni pożałowania osobnicy, którzy nie poznali tego uczucia (mam nadzieję, że Ty się do nich nie zaliczasz). Stanowią oni jednak mniejszość. Większość kochała, kocha lub jeszcze pokocha.
|
|
|  | | Sycz (227 punktów) |
>Przecież prawie każdy (sądzę, że również i Ty) w coś lub komuś wierzy. Raczej każdy żywi też jakąś nadzieję. Gorzej może być z miłością. Z pewnością są tacy godni pożałowania osobnicy, którzy nie poznali tego uczucia (mam nadzieję, że Ty się do nich nie zaliczasz). Stanowią oni jednak mniejszość. Większość kochała, kocha lub jeszcze pokocha.
Terencjusz zwykł mawiać: "człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce" Oto co świadczy o skłonnościach ludzkości. Czym jest reszta? Coraz częściej umacniam się w przeświadczeniu, że reszta jest nabyta. Jest piętnem odciśniętym na naszym umyśle przez takie czynniki jak: kultura, historia, wierzenia, prawo, itp. ------------------------------------------------------ Nie mówię, że to źle. Gdyby nie to pozabijalibyśmy się z miłości do siebie. ------------------------------------------------------ Pozdrawiam
Beirut
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Terencjusz zwykł mawiać: "człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce" >Oto co świadczy o skłonnościach ludzkości. >Czym jest reszta? >Coraz częściej umacniam się w przeświadczeniu, że reszta jest nabyta. Jest piętnem odciśniętym na naszym umyśle przez takie czynniki jak: kultura, historia, wierzenia, prawo, itp. Jaka reszta? Jeżeli nic co ludzkie nie jest mi obce, to nie ma zadnej "reszty". Kultura, historia, wierzenia, prawo, itp. nie przyszły przecież z zewnątrz. To nasze ludzkie wytwory, zatem i one nie mogą być mi obce.
|
|
| | |  | | Sycz (227 punktów) |
>Jaka reszta? Jeżeli nic co ludzkie nie jest mi obce, to nie ma zadnej "reszty". Kultura, historia, wierzenia, prawo, itp. nie przyszły przecież z zewnątrz. To nasze ludzkie wytwory, zatem i one nie mogą być mi obce.
"Reszta" to zagłuszacze instynktu.
Beirut
|
|
| | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >"Reszta" to zagłuszacze instynktu. Nie wiem co uważasz za "zagłuszacze instynktu". Jednak, cokolwiek by to było, z pewnością nie spadło z Księżyca tylko wylęgło się w ludzkich głowach. Zatem również jest nasze ludzkie i nieobce.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >Jednak, cokolwiek by to było, z pewnością nie spadło z Księżyca tylko wylęgło się w ludzkich głowach. Właśnie dokładnie tak i tylko tak - "wylęgło się w ludzkich głowach". Zwłaszcza byty niematerialmne i idee wokół nich stworzone.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [.] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstein
|
|
| | | | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Właśnie dokładnie tak i tylko tak - "wylęgło się w ludzkich głowach". A więc jest ludzkie. Co zatem jest tą nieludzką "resztą", o której pisałeś?
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >A więc jest ludzkie. Co zatem jest tą nieludzką "resztą", o której pisałeś? Podaj w którym miejscu. Proszę (naprawdę i bez sarkazmu), wtedy odpowiem.
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [.] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstein
|
|
| | | | | | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | Cały problem w tym, że włączyłeś się do mojej dyskusji z Syczem, nie zadawszy sobie chyba trudu prześledzenia jej od początku. Ja również nie zauważyłem, że od pewnego momentu dyskutuję już z kimś innym. Zatem przypomnę całą dyskusję: Najpierw Sycz napisał ("wytłuszczenia" moje): >Terencjusz zwykł mawiać: "człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce" >Oto co świadczy o skłonnościach ludzkości. >Czym jest reszta? >Coraz częściej umacniam się w przeświadczeniu, że reszta jest nabyta. Jest piętnem odciśniętym na naszym umyśle przez takie czynniki jak: kultura, historia, wierzenia, prawo, itp. Na to ja: >Jaka reszta? Jeżeli nic co ludzkie nie jest mi obce, to nie ma zadnej "reszty". Kultura, historia, wierzenia, prawo, itp. nie przyszły przecież z zewnątrz. To nasze ludzkie wytwory, zatem i one nie mogą być mi obce. Na to Sycz: >"Reszta" to zagłuszacze instynktu. Na to ja: >Nie wiem co uważasz za "zagłuszacze instynktu". Jednak, cokolwiek by to było, z pewnością nie spadło z Księżyca tylko wylęgło się w ludzkich głowach. Zatem również jest nasze ludzkie i nieobce. Na to Ty (włączając się do dyskusji i nie całkiem na temat): >Właśnie dokładnie tak i tylko tak - "wylęgło się w ludzkich głowach". Zwłaszcza byty niematerialmne i idee wokół nich stworzone. Na to ja (myśląc, że pytam Sycza): >A więc jest ludzkie. Co zatem jest tą nieludzką "resztą", o której pisałeś? Ponieważ włączyłeś się do dyskusji jako kontynuator Sycza, bądź łaskaw wyjaśnić co on miał na myśli. Jak widzisz, terminu "reszta" użył kilkakrotnie. Ponieważ najpierw napisał, że o skłonnościach ludzkich świadczy bycie człowiekiem, któremu nic co ludzkie nie jest obce, a potem napisał o jakiejś reszcie, można domniemywać, że jest ona nieludzka (tzn. pochodzenia zewnętrznego). Jednak wszystko o czym dotychczas piszecie jest wytworem ludzkiego umysłu, zatem nie może być tą Syczową "resztą". Pytam zatem bez sarkazmu: Co jest tą nabytą nieludzką resztą? I od kogo nabytą?
|
|
| | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Czy mnie się zdaje, czy faktycznie zapominamy, że dyskusja, to całość, i że trzeba najpierw poznać "strony" dyskusji, a potem głos zabierać? Dobrze się Was "czyta", piszcie eięc dalej. Pozdrawiam.
---
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
>Czego uśmiechasz się, czego? >Co w tym widzisz zabawnego? >(Ocykan, wg. Dziadów A. Mickiewicza)
Dokładnie tak! Miłość, to uczucie wyższe, wiesz kto go nie ma? Nie chcę tego pisać, bo się nam przedmówca obrazi, a po co? U przeciętnego człowieka miłość występuje zawsze, chociaż w bardzo różnych odmianach. Przykro mi myśleć, że ktoś mógłby nie znać tego uczucia. To kwintesencja człowieczeństwa. Jakiż ubogi duch tego nie potrafi?
---
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Miłość, to uczucie wyższe, wiesz kto go nie ma? >Nie chcę tego pisać, bo się nam przedmówca obrazi, a po co? >U przeciętnego człowieka miłość występuje zawsze, chociaż w bardzo różnych odmianach. Przykro mi myśleć, że ktoś mógłby nie znać tego uczucia. To kwintesencja człowieczeństwa. Jakiż ubogi duch tego nie potrafi?
Pani Janino, Jadziu, Joanno, Jolu, Justyno /niepotrzebne skreśl lub potrzebne dopisz/ mam do Pani pytanie. Co to jest miłość i jakie są jej odmiany? Można np. kochać pieniądze i władze, a miłość do nich może być przeogromną. Czy taka miłość wzbogaca człowieka? Jak wielkie bogactwo ducha jest potrzebne, aby z wikarego zostać biskupem, a z refenta dyrektorem albo wychodząc z nędzy - dojść do dużych pieniędzy.
A może tak z innej beczki: 1) Średniorozgarnięty gołodupiec zapała wielką miłością do najlepszej partii na wsi. I pełną kwintesencją człowieczeństwa dopiero będzie, jak z miłości do niej się powiesi. 2) Dziewczątko się zakochało tak bardzo, że 'robiła mu wszystko'. I co? Z taką szmatą, która wszystko zrobi - można związać się na stałe? Ale fajnie jest, gdyż dziewczynina wychodzi bardzo ubogacona z tego doświadczenia.
Dostajemy 'pakiet wstępny' za pomocą genów uzupełniony przez pakiet memów i próbujemy coś z tym zrobić. Dostała Pani dobry pakiet, to niech się Pani cieszy i stara się maksymalnie wykorzystać posiadany potencjał. Z pełną świadomością, że niewielu jest dane nawet tyle co ma Pani, ale część dostała znacznie wiecej.
Wiosna, święta, a ja z takimi tekstami, ale nie ma lekko. Świat jest okrągły, a ludzie... no, jak to ludzie!
Wiem że miłość, to uczucie głupie - zaczyna się w sercu... I wszystkim nam życzę duzo miłości wszelakiej i tej dawanej i tej otrzymywanej.
Wielu skowronków w serduszku życzę. Andrzej Bogusławski
.
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Mam wrażenie, że pełna premedytacja kazała Panu "skopać" mi dobry nastrój, więc "ciesz się, człowiecze"!!! Z pełną świadomością, że niewielu jest dane nawet tyle co ma Pani, ale część dostała znacznie wiecej. Dziękuję, "podbudował" Pan w znacznym stopniu moje poczucie "bycia". To odwet? Miłość potrafi wiele, ale tylko ludzie znający swoją wartość i "z rozumem" i szacunkiem podchodzący do samych siebie, potrafią z niej (miłości) wynieść coś dobrego. Nie myślę w tym momencie o miłości neurotycznej, bo ta ma w sobie chyba tylko destrukcję. Nie jestem "podfruwajką", więc nie mam nic przeciw miłości takiej, która nie kończy się li tylko w sercu, nie oszukujmy samych siebie. I... miłość tak dana, jak otrzymana - wzbogaca. Życzę więc wielu relacji (i więcej kolorów w życiu - szczerze  )
---
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@ > I... miłość tak dana, jak otrzymana - wzbogaca. Życzę więc wielu relacji (i więcej kolorów w życiu - szczerze )Tak naprawdę, to żyjemy dla wspomnień. Najcudowniejsza noc z najwspanialszą dziewczyną trwa najwyżej 24 godziny, ale gdy "warto było", to pamiętamy ją do końca naszych dni. (Wraca szesnastolatka do domu po północy i dostaje lanie. Masuje się po pupinie i mówi: - warto było!) Miłość jest wredna, gdyż tak naprawdę to liczy się tylko, gdy my kochamy, a druga strona to co najwyżej umiejętnie 'podbija nam bębenek' i do końca nie wiemy czy kocha nas, czy tylko udaje. Jeżeli jesteśmy pewni, to zaczynamy szukać 'niepewności', z tym partnerem lub z innym. Żadna pełna premedytacją, a sympatia do myślącej kobiety. Nie ma tak łatwo i tak prosto. Rozumna miłość, to oksymoron. Żeby tak naprawdę się zakochać, to trzeba zgłupieć, a im bardziej się zgłupieje, tym mocniej póżniej się wspomina. "Za jedną noc ze swoją ukochaną oddałbym cały świat", a później "co ja w niej widziałem". Pamietam, gdy staruszki mówiły mi: tak blisko było, a ja się nie zdecydowałam i żałowały. Dlatego lepiej grzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło. Żyjemy dla wspomnień Pani Miła i trochę miłych wspomnień mi się nazbierało. Wyniosłem z tego życia wiele dobrego, a że jeszcze trochę życia mi zostało i chciałbym więcej tego dobrego, a kto by nie chciał?
Najpiękniejszych wspomnień życzę, a wierzę, że mówię do Pani, która "wie co dobre". .
|
|
| | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Miły Panie... wiem, co dobre, proszę mi wierzyć. Z największą uwagą czytam to, co Pan pisze, ponieważ bardzo mi9 Pan kogoś przypomina.... Na prawdę, bardzo mi przykro, że na tyle czasu stracę kontakt z tak miłymi ludźmi, jakich tu "poznałam". Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam... 
---
|
|
| | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Można np. kochać pieniądze i władze, a miłość do nich może być przeogromną.
Każdemu najpierw przychodzi na myśl to, co jest mu najbliższe. Nie dziwię się zatem, że jako pierwsze wymienił Pan te szczególne rodzaje miłości. Biedny człowiecze! Biedny, nawet jezeli ta miłość wzbogaca Pana w sensie materialnym... Czemu usiłuje Pan ubóstwo własnego ducha zaszczepić innym? Czy nie dostrzega Pan w swoim postępowaniu analogii z postępowaniem Simona Mola?
|
|
| | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Ależ ten człowiek już napisał, że nie za takim życiem tęskni!
Każdemu życzę, żeby poznał prawdziwe znaczenie słowa MIŁOŚĆ.
---
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>>>>Można np. kochać pieniądze i władze, a miłość do nich może być przeogromną. >Każdemu najpierw przychodzi na myśl to, co jest mu najbliższe. Nie dziwię się zatem, że jako pierwsze wymienił Pan te szczególne rodzaje miłości. Biedny człowiecze! Biedny, nawet jezeli ta miłość wzbogaca Pana w sensie materialnym... >Czemu usiłuje Pan ubóstwo własnego ducha zaszczepić innym? Czy nie dostrzega Pan w swoim postępowaniu analogii z postępowaniem Simona Mola?
***********************
Wielce Szanowny Panie - Młody Człowiecze - życzę szczerze Panu, aby doświadczył Pan tak wiele miłości, w tak wielu aspektach - miłości dawanej i miłości otrzymywanej - jakiej w swoim życiu ja doświadczyłem. A wiem też - z własnych doświadczeń - że lepiej jest dawać jak brać. Wiec zawsze dawałem, tyle na ile stać mnie było.
Widoczne w Pańskich postach ograniczenie intelektualne, nie pozwala Panu zrozumieć, nie mówiąc o akceptacji ludzi inaczej myślacych i posiadających inną hierarchię wartości. Dużo takich teraz w moim kraju, ale na szczęscie już nie możecie nam zamknąć ust lub co gorsze spalić na stosie, co czynili dla zbawienia nas grzeszników Pańscy ideowi poprzednicy.
Pan Simon Mol jest - tak jak i Pan - jest człowiekiem wierzącym, do tego w tego samego co i Pan Boga. Z drobną różnicą, iż w on 'Boga Jedynego', a nie w 'Trójcy Jedynego', tak jak Pan. Tak, że poszukaj Pan sobie bliższej rodziny.
PS. Nie zrozumiał mnie Pan zupełnie: Pazerność kleru to ja potępiam, a nie pochwalam. I że ludzi bardziej kocham, niż wymyślonych przez nich idoli, czy to Jahwe, Jezusa, Allaha, czy Mamonę, to taką też mam hierarchię wartości.
Wszystkiego najlepszego z okazji świąt. Niech Panu Bóg Błogosławi.
.
|
|
| | | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Można np. kochać pieniądze i władze, a miłość do nich może być przeogromną.
Każdemu najpierw przychodzi na myśl to, co jest mu najbliższe.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|