Racjonalista - Strona głównaDo treści
Krucjata Młodych - Radwańska, Citko, Jurek...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
17-07-2011 17:57Miłosz Michałowski (1657 punktów)Krucjata Młodych - Radwańska, Citko, Jurek...
Ocena 10 na 10
krakow.gaz(*)Nie_wstydzcie_sie_wierzyc.html

Trochę to zabawne: ta "krucjata", te breloczki, tudzież opaski. Ciekaw jestem z jakim spotka się z odzewem. Przypuszczam, że młodzieży może zalatywać wiochą, aczkolwiek sporo jest podatnych na wszelkie mody opaskowe: a to "rakowe" opaski Lance'a Armstronga, a to inne hasełka.
Najgorsze, a w sumie najlepsze jest to, że powiela to model bezrelfeksyjnej, powierzchownej wiary: dla starych obrazki Matki Boskiej i ampułki krwi JP2, dla młodych fajne gadżeciki.
Jeszcze ktoś gotów uwierzyć, że wierzący są w Polsce "prześladowani". Można tylko liczyć na rozsądek młodych ludzi, a może nawet na refleksję; "kurde, faktycznie obciachowa jest ta wiara".

Proponuję stworzyć opaski albo koszulki z napisem: Bóg zesłał samego siebie w postaci Ducha św., by zapłodnił kobietę, która go (Boga vel Jezusa) urodziła, by mógł umrzeć, choć nikt go o to nie prosił i na nic się to zdało...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Nie widzę nic złego w tym, aby mówić o swoim światopoglądzie. Sam chętnie witam każdy ateistyczny coming out każdej znanej lub znaczącej postaci, więc byłoby obłudne, gdybym potępiał takie zachowania u wierzących. Wierzę, że większość osób życia publicznego to albo osoby niewierzące albo czysto kulturowi katolicy. Chciałbym, aby jak najwięcej z nich poszło śladem Radwańskiej czy Religi i mówiło: oczekuję zbawienia w Chrystusie / oczekuję zbawienia w sobie...
17-07-2011 18:34 
 Ocena 4 na 4
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
>Nie widzę nic złego w tym, aby mówić o swoim światopoglądzie. Sam chętnie witam każdy ateistyczny coming out każdej znanej lub znaczącej postaci, więc byłoby obłudne, gdybym potępiał takie zachowania u wierzących. Wierzę, że większość osób życia publicznego to albo osoby niewierzące albo czysto kulturowi katolicy. Chciałbym, aby jak najwięcej z nich poszło śladem Radwańskiej czy Religi i mówiło: oczekuję zbawienia w Chrystusie / oczekuję zbawienia w sobie...

Jasne, niech sobie mówi, co chce. Dopóki nie pcha się ze swoim "message" do mojego domu, do szkół, etc. Niemniej pomysł uważam za nietrafiony.
Osobiście nie chciałbym aby coraz więcej osób mówiło "oczekuję zbawienia w Jezusie" - zawsze budzi to u mnie jakieś mieszane uczucia - czy taki ktoś oczekuje mojego potwierdzenia? Czy jak powiem, że jestem ateistą, to będzie "agitować" za J.C., czy zerwie ze mną współpracę? Jeśli to miałoby się odnosić do polityków czy choćby lekarzy, to OK, wtedy wiem czego mogę się po kimś spodziewać, że np. będzie lub nie będzie uchwalał prawa, z którym mogę się zgodzić. Ale nie potrzebuję takich informacji, np. od swojego doradcy finansowego, piłkarza kadry czy też swojego sąsiada.
Rozumiem, że prywatne jest teraz publiczne, ale nie każda sfera życia, nie wszystkie okoliczności wymagają takich deklaracji. Zamiast takich akcji wolałbym jakąś akcję promującą wzajemną tolerancję i nie wchodzenie sobie nawzajem w życie ze swoimi kodeksami moralno-etycznymi.
Tutaj chyba jednak byłby problem, bo przecież wszyscy powinni żyć "wedle Jezusa"... nie może być tak, że ja i moja partnerka dokonujemy in-vitro, aborcji etc., bo nie narusza to naszych norm i przekonań, a katolicy sobie tego nie robią, bo uważają inaczej. Ja sobie, póki co, takiego konsensusu nie wyobrażam. Dlatego akcje, "by nie wstydzić się Jezusa" uważam za bezcelowe - przynajmniej w Polsce, ale nie odmawiam jej prawa do tego. Nie przypuszczam też, by na Zachdozie ktoś Radwańską dyskryminował "z powodu Jezusa". Jeśli jej wiara budzi u niektórych uśmiech, to już kwestia ich wychowania, ale i dojrzałości samej Radwańskiej - to naprawdę nie zdrowo utożsamiać siebie z ideologią. Poza tym że zamyka to drogę do dialogu.
17-07-2011 19:08 
 Ocena 15 na 15
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
To ja Panu napiszę za stroną stowarzyszenia co jest celem tej kampanii. Otóż:

Cytat:

Walczymy o restytucję, zachowanie, i umocnienie katolickiej tożsamości Polski, przejawiającej się w:
+ sferze prawnej przez:
prawa, które winny być bez wyjątku zgodne z wiecznym i niezmiennym Prawem Boskim, które przejawia się w prawie naturalnym
sprawiedliwość i surowość w stosowaniu owego prawa wobec tych, którzy je łamią, zwłaszcza jeśli ofiarami są najbardziej bezbronni
szacunek i współpracę państwa z Kościołem Katolickim, któremu winna być zagwarantowana niezbędna wolność w wykonywaniu swej zbawczej misji
prawną ochronę dla podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina przed niszczącymi ją eksperymentami legislacyjnymi
ochronę jedynej naturalnej i moralnej formy gospodarowania, jaką jest wolna przedsiębiorczość oparta na uświęconej zasadzie własności prywatnej

Krucjata Młodych


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
17-07-2011 19:50 
 Ocena 1 na 1
ARGutowski (797 punktów)

>ochronę jedynej naturalnej i moralnej formy gospodarowania, jaką jest wolna
> przedsiębiorczość oparta na uświęconej zasadzie własności prywatnej

Tego nigdzie nie ma w doktrynie KRK. Najpewniej dodanie tego punktu to sprawka jakiegoś korwinisty, który przy okazji uczestniczy w takiej akcji. Przejrzałem tą stronę i widzę tam elementy monarchizmu i "konserwatywnej kontrrewolucji".

Nie zdziwiłbym się, gdyby witryna swoich głównych autorów miała wśród redakcji konserwatyzm.pl. Hostowana jest na serwerze należącym do Fundacji im. Piotra Skargi. Prawdopodobnie napisana w starym i dziurawym PHP3, stąd mój dyskretny uśmiech w kierunku młodych zdolnych zwolenników racjonalizmu .
17-07-2011 20:57 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Gdybym był fanem Radwańskiej jej udział w oszołomskim projekcie pewnie skutecznie zniechęciłby mnie do oglądania jej występów sportowych. Na szczęście nie jestem. Myślę, że generalnie sportowcy są dość przesądnymi ludźmi. Jak dotąd jedyne coming outy ludzi sportu, jakie kojarzę to pokaz bigoterii.
17-07-2011 23:55 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Gdybym był fanem Radwańskiej jej udział w oszołomskim projekcie pewnie skutecznie zniechęciłby mnie do oglądania jej występów sportowych.
Wg mnie przesada, sport oglądam jak mam ochotę na oglądanie sportu (tak, wiem, masło maślane), a to czy jego "wykonawca" jest poza tym analfabetą, oszołomem czy nawet ma wyrok niezbyt mnie w tym momencie obchodzi.
18-07-2011 00:01 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Wg mnie przesada, sport oglądam jak mam ochotę na oglądanie sportu (tak, wiem, masło maślane), a to czy jego "wykonawca" jest poza tym analfabetą, oszołomem czy nawet ma wyrok niezbyt mnie w tym momencie obchodzi.

Pisałem za siebie. Nie oglądam filmów z fanatycznym katolikiem Gibsonem ani z prorokiem scjentologii Cruizem - zbyt odrażające to typy, aby miał ochotę patrzyć na ich inne wcielenia.
18-07-2011 08:06 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz (5685 punktów)
>Pisałem za siebie. Nie oglądam filmów z fanatycznym katolikiem Gibsonem ani z prorokiem scjentologii Cruizem - zbyt odrażające to typy, aby miał ochotę patrzyć na ich inne wcielenia.
Czyli teoretycznie "dobry film, ale nie podoba mi się bo nie zgadzam się światopoglądowo z aktorem"?
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Czyli teoretycznie "dobry film, ale nie podoba mi się bo nie zgadzam się światopoglądowo z aktorem"?

Nie oglądamy filmów których obsada nam się nie podoba. Nasze lubienie lub nie lubienie aktorów ma różne przesłanki.
18-07-2011 12:01 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Czyli teoretycznie "dobry film, ale nie podoba mi się bo nie zgadzam się światopoglądowo z aktorem"?
>Nie oglądamy filmów których obsada nam się nie podoba.

Ale, że co? Nie obejrzysz "Walecznego serca" albo "Zabójczej broni" bo gra tam Gibson? Trochę to dziwaczne...
18-07-2011 12:21 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ale, że co? Nie obejrzysz "Walecznego serca" albo "Zabójczej broni" bo gra tam Gibson? Trochę to dziwaczne...

Produkuje się więcej dobrych filmów niż jestem w stanie obejrzeć - naprawdę to nie problem.
Waleczne serce oglądałem nim dowiedziałem się o paranoi Gibsona
18-07-2011 13:02 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Mniej mnie rusza jego fanatyzm katolicki, bardziej niekatolickie życie.
Cytat:
Mel Gibson jest osobą bardzo religijną, nie kryjącą sympatii dla katolickiego tradycjonalizmu (ojciec Mela jest sedewakantystą). 7 czerwca 1980 wziął ślub z Robyn Gibson, z którą ma siedmioro dzieci (sześciu synów i jedną córkę). Po 28 latach małżeństwa aktor rozwiódł się, wiążąc z rosyjską piosenkarką Oksaną Grigorievą, z którą ma córkę Lucię. Związek z Oksaną trwał trzy lata i skończył się złożeniem przez nią zawiadomienia do biura szeryfa hrabstwa Los Angeles o przemocy domowej stosowanej przez Gibsona.

Z wiki.
"Braveheart" powstał, zanim Melowi odbiło. Potem już gorzej - "Pasja", a dwa lata później "Apocalypto" - szczyt bzdur. Takiej rzeźni u Majów nigdy nie było, nabredził, ile wlezie i jeszcze pewnie był z tego dumny

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
18-07-2011 15:14 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Mniej mnie rusza jego fanatyzm katolicki, bardziej niekatolickie życie.
> [cytat]Mel Gibson jest osobą bardzo religijną, nie kryjącą sympatii dla katolickiego tradycjonalizmu (ojciec Mela jest sedewakantystą).

E, tam. Sedekwantysta to nie katolik, tylko zwyczajny heretyk.
18-07-2011 21:27 
 Ocena 3 na 3
catseye (1381 punktów)
> nim dowiedziałem się o paranoi Gibsona
Jakiej paranoi?!! Kapitalny sukces finansowy!!
18-07-2011 13:46 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Nie oglądamy filmów których obsada nam się nie podoba. Nasze lubienie lub nie lubienie aktorów ma różne przesłanki.

Właśnie widzę, no ale co kto lubi. A co ma w takiej sytuacji zrobić np. kibic boksu? Jak skreśli zawodników z odchyleniami religijnymi (Holyfield, Foreman, w pewnym sensie Ali) czy mających kłopoty z prawem (Tyson, Liston, Patterson) to nawet z klasyki niewiele mu zostanie.
18-07-2011 13:52 
 Ocena 4 na 4
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Dylematy kibica są mi obce. Uważam, że najlepiej zrezygnować z oglądania cyrku sportowego na rzecz sportu uprawiania
18-07-2011 14:38 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)
>>Nie oglądamy filmów których obsada nam się nie podoba. Nasze lubienie lub nie lubienie aktorów ma różne przesłanki.
>Właśnie widzę, no ale co kto lubi. A co ma w takiej sytuacji zrobić np. kibic boksu? Jak skreśli zawodników z odchyleniami religijnymi (Holyfield, Foreman, w pewnym sensie Ali) czy mających kłopoty z prawem (Tyson, Liston, Patterson) to nawet z klasyki niewiele mu zostanie.
a co dopiero ma zrobić rozumujący według tych kryteriów ateista lubiący muzykę?
Bach odpada w przedbiegach
Lektury wkładki do płyty Johna Coltrane'a "A love supreme" też nie polecam, podobnie zresztą jak tytułów utworów.
Przy okazji - czasami się zastanawiam, czy gdyby Bach i Coltrane byli ateistami, to czy tworzyliby nuta w nutę tę samą muzykę.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>a co dopiero ma zrobić rozumujący według tych kryteriów ateista lubiący muzykę?
>Bach odpada w przedbiegach

Wykoślawiasz moje słowa. Ja nie mam problemów z większością wierzących artystów, wykonawców, sportowców itd. Mam problemy jedynie z najgorszymi fanatykami. Nigdy nie miałem problemów ze scjentologiem Travoltą, ale miałem problemy z "prorokiem" scjentologii Cruizem.
18-07-2011 16:14 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>Wykoślawiasz moje słowa.
Nie było to moim zamiarem - tak mi się tylko skojarzyło z "klasycznymi" bokserami, o których mówił Grzegorz.
Ale jest to trochę kwestia gustu i miary - kiedy dana osoba znana publicznie na tyle przegnie w jakimś zakresie, że przekłada się to na odbiór niezwiązanego z tym bezpośrednio głównego jej zajęcia, dzięki któremu jest znana.
Ja na przykład mam duży problem z Wojciechem Cejrowskim, którego światopogląd mnie odstrasza, natomiast bardzo lubię jego programy podróżnicze. Ale akurat w jego przypadku trudno powiedzieć, z czego jest bardziej znany.


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
Grzegorz (5685 punktów)
> Nigdy nie miałem problemów ze scjentologiem Travoltą, ale miałem problemy z "prorokiem" scjentologii Cruizem.
Cruise już samym wyglądem sprawia wrażenie nie do końca normalnego, ale scjentologizmem Travolty mnie zaskoczyłeś (chociaż, zgodnie z tym co pisałem wcześniej, nawet gdyby był hardkorowym scjentologiem dalej lubiłbym go jako aktora - w przeciwieństwie do Cruise'a którego nie trawię).
Appenzeller (3118 punktów)
>scjentologizmem Travolty mnie zaskoczyłeś
Travolta być może przejął się rolą, gdy grał w filmie opartym na dość zabawnym trzytomowym dziełku Hubbarda "Pole bitewne Ziemia", tłumaczonym zresztą na polski. Ale scjentologiem jest już od 75 roku, czyli od wieku 21 lat (przynajmniej według Wikipedii). Jest więc członkiem zdecydowanie zasłużonym, stąd dyskutowałbym, czyj przykład, Cruise'a czy Travolty, okazał się bardziej szkodliwy.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
>>scjentologizmem Travolty mnie zaskoczyłeś
>Travolta być może przejął się rolą, gdy grał w filmie opartym na dość zabawnym trzytomowym dziełku Hubbarda "Pole bitewne Ziemia", tłumaczonym zresztą na polski. Ale scjentologiem jest już od 75 roku, czyli od wieku 21 lat (przynajmniej według Wikipedii). Jest więc członkiem zdecydowanie zasłużonym, stąd dyskutowałbym, czyj przykład, Cruise'a czy Travolty, okazał się bardziej szkodliwy.
>
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)


Odnoszę wrażenie, że Travolta mniej "się obnosi" z tą scjentologią. Ale może mi się wydaje i po prostu nie widziałem takiego filmiku z nim w roli głównej: www.youtube.com/watch?v=0R_mLFXDdCM (swoją drogą nie ma lepszego źródła wiedzy o zabawnych religiach niż South Park Polcam również cytowany odcinek SP, pt. "Trapped In The Closet".

Poza tym Cruise i Travolta w (dobrych) filmach mi nie przeszkadzają, pewnie dlatego, ż sjentologia i tak nie jest zbyt popularna i nie wpycha się wszędzie jak katolicyzm w PL - w USA Scjentosi mają ok. 50 tysięcy wyznawców (źródła: www.lermanet.com/howmany.htm, mirror-of-(*)ientologists-are-there-in.html), choć sami scjentolodzy podają 8-15 milionów - w porównaniu z KRK, to i tak "niegroźne" liczby
18-07-2011 11:56 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
A ja lubię "Rain Mana" i "Urodzonego 4 lipca", a "Zabójcza broń" jest strasznie śmieszna. Gorzej jest, jak się fanatyk bierze za reżyserowanie. "Pasji" nie oglądałam i nie obejrzę.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Rafaela (2059 punktów)
>"Pasji" nie oglądałam i nie obejrzę.
A ja obejrzałam - jak kolejny film z przemocą. Niczego to we mnie nie zmieniło, bo wiem, że przemoc, mordowanie jest złe.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
18-07-2011 12:34 
 Ocena 3 na 3
Amai (3012 punktów)
>A ja lubię "Rain Mana" i "Urodzonego 4 lipca", a "Zabójcza broń" jest strasznie śmieszna. Gorzej jest, jak się fanatyk bierze za reżyserowanie. "Pasji" nie oglądałam i nie obejrzę.

Wyreżyserował też "Waleczne serce", a tu bym się go nie czepiała W ogóle lubię Gibsona-aktora z czasów, kiedy jego "światopogląd" nie był znany (zresztą nie wiem, może był, ale plotki jakoś mnie nigdy nie interesowały). Kiedy oglądam film, widzę graną postać, a nie aktora.

Nie oglądając "Pasji" faktycznie nic wielkiego nie straciłaś. Ja oglądałam czytając książkę i przenosząc wzrok na ekran w kluczowych momentach; mam na tyle podzielną uwagę, że tyle wystarczyło.
Jest parę ładnych scen, ale to akurat te, które pokazują wcześniejsze wspomnienia i jest tego raptem kilka minut. Gdyby nie temat i znane nazwiska, film zostałby uznany za prymitywną "rzeźnię" i pewnie nawet nie dotarł do kin, a tak - miliony wierzących zachwycały się poświęceniem zbawiciela i doświadczały niemalże objawień w sali kinowej.
Czasy niby się zmieniają, a gawiedź jak lubiła krwawe jatki, tak lubi.
17-07-2011 22:18 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Nie widzę nic złego w tym, aby mówić o swoim światopoglądzie.

Cytat:

Nie wstydźcie się wierzyć...


Ona nie tylko mówi, ona agituje: nie wstydźcie się to tryb rozkazujący!

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
17-07-2011 22:28 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ona nie tylko mówi, ona agituje: nie wstydźcie się to tryb rozkazujący!

Nie doszukiwałbym się już przymusów w takich słowach. Ot apel młodej dewotki. On jest coraz bardziej zrozumiały, bo nie jest wcale paradoksem, że w naszym sklerykalizowanym kraju, jednak zaangażowana i szczera wiara, polegająca na respektowaniu nauk Kościoła - jest coraz bardziej obciachowa w wielu środowiskach, np. wśród młodzieży czy wśród dziennikarzy. Ludzie są obojętni, nawet jak wędrują do kościoła co niedzielę. Polska nie jest religijna w sposób o jakim marzy Fronda i katoliccy fundamentaliści. Stąd takie akcje będą się pojawiać w miarę postępów sekularyzacji w Polsce.
18-07-2011 09:21 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Ot apel młodej dewotki.

Apel, który dzięki mediom uzyskuje walor powszechności. W strategii kościoła ma więc wymiar ewangelizacyjny. Takie drobne gesty celebrytów wpisują się świetnie w metodę docierania do milionów odbiorców. Kojarzone są z sukcesem, co w społeczeństwie nastawionym na sukces jest dodatkowym atutem. Kiedy myślę o tego rodzaju sposobie agitacji przychodzi mi na myśl Lingua Tertii Imperium Viktora Klemperera, analiza języka Trzeciej Rzeszy dokonana przez filologa. Kontekst jest nieporównywalny, ale metoda - podobna. Język nie wpływa(ł) na obywateli poprzez przemówienia (kazania) czy ulotki (ogłoszenia parafialne), ale poprzez ciągłe powtarzanie stereotypowych zwrotów kojarzonych z ideologią (doktryną) praktycznie w każdym miejscu przestrzeni publicznej, zwłaszcza medialnej. Kiedy patrzy się na tablicę ogłoszeń przy wiejskim kościółku:




można by sądzić, że Kościół nie ma nic do powiedzenia. Ale wiemy, że pozory mylą.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Mnie rozbraja ten stary trik psychologiczny.

Na brelokach nie jest napisane "Kościół Rzymsko-Katolicki", ale "Jezus".

Ja też się nie wstydzę Jezusa! Uwielbiam go jako postać literacką w naszej kulturze. Jest fenomenalny. Nawet jego wypowiedzi w ewangeliach niektóre to mógłbym sobie nad łóżkiem powiesić.

Zawsze mi się przypomina w takich sytuacjach jak Kundera pisał w nieznośnej o komunistach, którzy organizowali marsze w obronie życia. Czemu żadna totalitarna organizacja nie jest w stanie powiedzieć wprost o swoich zamiarach tylko używa wszelkich możliwych przeinaczeń, żeby ocieplić swój wizerunek?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
19-07-2011 08:36 
 Ocena 2 na 2
Appenzeller (3118 punktów)
>Zawsze mi się przypomina w takich sytuacjach jak Kundera pisał w nieznośnej o komunistach, którzy organizowali marsze w obronie życia. Czemu żadna totalitarna organizacja nie jest w stanie powiedzieć wprost o swoich zamiarach tylko używa wszelkich możliwych przeinaczeń, żeby ocieplić swój wizerunek?
Może dlatego, Arystypie, że komunizm nie jest "totalitarny", bo co jest totalitarnego w "każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości". Natomiast jak liczne inne ideologie daje się go wprząść w najróżniejsze mocno wątpliwe praktyczne realizacje. Jak sam zauważasz, Jezus był/jest fajny (jak w Dogmie), ale jednak udało się "zaprząc" go do wyrżnięcia milionów Indian.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
19-07-2011 14:00 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Może dlatego, Arystypie, że komunizm nie jest "totalitarny"

Chodziło o komunistów, a nie komunizm. Tych konkretnych, którzy robili w Pradze to co robili.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
- No cóż, to sportowcy, ciągły trening, ćwiczenia, różne tabletki i diety...na mięśnie to działa dobrze, ale głowie to potrzebna jakaś lektura od czasu do czasu, chwila refleksji, zainteresowania trzeba mieć jeszcze jakieś poza sportem. Więc nie dziwi nic.


"Religia jest dla ludzi bez rozumu" - Józef Piłsudski
pompa (524 punktów)
>krakow.gaz(*)Nie_wstydzcie_sie_wierzyc.html
>Trochę to zabawne: ta "krucjata", te breloczki, tudzież opaski. Ciekaw jestem z jakim spotka się z
>odzewem. Przypuszczam, że młodzieży może zalatywać wiochą, aczkolwiek sporo jest podatnych na
>wszelkie mody opaskowe: a to "rakowe" opaski Lance'a Armstronga, a to inne hasełka.
>Najgorsze, a w sumie najlepsze jest to, że powiela to model bezrelfeksyjnej, powierzchownej
>wiary: dla starych obrazki Matki Boskiej i ampułki krwi JP2, dla młodych fajne gadżeciki.


Może warto popatrzeć na swoje podwórko. Bo co rusz na portalu racjonalisty widzę coraz to nowe koszulki, kubki i inne gadżety z różnymi hasłami. Jeżeli tutaj na portalu stosuje się podobne metody to nie widzę powodu żeby im się dziwić że oni również takie metody wybrali.
17-07-2011 22:09 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
W zachodnich środowiskach wolnomyślicielskich jest bardzo podobnie. Ludzie tłamszeni często chcą pokazać bardzo zewnętrznie, że mają określony światopogląd z którego są dumni, bo np. doszli do niego poprzez intelektualną negację tradycyjnych wierzeń.
Są różne formy zewnętrznej ekspresji i każdy wybiera co lubi.
Zupełnie nie przeszkadza mi manifestacja Radwańskiej, choć w jej wyniku przekazała ona społeczeństwu określony swój wizerunek.
18-07-2011 00:02 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>Zupełnie nie przeszkadza mi manifestacja Radwańskiej, choć w jej wyniku przekazała ona społeczeństwu określony swój wizerunek.

Przeszkadzać mi nie przeszkadza, nieco się jednak gubię w tych manifestacjach Radwańskiej, jasne jest dla mnie tylko to, że się nie wstydzi: nie wstydzi się Jezusa i nie wstydzi się publicznie wrzeszczeć do ojca "spierdalaj"
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Może warto popatrzeć na swoje podwórko. Bo co rusz na portalu racjonalisty widzę coraz to nowe koszulki, kubki i inne gadżety z różnymi hasłami. Jeżeli tutaj na portalu stosuje się podobne metody to nie widzę powodu żeby im się dziwić że oni również takie metody wybrali.
-Trudno nie przyznać Ci racji. Tak jest. To potrzeba manifestowania swoich poglądów lub obalania tych, które uważamy za błędne. Ale nie dzieje się nic złego w żadnym przypadku. Po prostu kto wystawia swoje poglądy na widok publiczny, musi spodziewać się oceny i tak się dzieje. Każdy ma prawo manifestować nawet najgłupsze "widzimisię", a inni mają prawo się z tego śmiać jeśli ich to śmieszy.
-A tak radykalnie racjonalnie, kto reklamuje religię, czyli w mojej ocenie szkodliwą głupotę sam jest "szkodliwie głupi". Od razu wiem z kim mam do czynienia.

"Religia jest dla ludzi bez rozumu" - Józef Piłsudski
fiedorek.t (5805 punktów)
.Można tylko liczyć na
>rozsądek młodych ludzi, a może nawet na refleksję; "kurde, faktycznie obciachowa jest ta wiara".
Z tym rozsądkiem to bym nie przesadzał,faktycznie wielu młodych nie ma z wiarą,chyba że w c...ke i tanie wino,nic wspólnego.Jednak problemem jest młodzież skupiona przy portalach takich jak Fronda,czy Wiara.pl.Oni nie przyjmują żadnych tłumaczeń,prócz tych że ma być tak jak bóg postanowił.Problem w tym,jak zmienić ich naiwne myślenie.
18-07-2011 07:58 
 Ocena 2 na 2
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Ad. Arystyp:
Straszno mi... po przejrzeniu tej strony. Jakby rodził się para-zakon krzyżacki...

Ad. ARGutowski:
KRK jest, jak wiadomo, za mało hardocre'owy. To takie chrześcijańśtwo w wersji light - niezbyt straszne i dobrze znane, wiadomo, że chodzi o kasę i wpływy. Idee są tylko dodatkiem.
W przypadku środowisk "frondowych" sprawa jest poważniejsza - jak to z fanatykami... Pamiętam jakiś czas temu rozmowę z księdzem Sową i z Terlikowskim w "Tak jest" Morozowskiego - było o klątwie rzuconej przez "wielebnego" Natanka. Gdy Terlikowski zaczął mówić poważnie, że skuteczność klątwy zależy tylko od Boga, to nawet ksiąz ledwie powstrzymał się od śmiechu. Przypuszczam jednak, że śmiech był reakcją obronną na strach. Cóż. Wielu wolałoby obciąć sobie głowę niż znaleźć się z Terlikowskim w jednym pomieszczeniu... [z tym obcięciem głowy, to nawiązanie do Monty Pythona]

Odnośnie do sportowców, aktorów etc., to, jak pisał Korius, między nagraniami filmów, płyt, koncertami i wszelkimi promocjami oraz wydawaniem zarobionych pieniędzy i analogicznie między treningami, reklamami etc. nie ma zbyt wiele czasu na zdobywanie wiedzy. Są oczywiście wyjątki i wykształceni, inteligentni aktorzy, jak David Duchovny czy Joseph Gordon-Levitt (swego czasu przerwał karierę, by iść na studia, których ostatecznie nie skończył dyplomem). Zawsze jednak traktuje ze sceptycyzmem akcje, których twarzami są celebryci. Zdaje się, że Brad Pitt powiedział coś w tym stylu: Czemu ktoś w sprawach polityki miałby słuchać kolesia, który się maluje (w sensie, że "zawodowo").

Jeszcze a propos sportowców, a dokładnie piłkarzy, to ciekawe jest oglądanie Copa America - każdy niemal zawodnik żegna się przed meczem, przed karnym etc. O ile "modlą się" przed karnymi i po strzelonych karnych, to po niestrzelonych już nie czynią znaku krzyża, nie dziękują niebiosom, a raczej spuszczają głowę, ewnetualnie patrzą na murawę z pretensjami. Jak dla mnie to oburzające, że nie dziękują Bogu za niestrzelonego karnego, a więc za lekcję pokory i motywację do poprawiania swoich umiejętności...

PS. Na szczęście JPII rozwiązał teologiczny problem sportu i uznał, że Bóg nie miesza się do sportu. Jeśli dobrze rozumiem, to boisko jest w takim razie miejscem, do którego Bóg nie ma dostępu. Może ateiści powinni się spotykać na płycie Narodowego, gdy już powstanie?

PS. Dziwne, że teologowie na to nie wpadli, ale przecież to świetna okazja do pośredniego udowodnienia istnienia Boga - wystarczy pórównać warunki na stadionie (zbadać jakie czątki tam są, a jakich brak) z tymi "poza stadionem"...

>Jednak problemem jest młodzież skupiona przy portalach takich jak Fronda,czy Wiara.pl.Oni nie przyjmują żadnych tłumaczeń,prócz tych że ma być tak jak bóg postanowił.Problem w tym,jak zmienić ich naiwne myślenie.<

Dokładnie. Z takimi ludźmi ciężko dyskutować (rozmawiać). A jak inaczej do kogoś "dotrzeć", jak go poznać? Taka osoba nie będzie słuchała Innych opinii. Myślę, że trzeba ich "spisać na straty"...
maruda (5550 punktów)
>Ad. Arystyp:
>Ad. ARGutowski:

Odpowiadając w ten sposób nie wiadomo do której wypowiedzi się odnosisz. Pamiętaj że oni jeszcze ciągle mogą zabrać głos, podać dodatkowe linki i wtedy to się jeszcze bardziej zagmatwa. Za tydzień jeżeli wątek się rozrośnie będzie ciężko wyszukać kto, co, komu odpowiada.

>>problemem jest młodzież skupiona przy portalach takich jak Fronda
>Dokładnie. Z takimi ludźmi ciężko dyskutować (rozmawiać). A jak inaczej do kogoś "dotrzeć", jak go poznać? Taka osoba nie będzie słuchała Innych opinii. Myślę, że trzeba ich "spisać na straty"...

   To co proponujesz jest najgorszym możliwym rozwiązaniem. Podejrzałem odpowiedzi na pytanie: "co mam zrobić do mojej pracy przyszedł ateista, jak go nawrócić", w trakcie rozmowy wyszło że to taki zwyczajny człowiek, a nie diabeł z rogami. Podpowiedzi jak nawracać były trzy a) kij do baseballa lub inny większy młotek, b) odpuścić sobie bo i tak cię przegada, jeszcze staniesz się taki jak on, c) żyć tak by pokazać temu ateiście że bóg jest po twojej stronie.
   Sam widzisz że ciężko o jakiekolwiek porozumienie. Jest to ciężka praca, bo ateista jest czasami przedstawiany jako taki z rogami i kopytami, a przynajmniej jednym. Ciężko nawet rozmawiać gdy ktoś ma cię za diabła wcielonego. Dlatego trzeba zacząć od zwyczajnych rozmów, by i jedna i druga strona zobaczyła w sobie człowieka, dopiero po takim wzajemnym oswojeniu siebie można porozmawiać konstruktywniej. To wymaga dużej ilości czasu i dobrej woli po obu stronach. Rozmowa jest trudna, ale nie niewykonalna. Gdy przysłowiowy katolik z frondy będzie znał twoje opinie od ciebie, a nie z kościelnej agitki, gdy ty będziesz tak samo znał jego od niego samego. Aktualnie i "oni" i my jedziemy na pewnych stereotypach, to zaprzeczenie dyskusji. Przełamując to można zacząć przekonywać, a do tego daleka droga.


Ja niewierzącego traktuję delikatnie, bardziej delikatnie niż chorego umysłowo. - Znalezione
18-07-2011 11:59 
 Ocena 1 na 1
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Miałem na myśli takich ludzi, jak choćby Terlikowski - z takimi nie ma dyskusji. Wszystko, jak zawsze, zależy od konkretnego człowieka "przed tobą". Albo będzie chciał i potrafił rozmawiać albo będzie się "betonował" mocniej z każdym twoim zdaniem.
W przypadku środowisk skrajnie prawicowych, ale także u ludzi "głęboko" wierzących, z którymi miałem okazję rozmawiać na forach (choć forum, to nie spotkanie w twarz) mam(y) raczej do czynienia z takim betonowaniem się w obliczu argumentów - nie chodzi mi o to, by rozmówca od razu mi "uwierzył" i przyjmował mój światopogląd, ale by słuchal. Głęboko przesiąknięci wiarą zwykle nie słuchają, co widać po tym, że do argumentów się nie odnoszą, ale je okrążają, np. wytykając to, że odwołuje się do anglojęzycznej Biblii (wg nich, to jakaś propagandowa wersja lewacko-ateistyczna

Przykładem "empirycznym" mogą być takie "przypadki", jak wspomniany Terlikowski czy Gowin (ten odpowiada zawsze to samo, niezależnie od pytania czy stwierdzenia rozmówcy). Na takich ludzi naprawdę szkoda energii.
Warto z każdym (próbować) rozmawiać, ale gdy to niemożliwe, trzeba wiedzieć, "kiedy ze sceny zejść"
Z Gowinem mógłbym pewnie rozmawiać o piłce nożnej - oczywiście dopóki nie uznałby, że trenerem kadry powinien zostać Jezus. Ewentualnie, jakoże Jezus ma sporo takich ofert, (teraz pewnie dostanie od Brazylii), może jakiś biskup..
maruda (5550 punktów)
Rozmowa i tylko rozmowa. Nie o religii tylko taka zwyczajna, by oswoić. O religii możesz dyskutować jak już nauczycie się dyskutować jednym językiem. Czyli duuuużo później. Wyciągasz takie nazwiska tak jakbyś chciał na pierwszej randce nawrócić księdza na dowolną inną wiarę, tak się nie da, tu też wymagana jest cierpliwość i czas.

Ja niewierzącego traktuję delikatnie, bardziej delikatnie niż chorego umysłowo. - Znalezione
19-07-2011 13:26 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>PS. Na szczęście JPII rozwiązał teologiczny problem sportu i uznał, że Bóg nie miesza się do sportu.
Powiedział to zapewne po obejrzeniu występu polskiej reprezentacji w piłce nożnej ...
Rafaela (2059 punktów)

>Proponuję stworzyć opaski albo koszulki z napisem: Bóg zesłał samego siebie w postaci Ducha św., by zapłodnił kobietę, która go (Boga vel Jezusa) urodziła, by mógł umrzeć, choć nikt go o to nie prosił i na nic się to zdało...

Bez dwóch zdań - perpetum mobile


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365