A nie pomyślał Pan, że bliźniaki nie muszą być jednojajowe? Wtedy cywilizacja będzie szła swoją drogą rozwoju a humanitaryzm może chcieć być w pobliżu, niekoniecznie chcąc dotrzymywać kroku.
To fakt, że zajmujemy się bezpańskimi psami, ratujemy ginące zwierzęta a nie dostrzegamy bezdomnego zimą. Trudno tak "na poczekaniu" odnieść się do tego wątku, bo wbrew pozorom "lekkości" porusza Pan bardzo poważny i zawiły problem. Tak na własny użytek stworzyłam sobie bardzo lakoniczną teoryjkę, że człowiek, mając rozum, sam sobie organizuje swoje życie. Może i nie spełnia ono wszystkich oczekiwań, ale czy ktoś obiecał, że będzie łatwo i miło?
Sztuką jest umieć cieszyć się z tego, co mam.
Zdaję sobie sprawę, że chyba odbiegam od tego, co spodziewa się Pan znaleźć w tej dyskusji. Myślę jednak, że jeśli zaczniemy w końcu żyć "jak ludzie", bez niepotrzebnego kreacjonizmu, da się jednak dotrwać do tej ostatniej chwili z jakimś zadowoleniem, bez większego żalu.
---
|