Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zmysły czy rozum????

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-02-2007 23:05$kRz@tEi$tK@ (5585 punktów)Zmysły czy rozum????
Pewien filozof - Parmenides, głosił, że bardziej ufa swojemu rozumowi niż zmysłom. Myslę, że miał rację, bo przecież nie wszystko możemy zobaczyć, niektóre rzeczy są niosiagalne. Zmysł ludzkiego wzroku ma tylko 3 wymiary, a skoro we Wszechswicie występuje najprawdopodobniej 11 wymiarow to my nie możemy tego dostrzec, jednak umysły naukowców tworzących tą teorie byly w stanie to pojąć, mimo że tego nie widzieli. Racjonalista to ktoś, kto wie, że źródłem poznania świata jest ludzki rozum, a nie zmysły; czy więc jesteśmy racjonalistami? Myślę, że Parmenides miał rację, mimo że żył w VI-V w. p.n.e. Jednak nie mówię, że zmysły nie są nam potrzebne.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

wyszpolski (447 punktów)
>Zmysł ludzkiego wzroku ma tylko 3 wymiary

Nie jest to moim zdaniem prawda. Widzimy 2 wymiarowo, możemy co najwyżej zmieniać ostrość i skupiać się na innych miejscach, ale obraz padający w naszym oku jest dwuwymiarowy, reszta to interpretacja mózgu.

>skoro we Wszechswicie występuje najprawdopodobniej 11
>wymiarow to my nie możemy tego dostrzec, jednak umysły
>naukowców tworzących tą teorie byly w stanie to pojąć, mimo
>że tego nie widzieli

Jeśli chodzi o teorię superstrun do której prawdopodobnie się odnosisz, to dodatkowe wymiary są zwinięte, więc nie ma najmniejszych powodów dla których mielibyśmy je zobaczyć. W filmie dokumentalnym "Elegant Universe" jest to ładnie pokazane, polecam.
IQ955 (2355 punktów)
>W filmie dokumentalnym "Elegant Universe" jest to ładnie pokazane, polecam.
Co to za film i gdzie można go zobaczyć?


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Zyga (1539 punktów)
Ja również chętnie go zobaczę.

W miejscach jakie przyszły mi do głowy niestety nic takiego nie ma.
placownik (17853 punktów)
>Ja również chętnie go zobaczę.
>W miejscach jakie przyszły mi do głowy niestety nic takiego nie ma.
>

www.pbs.org/wgbh/nova/elegant/program.html

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Zyga (1539 punktów)
Paweł B (199 punktów)
>>Zmysł ludzkiego wzroku ma tylko 3 wymiary
>Nie jest to moim zdaniem prawda. Widzimy 2 wymiarowo,

to ciekawe, nie boisz sie uderzenia czolem w klawiature ?

> możemy co najwyżej zmieniać ostrość i skupiać się na innych miejscach, ale obraz padający w naszym oku jest dwuwymiarowy, reszta to interpretacja mózgu.

2 wymiary mozna zinterpretowac jako 3 wymiary ??

>>skoro we Wszechswicie występuje najprawdopodobniej 11
>>wymiarow

to absurd... we Wszechwiecie jest 1 wymiar; punkt opsuje sie liczba ze zbioru R^Alef ..
wyszpolski (447 punktów)
>to ciekawe, nie boisz sie uderzenia czolem w klawiature ?

No nie wiem, może ciebie to spotkało wielokrotnie skoro uważasz że widzisz 3 wymiarowo ;]

>2 wymiary mozna zinterpretowac jako 3 wymiary ??

No a zdjęcia/filmy/to co widzisz - to ma ile wymiarów, 2 czy 3, zastanów się... Jak widzisz zdjęcie, to co, ono jest 3 wymiarowe? Jakbyś patrzył na np. kulę w 3 wymiarach, to byś widział ją ze wszystkich stron na raz. Niestety widzisz dwuwymiarowo, konkretnie zamiast kuli widzisz koło odpowiednio zacieniowane. Dodatkowo, idealnie przedstawia to zdjęcie które zdecydowanie jest 2 wymiarowe... Żeby widzieć trójwymiarowo, musielibyśmy żyć w przestrzeni 4 wymiarowej. Widzi się o jeden wymiar mniej. Dlatego dwuwymiarowy obiekt, widzi tylko 1 wymiar... Dlatego człowiek widzi tylko 2 wymiary... No ale do niektórych nie dociera.
IQ955 (2355 punktów)
>Niestety widzisz dwuwymiarowo...
No, bo obraz na siatkówce jest dwuwymiarowy. Mózg zaś potrafi sobie z tego "odkapować" trzeci wymiar. Może tak można to też próbować komuś wyjaśniać...

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
wyszpolski (447 punktów)
Ależ jak najbardziej, po prostu nie jest to rzecz oczywista na pierwszy rzut oka Jesteśmy tak pewni tych swoich 3 wymiarów, że kiedy rozmawiałem o tym samym z paroma, wydawałoby się inteligentnymi ludźmi, też mnie chcieli spalić na stosie za te dwuwymiarowe herezje Przeciez nawet filmy trójwymiarowe są... dwuwymiarowe, jedyne co daja to możliwość skupienia wzroku i iluzje głębi. Jeszcze łatwiej to wyjaśnić, zasłaniając jedno oko. Wtedy sprawa się pogarsza, bo nasze poczucie głębi praktycznie zanika. Co do samego widzenia w 4 wymiarach, analogicznie, punkt 2 wymiarowy, moglby zobaczyc jedynie linie patrzac na kwadrat, dopiero my, patrzac z 3 wymiarow z gory jestesmy w stanie tak naprawde zobaczyc. Dlatego patrzenie 3 wymiarowe (mozliwe jedynie z 4 wymiarowej przestrzeni) polegaloby wlasnie na calosciowym zobaczeniu przedmiotu z wszystkich stron. Oczywiscie przedmiotu 3 wymiarowego, takiego jak kwadrat dla nas... Bo zeby widziec wszystkie 4... Swego czasu sporo czasu poswiecilem wlasnie na to zagadnienie opisane w jednej z ksiazek do fizyki.
nieobecny
Na czym zatem polega różnica między patrzeniem jednym okiem i patrzeniem dwojgiem oczu?
wyszpolski (447 punktów)
"Jeżeli oczy działają prawidłowo, to przesyłają dwa obrazy poprzez nerwy wzrokowe do mózgu, gdzie po przetworzeniu powstaje jeden obraz. Dzięki takiemu, obuocznemu widzeniu zyskujemy większe pole widzenia oraz odczucie trzeciego wymiaru (poczucie głębi), czego nie mamy patrząc tylko jednym okiem."

Wystarczy zamknąć jednp oko, i spróbować czegoś na wprost dotknąć w palcem. Wyznaczenie idealnie momentu w którym dotkniemy, jest niemożliwe. Przy patrzeniu "stereo" jest to oczywiste.
nieobecny
Chodziło mi o tę różnicę biorąc pod uwagę to co pisałeś w przykładzie z kwadratem, gdzie do jego zobaczenia potrzebne jest patrzenie w przestrzeni o jeden wymiar "większej". Skoro nie mamy możliwości spojrzeć z takiej przestrzeni na trójwymiarowe obiekty, to czym w takim razie różni się widzenie jednym okiem od widzenia dwojgiem oczu. Innymi słowy - czym różni się patrzenie na kwadrat w jego płaszczyźnie jednym okiem od patrzenia dwojgiem oczu?
wyszpolski (447 punktów)
Nie różni się niczym. Proces patrzenia jest identyczny - trójwymiarowa przestrzeń jest odwzorowywana na siatkówce jako 2 wymiarowe "klatki" które mózg interpretuje zgodnie z posiadanym doświadczeniem. W przypadku posiadania 2 klatek, po jednej z każdego oka, mamy tylko trochę większe pole do interpretacji, bo dochodzi właśnie to "poczucie głębi". Tak samo w przypadku "filmów trójwymiarowych" które właśnie dają nam poczucie głębi, które umożliwia skupianie wzrou na obiektach znajdujących się "w głębi ekranu" ponieważ każde oko dostaje inną klatkę (dlatego są różne kolory szybek dla każdego oka w okularach do takich filmów, żeby każde oko dostało nieco inny obraz).

Co do samego kwadratu. Patrząc na sześcian widzimy właśnie wielokąt. Nie widać drugiej strony. Przy patrzeniu w 3 wymiarach, co jest niemożliwe, widzielibyśmy go analogicznie jak kwadrat, który nie ma innych stron, i widzimy go całościowo.

Żeby zobaczyć coś w trójwymiarze, musielibyśmy mieć obiekt wewnątrz kuli, której wewnętrzna strona byłaby wypełniona "okiem" które by to odwzorowało. To chyba jedyny sposób jaki mi przychodzi na myśl.
nieobecny
>Żeby zobaczyć coś w trójwymiarze, musielibyśmy mieć obiekt wewnątrz kuli, której wewnętrzna strona byłaby wypełniona "okiem" które by to odwzorowało. To chyba jedyny sposób jaki mi przychodzi na myśl.
Zauważ, że takie oko niczym nie różni się od zwykłego oka jeśli idzie o trójwymiarowe widzenie. Wytnij kawałek z tego "superoka" i dostajesz zwykłe oczko. Albo zwykłym okiem obejrzyj obiekt poruszając się tak, aby oko znalazło się kolejno we wszystkich punktach wewnętrznej powierzchni kuli lub po prostu obracaj obiekt względem nieruchomego oka tak, aż zobaczysz wszystkie punkty powierzchni obiektu.

Mnie interesuje coś takiego: czy "płaszczak" ma możliwość wykoncypowania kształtu figury geometrycznej, wokół której się kręci? Krążąc wokół okręgu widzi cały czas odcinek o długości średnicy okręgu, identyczny odcinek będzie widział krążąc wokół koła, więc tych dwóch figur nie odróżni. A co z wielokątami? Czy płaszczak może odróżnić kwadrat od np. rombu?
wyszpolski (447 punktów)
>Zauważ, że takie oko niczym nie różni się od zwykłego oka jeśli idzie o trójwymiarowe widzenie. Wytnij kawałek z tego "superoka" i dostajesz zwykłe oczko. Albo zwykłym okiem obejrzyj obiekt poruszając się tak, aby oko znalazło się kolejno we wszystkich punktach wewnętrznej powierzchni kuli lub po prostu obracaj obiekt względem nieruchomego oka tak, aż zobaczysz wszystkie punkty powierzchni obiektu.

Możliwe. To jedyny pomysł jaki mi przychodzi na realizację widzenia 3 wymiarów w 3 wymiarach, no ale chyba nie wsadzimy świata do oka Poza tym w tym wypadku uzyskujemy podobną własność co przy patrzeniu na powierzchnię 2D - widzimy wszystko. Poza tym moje oko jest bez sensu w sensie wykonalnym A twój pomysł jest jak najbardziej poprawny, tylko oglądanie obiekty ze wszystkich stron, to nie to samo co "zobaczenie" go tak naprawdę - czyli z przestrzeni wyższej o 1 wymiar.

>Mnie interesuje coś takiego: czy "płaszczak" ma możliwość wykoncypowania kształtu figury geometrycznej, wokół której się kręci? Krążąc wokół okręgu widzi cały czas odcinek o długości średnicy okręgu, identyczny odcinek będzie widział krążąc wokół koła, więc tych dwóch figur nie odróżni. A co z wielokątami? Czy płaszczak może odróżnić kwadrat od np. rombu?
>

Mówisz o "płaszczaku" w sensie punktu który widzi 1 wymiar i krąży wokół figury 2D? Jeśli już podchodzimy do tego w ten sposób, powinniśmy wyidealizować do białej przestrzeni i czarnego obiektu bez cieni. Zauważ że będąc punktem - nie masz najmniejszych szans krążenia wokół obiektu, nie mając układu odniesienia. Żeby narysować taki układ, linie, cokolwiek, potrzeba 3 wymiar - wysokość. Natomiast można chodzić przy boku, i odczuć kąty. Natomiast czy takie pojmowanie kwadratu do jakiego doszedłby punkt, miałoby jakiekolwiek szanse ze spojrzeniem na niego z góry? Analogicznie, nasze widzenie przestrzeni jest marne, i tyle.
Paweł B (199 punktów)
>>to ciekawe, nie boisz sie uderzenia czolem w klawiature ?
>No nie wiem, może ciebie to spotkało wielokrotnie skoro >uważasz że widzisz 3 wymiarowo ;]

tak. gdybysmy mieli widziec w 2 wymiarch to drugie oczko nie myloby nam potrzebne. jak myslisz, po co ono jest (drugie oczko)?. zebysmy mieli symetryczną twarz ?

>>2 wymiary mozna zinterpretowac jako 3 wymiary ??
>No a zdjęcia/filmy/to co widzisz - to ma ile wymiarów, 2 czy >3, zastanów się...

ok, widze 2 dwowymiarowe obrazy - z nich mozg wnioskuje o wspolzednej glebi. gdyby tego nie robil nie odroznialbys wymiarow od odleglosci. (duzy czlowiek - daleko = maly czlowiek - blisko).

> Jak widzisz zdjęcie, to co, ono jest 3 wymiarowe?

no i wlasnie ze zdjeciami mozna robic rozne cuda ktore "na zywo" nie wychodza.

>Jakbyś patrzył na np. kulę w 3 wymiarach, to byś widział ją >ze wszystkich stron na raz.

to absurd, przstrzenne widzenie wcale nie onacza tego ze musze widziec zawsze - wszystko

>Niestety widzisz dwuwymiarowo, konkretnie zamiast kuli >widzisz koło odpowiednio zacieniowane.

hej, swoim 2 wymiarowym zwrokiem potrafisz objąć każdą, dowolnie duza plaszczyzne ? widze cienie i potrafie ocenic w jakiej odleglosci te cienie znajdua sie od moich oczu.

> Dodatkowo, idealnie przedstawia to zdjęcie które
> zdecydowanie jest 2 wymiarowe... Żeby widzieć trójwymiarowo,
> musielibyśmy żyć w przestrzeni 4 wymiarowej.

brawo.tak sie sklada ze zyjemy

>Widzi się o jeden wymiar mniej. Dlatego dwuwymiarowy obiekt, >widzi tylko 1 wymiar... Dlatego człowiek widzi tylko 2 >wymiary... No ale do niektórych nie dociera.

poplątałeś :>
wyszpolski (447 punktów)
>tak. gdybysmy mieli widziec w 2 wymiarch to drugie oczko nie >myloby nam potrzebne. jak myslisz, po co ono jest (drugie >oczko)?. zebysmy mieli symetryczną twarz ?

Ja nie myślę, tylko wiem do czego ono służy, i jest to wyżej napisane. Bez drugiego oka ocenianie odległości leży, bo nie czuje się głebi.

>brawo.tak sie sklada ze zyjemy

Tak? Jaki znasz czwarty wymiar fizyczny? Bo ja znam długość, szerokość, wysokość. Znasz jakiś czwarty? I prosze, nie pisz o strunach bo to nie ma najmniejszej wartości, podobnie jak czasoprzestrzeń einsteina. Długość, szerokośc, wysokość. Obraz padający na siatkówkę ma szerokość i wysokośc. Widzimy dwuwymiarowo. Proste jak budowa cepa.

Swoją drogą, panie trójwymiarowy, wsadzamy cię do białej przestrzeni R3 bez niczego, poza czarnym kwadratem. Twój wspaniały trójwymiarowy wzrok nie pozwoli ci ocenić czy jest to kwadrat o długości 1m który jest blisko, czy 1km który jest daleko. Dopiero jak będziesz musiał na niego zezować to stwierdzisz że jest blisko. Podobnie się ma to ze światem, tylko patrzymy na tyle długo że mózg bez problemu interpretuje głębię która fizycznie nas otacza, a nie istnieje na dwuwymiarowym obrazie padającym na siatkówkę.

Zresztą o wymiarach była mowa między innymi tutaj

www.racjonalista.pl/ks.php/k,365

Dobra, widze ze nie dojdziemy do porozumienia. Dla ciebie samo poczucie glebi jest wystarczajace do uznania widzenia 3D, a ja oczekuje takiego przejscia w wymiar wyzej jak przy oglądaniu 2D z 3D. Wiec moja koncepcja jest wykonalna tylko dla R4, a ciebie zadowala pseudo 3D. A propos widzenia z wszystkich stron na raz, odsyłam jeszcze raz do kwadratu 2D widzialnego z 3D.
Paweł B (199 punktów)
>>tak. gdybysmy mieli widziec w 2 wymiarch to drugie oczko nie >myloby nam potrzebne. jak myslisz, po co ono jest (drugie >oczko)?. zebysmy mieli symetryczną twarz ?
>Ja nie myślę, tylko wiem do czego ono służy, i jest to wyżej napisane. Bez drugiego oka ocenianie odległości leży, bo nie czuje się głebi.
>>brawo.tak sie sklada ze zyjemy
>Tak? Jaki znasz czwarty wymiar fizyczny? Bo ja znam długość, szerokość, wysokość. Znasz jakiś czwarty? I prosze, nie pisz o strunach bo to nie ma najmniejszej wartości,

jasne ze nie....:P

>podobnie jak czasoprzestrzeń einsteina. Długość, szerokośc, wysokość. Obraz padający na siatkówkę ma szerokość i wysokośc. Widzimy dwuwymiarowo. Proste jak budowa cepa.

to jaka szerokosc ma obraz padajacy na siatkowke ? 0 - nieskonczonosc ?

>Swoją drogą, panie trójwymiarowy, wsadzamy cię do białej przestrzeni R3 bez niczego, poza czarnym kwadratem. Twój wspaniały trójwymiarowy wzrok nie pozwoli ci ocenić czy jest to kwadrat o długości 1m który jest blisko, czy 1km który jest daleko.

zwyczajnie myslisz pojecia ....
z reszta, co to znaczacza ze czlowiek widzi 3 albo 2 wymiarowo?
co to jest 3-wymiarowe widzenie ???
dałem sie wciagnac w ten idiotzm. czlowiek widzi przestrzennie i tyle. jak ktos nie widzi przestrzennie i kazdy jest przedmiot jest dla niego plaszczyzna to znaczy, ze ma uszkodzenie mozgu...

a to samo pytanie zadalem tobie w poprzednim poscie. na pyatnie odpowiadasz tym samym pytaniem ?

> Dopiero jak będziesz musiał na niego zezować to stwierdzisz że jest blisko. Podobnie się ma to ze światem, tylko patrzymy na tyle długo że mózg bez problemu interpretuje głębię która fizycznie nas otacza, a nie istnieje na dwuwymiarowym obrazie padającym na siatkówkę.

na jedym nie(!) ale na dwoch juz tak. slowo kluczowe: paralaksa.

>Zresztą o wymiarach była mowa między innymi tutaj
>www.racjonalista.pl/ks.php/k,365

wspaniale. ale co ta ksiazka ma do rzeczy ?

>Dobra, widze ze nie dojdziemy do porozumienia. Dla ciebie samo poczucie glebi jest wystarczajace do uznania widzenia 3D, a ja oczekuje takiego przejscia w wymiar wyzej jak przy oglądaniu 2D z 3D. Wiec moja koncepcja jest wykonalna tylko dla R4, a ciebie zadowala pseudo 3D. A propos widzenia z wszystkich stron na raz, odsyłam jeszcze raz do kwadratu 2D widzialnego z 3D.

a przed einsteinem obraz nie mial nawet glebi ...
wyszpolski (447 punktów)
Dobra. Ustalamy fakty. Ty uważasz że skoro normalnie obserwujemy R3 to widzimy 3D. Popierasz moje zdanie na temat powstawania obrazu 2D na siatkówce, jednak uważasz że skoro mamy dwoje oczy, to nagle stereo 2D awansuje do 3D. Ja tak nie uważam, bo uważam że widzenie 3D byłoby analogiczne do patrzenia na R2 z R3 czyli patrzenie na rysunek czegoś z planimetrii. A książka ma to do rzeczy, że tam pisali że widzi się o jeden wymiar mniej w stosunku do przestrzeni w której się żyje. Do niczego nie dojdziemy, bo ja jak krowa - zdania nie zmienię, szczególnie że to "prawdziwe" widzenie 3D wyidealizowałem sobie i całkowicie rozumiem twój tok rozumowania (no i nie zgadzam się z nim zupełnie), natomiast zdecydowanie mamy całkowicie różne interpretacje tego czym widzenie 3D powinno być i (według Ciebie) jest Pozdrawiam, do niczego więcej chyba nie dojdziemy. A na koniec powtórzę mój koronny argument - nie możemy widzieć 3D ponieważ same obrazy padające na siatkówkę są 2D i to interpretacja mózgu załatwia pseudo 3D za pomocą interpretacji odwzorowania wyrywka R3 na R2 jaką jest siatkówka. Bim bam bom.
sceptymucha
Podejrzewam, ze Parmanides zobrazował słowami prostą sytuację:
w czasie podroży okrętem po morzu do wody wpadły mu nożyczki.
Zmysły nic już o nich nie mogą powiedziec, gdyż nożyczki są dla nich juz niedostepne. Natomiast rozum mowi, że na dnie (bo morza mają dna) spokojnie sobie one leżą (i rdzewieją).
Albo może gotował wode w garnku pod przykryciem i już z doswiadczenia wiedział, że po upłynieciu okreslonego czasu się ona gotuje, mimo, że jeszcze zmysłami tego nie sprawdził.
A jeszcze jak mu się zdarzyło, ze wracał raz nocą do domu przez las. Noc byla bezgwiezdna i mglista. Pamiętał, ze przed nim rosło drzewo, ale zmysły podpowiadały, ze nic przed nim nie ma. Ruszył do przodu i zderzył się z rzeczywistoscią.
Nastepnego dnia jako,że był filozofem wysnuł mysl(poniewczasie):
Bardziej ufam rozumowi niż zmysłom.
Pozdrawiam
P.S. Powyższe rozważania zostały napisane na zasadzie pisania przez M. Hlasko "Pieknych dwudziestoletnich"- nie sa tu opisane zapewne sytuacje prawdziwe, ale doskonale oddają mechanizm tego, jak mogło byc.
Paweł B (199 punktów)
>Podejrzewam, ze Parmanides zobrazował słowami prostą sytuację:
>w czasie podroży okrętem po morzu do wody wpadły mu nożyczki.
>Zmysły nic już o nich nie mogą powiedziec, gdyż nożyczki są dla nich juz niedostepne.

tak, tyle ze wczesniej zobaczyl jak nozyczki opadaja na dno;
bez zmyslow umysl nie istnieje...
sceptymucha
>>Podejrzewam, ze Parmanides zobrazował słowami prostą sytuację:
>>w czasie podroży okrętem po morzu do wody wpadły mu nożyczki.
>>Zmysły nic już o nich nie mogą powiedziec, gdyż nożyczki są dla nich juz niedostepne.
>tak, tyle ze wczesniej zobaczyl jak nozyczki opadaja na dno;
Dno morza nie jest tak latwo zobaczyc...
>bez zmyslow umysl nie istnieje...
Bez zmyslow nie byloby informacji, ktora karmilaby umysl.
Pozdrawiam
machejno (761 punktów)
To bardzo ciekawy ale niedokończony opis. Zacznę od wspomnienia Arystotelesa, który obserwując w Grecji fakt pojawiania się żab w okresie zimowym, a ciut wcześniej znikanie jaskółek wyciągnął wniosek, że jaskółki na zimę wpadają w błoto i zamieniają się w żaby, by z wiosną dokonać przemiany odwrotnej.
Jeśli Parmenides wiedział o nożyczkach rdzewiejących na dnie musiał wcześniej doświadczyć i dna i rdzy. Inaczej mógłby przyjąć, że nożyczki wpadły do Hadesu i służą do strzyżenia bród tam mieszkających. Co byłoby równie prawdopodobnym. Tak więc wierząc w nożyczki na dnie nie wierzy bardziej rozumowi niż zmysłom. On nadal wierzy zmysłom, bo wcześniej dzięki nim doświadczył i dna i rdzy. Podobnie z garnkiem i wodą. Tylko wcześniejsza obserwacja gotującej się wody pozwala mu uznać, że po czasie x woda w garnku się gotuje. Drzewo w ciemnym lesie na nikogo nie napadło, zmysły też nie podpowiadały, że drzewa nie ma . One (wzrok) po prostu nic nie podpowiadały . Ale wystarczyło wyciągnąć rękę, by zanim drzewo napadnie na moją głowę, zmysł dotyku przekazał mi informację o istnieniu drzewa na drodze. Zostaje co najwyżej zapytać, czy pamięć zawsze wiernie odtwarza rzeczywistość? I czy zawsze potrafimy odróżnić pamiętane zdarzenia (fakty) od pamiętanych wytworów naszego rozumu?
Chyba jednak nie, skoro medycyna opisuje różne ciekawe stany odmienności psychicznej.
Pozdrawiam
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>we Wszechswicie występuje najprawdopodobniej 11
>wymiarow

Rozwiń bo to ciekawe

Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie
umierać
$kRz@tEi$tK@ (5585 punktów)
Nie mam większego pojęcia o tych 11 wymiarach, ale proponuje Ci zajrzeć na jakąś naukową stronkę. Konkretniej poszukaj "teorii strun"
Głąbiński (3538 punktów)
>Nie mam większego pojęcia o tych 11 wymiarach, ale proponuje Ci zajrzeć na jakąś naukową stronkę. Konkretniej poszukaj "teorii strun"
Koncepcja większej niż 3 ilości wymiarów przestrzeni pojawiła się wcześniej niż "teoria strun". Przypuszczam, że zaczęło się od einsteinowskiej szczególnej teorii względności ogłoszonej w początkach ub. stulecia (chyba 1905?). W teorii tej jako czwarty wymiar występuje czas, co dało impuls do założenia możliwości przemieszczania się w czasie w sposób identyczny jak w pozostałych wymiarach, a przyrząd do odbywania takich podróży nazwano (zapomniałem nazwiska autora tej science fiction) wehikułem czasu. Później, gdy Einstein pracował nad ogólną teorią względności, doszedł do przekonania, że konieczne jest przyjęcie krzywizny naszej przestrzeni, co jest możliwe tylko wówczas, gdy oprócz trzech znanych wymiarów istnieje co najmniej czwarty, bardziej jednak niż czas zgodny co do "natury" z tym, co odczuwamy jako przestrzeń. Zaczęto przyjmować zarazem, że ilość wymiarów przestrzeni odpowiada ilości parametrów potrzebnych do opisania stanu, czyli tego co obejmuje wszystkie właściwości, które dane są elementarnej cząstce materii nie raz na zawsze, lecz ulegają zmianom. Początkowo, w fizyce klasycznej, były to współrzędne położenia (X, Y i Z) oraz czas, potem okazało się, że niezależnie od tych trzech może zmieniać się moment pędu, dalej spin i już nie pamiętam co jeszcze i w jakiej kolejności, ale zebrało się tego wspomniane 11, a ja gdzieś nawet czytałem o 16 parametrach czyli wymiarach. Jako ciekawostkę można dodać, że w międzyczasie powstały wątpliwości co do sensu określenia "cząstka elementarna" i innych podobnych i ogólnie powstała sytuacja, którą ktoś określił: "żeby dopatrzeć się w tym ładu, pół litra czystej na głowę, to za mało".

Stach M. G.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
@@@

>Pewien filozof - Parmenides, głosił, że...

A ja myślę, że przynajmniej niektórzy poszli już trochę dalej niż Parmenides i wiedzą, że umysł choć otrzymuje swój materiał do intelektualnego przerobu od zmysłów, to wyposażył je w bogate narzędzia. (Warto pamiętać, że jak sam rozum-umysł może nam wyczyniać różne figle, tak i narzedzia poznawcze, dlatego bardzo istotną jest naturalistyczna weryfikacja wszystkiego).

Andrzej Starszy.


Miłego dnia.
>

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365