 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-03-2007 20:57 | sceptymucha | Spojrzenie na moralność | Witam. Trafiłem na całkiem ciekawy artykuł traktujący o badaniu moralności: portalwied(*)1123,1395122,1,czasopisma.htmlOsobiście rownież poszukiwałbym zródeł naszej ludzkiej moralności w przystosowaniu się człowieka do życia spolecznego, ktore to przystosowanie, jak podejrzewam, ma odbicie w naszej budowie mózgu. Odrzucałbym za to moralność daną z 'góry', transcendentną, nieuchwytną czy też od zera przekazywaną jako kod kulturowy. Pozdrawiam |
| Totus (1201 punktów) | Ciekawy artykuł. "Jeśli jedna z małp dzieli się z innymi pokarmem i jest to niezamierzony efekt uboczny jej chęci zdobycia pokarmu dla siebie, a inna - dzieli się jedzeniem umyślnie, hojna małpa zetknie się później z większą pomocą innych małp niż mapa dzieląca się przypadkowo."Wprowadzamy teraz między nie "język" czy jak ktoś woli "Słowo" i mamy początek Księgi Rodzaju. Takie badania mogą także pomóc ustalić, które aspekty moralnego rozumowania i zachowania są wyłącznie ludzkie.Również historia Adama Chanteka i Ewy Sary daje wiele do myślenia nad ewolucyjnym charakterem zachodzącej właśnie inicjacji językowej u naszych braci mniejszych. Czy patrząc na samodzielne próby małpich adeptów w nawiązywaniu rozmowy z drzewami, psami czy przedmiotami nieożywionymi powinniśmy udzielić małpiej młodzieży jakichś wskazówek ? > PozdrawiamRównież
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Wydaje mi się, że można sprowadzić to do wspólnego mianownika. Po prostu wszelkie reguły zachowań i postępowania każdej żywej istoty, nazwane i nienazwane, więc moralność, prawo, odruchy nawet, zakodowane równie skutecznie w genach jak w świętych księgach i kodeksach, podporządkowane są świadomie lub nie - jednemu nadrzędnemu celowi: umożliwieniu przeżycia w konkretnych warunkach otoczenia. Indywidualność czy osobniczość zasadza się na czymś o stopień wyższym, na jakości przeżycia. Moim więc zdaniem, najpierw pojawiły się zasady, następnie zostały sformalizowane, dopiero na końcu określone i przypisane czemuś (moralności, prawu, religii etc). Ciekawie patrzy się na małpy, dostrzegając początki procesu, u nas już nie tylko zaawansowanego, lecz nawet zdegenerowanego (szczęściem nie do końca).
|
|
|  | | Totus (1201 punktów) | > Moim więc zdaniem, najpierw pojawiły się zasady, następnie zostały sformalizowane, dopiero na końcu określone i przypisane czemuś (moralności, prawu, religii etc). Czy można więc wysnuć wniosek, że Bóg jest tym lepszy im lepsze zasady moralne on głosi? Jeżeli są to mądre zasady to raczej nie życzył by sobie by ludzie w realcji z nim podglądając mózg do czego namawia sceptymucha drugim przytoczonym linkiem i przekonawszy się na własne oczy - dokonali wyboru czy dominującą przy analizie słowa Bożego ma być aktywność jąder migdałowatych czy antagonizujących i blokujących je płatów czołowych.
>(...) podporządkowane są świadomie lub nie - jednemu nadrzędnemu celowi: umożliwieniu przeżycia w konkretnych warunkach otoczenia. Jak Pańska propozycja nadrzędnego celu koresponduje z koncepcją życia pozagrobowego? Czy, podobnie jak ja, dostrzega Pan tu konflikt interesów?
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Życie pozagrobowe to jest ciemna piwnica z węglem i czarnym kotem, których tam w ogóle nie ma. Tyle, że coś w tej piwnicy skrzypi i miauczy. Jaki więc konflikt i z czym właściwie?
|
|
| | |  | | Totus (1201 punktów) | > Życie pozagrobowe to jest ciemna piwnica z węglem i czarnym kotem, których tam w ogóle nie ma. Tyle, że coś w tej piwnicy skrzypi i miauczy.  Po czym idąc do końca korytarza dostrzegamy drzwi a za nimi tunel na którego końcu podsumowane zostaje czy składki na świątynię Opatrzności Bożej miały moc wdowiego grosza co otworzy darczyńcom drogę do raju. > Jaki więc konflikt i z czym właściwie?  Autor tekstu: Steven Pinker; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5264Podtytuł ostatniego fragmentu artykułu: "Ku nowej moralności" A jeśli się zastanowimy, doktryna o następnym życiu nie jest wcale tak podnoszącą na duchu ideą, ponieważ z konieczności dewaluuje życie na ziemi. Przypomnij sobie najsłynniejszych ludzi w niedawnej historii, którzy działali w oczekiwaniu na nagrodę w życiu przyszłym: konspiratorów, którzy porwali samoloty 11 września.Czy głoszący tę doktrynę są orędownikami podstaw filozofii śmierci? Pomyśl także, dlaczego przypominamy sobie czasami, że "życie jest krótkie". Jest to bodziec, by wyciągnąć rękę w geście miłości do kogoś bliskiego, by zakopać topór bezsensownego sporu, użyć czasu produktywnie, zamiast go roztrwonić. Twierdzę, że nic nie nadaje życiu więcej sensu niż zdawanie sobie sprawy z tego, że każdy moment świadomości jest cennym i kruchym darem.Czy orędownicy tegoż poglądu nie stają po stronie filozofii życia? Co Pan na to kapitanie?
|
|
| | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Najgorszy sen,jaki może się przyśnić człowiekowi: wszystkie problemy zostały rozwiązane i każdy z każdym się zgadza. Mam nadzieję, że w takim raju prohibicja nie będzie możliwa.  A na poważnie coś, co zapewne nie zostanie poważnie przyjęte. Otóż zdarzyło mi się umrzeć. Nie, to nie kawał. Patrzyłem, jak mnie wynoszą do karetki, patrzyłem gdzieś spod sufitu, właściwie z większej odległości, widziałem, co ze mną wyprawiają łapiduchy. Nie chcę wchodzić w szczegóły, po prostu wiedziałem, że nie żyję. A potem niesłychanie boleśnie wciskałem się na powrót we własne ciało. Było to zatrucie tlenkiem węgla. Do dziś chowam wyniki badania krwi - udawadniają to: prawie nie miałem hemoglobiny. To znaczy, złapałem w garść tego kota, który nie istnieje. Sprawa polega na strachu i odwadze. Odwaga bez strachu jest głupotą albo zdziecinnieniem. Rozum nie jest nam dany dlatego, by nas odróżnić od zwierząt, ale po to, byśmy mogli nad sobą panować.
|
|
| | | | |  | | Totus (1201 punktów) | Prohibicja z pewnością nie służyłaby głównemu celowi zaproponowanemu przez Pana. > jednemu nadrzędnemu celowi: umożliwieniu przeżycia w konkretnych warunkach otoczenia.Dlatego pozwolę sobie gulnąc za Pana zdrowie.  Problem moralny pozostaje jednak do rozwiązania, chyba, że będziemy udawac, że go nie ma? .
|
|
 | | DawidKarolkievitz (984 punktów) |
>Czy patrząc na samodzielne próby małpich adeptów w nawiązywaniu rozmowy z drzewami, psami czy przedmiotami nieożywionymi powinniśmy udzielić małpiej młodzieży jakichś wskazówek ?
Myślę, że jedną ale bardzo wiążącą- aby swoich interakcji w efekcie swojego umiejscowienia w rzeczywistosci dalej samoświadomości- swojego "ja" nie podbudowywali metafizyką.
Jedni żyją według zasad, inni potrafią tylko za nie umierać
|
|
| Zgredek ($kRz@tEi$tK@) (5585 punktów) | Osobiście raczej uważam, że prawo moralne jest w nas dane 'z góry', oczywiście tylko niektóre jego fragmęty muszą być później wlepione. Wątpię, żeby ludzie żyjący kilka tysięcy lat temu zabijali innych, brali się za inny gatunek.
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
 | | sceptymucha | Przez dana z gory mialem na mysli od boga/ bostwa/ sily wyzszej/ kosmitow czy czego tam nie wymyslec, a co nie zakladaloby trudu przyrody w dochodzeniu do wystarczajacych rozwiazan. Pozdrawiam
|
|
|  | | Zgredek ($kRz@tEi$tK@) (5585 punktów) | >boga/ bostwa/ sily wyzszej/ Do tego momentu się z Tobą zgadzam.
Ale nie rozumiem skąd wniosek, że jesteśmy sami we Wszechświecie, że kosmici nadają nam jakieś prawo moralne[(?)bo rozumiem bóstwa, ale tego nie]. Nie uważam, że jesteśmy sami, bo to z mojej strony byłoby egoistyczne: nieskończony świat, jedna zaluniona planeta- Ziemia.
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
| |  | | sceptymucha | >>boga/ bostwa/ sily wyzszej/ >Do tego momentu się z Tobą zgadzam. >Ale nie rozumiem skąd wniosek, że jesteśmy sami we Wszechświecie, że kosmici nadają nam jakieś prawo moralne[(?)bo rozumiem bóstwa, ale tego nie]. >Nie uważam, że jesteśmy sami, bo to z mojej strony byłoby egoistyczne: nieskończony świat, jedna zaluniona planeta- Ziemia. To nie byl wniosek, a rozpatrzenie mozliwosci. Dana z 'gory' moralnosc moglaby nam tez byc wsadzona do glowy przez kosmitow (ktos w to moze wierzyc), jak na przyklad glosi Deaniken. Oczywiscie sie z tym nie zgadzam, ale skoro juz precyzowalem cos, co sam napisalem, to uczciwosc nakazywala rozpatrzec taka mozliwosc. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Tofik ($kRz@tEi$tK@) (5585 punktów) | Chyba zapomnieałeś, że Bóg jest łaskawy (łaska Boska), że wierni nie mają się go bać... Bóg jest dla nich tatusiem, z którym się spotkają. A przecież ojciec też musi karać swoje dzieci, no nie? Tylko nie rozumiem jednego: dlaczego poważni, dorośli ludzie wierzą w to, że ktoś siedzi w niebie, że są duchy itp.
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|