 |
Legaliacja narkotyków, przynajmniej tych "lekkich" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-06-2007 08:47 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Legaliacja narkotyków, przynajmniej tych "lekkich" | Nie, nie jestem żadnym ziomalem z blokowiska, który domaga się, żeby mógł legalnie zapalić pod swoim blokiem "zioło" i żeby "psy" się go nie czepiały... Daleko mi do tego.  Sam również nigdy nie miałem do czynienia z żadnymi środkami odurzającymi i nie mam zamiaru, wyznaje filozofie będącą czymś w stylu (lekko zmodyfikowanego) Straight Edge, niemniej moim zdaniem państwo nie powinno zajmować się "uszczęśliwianiem" ludzi na siłę i bronieniem ich przed tym co złe i niebezpieczne. Oczywiście - jeśli chodzi o dzieci i młodzież, o jestem jak najbardziej za. Jednak w tym przypadku nawet większym problemem niż marihuana jest alkohol i tytoń (większy procent nastolatków przynajmniej raz miał z nimi kontakt) a mimo tego są dostępne legalnie w sklepach i nikt nie postuluje wprowadzenia całkowitej prohibicji celem ochrony najmłodszych. Jeśli zaś chodzi o dorosłych, to przecież każdy powinien mieć prawo decydowania o sobie, nawet jeśli te decyzje mogą wywołać negatywne konsekwencje. Dlaczego wedle tej samej zasady nie zakazać sprzedaży papierosów? W końcu ponad wszelką wątpliwość dowiedziono, że mogą powodować raka... W tym przypadku państwo jakoś nie interweniuje w tak zdecydowany sposób w obronie obywateli... Jak moje życie zmieniłoby się, gdyby zlikwidowano ten zakaz? W żaden... Sam nie sięgnę po te środki bez względu czy mógłbym kupić je w specjalnym lokalu, czy też u nielegalnego "dystrybutora" - zwyczajnie nie jestem zainteresowany. Uważam jednak, że nie to jest zadaniem państwa. Przeciwnicy wytaczają swoje argumenty rysując czarną wizję odurzonych narkotykami, niebezpiecznych przestępców włóczących się po ulicach - tutaj jednak należy zachować odrobinę zdrowego rozsądku - alkohol w nadmiarze również wywołuje irracjonalne zachowania i wzrost agresji, a jednak jest dostępny, a służby jako tako radzą sobie z usuwaniem osób będących "pod wpływem" z naszych ulic (fakt - mogłyby radzić sobie nieco lepiej). Dobrym przykładem jest prohibicja w latach dwudziestych XX wieku w USA - nie zlikwidowała alkoholizmu, a jedynie dostarczyła ogromne dochody mafii, która przejęła rolę producenta. Żadne akcje ABW/CBŚ nie zlikwidują problemu, nie pomogą spektakularne "sukcesy" straży granicznej. Jedynym sposobem na wytrącenie grupom przestępczym z ręki ogromnego źródła dochodu jest legalizacja i przejęcie go przez państwo, opodatkowanie i objęcie należytym nadzorem. To samo z prostytucją - bardzo łatwo udawać, że problem nie istnieje i pozwolić grupom przestępczym sprawować kontrolę nad tym zjawiskiem... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Dudek (190 punktów) | > Nie, nie jestem żadnym ziomalem z blokowiska, który> domaga się, żeby mógł legalnie zapalić pod swoim blokiem> "zioło" i żeby "psy" się go nie czepiały... Daleko mi do> tego. Sam również nigdy nie miałem do czynienia z> żadnymi środkami odurzającymiTo tak jak ja... > Jak moje życie zmieniłoby się, gdyby zlikwidowano ten> zakaz? W żaden... Sam nie sięgnę po te środki bez względu> czy mógłbym kupić je w specjalnym lokalu, czy też u> nielegalnego "dystrybutora" - zwyczajnie nie jestem> zainteresowany.To tak jak ja... > Przeciwnicy wytaczają swoje argumenty rysując czarną wizję> odurzonych narkotykami, niebezpiecznych przestępców> włóczących się po ulicach - tutaj jednak należy zachować> odrobinę zdrowego rozsądku - alkohol w nadmiarze również> wywołuje irracjonalne zachowania i wzrost agresji, a jednak> jest dostępny, a służby jako tako radzą sobie z usuwaniem> osób będących "pod wpływem" z naszych ulic.Jakby nie bylo, Polacy katolicy są przesiąknięci patologiami, co dobrze byloby zmienić - legalne lekkie narkotyki sytuacji na pewno nie poprawią. O polską mlodzież się nie boje - to w końcu Pokolenie JP2 i na dodatek katolicy... 
XXI wiek a ludzie nadal wierzą w bogów.
|
|
 | | aenigma (455 punktów) | Odp: Legalizacja czegokolwiek | Osobiście jestem zdania, że wszelkie zakazy mają skutek przeciwny... w końcu zakazany owoc smakuje najlepiej... poza tym lepiej by państwo miało kontrolę nad produkcją i jakością takich środków. Jeżeli ktoś chce się truć, to (pod warunkiem że nie truje innych) ma do tego pełne prawo. >O polską mlodzież się nie boje - to w końcu Pokolenie JP2 i na dodatek katolicy... Pokolenie JP2 to komercha.
|
|
| APawłowski (1150 punktów) | Odp: Legaliacja narkotyków, przynajmniej tych "lekkich" | Obawiam się że sami zainteresowanie nie zgodzą się na takie rozwiązanie. Państwo nałożyło by taką akcyzę że nadal u dilera było by taniej.
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Obawiam się że sami zainteresowanie nie zgodzą się na takie rozwiązanie. Państwo nałożyło by taką akcyzę że nadal u dilera było by taniej.Moim zdaniem właśnie byłoby inaczej... Wyhodowanie pewnej porcji marihuany jest względnie tanie, ale ponieważ jest to nielegalne "plantatorzy" i dilerzy windują ceny - w końcu musi im się opłacać ponosić ryzyko... Do tego nie można przecież sobie tak zwyczajnie wyhodować sobie konopi indyjskiej w przydomowym ogródku, a więc do kosztów produkcji często dodaje się spory rachunek za elektryczność, bo roślinki rosną gdzieś w piwnicy ogrzewanej i oświetlanej lampami sodowymi. Możliwość legalnej uprawy i produkcji powiedzmy marihuany spowodowałaby, że ceny w sklepie nawet po obłożeniu podatkami moim zdaniem byłyby niższe. Rzecz jasna zawsze zdarzyłby się jakiś nielegalny producent, ale ceny u niego pewnie byłyby tylko nieco niższe - tak jak ma to dzisiaj miejsce w przypadku nielegalnego alkoholu. A jednak w takich miejscach zaopatrują się tylko Ci, którzy upadli już najniżej... Tak więc mafia już nie czerpałaby z tego procederu takich wielkich wpływów. To samo zresztą myślę odnośnie prostytucji - zjawisko będzie występować tak czy inaczej. Udając, że tak nie jest państwo jedynie przekazuje "uprawnienia" do kontroli tego procederu grupom przestępczym. Do czego to prowadzi - wiadomo: kiepskie warunki sanitarne, większe ryzyko rozprzestrzeniania chorób wenerycznych, kończąc na handlu kobietami. Gdyby zamiast udawać, że problem nie istnieje w pełni zalegalizować ten rodzaj działalności, obłożyć go podatkami, składkami na ubezpieczenie, zapewnić należytą opiekę lekarską i częste kontrole znacznie ograniczylibyśmy pole do działania grup przestępczych. Oczywiście w katolickiej Polsce coś takiego nie może mieć miejsca, bo u nas wszyscy żyją zgodnie z boskimi przykazaniami... I właśnie to jest problemem - władze starają się tworzyć prawo na wzór "jedynego słusznego" kodeksu moralnego, tak jakby obawiano się, że całe rzesze katolików zaczną ćpać gdy zalegalizuje się narkotyki oraz odwiedzać agencje towarzyskie jeśli zalegalizujemy prostytucję. Świadczy to o niczym innym, jak o słabości owego systemu moralnego, który potrzebuje straszaka w postaci "kryminalizacji grzechu". A przecież to nie tak - ja nie palę papierosów, chociaż jestem pełnoletni i mogę w każdej chwili podejść do sklepu i kupić paczkę, nie piję również alkoholu (nie liczę tutaj kieliszka jakiegoś szlachetniejszego trunku przy szczególnej okazji lub piwa ze znajomymi raz na miesiąc czy rzadziej  ) chociaż mógłbym w tej chwili wyjść do sklepu, kupić butelkę taniej wódki i upić się nią... Zwyczajnie nie widzę w tym sensu. Jeśli więc Ci wszyscy katolicy tak na poważnie traktują swój system moralny, to nie stanie się nic szczególnego, jeśli zalegalizujemy narkotyki i prostytucję. W końcu katolików jest u nas ponad 90%.
|
|
|  | | APawłowski (1150 punktów) | Niestety akcyzą państwo reguluje popyt na pewne dobra. Więc i usługi pań obłożono by akcyzą. A jak technicznie wyglądało by nalepianie znaków akcyzy na prostytutkę? Inna sprawa że sama prostytucja nie jest zakazana, jedynie skłanianie do prostytucji i czerpanie zysków z prostytucji innych. Więc państwo postawiło by się na równi z sutenerem. Podobnie państwo w roli dilera, to też takie trochę niepolityczne i tak już rozpija naród i powoduje raka papierosami. Cała ta sprawa delikatna jest i wieloznaczna. Sam nie wiem co gorsze.
|
|
 | | J.Szulc (5723 punktów) | Prawo rynku  Swoją drogą to prawda, że sięgną po te "miękkie", zalegalizowane narkotyki tylko ci, którzy będą chcieli. Myślę jednak, że nie ma potrzeby iść aż w taką nowoczesność. Poza tym państwo w takim obrazie, jaki mamy na dziś nigdy się na to nie zgodzi. Przecież to "90%" katolików ma już swój narkotyk, prawda? Pozdrawiam.
---
|
|
|  | | APawłowski (1150 punktów) | Trochę daleko mi do katolika, ale jednak mam wątpliwości, czy państwo powinno być aż tak liberalne. Mam w każdym razie mieszane uczucia, lub po prostu nie wiem co mam z tym fantem zrobić. Dobrze było by mieć zdrowe, silne i mądre społeczeństwo, bez nałogów na dodatek. Ale czy na siłę to trzeba robić wprowadzając zakazy? Może czasami trzeba, choć to niedemokratyczne może się okazać i wolność ograniczające. Podobnie z pasami bezpieczeństwa, zapalonymi światłami, kamizelkami odblaskowymi. Jakby wystąpiła jakaś wielka epidemia rozjeżdżania się kierowców z powodu niewidzenia sie wzajemnie.
|
|
| |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Pewnie, że nie lubię, żeby ktoś za mnie decydował, co jest dla mnie najlepsze. Jednak co do narkotyków mam swoje zdanie. Upieram się, że taka "nowoczesność" ( w domyśle Holandia, prawo do eutanazji i narkotyki) mnie osobiście się nie podoba. I nie chodzi mi tylko o to, że będą dostępne dla ogółu. Pełnoletnia osoba ma prawo sama decydować o sobie - prawa człowieka i takie tam. Mamy tyle innych, nie rozwiązanych kwestii. Może by tak najpierw zrobić porządki z tym, co już mamy. Nie mydlić oczu czymś nowym?
Pozdrawiam.
---
|
|
| | |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | >Jednak co do narkotyków mam swoje zdanie.
I masz do tego święte prawo, zresztą sądząc po tonie twojej wypowiedzi twoje zdanie odnośnie używek nie jest dalekie od mojego. Nie masz jednak prawa narzucać swojego zdania innym jednostkom, tak jak to robi chociażby Kościół - kiedyś w dosyć zdecydowany i drastyczny sposób, obecnie nieco bardziej stonowany. "Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, żebyś mógł to robić swobodnie"...
|
|
| | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | To nie do końca tak. Może nie jestem do końca obiektywna (jeśli chodzi o "zioło"), jednak generalnie jestem za liberalizacją zasad dostępności, i to do prawie wszystkiego. Staram się w swoim życiu być tolerancyjna. Przyznam, że czasem jak Pawlak  , jeśli coś mnie osobiście nie szkodzi, godzę się w zasadzie na wszystko. Nie zabraniam ludziom robić ze swoim życiem, co im sie podoba. Przykro mi jednak patrzeć na degeneratów, którzy gotowi łapać za brzytwę, byle "wygrać" choć minutę życia. Boję się wszystkich eksperymentów, które będą "na wyciągnięcie ręki" dla całej rzeszy młodych. Przecież wiadomo z góry, ile znaczą zakazy obostrzone granicą wieku. Pozdrawiam.
---
|
|
| | |  | | klucznik (351 punktów) | > Może by tak najpierw zrobić porządki z tym, co już mamy. Nie mydlić oczu czymś nowym?Fatycznie legalizacje, lustracje, homoseksualizm: to (jakkolwiek by to nie zabrzmiało) tematy zastępcze. Muszą być rozwiązane, ale nie kosztem odwracania się "pupą" do reszty Europy w sprawach gospodarczych. Na rychłe zrobienie porządków raczej bym nie liczył. Do tego potrzebna jest stała ekipa rządząca, a nie taka, której wzięcie rozpędu w kierowaniu państwem zajmuje 3 lata. Zmienając załogę co 4 lata, po przenawigowaniu statku na odwrotny kurs okazuje się, że płyniemy zygzakiem  Pozdrawiam.
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
| |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Dobrego, silnego i zdrowego społeczeństwa nigdy nie będziesz miał - możesz co najwyżej próbować popchnąć "średniaków" nieco w górę, jednak nigdy nie zrobisz ze wszystkich Einsteinów z ciałami Rambo.  Takie kombinacje mogą się co najwyżej skończyć zmniejszeniem poziomu tych najlepszych. Niestety nie potrafili tego zrozumieć jak do tej pory żadnych reformatorzy naszego szkolnictwa za wszelką cenę starając się podnieść poziom wszystkim. Moim zdaniem sam "obowiązek szkolny" to jedna wielka pomyłka, to znaczy w takim kształcie jak u nas, kiedy ucznia trzeba przepchnąć przez szkołę podstawową i gimnazjum, nawet jeśli on ma to gdzieś. Skutkuje to, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach tym (sam przez to przechodziłem), że tworzy się niemalże kryminogenne środowisko "łobuzów" znęcających się nad tymi dziećmi, które do szkoły chcą chodzić, robiące to tym bardziej, że oni wcale nie mają na to ochoty. Słowem - państwo powinno dawać obywatelowi możliwość kształcenia, korzystania z opieki zdrowotnej, rozwijania swoich pasji i umiejętności, ale nie ma najmniejszego prawa zmuszać go do tego, by z nich korzystał! Zapalone światła to trochę inna sprawa - tutaj mamy do czynienia z zasadami użytkowania publicznych dróg. Libertarianizm, czy nawet anarchizm nie oznaczają rezygnacji z wszelkich zasad i reguł. Kierowca korzystając z publicznej drogi powinien być zobowiązany do przestrzegania obowiązujących na niej zasad tak, aby nikomu innemu nie przeszkadzała jego obecność. Tak samo jak każdy użytkownik Internetu wchodząc do sieci powinien pamiętać o netykiecie. Co obywatel robi w domowym zaciszu to jego własna sprawa i jedynym ograniczeniem powinna być nietykalność osobista innego człowieka. Jeśli zdecyduje się wypalić we własnym domu "skręta" - jego prawo! Jeśli chce uprawiać seks ze swoim partnerem - hetero czy homoseksualnym - też jego sprawa. Jeśli zechce za taki seks zapłacić lub sam pracować w tym "zawodzie" - jego sprawa. Co więcej, jeśli pewnego dnia stwierdzi, że ma dosyć własnego życia, powinien mieć święte prawo do jego zakończenia. Można powiedzieć tak: Jestem za wprowadzeniem drobnych zakazów - jak np. zakaz reklamy alkoholu/papierosów/narkotyków (zakładając, że zostaną dopuszczone) w mediach, ale moim zdaniem sama sprzedaż powinna być dozwolona ludziom dorosłym. Swoją drogą z drugiej strony, jak idiotyczne są takie zakazy pokazuje przykład USA: aby prowadzić samochód trzeba mieć 16 lat, aby wstąpić do armii 18, aby kupić piwo - 21.
|
|
| | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Dlaczego tu nie chodzi o legalizację?
|
|
| | |  | | aenigma (455 punktów) | > Swoją drogą z drugiej strony, jak idiotyczne są takie zakazy pokazuje przykład USA: aby prowadzić samochód trzeba mieć 16 lat, aby wstąpić do armii 18, aby kupić piwo - 21.Dokładnie. Ostatnio wydano pozwolenie na broń bodajże 10-miesięcznemu dziecku. Ale Stany są państwem absurdów
|
|
| | | |  | | Tofik (5585 punktów) | > Dokładnie. Ostatnio wydano pozwolenie na broń bodajże 10-miesięcznemu dziecku. Ale Stany są państwem absurdów  Ameryka jest dziwna, ale nie wierzę, że do tego stopnia.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
|  | | klucznik (351 punktów) | > Swoją drogą to prawda, że sięgną po te "miękkie", zalegalizowane narkotyki tylko ci, którzy będą chcieli.W moim mieście w wiedomym miejscu od dwóch lat można zrywać "samosieje" i jakoś ciągle rosną. Wiedzą o tym (prawie) wszyscy, a i tak podaż naturalna przewyższa popyt. Poza tym rosną na takim piachu, gdzie nawet zwykła trawa cienko przędzie  //odpowiedź co do warunków i kosztów uprawy// Faktycznie. Rwą ci co chcą. > Przecież to "90%" katolików ma już swój narkotyk, prawda?Każda używka po którymś razie zaczyna słabnąć,gdy i tak zdążyła już wejść jako ogniwo w szlaki metaboliczne, nie pozwalając na odstawienie  Stąd renegaci trafiają na taki opór. Ćpun zrobi wszystkodla następnej działki, jointa, papierosa, dawki "czarnego ojca". Będzie "Ich" bronić jak niepodległości.
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
| |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
> Każda używka po którymś razie zaczyna słabnąć,gdy i tak zdążyła już wejść jako ogniwo w szlaki metaboliczne, nie pozwalając na odstawienie Stąd renegaci trafiają na taki opór.> Ćpun zrobi wszystko dla następnej działki, jointa, papierosa, dawki "czarnego ojca".> Będzie "Ich" bronić jak niepodległości.Dokładnie o takim scenariuszy pomyślałam. Już nawet nie chodzi o uzależnienie psychiczne. Właśnie to fizyczne mnie bardziej przeraża! Tak zaczyna się droga po równi pochyłej skierowanej niebezpiecznie w dół! Wiem, że to nieprawda, że jak coś jest niedostępne, nie będzie zagrożeniem. Jednak, jeśli jest trudno dostępne, staje się zagrożeniem dla mniejszej ilości ludzi. Pozdrawiam.
--- Przed chwilą przeczytałam na Onecie bardzo ciekawy artykuł dotyczący właśnie "zioła". Jeśli nie czytałeś, polecam. "Marycha w kajdankach" autorstwa Anny Szulc. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | klucznik (351 punktów) | > Właśnie to fizyczne mnie bardziej przeraża! Tak typowo biololgicznie: Heroina dlatego jest najcięższa, że trwale zastępuje ogniwa metaboliczne już po pierwszym razie. Nie biorąc następnej działki przestajesz produkować niektóre enzymy i organizm staje się "trwale" upośledzony. Heroina staje się tak samo konieczna dla funkcjonowania organizmu jak woda, cukry i cała reszta.
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
| | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Wiem. Dlatego też wolałabym "odsunąć nieuniknione", bo chyba z czasem nowoczesność "ziołowa" zawita na nasze podwórko. Niestety.
Fragment z artykułu: - Branie narkotyków nie jest niczym dobrym. Jednak wsadzanie do więzienia ich użytkowników sprawia, że ludzie, którzy dotąd nie mieli żadnego konfliktu z prawem, zostają naznaczeni, wyrzuceni poza nawias społeczny - mówi Grzegorz Wodowski, szef poradni Monaru w Krakowie. - Bardzo często przynosi to skutki przeciwne do zamierzonych. Z dzieciaków, które często z głupiej ciekawości chciały zobaczyć, jak to jest być "na haju", stają się nagle groźnymi przestępcami. Dla stróżów prawa, dla szkoły, czasem także dla rodziny zaczynają być "trędowaci". Bardzo często dochodzą wówczas do wniosku, że mają już tylko jednego sprzymierzeńca - narkotyk.
Polecam przeczytanie całości.
---
|
|
| | | | |  | | klucznik (351 punktów) | Arykuł już przeczytałem, ale nie przeczytałem w nim nic czego jeszcze nie przeczytałem  Odsyłam do serwisu hyperreal.info (ciągle musi zmieniać serwer więc najlepiej wejść przez google), tam artykułów jest ciut ciut i jeszcze troszkę, poza tym zeznania są zza obydwu stron barykady. ps. najciekawsza jest historia LSD i powody pierwszego dostania się na listę środków zakazanych, która potem była tylko bezmyślnie przepisywana (poza tym gdzieś słyszałem, że Albert Hoffman (odkrywca) był członkiem komisji noblowskiej). Ale to już inna historia.
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
| | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | >Odsyłam do serwisu hyperreal.info (ciągle musi zmieniać serwer więc najlepiej wejść przez google)...
Chyba coś Ci się pomyliło. Zmiana serwera nie ma wpływu na adres strony, a ten pozostaje niezmienny od dawien dawna (hyperreal.info). Po co więc tu google?
|
|
| | | | | | |  | | klucznik (351 punktów) | > Zmiana serwera nie ma wpływu na adres strony,Oczywiście. A czy ja piszę, że ma?  > a ten pozostaje niezmienny od dawien dawna (hyperreal.info). Po co więc tu google?By rozsiać nimbo zakazanego owocu.  Poza tym po każdej zmianie panował coraz większy bałagan, w którym kilka naprawdę parę rzeczowych artykułów gdzieś wyparowało. pozdrawiam
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
| | | | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > >Zmiana serwera nie ma wpływu na adres strony,> Oczywiście. A czy ja piszę, że ma?  > >a ten pozostaje niezmienny od dawien dawna (hyperreal.info). Po co więc tu google?> By rozsiać nimbo zakazanego owocu.  > Poza tym po każdej zmianie panował coraz większy bałagan, w którym kilka naprawdę parę rzeczowych artykułów gdzieś wyparowało.Albo sie pogubiłem, albo czegoś nie rozumiem, albo nie wiesz co piszesz (bez obrazy). Po co wchodzić na stronę o znanym nam adresie przez google? Zmieniam serwer tzn. przegrywam pliki i bazę danych. Odpowiednio przekierowuję domenę na nowy ip. Nadal nazywa się jak się nazywała i zawiera to co zawierała. Użytkownik nawet może nie zauważyć, że coś sie zmieniło jeżeli dns'y odświeżą się dość szybko. Sama zawartość może zmienić się celowo lub w wyniku awarii. ...nadal nie widzę celu wpisywania w google "hyperreal.info"
|
|
| | | | | | | | |  | | klucznik (351 punktów) | Szanowny Zygo. Proszę o skończenie tego tematu ze względu na jego śmieszność (leżącą niech już będzie po stronie mojej niekumatości) i prakseologicznie marginalne znaczenie dla sprawy, włosa podzielonego na czworo  Ty wchodź przez belkę ja przez google. Poza tym Każda zmiana wyglądu strony (faktycznie zgrana w czasie ze zmianą serwera) prowadziła do spadku wygody jej obsługi i przejrzystości. Skończmy Waść. pozdrawiam i życzę dobrej nocy
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
| | |  | | unknown (163 punktów) |
>Jednak, jeśli jest trudno dostępne, staje się zagrożeniem dla mniejszej ilości ludzi.
A Holandia? Wcale nie jest europejskim centrum dla ćpunów... Jak widać można, wszystko i tak zależy od społeczeństwa, nawet w Polsce jest czym się narkotyzować. Chociażby wdychanie rozpuszczalników bardzo niebezpiecznych dla życia. A co do legalizacji, jestem za. Przynajmniej zażywając narkotyk, ludzie by wiedzieli co biorą i czym to grozi.
|
|
| | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | Niby racja, że raz - będzie wiadomo z czego odtruwać, a i sami Holendrzy ćpunami na skalę światową nie są. Doskonale za to czują się tam polscy studenci. Ci to dopiero maja "używanie"! 
---
|
|
| | | | |  | | unknown (163 punktów) |
> Doskonale za to czują się tam polscy studenci.> Ci to dopiero maja "używanie"!>  Człowiek ciekawym jest, wielu artystów, pisarzy, światłych umysłów też miało styczność z narkotykami. Zdecydowanie bardziej popieram zażycie jednorazowe jakiegoś narkotyku, oczywiście nie uzależniającego fizycznie (np LSD) niż ciągłe picie i palenie. Alkohol i papierosy to bardzo szkodliwe narkotyki... Powodują tyle schorzeń, patologii. Dlaczego to właśnie ich się nie zabroni? Ba, nawet nie nazywa się ich prawidłowo. A stawianie ich na równi z kawą, jest co najmniej niezrozumiałe...
|
|
| | | |  | | aenigma (455 punktów) | > Przynajmniej zażywając narkotyk, ludzie by wiedzieli co biorą i czym to grozi.I dopisywałbyś na paczkach: Palenie trawy szkodzi zdrowiu
|
|
| thraul (129 punktów) | Ja osobiscie nie widze sensownych przeciwskazań żeby zalegalizować tzw: miękkie narkotyki. Argumenty w stylu: "spowoduje to fale uzależnień; naćpane nastolatki" itp. itd. są poprostu śmieszne. Odsetek ludzi zażywających narkotyki po ich legalizacji/delegalizacji sie, w grunicie rzeczy, nie zmienia (a jeżeli już to nieznacznie). Dzisiaj człowiek jak chce sobie np "zapalić" musi popełnić przestępstwo! Za posiadanie niewielkiego "srebrnego zawiniątka" w kieszeni można pójść do więzienia(!) Janusz Sierosławski, Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, Instytut Psychiatrii i Neurologii: (..) W 1997 r. zaostrzono prawo, wprowadzając karę za posiadanie narkotyków. A od 2000 r. można trafić do więzienia za posiadanie nawet bardzo niewielkiej ilości narkotyku na własny użytek. I prawda jest taka, że nie widać spektakularnych zmian. Choć łatwiej łapać drobnych handlarzy, czy użytkowników, przez co rosną statystyki policyjne, to użycie wzrosło, zwiększyła się dostępność - wskazują na to nie tylko wyniki badań, ale i cena narkotyków, która jest albo stabilna, albo spada. A karanie za posiadanie ma wiele negatywnych efektów ubocznych. Po pierwsze, jest nie do wyegzekwowania, a jako prawo martwe - demoralizuje. Poza tym może być wykorzystane do różnych nieczystych gier, np. selektywnego karania. Przede wszystkim jednak restrykcyjna polityka zdecydowanie utrudnia działania profilaktyczne i redukcję szkód, bo cały proceder schodzi głębiej do podziemia. No i trudno nawiązać szczerą rozmowę z młodzieżą w cieniu więziennych krat... (żródło hyperreal.info) Jedno jest pewne - obecne przepisy na pewno tyko pogarszają sprawe. Jeżeli ktoś chce ćpać to prosze bardzo, jego sprawa. Z ostatniej chwili (a propos tego wykorzystywania obecnego prawa do różnych nieczystych gier): wiadomosci.onet.pl/1414926,2677,kioskart.html
|
|
 | | klucznik (351 punktów) | Poszukaj na hyperrealu programiku obliczającego ilość pieniędzy uzyskiwanych z narkobiznesu w zależności od polityki państwa. Włos się na głowie jeży.
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
 | | Scorp (5381 punktów) |
>Jeżeli ktoś chce ćpać to prosze bardzo, jego sprawa.
Fajnie.
Czy wiesz ile kosztuje leczenie ćpuna? Czy wiesz, kto za to płaci? Kto za to będzie płacił? Ty, kiedy zaczniesz zarabiać, i będziesz odprowadzał coraz większy kawałek swoich zarobków na leczenie ćpunów. Czy zaproponujesz, żeby uzależnienie i choroby z uzależnienia zainteresowani leczyli na własny koszt albo koszt rodziny?
A może twarde narkotyki też? Dlaczego odbierać ludziom wolność? Kto chce niech ćpa, proszę bardzo... Łatwy dostęp? I o to chodzi! Precz z zakazami!
Idź na Dworzec Główny pooglądać tych korzystających z łatwego dostępu. Zapytaj ile kosztuje leczenie z 'łatwego dostępu'. O zmnarnowanym życiu nie wspomnę, bo to ich życie, ćpali bo chcieli.
|
|
|  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Po pierwsze mówimy o tych "lekkich" narkotykach, które nie są nie bardziej niebezpieczne niż alkohol czy nikotyna o wiele łatwiej doprowadzające do fizycznego uzależnienia. Po drugie, pytasz kto zapłaci: sam zapłaci - można sfinansować leczenie z części dochodów uzyskanych z podatków, jakimi obłożone byłyby takie używki, podobnie jak ma to miejsce obecnie (przynajmniej w niektórych państwach) w przypadku leczenia alkoholizmu i nikotynizmu właśnie. Heroina? Fakt - nie powinna być w sprzedaży m.in. dlatego, że może uzależnić fizycznie już po pierwszym razie, to nie ograniczanie wolności, bo równie dobrze można by tak nazwać fakt, że w sprzedaży nie ma wzbogacanego uranu.  Niemniej posiadanie niewielkiej ilości na własny użytek nie powinno być traktowane jak zbrodnia...
|
|
|  | | thraul (129 punktów) | >Czy zaproponujesz, żeby uzależnienie i choroby z uzależnienia zainteresowani leczyli na własny koszt albo koszt rodziny?
Różne organizacje tego typu i tak dostają teraz dotacje. Po zalegalizowaniu, te dotacje moim zdaniem nie powinny rosnąć, wręcz przeciwnie powinny maleć. Tak, sądze że powinna płacić rodzina, jeżeli tylko chce (pewnie chciałaby i płaciła). Narkoman taki jak się troche podkuruje mógłby pracować fizycznie (to ponoć bardzo dobra terapia) a reszta w prywatnych rękach. Np. jezeli tobie tak bardzo leży na sercu los narkomanów zawsze możesz wspomóc takie organizacje finansowo lub po przez wolontariat. Aha no i jak pisał p.Atlantis, z którym sie całkowicie zgadzam w tym temacie, pozostają podatki z legalnych narkotyków.
>A może twarde narkotyki też? Dlaczego odbierać ludziom wolność? Kto chce niech ćpa, proszę bardzo... Łatwy dostęp? I o to chodzi! Precz z zakazami!
Co do twardych narkotyków to to dość skomplikowana sprawa. Ale niektóre z nich napewno powinny być legalne według mnie (np: lsd, kokaina, morfina) W aptece bez problemu można kupić acodin, lek na kaszel bodajże, który zawiera DXM (pochodna morfiny) i wcale nie ma fali ludzi "szprycujących" sie DXM. Po wprowadzeniu recept na ten lek ich liczba wcale nie spadnie i pewnie też nie wzrośnie. To poprostu nie ma znaczenia. Na narkotyki zawsze był popyt i będzie nadal, bez względu na kary. A jak jest popyt to podaż tez sie znajdzie.
>Idź na Dworzec Główny pooglądać tych korzystających z łatwego dostępu. Zapytaj ile kosztuje leczenie z 'łatwego dostępu'. O zmnarnowanym życiu nie wspomnę, bo to ich życie, ćpali bo chcieli.
No właśnie wystarczy pójść na dworzec i zobaczyć że delegalizacja narkotyków nie zmniejsza liczby ludzi je zarzywających. A o wymarciu ćpunów to już w ogóle nie ma mowy...
|
|
| Yaoming (7480 punktów) | Ostatnio coraz częściej można przeczytać o narkotykach w prasie, usłyszeć w radiu, zobaczyć w telewizji. Trwają dyskusję na temat legalizacji miękkich narkotyków w rządzie, na forach internetowych, w łożach małżeńskich. Przeciwnicy legalizacji nie zamierzają złożyć broni stale wysuwają kontrargumenty na argumenty przemawiające za legalizacją. Ciężko jest wyciągnąć wnioski z dyskusji, które przekształcają się w słowne przepychanki. Moim zdaniem aby zakończyć tą jałową "debatę", należałoby przeprowadzić badania marihuany w kilku niezależnych laboratoriach i sprawdzić jaki wpływ ma rzeczywiście na organizm człowieka. Sprawę trzeba by było przedyskutować z psychologami,socjologami, osobami od lat zajumującymi się problemem narkomani itp. Następnie wycjągnąć wnioski. Jeżeli nie będzie większych przeciwwskazań to zalegalizować.  Pozdrawiam
|
|
| mefta (480 punktów) | Legalizacja i już... To mnie jednak troche przeraża powiem szczerze. Podam przykład alkoholowej legalizacji. Legalny jest, mozna kupić, nawet z tego jest jakaś kasa dla państwa ale pytam co z tego?! Z akcyzy na alkohol finansuje się komisje ds Rozwiązywania problemów alkoholowych, punkty konsulatcyjne, świetlice socjoterapeutyczne, wiejskie, prfilaktyczno- wychowawcze, grupy AA, AL-Anon, kluby liderów zdrowego trybu zycia, zastępy harcerzy itd. Można powiedzieć korzyści płyną dla miasta, współuzależnionych, dzieci rodzin alkoholików ale może lepiej by przeliczyć ile idzie na samo leczenie alkoholików, którzy mają prawie status świetej krowy. Zasiłki dla "nieporadnych" i chorych, starty moralne rodzin i samych pijących nałogowo, koszty leczenia, starty pracodawców...Legalny alkohol przeznaczony dla ludzi. Czy starty jakie ponosimy za nieumiejetnośc korzystania z tej swobody możemy porównać do strat wynikających z palenia papierosów?! Otóż nie. Okej jeśli ktoś chce brać narkotyki niech sobie bierze, ale dlaczego ja mam ponosić za to koszty? Wystarczająco dokładamy sie do chorych alkoholików. Uważam, że przyzwolenia na narkotykową swobodę będzie nas bardzo drogo kosztowało i dlatgo min. z ekonomicznego punktu widzenia jestem przeciwna. pozdrawiam
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Spójrz na to z drugiej strony. Napisałeś gdzie te pieniądze mogłyby płynąć. Teraz pomyśl przez chwilę, gdzie płyną OBECNIE. Kto chce brać narkotyki i tak je bierze, jeśli będą legalne najwyżej zwiększy się liczba tych, który spróbują raz czy dwa razy. Stali klienci powinni zostać mniej więcej na tym samym poziomie. Już wolę, żeby "moje" pieniądze z podatków zostały dołożone do programu pomocy uzależnionym, w dużej mierze i tak finansowanego z podatków, którymi obłożone byłyby używki (tak naprawdę pieniądze te i tak przestają być "moje" w chwili opuszczenia mojego portfela...) niż próbować sobie wyobrazić jak wielki obrót uzyska w tym roku jakaś grupa przestępca i na co te pieniądze przeznaczy (zakup broni, łapówki, kupno kilku naiwnych dziewcząt zza wschodniej granicy, które sądziły, że jadą do pracy...) wolę ponarzekać, jak to państwo marnuje "moje" pieniądze na pomoc "brudnym ćpunom" w powrocie do normalności. Nie zapominajmy, że marihuana to nie heroina i to nie uzależnionych od marihuany widujemy na dworcach...
|
|
|  | | mefta (480 punktów) | Spoglądam i co z tego? Widze niejedną strone problemu. Póki nie ma przyzwolenia na narkusów jest o tyle dobrze, że nie mają statusu świętej krowy w państwie, za która trzeba chodzić i łaskawie prosić o leczenie za moje pieniądze(co nie znaczy, że na ich leczenie teraz nie płacimy). Nie łudźmy sie, że legalizacja marihuany załatwi problem narkomanii. Znam ten problem bardzo dobrze i nikt mi nie wmówi, że lekkie narkotyki sa dobre a twarde złe. Czym różni się uzależnienie od piwa, wódki, czy wina (nawet tego w eleganckiej butelce)? Czy procenty maja wpływ na stopień uzależnienia? Może też warto spojrzeć na jeszcze 1 aspekt, jesli nawet marihuana będzie zalegalizowana to nasze dzieci też ją będą mogły palić... Tak mi się jeszcze nasunęło odnośnie tego gdzie płyna obecnie pieniądze ze sprzedaży. Spójrz Atlantis, czy w Polsce nie ma problemu nielegalnej produkcji alkoholu? pozdrawiam
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
|
|
| |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Może też warto spojrzeć na jeszcze 1 aspekt, jesli nawet marihuana będzie zalegalizowana to nasze dzieci też ją będą mogły palić...
Nie będą mogły, bo zalegalizowana będzie dla osób pełnoletnich, tak jak alkohol czy papierosy. Poza tym jesteś pewien, że marihuana jest obecnie poza zasięgiem twoich dzieci
>Tak mi się jeszcze nasunęło odnośnie tego gdzie płyna obecnie pieniądze ze sprzedaży. Spójrz Atlantis, czy w Polsce nie ma problemu nielegalnej produkcji alkoholu?
Proponuję mały eksperyment myślowy. Wyobraź sobie, że od jutra obowiązuje całkowita prohibicja na sprzedaż alkoholu. Jak myślisz, jak bardzo wzrośnie sprzedaż tego "nielegalnego"??? Małe "meliny" gdzie produkuje się i rozlewa alkohol nielegalnie łatwiej namierzać i likwidować (problem polega na tym, że władze nie są w tym zbyt aktywne, tak samo jak w walce z pospolitą przestępczością). Gdyby zakazać produkcji alkoholu legalnie, wyrósłby natychmiast potężny podziemny przemysł, moloch, którego nie dałoby się ani zwalczyć, ani kontrolować. W USA przechodzili to już w latach 20tych poprzedniego wieku...
|
|
| | |  | | Tofik (5585 punktów) | >Nie będą mogły, bo zalegalizowana będzie dla osób pełnoletnich, tak jak alkohol czy papierosy. Poza tym jesteś pewien, że marihuana jest obecnie poza zasięgiem twoich dzieci Rzadziej korzystają z marychy niż z papierosów i alkoholu (wiem, bo też jeszcze jestem młoda) i wiem, że jeśli marysia pojawiłaby się z sklepach, to dzieciaki znalazłyby przekręty i miałyby większy do niej dostęp. Jestem za legalizacją, jeśli byłoby ją ciężej zdobyć niż papierosy i alkohol, np. stworzenie specjalnych sklepów, gdzie nikt nie sprzeda dzieciakowi.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| | | |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Jakich sklepach???? Myślisz, że pani ze sklepu spożywczego będzie mogła sobie wyrobić koncesję na sprzedaż paczek marihuany i trzymać je pod ladą jak paczki papierosów?  Bardziej realny jest schemat holenderski - specjalne lokale gdzie można coś takiego kupić i wypalić. Bardziej pasująca analogia to chyba nocne kluby e striptizem.  Są legalne, a jakoś nie obawiasz się, że twoje dzieci mogą je nagminnie odwiedzać?
|
|
| | |  | | mefta (480 punktów) | Każdy z nas ma swoje argumenty i bardzo dobrze bo dzięki temu wywiazała się dyskusja i moglismy wzajemnie pozna.ć swoje podejście do tematu. Ja nadal jestem zdecydowaną przeciwniczką nawet tych "lekkich" narkotyków. Wiem jedno po dział na lekkie i twarde narkotyki nie istnieje, jest sztuczny i kłamliwy...nie piszę tego na podstawie "faktu", czy "super expresu". Na tym kończę swoje wypowiedzi w tym temacie. pozdrawiam
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
|
|
| | | |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Hmm... Muszę tutaj wtrącić swoje trzy grosze - podział naprawdę istnieje, myślę tylko, że źle go rozumiesz. Nie ma szkodliwych narkotyków - one muszą szkodzić, tak samo jak musi szkodzić każda substancja, która wprowadza spore zamieszanie w równowadze chemicznej ludzkiego mózgu. Moim zdaniem każdy narkotyk (w tym alkohol etylowy) robi człowiekowi przysłowiową "wodę z mózgu" z tym, że niektóre bardziej inne mniej, poza tym jedne pozostawiają większe, inne mniejsze szkody. Marihuana bezsprzecznie robi z człowieka idiotę na czas swojego działania, ale nie uzależnia fizycznie - w sensie organizm nie potrzebuje jej do prawidłowego funkcjonowania po zażyciu, może natomiast wywołać uzależnienie psychiczne, ale nie aż tak silne jak to sugerują katolickie media - wielu ludzi w czasach studenckich ma styczność z tą substancją, a nie staczają się na dno, dostają dyplom i zaczynają pracę, zakładają rodzinę itp. Psychicznie można się przecież uzależnić od wszystkiego - komputera, internetu, słodyczy a nikt nie postuluje wprowadzenia zakazu. Natomiast "twarde" narkotyki to te niebezpieczne, jak heroina, której jedna dawka może uzależnić nie tylko psychicznie, ale również fizycznie w ten sposób, że organizm wymaga kolejnych dawek do "normalnego" funkcjonowania. Moim zdaniem zwyczajnie widziałaś kiedyś ludzi pod wpływem marihuany i dlatego nie zgadzasz się na legalizację. Widzisz i tutaj jest różnica - ja też widziałem ludzi robiących z siebie naprawdę wielkie pośmiewisko pod wpływem różnych środków i dlatego sobie obiecałem nie brać ich nigdy, włączając w to duże ilości alkoholu. Nie mam jednak prawa rozszerzać moich "deklaracji" na inne osoby - jeśli chcą sobie zapalić "skręta" i się powygłupiać - niech to robią, ich sprawa. Moim daniem to uwłacza mojej godności i tyle.
|
|
| |  | | Zyga (1539 punktów) | >Może też warto spojrzeć na jeszcze 1 aspekt, jesli nawet marihuana będzie zalegalizowana to nasze dzieci też ją będą mogły palić...
HEH! Zapewniam Cię że łatwiej jest kupić osobie niepełnoletniej marihuanę niż papierosy w kiosku.
|
|
| | |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > HEH! Zapewniam Cię że łatwiej jest kupić osobie niepełnoletniej marihuanę niż papierosy w kiosku.Dokłądnie - pani w kiosku z reguły robi problemy, zwłaszcza odkąd policja co jakiś czas robi akcje i można w ten sposób koncesję stracić.  Diler i tak działa poza prawem, więc co go niby zobowiązuje do jego przestrzegania? Jeśli ma jakieś własne zasady może odmówić osobie, którą uzna za młodą... Jeśli nie - sprzeda tak czy inaczej.
|
|
 | | klucznik (351 punktów) | Wróciłem właśnie z imprezy. Jeszcze mi troszkę szumi, ale po tym jak się napatrzyłem na nagrzanych małolatów po połówce, to odechcewa mi się teoretyzowania. Trzeba popatrzeć na wymiociny tych, którzy "przesadzili", na potrute organizmy, na dzieci, które wstydzą się wprost powiedzieć, że palą liście marichuany, ale łoją fifkę po fifce i odlatują gdziekolwiek W Polandzie dzieci palą trawę i nikt z tym nic nie robi, zakup trwa mniej niż 30 min, a policaje ich nie gonią bo... sami nieźle sobie pozwolili i nie są w stanie biegać prosto. Witamy w prawdziwym świecie.
Kto nigdy nie załapał "zgona", nie powinien mącić teorią i skoczyć do Monaru, lub oglądać "Requiem dla snu" aż mu się odechce nawet myśleć o narkotykach i wolności.
Pozdrawiam.
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
|  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | A czy legalizacja coś zmieni? Może nawet poprawi, bo u dilera może kupić każdy - w wyznaczonym lokalu tylko dorosły. Jeśli dorosły będzie miał możliwość legalnego zakupu dilerów będzie mniej. Wystarczy tylko (tak jak w przypadku alkoholu i papierosów) wprowadzić kary za sprzedaż czy udostępnianie takich produktów nieletnim i przestrzegać tej zasady.
|
|
|  | | Zyga (1539 punktów) | > Wróciłem właśnie z imprezy...> Trzeba popatrzeć na wymiociny tych, którzy "przesadzili", na potrute organizmy, na dzieci, które wstydzą się wprost powiedzieć, że palą liście marichuany, ale łoją fifkę po fifce i odlatują gdziekolwiek> W Polandzie dzieci palą trawę i nikt z tym nic nie robi, zakup trwa mniej niż 30 min, a policaje ich nie gonią bo... sami nieźle sobie pozwolili i nie są w stanie biegać prosto...Nawet bym nie pomyślał, że między miastami mogą być takie różnice. Prawie jakbym słuchał relacji strażnika teksasu  Ciężko mi znaleźć znajomego, który nie palił nigdy. Takich co nie zapalą choć "czasem" policzę na palcach jednej ręki. Jedyne co z tego wynika to to, że niektórzy są przestępcami. Wszystko jest dla ludzi tylko trzeba wiedzieć ile i kiedy. Brak legalizacji prowadzi do tego, że ludzie którzy na co dzień są porządnymi obywatelami są naznaczeni jako przestępcy. Zamiast Co jakiś czas zapalić spokojnie w lokalu muszą się ukrywać i palić zielsko z domieszką mielonego tapczanu, majeranku i choinek.
|
|
 | | michiko (596 punktów) | > Wystarczająco dokładamy sie do chorych alkoholików. Zgadzam się z Tobą. Tym bardziej, że środki i siły na walkę z alkoholizmem są w większości marnotrawione, bo jak wiadomo tylko ten alkoholik przestanie pić, który tego naprawdę chce. Cała rzesza uczęszcza na spotkania tylko i wyłącznie z jednego powodu-aby ich nie skierowano na leczenie przymusowe w ośrodku zamkniętym. Zresztą to też nie tragedia-stamtąd się w końcu wychodzi i cały proceder można zacząć od nowa. A dozór kuratora to też często tylko fikcja...Zresztą nie ma możliwości pilnowania delikwenta non stop całą dobę, dzień po dniu. Legalizacja narkotyków zmultiplikuje już istniejące problemy.
|
|
|  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Tak, ale czy zakazywanie czegokolwiek jest dobrym pomysłem? Moim zdaniem nie... Seks grozi zarażeniem się HIV czy chociażby niechcianą ciążą - czy w takim razie należy go zakazać poza niezbędnymi sytuacjami mającymi na celu spłodzenie potomka? Jeżdżenie samochodem grozi śmiercią lub kalectwem, czy należy w takim razie zakazać posiadania tego środka lokomocji? Zakazy nic nie zmieniają - jak widać na moim przykładzie wcale nie zakazy odciągają mnie od pomysłu spróbowania chociażby większej ilości alkoholu... Podjąłem tą decyzję samodzielnie, nie chcąc robić z siebie idioty w towarzystwie, a nie ze strachu przed policją, sądem czy karą boską.  Mówicie o "udziale w zyskach" - prawda, to udział w zyskach. Jednak zastanówcie się przez moment na co mafia wyda pieniądze, które po legalizacji marihuany stałyby się udziałem państwa... Z dwojga złego wolę remonty dróg i chociażby programy pomocy uzależnionym od broni i studentek zza wschodniej granicy, którym obiecano pracę w wakacje w Polsce... Poza tym nie okłamujmy się - Ci, którzy mają brać i pić i taak to zrobią... Są takie jednostki w społeczeństwie na które nie zadziała żaden program "przeciwdziałania narkomanii" od pierwszej klasy szkoły podstawowej czy religijne argumenty siostry katechetki - są tacy, którzy "oleją" i jedno i drugie. Pójdą do dilera i kupią działkę. A co do kontroli - to też moim zdaniem legalizacja takową zapewni: 1) Państwo obecnie nie ma żadnego zysku z lekkich narkotyków, a walka z ich producentami i dystrybutorami zużywa środki. W przypadku legalizacji państwo zyska dochód z podatków, a do tego uzyska impuls do walki z nielegalnymi wytwórcami, którzy bądź co bądź narażają je na straty - tak jak to ma obecnie miejsce z nielegalnymi rozlewniami alkoholu. 2) Dostęp do takich środków dla nieletnich - obecnie dzieciak może skombinować sobie "skręta" w gimnazjum czy podstawówce bo zawsze jakiś diler się kręci w okolicy - wystarczy "znać kilku ludzi". Nie mówię, że narkotyki powinny być sprzedawane w sklepach spożywczych. Załóżmy jednak, że powstaną specjalne kluby z ochroną na wejściu, sprawdzaniem tożsamości i kontrolą czy klienci nie wynoszą "towaru" - dzieci wstępu by tam przecież nie miały, a zajęcie dilera stałoby się mniej opłacalne - bo pełnoletni klienci woleliby raczej odwiedzić w wolnym czasie takie miejsce grupą i legalnie "wypalić trawę" niż kupować u dilera nerwowo się rozglądając czy nikt nie patrzy, zastanawiać się w drodze do domu czy patrol policji nie zażąda opróżnienia kieszeni itp., a handel pod szkołą stałby się mniej opłacalny i dużo bardziej ryzykowny... (m.in. z powodu numer jeden) 3) Kwestia mentalności - jak wiadomo "zakazany owoc smakuje najlepiej". Mała analogia do ostatniej zmiany lektur: niektórzy ludzie komentują to pozytywnie, ponieważ może teraz uczniowie sięgną po Gombrowicza z przekory, aby zobaczyć czego ich ulubiony minister "zabronił".  Moim zdaniem w sytuacji, kiedy marihuana byłaby dostępna po 18 roku życia zniknęłaby ta całą otoczka z nią związana. Stałaby się kolejną używką, można by nawet promować jej nie używanie już od dziecka (tak jak to dzisiaj się robi z alkoholem) ale wiadomo - zawsze znajdą się tacy, którzy spróbują. Teraz ten narkotyk urósł do rangi symbolu wśród młodzieży - między innymi dlatego, że jest czymś zakazanym i wielu chce spróbować z czystej przekory, buntu czy ciekawości. Jeśli chodzi o dokładanie się - dokładamy się też do pensji urzędników, polskich dróg, których stan się i tak nie poprawia, dokładamy się do tego, żeby grupa bardzo bogatych panów mogła sobie w 2012 pokopać piłkę, dokładamy się do "wprowadzania demokracji na pustyni" (jak to pięknie określił jeden z bohaterów serialu "Prison Break"  )... Dokładamy się do bardzo wielu rzeczy i mamy pretensje, jakby to były nasze pieniądze... Nasze pieniądze są na naszych kontach i w portfelach, nie w budżecie państwa.  Oczywiście - jako obywatele możemy mieć złudzenia i narzekać, że się marnotrawi środki, ale jak wiadomo gdzie dwóch polaków to trzy zadania, a nas jest prawie 40 mln.
|
|
| |  | | michiko (596 punktów) | >Tak, ale czy zakazywanie czegokolwiek jest dobrym pomysłem? Kiedy nie starczają inne argumenty, najlepiej zastosować argument "wolności". Zapomnij o nim, chcąc żyć w organizującym się społeczeństwie. Istnieje granica wolności i jeden z jej fragmentów przebiega nadal w obszarze delegalizacji narkotyków. Jestem przekonana, że tak powinno pozostać. Nie ma logicznej podstawy, aby porównywać celowość naturalnych potrzeb, zaprogramowanych przez biologię, z potrzebami dowolnie ustalanymi przez człowieka, często wynikającymi z niedojrzałości psychicznej, kiedy to co dozwolone uznaje się w swojej piramidalnej bezmyślności (czytaj: głupocie) za totalne przyzwolenie. Tak jak powiedziałam: legalizacja narkotyków pomnoży wszystkie problemy, związane z uzależnieniami, a obszar tak rozumianej wolności stanie się jedynie polem galopującej patologii. Dla osoby nieuzależnionej delegalizacja narkotyków nie stanowi problemu, podobnie jak wzrost cen papierosów lub alkoholu.
|
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | "Reqviem dla snu" i "Transpotting" to moje argumenty przeciw. Jesli uważasz, że sa nierealne pomysl chwile, a na pewno znajdziesz miejsca, gdzie rozgrywaja sie w tej rzeczywistosci. Pozdrawiam PS. Kwestie ekonomiczne- bilans zyskow i strat dla kraju po potencjalnym wprowadzeniu, jak już ktos tu pisal, jest na minus, co jest gwozdziem do trumny, by tego nie legalizowac.
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | >"Reqviem dla snu" i "Transpotting" to moje argumenty przeciw.
To ja dam jeszcze "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" i dlaczego twoim zdaniem jeszcze alkohol jest legalny skoro powoduje takie ludzkie tragedie? Poza tym my tutaj mówimy o tych "lekkich" narkotykach - nie mówię, że nie są one szkodliwe, nie mają złego wpływu - ale taki sam (a może gorszy) wpływ ma tanie wino sprzedawane w każdym sklepie monopolowym... Jeszcze raz powtarzam - narkomania będzie istnieć tak czy inaczej i prawo tego nie zlikwiduje. Środki odurzające ludzie odkryli już w czasach prehistorycznych i znajdą się tacy, którzy będą chcieć z nich korzystać aż do końca naszego gatunku. Legalizując natomiast państwo zyskuje większą możliwość kontroli i przejmuje część "mafijnego" monopolu.
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>"Reqviem dla snu" i "Transpotting" to moje argumenty przeciw. >To ja dam jeszcze "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" i dlaczego twoim zdaniem jeszcze alkohol jest legalny skoro powoduje takie ludzkie tragedie? Bo stal sie czescia naszej kultury zanim spostrzeglismy sie, ze nas niszczy. Teraz jest trudno to odkrecic. >Poza tym my tutaj mówimy o tych "lekkich" narkotykach - nie mówię, że nie są one szkodliwe, nie mają złego wpływu - ale taki sam (a może gorszy) wpływ ma tanie wino sprzedawane w każdym sklepie monopolowym... Mialem temat o Inkwizycji kilka dni temu (na forum) i adwersarz wybielal ja wskazujac, ze Hitler i Stalin byli gorsi. Doprawdy stwierdzenie, ze jest cos gorszego nie zmienia faktu, ze cos jest zle. >Jeszcze raz powtarzam - narkomania będzie istnieć tak czy inaczej i prawo tego nie zlikwiduje. Ale zmniejszy jej zasieg. > Środki odurzające ludzie odkryli już w czasach prehistorycznych i znajdą się tacy, którzy będą chcieć z nich korzystać aż do końca naszego gatunku. Niech za to placa i niech bedzie im jak najtrudniej zdobyc narkotyki. > Legalizując natomiast państwo zyskuje większą możliwość kontroli i przejmuje część "mafijnego" monopolu. Jak sie zastanowisz, to dojdziesz do czego ta kontrola sie sprowadza- do partycypacji w zyskach ze sprzedarzy. Natomiast w zaden sposob nie kontroluje sie zjawiska narkomanii w ten sposob, a to przeciez najwazniejsze. Pozdrawiam
|
|
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Alkohol etylowy też jest substancją mającą narkotyczny wpływ na ludzki mózg. Też powoduje uzależnienia i szereg patologii. Czyli jest pełnoprawnym narkotykiem.
Czemu zatem ten narkotyk jest nie tylko dopuszczony do legalnego obrotu, ale nawet w formie wina z czcią wyróżnia się go (obok chleba) spośród wszystkich substancji spożywczych?
Ciekawi mnie, czy zalegalizowano by opiaty, gdyby Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy zamiast wina "wziął strzykawkę pełną heroiny i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: Grzejcie z niej wszyscy w kanał, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już ćpał makowych przetworów aż do owego dnia, kiedy walić je będę w żyłę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego"
|
|
 | | klucznik (351 punktów) | >Czyli jest pełnoprawnym narkotykiem. No ba! Ale w kraju nadwiślańskim tradycja pędzenia, przepalania i sarmatczenia na umór jest tak stara, że spróbuj zrobić wykład wiejskim weselnikom na temat szkodliwości, patogenności, halucynogenności itp. We własnych oczach jesteśmy pijakami wręcz sportowymi. Względy kulturowe...
>Ciekawi mnie, czy zalegalizowano by opiaty, gdyby Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy zamiast wina "wziął strzykawkę pełną heroiny... Tak. Względy kulturowe są silniejsze od rozsądku. Działa tu pamięć i tożsamość, rysujące wyraźne podstawy nas od podstaw. Jeżeli wszyscy by przygrzali na raz, to nigdy nie osiągnęliby takiego poziomu cywilizacyjnego, na którym mogliby krytycznie odnieść się do samych siebie. Poza tym gdyby kościół był dilerem monopolistą i grzanie dozwolone byłoby tylko w dzień święty, to jaka frekwencja byłaby na mszach? Kościół manipulowałby owieczkami na sześciodniowym głodzie jak chciał. A wielki post? 40 dni odstawienia. Pogłębiły by wiarę tak, że już tydzień przed skończeniem ludzie oblegaliby swe świątynie błagając o ciało Pana.
Bo różnica między opłatkiem, a opiatem wydaje się wyłącznie semantyczna.
Pozdrawiam
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
 | | thraul (129 punktów) | >Ciekawi mnie, czy zalegalizowano by opiaty, gdyby Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy (...)
żenada...
|
|
|  | | klucznik (351 punktów) | >>Ciekawi mnie, czy zalegalizowano by opiaty, gdyby Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy (...) >żenada... Nie byłbym taki kategoryczny. Przecież fantazja i analiza hipotetycznych wariantów może nam wiele powiedzieć o tym wariancie ujawnionym . Pozwala to nabrać dystansu do problemu i pooglądać go u podstaw. A że forma kontrowersyjna. A że obrazoburcza. A że naiwna i miałka. A że przykład faktycznie żenujący /nie odmawiajmy mu tego/ i do bólu trywialny.
To nie ważne. To jak chiński "chłyt makretingowy". Cóż z tego, że żenujący. "Ale działa!"
Dorzucam jeszcze jeden przykład z "Rozbitka" Palahniuka:
Bo jedyna różnica między samobójstwem a męczeństwem polega w istocie na stopniu zainteresowania mediów. Jeżeli drzewo w lesie pada i nie ma nikogo, kto by to usłyszał, to czy nie jest tak, że ono tylko leży i gnije? A gdyby Chrystus umarł z przedawkowania barbituranów, sam na podłodze w łazience, to czy byłby w Niebie?
pozdrowienia
"Największym dystansem do pokonania jest dystans do samego siebie." Ch. Palahniuk
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Hmm... Niezłe, chociaż trochę błędne podejście. W starożytnych krajach basenu morza śródziemnego wino traktowano trochę inaczej - nie znali w końcu napojów musujących, wino mieszano z wodą - rzymscy i greccy autorzy narzekają tylko na "barbarzyńców", który śmierdzą czosnkiem i piją nierozcieńczone wino.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|