 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-06-2007 09:51 | Marek Matacz (196 punktów) | Załóżmy, że Bóg istnieje | Jeśli uznajemy, że Bóg wie wszystko, oznacza to że musi wiedzieć dokładnie jak czuje się każda istniejąca istota. Nie wystarczy, żeby był jakimś Kimś obok i patrzył na nie, ale aby wiedziec wszystko musi być także tymi istotami. Więc aby pojęcie wszechwiedzącego Boga miało sens z logicznego punktu widzenia każda istota i rzecz musi być częścią Boga. Po drugie jeśli czuje to, co czują wszystkie istoty to chyba oznacza, że powinniśmy dążyć do szczęścia a nie nieszczęścia, ascezy, "samobiczowania" itp. bo nasze cierpienie będzie równiez udziałem wszechwiedzącego Boga.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| J.Szulc (5723 punktów) | Ciekawe postawienie sprawy. A swoją drogą, strasznie się wszyscy tego Boga czepiają, prawda? Przeczytawszy Twój wątek pomyślałam następująco: otóż, jestem matką swoich dzieci, jestem więc w pewnym sensie ich twórcą, prawda? Powstały przecież ze mnie, tak? Nie oscyluję tu do porównywania się z żadnym Bogiem, spokojnie. Próbuję teoretycznie podejść do odczuwania. Nie czuję tego, co czują moje dzieci. Mogę się tylko tego domyślać. Są częścią mnie, ale już zupełnie odrębną, "samo - postępującą". Co do drugiej części - wolałabym zawsze czuć się szczęśliwą, patrząc na postępowanie moich dzieci, ale jako osoby "samostanowiące" o sobie, mają już swoje priorytety i potrzeby. Niestety, nie zawsze to pokrywa się z moimi wyobrażeniami. I tak jest to wszystko zbudowane. Asceza może jest i miła Bogu - Stwórcy, kto to wie? Chyba, że to znowu nadinterpretacja kk?
Pozdrawiam.
---
|
|
 | | Marek Matacz (196 punktów) | Jasne, rozumiem Twoje podejście. Mówię jednak o pojeciu absolutu. Jeśli rozumiemy Boga jako absolut, to musimy przyjąć, że przeżywa wszystko razem znami, a wolna wola to już inna sprawa, cały czas może być zachowana.
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Jeśli Boga potraktujesz jako absolut, faktycznie, musi on odczuwać wszystko razem z każdą istotą, którą stworzył. Myślę, że jednak nie nastawiał się w takim układzie li tylko na odczuwanie przyjemności dając nam wolną wolę. Musiał zakładać (w swej mądrości), że dany przywilej - tę że wolną wolę - zechcemy traktować po swojemu. Wierzący powinni dążyć do życia według zasad, dając zadowolenie swojemu Bogu, niewierzący zaś zgodnie z własnym sumieniem, z zasadami etyki i moralnością, żeby czuć się dobrze z samym sobą. Gdyby Bóg chciał mieć tylko radość ze stworzenia takich dziwolągów, jakimi są ludzie, musiałby nas zaprogramować na życie tylko według swoich zasad. Chyba, że zakładamy pomyłkę Pana Boga co do człowieka. Może nie wziął pod uwagę naszych "pokręconych" podejść d życia. Wtedy można Mu tylko współczuć. Dostał stadko, które rozłazi się we wszystkie możliwe strony moralności.
Pozdrawiam.
---
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Z wiedzą jest pewien kłopot, gdyż jest ona wynikiem tego, co się już zdarzyło a nie tego, co się zdarzy. Przewidywalność wiedzy wynika jedynie z powtarzalności zjawisk, czyli: rzucony kamień spadnie nie dlatego, że tak mówi nasza wiedza, ale dlatego, że prawdopodobnie także jutro będzie istnieć siła grawitacyjna.
Wszystko co wiemy odnajduje potwierdzenie w rzeczywistym świecie za sprawą powtarzających się zjawisk, natomiast w środowisku, gdzie te zjawiska nie wykazują się już taką powtarzalnością - wiedza zawodzi, na przykład pogoda jest zbyt dynamicznym procesem, w dużym stopniu twórczym, czyli rodzącym nieznane do tej pory okoliczności, aby można ją było w pełni ująć w karby wiedzy i w pełni ją przewidzieć. Szczególnie trudnym do ujęcia jest dynamiczne i twórcze środowisko ludzi, nauka zwaną psychologią nie przynosi tego samego rodzaju rezultatów, jakie przynosi większość obszaru fizyki, gdzie zjawiska są tak silnie zdeterminowane, iż kolejny cykl jest niemal identyczny z poprzedzającym go.
Bóg, który miałby posiadać wiedzę o całym życiu, musiałby je po prostu najpierw w całości przeżyć, czyli świat musiałby się już dla niego zdarzyć, co wydaje się mieć niewiele sensu, aby ponownie odgrywać ten sam scenariusz.
Według mnie nie ma żadnego argumentu za tym, aby wiedzę, która ma swoje granice z przyczyn naturalnych, i która ma swoje źródło w przeszłości, poszerzać o nowe właściwości, inaczej mówiąc - nie możemy nawet teoretycznie rozważać pełnej wiedzy Boga o życiu, gdyż doprowadzi nas to do zbyt wielu paradoksów, które uczynią dyskusję jałową i co najwyżej dadzą stronom dyskusji argumenty do wzajemnego obalania tez.
|
|
 | | Marek Matacz (196 punktów) |
>Bóg, który miałby posiadać wiedzę o całym życiu, musiałby je po prostu najpierw w całości przeżyć,
Dokładnie
czyli świat musiałby się już dla niego zdarzyć, co wydaje się mieć niewiele sensu, aby ponownie odgrywać ten sam scenariusz.
Jeśli mówimy o Bogu wszechmogącym i wszechwiedzącym, to musi obejmować jednocześnie cały czas jaki istnieje, przyszłość, przeszłość - to nasz punkt widzenia. Nie ma więc zadnego "ponownie"
|
|
|  | | Robert R. | Jeżeli Bóg nie znałby przyszłości, nie miałby sensu, gdyż nie byłby wszechwiedzący. Jeżeli znałby ją, jego działania zostałyby poznane przez niego samego i tym samym stałyby się niepodlegające zmianie, ograniczone i dokonane już wcześniej (w umyśle Boga).
Moje życie powinno być zaskoczeniem dla Boga. Jego wszechwiedza nie dopuszcza jednak takiej możliwości, ponieważ On wszystko poznał. Skoro wszystko wie, wie zatem o własnej przyszłości, wie dokładnie, jak będzie ona wyglądać. Wniosek z tego jeden: Bóg nie jest wszechmogący, bo poprzez poznanie (wiedzę o) własnej przyszłości, wymusza na sobie jej wykonanie, a jakakolwiek próba oderwania się od wiedzy o własnej przyszłości związana z nagłą zmianą swojego postępowania i tak musiałaby zostać wcześniej poznana, zatem w efekcie nie doprowadziłaby do oderwania się od zdeterminowanych przez wszechwiedzę wydarzeń . Bóg nie może zmienić tego, co sam wie o własnych działaniach w przyszłości - nie jest wszechmogący.
Podobna logika działa w drugą stronę i doprowadza do stwierdzenia, że zakładając Jego wszechmoc, nie może być wszechwiedzący.
Doskonałość Boga też łatwo obalić. Cóż zatem z tym fantem, jakim jest Bóg, zrobić? Trzeba powiedzieć wprost, że katolickie założenia o Bogu, czyli jego przymioty, są błędne i wzajemnie się wykluczają. Co w związku z tym, rozsądźcie sami...
PS. Przepraszam za zawiłość, ale myślę, że kilkukrotne wczytanie się w tekst i skupienie na nim powinno przynieść jego zrozumienie...
|
|
| |  | | Mortharm | Mylisz się, błędnie wyciągasz wnioski. To , ze Bóg widzi przyszłość nie oznacza , ze nie musisz dokonac czynu , zeby byc na jego podstawie osądzonym. Żeby był osąd musi byc czyn. Czyn ten jest dowodem i wyrazem.
|
|
| | |  | | Robert R. | Chodziło mi o to, że Bóg wiedząc o w ł a s n e j przyszłości nie może jej zmienić. Koledzy powyżej słusznie zauważyli, że Bóg poznając wszystko, odgrywałby świat dwa razy.
pisząc: Bóg nie jest wszechmogący, bo poprzez poznanie (wiedzę o) własnej przyszłości, wymusza na sobie jej wykonanie, a jakakolwiek próba oderwania się od wiedzy o własnej przyszłości związana z nagłą zmianą swojego postępowania i tak musiałaby zostać wcześniej poznana, zatem w efekcie nie doprowadziłaby do oderwania się od zdeterminowanych przez wszechwiedzę wydarzeń
miałem na myśli to, że Bóg nie jest w stanie zmienić tego, co wie o własnej przyszłości, bo gdyby w swoim - poznanym wcześniej - postępowaniu (określonym wcześniej planie) spróbował coś zmienić, musiałby wiedzieć o tym wcześniej. Stąd wniosek, że przy założeniu jego wszechwiedzy, która dałaby mu poznanie przyszłości, możliwa jest rzecz, której nie będzie mógł zrobić - czyli oderwać się od własnej wiedzy swoim o przyszłym postępowaniu. Bóg znając własną przyszłość, nie jest w stanie jej zmienić, gdyż o każdej potencjalnej zmianie wiedziałby już wcześniej. Życie ludzi nie ma z tym nic wspólnego, bo żadna istota żyjąca nie jest wszechwiedząca, ani wszechmocna. Dlatego cóż mi z tego, że Bóg wszystko wie? Nic, ale jednak zauważam, że nie może jednocześnie być wszechwiedzący i wszechmocny.
|
|
| estetka (708 punktów) | >Jeśli uznajemy, że Bóg wie wszystko, oznacza to że musi >wiedzieć dokładnie jak czuje się każda istniejąca istota.
Nie widze zwiazku tematu, z trescia pod spodem... Czy to jest az tak oczywiste, ze jezeli Bog istnieje jest ISTOTA ODCZUWAJACA? Dlaczego to jest tak bardzo w linii prostej -jezeli Bog istnieje to "wie wszystko o kazdym czlowieku" i z drugiej beczki - dlaczego juz jezeli Bog istnieje i jezeli jest Istota odczuwajaca... dlaczego wiec my ludzie mielibysùmy byc az tak wazni - lub az tak malo wazni ( niepotrzebne skreslic) aby Bog zajmowal sie tym co my ludzie czujemy?
|
|
 | | mcfunthomas | Moim zdaniem, problem w powyższych postach obalających to i owo jest między innnymi taki, że przyjmuje częściowo fałszywe założenia, więc dochodzi do dziwnych wniosków. Ludziom wydaje się, że "oswoili" sobie Boga, i/lub unicestwili Go swoją maluczką logiką. Wielowiekowa historia, niestety ale pokazuje to dobitnie. Zamiast więc sprzeczać sie, nadymać, kąsać i wpadać w pychę (=poniżać wypowiedzi innych) poczytajmy sobie to co do tej pory napisano o (nie)istnieniu Boga/Absolutu. Obiecuję, że po takiej lekturze owocniej będą wyglądały kolejne posty...bo to, co do tej pory tu przeczytałem jest (moim skromnym zdaniem) w najlepszym razie nieświadomą dziecinadą. Gdybym musiał dowieść swoich twierdzeń, musiałbym "trochę" czasu poświęcić na kopiowaniu postów z innych FORUM, skanowaniu książek itp., ale po co wykładać Wam kawę na ławę... to jest mało edukacyjne i mało wychowawcze. Piszę tak jako nauczyciel niejednej dziedziny nauki. Jeszcze raz zachęcam do czytania poważnych pozycji na dany temat, a potem do wypowiadania się na dany temat, najlepiej przy użyciu referencji (bibliografii). WIerzę, że część z Was/Nas już to robi, i to jest OK.  POZDRAWIAM  mcfunthomas
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|