Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kościół wie, że słabnie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
04-10-2008 10:01Kornowski (835 punktów)Kościół wie, że słabnie?
Ocena 3 na 3
Jakiś czas temu pisałem na racjonaliście o jednym z genialnych opowiadań Lema zawartych w "Dziennikach gwiazdowych" (podróż jedenasta) opowiadającym o planecie Kareliria, na której żyli ludzie przebrani za roboty, a każdy z nich myślał, że wszyscy pozostali to roboty nieprzyjazne ludziom. Wysnułem wtedy twierdzenie, że podobnie jest z instytucją kościelną w Polsce.

Choć dostojnicy kościelni zapewniają nas, że kierowana przez nich instytucja ma się dobrze, najprawdopodobniej dobrze wiedzą, że jest inaczej.

Co skłoniło mnie do wysnucia takich wniosków?

FAKT 1
Apostazja - teoretycznie KRK powinno zależeć, na oczyszczeniu własnych szeregów z osób które znalazły się w nich przypadkiem. Zamiast tego piętrzy formalności, aby ratować statystykę.

FAKT 2
Zaprzeczanie - czasami przekraczające granice absurdu. Przykładowo winę za coraz większą absencję na lekcjach religii zwala się na jakąś rzekomą modę antyklerykalną.

FAKT 3
Mailing - niedawno sporo mieszkańców mojego miasta otrzymało pocztą listy z zaproszeniami na rekolekcje - jeśli ten fakt nie jest oznaką zachodzących zmian to co nią jest?

PS Paradoksalnie utrata przez KRK monopolu na wiarę wszystkim, nawet kościołowi może wyjść tylko na dobre. Owszem zmniejszą się wpływy i władza, ale za to łatwiej będzie odbudować zszarganą markę
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

matragon (2557 punktów)
Kościół już raz miał szansę odbudować swoją markę - ta szansa nazywała się Albino Luciani ... I co Kościół zrobił ze swoją szansą - zamordował ...

Na drugiego Luciani'ego póki co nie ma co liczyć ...


Michał 'matragon' Worgacz

GŁUPOTA MA PEWiEN UROK, iGNORANCJA NiE (F. Zappa)
Pabloss (4221 punktów)
Jestem w stanie częściowo zgodzić się z tezą, że "kościół wie, że słabnie". Swoje przekonanie o tym mogę oprzeć na bardzo prostej zasadzie, mianowicie, gdy coś (lub ktoś) idzie na dno wówczas broni się przed tym rękoma i nogami, a najczęściej atakiem. Otóż mając dostęp do kilku dość licznie odwiedzanych przez pielgrzymów kościołów rzeszowszczyzny słucham również głosu pasterzy tychże przybytków. Czynię to (a raczej jestem zmuszony) już od kilku lat i z całą stanowczością mogę stwierdzić, że ostatnimi czasy atak kościoła na wszystko co inne przybrał wręcz niewyobrażalne rozmiary. Zarówno biskupi jak i szychy klerykalne głoszące "słowo boże" do owieczek wrzucają do swoich kazań elementy mówiące o tym, że KK w Polsce jest prześladowany. Trochę ubawiło mnie jak dowiedziałem się z jednego z kazań głoszonych przez kilku megawatowe głośniki, że atakiem na kościół zajmują się masoni (uwielbiam to słowo w ustach mojego lokalnego plebana, który nieraz płacze opowiadając jak masoni zagrażają Polsce), oczywiście nie pomijają komuchów (choć de facto nie kumam kogo konkretnie mają na myśli, bo komunista nie oznacza od razu zła wcielonego), ateiści są na dalszym miejscu, no i jakże mogliby zapomnieć o jednym z ważniejszych zagrożeń jakim są geje. Są momenty, że kazania głoszone przez co bardziej duchowo-rąbniętych kaznodziejów są dla osoby myślącej racjonalnie - lepsze niż niejeden kabaret, choć czasami aż ciarki przechodzą po plecach jak można sączyć taką agresję w stosunku do innych ludzi-braci. Zaściankowość, nienawiść, ograniczenie umysłowe jakie przemawia z tych "bożych słów" jest czymś niesamowitym, czymś co w wielu przypadkach powinna zająć sie prokuratura. Najgorsze w tym jest to, że słowa kierowane do niewykształconych i w wielu przypadkach ograniczonych światopoglądowo ludzi z wsi i małych miasteczek mają destrukcyjny wpływ na tzw. tolerancję, która w dzisiejszych czasach powinna być priorytetem. Atak kościoła jest reakcją samoobrony na niemożność prania umysłów młodych pokoleń. O ile bowiem kościół może manipulować osobami straszymi i w wieku około 40-50 lat (którzy przeszli mocną indoktrynację), tak z 20-30 latkami ma coraz większy problem. Niestety jako że jesteśmy klechostanem młodzi ludzie dla tradycji kontynuują obrządki katolickie, stąd też niejako częściowo utożsamiają się z przewodnią rolą kleru i boga w swoim życiu. Ratunkiem na to jest postępująca laicyzacja, a zwłaszcza tryumf rozumu nad zaściankowością, co już w wielu przypadkach ma miejsce. Obecnie obserwuję bowiem w swoich środowiskach, że słudzy kościelni muszą nieźle się naprodukować żeby wcisnąć kit do głów młodych ludzi, a ci w wielu przypadkach nie siedzą cicho, lecz aktywnie prowadzą dyskusję. Otóż zadawanie pytań przez młodzież i rosnąca ich samoświadomość jest lekarstwem na czarną zarazę jaka poniewiera obecnie nasz kraj. Czy uda się wyleczyć Polskę? Trudno teraz powiedzieć ale szansa jest, trzeba jednakże edukować młodych ludzi i pokazywać im, że nie powinni się obawiać niczego. Trzeba pokazywać, że służalczość i gesty poddaństwa jakie katolicy okazują swoim księżom są niejako uwałaczaniem własnej godności. Człowiek powinien bowiem zrozumieć, że nie musi przed żadną osobą ludzką padać na kolana, zwierzać się mu, kłaniać w pas i całować po szatach i pierścionkach - te czasy minęły bezpowrotnie.
04-10-2008 12:12 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>O ile bowiem kościół może manipulować osobami straszymi i w wieku około 40-50 lat (którzy przeszli mocną indoktrynację ),

Nie uogólniaj kolego Pablossie , wpierw sprawdź ilu jest po pięćdziesiątce ( a i starszych też) forumowiczów. Nie każdemu jest do twarzy w moherowym berecie. Indoktrynacja i to mocna jest teraz (!!!), za PRLu był "luzik" i pełna dobrowolność, chociaż religię miałem w szkole podstawowej. Krzyżyk jednak nie wisiał w każdej klasie (wisieli inni goście) i rozpoczynający lekcję ksiądz z teczki wyjmował mały krucyfiks i kładł na swoi stole. I wszyscy chodzili na religię w mojej podstawówce a teraz rożne z tym bywa....ale się porobiło. Jedno jest pewne, im bardziej kościół będzie nachalny, tym większy będzie "opór materii".
04-10-2008 16:46 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Kolego Lotreku masz rację, gdyż nie wysłowiłem się precyzyjnie. Nie umniejszam ludziom w żadnym wieku, jednakże wymieniając osoby po 40-50 i wyżej patrzę oczami podkarpatczyka, gdyż u nas właśnie takie osoby są w stanie wybić zęby innemu człowiekowi w obronie kleru. Obecność na tym forum osób z tak dużym bagażem doświadczeń jest tylko powodem do dumy, gdyż możemy wiele zyskać na kontakcie z Wami.
Co do dawniejszego sposobu w jaki kler przekazywał swoje prawdy wiary to potrafił czynić to w normalny sposób w odpowiednio do tego przygotowanych salkach katechetycznych. Teraz obserwujemy totalne rozbestwienie się kleru, którego macki sięgają po coraz więcej i więcej. To już nie jest wiara to jest już bardzo intratny biznes religijny. Kościół katolicki w swojej działalności już dawno zagubił swego boga, a to co prezentuje obecnie to kult mamony i walka o wpływy. Kościół śmiało możemy nazywać przedsiębiorstwem religinym, który w zamian za odpowiednie wynagrodzenie świadczy określone usługi, z obietnicą pójścia do nieba włącznie. Kościół coraz bardziej staje się organizacją dla bogatych i głównie dzięki majętnym osobom prywatnym , firmom itp. jeszcze jako taki dycha - oby do czasu bo zaczyna robić więcej szkód niż pożytku.
04-10-2008 17:51 
 Ocena 1 na 1
asumi (97 punktów)
>Kościół coraz bardziej staje się organizacją dla bogatych i głównie dzięki majętnym osobom prywatnym , firmom itp. jeszcze jako taki dycha - oby do czasu bo zaczyna robić więcej szkód niż pożytku .
>
Wg. mnie wcale nie "zaczyna", ale zawsze tak było. Wspomnij na inkwizycję, krucjaty, odpusty za kasę, pogromy innowierców i "czarownic". Co za tym wszystkim stało?
04-10-2008 18:06 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
Oczywiście, że wraz z głoszeniem ewangelii nie dość, że krew pogan płynęła strumieniami z jednej strony, to z drugiej nabijała się kasa kleru.
Odnośnie mojego postu, to miałem raczej na uwadze fakt współczesny, iż obserwujemy obecnie w kościele przerażające zjawisko jakim jest ocenianie człowieka według zasobności jego portfela. I tak przykładowo zmarły biznesmen, który za swego żywota zbytnio nie przejmował się wiarą otrzyma piękny pochówek z pełną oprawą, a dodatkowo przepiękną mowę pożegnalną z ust księdza o jego wielkiej pobożności i cnotliwości, który za doprowadzenie jego duszy do "Bram Piotrowych" zainkasował minimum 2000 zł. Uboga staruszka, która sercem oddana była bogu i kościołowi oczywiście zostanie pochowana, bo zwłok nie wypada pozostawić nie zakopanych ale już oprawa jest kiepska a pochwały pośmiertne już nie takie jak w przypadku bogatego jegomościa. Teraz konieczne jest zrewidowanie przypowieści, odnoszących się do tzw. wdowiego grosza oraz do przejścia przez ucho igielne, bowiem nijak mają się do współczesnego działania kleru.
asumi (97 punktów)
>Oczywiście, że wraz z głoszeniem ewangelii nie dość, że krew pogan płynęła strumieniami z jednej strony, to z drugiej nabijała się kasa kleru.
>Odnośnie mojego postu, to miałem raczej na uwadze fakt współczesny, iż obserwujemy obecnie w kościele przerażające zjawisko jakim jest ocenianie człowieka według zasobności jego portfela. I tak przykładowo zmarły biznesmen, który za swego żywota zbytnio nie przejmował się wiarą otrzyma piękny pochówek z pełną oprawą, a dodatkowo przepiękną mowę pożegnalną z ust księdza o jego wielkiej pobożności i cnotliwości, który za doprowadzenie jego duszy do "Bram Piotrowych" zainkasował minimum 2000 zł. Uboga staruszka, która sercem oddana była bogu i kościołowi oczywiście zostanie pochowana, bo zwłok nie wypada pozostawić nie zakopanych ale już oprawa jest kiepska a pochwały pośmiertne już nie takie jak w przypadku bogatego jegomościa. Teraz konieczne jest zrewidowanie przypowieści, odnoszących się do tzw. wdowiego grosza oraz do przejścia przez ucho igielne, bowiem nijak mają się do współczesnego działania kleru.

Oczywiście, masz rację. Niestety, ta tendencja dotyczy nie tylko Kościoła, ale i świata świeckiego. Z tym, że to, co wyprawia kler podchodzi pod fałszywość i wyzysk. Choć wg. mnie tak było zawsze- zmieniały się tylko formy. Jednak zadziwia mnie jak człowiek może być tak okrutny, by wykorzystywać czyjeś nieszczęście dla własnego zysku (np. wysokie opłaty pogrzebowe).
lotrek (14275 punktów)
>To już nie jest wiara to jest już bardzo intratny biznes religijny.

Po 89 roku kościół również się "urynkowił" a że "pieniądze nie śmierdzą" wiemy to już od czasów cezarów rzymskich. Słyszałem, a może gdzieś czytałem wypowiedz jakiegoś biskupa, bodajże Pieronka, że to nie Kościół jest zachłanny, tylko ludzie kościoła biorą wszystko, co tak chętnie i dobrowolnie daję im państwo polskie. A dają wszystkie kolejne rządy, samorządy lokalne itd. Dają nawet więcej, niż ludzie kościoła chcą i kościołowi się należy np. gminy dają grunty za symboliczną złotówkę, czy też zgadzają się na kościelne, bardzo zaniżone wyceny obiektów zwracanych kościołowi.
Coś w tym jest...
04-10-2008 17:03 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Zarówno biskupi jak i szychy klerykalne głoszące "słowo boże" do owieczek wrzucają do swoich kazań elementy mówiące o tym, że KK w Polsce jest prześladowany. Trochę ubawiło mnie jak dowiedziałem się z jednego z kazań głoszonych przez kilku megawatowe głośniki, że atakiem na kościół zajmują się masoni (uwielbiam to słowo w ustach mojego lokalnego plebana, który nieraz płacze opowiadając jak masoni zagrażają Polsce),

Uwielbiam to, zawsze się zastanawiam jak ta nieliczna obecnie grupa wolnomularzy zagraża KK i Polsce, jakież to niewykrywalne i niewidoczne spiski knują by obalić Kościół. Istna hydrozagadka )


"Colorless green ideas sleep furiously"
04-10-2008 17:42 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Dokładnie. Mnie ponadto zastanawia jak z kolei geje niszczą kościół - jedyne co przychodzi mi na myśl to to, że coraz więcej księży przyznaje się do tej orientacji i przez to kościół jako niby instytuacja wszelkiej czystości seksualnej traci reputację, a tym samym posłuch.
04-10-2008 18:49 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)
>Dokładnie. Mnie ponadto zastanawia jak z kolei geje niszczą kościół - jedyne co przychodzi mi na myśl to to, że coraz więcej księży przyznaje się do tej orientacji i przez to kościół jako niby instytuacja wszelkiej czystości seksualnej traci reputację, a tym samym posłuch.

Kościół uważa że ma monopol na dawanie szczęścia, że tylko żyjąc zgodnie z jego naukami można być szczęśliwym. Nieważne, ze wszelkie te nauki jasno mówią, że należy się wyzbyć wszelakich przyjemności by osiągnąć szczęście wieczyste.

Wszelka działalność pokazująca ludziom, że można być szczęśliwym żyjąc według innych zasad, że można osiągnąć szczęście tu na ziemi, może być groźna dla Kościoła, bo przeczy naukom kościoła. A że ludzie dążą do szczęścia...

Homoseksualiści jasno pokazują, że można cieszyć się seksem, czystym seksem, bliskością, związkiem z drugą osobą, niebędącym biologicznym nakazem zapewniania przetrwania gatunku. Są wizytówką cieszenia się doczesnością, kochania się, uprawiania seksu nie w imię prokreacji, rozwoju społecznego, ale tylko, dlatego że jest to przyjemne i daje szczęście w chwili obecnej. Zauważ że Kościół wszystko co było związane z seksem, związkiem dwojga ludzi, zawsze chciał kontrolować, bo to była ta jedna z nielicznych przyjemności które człowiek mógł mieć niezależnie od stanu majątku. Mógł czerpać przyjemność a więc jakąś dawkę szczęścia będąc nawet na skraju nędzy. Kontrolując to, nakładając zaostrzenia, zakazy, nakazy, tabu, Kościół niejako reglamentował to darmowe szczęście, podtrzymując przekonanie że życie doczesne musi być pasmem cierpień by zasłużyć na szczęście po śmierci. A droga do tego życia po śmierci wiedzie tylko przez łono Kościoła. Homoseksualiści natomiast przełamują tę reglamentacje, uwalniają seks od nakazu prokreacji. Dlatego kościół postrzega ich jako zagrożenie, bo pokazują, że wcale człowiek nie musi poświęcać się, umartwiać by być szczęśliwym, że te czasy już się skończyły, że priorytety współczesnego człowieka są inne niż te, które głosi Kościół.

Zasada przedkładania szczęścia po śmierci nad szczęście doczesne miała sens, gdy społeczeństwa były biedne, umieralność duża. Stanowiły pociechę: "jest mi źle, nic na to nie mogę poradzić, ale za to moje nieszczęście, biedę, po śmierci zostanę wynagrodzony". To miało sens, ale straciło go, bo ludzkość się rozwija, bieda wolno, ale się kurczy, wydłuża się życie ludzkie, mniej chorujemy. Wiemy, że możemy nie być głodni, chorzy, a przynajmniej w dużej części to ograniczyć. Wiemy, że obecne doczesne szczęście zależy od nas samych, a nie tylko od warunków, jakie zastaliśmy.

Kościół traci poprzez zaprzeczanie ludzkiej naturze i to z czasem się zemści, bo o ile kiedyś pewne zasady miały sens, bo były potrzebne społecznie, były ostoją ładu społecznego to w chwili obecnej kościół nie umie się dostosować do zmian społecznych.
Np sprawa małżeństwa, dużej liczby dzieci, hetero seksualność i obrona ich miała sens, ponieważ ludzkość się rozwijała liczebnie, była ogromna śmiertelność, jeszcze większa śmiertelność wśród noworodków i dzieci, niska pozycja kobiety, która by żyć w zasadzie nie miała innej możliwości niż wydać się za mąż. To miało sens i przyczyniało się do rozwoju społeczeństw. A obecnie, gdy mamy na świecie przeludnienie, kobiety zdobyły pełnie praw obywatelskich te wartości nie są już priorytetem w rozwoju społecznym.

Kościół stoi okrakiem, z jednej strony nie potrafi dostosować się do tego, że świat i ludzkość się zmieniła i zmienić się, z drugiej nie potrafi zaakceptować faktu, że ze swymi przestarzałymi wstecznymi poglądami, nie stanowi już podpory społeczeństwa i jego zasady nie są społeczeństwu potrzebne by trwać i rozwijać się. Stają się swoistym balastem dla rozwoju społecznego.

Dlatego moim zdaniem do zmniejszania się roli religii i Kościołów w świecie przyczyni się przede wszystkim rozwój społeczny, zmniejszanie się ubóstwa na świecie, rozwój powszechnej edukacji. Wiadomo, że jak człowiek ma zaspokojone podstawowe potrzeby, ma w miarę pewną spokojną przyszłość to jest szczęśliwszy, zaczyna cieszyć się życiem, a nie szukać pociechy w nadziei na lepsze życie po śmierci. Widać że czym bogatsze społeczeństwo, czym mniejsza bieda tym więcej osób odchodzi od wiary, bo już nie musi pocieszać się nadzieją że w niebie będzie lepiej, to lepiej ma już na ziemi.

"Colorless green ideas sleep furiously"
Pabloss (4221 punktów)
Pozwól że nic nie dodam więcej, bowiem w 100% zgadzam się z Twoją wypowiedzią.
04-10-2008 17:44 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

   Decydujący o słabości polskiego Kościoła jest stan jego finansów. Kościół nie może już polegać na ofiarności wiernych. Generalne fiasko zbiórki na budowę Świątyni Opatrzności Bożej mówi samo za siebie. W tej sytuacji poszukiwanie źródeł finansowania w kiesie publicznej staje się przykrą koniecznością.

   W poszukiwaniach tych Kościół traci wszelkie hamulce. Dość wspomnieć przekraczającą wszelkie granice przyzwoitości pazerność strony kościelnej w pracach Komisji Majątkowej. Również kwestie finansowe są główną motywacją dla, w gruncie rzeczy szkodliwego dla Kościoła, utrzymywania nauczania religii w szkołach. Niejednemu księdzu z ubogiej parafii tylko pensja katechety pozwala związać koniec z końcem.

   Rosną naciski na objęcie finansowaniem ze środków publicznych kolejnych wyższych uczelni wyznaniowych. Przeróżne kościelne organizacje szeroką ławą występują o uznanie za organizacje pożytku publicznego, co ułatwia dostęp do środków publicznych.

   Na tym tle tym wyraźniej świeci gwiazda Ojca Dyrektora. Gwiazda nie tyle duszpasterza, ile sprawnego menedżera potrafiącego zapewnić sobie niezależność finansową, a co za tym idzie niezależność w stosunku do hierarchii kościelnej. To dzięki finansom Ojciec Rydzyk jest nie do ruszenia, pomimo iż jego działalność często szkodzi wizerunkowi Kościoła.

   Czuły punkt polskiego Kościoła to jego finanse. To jego gliniane nogi.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Pabloss (4221 punktów)
Oj tak finanse to faktycznie jeden z wazniejszych elementów decydujących o działalności KK. Nie wiem czy to prawda ale ktoś mi powiedział, że po raz pierwszy od wielu lat Watykan ma deficyt budżetowy, co by oczywiście oznaczało, że mogło to w jakiejś tam części być przyczyną zmniejszonych datków, no chyba że KK wydał na cele charytatywne więcej niż zakładał ale osobiście w to wątpię, że byłby on taki szczery. Czy ktoś z Was może słyszał o tym deficycie?
placownik (17853 punktów)

>Czy ktoś z Was może słyszał o tym deficycie?

   Watykan to nie Kościół. Finanse Watykanu to w skali całej firmy wierzchołek góry lodowej. Dlatego też specjalnie bym się tym deficytem nie podniecał, chociaż rzeczywiście może to być spory problem dla Centrali.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Pabloss (4221 punktów)
Do podniecenia jeszcze daleka droga, więc niech KK się stara
04-10-2008 20:43 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Decydujący o słabości polskiego Kościoła jest stan jego finansów. Kościół nie może już polegać na ofiarności wiernych.

W takim razie mamy raczej kryzys ofiarności wiernych, którego jednym z objawów jest kryzys finansów. A jeśli ofiarność - to jesteśmy w kręgu ludzkiej świadomości, też tej religijnej. Rzecz jasna wszystko to powiązane jest sprzężeniami zwrotnymi. Ale ostatecznie to świadomość nadaje złotu lub skrawkowio papieru jego szczególną wartość.
Asado (486 punktów)
>"Dziennikach gwiazdowych" (podróż jedenasta) opowiadającym o planecie Kareliria, na której żyli
>ludzie przebrani za roboty, a każdy z nich myślał, że wszyscy pozostali to roboty nieprzyjazne
>ludziom.

Znajduje więcej podobieństwa sytuacji z "Dzienników gwiezdnych" z sytuacją ateistów w Polsce. Mam wrażenie, że czasami chodzimy "poprzebierani za roboty" nie zdradzając się ze swoim światopoglądem (z obawy przed osądzeniem, ostracyzmem, nieprzychylnością np. współpracowników) a w naszym najbliższym otoczeniu jest więcej ateistów niż nam się wydaje.
Osobiście nie mam (jeszcze) poczucia, że mogę swobodnie mówić o moich przekonaniach. I nawet nie próbuję, jednocześnie tracąc możliwość sprawdzenia kto swój a kto robot
Kelly (2051 punktów)
>FAKT 1
>Apostazja - teoretycznie KRK powinno zależeć, na oczyszczeniu własnych szeregów z osób które
>znalazły się w nich przypadkiem. Zamiast tego piętrzy formalności, aby ratować statystykę.
Święta prawda.

>FAKT 2
>Zaprzeczanie - czasami przekraczające granice absurdu. Przykładowo winę za coraz większą absencję
>na lekcjach religii zwala się na jakąś rzekomą modę antyklerykalną.
W tym przypadku mają rację - wśród młodzieży i nie tylko naprawdę panuje moda na antyklerykalizm. Ale, jak mawiał Locke, nic nie dzieje się bez przyczyny. I właśnie to jest fakt: instytucjonalizm (jest takie słowo, prawda?) Kościoła wkurza tak ludzi spoza niego, jak i praktykujących katolików.

>FAKT 3
>Mailing - niedawno sporo mieszkańców mojego miasta otrzymało pocztą listy z zaproszeniami na
>rekolekcje - jeśli ten fakt nie jest oznaką zachodzących zmian to co nią jest?
Może rejestrowanie się gdzie popadnie, często równoznaczne z dostawaniem spamu?

>PS Paradoksalnie utrata przez KRK monopolu na wiarę wszystkim, nawet kościołowi może wyjść tylko na dobre. Owszem zmniejszą się wpływy i władza, ale za to łatwiej będzie odbudować zszarganą markę.
Parafrazując Urbańskiego z pewnej uroczej reklamy: "Kościół jest jak bank - musi zarabiać".
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Choć dostojnicy kościelni zapewniają nas, że kierowana przez nich instytucja ma się dobrze,
>najprawdopodobniej dobrze wiedzą, że jest inaczej.
KRK ma za sobą dwa tysiące lat doświadczeń i jest doskonale zorganizowany. Także w zakresie zbierania informacji o swojej pozycji w państwie i społeczeństwie.
Co to znaczy słabnie? Liczba faktycznych wiernych, na pewno się zmniejsza.
Majątek na pewno rośnie, wpływy w państwie też. Od 1989 żaden rząd nie odważył się "podskoczyć" Kościołowi. A jak myślisz, czy KRK chodzi o szczerych wyznawców, czy o władzę, pieniądze, pozycję i wpływy?
Ale do czasu. Obok wielu innych dobrodziejstw wejścia Polski do Unii szybkimi krokami zdążamy do laickiego społeczeństwa, na wzór choćby Francji, przecież kiedyś arcykatolickiego kraju. I to dlatego kościół boi się Unii, jak diabeł święconej wody. I to dlatego ustami i rękami T.Rydzyka organizuje krucjaty antyunijne.
Wracając do pytania: dzisiaj ma się doskonale, ale rokowania na jutro kiepskie.
matragon (2557 punktów)
wiadomosci(*)tolicy,wydarzenie_lokalne.html

W tekście pada takie zdanie :

"Zwracaliśmy się do urzędu miasta (Warszawy) o przyznanie działki zastępczej. Ale powiedzieli, że nie mają działek na cele sakralne."

Bez komentarza


Michał 'matragon' Worgacz

GŁUPOTA MA PEWiEN UROK, iGNORANCJA NiE (F. Zappa)

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365