 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-01-2007 22:47 | Totus (1201 punktów) | Superego | Wielce Szanowni Racjonaliści! (i niedowiarkowie)  dajcie się wmanewrowac w twierdzenie, iż definicja superego zawarta w Wikipedii jest prawdziwa. Zmodyfikuję ją nieco o nawiasy kwadratowe typu [], specjalnie dla Was, kochani: "Superego jest jedną ze struktur osobowości w modelu psychoanalitycznym, obok ego oraz id. [ super  ] Superego stanowi wewnętrzną reprezentację wartości moralnych i ideałów uznawanych przez daną społeczność [w przypadku Syna Bożego przez istotę rozumną czyli jego samego], które przekazywane są dziecku przez rodziców w procesie socjalizacji.[błogosławionym fideistom słuchającym głosu tegoż] Jest to instancja "moralna", dążąca do doskonałości [no co by to był za chrześcijanin, który podważałby Jego wiarygodnośc] (w przeciwieństwie do id kierującego się zasadą przyjemności).[brr, zagłuszmy ono] Główne funkcje superego to hamowanie impulsów id, przekonywanie ego, aby cele realistyczne zastąpiło moralnymi.[ to mam BOMBĘ! co jeśli cele realistyczne będą tożsame z moralnymi? czyżby społecznie pożądana forma egoizmu?] Jest to ostatni wykształcający się element osobowości, kształtuje się pod wpływem kar i nagród, stosowanych przez rodziców. [STOP! można go wykształtowac przez objawienie doskonałego, nieodpieralnego racjonalnie dla człowieka - superego IR] To, co wychowawcy aprobują i nagradzają włączane jest w obręb subsystemu superego - ja idealnego. [problem (haha) co się stanie jeśli doskonałe dla człowieka supergeo (BÓG NT) stanie się wychowawcą (ojcem)? Uprawomacnia się konstruckcja trynitariarialna, choc bez wątpienia jako ośc w gardle tym, których dziś kojarzycie Państwo z ruchem zwolenników trójcy.] Sumienie karze wywołując poczucie winy, [Dojrzałe nie obciąża się cudzymi grzechami, jest mu lżej...] ja idealne nagradza powodując poczucie dumy. [Ci, którzy czytali Ewangelię, pownni już kojarzyc. Może tu są?] Samokontrola zajmuje miejsce kontroli sprawowanej przez rodziców. [Jest pewien szczególny Ojciec. Jest? Ten, który nazywa się Jego Synem MUSI !!! byc Ojcem.] Superego jest sferą moralną człowieka. [A jakże, jego szczególną formę o charakterze zbioru informacji (wiedzy, gnozy) ośmielę się nazwac Duchem Świętym!] Superego jest jednym z podstawowych pojęć w psychoanalizie Zygmunta Freuda. W analizie transakcyjnej odpowiednikiem superego jest komponent rodzica. [tu koniec wikidefinicji]" Szach! No niech mi ktoś powie, że chrześcijańskie superego [Bóg NT] nie oddziaływuje na świat ludzi, nas, dziś , tu i teraz bez względu czy mu wierzymy czy pozostajemy racjonalno-empirycznymi figlarzami. Pomóżcie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| stormrider (206 punktów) | Pytanie: Czy moralność wywodzi się od Boga, Czy Bóg z moralności?
Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wie W.Stoczkowski
|
|
 | | Totus (1201 punktów) | >Pytanie: Czy moralność wywodzi się od Boga, Czy Bóg z moralności? Jeśli w procesie doskonalenia moralności (superego) wygenerujesz Boga to automatycznie przyjmując ono (superego) jako własne stajesz się jego Synem, który naucza w jego (superego) imieniu. Jeżeli jesteś chrześcijaninem to identyfikujesz się i uznajesz superego IR w działaniu (Jezus) jako własne. Problem: Superego typu Jezus jest Bogiem i posłane do żydów (mono_judaistów) i bez wyjątku (!) jakichkolwiek fideistów wierzących w Boga powie: "słyszeliście to i owo, ale ja wam powiem, że tak na prawdę to..."- -i tu wyrzuci z siebie prawdy tożsame z nim samym bo ono (superego doskonale uzupełniające ludzkie ego) uznaje się za jedynego godnego by nazywac Go Bogiem. czyli: Jeżeli grupa populacji ludzkiej wierzy w jakiegoś Boga to ludzkie (doskonałe w swoim mniemaniu) superego pośle swojego Syna (słowo stanie się ciałem w osobie Zbawiciela) i tenże Syn przemówi w imieniu jakiegokolwiek boga, będącego najwyższym autorytetem dla tejże populacji, wmawiając jej, że ona wierzy w istocie w Niego, Syna Boga Żywego czyli w Jego, w nim samym sprecyzowane, SUPEREGO, które winno stac się takim w psychice każdego weń wierzącego. Ale czy powinno na zasadzie ślepej wiary? Ależ skąd! Jezus apeluje - przetestuj Mnie, zrozum Mnie, wykorzystaj Mnie, albowiem jestem Twoim sługą, po owocach poznasz, że działam i zbawiam. Nie inaczej - doświadczaj Mnie. Czytasz Ewangelie, zapewne, ale pojawia się problem dosłownej interpretacji. Problem polega na tym, że Jezus wygłasza nauki płynące z analizy superego w sposób nieadekwatny do współczesnego poziomu wiedzy ogólnej. Pomogę. Po wtóre Jezus to wytwór (realny bądź tylko na wiarę) człowieka, który przyjąwszy jako pierwszy i jedyny boskie superego skazany jest na najwyższy wymiar poświęcenia bo okazanie (objawienie) czegoś takiego ludziom jego okresu skazuje go na najwyższy wymiar cierpień. Czemu? Bo to czego on naucza naruszało wszelkie normy wtedy i naruszy owe i dziś, ale dziś, ... dziś to będziemy sądzic. Oczywiście jeśli znajdą się chętni.
|
|
|  | | DawidKarolkievitz (984 punktów) | Jeśli "superego"( Freud) zamienimy na "kanon kulturowy"(Jung ) to otrzymamy odpowiedź czym jest w istocie bez jakichkolwiek odwołań metafizycznych (dający się testować Jezus czy inny Chrystus ). Pozdrawiam
Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie umierać
|
|
| |  | | Totus (1201 punktów) | > Jeśli "superego"( Freud) zamienimy na "kanon kulturowy"(Jung ) to otrzymamy odpowiedź czym jest w istocie bez jakichkolwiek odwołań metafizycznych (dający się testować Jezus czy inny Chrystus ). PozdrawiamWeźmy przykładowo ten fragment i podstawmy: " Kanon kulturowy stanowi wewnętrzną reprezentację wartości moralnych i ideałów uznawanych przez daną społeczność [w przypadku Syna Bożego przez istotę rozumną czyli jego samego], które przekazywane są dziecku przez rodziców w procesie socjalizacji." Jezus przestraja, reformuje jemu współczesny kanon kulturowy. Oczywiście na zasadzie "wbijam się w niego i koryguję na podobieństwo mojego superego, które gdyby uczynić dyktatorem kultury stworzyło by inny kanon, zdecyzdowanie nie z tego świata, zdecydowanie rewolucyjny dla tegoż" - i tu snuję teorię, że dziś już nie byłby to aż tak rewolucyjny kanon by spokojnie i sensownie nie móc o nim mówić a dalej, że podciąganie ku niemu współczesnego na zasadzie intelektualnej, logicznej i racjonalnej konfronatacji z Onym byłoby w większości aspektów korzystne. Dlaczego w większości? - przez wzgląd na rozmówców wysokiego ryzyka niezdolnych do samokrytyki. Na tyle niezdolnych, że na próby takowej reakcja będzie z góry do przewidzenia agresywna gdyby rozmowa z formy spiskowo-metaforyczno-zawiło-mętnawej przeistoczyła się na formę precyzyjniejszą o charakterze objawieniowym (apokaliptycznym). Wracając do twojej propozycji to rzeczywiście wiele rzeczy można podstawić w miejsce superego łącznie z kanonem, który świetnie sprawdzi się w tresurze zawodowych morderców. Ale to nadal są ludzie, nadal słyszą słowa, nadal są podatni na nie a słowa płynące z Superego boskiego (idealnego) dla natury człowieka, będą mieć moc krygującą wypierając z realnego na daną chwilę jednostkowego ludzkiego jakośsiakoś-kulturowo-kanoniczno-nijakiego [czyli słabego, niepewnego, zakompleksionego niewiedzą o bogu i obarczonego lękiem wobec "bożego" gniewu ostatniego do obalenia tyrana ludzkości, czarnego króla w - ] superego słuchacza. Istonym wydaje się postawienie wreszcie pytania o strukturę Superego Jezusa, z której wynika to co mówi i uznanie, że to co mówi generował by człowiek, gdyby posiadał superego o podobnej strukturze. Dalej dla kogo całokształt tej struktury jest charakterystyczny? Czy możliwym jest, że osoba przyjmująca tę strukturę staje się wolna w pełnym ludzkim wymiarze bo poznaje projekt siebie samej najlepiej odpowiadający i sprawdzający się w rzeczywistości materialnej o czym może zaświadczyć nie tylko osoba, która go przyjmie ale cała grupa osób jednocześnie go testujących? Pytanie: Czy Jezus jest podmiotem rozumnym i czy jego zasadniczym celem w relacji z człowiekiem jest dążenie do upodmiotowienia słuchacza? Jeśli odczytytasz przykazanie miłości: "Będziesz miłował Jezusowe Superego (czyli Ducha Świętego) całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem" To jest pierwsze przykazanie chrześcijanina a drugie podobne do niego: "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" I tu uwaga - jeżeli Ty sam jesteś nosicielem Jezusowego Superego i posiadłeś wiedzę o sobie i chcesz ją zapłodnić to w momencie rozpoczęcia praktykowania swej umówmy się wiary w to - wystawiasz się na to o czym była mowa we wczorajszej Ewangelii. Problemem dla Jezusa w upodmiotowieniu szczególnej formy poganina jaką jest Żyd (Judaista), jest żydostwo, które z natury swej bardzo przeszkadza na drodze ucywilizowania do podmiotu rozumnego jednostki ludzkiej i przyjęcia przez nią właściwego Superego zakładając oczywiście, że człowiek jest podmiotem rozumnym i wie co to sformuowanie oznacza. Dotyczy to każdej kultury pogańskiej. W każdej można wygenerować przygody Jezusa i głaskać nimi po główkach dobrotliwie tych, którzy szukają i brutalnie razić po łbach tych, którym wydaje się, że coś wiedzą i udają mądrych a nimi nie są. > to otrzymamy odpowiedź czym jest w istocie bez jakichkolwiek odwołań metafizycznychJeśli jest coś na rzeczy w tym co piszę to czemu miałbym przemilczeć religię, która o tym symbolicznie opowiada i próbuje nauczać? Co do stopki: > Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie umierać.Jezus wiedział, że to o czym będzie nauczał grozi śmiercią z rąk tych, do których otworzy usta. Miłość do pacjentów jednak zwyciężyła strach do tego stopnia, że oswojony wizją swojej śmierci Jezus poprosił Judasza by koniecznie uczynić odpowiedzialnymi za to żydów i ich kapłanów, by nie doszło przypadkiem do sytuacji ,w której jakiś agresywny, zapijaczony kibic walk gladiatorskich dźgnie go śmiertelnie nożem za to, że Jezus przypadkiem krzywo spojrzał na niego .  Piłat zapytał: "Czy Ty jesteś królem żydowskim?" Nośnik "boskiego superego" w imieniu tegoż odpowie: "Tak, Ja nim jestem" Pan X zapytał czy ty jesteś królem hazballachbarminidikiowskim? Nośnik "boskiego superego" w imieniu tegoż odpowie: "Tak, Ja nim jestem" (oczywiście jeżeli pytanie dotyczy dowolnego zbioru ludzi a nie przykładowo stada afrykańskiego gnu pałaszującego resztki zieleniny) Tu spauzuję i zapytam - Z czym się nie zgadzasz? (-cie?)
|
|
| Scorp (5381 punktów) |
Szanowny Totusie, proponujesz na początek wspólny punkt wyjścia: 'definicja superego zawarta w Wikipedii jest prawdziwa'.
Wydaje mi się, że definicja jest formą umowy o znaczenie pojęcia, określającej jego miejsce w sieci pojęciowej. Nie może więc być, jako umowa, ani prawdziwa ani nieprawdziwa.
Jeżeli dobrze zrozumiałem cały Twój pomysł, to z podobieństwa akurat tej wikipediowej definicji i pewnych, odpowiednio spreparowanych idei chrześcijańskich wyszło Ci, że Bóg chrześcijański oddziałuje na świat ludzi? Jeżeli tak, to cóż, jakie założenie i metoda, taki wynik.
scorp
|
|
 | | Totus (1201 punktów) | Przyjmuję do wiadomości, ale: > Jeżeli dobrze zrozumiałem cały Twój pomysł,Już samo staranie się wywołuje we mnie poczucie sympatii i wdzięczności zarazem. > to z podobieństwa akurat tej wikipediowej definicjimam nadzieję, że stanowi ona jakąś merytoryczną wartość poza w miarę łatwym i przyjemnym dostępem do niej? > i pewnych, odpowiednio spreparowanych idei chrześcijańskichTo smutne. Zaprzeczasz jednak, że Bogiem NT jest odpowiednio spreparowane Superego?  > wyszło Ci, że Bóg chrześcijański oddziałuje na świat ludzi?Jeżeli odrzucimy to co powyżej to wracamy do wyjściowego pytania: "A co to jest Bóg chrześcijański?" > Jeżeli tak, to cóż, jakie założenie i metoda, taki wynik.Muszę spytać raz jeszcze co nie podoba Ci się w powyższej, luźno przedstawionej koncepcji. > scorpPozdrawiam.
|
|
|  | | Scorp (5381 punktów) | >Muszę spytać raz jeszcze co nie podoba Ci się w powyższej, luźno przedstawionej koncepcji.
Może to, że jest "luźno" przedstawiona. Nie tylko zresztą przedstawiona, równie luźno jest pomyślana, jak mi się wydaje.
Twój wyjściowy post w tym wątku klasyfikuję jako Typ 2 zabawy polegającej na rzucaniu jajami w racjonalistów. Typ 1 to rzucanie zarzutami: ja wam coś luźno zarzucę, a wy się brońcie. Typ 2 to właśnie rzucanie "luźnymi" koncepcjami, na które powinniśmy poważnie odpowiadać.
Dziękuję za zaproszenie, ale do zabawy nie przystępuję. scorp
>Pozdrawiam. Również
|
|
| Totus (1201 punktów) | Cóż, mój poprzedni rozmówca zarzucił mi, że próbuję obrzucać racjonalistów jajami. Dlaczego? Nie wiem, widocznie węszy w moim wolnomyślicielskim zapale ukrytą prowokację albo coś gorszego, cóż, jego sprawa. Dlaczego nie jestem racjonalistą? Czy dlatego, że kupiłem sobie kiedyś w supermarkecie Pismo Święte i uczciwie staram się zrozumieć o co cały ten zgiełk? Dlatego, że staram się zrozumieć księdza, który napisał: Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/d,26"Winniśmy wdzięczni być wielkim umysłom niweczącym przesądy. (...) rzadkimi są ludzie nie ulegający urojeniom panującym współcześnie i mający odwagę spojrzeć w oblicze prawdy, przed którą korzy się hołota" Anatol France, Poglądy księdza H. Coignarda a która to myśl niejako jest przewodnią dla działu "Ludzie, cytaty" w tymże serwisie? Dlaczego nie jestem racjonalistą próbując z niewielkim bagażem nabytej w drodze edukacji wiedzy ogólnej podważyć z Wami wspólnie, z Waszą pomocą, stanowczo, brak zasadności, iż to co wymyślili święci panowie,narratorzy Pisma, może być oparte o to co sugeruję. Musi być jakiś mocny argument przeciw. (proszę tu bo zgubiłem hasło na e-mail) +
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|