 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-07-2011 22:43 | budweiser (39 punktów) | Nieskończoność,wieczność 0 na 2 | Myślę,że to dobry dział na taki temat.W nieskończoności można zawrzeć wszystko,a jednocześnie umyka naszym percepcjom i nie wiemy o niej w sumie nic.Chciałbym mimo wszystko "podociekać",bo wydaje mi się,że pojęcia takie jak wieczność i nieskończoność coraz częściej sugerowane są jako nieodzowny element istnienia wszystkiego.Brak początku i końca jakiegoś niewyjaśnionego dotąd procesu jest jak dla mnie jedyną opcją,która tworzy pewien obraz wszystkiego.To taki bezprzyczynowy istniejący ot tak przebieg zdarzeń,który nigdy nie został w żaden sposób zainicjowany.Jeśli wykluczyć stworzenie i przyczynowość,to jedynie tak można wyjaśnić wszystko.(?)W mojej głowie rysuje się znak nieskończoności i tak upatrywałbym wszechświat.Bezinicjacyjnie pojawiający się i znikający od zawsze.Czy pomijając inicjacje,macie jakieś inne wizje istnienia wszystkiego jeśli nie bezprzyczynowy i wieczny proces?Myśle,że zamykając jedną droge,jaką jest kreacja pozostaje jedynie ta,którą zaproponowałem w tytułowym wątku.Odpowiedz może być okrutnie prosta jak ta piosenka:"bo tutaj jest jak jest,po prostu".Pytanie dlaczego może być bezsensu.Zachęcam do podzielenia się refleksją,bo w sumie czego tu więcej wymagać.
Żeby nie przyszło nikomu do głowy,że jestem nawracającym pod przykrywką.Po prostu należe do tych,którym ciężko zaakceptować,że moge się nigdy nie dowiedzieć o co tu chodzi.Brrrr...aż strach umierać. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | >W nieskończoności można zawrzeć wszystko,a jednocześnie umyka >naszym percepcjom i nie wiemy o niej w sumie nic. Nie obrażaj Cantora i Jego następców - często poświęcali całe życie aby okiełznać tą niebezpieczną ideę - polecam literaturę dotyczącą badań nad nieskończonością. >nieodzowny element istnienia wszystkiego. Ale niewystarczający. >Brak początku i końca jakiegoś niewyjaśnionego dotąd procesu jest jak dla mnie jedyną opcją,która tworzy pewien obraz wszystkiego.To taki bezprzyczynowy istniejący ot tak przebieg zdarzeń,który nigdy nie został w żaden sposób zainicjowany. W OTW czas jest względny, w mechanice kwantowej nieokreślony (np. dla stanów splątanych), w hipotezach kwantowej grawitacji często w ogóle eliminuje się czas jako własność która 'wytrąciła' się z bardziej fundamentalnej sieci struktur. > "bo tutaj jest jak jest,po prostu". "To co się dzieje, naprawdę nie istnieje..." >Po prostu należe do tych,którym ciężko zaakceptować,że moge się nigdy nie dowiedzieć o co tu chodzi.Brrrr...aż strach umierać.
Z ekstrapolacji twierdzeń Goedla na fizykę można postulować, że nikt, nigdy się nie dowie.
Pozdrawiam
|
|
 | | budweiser (39 punktów) | >Nie obrażaj Cantora i Jego następców - często poświęcali całe życie aby okiełznać tą niebezpieczną ideę - polecam literaturę dotyczącą badań nad nieskończonością.>
Poszperam.
>>nieodzowny element istnienia wszystkiego. >Ale niewystarczający.>
Może to wynika z mojego braku wiedzy i faktycznie należałoby przestudiować kilka książek, ale czego tu brakuje?
>W OTW czas jest względny, w mechanice kwantowej nieokreślony (np. dla stanów splątanych), w hipotezach kwantowej grawitacji często w ogóle eliminuje się czas jako własność która 'wytrąciła' się z bardziej fundamentalnej sieci struktur.>
Czyli suma sumarum piszemy o tym samym, czas wytrącony z bardziej fundamentalnej sieci struktur może być i tak elementem nieskończonego procesu.Wydaje mi się, że gdzieś na pewnym etapie wyjaśnania musi być element nieskończony, chyba że, w nieskończoność coś zawsze wynika z czegoś.
>> "bo tutaj jest jak jest,po prostu". >"To co się dzieje, naprawdę nie istnieje...">
Nie raz przyszło mi to do głowy analizując głębiej.
>>Po prostu należe do tych,którym ciężko zaakceptować,że moge się nigdy nie dowiedzieć o co tu chodzi.Brrrr...aż strach umierać. >Z ekstrapolacji twierdzeń Goedla na fizykę można postulować, że nikt, nigdy się nie dowie.>
Tym bardziej, że jeśli nie było początku to i nie ma nad czym się zastanawiać i wtedy zostaje: no bo tak!
|
|
6 na 6 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Zanim, ewentualnie, zabiorę głos odnośnie nieskończoności i/lub wieczności chciałbym otrzymać od ciebie odpowiedź na pytanie:
Jakim, kuźwa, sposobem nauczyłeś się, że po znakach przestankowych nie robi się spacji?
Politycy, to ludzie, którzy widząc światełko na końcu tunelu dokupują więcej tunelu. (John Quinton)
|
|
 | | budweiser (39 punktów) | >Jakim, kuźwa, sposobem nauczyłeś się, że po znakach przestankowych nie robi się spacji
Sugerujesz mi głupote jeszcze większą niż popełniłem wmawiając mi wcześniejsze świadome nauczenie się robienia błędu.Takie pytanie ułatwiłoby mi odpowiedz: Jakim, kuźwa, sposobem nie nauczyłeś się, że po znakach przestankowych robi się spacje?Odpowadając na poprawione pytanie: właśnie się nauczyłem.
>Zanim, ewentualnie, zabiorę głos odnośnie nieskończoności i/lub wieczności chciałbym otrzymać od ciebie odpowiedź na pytanie:>
Teraz zgodnie z obietnicą poprosze o uwagi dotyczące tematu.Oby mniej uszczypliwe.
|
|
|  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >"błędu.Takie" "spacje?Odpowadając" "tematu.Oby" Właśnie widzę jak się nauczyłeś.
Politycy, to ludzie, którzy widząc światełko na końcu tunelu dokupują więcej tunelu. (John Quinton)
|
|
| |  | 1 na 1 | budweiser (39 punktów) | >>"błędu.Takie" "spacje?Odpowadając" "tematu.Oby" >Właśnie widzę jak się nauczyłeś.>
Ok, powiedzmy, że zagalopowałem się mówiąc, że już się nauczyłem. Wciąż się ucze i chyba coraz lepiej mi to wychodzi.
|
|
 | | matekkk (134 punktów) | > Jakim, kuźwa, sposobem nauczyłeś się, że po znakach przestankowych nie robi się spacji? [/color]Zawsze znajdzie się jakiś bęcwał, który zamiast skupic się na merytoryce, dopieprza się do rzeczy najmniej istotnych.
|
|
|  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Zawsze znajdzie się jakiś bęcwał, który zamiast skupic się na merytoryce, dopieprza się do rzeczy najmniej istotnych. A jak uzasadnisz przekonanie, że prawidłowe użycie spacji i polskich znaków diacośtam jest mniej istotne od pytania, na które wiadomo, że nie ma odpowiedzi?
Stach M. G.
|
|
| |  | | budweiser (39 punktów) | >>Zawsze znajdzie się jakiś bęcwał, który zamiast skupic się na merytoryce, dopieprza się do rzeczy najmniej istotnych. >A jak uzasadnisz przekonanie, że prawidłowe użycie spacji i polskich znaków diacośtam jest mniej istotne od pytania, na które wiadomo, że nie ma odpowiedzi
Brak używania spacji to mój brak wiedzy i błąd. Wystarczyło napisać w sposób zwyczajnie informujący i tyle, ale nie będe tu się rozwodził nad przyjętą wcześniej taktyką edukacyjną. Nie rozumiem zupełnie podejścia do tematu. Odpowiedzi nie ma, to bach do lamusa, po co to się zastanawiać. Wylej pan jeszcze taki kubeł zimnej wody na całą reszte teoretyków tego świata i przestańmy zadawać sobie trud dociekania niewiadomych. Wszak można zakładać tematy dużo bardziej interesujące i praktyczne np: "Instrukcja poprawnego używania spacji na forum dla racjonalistów". Przecież ranga istotności między tematem założonym i przed momentem zasugerowanym jest ta sama. Litości, temat został jak mniemam przeczytany, bo wzmianka o braku spacji po znakach przystankowych to bardzo krótka kwestia, mimo to panu wiadoma. Wiele razy namawiałem do refleksji, a nie do odpowiedzi na ostateczne pytania i mimo to jak widze to jednak dostrzeżone nie zostało. Może ja wytkne teraz błąd jeśli wszyscy tu zwykli przywiązywać taką dbałość: miło, jeśli ktokolwiek postanowi odpowiedzieć w temacie, sugeruje jednak czytać każdy post z należnym dla niego zrozumieniem tak, by uniknąć wszelkich dysput zupełnie dla tematu nieistotnych. Takich np. jak te wyżej wymienione nad wypocinami z mojej klawiatury.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > miło, jeśli ktokolwiek postanowi odpowiedzieć w temacie
No ale pytania nie było. Był jedynie niespójny słowotok, który trudno nawet czytać. Czego chcesz się dowiedzieć? Miej na uwadze, że dobrze sformułowane pytanie, to połowa odpowiedzi.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... Wystarczyło napisać w sposób zwyczajnie informujący ... jeśli chodzi o to, mój wtręt jest niepotrzebny. Mam jednak uwagę: użycie epitetów w rodzaju "bęcwał" do dyskusji nic nie wnosi, więc po co?
Stach M. G.
|
|
1 na 1 | brzezińska43 (1294 punktów) | Mnie też nie odpowiada koncepcja, wg. której przestrzeń ksztaltowana jest przez ekspandujący Kosmos.W czym ekspansja następuje jeśli nie w przestrzeni?Rozważania o nieskończoności w ogóle są domeną filozofii i jest to jednocześnie ich sila i slabość.Z tej przyczyny odeslanie do lektur jest zasadne i w zaprezentowanej formie - niegrzeczne.
|
|
 | | budweiser (39 punktów) | > Mnie też nie odpowiada koncepcja, wg. której przestrzeń ksztaltowana jest przez ekspandujący Kosmos.W czym ekspansja następuje jeśli nie w przestrzeni?Rozważania o nieskończoności w ogóle są domeną filozofii i jest to jednocześnie ich sila i slabość.Z tej przyczyny odeslanie do lektur jest zasadne i w zaprezentowanej formie - niegrzeczne.>Siła, bo być może to filozofia dotyka bram prawdy, a słabość, bo wizja nieskończoności i zawsze trwającego wszechświata nie zapełnia naszej luki w pytaniu "dlaczego?".Szukany sens nie istnieje, jeśli wszystko jest od zawsze.Śmiem twierdzić,że obok boskiej kreacji i powstania wszystkiego w jednym momencie z niczego to wiecznie trwające wszystko jest tu najmocniejszą prawdopodobną. a: wszystko co istnieje zainicjowane jest przez wszechmogącą, doskonałą i nieuchwytną ludzkim rozumem istote(świadomość). b: wszystko co istnieje powstało z niczego,taki kosmiczny piardzik.Nie było nic,w niczym zabrakło równowagi i mamy co mamy. c: wszystko co istnieje, istnieje od zawsze.Nigdy nie miało początku i nigdy nie będzie miało końca.Wszystko zapętla się tworząc bezustanny proces. Czy zaproponujecie jakieś d???Jeśli nie, to prawda o nas i o wszystkim nie jest tak daleka.
|
|
3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Mój wzrok sięga tylko po horyzont, słuch dużo bliżej. Jest jeszcze węch, dotyk i smak, ale mają bardzo niewielki zasięg. Rozum sięga dalej, ale wcale nie tak daleko - nie przeniknął podstaw (najmniejszych części) wszechświata, nie dotarł do początku i końca, nie ogarnął całej przestrzeni, jaką dziś mamy. Nauczył się za to, że obszar wiedzy i zrozumienia można powiększać cierpliwym dłubaniem w rzeczywistości. Myślę, że nie jesteś w stanie w tym momencie przebić osiągnięć mojego rozumu.
Pozdrawiam
Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
|
|
 | 1 na 1 | budweiser (39 punktów) | >Mój wzrok sięga tylko po horyzont, słuch dużo bliżej. Jest jeszcze węch, dotyk i smak, ale mają bardzo niewielki zasięg. >Rozum sięga dalej, ale wcale nie tak daleko - nie przeniknął podstaw (najmniejszych części) wszechświata, nie dotarł do początku i końca, nie ogarnął całej przestrzeni, jaką dziś mamy. >Nauczył się za to, że obszar wiedzy i zrozumienia można powiększać cierpliwym dłubaniem w rzeczywistości. Myślę, że nie jesteś w stanie w tym momencie przebić osiągnięć mojego rozumu.>
Sugerujesz, że nie powinno się wybiegać rozumem po za to, co wiadomo?Cierpliwości mi brak, ale temat traktuje czysto refleksyjnie. Nic co napisałem nie jest moim zatwardziałym światopoglądem. Nie chcę zadowalać się jedynie wydłubankami z rzeczywistości, szkoda wyobrazni.
|
|
|  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Nie chcę zadowalać się jedynie wydłubankami z rzeczywistości, szkoda wyobrazni. To nie jest kwestia, czym chcesz się zadawalać, ale co jest prawdą. Prawdą są wydłubywane mozolnie przez ludzi kawałki rzeczywistości. To co służy Twemu zadowoleniu, to Twoja osobista sprawa.
Pozdrawiam
Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
|
|
| |  | 1 na 1 | budweiser (39 punktów) | >> Nie chcę zadowalać się jedynie wydłubankami z rzeczywistości, szkoda wyobrazni. >To nie jest kwestia, czym chcesz się zadawalać, ale co jest prawdą. Prawdą są wydłubywane mozolnie przez ludzi kawałki rzeczywistości. To co służy Twemu zadowoleniu, to Twoja osobista sprawa.>
Wydłubanki rzeczywistości kosmologicznej są bardzo elastyczne, prawda dziś jutro może być pomyłką. My oczekujemy, że dłubacze będą podrzucać nam kąski którymi będziemy dokarmiać nasze spragnione umysły. Tylko czy oni nie robią tego właśnie w ten sam sposób jaki my dłubiemy tutaj? Wiele z tego co ustalono, albo chce się ustalić to wyobraznia. Łączenie pewnych danych z domysłąmi. To wybieganie poza to czego nie wiadomo pcha nas do odkrywania. Teoretyzowanie to domena kosmologii w dużym stopniu, czy to Ci się nie podoba? Kto wie, może padną tu jakieś zdania które otworzą komuś umysł i będzie eureka. Prawda jest prawdą, niezależnie od tego czy mnie zadowala czy nie, zgadzam się w stu procentach.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Chodzi mi mniej więcej o to, co mamy z hipotezą prostego życia na księżycu Europa ( pl.wikipedia.org/wiki/Europa_(ksi%C4%99%C5%BCyc) ) - jest dużo spekulacji, że rozwinęło się tam życie poziomu bakteryjnego, ale ponieważ rzecz ma się dziać w ciepłym oceanie pod powłoką lodu nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić "na odległość". Żeby potwierdzić/zaprzeczyć należałoby wysłać sondę, która by się przebiła do oceanu. Podobnie jest z naszymi teoriami kosmologicznymi - być może mamy już wśród różnych opcji właściwe/prawdziwe, ale nie ma szans, by je na 100% potwierdzić, bo nie wiemy, co to jest ciemna materia ( pl.wikipedia.org/wiki/Ciemna_materia ) stanowiąca 22% masy wszechświata, przy 4% zwykłej materii. Spekulacja naukowa różni się od potocznej tym, że ma jakieś naukowe podstawy. Jednak nawet naukowa ma część spekulatywną, czyli taką, którą należy potwierdzić badaniami, lub jej zaprzeczyć badaniami. Natomiast my, ludzie, lubimy mieć poczucie, że posiadamy "wiedzę ostateczną". Najprawdopodobniej zresztą tak jest - stworzyliśmy tyle (opierających się w nauce) teorii kosmologicznych na temat istnienia wszechświata, że najprawdopodobniej pokryliśmy całe spektrum możliwych opcji. Znaczy to, że któraś jest prawdziwa. W końcu dojdziemy która. Takie jest moje stanowisko. Nie mówię też byś nie rozwijał czy zagłębiał się w różne teorie kosmologiczne. Pozostawiaj tylko 1% niepewności, co do tego, że masz teorię ostateczną, a nie będę czuł się w obowiązku protestować i pytać o naukowe dowody. Pozdrawiam
Jesteśmy wynikiem wykorzystania błędów ewolucji przez ewolucję.
|
|
3 na 3 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Nie mam fachowej wiedzy w tej dziedzinie, więc niczego "fachowego" nie dopowiem. Laikom takim jak ja mogę polecić świetny dokument BBC z serii Horizon: "To Infinity and Beyond" - do ściągnięcia na torrentach. A propos filmu i jego treści: pamiętam, że "zaskoczył" mnie ten niejednoznaczny status nieskończoności. Jeśli dobrze pamiętam została, z przyczyn praktycznych, wprowadzona do równań matematycznych, by się trzymały kupy. Innym zaskoczeniem było dla mnie to, że jeden zbiór nieskończony może być większy od drugiego nieskończonego. Fizycy zaś wiedzą, że jeśli w jakimś równaniu wyjdzie im nieskończoność, to znaczy, że równanie/teoria jest błędna... To wszystko jest trochę na granicy moich możliwości konceptualizacji...  Ale pewnie dlatego, to takie niesamowicie fascynujące i rozciągające mózg kwestie. Pamiętam, kiedy byłem dzieckiem, pytałem tatę skąd się wzięły gwiazdy, jak duży jest kosmos etc. i odpowiadał, że czytał, iż wszechświat jest nieskończony i że się kurczy (stare dobre czasy  ... A ja pytałem: a co jest poza wszechświatem? Tata oczywiście nie wiedział, z resztą nie był astronomem, ale prostym człowiekiem z pociągiem do wiedzy - swoją drogą, to chyba jemu zawdzięczam gen ateizmu: wątpienia i poszukiwania  . W każdym razie pamiętam, jak latem siedziałem przy oknie wpatrując się w gwieździste niebo i zastanawiałem się, co u licha jest poza tym wszechświatem, w czym, że tak powiem, jest on zawieszony. I, tak jak dzisiaj, od myślenia o tym kręciło mi się w głowie. W tamtym czasie byłem wierzącym dzieckiem, ale bardziej od życia wiecznego, w wierze trzymała mnie obietnica katechetki, że po śmierci Bóg odpowie na wszystkie moje pytania. A ja chciałem koniecznie wiedzieć, co do diabła, jest poza tym wszechświatem? Wybaczcie autobiograficzne wtręty  Jakakolwiek byłaby odpowiedź na kwestie skończoności/nieskończoności Wszechświata, to żadna nie będzie, moim zdaniem, zbyt nieprawdopodobna, aby nie mogła być prawdziwa. Czy to wielość wszechświatem, które sie od siebie "odbijają", a w miejscach styku następują "big bangi", czy też nieustanna cykliczność naszego świata... Tak czy inaczej pozostaje moje pytanie sprzed lat: w czym u licha siedzi ten Wszechświat? I jeśli w czymś siedzi, to co poza tym czymś?
|
|
 | 1 na 1 | budweiser (39 punktów) | > Nie mam fachowej wiedzy w tej dziedzinie, więc niczego "fachowego" nie dopowiem.> Laikom takim jak ja mogę polecić świetny dokument BBC z serii Horizon: "To Infinity and Beyond" - do ściągnięcia na torrentach.>To może być ciekawe. > co u licha jest poza tym wszechświatem, w czym, że tak powiem, jest on zawieszony. I, tak jak dzisiaj, od myślenia o tym kręciło mi się w głowie. W tamtym czasie byłem wierzącym dzieckiem, ale bardziej od życia wiecznego, w wierze trzymała mnie obietnica katechetki, że po śmierci Bóg odpowie na wszystkie moje pytania. A ja chciałem koniecznie wiedzieć, co do diabła, jest poza tym wszechświatemMiałem podobne rozterki, ale dzisiejszy zawrót głowy w porównaniu do tamtejszego to istny huragan.Fascynujące jest to, że już dzisiejsza wiedza bije na łeb osiągnięcia mojej wyobrazni. > Jakakolwiek byłaby odpowiedź na kwestie skończoności/nieskończoności Wszechświata, to żadna nie będzie, moim zdaniem, zbyt nieprawdopodobna, aby nie mogła być prawdziwa.Czy to wielość wszechświatem, które sie od siebie "odbijają", a w miejscach styku następują "big bangi", czy też nieustanna cykliczność naszego świata... Tak czy inaczej pozostaje moje pytanie sprzed lat: w czym u licha siedzi ten Wszechświat? I jeśli w czymś siedzi, to co poza tym czymś? >Między innymi takie rozważanie doprowadziło mnie do uznania nieskończoności na pewnym stopniu wyjaśniania.Jeśli wszechświat w czymś siedzi, to w czym siedzi to coś?itd itd.To nieodparcie sugeruje mi, że coś jest nieskończone i wieczne, chyba że, jak wcześniej pisałem nieskończenie zawsze wynika coś z czegoś.Jednak łatwiej mi przełknąć zapętlony bieg zdarzeń,jak powtarzająca się piosenka,której nikt nigdy nie napisał,a której jednocześnie jesteśmy melodią.
|
|
 | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > w czym u licha siedzi ten Wszechświat?
W niczym. Wszechświat to z definicji wszystko co jest, włącznie z przestrzenią i czasem. Nie ma nic poza nim, nawet próżni.
|
|
1 na 1 | brzezińska43 (1294 punktów) | Bardzo podoba mi się wypowiedż Milosza.A osobiste wspomnienia czynią ją atrakcyjniejszą.Unikam odnoszenia się do tematów, które są niewiadomą.Wszelkie rozważania o nieskończoności to pole do popisu dla pięknych umyslów.Jest równie zasadne jak obliczanie ilości cywilizacji we Wszechświecie.Tworzenie teorii na ten temat jest raczej konkursem wyobrażni, niż polem do polemiki.Byloby więc dobrze pozostać tam, gdzie cokolwiek wiemy, bądż uważamy, że wiemy.I już pozostając w Drodze Mlecznej natrafiamy na problem nie do rozwiązania.Z wyliczeń fizyków wynika, że żadna z galaktyk nie powinna istnieć na obecnym etapie rozwoju Wszechświata.Brak jest bowiem i materii i energii.Dla skompensowanie tego braku naukowcy wymyślili nowe ich formy.Czarną materię i tegoż koloru energię.Kolor jest niezbędny by uzasadnić ich nieobserwowalność.Cholernie przypomina mi to stalą kosmologiczną Einsteina.Równie piękne jest samo zalożenie Wielkiego Wybuchu.Mialby on zacząć się od ciala nieskończenie gęstego, a przez to zamkniętego w punkcie.Problem w tym, że dzisiejszy ksztalt rozkladu materii świadczy o czymś innym.Nie ma mowy o punkcie, ciele nieskończenie malym i gęstym, a raczej o ogromnej czarnej dziurze, której centrum fluktuowalo, a więc obecny rozklad materii bylby odbiciem owych fluktuacji.Przy zalożeniu ciala punktowego materia musialaby rozszerzać się równomiernie i nigdy nie powstalyby gwiazdy i galaktyki.Równie irytujące jest zalożenie o równomierności materii i antymaterii.Zalożenie nadmiaru materii i powstanie z niej Wszechświata ma takie same podstawy, jak istnienie Boga.Te wątpliwości należaloby najpierw przedyskutować, zanim przejdziemy do nieskończoności.Póki co pozostanie ona dla mnie pojęciem matematycznym.Zalożenie o konieczności uwzględnienia istnienia Boga, by ogarnąć Kosmos, jest wewnętrznie sprzeczne.Jedno albo drugie.Bóg nie może istnieć poza nieskończonością.
|
|
 | | budweiser (39 punktów) | >Unikam odnoszenia się do tematów, które są niewiadomą.Wszelkie rozważania o nieskończoności to pole do popisu dla pięknych umyslów.Jest równie zasadne jak obliczanie ilości cywilizacji we Wszechświecie.Tworzenie teorii na ten temat jest raczej konkursem wyobrażni, niż polem do polemiki.Byloby więc dobrze pozostać tam, gdzie cokolwiek wiemy, bądż uważamy, że wiemy.>
Zgadzam się, dlatego już na wstępie nie namawiałem do polemiki, a do refleksji. Również w odpowiedzi do Pana Sceptymuchy podkreśliłęm role wyobrazni w temacie. Czy cała fizyka teoretyczna i dorobek Hawkinga to nie podobne rozważania? Narazie wiemy naprawde nie wiele, ale to czego się domyślamy i to co dzięki temu pozwala wyjaśnić pewne zjawiska jest nie mniej fascynujące niż to co wiadomo. Myślę, że nie ma nic złego w tym, by koncepcja nieskończoności i wieczności nie mogła być przedmiotem wymiany kilku zdań dlatego, że jest to ciężki orzech do zgryzienia. Wręcz przeciwnie.
>I już pozostając w Drodze Mlecznej natrafiamy na problem nie do rozwiązania.Z wyliczeń fizyków wynika, że żadna z galaktyk nie powinna istnieć na obecnym etapie rozwoju Wszechświata.Brak jest bowiem i materii i energii.Dla skompensowanie tego braku naukowcy wymyślili nowe ich formy.Czarną materię i tegoż koloru energię.Kolor jest niezbędny by uzasadnić ich nieobserwowalność.Cholernie przypomina mi to stalą kosmologiczną Einsteina.Równie piękne jest samo zalożenie Wielkiego Wybuchu.Mialby on zacząć się od ciala nieskończenie gęstego, a przez to zamkniętego w punkcie.Problem w tym, że dzisiejszy ksztalt rozkladu materii świadczy o czymś innym.Nie ma mowy o punkcie, ciele nieskończenie malym i gęstym, a raczej o ogromnej czarnej dziurze, której centrum fluktuowalo, a więc obecny rozklad materii bylby odbiciem owych fluktuacji.Przy zalożeniu ciala punktowego materia musialaby rozszerzać się równomiernie i nigdy nie powstalyby gwiazdy i galaktyki.Równie irytujące jest zalożenie o równomierności materii i antymaterii.Zalożenie nadmiaru materii i powstanie z niej Wszechświata ma takie same podstawy, jak istnienie Boga.Te wątpliwości należaloby najpierw przedyskutować, zanim przejdziemy do nieskończoności.Póki co pozostanie ona dla mnie pojęciem matematycznym.Zalożenie o konieczności uwzględnienia istnienia Boga, by ogarnąć Kosmos, jest wewnętrznie sprzeczne.Jedno albo drugie.Bóg nie może istnieć poza nieskończonością.>
Wydaje mi się, że pomimo braku wiedzy już na etapie elementarnym nie czyni nieskończoności nieuchwytnej. Może logika tu błądzi, ale czy nie nasuwa Wam się myśl, że pewiem czynnik nieskończony po prostu musi mieć miejsce jeśli nie przyjąć kreacji? Jeśli nie było zapłonu to oznacza to nie mniej ni więcej niż to, że od zawsze jest coś. Jedynie przyjęcie powstania czegoś z niczego, bądz stworzenie tworzy alternatywe dla wiecznego istnienia. Czy nie tak? Nauka stara się wyjaśnić jak doszło do tego, że cokolwiek istnieje. Jej celem jest w sposób racjonalny zapętlić wszelkie zdarzenia tak by doprowadziły do pełnego zrozumienia zjawiska. Jednym z pytań jest przyczynowość. Czy przyczyna nie prowadzi do kreacji? Czy przyczyna nie prowadzi do takich jak dla mnie absurdalnych stwierdzeń, że wszystko powstało z niczego? Brak pytania o przyczyne może pojawić się tylko wtedy, gdy uwzględnimy,że wszystko trwa od zawsze. Możemy próbować zrozumieć mechanizm działania części składowych maszyny jaką jest wszechświat, ale odrzucając przyczynowość pozostaje tylko wieczny nie zainicjowany niczym byt. W przeciwnym razie pozostaje zamierzone stworzenie, które jak wspomniałaś trafnie wyżej, jest wewnętrznie sprzeczne, albo powstanie w pewnym momencie z niczego. Nie ma 4rtej opcji, przynajmniej tak mi się wydaje.Niezależnie od tego jaką posiadamy dziś wiedze i z jakimi problemami spotka się jeszcze cała fizyka, to myślę, że możemy powyższe uznać za godne rozważenia. Oczywiście to wszystko w sferze domniemań, ale to w miare silny argument na rzecz niesskończonego bytu.
>
|
|
|  | 3 na 3 | sinapis (1725 punktów) | Polecam ci trylogię pratchetta, Cohena i Stewarta "Nauka świata Dysku". Powinna ci pomóc uporzadkowac trochę twoje rozważania.
|
|
| Metalista (1 punktów) | moim zdaniem nasz wszechświat istnieje od skończoności bo gdyby istniał od nieskończoności to teoretycznie nie powinno mieć miejsca to co się teraz dzieje, a nasz wszechświat w całości zawiera się w innym wymiarze w którym nie ma nic. Tzn nie ma nic co byśmy mogli ogarnąć naszym umysłem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|