Racjonalista - Strona głównaDo treści
Lekcja religii -rezygnacja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
17-05-2007 15:22Piotrek K (451 punktów)Lekcja religii -rezygnacja
W mojej szkole wymagane jest napisanie podania oraz złożenie go na biurku dyrektora. Co ciekawe należy również dołączyć pismo, w którym rodzice zaświadczają, że wiedzą o podjętej przeze mnie decyzji (oczywiście jestem pełnoletni). Rodzice wiedzą o mojej decyzji, znają światopogląd, nie muszę się modlić, chodzić do kościoła, pościć w piątek itd. Jednak gdyby (z pewnością błędnie) sądzili, że lekcja religii i "wpływ" księdza jest ostatnią deską ratunku otwierającą drogę do nawrócenia to mogli by się pokusić o zrobienie mi "psikusa". Mianowicie "nie przyznaliby się", że wiedzą o mojej decyzji nie podpisując pisma. I tu chciałbym zadać pytanie. Czy możliwe jest by rodzicie zablokowali moją rezygnację? Bo skoro ustawowo mam do niej prawo to nie powinno się brać pod uwagę zdania rodziców. Co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

placownik (17853 punktów)

>Co ciekawe należy również dołączyć pismo, w którym rodzice zaświadczają, że wiedzą o podjętej przeze mnie decyzji (oczywiście jestem pełnoletni)

   Takie żądanie jest bezprawne. Czy masz jakiś oficjalny dokument wydany przez Dyrekcję szkoły, w którym zawarty jest taki wymóg?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Takie rządanie jest bezprawne<

Nie tylko rządanie, ale też żądanie.

Ja na co dzień spotykałem się z innym bezprawiem - belfry żądały od pełnoletnich uczniów, by nieobecność w szkole usprawiedliwił im lekarz. Mimo, że prawo mówi wyraźnie - pełnoletni uczeń może sam sobie usprawiedliwić nieobecność w szkole.
Przyłazili zatem delikwenci po zwolnienie - więc je dostawali, ale takiej treści:

"Szanowny Panie Nauczycielu! Uprzejmie informuję, że pełnoletni uczeń ma prawo sam sobie wystawić zwolnienie z lekcji. Przykro mi, że Pan o tym nie wiedział, zatem mam nadzieję, że ostatni raz wystawiam na Pańskie życzenie zwolnienie pełnoletniemu uczniowi z Pańskiej szkoły, mając też nadzieję, że nie będzie Pan usiłował jeszcze raz zajmować mój cenny czas przeznaczony na leczenie chorych ludzi i marnować go przy wypisywaniu biurokratycznych, zbędnych zaświadczeń.
Z poważaniem - M.S."

Oczywiście belfry początkowo ignorowały, zatem następne zwolnienia wyglądały już tak:

"Szanowny Panie Nauczycielu! Już informowałem Pana, że Pańskie żądanie wypisywania przez mnie zbędnych zwolnień jest bezpodstawne - może to zrobić sam pełnoletni uczeń. Ponieważ jednak nadal Pan ich wymaga, bezprawnie nie honorując zwolnień wystawianych przez uczniów - pragnę wypisując po raz ostatni to zwolnienie ze smutkiem zauważyć, że uczy Pan swoich uczniów lekceważenia prawa, co jest postawą naganną, a u nauczyciela - karygodną. Uprzejmie proszę, by zaprzestał Pan uczenia swych uczniów pogardy dla prawa"

Zrobił sie huczek (ucziowie czytali ten tekst przed oddaniem belfrowi), poleciały telefony z pogróżkami - ale nic nie wskórali - bo miałem rację.
Już tych zwolnień ode mnie nie wymagają.
placownik (17853 punktów)

>Nie tylko rządanie, ale też żądanie.

   Zrobiłem się czerwony!

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
IQ955 (2355 punktów)
>Takie rządanie jest bezprawne.
>Nie tylko rządanie, ale też żądanie.
Biedny Wojtek...

Natomiast to zdanie:

>"Przykro mi, że Pan o tym nie wiedział, zatem mam nadzieję, że ostatni raz wystawiam na Pańskie życzenie zwolnienie pełnoletniemu uczniowi z Pańskiej szkoły, mając też nadzieję, że nie będzie Pan usiłował jeszcze raz zajmować mój cenny czas przeznaczony na leczenie chorych ludzi i marnować go przy wypisywaniu biurokratycznych, zbędnych zaświadczeń."

napisałbym raczej tak:

"Przykro mi, że Pan o tym nie wiedział, zatem mam nadzieję, że ostatni raz wystawiam na Pańskie życzenie zwolnienie pełnoletniemu uczniowi z Pańskiej szkoły, mając też nadzieję, że nie będzie Pan usiłował jeszcze raz zajmować mojego cennego czasu przeznaczonego na leczenie chorych ludzi i marnować go na wypisywanie biurokratycznych, zbędnych zaświadczeń."

"Marnować przy wypisywaniu" mogę ewentualnie odpuścić.

Co do treści - to zasadniczo się zgadzam; należy egzekwować swoje prawa, kiedy ktoś próbuje nadużywac władzy. Jak się zaś ma formalny próg 18-tu lat, do rzeczywistej dojrzałości umysłowej - to chyba temat na oddzielny wątek. Ale czy warto go zakładać?


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
No to tym razem ja się zaczerwieniłem - wyszło na to, że przyganiał kocioł garnkowi

>Jak się zaś ma formalny próg 18-tu lat, do rzeczywistej dojrzałości umysłowej - to chyba temat na oddzielny wątek. Ale czy warto go zakładać?<

Warto inny - czemu to uczeń ma się tłumaczyć z nieobecności na lekcji?
Przecież to nie uczeń świadczy nauczycielowi usługę, lecz nauczyciel uczniowi.
Jak ktoś w tym układzie powinien tłumaczyć swą ewentualną nieobecność w czasie planowanej lekcji - to nauczyciel uczniowi. W końcu to nauczyciel pobiera pensję, nie uczeń.

W obecnym idiot-socjalistycznym systemie obserwuję przenicowanie wartości - przecież wiedza to jest inwestycja najważniejsza, podstawowa. Jak ktoś nie chce tego podstawowego dobra - to pies mu buzię lizał. Jego strata. Wystarczającym idiotyzmem jest to, że inwestujący (uczeń) nie płaci za naukę - a już zmuszanie ucznia, by jeszcze tłumaczył się czemu nie chce darmowego dobra, jest idiotyzmem do kwadratu.

To tak, jakbym zmuszał człowieka, któremu bez jego zgody zafundowałem urlop w luksusowym kurorcie na Seszelach, by usprawiedliwiał się przy pomocy zwolnienia lekarskiego, czemu na te Seszele nie poleciał.
IQ955 (2355 punktów)
>No to tym razem ja się zaczerwieniłem - wyszło na to, że przyganiał kocioł garnkowi
Jakoś tak już jest na tym forum, że wszyscy tu sobie nawzajem "lustrujemy" polszczyznę i chyba wszystkim nam to w bilansie na dobre wychodzi.

>W obecnym idiot-socjalistycznym systemie obserwuję przenicowanie wartości - przecież wiedza to jest inwestycja najważniejsza, podstawowa.
Zgadzam się prywatnie, że wiedza jest jednym z najcenniejszych dóbr. Mam jednak wrażenie, że to jakaś moja rzadko spotykana aberracja. Zaś to "przenicowanie wartości", moim zdaniem, wcale nie jest typowe wyłącznie dla systemu "idiot-socjalistycznego". Pracowałem kilka lat w Fachhochschule w Monachium i mogłem tam obserwować podobne procesy (może tylko nie tak drastycznie). Wydaje mi się, iż główną przyczyną jest to, że ludziom nie zależy na wiedzy samej, tylko na jej zewnętrznych oznakach (dyplomach, tytułach i w końcu profitach). I to właśnie "przesunięcie wartości" powoduje rozmaite degeneracje. Student nie uczy się - tylko zdobywa dyplom, nauczyciel nie uczy - tylko zarabia na uczeniu, lekarz nie leczy - tylko zarabia na leczeniu, naukowiec nie próbuje zrozumieć - tylko produkuje publikacje etc. A to jednak - nie jest to samo! Oczywiście, ludzie, jak to ludzie - bywają różni.
Ja, w każdym razie, stanowczo odżegnuję się od poprawiania całego świata.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Zaś to "przenicowanie wartości", moim zdaniem, wcale nie jest typowe wyłącznie dla systemu "idiot-socjalistycznego". Pracowałem kilka lat w Fachhochschule w Monachium i mogłem tam obserwować podobne procesynauczyciel nie uczy - tylko zarabia na uczeniu, lekarz nie leczy - tylko zarabia na leczeniu<

A co, może mają to robić za darmo?

>Ja, w każdym razie, stanowczo odżegnuję się od poprawiania całego świata.<

Mnie też cały świat niewiele obchodzi. Za to obchodzi mnie, bym za swoje własne pieniądze mógł porządnie kształcić moje własne dzieci, a nie pomiot menela. Bo dziś jest tak, że pomiot menela zmusza się do nauki, której sam pomiot nie chce, a finansuję to ja z podatków, a menel nie partycypuje w kosztach kształcenia swych latorośli.

Chore to i niesprawiedliwe.
IQ955 (2355 punktów)
>A co, może mają to robić za darmo?
Tego nie napisałem. Uczciwie mówiąc - nie wiem, jak powinno być, aby było dobrze. Wiem tylko, że każdy system, w tym kapitalizm, ma swoje uboczne skutki i te - niekoniecznie mnie muszą zachwycać.

>Bo dziś jest tak, że pomiot menela zmusza się do nauki, której sam pomiot nie chce, a finansuję to ja z podatków, a menel nie partycypuje w kosztach kształcenia swych latorośli.
Może to i racja... A dokąd ta ścieżka zaprowadzi - opisał chyba trafnie Wells w swoim "Wehikule czasu".

>Chore to i niesprawiedliwe.
Ja sobie w ogóle nie potrafię wyobrazić sprawiedliwości.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Wiem tylko, że każdy system, w tym kapitalizm, ma swoje uboczne skutki i te - niekoniecznie mnie muszą zachwycać.<

Kapitalizm (czyli rządy kapitału) to nie jest dobry system.
Dobry jest wolny rynek - czyli system, w którym każdy odpowiada za siebie (a nie jest zależny od decyzji urzędnika) i ma takie same prawa jak każdy inny.
IQ955 (2355 punktów)
>Dobry jest wolny rynek - czyli system, w którym każdy odpowiada za siebie (a nie jest zależny od decyzji urzędnika) i ma takie same prawa jak każdy inny.
Obawiam się, że to jest lekka utopia. Przecież na wolnym rynku są różni ludzie. Jeśli rynek ma być wolny, to ci "sprawniejsi" (wszystko jedno w jaki sposób!) uzyskają przewagę i na pewno zechcą ją wykorzystać. Można im na to pozwolić (dziki kapitalizm), lub jakoś to ograniczać (mniejsza lub większa biurokracja).

Krótko:
Dobrego systemu nie ma, dopóki ludzie nie są dobrzy.
Kiedy ludzie są dobrzy - każdy system jest dobry.

W praktyce - jakoś to (lepiej lub gorzej) balansuje między tymi biegunami.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Przecież na wolnym rynku są różni ludzie. Jeśli rynek ma być wolny, to ci "sprawniejsi" (wszystko jedno w jaki sposób!) uzyskają przewagę i na pewno zechcą ją wykorzystać. Można im na to pozwolić (dziki kapitalizm), lub jakoś to ograniczać (mniejsza lub większa biurokracja).<

Dokładnie odwrotnie.
Silniejsi im więksi, tym stają się słabsi, bo tracą kontrolę. Możesz skontrolować 10 pracowników, ale nie skontrolujesz stu tysięcy, którzy wtedy zaczynaja wtedy odwalać fuszerkę. Dlatego silni po jakimś czasie słabną i są w wolnym rynku wypierani przez mniejszych prężnych, takich jak Microsoft czy Oracle. Zresztą spójrz, ile ostało się wielkich ongiś firm w krajach, gdzie wolnego rynku jest dość dużo - w USA tylko Coca Cola, reszta zniknęła.
Za to biurokracja (mająca rzekomo chronić małych) w naturalny sposób wchodzi w korupcyjną zmowę z wielkimi i zaczyna naprawdę chronić ich interesy.
Dlatego największe skupienie kapitału w jednych rękach jest nie w liberalnej Australii, lecz w socjalistycznej, biurokratycznej Szwecji - sprawdź, jakim majątkiem dysponuje rodzina Wallenbergów i jaką część szwedzkiej gospodarki kontroluje. Większy udział w PKB swego kraju ma może tylko sułtan Brunei.

>Dobrego systemu nie ma, dopóki ludzie nie są dobrzy.<
>Kiedy ludzie są dobrzy - każdy system jest dobry.<

Dokładnie odwrotnie - nie ma dobrych ludzi (a raczej są oni zawsze w mniejszości).
Niemal każdego da się skorumpować - niekoniecznie pieniędzmi, można korumpować stanowiskiem, tytułem, podesłaniem dziwki itp.
Sam sobie zadaj pytanie - czy jak będziesz mógł bezkarnie zrobić rzecz nieuczciwą (np. znajdziesz na ulicy 10 milionów w walizce) - to oddasz właścicielowi?

Za to są dobre systemy - takie, w których opłaca się postępować uczciwie nawet największemu łajdakowi. Nie tylko ze strachu, lecz przede wszystkim z wyrachowania.
Pamiętam wredne, chamowate, przekupne sprzedawczynie w sklepach mięsnych za schyłku komuny. Wystarczyło zliberalizować handel mięsem, by stały sie uczciwsze, miłe, kompetentne i szanujące klienta. Nie doznały te chamowate baby iluminacji jak święty Augustyn - wymusił to na nich wolny rynek - czyli konkurencja.
DawidKarolkievitz (984 punktów)
> a nie pomiot menela.

A jak Pańska córeczka ma na imię? Synek zaiste dość originalnie, panie szlachcicu.

Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna.
W. Lenin
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>A jak Pańska córeczka ma na imię?<

Tradycja. Pełne imię - Nowa Świecka Tradycja.
No to pogadaliśmy sobie, ale dość tego odpoczynku, Karolkievitz, radzę ci znów zabrać się do orki, bo ekonom z batem już idzie.
DawidKarolkievitz (984 punktów)

>No to pogadaliśmy sobie, ale dość tego odpoczynku, Karolkievitz, radzę ci znów zabrać się do orki, bo ekonom z batem już idzie.
>

Aż dziw bierze, że udało się przeżyć tyle lat bez elementarnego szacunku do drugiego człowieka, Panie Stanislawkiewicz. Na tym zakończyłbym.

Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna.
W. Lenin
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
Najpierw obraża konkretne dziecko, a potem jak dostanie ripostę - obraża się jak pensjonarka.
Tylko się nie popłacz mamejo!
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>Najpierw obraża konkretne dziecko, a potem jak dostanie ripostę - obraża się jak pensjonarka.
>Tylko się nie popłacz mamejo!
>

A gdzie twój mentorski ton, Stanislawkiewicz?! Zabolało? Miało boleć.


Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna.
W. Lenin
placownik (17853 punktów)

>A gdzie twój mentorski ton, Stanislawkiewicz?! Zabolało? Miało boleć.

   Jeśli macie zamiar kontynuować tę pyskówkę, to bardzo proszę poza forum.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>>A gdzie twój mentorski ton, Stanislawkiewicz?! Zabolało? Miało boleć.
>   Jeśli macie zamiar kontynuować tę pyskówkę, to bardzo proszę poza forum.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli



Nie mam zamiaru niczego z panem Stanislawkiewiczem kontynuować.

Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna.
W. Lenin
placownik (17853 punktów)

   Żadna państwowa policja nie ochroni Cię przed ludźmi, których będziesz traktował jak pomiot menela. Będziesz musiał wpędzić się w koszty opłacając własną, prywatną policję. W ostatecznym rachunku to się nie opłaca. Piewcy wolnego rynku nigdy tego nie zrozumieją.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Żadna państwowa policja nie ochroni Cię przed ludźmi, których będziesz traktował jak pomiot menela

Nie policja chroni, lecz strach. Znam te dyrdymały, że rzekomo muszę odpalać dolę kryminalnym nierobom, bo jak nie odpalę - to mnie zatłuką w ciemnym zaułku.
Ja wolę nie płacić bandytom haraczu, a w praworządności trzymać ich strachem przed surowym prawem.

Rozmawiałem raz ze starym Ślązakiem - opowiadał, jak to w dwudziestoleciu międzywojennym polska władza nie mogła sobie dać rady w Katowicach z zawodowymi bandziorami (Ślązakami, Polakami i Niemcami).
Jak wkroczył Wehrmacht, następnego dnia KriPo wkroczyła jednocześnie o świcie do melin ok. 400 recydywistów (listy były przygotowane już przed wojną), postawiono 400 szubienic i bandziorów powieszono bez sądu.
Bezprawie?
Owszem - ale też skuteczność - bo na następnych kandydatów na bandziorów padł taki blady strach, że przez całą okupację złodziejstwo i rozboje zniknęły.
placownik (17853 punktów)

   Okazywanie ludziom pogardy czasami budzi w nich strach, zawsze - nienawiść. Przykładów z czasów okupacji możesz znaleźć na kopy. Dzisiaj też się nic pod tym względem nie zmieniło. Policjant okazujący pogardę swoim informatorom nadaje się tylko do pracy w drogówce.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Okazywanie ludziom pogardy czasami budzi w nich strach, zawsze - nienawiść.<

No i dobrze - niech bandzior mnie nienawidzi, mnie to nie obchodzi. Lecz niech się boi palcem mnie tknąć - to mnie obchodzi. A jak odważy się palcem tknąć - na szubienicę - i już nienawiści nie ma, bo nienawidzący został wyeliminowany dla przykładu dla następnych kandydatów na bandziorów.

Od czasu Pax Romana każdy rozsądny człowiek wie, że prawdziwe bezpieczeństwo opiera się na silnym państwie, bezwzględnie karzącym bandytyzm.
placownik (17853 punktów)

   Po pierwsze, nie każdy człowiek z marginesu społecznego, zwany potocznie menelem, jest bandytą. Po drugie bandyta powinien się bać tylko jednego, że zostanie złapany. Bandyta, ale także i zwykły menel, który nienawidzi Ciebie, policji i całego świata jest w stanie zabić z zimną krwią. Wtedy, kiedy się odwrócisz. Wtedy się Ciebie nie boi, ale nadal nienawidzi. Nie boisz się odwrócić? Żona też się nie boi? A dzieci, jeśli je masz, same chodzą do szkoły?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
Tekst się powtórzył.

Przywracam. placownik

>Po pierwsze, nie każdy człowiek z marginesu społecznego, zwany potocznie menelem, jest bandytą.<

I właśnie dlatego chcę, by potomstwo meneli dostało nie rybę, lecz wędkę, by wyjść z menelstwa.

>Nie boisz się odwrócić? Żona też się nie boi? A dzieci, jeśli je masz, same chodzą do szkoły?<

Boję się - dlatego, że bandziory, nie czujące nad sobą silnej ręki państwa - nie boją się
konsekwencji, bo ich nie ma.
Co dostanie bandzior, który pobije moją żonę lub dziecko?
Dwa latka na zawiasach - czyli nic.
Gdyby za to miał pewność, że dostanie dwa lata kamieniołomów, a przy recydywie - szubienicę - to by
się bandzior zastanowił.

W każdym społeczeństwie jest pewien niewielki odsetek psychopatów i socjopatów, którzy będa
popełniać przestępstwa. Ale w społeczeństwach słabych, pobłażliwych dla bandytów ten niewielki
odsetek jest znacząco powiększany przez ludzi, którzy zostają przestępcami z wyboru, z wyrachowania.

Kalkulują - ukradnę auto, sporo zarobię, a przy wpadce parodia sądu tylko mi paluszkiem pogrozi,
albo wyśle w najgorszym razie do opłacanej przez państwo szkoły dla kwalifikowych bandziorów, zwanej
niegdyś więzieniem, bym się z innymi, bardziej doświadczonymi bandytami wymienił doświadczeniami.

Kiedyś w popegeerowskim miasteczku Wielbark na Mazurach zrobiono wśród uczniów anonimową ankietę -
kim chcesz zostać?
Większość chłopców odpowiedziała - złodziejem samochodów.
I to był niestety racjonalny wybór - widzieli, że tym złodziejom, których osobiście znają żadna
krzywda się nie dzieje, opływają w dostatki, nie narobią się.

Państwo, które stwarza taką możliwość jest chore.
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Tekst się powtórzył.<

Zatem go skasowałem, gdy w tym samym czasie ten drugi powtórzony sam się skasował!!!!!!
placownik (17853 punktów)
>>Tekst się powtórzył.<
>Zatem go skasowałem, gdy w tym samym czasie ten drugi powtórzony sam się skasował!!!!!!
>
   To ja byłem taki szybki. Przepraszam!

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwia (23 punktów)
>Mnie też cały świat niewiele obchodzi. Za to obchodzi mnie, bym za swoje własne pieniądze mógł porządnie kształcić moje własne dzieci, a nie pomiot menela. Bo dziś jest tak, że pomiot menela zmusza się do nauki, której sam pomiot nie chce, a finansuję to ja z podatków, a menel nie partycypuje w kosztach kształcenia swych latorośli.
>Chore to i niesprawiedliwe.

"Pomiotu menela" nie zawsze zmusza się do nauki.Można spotkać zdolne osoby z rodzin patologicznych, które nie miałyby żadnej szansy na wykształcenie i podniesienie poziomu swojego życia, gdyby nie pańskie podatki.

Trochę empatii...
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Można spotkać zdolne osoby z rodzin patologicznych, które nie miałyby żadnej szansy na wykształcenie i podniesienie poziomu swojego życia, gdyby nie pańskie podatki.<

Nie jest to prawdą. Podatki rozdawane potem jako darmocha tylko utrwalają patologię - no bo po co człowiek z patologicznej rodziny ma się wysilać, skoro bez żadnego wysiłku ze swojej strony dostanie socjal z moich podatków?

Prawdziwą szansą na rzeczywiste wykształcenie i poprawę bytu dla biednych jest nie przymus nauki (nie ceni się tego, co jest darmowe, a już zupełnie nie ceni tego co darmowe i jeszcze przymusowe), lecz dostępność kredytów na zdobycie wykształcenia, poparta koniecznościa ekonomiczną - nie masz wykształcenia - nie masz pracy ani socjalu.
Socjal oczywiście może istnieć, ale na zasadzie wyjątku, w sytuacjach szczególnych, a nie jako powszechny, demoralizujący system dla kazdego lenia i pasożyta z wyboru.
placownik (17853 punktów)

   Chciałbym, aby przekonanie, że wszyscy rodzą się z piętnem grzechu pierworodnego ustąpiło przekonaniu, że wszyscy rodzą się ze zdolnością kredytową. Kiedy taki piękny czas nastanie, zacznę się poważnie zastanawiać, czy nie przyznać Ci racji.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
J.Szulc (5723 punktów)
Panie Michale! Nie godzi się!
Jakie ma Pan prawo nazywać kogokolwiek "pomiotem menela"?
Nikt z nas rodziny i rodziców sobie nie wybiera. Miał Pan szczęście urodzić się w "poprawnej" rodzinie? To Pana szczęście.
Nie można używać obelżywych epitetów w stosunku do i9nnych ludzi, tym bardziej, że ten niby "pomiot" nie miał wpływu na to, gdzie się rodzi. To taki sam człowiek jak Pan, Pańskie dzieci i małżonka. Tak samo posiada godność. To człowiek!
Często osoby w ten sposób przez pana nazywane okazują się bardziej wartościowi od tych "wychuchanych paniczyków".

Każdy zasługuje na to, żeby dać mu szansę. Co innego, czy z niej skorzysta.

---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Każdy zasługuje na to, żeby dać mu szansę. Co innego, czy z niej skorzysta.<

Jestem tego samego zdania - dlatego jestem za tym, by potomstwo menela mogło zaciągać kredyty na opłacenie swej edukacji.
Jestem też za tym, by wszystkie egzaminy (na studia, podczas naborów do pracy w sektorze publicznym itp.) były testowe, jednakowe dla wszystkich, by potomstwo menela bez koneksji miało równe szanse z innymi kandydatami.

Ale nie godzę, się, bym to ja miał opłacać naukę pomiotu menela, gdy ten woli nauczycielowi kosz na łeb wsadzać, niż się uczyć.
J.Szulc (5723 punktów)
Bardzo Pan uogólnia, za bardzo.
Nie tylko dzieci z rodzin patologicznych lub o niskim statusie społecznym są chuliganami, członkami gangów itp.

Czy może Pan przestać używać określenia "pomiot"?
Uważam Pana za osobę inteligentną i jakoś razi mnie to słowo, tym bardziej w Pana wykonaniu.
Nie mam prawa nikogo pouczać, i proszę mi wierzyć, że nie robię tego.
To tylko moja maleńka prośba, a prosić mogę, prawda?

---
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>Nie tylko dzieci z rodzin patologicznych lub o niskim statusie społecznym są chuliganami, członkami gangów itp.<

Dla mnie menel to właśnie chuligan, członek gangu, bandzior, złodziej, pasożyt itp. bez względu na to, czym się parają lub parali jego rodziciele.

>Czy może Pan przestać używać określenia "pomiot"?<

Z pewnymi oporami (to słowo uważam za proste i trafne), ale się powstrzymam, przez szacunek dla Pani. No trudno, będę zatem udziwniał polszczyznę - od dziś w miejsce staropolskiego "pomiotu" będzie makaroniarska "progenitura".

Ukłony.
J.Szulc (5723 punktów)
Miałam (czy mam mieć?) Pana za osobę ze wszech miar wykształconą i "ludzką".
Proszę nie kazać mi myśleć, że aż tak bardzo się mylę....

Pozdrawiam.

---
nieobecny
>Ja na co dzień spotykałem się z innym bezprawiem - belfry żądały od pełnoletnich uczniów, by nieobecność w szkole usprawiedliwił im lekarz. Mimo, że prawo mówi wyraźnie - pełnoletni uczeń może sam sobie usprawiedliwić nieobecność w szkole.
>uczy Pan swoich uczniów lekceważenia prawa, co jest postawą naganną, a u nauczyciela - karygodną. Uprzejmie proszę, by zaprzestał Pan uczenia swych uczniów pogardy dla prawa"
A lekarz wystawiający fikcyjne zwolnienia czy zaświadczenia nie łamie prawa?
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)

>A lekarz wystawiający fikcyjne zwolnienia czy zaświadczenia nie łamie prawa?<

Głupie pytanie - oczywiście, że łamie.
Dokładniej - dopuszcza się przestępstwa fałszerstwa dokumentu.
Piotrek K (451 punktów)
>   Takie żądanie jest bezprawne. Czy masz jakiś oficjalny dokument wydany przez Dyrekcję szkoły, w którym zawarty jest taki wymóg?

Nie mam. Pani sekretarka ustnie przekazała "co dyrektor powiedział" i tyle. No cóż zobaczę jutro co mi w sekretariacie powiedzą.

>   Pozdrawiam

Również pozdrawiam.
placownik (17853 punktów)

>Nie mam. Pani sekretarka ustnie przekazała "co dyrektor powiedział" i tyle. No cóż zobaczę jutro co mi w sekretariacie powiedzą.

   Nie wiem jakie masz układy w szkole, ale może spróbuj poprosić o informację na piśmie. Jeszcze lepiej byłoby, gdybyś sam na piśmie o taką informację poprosił, powołując się na wcześniejszą rozmowę z panią sekretarką.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Piotrek K (451 punktów)
Aha, dziękuję. Nie mam żadnych układów po prostu (może naiwnie) liczę na uczciwość dyrektora.
Piotrek K (451 punktów)
Postanowiłem porozmawiać najpierw z panią pedagog i ona wyjaśniła mi, że pomimo skończonych 18 lat, będąc uczniem, nie jestem do końca jednostką samodzielną i że jednak powinienem złożyć to pismo.
youzwiak (20202 punktów)
(zablokowany)
Ciekawa sytuacja... Daj znać jak to się skończy ja (i około 6-7 innych osób) w I klasie liceum (16lat) poszedłem na początku roku do księdza i powiedziałem, że po prostu nie będę chodził na religię. On na to, że rozumie ale zawsze mogę przychodzić jak poczuję taką potrzebę. No i nie było żadnego problemu.
Piotrek K (451 punktów)
>ja (i około 6-7 innych osób) w I klasie liceum (16lat) poszedłem na początku roku do księdza i powiedziałem, że po prostu nie będę chodził na religię. On na to, że rozumie ale zawsze mogę przychodzić jak poczuję taką potrzebę. No i nie było żadnego problemu.

To fajnie mieliście. Ja jestem ateistą dopiero od roku (właściwie "rocznica" przypada gdzieś w środku czerwca), więc takich pomysłów w pierwszej klasie nie miałem . Ponadto możliwe, że u was inaczej patrzą na takie sprawy. Warszawa to nie ledwo 20 tys. miasteczko, które na dodatek leży w Małopolsce gdzie religijność nadal jest normą a laickość dziwi/przeraża.
placownik (17853 punktów)
>Postanowiłem porozmawiać najpierw z panią pedagog i ona wyjaśniła mi, że pomimo skończonych 18 lat, będąc uczniem, nie jestem do końca jednostką samodzielną i że jednak powinienem złożyć to pismo.

   Pani pedagog wprowadziła Cię w błąd.

   Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie
warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych

"§ 1
1. W publicznych przedszkolach organizuje się, w ramach planu zajęć przedszkolnych, naukę religii na życzenie rodziców (opiekunów prawnych). W publicznych szkołach podstawowych, gimnazjach, ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych, zwanych dalej "szkołami", organizuje się w ramach planu zajęć szkolnych naukę religii i etyki:
1) w szkołach podstawowych i gimnazjach - na życzenie rodziców (opiekunów prawnych),
2) w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych - na życzenie bądź rodziców (opiekunów prawnych) bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu religii i etyki decydują sami uczniowie."


   Jest to brzmienie nadane Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 czerwca 1999 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Piotrek K (451 punktów)
No, no, a co my tu mamy :

"STATUT ZSP NR 2 W BRZESKU
im. BOHATERÓW WESTERPLATTE

ROZDZIAŁ II

Cele i zadania Zespołu

§ 5

Zespół realizuje cele i zadania określone w ustawie o systemie oświaty oraz w przepisach wydanych na jej podstawie, a w szczególności:

5.Zapewnia uczniom poszanowanie ich przekonań światopoglądowych i poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej.Nauczanie religii odbywa się w szkole wg następujących zasad:

c.uczniowie pełnoletni sami decydują o pobieraniu nauki religii,
d.szkoła zapewnia w czasie trwania lekcji religii opiekę uczniom, którzy z niej nie korzystają,
"

Jeszcze dziś dowiem się dodatkowo czy od pewnego starszego kolegi wymagano tego samego, kiedy on w zeszłym roku rezygnował z lekcji religii. Jeśli się okaże, że nie, to mógłbym za pośrednictwem instancji rzecznika praw ucznia i szkolnego kabareciarza w jednej osobie bądź osobiście zgłosić swój cholerny sprzeciw wobec tego bezprawnego żądania. Motywjąc go wyżej zacytywanym fragmentem statutu szkoły i/lub tym przytoczonym przez Placownika z rozporządzenia ministra oświaty, na którym siłą rzeczy statut się opiera.
placownik (17853 punktów)

   Brawo!

   Jeśli chcesz tylko załatwić swoją sprawę, to powinno wystarczyć. Jeśli chciałbyś zrobić aferę, spróbuj napisać pismo.

   Pozdrawiam i powodzenia!

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Piotrek K (451 punktów)
Chyba się wygłupiłem... . Przeglądając statut znalazłem to:
"§ 17
Współdziałanie Zespołu z rodzicami (prawnymi opiekunami) w zakresie nauczania, wychowania i profilaktyki:
1.Formy tego współdziałania uwzględniają prawo rodziców do:
c.uzyskiwania rzetelnej informacji na temat swojego dziecka, jego zachowania, postępów w nauce i przyczyn trudności.
"

Wnioski są takie, że rezygnacja musiała zostać przyjęta a rodzice nic z tym nie mogą zrobić. A Dyrektor najprawdopodobniej chciał tylko rzetelnej informacji na mój temat dla rodziców. Może to i lepiej, że sam się zorientowałem. Zresztą jak jest naprawdę dowiem się dopiero w poniedziałek.
M.Pawłowski (20 punktów)
O ile poprawnie interpretuję ten paragraf, to RODZICE mają prawo do dowiedzenia się, "jak Ci idzie" w szkole. Ten fragment nie mówi nic o tym, że DYREKCJA ma mieć prawo do dowiedzenia się o poglądach rodziców.
Piotrek K (451 punktów)
> Ten fragment nie mówi nic o tym, że DYREKCJA ma mieć prawo do dowiedzenia się o poglądach rodziców.

Też tego nie twierdzę. Napisałem: "A Dyrektor najprawdopodobniej chciał tylko rzetelnej informacji na mój temat dla rodziców." Sądzę, że chciał przekazania informacji za moim pośrednictwem przy pisemnym potwierdzeniu rodziców.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365