Zastawiający jest fakt że znikną książki, które w swym przesłaniu przekonują do myślenia. Takie jak "Ferdydurke" Gombrowicza. Osobiście nigdy nie lubiłem tej książki, ale jestem przeciwny jej wycofaniu z listy lektur. A "Zbrodnia i kara" też jest zbyt trudna. Może następnym krokiem będzie zakazanie przerabiania Orwella.
Rozumiem problem przeładowania ilości materiału w programie szkolnym. Jestem nawet za zmniejszeniem jego ilości na rzecz dokładniejszego jego przerabiania. Czyli jakość nad ilością. Czemu jednak zostały wprowadzone książki autorstwa m.in. papieża Jana Pawła II ("Pamięć i tożsamość"), utwory Jana Dobraczyńskiego czy ks. Jana Twardowskiego. Czym są lepsze od "Fausta" lub "Szewców".
|