Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Obóz Jezusa"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
NapisanoAutorTytuł
27-02-2011 10:22lotrek (14275 punktów)"Obóz Jezusa"
Ocena 19 na 19
"Obóz Jezusa" - film na Onecie. Nominowany do Oscara wstrząsający dokument o religijnej indoktrynacji, której poddawane są dzieci.




U na od lat bezkarnie "pierze się mózgi" naszym dzieciom na lekcjach religii i nie tylko...wystarczy włączyć telewizor, szczególnie na kanałach tz. publicznej TV. Niestety ogłupiałe nasze społeczeństwo nie reaguje...jakby nie widziało problemu.
Całość filmu tutaj.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alicja Duda (25557 punktów)
>"Obóz Jezusa" - film na Onecie. Nominowany do Oscara wstrząsający dokument o religijnej
>indoktrynacji, której poddawane są dzieci.
Przerażający film, nie na darmo i u nas religia została wprowadzona do przedszkoli i kontynuowana jest przez całą szkołę. Mam nadzieję, że jeszcze nie to u nas tak nie wygląda.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
27-02-2011 11:22 
 Ocena 9 na 9
lotrek (14275 punktów)

>Przerażający film
W ramach Marszu Ateistów i Agnostyków 2009, oglądaliśmy czeski film z 2008 roku pt. "Jezus jest normalny!" (Ježíą je normální!) w znakomitej reżyserii Terezy Nvotovej...również przerażający. Myślę, że i o naszej katolickiej sekcie można by podobny film nakręcić....jeśli by się ktoś odważył.

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
rexus (2343 punktów)
>Myślę, że i o naszej katolickiej sekcie można by podobny film nakręcić....jeśli by się ktoś odważył.

Ja chętnie nakręcę. Tylko kto to puści?
Wiem, Racjonalista.pl

Po za tym, katotaliban mógłby wydać na mnie wyrok, jeszcze przed "niezawisłym" sądem.
No i bez ochrony, to po bułki nie ma co iść do sklepu za rogiem.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> wstrząsający dokument o religijnej indoktrynacji, której poddawane są dzieci.
Biedne te dzieci są w tej Ameryce! Albo je dupcą księża katoliccy z jednej strony, albo gwałcą je umysłowo Ewangelicy z drugiej.

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
27-02-2011 13:10 
 Ocena 10 na 10
rhotax7 (3947 punktów)
Bóg pokazuje swą wielkość z każdej strony czynami swych sług najwierniejszych i od przodu i od tyłu dziatki atakując.
27-02-2011 15:47 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Święta prawda, tylko zmień "atakując" na "hołubiąc".


Każdą kanapkę z masłem i żółtym serem można przeciąć nożem (czyli podzielić płaszczyzną) tak, by każda z dwóch części miała tyle samo chleba, masła i sera co druga.
DEmonizer (4893 punktów)
Im mniej się o bogach mówi, tym lepiej.
Czy ktoś sobie zawraca teraz gitarę fioletowymi prosiaczkami lewitującymi w "nieskończonościach"? Nie. Jednego prosiaczka mniej i od razu społeczności lżej na myślach. Bo z sercem i duszą, to tak troszkę idiotycznie by brzmiało.

A religia, cóż, jest niebezpieczna.
Wszystko, co myślenie wyłącza jest niebezpieczne. Można być bombą w dobrej intencji.

Życzę sobie i wszystkim jak najmniej bogów.

Pozdrawiam
27-02-2011 20:44 
 Ocena 2 na 2
rhotax7 (3947 punktów)
>Im mniej się o bogach mówi, tym lepiej.
Nie zgadzam się z tym.
Trzeba mówić i uświadamiać to my mamy wiedzę i potrafimy ją przekazywać i mamy dystans do wiary i w nią nie wierzymy.
Mówię o bogu w swym własnym małym zakresie. Pobudzając do myślenia i podważając wiarę innych być może nigdy nikt z nich nie zastanowiłby się i dalej wierzył w wiarę czy w boga.
W zeszłym tygodniu rozmawiałem z 4 osobami 2 zadeklarowała się jako nie wierzący po kilku rozmowach. Jedna uśmiała się i nauczyła się kpić z boga i wiary i pewnie za niedługo przestanie wierzyć kompletnie. Ostatnia z osób wierzy że coś istnieje ale już wie że to na pewno nie bóg chrześcijan jak go lekko przybliżyłem w oparciu o biblię, jej wiara już nigdy nie będzie taka jak przed rozmową ze mną i na pewno osłabła.

Te 4 osoby mogłyby wierzyć dalej jeślibym milczał i nic nie mówił.
Wysłałem maila do mego kolegi filmowca z linkiem do tego filmu stał się ateistą dzięki mnie i Richardowi postaram się by zajął się tematem z Obozu Jezusa a kręci On filmy do Expresu Reporterów i porusza tematy jakich mało kto się chwyta. Postaram się by się zajął tym tematem. Tego typu dokument miałby większą moc oddziaływania niż moja mała krucjata.
Pozdrawiam.
27-02-2011 21:09 
 Ocena 1 na 1
DEmonizer (4893 punktów)
>>Im mniej się o bogach mówi, tym lepiej.
>Nie zgadzam się z tym.
>Trzeba mówić i uświadamiać to my mamy wiedzę i potrafimy ją przekazywać i mamy dystans do wiary i w nią nie wierzymy.

Tak, wierzący odbierze ciebie jako uważającego się za lepszego, to już zamyka polemikę. Rozmawiać trzeba o nauce, o metodach naukowych, ludzie będą wyciągać wnioski, niektórzy raczej tego nie zrobią. Nie nawrócisz na ateizm, co najwyżej możesz pokazać taką drogę, zaciekawić, pokazać coś.

Dlaczego religie atakują Ewolucję, bo jest dla nich śmiertelna. Boją się też myślenia krytycznego. Więc rozmawiajmy o Ewolucji, o myśleniu krytycznym, uczmy tego. Droczenie się o boga tego boga nie zabija, ale utrzymuje go przy życiu, bo on krąży po umysłach. Czy za, czy anty, ale po jakiejś stronie, temat istnieje i o to w religii chodzi.

>Mówię o bogu w swym własnym małym zakresie. Pobudzając do myślenia i podważając wiarę innych być może nigdy nikt z nich nie zastanowiłby się i dalej wierzył w wiarę czy w boga.

Nie jesteś w stanie określić jak ogół wierzących do boga podchodzi, raczej każdy indywidualnie. Nie wiesz na jakie tematy się zastanawiają. Większym problemem jest presja społeczna.
>W zeszłym tygodniu rozmawiałem z 4 osobami 2 zadeklarowała się jako nie wierzący po kilku rozmowach. Jedna uśmiała się i nauczyła się kpić z boga i wiary i pewnie za niedługo przestanie wierzyć kompletnie. Ostatnia z osób wierzy że coś istnieje ale już wie że to na pewno nie bóg chrześcijan jak go lekko przybliżyłem w oparciu o biblię, jej wiara już nigdy nie będzie taka jak przed rozmową ze mną i na pewno osłabła.

To nie znaczy, że ich uratowałeś. Co najwyżej pomogłeś im nazwać pewne sprawy zgodnie z wiedzą o rzeczywistości. Dałeś im narzędzia.
"Nie wierzyłem całe życie, ale nie wiedziałem, że można nie wierzyć." To nie jest takie niespotykane.

>Te 4 osoby mogłyby wierzyć dalej jeślibym milczał i nic nie mówił.

Dobrze, że nie milczałeś, ale to nie znaczy, że ich wyzwoliłeś.

>Wysłałem maila do mego kolegi filmowca z linkiem do tego filmu stał się ateistą dzięki mnie i Richardowi postaram się by zajął się tematem z Obozu Jezusa a kręci On filmy do Expresu Reporterów i porusza tematy jakich mało kto się chwyta. Postaram się by się zajął tym tematem. Tego typu dokument miałby większą moc oddziaływania niż moja mała krucjata.

Edukacja, a nie krucjata. On poznał kolejną część rzeczywistości lub wiedzy o niej i wyciągnął wnioski. Ale też mogło być inaczej. Mówimy o wydarzeniu po fakcie.

Pozdrawiam
rhotax7 (3947 punktów)
Używam argumentów dostosowanych do rozmówcy i czasu jaki mam.
Sposób krytycznego myślenia też zaprezentowałem pokazując ile karkołomnych założeń należy przyjąć dla poparcia pewnej tezy zaprezentowanej przez rozmówcę.
Zrobiłem to dobrze bo sam mi przyznał rację że błądził.
Tam gdzie trzeba i można używam nauki.
Staram się tak wyszkolić by objaśniać każdy problem i być w stanie odpowiedzieć na każde pytanie. Praktyka i doświadczenie oraz poszerzana wciąż wiedza powinny dać mi sukces w postaci opracowania systemu obalania wiary.
Hurtowego.
>Edukacja, a nie krucjata.
Krucjata jest zabawniejszym określeniem.
Choć nie na miejscu. Ale lubię religijne określenia w nowych znaczeniach.
27-02-2011 21:59 
 Ocena 1 na 1
DEmonizer (4893 punktów)
Ja bym powiedział do teisty: Zbyt mocno Ciebie szanuję jako człowieka, abym Ci mówił, że istnieje jakaś siła wyższa. Chyba to od Bertranda Russella.

Pozdrawiam
27-02-2011 21:31 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jestem pod wrażeniem i gratuluję! I masz rację - uwierzyliśmy chyba pod wpływem teologów, iż wiara to coś niezwykle złożonego, co trzeba rozbrajać w rękawiczkach, najlepiej anonimowo i nic nie mówiąc. A to nie prawda. Na przykład jestem pewien, że większość chrześcijan wierzy z chuci wiecznego istnienia umiejętnie wzmocnionej przez wierzących rodziców, rówieśników i katechetów. Owa chuć nie ma w sobie nic złożonego. Jest po prostu chucią. Trzeba to nazywać po imieniu. Jeśli rozmówca jest wrażliwy, może się wścieknie, ale będzie o tym myślał i szansa przebudzenia się z naćpania bogiem - hotelarzem będzie dla niego dużo większa.

Trudne jest przebicie się przed warstwy celowo tkanego teologiczno - obyczajowego bełkotu. Jednakże samo urojenie boga opiera się na banalnych i dziecinnie naiwnych podstawach. Nie ma sensu nadawać temu zjawisku jakiejś mrocznej głębi etc.
27-02-2011 21:53 
 Ocena 2 na 2
DEmonizer (4893 punktów)
Nie na darmo religia chce zawładnąć dla siebie edukację. Dzięki edukacji istnieje.
Chcemy świata bez bogów, zacznijmy od szkoły. Jaka wiedza w społeczeństwie, taka wiara. Społeczeństwa o bogatej kulturze intelektualnej są mniej religijne.

W np. Polsce nie da się tego zrobić ot tak. Trzeba zmiany pokoleń i zmiany edukacji. Jeśli priorytetem edukacji jest zgodność z etyką JPII (bo był Wielkim Polakiem), to nie istnieje przestrzeń dla krytycznej i wolnej chęci zdobywania wiedzy.

Wcale nie bronię religii i ludzi religijnych, ale uważam, że metoda tkwi w edukacji od małego, choć to nie oznacza, że nie trzeba pokazywać rzeczywistości dojrzałym.

Ważne jest, co robimy, ale także to, w jaki sposób robimy. Konfrontacja nie jest rozwiązaniem. Bo właśnie religii na tym zależy, dobrze się czuje w konfrontacji. Naszą siłą jest spokój, dowody naukowe oraz szacunek do rozmówcy, bez względu na to, jaki ma światopogląd.

Najpierw jestem człowiekiem dla innych równych mi, potem ateistą.

Najgorsze są pyskówki na "prawdy", tu każdy się z własną "prawdą" rozejdzie w swoją stronę.

Pozdrawiam
28-02-2011 05:46 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Masz sporo racji. Lecz bez przekonania części dorosłych nie może być mowy o zmianie edukacji dla młodych. Po drugie religie takie jak islam, czy chrześcijaństwo same w sobie są konfrontacją. Mamy w tej ostatniej - "jestem Prawdą, Drogą i Życiem", "idźcie i nauczajcie", "kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie"... Jeśli mamy doczynienia z osobą, która choć trochę wie w co wierzy, już na starcie mamy konfrontację i pyskówkę, nie z naszej winy...
DEmonizer (4893 punktów)
Dość śliska materia.

Pozdrawiam
27-02-2011 22:04 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
>Jestem pod wrażeniem i gratuluję!
Dziękuję. I polecam taką małą krucjatę po powrocie do kraju. (chyba że juz PIS będzie u władzy to czeka nas ateistów stos i exkomunika)
Właśnie muszę popytać jak można wyłapać exkomunikę obecnie!!!
Ale fajny pomysł!!!
Czeka mnie trochę dzwonienia po kuriach i teologach.
Wyklęcie może być szybszą metodą opuszczania kościoła niż apostazja i to z extra hukiem.

Przepraszam Cię Jacku juz mnie opętał nowy demon --Exkomunikator--
Muszę przejrzeć sieć.
Pozdrawiam serdecznie.
28-02-2011 05:49 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale musisz wymyślić słowo inne niż krucjata Może antykrucjata? Sprzeciw wobec ciągłej krucjaty chrześcijańśtwa, oczywiście aktywny sprzeciw, bo oni bynajmniej nie śpią, nie rezygnują z szerzenia swoich memetycznych wirusów...
28-02-2011 07:15 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
>Ale musisz wymyślić słowo inne niż krucjata Może antykrucjata?
Tak, macie rację że nie jest to dobry termin Ty i DEmonizer.
Myślałem nad antykrucjatą, ale ma to słowo (krucjata) związek z odbijaniem z rąk nie wiernych Jerozolimy z przydawkami a antykrucjata sugeruje sprzeciw wobec takich działań i pozostawienie jej na pastwę jedynego boga.

Moje działanie to odwrotność ewangelizacji i usuwanie z mózgu wiernych indoktrynacji.
Czysta memowa walka a moje memy są lepiej podane i w paru wypadkach odniosły sukces.
Ale człon memowy nie może być w nazwie ze względu na nie pojmowanie doniosłości tego wynalazku przez część forumowiczow i jawne odrzucanie go.

Pojęcie musi być od razu zrozumiałe. Taką tezę postawię.

Np: odewangelizowanie-deewangelizacja już nie jest żle ale znowu wskazuje na likwidowanie zbyt dużej liczby spraw co nie jest prawdą bo nie zajmuję się całą ewangelią i całą nauką kościoła. Nie ma takiej potrzeby.

Zostawię to jak jest, wstępnie przyjmując antykrucjatę już mniej błędną niż krucjata.
Może przy okazji coś trafnego i zabawnego wymyślę.

Na razie muszę pracować i przy okazji sprawdzić exkomunikę w różnych wiarach.
Może zawody światowe kto dostanie więcej exkomunik się zorganizuje?
Przecież to proste u ŚJ dostaje się za byle co.
Ale mam nadzieję że zapisanie do nich jest proste bo jak mam słuchać ich bzdur dziecinnych przez rok to nie dam rady i padnę ze śmiechu.

Wątek!!! Muszę przygotować.
01-03-2011 06:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Myślałem nad antykrucjatą, ale ma to słowo (krucjata) związek z odbijaniem z rąk nie wiernych Jerozolimy z przydawkami a antykrucjata sugeruje sprzeciw wobec takich działań i pozostawienie jej na pastwę jedynego boga.


Tego zupełnie nie zrozumiałem, poza tym się z tobą zgadzam. W przypadku krucjat teiści bili się z teistami i każdy miał swojego jedynego boga. Akurat w tych czasach chrześcijanie byli dużo bardziej opętani religijnie i okrutni od muzułmanów. Dlatego termin krucjata jest niedobry moim zdaniem. Do tego pochodzi on od łacińskiego słowa "crux" oznaczającego "krzyż". W wolnym tłumaczeniu można słowo "krucjata" oddać jako "zabieganie o krzyż".

Wydaje mi się, że prowokacja to znakomita metoda osłabiania zasięgu religijnego naćpania. W ten sposób można unaocznić kompletny bezsens "Jedynych Prawd". Poza tym ludzie lubią, jak za słowami idą czyny. Coż oni sobie mogą myśleć o ateistach, kiedy widzą, ze większość z nich chrzci dzieci (sam mam dwóch przyjaciół, którzy zarzekali się, że nigdy tego nie zrobią, ale kiedy przyszło co do czego...).

Możesz słusznie zapytać, dlaczego im tego nie wyperswadowałem. Ano, jeśli ktoś nie poddaje bardzo krytycznej analizie człowieczeństwa jako też wypadkowej instyntków, nie umie abstrachować od instynktów rodzicielskich (które potrafią też szkodzić dzieciom). Pojawia się na przykład problem, co zrobić z maluchem, kiedy się pracuje. Jest babcia. Ale babcia może być moherowa i zarządać chrzcin. I owe rządanie jest natychmiast spełniane, bo co tam "jakieś młodzieńcze ideologiczne fanaberie" wobec "powagi ojcowstwa". Dlatego, moim zdaniem, trzeba się poważnie zastanowić, czy stać nas na posiadanie potomstwa, zanim się owo potomstwo będzie się miało. Bo później często zostaje "powaga ojcowstwa" i ciągłe 95% naćpanych ludzi na świecie.
27-02-2011 22:11 
 Ocena 2 na 2
DEmonizer (4893 punktów)
Jedną rzeczą jest ta chrześcijańska chuć, a drugą to, że kogoś wyzwoliłeś od chrześcijaństwa. Ja nigdy tak do tego bym nie podszedł, nigdy nie czułem, że kogoś wyzwoliłem, co najwyżej coś mu pokazałem, pewną drogę, ale to on wybrał. A to, że ktoś może wybrać taką, a nie inną drogę jest efektem jego umysłowości, jego nastawienia do rzeczywistości. Z fanatykiem niewiele zdziałasz. Z człowiekiem otwartym jest już inna dyskusja. Określenia są bardzo ważne. Krucjata ateistów może mieć złe skojarzenia. "To prawie jak ci islamiści."
Jest istotna różnica między nawróceniem, a myśleniem o tym, że się nawróciło kogoś. Dlatego wolę mówić o pokazaniu jakiejś drogi, odejść od ekspansywnej retoryki, bądź odbieranej jako ekspansywna.

A co do chuci to się zgadzam. Całkiem to ciekawe określenie.

Pozdrawiam
28-02-2011 05:56 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, z fanatykiem religijnym raczej niewiele się zdziała. Lecz niezdecydowani, osoby, które nie miały okazji pomyśleć, potrzebują niekiedy wyrazistego przekazu.

Czy się komuś pomogło, czy też pomogło mu sobie pomóc? To dość akademicka kwestia, oczywiście, gdy ktoś nie chce, nie można mu pomóc. A gdy ktoś chce, przyłącza wtedy swoją refleksję od tego co mu powiedziano. Ocena tego, na ile ktoś mu pomógł niech pozostanie w jego rękach.

Zależy mi na tym, aby nie przesadzać z subtelnością. Widziałem niedawno sztukę po syngalesku, która pokazywała rewolucjonistę, który miał w ramach specjalnej akcji zabić generała - oprawcę. Udało mu się podmienić za golibrodę, wystarczył zatem drobny ruch brzytwą. Lecz młody wojownik o wolność nie mógł tego zrobić. Po jakimś czasie sprawa się wydała i generał strzelił mu w łeb bez mrugnięcia okiem.

Religia jest takim generałem oprawcą.
28-02-2011 19:14 
 Ocena 2 na 2
DEmonizer (4893 punktów)
No to różnimy się w metodach. Lecz chyba te różnice są raczej subtelne.

W różnorodności wartość.

Pozdrawiam
01-03-2011 06:30 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Owszem, sensowna różnorodność na temat jest poważną siłą twórczego rozwoju (ale mi hasło wyszło, że hej ).

Mówiąc inaczej - mamy małą planetę o nazwie Ziemia. Wyewoluował z niej gatunek tworzący kulturę i mogący badać rzeczywistość, który sam się nazwał Homo sapiens, nawiązując do języka jednej z najwspanialszych cywilizacji przeszłości, Starożytnego Rzymu. 95% przedstawicieli owego gatunku naćpania jest niepodważalną ideą boga, za którą nic nie przemawia i która utrudnia twórcze życie.

My jesteśmy cząstką owych 5%. Mamy rację. Jednocześnie jesteśmy istotami społecznymi i nie możemy nie patrzeć na to, kto nami rządzi, z kim współpracujemy etc. Trzeba coś z tym zrobić. Różnice dotyczącego tego "coś" pomiędzy w miarę rozsądnymi z nas siłą rzeczy są, ale chyba raczej subtelne.

Mamy dwa ekstrema. Z jednej strony ukrytych ateistów, którzy często stają po stronie "prześladowanych" teistów, z drugiej zaś skrajnych aktywistów, którzy nie boją się krzyczeć, miotać obelgami i walić pięścią. Pierwsze ekstremum jest nie do przyjęcia. Wolę nawet chrześcijańskich misjonarzy od takich ludzi, są przynajmniej bardziej szczerzy (co nie znaczy, że bardzo). Drugie ekstremów jest fałszywe, jak niedawno zauważył Koraszewski w jednym z esejów na stronie głównej Racjonalisty. Nasi "ekstremiści" nie latają z bombami, nie ucinają głów, nie maskują gwałtów na dzieciach w imię wyższych racji, nie wrzucają do dołów trupów innowierców i nie zasypują ich wapnem, nie uważają się za lepszych z urodzenia bo ktoś ich pokropił wodą.

Nasi ekstremiści są cholernie łagodnymi ludźmi przy teistycznych fundamentalistach. Różnice między nimi a umiarkowanymi ateistami są tak naprawdę subtelne. I, całkiem możliwe, iż nasi ekstremiści mają sporo racji. Co zrobić z osobą, która zabijałaby dla swojej urojonej wiary? Gadać z nią przy kawie i ciasteczkach?

Całkiem możliwe, iż potrzebujemy nawet więcej skrajności. Karykatur, obelg, ciągania po sądach. Nie mówię o zabijaniu, ale takie akcje jak zaskarżenie Kościoła Katolickiego o oszustwo polegające na wmawianiu ciała boga w opłatkach powinny mieć miejsce i nie powinny unikać najostrzejszych nawet polemik.

Ludzkość to w większości ludzie prości i niewykształceni. Wielu z nich nie rozumie grzecznych, intelektualistycznych wypowiedzi. NIe znaczy to, że nie są wartościowi. Niektórzy z nich po prostu nie mieli okazji się niczego uczyć, ale są inteligentniejsi od niejednego pana doktora. Niektórzy z nich potrzebują mocnego przekazu. Ładnie zakomponowanych obelg, udanego ośmieszana tego, z czego każdy normalny człowiek ma obowiązek się śmiać...
DEmonizer (4893 punktów)
>Owszem, sensowna różnorodność na temat jest poważną siłą twórczego rozwoju (ale mi hasło wyszło, że hej ).

Wyszło, wyszło.

>Mówiąc inaczej - mamy małą planetę o nazwie Ziemia. Wyewoluował z niej gatunek tworzący kulturę i mogący badać rzeczywistość, który sam się nazwał Homo sapiens, nawiązując do języka jednej z najwspanialszych cywilizacji przeszłości, Starożytnego Rzymu. 95% przedstawicieli owego gatunku naćpania jest niepodważalną ideą boga, za którą nic nie przemawia i która utrudnia twórcze życie.

Każdy ma jakiś narkotyk, kwestia tego, aby on nie miał parcia na krew.
A co jakie ma właściwości możliwe jest do określenia, wystarczy odpowiednio dobrać przestrzeń obserwacji jako czytelny układ dynamiczny i poczekać na efekty. Jak elementy się zachowują przy takich a takich warunkach i mamy jakiś tam obraz.
Idea boga, jak wygląda dynamika ludzi posiadających taką idę. Choć do tej idei od wczoraj pochodzę bardziej emocjonalnie, zostałem zwolniony z roboty, bo "nie robię tak jak trzeba", a co to znaczy nie dowiedziałem się. Zaczęła się podejrzliwość co do mojej osoby po niemodleniu się na opłatku w pracy. Zmienił się stosunek pani kierownik do mnie. Tak idea boga dzieli ludzi.

>My jesteśmy cząstką owych 5%. Mamy rację. Jednocześnie jesteśmy istotami społecznymi i nie możemy nie patrzeć na to, kto nami rządzi, z kim współpracujemy etc. Trzeba coś z tym zrobić. Różnice dotyczącego tego "coś" pomiędzy w miarę rozsądnymi z nas siłą rzeczy są, ale chyba raczej subtelne.

Ja bym wolał zamiast "mamy rację", dążymy do poznania prawdy o rzeczywistości.
Wydaje mi się to bardziej uczciwe. Choć jest to tylko moje "wolenie".

>Mamy dwa ekstrema. Z jednej strony ukrytych ateistów, którzy często stają po stronie "prześladowanych" teistów, z drugiej zaś skrajnych aktywistów, którzy nie boją się krzyczeć, miotać obelgami i walić pięścią. Pierwsze ekstremum jest nie do przyjęcia. Wolę nawet chrześcijańskich misjonarzy od takich ludzi, są przynajmniej bardziej szczerzy (co nie znaczy, że bardzo). Drugie ekstremów jest fałszywe, jak niedawno zauważył Koraszewski w jednym z esejów na stronie głównej Racjonalisty. Nasi "ekstremiści" nie latają z bombami, nie ucinają głów, nie maskują gwałtów na dzieciach w imię wyższych racji, nie wrzucają do dołów trupów innowierców i nie zasypują ich wapnem, nie uważają się za lepszych z urodzenia bo ktoś ich pokropił wodą.

Rób tak, jaką masz osobowość. Ja chyba nie mógłbym być skrajnym aktywistą. Mam naturę spokojnego myśliciela absolutnie bezreligijnego. Choć miałem i taki okres w swoim życiu. Znudził mnie troszkę temat bogów, wolę się zastanawiać, co dalej, jak dalej. Bardziej mnie teraz interesuje świat poreligijny. Co potem, zobaczymy. Coś będzie, ale też bezbożne, czy pozabożne.

>Nasi ekstremiści są cholernie łagodnymi ludźmi przy teistycznych fundamentalistach. Różnice między nimi a umiarkowanymi ateistami są tak naprawdę subtelne. I, całkiem możliwe, iż nasi ekstremiści mają sporo racji. Co zrobić z osobą, która zabijałaby dla swojej urojonej wiary? Gadać z nią przy kawie i ciasteczkach?

Jaka gadka. Parodia gadki.
Dla mnie ateistyczny fundamentalista = człowiek bezbożny, konkretny i rzeczowy, posiadający co najmniej dużą wiedzę. Ja jestem człowiekiem poszukującym, szukającym nowych rozwiązań, oczywiście bezbożnym.

>Całkiem możliwe, iż potrzebujemy nawet więcej skrajności. Karykatur, obelg, ciągania po sądach. Nie mówię o zabijaniu, ale takie akcje jak zaskarżenie Kościoła Katolickiego o oszustwo polegające na wmawianiu ciała boga w opłatkach powinny mieć miejsce i nie powinny unikać najostrzejszych nawet polemik.

Potrzeba także i takich ludzi.

>Ludzkość to w większości ludzie prości i niewykształceni. Wielu z nich nie rozumie grzecznych, intelektualistycznych wypowiedzi. NIe znaczy to, że nie są wartościowi. Niektórzy z nich po prostu nie mieli okazji się niczego uczyć, ale są inteligentniejsi od niejednego pana doktora. Niektórzy z nich potrzebują mocnego przekazu. Ładnie zakomponowanych obelg, udanego ośmieszana tego, z czego każdy normalny człowiek ma obowiązek się śmiać...

Zawsze jakoś trudno z tym wyczuciem, nie raz się o tym przekonałem. Ale to jest po prostu zabawa w ślepego, ale brak ryzyka nie daje żadnych efektów.

Pozdrawiam
28-02-2011 05:17 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Te 4 osoby mogłyby wierzyć dalej jeślibym milczał i nic nie mówił.
Plus za ambicje....Syzyf też był bardzo ambitny

"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"
28-02-2011 07:32 
 Ocena 2 na 2
rhotax7 (3947 punktów)
>Plus za ambicje....Syzyf też był bardzo ambitny
Ma facet przewagę bo ma całą wieczność na swój kamień i pewnie mu się uda bo głaz wreszcie zetrze górę (albo sam się zetrze) a bogowie jak zwykle nie pomyśleli o tym i z nimi wygra.

Krzysztof Jóżwiak miał w swej stopce taki oto napis:
"Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
Pozdrawiam.
05-03-2011 09:07 
 Ocena 2 na 2
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>Te 4 osoby mogłyby wierzyć dalej jeślibym milczał i nic nie mówił.
>Plus za ambicje....Syzyf też był bardzo ambitny
><
Syzyf nie był ambitny... po prostu nie miał wyboru
DEmonizer (4893 punktów)
Ten film jest porażająco przerażający. Nie wiem co powiedzieć ... po prostu SZOK!!!

Jacek Tabisz (30006 punktów)
A ja nie mogę obejrzeć go z innego kraju... Jak będę miał wolny czas, spróbuję z YouTuba
28-02-2011 07:11 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)
>A ja nie mogę obejrzeć go z innego kraju... Jak będę miał wolny czas, spróbuję z YouTuba
Jak wiesz "Polak potrafi"...należy pozbyć regionu na rzecz region free, mało tego, istnieje programik do pozbywania się Warning!
Poszukaj na stronie
Nie testowałem tego, stosuje jednak to z powodzeniem mój kanadyjski przyjaciel.



"Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam"

Wróć do listy wątków działu Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365