 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-06-2007 16:17 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Czy na pewno demokracja? | Czym jest demokracja? Podobno są to rządy większości nad mniejszością. Czy tak?
Proszę sięgnąć po dane, ilu Polaków brało udział w ostatnich wyborach i jaka część z tej ilości oddała głosy na PiS. PiS rządzi.
Wnioskuję, że oddając władzę jednej partii, zdecydowaliśmy o tym, że nieznaczna mniejszość sprawuje rządy nad znaczną większością Polaków.
Czy to jest także demokracja? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| J.Szulc (5723 punktów) |
W Polskim wydaniu? Tak.
Pozdrawiam.
---
|
|
| LM50 (153 punktów) | > Proszę sięgnąć po dane, ilu Polaków brało udział w >ostatnich wyborach i jaka część z tej ilości oddała głosy >na PiS. PiS rządzi. Części z tych, którzy do wyborów nie idą jest obojętne, kto rządzi. Wśród pozostałych rozkład preferencji jest podobny do głosujących. Pozostaje grupa tych, którzy nie idą do wyborów, bo wśród kandydatów nie ma takich, na których oddaliby głosy. Sądząc po narzekaniach na władzę, ci ostatni stanowią znakomitą większość niegłosujących. Uważam, że to nieprawda. Nie głosują z lenistwa, z braku wyobraźni, ze zniechęcenia. Jeśli jednak - jak twierdzą - wśród kandydatów nie ma na kogo głosować - oznacza to brak chęci/możliwości zorganizowania. Powinni wystawić własnego kandydata, który by im odpowiadał. Tak przynajmniej być powinno.
Mechanizm wyborów jest w Polsce prosty. Ludzie idą na lep przedwyborczej propagandy. Tymczasem... Kampania wyborcza kosztuje, i to słono. Niewielu z kandydatów stać na jej opłacenie. Praktycznie wszyscy są przez kogoś finansowani. Indywidualnie lub za pośrednictwem kasy partyjnej. W ten sposób po wyborach są uzależnieni od tych, którzy wyłożyli pieniądze. To dlatego każda partia po dojściu do władzy zapomina o swych przedwyborczych obietnicach. Ot, demokracja po polsku.
Jak to zmienić? Ano, najpierw musi istnieć realna możliwość odwołania wybranego posła. A potem trzeba z tej możliwości korzystać - rozliczając bezwzględnie z obietnic.
|
|
| Gosia (9452 punktów) | "Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami." Arystoteles.
Czym ją jednak zastąpić? W tym systemie mam chociaż minimalny margines swobody osobistej, choć nie mam złudzeń, że hieny nie będą próbowały ograniczać tych moich oślich swobód. Mając to na względzie, czujnie obserwuję scenę polityczną, by w odpowiednim momencie "wierzgnąć" w zdrowym odruchu samozachowawczym. Mogę bardzo niewiele, ale zawsze więcej niż nic.Choćby miało to tylko oznaczać możliwość wyboru najmniej pazernej hieny.
Pozdrawiam.
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Tak to przedstawiasz, Gosiu, że nic, tylko się napić...
Przy okazji: czy "Bar Kapitański" za dowództwem MW jeszcze istnieje i działa?
|
|
|  | | Gosia (9452 punktów) | > Tak to przedstawiasz, Gosiu, że nic, tylko się napić...
Toteż i sączę sobie od niechcenia czerwone wino. Prosit!
> Przy okazji: czy "Bar Kapitański" za dowództwem MW jeszcze istnieje i działa?
Kiedy Ty ostatnio byłeś w Gdyni? Przeminął z wiatrem... To se ne vrati, pane Havranec.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | W Gdyni jak w Gdyni, byłem ostatnio rok temu w Basenie Jachtowym, natomiast w Barze Kapitańskim bodaj 15 lat temu...
Szkoda, psiakrew!
|
|
| | |  | | Gosia (9452 punktów) |
> Szkoda, psiakrew!
Nie załamuj się.Zasięgnęłam języka u bywalca barów i okazało się, że wprowadziłam Ciebie w błąd.Przepraszam. Kapitański istnieje.Jest po co wpaść do Gdyni.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | > Kapitański istnieje.Jest po co wpaść do Gdyni. Uff! Kamień spadł mi z serca. Osobliwie dlatego, że bary w rodzaju Kapitańskiego są najbardziej demokratycznymi miejscami na całym świecie. Każdy tam jest każdemu równy i każdy ma równe prawa. Każdy też może wynająć gabinet, awansując natychmiast do elity. Nikomu nie przyjdzie do łba pytanie, czy znalazłeś pieniądze, czy może ukradłeś. Jest to idealny mariaż kapitalizmu z demokracją. Rzecz jasna, kapitalizm to "on", demokracja to "ona". On ma większą siłę przebicia, ona zaś urodę. I wszyscy wszystko rozumieją. Gdy tam wpadnę, Gosiu, zaproszę cię. Na shaker z koktajlem pn "Śmierć marynarza". PS. Mam nadzieję, że nie jesteś tą Gosią, którą mam na myśli.
|
|
| | | | |  | | Gosia (9452 punktów) |
> Gdy tam wpadnę, Gosiu, zaproszę cię. Na shaker z koktajlem pn "Śmierć marynarza".Mam już się zacząć bać? Ta nazwa kojarzy mi się z E.Bernatowiczem Płakałam ze śmiechu czytając jego opowieści. Dla ilustracji: "Dziś o godzinie 22 w mesie załogowej odbędzie się projekcja filmu pornograficznego produkcji szwedzkiej "Baba na żołnierzu"" - komunikat tej treści, przekazany przez rozgłośnię manewrową, usłyszała cała załoga "Admirała" Spragnieni widoków kobiecego ciała załoganci z zadowoleniem przyjęli taką informację. Lecz radość była przedwczesna. Po godzinie dał się słyszeć następny komunikat. "Małe sprostowanie do poprzedniego komunikatu film nie szwedzki a radziecki, nie pornograficzny a panoramiczny, nie "Baba na żołnierzu" a "Ballada o żołnierzu" pozostałe informacje są aktualne za tą drobną pomyłkę przepraszam"> PS. Mam nadzieję, że nie jesteś tą Gosią, którą mam na myśli. Tą nie, ale i tak o mnie myślisz.  Pozdrawiam. ps.przepraszam, to już ostatni off-topic
|
|
 | | Sylwia (23 punktów) | >"Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami." Arystoteles. >Czym ją jednak zastąpić?
Anarchizmem.
>W tym systemie mam chociaż minimalny margines swobody osobistej, choć nie mam złudzeń, że hieny nie będą próbowały ograniczać tych moich oślich swobód.
No właśnie. Dlaczego brak złudzeń nie wyzwala woli działania?
|
|
|  | | Gosia (9452 punktów) | >>"Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami." Arystoteles. >>Czym ją jednak zastąpić? >Anarchizmem.
Zbyt mało o nim wiem, by się wypowiedzieć, jednak czy istnieje gdzieś społeczność żyjąca sobie błogo w tym systemie?
>Dlaczego brak złudzeń nie wyzwala woli działania?
Politycznego? Do tego jestem za mało drapieżna.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Sylwia (23 punktów) | >Zbyt mało o nim wiem, by się wypowiedzieć, jednak czy istnieje gdzieś społeczność żyjąca sobie błogo w tym systemie?
Niewielkie społeczności na pewno tak.
|
|
| Uzumaki (78 punktów) | >Czym jest demokracja? Podobno są to rządy większości >nad mniejszością. Czy tak?
Myli się Pan. Demokracja to rządy mniejszości nad większością, tylko że tej większości wpojono przekonanie że ma wybór i może decydować o tym, kto będzie ją ograbiał z zarobków. Co dziwniejsze, większość jest z tego stanu zadowolona, gdyż uważa to za normalne i najlepsze z możliwych rozwiązanie.
|
|
 | | estetka (708 punktów) | >>Czym jest demokracja? Podobno są to rządy większości >>nad mniejszością. Czy tak? >Myli się Pan. Demokracja to rządy mniejszości nad większością, tylko że tej większości wpojono przekonanie że ma wybór i może decydować o tym, kto będzie ją ograbiał z zarobków. Co dziwniejsze, większość jest z tego stanu zadowolona, gdyż uważa to za normalne i najlepsze z możliwych rozwiązanie. > cokolwiek pozwole sobie sie nie zgodzic. Perykles pisal, ze demokracja to "rzady narodem przez narod w imie narodu",ale od tamtego czasu definicja sie zmodyfikowala, zreszta jest ciagle chyba gotowa do zmian. W kazdym razie jak na dzisiaj nie ma jednej definicji, ze tak powiem wspolczesnej definicji.
Jezeli juz na wstepie podczas zorganiozowanych WOLNYCH wyborow wiekszosc spoleczenswta nie bierze udzial w glosowaniu, to naturalnie bez wzgledu jakie pobudki wchodzily w gre, uklad sil ( rzady wiekszosci nad mniejszoscia) sie zmienia... co nie jest w zadnym razie wina demokracji ale wylacznie postawy politycznej obywateli... z jakiego powodu i co zrobic aby wiecej do takich sytuacji nie doszlo mysle, ze powinni to zjawisko zbadac socjolodzy.... chyba nawet miedzy innymi od tego sa...
Jezeli nie istnieje zadna partia, z ktora moglabym sie utozsamiac to albo zakladam partie albo zmniejszam swoje wymagania i akceptuje najblizsza partie sklonna moje poglady bronic i realizowac, gdyz cicha lub glosna indywidualna negacja rzeczywistosci jest jedynie tanim kontestatorstwem..... tak mysle....
|
|
|  | | smag (464 punktów) | > Jezeli juz na wstepie podczas zorganiozowanych WOLNYCH wyborow wiekszosc spoleczenswta nie bierze udzial w glosowaniu, to naturalnie bez wzgledu jakie pobudki wchodzily w gre, uklad sil ( rzady wiekszosci nad mniejszoscia) sie zmienia... co nie jest w zadnym razie wina demokracji ale wylacznie postawy politycznej obywateli...Pozwolę sobie zapytać : Kto, jeśli nie Państwo - w tym wypadku demokratycznie wybrani przedstawiciele Narodu - jest odpowiedzialny za postawę/świadomość polityczną obywateli, za świadomość możliwości dokonywania wyboru swoich reprezentantów itp. Rodzina, o.k., tylko co jeśli rodzice są mniej światli i sami nie posiadają świadomości politycznej) Dopóki Polska (państwo polskie poprzez instrumenty edukacyjne oraz informacyjne) nie "wychowa" sobie świadomych, samodzielnie myślących obywateli, dopóty będziemy mieli taki obraz polityki jaki mamy tzn. wiekszość ma to gdzieś, bo i tak się nic nie zmieni (głównie to chodzi o to, że oni sami bezpośrednio niec nie dostaną, tak mi przyszł do głowy w tej chwili, jaka mogłaby być frekfencja wyborcza gdyby każy głosujący otrzymywał podziękowanie za głos w postaci biletów NBP ?  ), wiec do wyborów idą albo świadomi politycznie obywatele, albo roszczeniowcy, którzy wierzą, że ich partia da im to, co obiecuje, lub przynajmniej da komuś po d...., a wielu Polaków lubi patrzeć jak innych gnoją. No i wiadomo, idzie armia Rydzyka. Więc nie bądźmy zaskoczeni obecnym obrazem politycznym w naszym kraju. Jak już pisałem Państwo ma takich polityków jakich wybiorą wyborcy, a wyborców takich na jakich sobie zasłużyło, więc w dużym zakresie demokracja jest winna swojej własnej jakości. Jednak obserwując obecną rzeczywistość odnoszę wrażenie, że większości polityków odpowiada poziom świadomości wyborców, bo co by się stał z tymi politykami, gdyby polityczna wiedza Polaków się zwiększyła ... Pozdrawiam.
|
|
| |  | | muzawik (2279 punktów) | > Jednak obserwując obecną rzeczywistość odnoszę wrażenie, że większości polityków odpowiada poziom świadomości wyborców, bo co by się stał z tymi politykami, gdyby polityczna wiedza Polaków się zwiększyła ...Pastwisz się nad tą Polską niemiłosiernie, jakbyś nie dostrzegał, że ta sama gra toczy się w USA i na Zachodzie. Poczytaj Chomsky'ego albo Czeszka, a zobaczysz jakie oni robią numery.  Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | smag (464 punktów) | > Pastwisz się nad tą Polską niemiłosiernie, jakbyś nie dostrzegał, że ta sama gra toczy się w USA i na Zachodzie. Poczytaj Chomsky'ego albo Czeszka, a zobaczysz jakie oni robią numery.  Żyję w Polsce (póki co nie ma jeszcze państwa Europa) i głównie interesuje mnie to co się dzieje w tym kraju. Moim zdaniem na zachodzie Europy jest duuużo inaczej (czyt. lepiej), jeśli chodzi o świadomość polityczną obywateli. Polityką interesuję sie od zawsze i uwierz mi mam za sobą wiele wartosciwych lektur w tym temacie. W żadnym razie nie pastwię się nad Polską, dzielę się tylko swoimi wnioskami powstałymi poprzez obserwowanie naszej rzeczywistości. Jeśli uważasz, że w którymś miejscu mojego rozumowania robię błąd - zapraszam do rozmowy. > Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | muzawik (2279 punktów) | >Moim zdaniem na zachodzie Europy jest duuużo inaczej (czyt. lepiej), jeśli chodzi o świadomość polityczną obywateli.
Powiedz coś na ten temat, jeśli możesz. Jestem bardzo zainteresowany jak wygląda sytuacja z zachodnimi wyborcami. Wybierz jeden z krajów: Niemcy, Francja, Belgia, który wolisz.
|
|
| | | | |  | | smag (464 punktów) | >Powiedz coś na ten temat, jeśli możesz. Jestem bardzo zainteresowany jak wygląda sytuacja z zachodnimi wyborcami. Wybierz jeden z krajów: Niemcy, Francja, Belgia, który wolisz.
Frekwencja wyborcza, to najlepszy miernik dojrzałości politycznej. Jeśli tak jak piszesz "jesteś bardzo zainteresowany jak wygląda sytuacja z zachodnimi wyborcami" - Google Twoim przyjacielem.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | muzawik (2279 punktów) | > Google Twoim przyjacielem.Dzięki za informację. > Pozdrawiam.Również pozdrawiam.
|
|
| muzawik (2279 punktów) | Witam,
Nie o to chodzi, że mniejszość wybrała rządzącą aktualnie partię, lecz o to, że większość nie chciała zrobić użytku ze swoich uprawnień do głosowania. Wedle mego uznania demokracja jest systemem, w którym możesz, a nie musisz. Zatem możesz zagłosować, możesz założyć firmę lub gazetę, możesz zostać członkiem stowarzyszenia lub szefem fundacji, możesz wyjechać za granicę lub zostać w kraju, możesz chodzić do Kościoła lub publikować w Racjonaliście, możesz w końcu strzelić sobie w łeb, jeśli tego zapragniesz. Jest demokracja systemem wolności i uprawnień, z których możesz zrobić lub nie zrobić użytku. Utyskiwania na nią, że niedoskonała, że kulawa, że fasadowa są użyteczne tylko i wyłacznie w formie konstruktywnej krytyki. Poza nią są pragnieniem deformacji i degeneracji narodu.
Pozdrawiam.
|
|
 | | smag (464 punktów) | Uważasz, że w demokracji wszyscy ludzie są sobie równi ? Pytam o racjonalne, praktyczne obserwacje nie o założenia teoretyczne. Jak się twoim zdaniem ma demokracja do kapitalizmu ? Wybacz te pytania, ale w związku z Twoją wypowiedzią jestem ciekawy odpowiedzi, więc jeśi możesz ...  Pozdrawiam.
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | W żadnym ustroju ludzie nie są sobie równi - takie moralnie demagogiczne hasło propagowali komuniści, zapewne nie do końca je pojmując.
Ludzie mogą jedynie liczyć na równe prawa dla wszystkich - a to nie jest to samo.
Jak się ma demokracja do kapitalizmu? Ano tak, jak gitara elektryczna do komputera - każde służy do czegoś innego. Demokracja jest systemem społecznym, kapitalizm systemem ekonomicznym. Nie muszą mieć z sobą niczego wspólnego, choć mogą.
Wielu myli te pojęcia.
|
|
| |  | | smag (464 punktów) | > Ludzie mogą jedynie liczyć na równe prawa dla wszystkich - a to nie jest to samo.
No to niech się dobrze liczyć nauczą, bo o równych prawach możemy zapomnieć, jeśli mówimy o rzeczywistości.
> Jak się ma demokracja do kapitalizmu? Ano tak, jak gitara elektryczna do komputera - każde służy do czegoś innego. Demokracja jest systemem społecznym, kapitalizm systemem ekonomicznym. Nie muszą mieć z sobą niczego wspólnego, choć mogą. > Wielu myli te pojęcia.
Według Ciebie mylę pojecia, tak ? Moim zdaniem demokracja jest niczym w porównaniu do siły kapitalizmu (nie chcę być uważany za wroga kapitalizmu, ponieważ sam czerpię dochody bezpośrednio z rynku kapitałowego, ani za wroga demokracji, po prostu oceniam sobie to co widzę na zewnątrz). Ludzie to mają równe prawa wtedy, kiedy idą głosować, płacą podatki, krótko - spełniają swe powinności wobec państwa, tyle. Chyba nie jesteś na tyle naiwny, aby ignorować fakt, że zasobność portfela świadczy dziś bezposrenio o prawach obywatela, tych rzeczywistych nie tych teoretycznych. Możemy sobie mówić, że tak nie powinno być - pewnie, że nie powinno - ale tak jest. Dlatego zapytałem o opinię na temat współistnienia demokracji i kapitalizmu, nie o ich teoretyczne podwaliny i przyporządkowanie polityczno/ekonomiczne, ale o ich odziaływanie na rzeczywistość, a w szczególności proporcjonalnośc oddziaływania.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Wcześniej nie miałem podstaw, by przypisać i mylenie pojęć, napisałem więc ogólnie, że "wielu myli". Postarałeś się szybko naprawić ten błąd. W naszym przypadku kapitalizm ożenił się z demokracją, to prawda, lecz prawdą jest i to, że mogą wziąć rozwód, gdyż nie czuwa nad nimi Watykan. Trudność sprawia, jak to w rozwodzie, wspólny dzieciak. Pies. Meble. Auto. Sęk w tym, że nie ma dobrego sposobu, aby to podzielić. Poza tym kapitalizm twierdzi nie bez racji, że podstarzała małżonka nie znajdzie lepszego partnera. Póki co, małżonka dobrze o tym wie. To zmusza demokrację do wielu ustępstw. Kapitalizm, jak to każdy chłop, często te ustępstwa wymusza. Zdarza się, że pięścią. Początkowa miłość małżeńska dawno już się rozwiała. Oboje są raczej cyniczni, akceptują konieczności i wzajemne narowy. Nie zwracają uwagi na treść małżeńskich przysiąg. Już się nawet do tych odstępstw przyzwyczaili, uważają je za dopuszczalne. Cóż począć. Życie, psiakrew.
|
|
| | | |  | | smag (464 punktów) | Ładne porównania, ogólny ton wypowiedzi uważam za bardzo przyjemny  , ale gdzie konkrety ?? O.K. niech będzie nie czepiam się już ... . Jeszcze tylko jedna sprawa, pisałeś, że demokracja to ustrój polityczny, kapitalizm - system ekonomiczny. Czy nie uważasz, że system ekonomiczny i jego następstwa przejmuje (czy raczej przejął) kontrolę nad polityką. Demokracja w tej chwili staje się niestety sloganem, prawdziwą rzeczywistość dyktuje kapitał. Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Jeśli wolisz tak na sucho i konkretnie, to niech ci będzie, też zrobię odstępstwo.
Masz oczywiście słuszność, że system ekonomiczny (kapitalizm) przejmuje, a nawet już przejął w zasadniczej części, kontrolę nad systemem społecznym (demokracją).
Odsyłam cię do tego, co napisałem wcześniej o rządach, na jakie nas stać. Określenie stać należy oczywiście do zestawu pojęć dotyczących kapitalizmu.
Zabierający głos w tym wątku czynią, moim zdaniem, zasadniczy błąd, mianowicie wypowiadają się tak, jak gdyby sprawa udziału w głosowaniu, wynikająca z "świadomości" społecznej, była fundamentem powodzenia "prawdziwej" demokracji. Tymczasem fundamentem tej świadomości jest możliwość wyboru. Rzecz w tym, jak napisałem, że nie mamy takiego wyboru. Dżuma albo cholera - oto nasz wybór.
Kształtowanie świadomości zaczyna się od chwili, gdy ludzie mają możliwość zapoznania się z wieloma punktami widzenia, następnie wybrać jeden z nich. Takiej możliwości nie mamy, gdyż nas na to nie stać. Finansowo, jak najbardziej.
Napisałem, że każdy, kogo byłoby na to stać, musiał najpierw przyłączyć się do jakiejś bandy, tracąc niezależność i stając się jednym z jej członków - dżumą albo cholerą.
"Trzeci stan", "klasa średnia" na europejskim poziomie - oto, czego nam brak.
Nawoływanie, by każdy szedł do urny, nie daje kompletnie nic. Pójdziemy wszyscy - po to, by wybrać dżumę albo cholerę? Mają niestety rację abstynenci, że to nic nie daje.
Zmęczyłem się. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | smag (464 punktów) | Teraz, to zrozumiałem o co chodzi w Twoim poście  i muszę przyznać, że myślimy bardzo podobnie. Chciałbym tylko nadmienić, jeśli można o możliwości czy jak niektórzy uwżają obowiązku głosowania. Zawsze uważałem, że frekfencja wyborcza jest miarą świadomości politycznej obywateli,tylko, że jest jedno ale, które do mnie dotarło po przeczytani Twojego postu - mianiowicie świadomy wybór. Również uważam, że pokazywanie różnych aspektów, różnych punktów widzenia na jedno zjawisko, jest podstawą dokonania świadomego wyboru (oczywiśnie jeśli ktoś chce słuchać) ... Ale wracając do frekwencji, wcale nie musi być tak, że jest wysoka bo ludzie potrafią dokonywać wyboru i preferować pewną opcję polityczno-światopoglądowo-ekonomiczną, rozumieć ją i rozumieć do czego ona dąży w przyszłości sprawowanych rządów. Może jednak być zgoła inaczej. Może nie być żadnej świadomości politycznej, żadnego samodzielnego myślenia oraz samodzielnego wyboru, tylko roszczeniowy pęd oparty na sloganach wyborczych i wszystkich tych popkulturowych machiancjach. Więc z jednej strony kija mamy wysoką frekwencję opartą na świadomości obywateli i wszystkich pozytywach ... , z drugiej mamy wysoką frekwencję opartą na braku jakiegokolwiek samodzielnego wnioskowania, myslenia i owczy pęd w kierunku wskazanym przez puppetmasterów obiecujących złote góry itp. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Cytat:Demokracja jest systemem społecznym, kapitalizm systemem ekonomicznym. Nie muszą mieć z sobą niczego wspólnego, choć mogą. Wielu myli te pojęcia. Może myli dlatego, że ekonomia jest jedną z nauk społecznych. Z pozdrowieniami.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | muzawik (2279 punktów) | Znakomitej odpowiedzi na pytanie udzielił Ci już Zbysław. Nic dodać, nic ująć.
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Możesz to, możesz owo, możesz tamto i siamto... Prawdą jest, że teoretycznie mogę wszystko, a praktycznie mogę jedynie to, na co mnie stać.
W stosunku do Polski nie jest prawdą angielskie powiedzenie, że "każdy naród ma taki rząd, na jaki zasługuje". Polska ma bowiem taki rząd, na jaki nas stać.
Podstawowa masa wyborców jest w każdym kraju podobna, tyle samo głupia, tyle samo mądra. W tym samym stopniu chce postępu i poprawy warunków życia, bez względu na to, w jakich aktualnie warunkach żyje.
Zasadnicza różnica polega na tym, że w krajach, które "zasługują" na swoje rządy, jest wielu takich, których stać na zabawę w wybory, na założenie partii albo na kampanię prasową. W Polsce najpierw trzeba by sporo ukraść, by pozwolić sobie na taką imprezę. A ukraść można tylko wtedy, gdy się wejdzie w określone układy, czyli gdy się utraci samodzielność i niezależność. Czyli - gdy się przystanie do istniejącej już bandy.
Dlatego i tylko dlatego, że nas nie stać, nie tworzymy żadnej alternatywy dla złodziejskich i korupcyjnych band. Dlatego wciąż wybieramy pomiędzy dżumą i cholerą.
Kiedy Polaków będzie stać na założenie prawdziwie opozycyjnej i niezależnej partii? Odpowiem krótko - w istniejącym stanie rzeczy - nigdy.
Czemu? Bo mamy jedynie trzy drogi przed sobą: albo należeć do bandy, albo do do jej przydupasów, albo pozostać szarą masą, z którą nie trzeba się liczyć. Bo masy nie stać na żaden opór znaczący, prócz głupiomądrych wypowiedzi na różnych forach i jeszcze głupszych strajków.
Czy jest na to rada? Pewnie, że jest. Ludzkość zna ją od bardzo dawna. W każdym razie od czasu, gdy wynaleziono pieniądze - jest to kapitalizm nieskażony socjalistycznym bełkotem.
Jak widzę, nikt się nie zastanowił nad wątkiem nielubianego tu Michała Stanisławkiewicza, wielu uważa go za głupca, zapominając o tym, że głupiec także może mieć rację. Jak pisałem, głupcem i mądrym się nie jest, jedynie się bywa. Wątek jest o oświacie. Warto się nad nim zastanowić.
Sądzę, iż oponenci doktora są do szpiku kości przesiąknięci sposobem myślenia sprzed 18 lat, wbijanego do głów zaledwie przez lat 50. Starczyło, by zapomnieć, że szkoły mogą być prywatne bez uszczerbku dla oświaty, że zakłady zdrowotne mogą być prywatne bez uszczerbku dla zdrowia. Że gdybyśmy nie musieli płacić haraczu podatkowego na tysiąc państwowych celów, zarabialibyśmy nie 1500, ale 15.000 zł i wtedy stać by nas było i na prywatną szkołę dla dzieci, i na właściwą opiekę zdrowotną, i na wiele innych rzeczy, między tymi innymi na to, by założyć w miarę uczciwą i dążącą do właściwych celów partię.
Ale, oczywiście, ani rządzący nie dopuszczą do takiej rewolucji, ani nam nie będzie się chciało jej urządzać. Wolimy nic nie rozumieć, za to wołać, że nam się wiele rzeczy należy od państwa za friko, po prostu za to, że jesteśmy obywatelami.
Dlatego na pytanie, kiedy będzie lepiej, odpowiadam: nigdy.
|
|
|  | | Gringiewicz (30 punktów) | > Ale, oczywiście, ani rządzący nie dopuszczą do takiej rewolucji
Jeśli mowa o PiS, to pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Otóż PiS chce zmienić dużo, ale musi zacząć od podstawowych spraw, takich jak: 1. rozbicie korupcji w wymiarze sprawiedliwości, służbie zdrowia, urzędach, itd. 2. rozbicie tzw. Układu, czyli umownie nazwanej grupy ludzi, którzy poprzez swoje kontakty z obcymi służbami specjalnymi, min. Rosji, media (radio, prasa, telewizja, internet), a także wykorzystując swój kapitał (zdobyty najczęściej poprzez sprytne i bezczelne wykorzystanie "zmiany" systemu, raczej sterów u władzy) starają się bardzo przeszkodzić w zmianie istniejącego stanu rzeczy. 3. uniezależnienie się od Rosji w maksymalnie możliwym stopniu, zarówno jeśli chodzi o politykę surowcową, jak i gospodarczą. 4. twarde stanowisko w UE. Jeśli już w to wdepnęliśmy, trzeba się osłonić jak najlepiej od zakusów ograniczenia przez UE polskiej gospodarki, prawa i polityki zagranicznej.
Zadziwiające jest, jak wielu dostrzega wielkie ubytki czy nawet brak w Polsce demokracji, a nie raczył nawet zastanowić się, jak bardzo próbują wpłynąć na nas media, rozpaczające również po owej stracie, jakże bolesnej...
I jedno wydarzenie przytoczę, które pokazuje, że rzeczywiście demokrację w Polsce, jak i prawa człowieka, etc. trzeba ratować. >> Pamiętna konferencja i podanie sobie ręki Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Wałęsy.A także wspólny podpis pod deklaracją. <<
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Panie Gringiewicz.
Z uporem godnym lepszej sprawy opowiada pan bzdury, których nikomu rozsądnemu nie warto już opowiadać. Może do pana środowiska nie docierają oczywistości z pierwszych stron gazet.
Rozsądek nie jest mocną stroną zwolenników PiSu.
|
|
| |  | | APawłowski (1150 punktów) | Gringiewicz:Jeśli mowa o PiS, to pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Otóż PiS chce zmienić dużo, ale musi zacząć od podstawowych spraw, takich jak:
[cytat=Gringiewicz]1. rozbicie korupcji w wymiarze sprawiedliwości, służbie zdrowia, urzędach, itd. Ale skorumpowane sądy wypuszczają skorumpowanych lekarzy bo nieskorumpowana specsłużba od korupcji nie umie zapodać dowodów Gringiewicz:2. rozbicie tzw. Układu, czyli umownie nazwanej grupy ludzi, którzy poprzez swoje kontakty z obcymi służbami specjalnymi, min. Rosji, media (radio, prasa, telewizja, internet), a także wykorzystując swój kapitał (zdobyty najczęściej poprzez sprytne i bezczelne wykorzystanie "zmiany" systemu, raczej sterów u władzy) starają się bardzo przeszkodzić w zmianie istniejącego stanu rzeczy. Coś czuję że akurat to PiS dobrze wie że przyroda i gospodarka nie znosi próżni i że muszą coś usunąć aby zastąpić sobą ową dziurę. Gringiewicz:3. uniezależnienie się od Rosji w maksymalnie możliwym stopniu, zarówno jeśli chodzi o politykę surowcową, jak i gospodarczą. To nie muszą wiele robić w tym kierunku, gorzej już być nie może. Choć osobiście uważam że taka polityka zewnętrzna mogła by się nadawać pod Trybunał Stanu. Gringiewicz:4. twarde stanowisko w UE. Jeśli już w to wdepnęliśmy, trzeba się osłonić jak najlepiej od zakusów ograniczenia przez UE polskiej gospodarki, prawa i polityki zagranicznej. Konieczne jest dopisanie do unijnej ustawy zasadniczej że od Boga mamy wszystko dane. Gringiewicz:Zadziwiające jest, jak wielu dostrzega wielkie ubytki czy nawet brak w Polsce demokracji, a nie raczył nawet zastanowić się, jak bardzo próbują wpłynąć na nas media, rozpaczające również po owej stracie, jakże bolesnej... Oczywiście, bo przecież media sa w rękach żydokomuny o tym wię kazde dziecko Gringiewicz:I jedno wydarzenie przytoczę, które pokazuje, że rzeczywiście demokrację w Polsce, jak i prawa człowieka, etc. trzeba ratować. >> Pamiętna konferencja i podanie sobie ręki Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Wałęsy.A także wspólny podpis pod deklaracją. << Czasami wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. W polityce dość często.
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Otóż PiS chce zmienić dużo, ale musi zacząć od podstawowych spraw, takich jak:
Czemu tak skromnie? PiS chce zmienić wszystko.
>1. rozbicie korupcji w wymiarze sprawiedliwości, służbie zdrowia, urzędach, itd.
Na rzecz korupcji politycznej.
>2. rozbicie tzw. Układu, [...]
By zastąpić go swoim Układem.
>3. uniezależnienie się od Rosji w maksymalnie możliwym stopniu, zarówno jeśli chodzi o politykę surowcową, jak i gospodarczą.
Pakując nas w izolację na arenie międzynarodowej (kto jeszcze traktuje nas poważnie? a jeśli nawet, to wyłącznie jako zagrożenie!)
>4. twarde stanowisko w UE. Jeśli już w to wdepnęliśmy, trzeba się osłonić jak najlepiej od zakusów ograniczenia przez UE polskiej gospodarki, prawa i polityki zagranicznej.
J.w. A żeby się "osłonić" postawmy wzdłuż granic mur na wzór chińskiego; nikt nam nie będzie się w nic wtrącał - gwarantuję.
>Zadziwiające jest, jak wielu dostrzega wielkie ubytki czy nawet brak w Polsce demokracji, a nie raczył nawet zastanowić się, jak bardzo próbują wpłynąć na nas media, rozpaczające również po owej stracie, jakże bolesnej...
Politykę wewnętrzną prowadzoną w oparciu o najlepsze stalinowskie wzory nazywasz "demokracją"? A które to media masz na myśli, bo "płaczą" wszystkie, od Trybuny po Nasz Dziennik, i płaczą z tego samego powodu choć różnie interpretowanego, więc które?
>I jedno wydarzenie przytoczę, które pokazuje, że rzeczywiście demokrację w Polsce, jak i prawa człowieka, etc. trzeba ratować. >> Pamiętna konferencja i podanie sobie ręki Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Wałęsy.A także wspólny podpis pod deklaracją. <<
Skoro tak skrajnie różne opcje polityczne są zgodne w ocenie sytuacji i gotowe do współpracy by coś zmienić (wiadomo co - rząd), to chyba nie przypadek i nie błędna ocena sytuacji. Warto to przemyśleć i wyciągnąć wnioski. Chociaż ja akurat nie mam złudzeń, że formacja rządząca zamiast wniosków wyciągnie konsekwencje, co zresztą już robi.
Dla naszego wspólnego dobra Kaczyńscy i ich świta muszą odejść - najlepiej w polityczny niebyt (o odpowiedzialności karnej za dotychczasową działalność nawet nie wspomnę).
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | APawłowski (1150 punktów) | To nie jest kwestią sposobu myślenia rodem z poprzedniej epoki, to jest jeden ze sposobów sprawowania władzy i zdobywania kasy na następną kampanię wyborczą. Czyż nie jest atrakcyjnym dzielenie publicznej kasy? A jeśli w procesie dzielenia uda się w jakiś sposób uszczknąć choć promil, to mamy akurat tyle ile potrzeba aby sfinansować kilka kampanii wyborczych gwarantując sobie dzielenie następnych państwowych pieniędzy. Korwin-Mikke kiedyś stwierdził że państwo aby dać komuś złotówkę musi komuś innemu zabrać dwie złotówki, ile z tej złotówki trafia gdzie nie powinno to trudno udowodnić. Nie wszystkie mądrości Korwina Mikke trafiają do mnie, ale z tą się zgadzam.
|
|
| aenigma (455 punktów) | "Demokracja to najgorszy ustrój, ale nikt jeszcze nie wymyślił lepszego"  Myślę, że taki komentarz wystarczy.
Jeśli chcesz wychować zagorzałego ateistę, musisz mu udzielać surowych lekcji religii.
|
|
 | | Leszek (260 punktów) | Taką mamy demokrację na jaką zasłużyliśmy...nie ma co biadolić, że PIS jest do kitu, że Samoobrona czy inne pasożytnicze twory...olaliśmy wybory cieszmy się więc , że dostajemy to na co zasłużyliśmy..i zapamietajmy na przyszłość co się może wydarzć, jeśłi swołoczy i kmiotom pozwolimy rządzić..
|
|
|  | | estetka (708 punktów) | >Taką mamy demokrację na jaką zasłużyliśmy...nie ma co biadolić, że PIS jest do kitu, że Samoobrona czy inne pasożytnicze twory...olaliśmy wybory cieszmy się więc , że dostajemy to na co zasłużyliśmy..i zapamietajmy na przyszłość co się może wydarzć, jeśłi swołoczy i kmiotom pozwolimy rządzić.. > Mysle, ze to jest wazne biadolenie, dosc powszechne i znaczace. W polityce nawet apolitycznosc jest postawa polityczna, wstrzymanie sie od glosu jest swiadomym okresleniem sie politycznym. Moja rezygnacja z wyborow jest pozwoleniem na decydowanie o moich sprawach przez innych. Niemniej nie poszlabym az tak daleko w dywagacjach,wnioskujac, ze oddajac prawo do decyzji innym przez wstrzymanie sie od glosowania nabieram prawa do szkalowania tych innych (" swolocz, kmioty"). jest w tym cos bowiem nielogicznego. Jezeli mam zaufanie lub fantazje, ze inni wybiora dobrze ( lepiej) to jaki jest sens pozniej szkalowac, ze nie po mojej mysli... ( na wstepie nie mialam zadnej mysli a teraz mam?). Biadolenie jest chyba cecha narodowa i jako taka uzewnetrznia sie w wielu dziedzniach zycia. Tu poruszamy klasyczny jej przejaw. Nie pojde do wyborow i tym samym mam prawo narzekac na caly system, na wybranego kandydata, na rzady, ktore on stworzyl, na prawo, w konsekwencji.... na zycie (przy okazji i na sasiada za jednym zamachem).... a co byloby gdybym poszla do wyborow?... phi... moj kandydat moglby wygrac i wtedy moja cecha biadolenia nie moglaby sie ujawnic... W wielu panstwach organizuje sie system na zasadzie waga/przeciwwaga. Nie dla zabawy w drugiej turze wyborow prezydenckich zostaje dwoch kandydatow... prowokuje sie w ten sposob spoleczenstwo do utozsamiania sie z jedna z silnych grup politycznych ( bo tak na marginesie, to kazdy kandydat albo jest szefem silnej partii politycznej albo ma jej wiekszosciowe poparcie). Po czym jedna partia/przedstawiciel tej partii wygrywa a druga partia jest w opozycji. Kaazdy chyba sobie zdaje sprawe, ze silna opozycja ma takze wielkie prawa rzadzace, dostaje miejsca w rzadzie i ma prawo do oceny/ obalania/ zatwierdzania kazdej decyzji rzadzacych..... rowniez w ten sposob przygotowujac sie do nastepnych wyborow przekonujac spoleczenstwo, ze dzialanosc w opozycji byla sprawniejsza i lepsza od dzialanosci rzadzacej ekipy. Jezeli nie, no coz - w nastepnych wyborach ekipa rzadzaca wybierana jest ponownie -tak mniej wiecej sie dzieje na swiecie...
W Polsce? no coz, czy dzisiaj jest przygotowana partia razem z szefem partii na przyszlego prezydenta ( to jest chyba najzdrowszy uklad sil politycznych), ktory bedac w opozycji do dzisiejszego prezydenta przygotowuje sie do objecia w przyszlosci rzadow? ( to jest najzdrowsza metoda aby otrzymac zaufanie od spoleczenstwa).... i tu niniejszym pozwole sobie westchnac : "ech".
|
|
| |  | | Leszek (260 punktów) | Może to i prawda, że trzeba trochę pobiadolić...fakt..co do wstrzymywania się od głosu to już nie uważam tego za tak normalnie pozwolenie na decydowanie o moich sprawach przez innych. To jest droga na skróty, podszyta obawą przed niewłaściwym wyborem, przed wyrzutami jakie później mają prawo się pojawić..mogłem,mogłam wybrac inaczej.... Czy nie mam prawa do nazywania rzeczy, zjawisk po imieniu? Uważasz , że szkaluję co niektórych nazywając ich "swołoczą, kmiotami"? Oj chyba nie do końca się tu zgadzamy...szkalowaniem jest chyba jeśli się nie mylę mówienie nieprawdy...a zatem..czy maja padać nazwiska potwierdzające moją tezę, że mamy do czynienia z kmiotami i swołoczą?...wybacz...szkoda czasu by wymieniać ... zgadzam się , ze potrafimy biadolić...potrafimy tez uważać się za pępek świata czego żywy przykład mamy obecnie, gdy zaczynamy popisy z "pierwiastkami"...pośmiewisko..i nie dam się przekonać, że jest inaczej.. czy mamy dziś kandydata do normalnego kierowania państwem? do bycia prezydentem? uważam, że są takie osoby..a poparcie społeczne...cóż...jakie było wiedzieli wszyscy podczas ostatnich wyborów.. oszołomstwo zostało wybrane 20 % ...tu się oczywiście nasuwa pytanie...gdzie byliście wszyscy biadolący...? społeczeństwo ma dość polityki , której styl uprawiania można porównac do burdelu...a kto pracuje w tym przybytku dodawać nie muszę...i nie chcę aby nie urazić tcy osób poprzez takie właśnie porównanie... i też pozwole sobie na małe ..."ech"... pozdrawiam
|
|
| | |  | | estetka (708 punktów) | >Uważasz , że szkaluję co niektórych nazywając ich "swołoczą, kmiotami"? Oj chyba nie do końca się tu zgadzamy...szkalowaniem jest chyba jeśli się nie mylę mówienie nieprawdy...a zatem..czy maja padać nazwiska potwierdzające moją tezę, że mamy do czynienia z kmiotami i swołoczą?...wybacz...szkoda czasu by wymieniać ...
tu nie chodzi o czas.... czy sie nam podoba czy nie - zasada humanitarna jest prosta - oceniamy czyn czlowieka a nie jego samego... wiec ( przepraszam za lekcje) niehumanitarnym okresleniem jest "swolocz" przypisujac go danej osobie a humanitarnym jest okrsleniem czynu tej osoby jezeli chcesz oceniac i uwazasz, ze masz do tego prawo. poza tym... nie zgadzam sie z Toba, ale o tym juz pisalam.
|
|
| | | |  | | Leszek (260 punktów) | witaj ponownie..niby masz rację, że ocenia się czyny człowieka ale to czyny świadczą o nim samym, chyba nie można tak wyraźnie oddzielić ocenę człowieka i ocenę jego czynu.. czy mamy prawo do oceniania innych? chyba mamy jeśli oczywiście czynimy to nie będęc oderwanymi od rzeczywistości czy nie przekraczamy pewnych barier...jak uważasz..czy przytoczony przez Ciebie poniżej Wałęsa miał prawo określić obecnego prezydenta durniem? czy miał prawo nazwać go sk....nem? trudna jest jednoznaczna ocena takich wypowiedzi..a sama polityka naprawdę przypomina - przepraszam za określenie- zwykły burdel...czego przykładem były dopiero co zakończone "boje " w Brukseli..i nie ma co szukać w tym wszystkim humanitaryzmu...chociaż...jak spojrzymy na humanitarne potraktowanie protestu pielęgniarek...humanitarne komentowanie przez "swołocz i kmiotów " strajku lekarzy i ich problemów...chyba tu czegoś brak...jeśli tego nie dostrzegasz naprawdę musisz żyć w innym świecie  pozdrawiam
|
|
| estetka (708 punktów) | pozwole sobie wzbogacic dyskusje przytoczajac zaslyszane od trzecich osob zdanie Pana Walesy po wybraniu go przez spoleczenswtwo na prezydenta: "co jest? demakoracja miala byc! a teraz kazdy robi co chce???"
|
|
| michiko (596 punktów) | >Czy to jest także demokracja? To jest demokracja, bo demokracja może być stopniowana, jednak nie jest dana raz na zawsze. Wyższy stopień uczestnictwa w wyborach może iść w parze jedynie ze wzrostem świadomości politycznej wyborcy, który musi uświadomić sobie fakt, że państwu jako organizacji wcale nie zależy na dobru społeczeństwa. Liczy się tylko fakt zarządzania nim, forma jest kwestią drugorzędną. Konieczne jest ciągłe wypracowywanie kompromisu między jednostką żyjącą w społeczeństwie a państwem. Do tego służą wybory. Myślę, że państwo poprzez pełnione funkcje, ma nieustanne zakusy, aby ograniczać wolność jednostki. W sumie to sens jego istnienia. W ustrojach totalitarnych istnieją tylko szare masy, którymi można dowolnie zarządzać.
|
|
 | | Uzumaki (78 punktów) | >Wyższy stopień uczestnictwa w wyborach może iść w parze jedynie ze wzrostem świadomości politycznej wyborcy, który musi uświadomić sobie fakt, że państwu jako organizacji wcale nie zależy na dobru społeczeństwa. Liczy się tylko fakt zarządzania nim, forma jest kwestią drugorzędną.
Muszę się z tym zgodzić, jednak następna myśl jest według mnie z sprzeczna z wcześniejszą:
>Konieczne jest ciągłe wypracowywanie kompromisu między jednostką żyjącą w społeczeństwie a państwem. Do tego służą wybory. Myślę, że państwo poprzez pełnione funkcje, ma nieustanne zakusy, aby ograniczać wolność jednostki. W sumie to sens jego istnienia.
Czy rzeczywiście konieczne jest wypracowywanie kompromisu? Między kim a kim? Jednostką żyjącą w społeczeństwie a państwem? Czy mrówki mogą zawrzeć kompromis z mrówkojadem? I co z takiej ugody wyniknie dobrego dla mrówki? Może ona co prawda wybrać innego mrówkojada, jednak nadal będzie on mrówkojadem, i wiemy jak na tym wyjdzie mrówka.
>W ustrojach totalitarnych istnieją tylko szare masy, którymi można dowolnie zarządzać.
Nie tylko w ustrojach totalitarnych, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie.
|
|
|  | | michiko (596 punktów) | > Czy rzeczywiście konieczne jest wypracowywanie kompromisu? Ciekawe porównanie z tym mrówkojadem. Chodzi mi o to, że tym kompromisem jest państwo demokratyczne, z wolnymi wyborami jednostki. Tylko w takim państwie wolna jednostka może zaistnieć poprzez swoje wybory. Państwo jako takie posiada wszystkie funkcje, które są wystarczające, aby zarządzać w każdy inny niedemokratyczny sposób. W desperacji można spytać: po co takiemu państwu w ogóle jakieś społeczeństwo? Wystarczą masy w dowolny sposób sterowane. > Nie tylko w ustrojach totalitarnych, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie.Właśnie, dlatego napisałam, że może istnieć różny stopień demokracji i rzeczywiście(wygląda na to, że tu się zgadzamy)ten stopień jakby zmalał. Ja np. mam wątpliwości związane z przestrzeganiem przez państwo ochrony praw człowieka. I wiemy o co chodzi.
|
|
| APawłowski (1150 punktów) | Może w teorii to się sprawdza, na żywym organizmie to już nie jest takie oczywiste. Zastanówmy się kto i dzięki czemu zostaje wybrany w choćby najbardziej demokratycznych wyborach? Otóż ci którzy poprowadzą najskuteczniejszą kampanię wyborczą. Nie ci którzy powinni być reprezentantami ze względu na ich przymioty do tego predestynujące a ci którzy najbardziej tego chcą i mają na tyle determinacji aby tego dokonać. Ci którym się uda zgromadzić największy budżet, ci którzy najwięcej zapłacą specom od reklamy, public relation, Ci którzy kupią najtrafniejsze sondaże oczekiwań społecznych, nauczą się ich na pamięć i znajdą prosty i chwytliwy sposób na spełnienie oczekiwań. Uważam że największą szkodą dla demokracji są partie polityczne, nawet te deklarujące demokrację. Dopóki nie będzie jednomandatowych okręgów wyborczych we wszystkich możliwych wyborach, dopóty wybierani będą lizusi, bezpostaciowi wykonawcy poleceń, czy inna kasta niewolników swoich przywódców ideowych których jedynym celem jest bycie automatem do głosowania.
|
|
 | | michiko (596 punktów) | >Nie ci którzy powinni być reprezentantami ze względu na ich >przymioty. Tak. Masz rację. I to chyba Ty napisałeś (jeśli nie, to przepraszam), że mądry do polityki nie idzie. A reszta jest kwestią wyborczej techniki. Wtedy może i mądry by się znalazł tam, gdzie trzeba.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|