Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ciąg dalszy - mówię wam...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-06-2007 07:56Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Ciąg dalszy - mówię wam...
Kiedyś byłbym sceptyczny odnośnie katastroficznych wizji, ale teraz mówię wam: niedługo obudzimy się z przysłowiową ręką w nocniku, bo kiedy był na to czas my uśmiechaliśmy się z politowaniem, podczas gdy władza robiła co tylko mogła nie czując zbyt wielkiego oporu ze strony społeczeństwa. Pamiętajmy, że tak właśnie doszedł do władzy Adolf Hitler - metoda małych kroków w połączeniu z początkowym przekonaniem ze strony społeczeństwa, że to tylko epizod na scenie politycznej daje naprawdę niezłą pozycję startową do wprowadzenia poważnych ograniczeń demokracji...

Jak każdego dnia z rana odprawiam pewien "rytuał" polegający na sprawdzeniu wiadomości na kilku portalach - taka zaleta wspaniałego wynalazku zwanego Internetem - nie trzeba wychodzić po gazetę do kiosku. Od dłuższego czasu pierwszą myślą jaka mi towarzyszy jest "co oni znów wymyślili?"... Tak się składa, że ostatnio coraz częściej znajduję przynajmniej jeden artykuł odpowiadający na to pytanie, które sam sobie w myślach zadaje.
A to poseł Piłka postulujący wprowadzenie obowiązku drukowania na opakowaniach każdego środka antykoncepcyjnego ostrzeżeń o jego szkodliwości, a to europoseł Giertych podważający za pomocą smoka wawelskiego prawdziwość teorii ewolucji, w czym wtóruje mu syn wraz z wiceministrem edukacji - Orzechowskim, a to pani Sobecka dopatrująca się w "Teletubisiach" promocji homoseksualizmu oraz stwierdzająca w wywiadzie, że seks ma działa niszcząco na człowieczeństwo. Pojawiają się też poważne zapędy cenzorskie: a to słyszę, że władze TVP ocenzurowały skecz fenomenalnego serialu "Little Britain" czyniąc go zupełnie nieśmiesznym, a to LPR zaczyna walkę nie tylko z samą marihuaną, ale również chce zakazać ubrań, ozdób, biżuterii itp. z motywem liścia konopi indyjskiej czy w końcu pojawia się informacja o wprowadzeniu indeksu zakazanych zespołów, którym nie wolno koncertować bo wykonują muzykę satanistyczną. Oczywiście w przekonaniu władz satanizm to gwałcenie dziewic, palenie kotów i mordowanie ochrzczonych niemowląt - wszystkie te rzeczy, o które w średniowieczu zwykło się oskarżać Żydów, a dzisiaj z ich braku celem ataków stała się doktryna religijna - czy raczej filozoficzna prezentująca niewygodny światopogląd i podważająca katolickie dogmaty...

Dziś jednak dowiaduje się, że MEN zamierza wprowadzenie obowiązkowych lekcji z Wychowania do Życia w Rodzinie:

wiadomosci.onet.pl/1553932,11,item.html

Nie miałbym nic przeciwko uczeniu młodzieży odnośnie antykoncepcji i ludzkiej seksualności, jednakże nie w świetle jednej tylko (w dodatku wypaczającej ją) ideologii... Nie tak dawno ogłoszono, że status lekcji religii zostanie podniesiony przez wliczanie ich do średniej końcowej. W przypadku tych lekcji istnieje jeszcze możliwość uniknięcia tego - rezygnacji z chodzenia na zajęcia, jeśli ma się te 18 lat nie jest to problemem, jeśli nie - samo przyznanie się rodzicom do apostazji jest nielana problemem...
Chodziłem na lekcje WDŻwR ciekawości i jedno co mogę o nich powiedzieć, to że nie jest to żadne "wychowanie seksualne" - to zwyczajnie przedłużenie religii i ma jedynie wymiar czysto propagandowy. Nikt nie nauczył mnie tam o stosowaniu NMPR - za to przez tych kilka spotkań wszyscy byli poddawani indoktrynacji w myśl której powinniśmy zachować "czystość aż do ślubu" (katolickiego rzecz jasna...) - pani nie ukrywała swoich preferencji religijnych, zamiast rzetelnej kiedy było sporo propagandy...

Swoją drogą kilka dni temu na jednej z krakowskich ulic moją uwagę przykuł interesujący widok - młoda dziewczynka w koszulce, najprawdopodobniej zrobionej na potrzeby organizacji w stylu RCS. Na koszulce dwoje zakochanych ludzi i napis: "No sex until mariage - no morality without purity" - czy dziewczynka ma prawo nosić coś takiego? Ma rzecz jasna - pewnie pod wpływem atmosfery panującej w rodzinnym domu podjęła zobowiązanie, którego do końca nie rozumie jeszcze, bo jak dziecko może mieć pojęcie o tym co się zaczyna dziać, kiedy wchodzi się z kimś w poważny związek - bo to, że nie zacznie się "bawić w seks" jak niektóe z dzisiejszych trzynastolatek uważam za pozytyw. Zacząłem się jednak głębiej zastanawiać i pewna kwestia nie daje mi spokoju.
Przy okazji każdej "Parady Równości" słyszę opinie, że to niesmaczne, że nie powinno się prezentować swoich preferencji seksualnych na forum publicznym itp. A czy przypadkiem nie to właśnie zrobiła ta dziewczynka, a może raczej jej rodzice? Czy krzyczenie wszem i wobec, że "zrobi to dopiero po ślubie" nie jest właśnie taką promocją pewnych zachowań seksualnych??? Zresztą jeśli już jesteśmy przy Paradzie, to przecież nikt tam zachowań seksualnych nie promuje, celem tych marszów jest zwrócenie uwagi na problem dyskryminowanych - kobiet, homoseksualistów, bezrobotnych, obcokrajowców itp. - na dobrą spraw każdego, kto się czuje w ten sposób. Ponieważ homoseksualiści się tak czują (i mają powody) dosyć tłumnie się tam stawiają. Raz miałem okazję być swiadkiem takiej manifestacji - a szczególnie kontrmanifestacji WMP i mogę powiedzieć jedno - żadnego "promowania zboczeń" czy obscenicznych scen nie dostrzegłem - widziałem tylko grupę młodych, uśmiechniętych i kulturalnych ludzi... Gdy oponenci z MWP - w dużej mierze wygoleni na łyso, umięśnieni, przepełnieni nienawiścią "narodowcy" zaczęli wykrzykiwać: "nasze ulice, wasze lecznice" wiedziałem już na pewno kogo wolałbym spotkać na jednej z naszych ulic...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

judi (120 punktów)Odp: ciąg dlaszy - mówię wam...
Od jakiegoś czasu mam podobne odczucia, jeśli chodzi o sprawdzanie wiadomości na portalach - "Co oni znowu wymyślili". Jeśli idiotyczne pomysły pojawiają się sporadycznie, to w gruncie rzeczy jest to śmieszne, ale kiedy pojawiają się co chwila, to jest to żałosne i przerażające niestety. Zapewne wielu Polaków myśli sobie, że ta władza minie, przyjdą inni, będzie lepiej. Przyznam, że ja również. Jednak z drugiej strony - Polska chyba naprawdę nie ma szczęścia do dobrej władzy. Historia naszego kraju powinna nauczyć, że zamykając się na resztę świata, żyjąc w swoim małym, ciasnym świecie, niczego nie zmienimy. Przyjdą inni, będzie lepiej? - to chyba tylko pobożne życzenie, bo deklaracje przedwyborcze to jedno, a wprowadzanie ich w życie to drugie. Zresztą katolicka cenzura uważnie patrzy na ręce i grzmi z ambon, gdy tylko zaczyna dziać się coś, co w ich mniemaniu jest niemoralne, niezgodne z zasadami jedynie słusznej religii i ideologią wyznawaną przez "prawdziwych Polaków". Polska nadal ma ambicje zostać bastionem katolicyzmu, czyli zwyczajnej ciemnoty. Idea przedmurza chrześcijaństwa nie ma już racji bytu. Jeśli każdy starałby się być dobrym człowiekiem, nie na pokaz, ale tak, by zmienić na lepsze najbliższe otoczenie, to wtedy moglibyśmy mówić o jakimkolwiek "odrodzeniu moralnym". Narzucanie swoich paranoicznych poglądów nie jest żadnym odrodzeniem, a zwłaszcza moralnym.
Przerażająca i zadziwiająca jest ta krótkowzroczność i obłuda rządzących, ale też i części społeczeństwa. A jeśli jeszcze spełni się marzenie ministra Giertycha i polska szkoła będzie wychowywać nietolerancyjnych ignorantów, to ten stan będzie się pogłębiał, zamiast stać się marginalnym zjawiskiem.
nieobecny
>Przerażająca i zadziwiająca jest ta krótkowzroczność i obłuda rządzących
Dam sobie rękę uciąć, że ci, którzy dziś nami rządzą mają szczery zamiar robić to dożywotnio. Myślą perspektywicznie - stąd te dążenia do "odzyskiwania" kolejnych "niezależnych" od rządu i parlamentu instytucji jak Trybunał Konstytucyjny, KRRiT czy NIK. Nie są wcale obłudni. Oni są po prostu opętani.

Rozczochrany, bezzębny kawaler "przy mamusi", bez konta bankowego, to nie cwaniaczek z SLD, który po władzę sięgnął, aby się bogacić. To człowiek z wizją i misją. Jak Hitler, Stalin, Mao, Castro, Kim Ir Sen, Łukaszenka, Pol Pot. To człowiek, który zrobi wszystko, żeby zrealizować swoje cele - "dobro ojczyzny i rodaków".
judi (120 punktów)
>Dam sobie rękę uciąć, że ci, którzy dziś nami rządzą mają szczery zamiar robić to dożywotnio.
Lepper nawet niedawno przyznał się do swoich planów - 50 kadencji dla Samoobrony, bo Bóg z całą pewnością go szanuje i uważa. Ciekawe czy pan Andrzej rozmawiał z Bogiem, że ma takie informacje...

>Oni są po prostu opętani
Nie mogą być opętani, skoro misję budowy IV RP otrzymali od samego Boga

A tak poważnie, to smutny jest fakt, że posłowie koalicji wierzą w to, co mówią.
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Lepper nawet niedawno przyznał się do swoich planów - 50 kadencji dla Samoobrony, bo Bóg z całą pewnością go szanuje i uważa. Ciekawe czy pan Andrzej rozmawiał z Bogiem, że ma takie informacje...

Bez przesady, Pan Andrzej L. mi nie pasuje do tego "profilu" - a czasem oglądam wiadomości i trafi się jakaś jego wypowiedź. To IMHO (pomijając braki w ogładzie, które jakoś mozolnie nadrabia) typowy polityk - mówi to co ludzie chcą słyszeć, wchodzi w takie układy, jakie przyniosą mu w danej sytuacji korzyść. Ktoś pamięta, że jeszcze kilka lat temu był zagorzałym socjalistą? Nie tak dawno - bo kilka lat temu w jednym z programów publicystycznych zorganizowano spotkanie Andrzeja Leppera i Romana Giertycha, prowadzący żartując zaproponował wtedy koalicję, na co Roman G. stwierdził, że nie będzie koalicji z partią, która nie jest przeciwna "promocji homoseksualizmu" (Lepper wówczas w którejś ze swoich wypowiedzi poruszył ten temat). Teraz z kolei sam jest zagorzałym katolikiem z misją od Boga.

Niemniej istnieje spore ryzyko, że ktoś taki po pewnym czasie wprowadzi tak sprawny aparat propagandowy, że w końcu sam zacznie wierzyć we własne kłamstwa. Obawiam się, że to właśnie dzieje się w Polsce. Wszędzie widać polowania na "komuchów" - oczywiście prawdziwych komunistów już nie ma - Ci, którzy byli u władzy u szczytu PRLu starzeją się i wymierają, mało kto ich widuje, coraz mniej osób ich pamięta. Są co prawda Ci, którzy zaczynali swoje kariery u schyłku starego systemu w PZPR, ale tutaj linia jest cienka, bo Ci "prawicowi" niekiedy też to robili - taki urok systemu z jedną partią... Mam wątpliwości co do tego, czy aby Ci "komuniści" byli rzeczywiście marksistowskimi ideowcami, czy jedynie oportunistami chcącymi dostać się do steru państwa.

Dzisiaj "komuchem" można jednak zostać za wszystko - za bycie liberałem czy libertarianinem (tak jakby przyrównywanie tych postaw do totalitaryzmu nie było nonsensem samo w sobie), za popieranie feminizmu, krytykę Kościoła i wiele innych postaw. Krótko mówiąc typowa mętna definicja - my jesteśmy prawicą, każdy kto nie jest z nami jest z nimi...

>Nie mogą być opętani, skoro misję budowy IV RP otrzymali od samego Boga

Taka mała dywagacja... Czym różni się starotestamentowy Bóg od starotestamentowego Szatana? Kto odpowiada za większą ilość zbrodni? Pomyślmy - Szatan z tego co pamiętam wzniecił bunt przeciw Bogu i podburzył przeciw niemu pierwszych ludzi. A Bóg... Ten to dopiero szalał - ludobójstwa (wraz z potopieniem niemal całej populacji), tortury itp. Coś mi mówi, że gdyby postawiono go przez trybunałem jak w Norymberdze nie miałby za wesoło.

>A tak poważnie, to smutny jest fakt, że posłowie koalicji wierzą w to, co mówią.

Przynajmniej Ci, którzy najwięcej mieszają. Reszta na tym zarabia.
nieobecnyOdp: Ciąg dalszy - mówię wam...
Zobaczmy wyniki sondy smsowej "Gdyby wybory odbyły się teraz, na kogo byś głosował?" pod adresem sonda.fmsolutions.pl:

1. PO - 35%
2. PIS - 17%
3. LPR - 0%
4. Samoobrona - 1%
5. LiD - 34%
6. PSL - 1%
7. Nie głosuję - 12%

Ciekaw jestem co by było, gdyby PO + LiD faktycznie uzyskało większość parlamentarną. Czy oprócz rozliczania się z poprzednikami znaleźli by czas na cokolwiek innego?
LM50 (153 punktów)
>Zobaczmy wyniki sondy smsowej "Gdyby wybory odbyły się teraz, na kogo byś głosował?" pod adresem sonda.fmsolutions.pl: (...)

Sonda nie uwzględnia, niestety, głosów moherów niekomórkowych.

>Ciekaw jestem co by było, gdyby PO + LiD faktycznie uzyskało większość parlamentarną. Czy oprócz rozliczania się z poprzednikami znaleźli by czas na cokolwiek innego?

Tia, zapewne, na walkę o stołki. Jestem w tym zakresie pesymistą, rząd mniejszościowy będzie torpedowany przez opozycję a koalicyjny będzie walczył cały czas o przetrwanie.
Motyl
Przypomnij sobie sondaże, które dawały PO ponad 18% przewagi i tyle samo Tuskowi nad Kaczorem...Tamte sondaże, jak i te - są tyle samo warte ,co SMSowe sondy u Tomasza Lisa, gdzie zawsze przeciwnicy prawicy "uzyskują" ponad 90%, a widownia w 90% popiera zawsze PO i SLD rycząc i klaskając gdy trzeba...
Jak racjonalista powinieneś wyczaić ,że coś tu chyba nie halo, że to manipulacja (zawsze lepiej być w większości) ?
Michal Satanislawkiewicz (499 punktów)

>Nie miałbym nic przeciwko uczeniu młodzieży odnośnie antykoncepcji<

Ucz, ucz - w kraju, gdzie dzietność jest na kastrofalnym poziomie 1,2 (kilkanaście pokoleń i taka populacja przestaje istnieć) nic nie jest tak potrzebne do wychowywania młodzieży, jak nauka folgowania naturalnym chuciom, by to folgowanie nie przyniosło swego biologicznego celu.
Brawo!
Tak może namawiać tylko osobnik należący do innego narodu, chcący zrobić dla swego narodu "lebensraum" po wyginięciu tubylców. Albo tubylczy idiota. Zatem mam pytanie - na rzecz którego narodu pan działasz, bo za tubylczego idiotę nie chcę pana pochopnie uważać?

>przez tych kilka spotkań wszyscy byli poddawani<
>indoktrynacji w myśl której powinniśmy zachować "czystość aż<
>do ślubu" (katolickiego rzecz jasna...) - pani nie ukrywała<
>swoich preferencji religijnych, zamiast rzetelnej kiedy<
>było sporo propagandy...<

Propagandę to pan uprawiasz.
Czystość przedmałżeńska ma same zalety, nieczystość same wady.
Choroby weneryczne, z nieuleczalnym AIDS na czele, niechciane ciąże lub aborcje nieobojętne dla zdrowia ciężarnej (że o zabijanym płodzie już nie wspomnę) po gżeniu się z przypadkowymi partnerami, nabycie zwyczaju częstej zmiany partnerów przed ślubem przenosi ten model zachowań na życie po ślubie - stąd rozwody skutkujące zaburzeniami psychicznymi u dzieci. Długo mozna wyliczać.

>młoda dziewczynka w<
>koszulce, najprawdopodobniej zrobionej na potrzeby<
>organizacji w stylu RCS. Na koszulce dwoje zakochanych<
>ludzi i napis: "No sex until mariage - no morality without<
>purity (...) Czy krzyczenie wszem i wobec, że "zrobi<
>to dopiero po ślubie" nie jest właśnie taką promocją pewnych<
>zachowań seksualnych???<

Naucz się angielskiego - ten napis nic nie mówił o tym, co ta dziewczynka zrobi po ślubie.

>Zresztą jeśli już jesteśmy przy<
>Paradzie, to przecież nikt tam zachowań seksualnych nie<
>promuje, celem tych marszów jest zwrócenie uwagi na problem<
>dyskryminowanych - kobiet, homoseksualistów, bezrobotnych<

Pokaż mi przykład "dyskryminowania" którejkolwiek z tych grup. Jest odwrotnie - to te grupy bezczelnie domagają się dla siebie NADMIERNYCH przywilejów.
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Ucz, ucz - w kraju, gdzie dzietność jest na kastrofalnym poziomie 1,2 (kilkanaście pokoleń i taka populacja przestaje istnieć) nic nie jest tak potrzebne do wychowywania młodzieży, jak nauka folgowania naturalnym chuciom, by to folgowanie nie przyniosło swego biologicznego celu.

I co mnie to obchodzi? Jasne - ja sobie zdaje sprawę z konsekwencji. Zaleje nas za kilkanaście pokoleń fala emigrantów z krajów arabskich, bo tam kobiety siedzą zamknięte w domach i są gwałcone przez swoich mężów, potem rodzą po dziesięcioro dzieci... Tylko czy My mamy nagle zacząć traktować nasze kobiety w ten sposób? Czy to są jakieś inkubatory???

Jedne społeczeństwa wymierają, inne przychodzą na ich miejsce. Jeśli tak ma się stać to nie zmienisz tego, najwyżej opóźnisz. Imperium Rzymskie musiało upaść, świat kręci się nadal... Jeśli Polacy wyginą - żadnej tragedii nie będzie, świat będzie kręcił się dalej.

>Tak może namawiać tylko osobnik należący do innego narodu, chcący zrobić dla swego narodu "lebensraum" po wyginięciu tubylców. Albo tubylczy idiota. Zatem mam pytanie - na rzecz którego narodu pan działasz, bo za tubylczego idiotę nie chcę pana pochopnie uważać?

Naród? A co to takiego jest? Koncepcja wymyślona w późnym średniowieczu celem umocnienia władzy nad społeczeństwem...
Nie działam na rzecz któregokolwiek narodu, dla mnie w centrum stoi jednostka. Nie ma żadnego życia po śmierci, żadnego Boga organizującego uczty - w to mógłby wierzyć tylko idiota. Zatem jeśli mamy antykoncepcję - uprawiajmy seks, ale z umiarem i zachowując elementarne środki bezpieczeństwa. Skoro nie czekają nas żadne "rozkosze niebieskie" powinniśmy dążyć do przyjemności tu na Ziemi, a jedynym ograniczeniem powinna być wolność drugiego człowieka - celem uniknięcia skrajnego chaosu.

>Czystość przedmałżeńska ma same zalety, nieczystość same wady. Choroby weneryczne, z nieuleczalnym AIDS na czele

A bierze pan pod uwagę choroby dotykające umysłowości? Człowiek jest tak zaprogramowany, żeby po osiągnięciu pewnego wieku zacząć interesować się płcią przeciwną i to zainteresowanie materializować. Rzecz jasna promowane prze współczesne media jak najwcześniejsze współżycie jest szkodliwe, ale pomiędzy pierwszym pocałunkiem a "pierwszym razem" jest cała, bardzo szeroka paleta najrozmaitszych sposobów "okazywania uczuć" które aż tak groźne nie są. Tymczasem Kościół tłumi ludzką seksualność do ślubu niemal całkowicie - często spotykałem się z kapłanami uważającymi pocałunek przedślubny za grzech ciężki...

> niechciane ciąże lub aborcje nieobojętne dla zdrowia ciężarnej (że o zabijanym płodzie już nie wspomnę) po gżeniu się z przypadkowymi partnerami, nabycie zwyczaju częstej zmiany partnerów przed ślubem przenosi ten model zachowań na życie po ślubie - stąd rozwody skutkujące zaburzeniami psychicznymi u dzieci. Długo mozna wyliczać.

Piszesz o niewielkim procencie zachowań przerzucając go na całe społeczeństwo. Gratuluje - takiego chwytu propagandowego sam Joseph Goebbels by się nie powstydził. Dla twojej informacji - większość ludzi z mojego grona znajomych uprawia seks przed ślubem - niektórzy z jednym partnerem, inni jak dotąd mieli dwoje lub troje jednak zawsze po dokładnym poznaniu tego człowieka.
M. Satanisław (499 punktów)

>I co mnie to obchodzi?<

To się powieś, lecz najpierw uduś swoje dzieci, o ile je masz - po co sie mają męczyć na tym łez padole? Jak nie masz - utnij sobie klejnoty.

>Tylko czy My mamy nagle zacząć traktować nasze kobiety w ten sposób? Czy to są jakieś inkubatory???<

Więcej niż inkubatory - nie tylko podtrzymują życie we wczesnych stadiach, ale i je zapoczątkowują.

>Jeśli Polacy wyginą - żadnej tragedii nie będzie, świat będzie kręcił się dalej.<

Serdecznie ponawiam propozycję - powieś się już dziś.
Ja wolę się rozmnażać.

>Naród? A co to takiego jest? Koncepcja wymyślona w późnym średniowieczu celem umocnienia władzy nad społeczeństwem...<

Ile razy jeszcze mam tu dementować to eurokołchoźnicze kłamstwo?
Pojęcie "naród" stosowali już starożytni Rzymianie - źródłosłów łacińskiego "natio" pochodzi od "nascere" - co oznacza "rodzić".

>Nie działam na rzecz któregokolwiek narodu, dla mnie w centrum stoi jednostka. Nie ma żadnego życia po śmierci<

Oczywiście, że jest. Jak by nie było żadnego życia po śmierci, to życie na Ziemi zanikło by już 4 miliardy lat temu, zaraz po swym powstaniu. Żyjesz po śmierci w ciałach swoich dzieci, wnuków czy prawnuków. Kluczem do długowieczności, prawie nieśmiertelności jest rozmnażanie się.

>Człowiek jest tak zaprogramowany, żeby po osiągnięciu pewnego wieku zacząć interesować się płcią przeciwną i to zainteresowanie materializować. Rzecz jasna promowane prze współczesne media jak najwcześniejsze współżycie jest szkodliwe<

Jeszcze bardziej szkodliwe jest promowanie jak najpóźniejszego rozmnażania się. Czterdziestolatka powinna niańczyć wnuki, a nie sama rodzić - tak zostaliśmy zaprogramowani, nie na ciupcianie się dla folgowania chuciom, lecz dla rozrodu. Chuć jest tylko instynktowną zachętą do rozrodu dla tych idiotów, którzy nie rozumieją sensu rozmnażania się. Antykoncepcja takich idiotów wyeliminuje na zasadzie doboru naturalnego.

>Piszesz o niewielkim procencie zachowań przerzucając go na całe społeczeństwo.<

Jakim niewielkim? Aborcji dokonuje się rocznie przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy. Promiskuityzm prezentuje większośc małolatów - myślisz, że nie pamiętam tych kilkudziesięciu koleżanek z czasów szkolno - studenckich, które nie musiałem zbyt długo namawiać? (mam nadzieje, że żona tego nie przeczyta
Nie wiesz, ile mamy rozwodów?

>Dla twojej informacji - większość ludzi z mojego grona znajomych uprawia seks przed ślubem - niektórzy z jednym partnerem, inni jak dotąd mieli dwoje lub troje jednak zawsze po dokładnym poznaniu tego człowieka.<

Trala la la - wierz, wierz, jak będziesz chciał się żenić, to ci wmówi, że cnotę straciła przez sztachetę podczas przechodzenia przez płot
placownik (17853 punktów)
Cytat:
Ile razy jeszcze mam tu dementować to eurokołchoźnicze kłamstwo?
>Pojęcie "naród" stosowali już starożytni Rzymianie - źródłosłów łacińskiego "natio" pochodzi od "nascere" - co oznacza "rodzić".

   Nadal masz kłopoty z pojęciem narodu. Przywiązujesz zbyt dużą wagę do nazw. Z tego, że Rzymianie określali jakieś plemię, lub grupę plemion słowem natio wcale nie wynika, że był to naród. Podobnie jak z tego, że Amerykanie preambułę do swojej Konstytucji rozpoczęli słowami We the people nie wynika, że nie uważali się za naród.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>To się powieś

Może pewnego dnia skorzystam - ale jeszcze nie teraz, i z całą pewnością nie przez powieszenie. Jednak rzecz jasna nie zgodzisz się ze mną również w tym, że człowiek ma prawo zakończyć swoje życie w dogodnie wybranym przez siebie momencie - jeśli np. uzna, że egzystencja stała się ciężka, nieznośna dla niego i rodziny.

>lecz najpierw uduś swoje dzieci, o ile je masz - po co sie mają męczyć na tym łez padole? Jak nie masz - utnij sobie klejnoty.

Dusić nie mam kogo, ale ucinać czegokolwiek nie widzę sensu. Czy mam zamiar zakładać rodzinę? Nie mam pojęcia - to zależy od statusu materialnego, nie mam zamiaru sprowadzać na ten świat piętnaściorga potomstwa, nie mogąc zapewnić każdemu z nich wykształcenia i dogodnego startu. A niestety żyjemy w takich czasach, kiedy trudno jest sobie zapewnić to przed trzydziestką, co dopiero mówić o potomstwie...

>Więcej niż inkubatory - nie tylko podtrzymują życie we wczesnych stadiach, ale i je zapoczątkowują.

Aha, czyli inkubator i próbówka od in vitro w jednym? Typowo katolickie podejście do kobiety. Już nawet rozumiem dlaczego tak zapieracie się przed dozwoleniem aborcji w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia kobiety 0 zepsuty inkubator - co za problem... Na świecie jest kilka miliardów...

>Serdecznie ponawiam propozycję - powieś się już dziś.
>Ja wolę się rozmnażać.

No to się rozmnażaj - wyjdź na ulicę i zapłodnij najwięcej kobiet ile zdołasz swoim aryjskim kodem genetycznym, albo najdź sobie jedną i spełniaj z nią małżeński obowiązek aż nie umrze w wieku 50 lat wycieńczona kilkunastoma ciążami - znam taki przypadek, typowej katolickiej rodziny i naprawdę żal mi tej kobiety sprowadzonej do roli maszynki do rodzenia...
A co do wieszania? Z jakiego powodu? Że Polska upadnie? Mi to wisi prawdę mówiąc - bardziej boje się tego, że jakiś Polak zechce przejąć absolutną kontrolę nad moim życiem, niż wymarcia narodu.

Ja nie jestem Polakiem - ja się tu tylko urodziłem
A że mówię tym językiem to kwestia wychowania


>Pojęcie "naród" stosowali już starożytni Rzymianie - źródłosłów łacińskiego "natio" pochodzi od "nascere" - co oznacza "rodzić".

Tak - bardzo inteligentnie - wyciągnąć łacińskie słowo odnoszące się pierwotnie do społeczności jednego miasta i robienie z tego współczesnej definicji narodu, która powstała dużo później.

>Trala la la - wierz, wierz, jak będziesz chciał się żenić, to ci wmówi, że cnotę straciła przez sztachetę podczas przechodzenia przez płot

A co mnie to obchodzi? To chyba tylko katolicy mają takie kompleksy - szukają sobie dziewic za wszelką cenę, bo takie nie będą miały żadnej skali porównawczej i nie musi się potem mężulek przejmować, że dla młodej żonki jest za słaby w łóżku. Widzisz - mi kompletnie wisi to czy była wcześniej z dwoma, trzyma czy pięcioma - to jej przeszłość, rzecz jasna chciałbym ją znać, ale nie odgrywałaby roli. Rzecz jasna bez przesady - panienka przez pół życia włócząca się po dyskotekach i uprawiająca seks z nieznajomymi po kątach odpada z definicji, ale nie robi mi różnicy czy dziewica czy kobieta po kilku wcześniejszych poważniejszych związkach.
M. Satanisław (499 punktów)
>A niestety żyjemy w takich czasach, kiedy trudno jest sobie zapewnić to przed trzydziestką, co dopiero mówić o potomstwie...<

Nie w takich czasach, lecz w takim systemie.
Nazywa się on "socjalizm"...

>Aha, czyli inkubator i próbówka od in vitro w jednym? Typowo katolickie podejście do kobiety<

Nie katolickie, lecz zdroworozsądkowe.

>aż nie umrze w wieku 50 lat wycieńczona kilkunastoma ciążami - znam taki przypadek, typowej katolickiej rodziny i naprawdę żal mi tej kobiety sprowadzonej do roli maszynki do rodzenia...<

Sofistyka - ja znam niejeden przypadek kobiety która zmarła w wieku 40 lat nie rodząc ani razu.
I w międzynarodowym wykazie chorób nie ma takiej jednostki chorobowej jak "wycieńczenie ciążami".
A czego ci żal?
Że jej geny przetrwały, a politpoprawnej singlowej bezdzietnej biznesłumen zanikły?
Pewnie ci żal nie tych mrówek - królowych, które wyginę bo były bezpłodne, lecz tych, które do dziś przetrwały rodząc co kilkadziesiąt sekund nową mrówkę.

>A co do wieszania? Z jakiego powodu<

Proste - twoje geny żyją już 4 miliardy lat. Każdy z twych przodków instynktownie lub ostatnio świadomie kombinował przez te 4 miliardy lat, jak tu się rozmnożyć - i każdemu to się udało. Ty nie widzisz sensu w rozmnażaniu się - zatem po co dodawać jeszcze max kilkadziesiąt lat do tych 4 miliardów? To nie będzie juz naprawdę żadna różnica.
Powieś się, szkoda się męczyć bez przyszłości, i tak wyciągniesz kopyta bez kontynuacji linii genetycznej.

>Ja nie jestem Polakiem - ja się tu tylko urodziłem<
>A że mówię tym językiem to kwestia wychowania<

Tym bardziej się powieś - tylko zaśmiecasz naszą pulę genową - zupełnie jak zmutowana mrówka, która ma w odwłoku interes swojego mrowiska.

>Tak - bardzo inteligentnie - wyciągnąć łacińskie słowo odnoszące się pierwotnie do społeczności jednego miasta i robienie z tego współczesnej definicji narodu, która powstała dużo później.<

Nie jednego miasta, lecz większego zbiorowiska spokrewnionych ze sobą ludzi. Rzymianie mianem "naród" określali np. Greków, a ci utworzyli więcej jak jedno miasto.

>To chyba tylko katolicy mają takie kompleksy - szukają sobie dziewic za wszelką cenę, bo takie nie będą miały żadnej skali porównawczej i nie musi się potem mężulek przejmować, że dla młodej żonki jest za słaby w łóżku.<

To nie durny kompleks, lecz działanie rozsądne. Mająca w przeszłości zaliczonych wielu ogierów kurewka łatwiej zdradzi od dziewicy - a po to facet utrzymywał babę, by rodziła jego dzieci, a nie gacha.

>nie robi mi różnicy czy dziewica czy kobieta po kilku wcześniejszych poważniejszych związkach.<

Boś mało przewidujacy - jak jest po np. pięciu "poważniejszych" związkach, to z dużym prawdopodobieństwem mozna uznać, że twój też tak sie zakończy. Znajdzie następnego, zostaną dzieci... aaaa, zapomniałem, że ty się rozmnażać nie chcesz. Ale to ona bedzie chciała, instynkt macierzyński jeszcze został w dobie antykoncepcji jako wentyl. Zatem jednak daj mi jej namiary, odwiedzę ją w dni płodne
AstralStorm (558 punktów)
>A czego ci żal?
>Że jej geny przetrwały, a politpoprawnej singlowej bezdzietnej biznesłumen zanikły?

No właśnie - to bardzo brzydki stereotyp. Jedno nie powinno wykluczać drugiego, ale w naszym kraju jest tak, że kobieta w ciąży traci pracę.
Trzeba to zmienić - tylko jeszcze nie wiem jak.

>Powieś się, szkoda się męczyć bez przyszłości, i tak wyciągniesz kopyta bez kontynuacji linii genetycznej.

Z takim podejściem to na pewno nie kontynuuje. A te geny przetrwały też m.in. dlatego, że partnerki/partnera były dobrze dobrane.

Zauważ, że ciąża to spory wydatek energetyczny dla kobiety - dlatego chce ona wybrać takiego partnera, który jest dobry pod względem genetycznym jak i potrafi zmniejszyć to obciążenie wychowywaniem dzieci.

>>nie robi mi różnicy czy dziewica czy kobieta po kilku wcześniejszych poważniejszych związkach.

[coś się stało i serwer wciął 1/3 odpowiedzi, a teraz nie mam czasu, aby to poprawić]

Może model afrykański raczej? Przetestowana (z dziećmi) jest lepsza, bo gwarantuje przekazanie genów?
Ale kościół jest przeciwny takim związkom...
M. Satanisław (499 punktów)

>No właśnie - to bardzo brzydki stereotyp. Jedno nie powinno wykluczać drugiego, ale w naszym kraju jest tak, że kobieta w ciąży traci pracę. Trzeba to zmienić - tylko jeszcze nie wiem jak.<

Macie rację towarzyszu. Kobiety na traktory!!! Jak wibracje nie spowodują poronienia, to po zejściu z traktora na drugą zmianę do fabryki chemicznej - niech przytruta rodzi półgłówki, wszak tylko półgłowki całym sercem pokochają socjalizm.
Szczerze podziwiam u lewactwa umiejętności prania mózgów - skutecznie wmówiono nieszczęsnym babom, że tyranie i w domu i u obcego (czyli w pracy) to jej szczyt marzeń. Czemu ja nie potrafię wmówić żadnej babie, że kopanie rowu pod linię gazową i wodociągową na mojej działce to jej szczyt marzeń?

>Zauważ, że ciąża to spory wydatek energetyczny dla kobiety - dlatego chce ona wybrać takiego partnera, który jest dobry pod względem genetycznym jak i potrafi zmniejszyć to obciążenie wychowywaniem dzieci.<

Nie wychowywaniem dzieci (mężczyzna nie jest do tego genetycznie predysponowany), lecz zarobieniem na opiekunkę do dzieci. Stary, dobry sprawdzony model - mąż ciężko tyra w robocie (od tego jest), żona rodzi dzieci, baba z dołów społecznych nie rozmnaża sie sama, lecz niańczy za opłatą dzieci ludzi o lepszym genotypie. Dziś to postawilismy na głowie - mąż nie może dużo zarobić między innymi z powodu konkurencji na rynku pracy ze strony swojej żony, żona zamiast rodzić idzie tyrać, a rozleniwiona baba z dołów społecznych rodzi następne pokolenie meneli i nie zdycha z głodu, bo fiskus ograbia pracujące małżeństwo na jej korzyść.
Idiotyzm?
Gorzej - rozwleczone w czasie samobójstwo dla takiego durnego społeczeństwa.

>Może model afrykański raczej? Przetestowana (z dziećmi) jest lepsza, bo gwarantuje przekazanie genów?<

Model do bani. Chcesz kopiować tych, co z nami przegrali? Baba z innymi dziećmi jest starsza od młodej bezdzietnej. Starsza = prawdopodobieństwo urodzenia kolejnych dzieci z wadami. Inne dzieci z poprzedniego związku = mniejsza uwaga poświęcona nowym dzieciom.
AstralStorm (558 punktów)
>Macie rację towarzyszu. Kobiety na traktory!!! Jak wibracje nie spowodują poronienia, to po zejściu z traktora na drugą zmianę do fabryki chemicznej - niech przytruta rodzi półgłówki, wszak tylko półgłowki całym sercem pokochają socjalizm.

Myślałem pisząc to o sektorze uslugowym, nie fabrykach.
Masz rację, że to tylko półśrodek - lepiej by było, gdyby nikt nie _musiał_ pracować.

>Szczerze podziwiam u lewactwa umiejętności prania mózgów - skutecznie wmówiono nieszczęsnym babom, że tyranie i w domu i u obcego (czyli w pracy) to jej szczyt marzeń.

Wiesz, najlepiej by było, gdyby mąż był na tyle bogaty, aby kobieta nie musiała pracować.

[CO DO DIABŁA (sic) JEST Z TYM SERWEREM, ZNOWU MI WCIĄŁ PÓŁ DŁUGIEGO POSTU PRZY EDYCJI! CHYBA BĘDĘ MUSIAŁ UŻYWAĆ EDYTORA TEKSTU]
AstralStorm (558 punktów)
[Kontynuacja z poprzedniego postu - naprawcie ten serwer]

>>No właśnie - to bardzo brzydki stereotyp. Jedno nie powinno wykluczać drugiego, ale w naszym kraju jest tak, że kobieta w ciąży traci pracę. Trzeba to zmienić - tylko jeszcze nie wiem jak.<
>Macie rację towarzyszu. Kobiety na traktory!!! Jak wibracje nie spowodują poronienia, to po zejściu z traktora na drugą zmianę do fabryki chemicznej - niech przytruta rodzi półgłówki, wszak tylko półgłowki całym sercem pokochają socjalizm.

Myślałem o sektorze usług i nie jestem zwolennikiem pełnego socjalu, szczególnie tak prymitywnie przyznawanego jak w tym kraju.

>Szczerze podziwiam u lewactwa umiejętności prania mózgów - skutecznie wmówiono nieszczęsnym babom, że tyranie i w domu i
u obcego (czyli w pracy) to jej szczyt marzeń.

Szczerze mówiąc, raczej życie bez tego typu zobowiązań powinno być szczytem marzeń - poprawmy płace i tak będzie.
Tyranie w domu - ci co chcą, niech robią.

> Czemu ja nie potrafię wmówić żadnej babie, że kopanie rowu pod linię gazową i wodociągową na mojej działce to jej szczyt marzeń?

Bo się teraz wycwaniły. Równouprawnienia niby chciały, a ciężkiej pracy to nie.

>>Zauważ, że ciąża to spory wydatek energetyczny dla kobiety - dlatego chce ona wybrać takiego partnera, który jest dobry pod względem genetycznym jak i potrafi zmniejszyć to obciążenie wychowywaniem dzieci.<
>Nie wychowywaniem dzieci (mężczyzna nie jest do tego genetycznie predysponowany), lecz zarobieniem na opiekunkę do dzieci.

M.in. o to mi chodziło

>Stary, dobry sprawdzony model - mąż ciężko tyra w robocie (od tego jest), żona rodzi dzieci, baba z dołów społecznych nie rozmnaża sie sama, lecz niańczy za opłatą dzieci ludzi o lepszym genotypie.

Oczywiście, jesli kobieta chce iść do pracy czy nauki, nikt nie powinien robić jej problemów.

Niższe sfery najpierw trzeba ukulturalnić i przydać chęci do pracy - zmienić system zasiłków.

>Dziś to postawilismy na głowie - mąż nie może dużo zarobić między innymi z powodu konkurencji na rynku pracy ze strony swojej żony,

Raczej z powodu braku miejsc i zbyt mało płatnej pracy, oraz zbyt wysokich cen.
Konkurencja ze strony kobiet jest dużo słabsza.

>żona zamiast rodzić idzie tyrać, a rozleniwiona baba z dołów społecznych rodzi następne pokolenie meneli i nie zdycha z głodu, bo fiskus ograbia pracujące małżeństwo na jej korzyść.

Otóż to - fiskus powinien pomagać tylko tam, gdzie ta pomoc będzie poprawnie wykorzystana. Dać wędkę, a nie rybę.
Ograbiać mniej do tego.

>Idiotyzm?
>Gorzej - rozwleczone w czasie samobójstwo dla takiego durnego społeczeństwa.

W 100% się zgadzam.


Posługując się rozumem, wpływamy na prawdopodobieństwa zdarzeń.
AstralStorm (558 punktów)
Inna sprawa, że rząd, zamiast zajmować się takimi sprawami, rozgrywa stołki i sprawy ideowe...


Posługując się rozumem, wpływamy na prawdopodobieństwa zdarzeń.
AstralStorm (558 punktów)
>Jeszcze bardziej szkodliwe jest promowanie jak najpóźniejszego rozmnażania się. Czterdziestolatka powinna niańczyć wnuki, a nie sama rodzić - tak zostaliśmy zaprogramowani, nie na ciupcianie się dla folgowania chuciom, lecz dla rozrodu. Chuć jest tylko instynktowną zachętą do rozrodu dla tych idiotów, którzy nie rozumieją sensu rozmnażania się. Antykoncepcja takich idiotów wyeliminuje na zasadzie doboru naturalnego.

Nie wyeliminuje, niestety, gdyż idiota z racji swojego braku inteligencji nie będzie umiał jej zastosować.
Problem może być ze źle wychowanymi dziećmi... czujesz ten zalew miernoty umysłowej? Ciąże nastolatek?
Tu antykoncepcja nie pomoże, wychowanie seksualne natomiast tak. (coby dziewczyna i chłopak wiedzieli, że kobieta <18 r.ż. ma małe szanse na urodzenie zdrowego dziecka, a co dopiero wychowanie go bez znaczącej pomocy rodziców)

>>Piszesz o niewielkim procencie zachowań przerzucając go na całe społeczeństwo.<
>Jakim niewielkim? Aborcji dokonuje się rocznie przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy.

Będzie to gdzieś najwyżej 1% ciąż, może mniej. Atakujemy niszowe zjawisko, co?

>Promiskuityzm prezentuje większośc małolatów - myślisz, że nie pamiętam tych kilkudziesięciu koleżanek z czasów szkolno - studenckich, które nie musiałem zbyt długo namawiać? (mam nadzieje, że żona tego nie przeczyta

Oczywiście - nie mogą się związać z braku środków i po trochu chęci i dojrzałości. Człowiek z natury jednak ma coś wspólnego z małpami.

>Nie wiesz, ile mamy rozwodów?

Nie tak wiele, jak małżeństw szkodliwie dla obu stron trwających, którym rozwód by tylko pomógł.
Inna sprawa, że rozwód nie jest jedynym rozwiązaniem.

>Trala la la - wierz, wierz, jak będziesz chciał się żenić, to ci wmówi, że cnotę straciła przez sztachetę podczas przechodzenia przez płot

A co to, cnota rzecz święta? Szlachta jakoś na to nie patrzyła nigdy szczególnie...


Posługując się rozumem, wpływamy na prawdopodobieństwa zdarzeń.
nieobecny
To jednak prawda, że wykształcenie nijak się nie ma do mądrości. Można być np, wykształconym lekarzem i jednocześnie kompletnym durniem.
M. Satanisław (499 punktów)
>To jednak prawda, że wykształcenie nijak się nie ma do mądrości. Można być np, wykształconym lekarzem i jednocześnie kompletnym durniem.<

Czy aby na pewno kompletnym?
Ty przecież lekarzem nie jesteś
Yaoming (7480 punktów)
>Ucz, ucz - w kraju, gdzie dzietność jest na kastrofalnym poziomie 1,2 (kilkanaście pokoleń i taka populacja przestaje istnieć) nic nie jest tak potrzebne do wychowywania młodzieży, jak nauka folgowania naturalnym chuciom, by to folgowanie nie przyniosło swego biologicznego celu.
>Brawo!
Czy chce Pan poprawić przyrost naturalny kosztem zdrowia psychicznego rodziców "zapłodnionych" nastolatek! Brawo! Młodzież należy edukować seksualnie, Pan chyba nie chce by po korytarzach gimnazjów przechadzały się "młode damy" w zaawansowanej ciąży. Ciekaw jestem co by Pan powiedział gdyby w gronie tych małolat znalazła się Pana córka. Może byłby Pan dumny z niej, iż podreperowała wskaźnik przyrostu naturalnego. Czy Pan naprawdę myśli, że na lekcjach o antykoncepcji krzewi się treści zachęcające do porzucenia wszelkich barier i oddania się nieziemskim rozkoszom. Ja już miałem kilka takich lekcji i mogę Pana zapewnić, że taki proceder nie maiał miejsca.
>Tak może namawiać tylko osobnik należący do innego narodu, chcący zrobić dla swego narodu "lebensraum" po wyginięciu tubylców. Albo tubylczy idiota. Zatem mam pytanie - na rzecz którego narodu pan działasz, bo za tubylczego idiotę nie chcę pana pochopnie uważać?
Pan powinien zostać pierwszym zapładniaczem czwartej Rzeczpospolitej. Pan przecież niedawno chwalił się na forum szlacheckim pochodzeniem. W Panu płynie błękitna krew! Jeżeli chce pan uchronić Naród polski od upadku spowodowanego napływem innej maści osobników to do dzieła. Chwytaj waćpan za "szable" i walcz o czystość rasy. Niech Pan pamięta, że w czasie jednek ejakulacji wyrzuca pan z prącia od 200 do 300 milionów pleminków. Czy Pan to sobie wyobraża, 300 milionów młodych prawdziwych Polaków o błękitnej krwi w jedna noc. Jak zacznie Pan zaplemniać w konsekwencji zapładanić to możemy być spokojni o dalszy żywot Polski.
Pozdrawiam
M. Satanisław (499 punktów)

>Czy chce Pan poprawić przyrost naturalny kosztem zdrowia psychicznego rodziców "zapłodnionych" nastolatek!<

Kilkanaście lat to świetny wiek dla rodzenia dzieci. Osiemnastolatka ma np. kilkadziesiąt tysięcy razy mniejsze szanse na urodzenie dziecka z zespołem Downa niż 45-latka.

>Pan chyba nie chce by po korytarzach gimnazjów przechadzały się "młode damy" w zaawansowanej ciąży.<

Pan zamordysta chce zabraniać?

>Ciekaw jestem co by Pan powiedział gdyby w gronie tych małolat znalazła się Pana córka.<

Nie grozi - ma zbyt dobre geny, by gzić się z byle kim i byle gdzie. I zbyt mądra, by ryzykownie robić TO bez ślubu.

>Może byłby Pan dumny z niej, iż podreperowała wskaźnik przyrostu naturalnego.<

Będę dumny jak wyjdzie za mąż - pochodzi z rodziny o tradycjach wielodzietności, bez tradycji kurestwa.

>Czy Pan naprawdę myśli, że na lekcjach o antykoncepcji krzewi się treści zachęcające do porzucenia wszelkich barier i oddania się nieziemskim rozkoszom.<

Uczą między innymi jak programować potomstwo, by z programowania nic nie wyszło. Równie dobrze mogli by w technikum rolniczym uczyć takich technik siania, by poza chwastami nic nie urosło

>Pan powinien zostać pierwszym zapładniaczem czwartej Rzeczpospolitej. Pan przecież niedawno chwalił się na forum szlacheckim pochodzeniem.<

Gdyby dłużej obowiązywało prawo pierwszej nocy, to może byś dostał nieco lepszych genów od przodków mych panów braci i dyrdymałów teraz nie pisałbyś

>Niech Pan pamięta, że w czasie jednek ejakulacji wyrzuca pan z prącia od 200 do 300 milionów pleminków. Czy Pan to sobie wyobraża, 300 milionów młodych prawdziwych Polaków o błękitnej krwi w jedna noc<

Oj, marne te efekty tych lekcji. O antykoncepcji coś tam może nauczyli, ale pojęcie o koncepcji masz pan blade. Ale to dobrze dla populacji, nie rozmnażaj się - dla dobra przyszłych pokoleń. Albo daj namiary swej kobiety, z podaniem dni płodnych
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Kilkanaście lat to świetny wiek dla rodzenia dzieci. Osiemnastolatka ma np. kilkadziesiąt tysięcy razy mniejsze szanse na urodzenie dziecka z zespołem Downa niż 45-latka.

Więc na co czekasz - znajdź bogatego męża swojej córce i niech ją zapładnia raz do roku jak na Polaka katolika przystało. W wieku 30 lat twoja córka będzie wyglądała na 60...

>Nie grozi - ma zbyt dobre geny, by gzić się z byle kim i byle gdzie. I zbyt mądra, by ryzykownie robić TO bez ślubu.

Oj naiwniaku... Każdy katolicki tatuś tak myśli... Widziałem już kilka takich córeczek - są zwyczajnie na tyle mądre, żeby gzić się tak, żeby tatuś się nie zorientował.

>Gdyby dłużej obowiązywało prawo pierwszej nocy, to może byś dostał nieco lepszych genów od przodków mych panów braci i dyrdymałów teraz nie pisałbyś

To lepiej poczytaj o prawie pierwszej nocy zamiast powtarzać dyrdymały marksistowskiej historiografii rodem. W takim kształcie w Europie praktycznie nie występowało...
M. Satanisław (499 punktów)
>W wieku 30 lat twoja córka będzie wyglądała na 60...<

Znów bredzisz - ilość ciąż nie ma większego wpływu na wygląd kobiety, lecz geny, oraz tryb życia.

>Oj naiwniaku... Każdy katolicki tatuś tak myśli... Widziałem już kilka takich córeczek - są zwyczajnie na tyle mądre, żeby gzić się tak, żeby tatuś się nie zorientował.<

Przyjacielu, nie jestem katolickim tatusiem, lecz szlacheckim.


>To lepiej poczytaj o prawie pierwszej nocy zamiast powtarzać dyrdymały marksistowskiej historiografii rodem. W takim kształcie w Europie praktycznie nie występowało...<

I własnie dlatego piszesz dyrdymały - bo ten zwyczaj nie trwał zbyt długo, choć niezaprzeczalnie istniał. Na szczęście pewnie na twoich przodkiniach jacyś panicze trenowali po stodołach pierwsze kontakty intymne - dlatego pisać się nauczyłeś, choć robili to zbyt rzadko - więc piszesz niezbyt do rzeczy
AstralStorm (558 punktów)
>>W wieku 30 lat twoja córka będzie wyglądała na 60...<
>Znów bredzisz - ilość ciąż nie ma większego wpływu na wygląd kobiety, lecz geny, oraz tryb życia.

Jeśli ma, to raczej pozytywny. (szczególnie wzgl. raka piersi i macicy)
Ewentualny minus to rozstępy - skóra może nie wytrzymywać ciągłego rozciągania. No i oczywiście względy socjoekonomiczne.
Dzieciom trzeba przecież zapewnić opiekę.


Posługując się rozumem, wpływamy na prawdopodobieństwa zdarzeń.
Yaoming (7480 punktów)
>Kilkanaście lat to świetny wiek dla rodzenia dzieci. Osiemnastolatka ma np. kilkadziesiąt tysięcy razy mniejsze szanse na urodzenie dziecka z zespołem Downa niż 45-latka.
Niech Pan od dzisaj zacznie poszukiwać męża dla swojej córki, póki córa posłuszna ojcowi. Za kilka lat jak jej zakręci w głowie zwykły młokos, nie wyciągnie Pan jej z sideł miłości. Niech Pan pamięta, że najlepszym kandydatem będzie szlachcic pochodzący z rodu Czarnieckich, Czartoryskich, Zasławskich lub Zamoyskich. Tylko ciekawe czy ów panicz, będzie chciał szlachciankę z szlachty zaściankowej, bez ziemi, bez poddanych. Marne szanse na wydanie dziewuchny za magnata o genach godnych Pana rodziny.
>Nie grozi - ma zbyt dobre geny, by gzić się z byle kim i byle gdzie. I zbyt mądra, by ryzykownie robić TO bez ślubu.
Czy Pan naprawdę jest spokojny o córkę? Pamięta Pan słynne zdanie o kobitach wypowiedziane bodaj przez Rzeckiego w powieści "Lalka" Bolesława Prusa. Pozwolę sobie zacytować: "Każdy anioł jest w dziesiątej części prostytutką".
>Będę dumny jak wyjdzie za mąż - pochodzi z rodziny o tradycjach wielodzietności, bez tradycji kurestwa.
Pan tak dobrze zna hist. swojej rodziny? Nie wszystkie szlachcianki były święte.
>Gdyby dłużej obowiązywało prawo pierwszej nocy, to może byś dostał nieco lepszych genów od przodków mych panów braci i dyrdymałów teraz nie pisałbyś
Niestety lub stety szans na to nie było prawie wcale. Moi przodkowie nie byli poddani panom feudalnym. Przybyli pod koniec średniowiecza do Polski i jako Żydzi trudnili się kupiectwem. Najprawdopodobniej oni sprzedawali Pana przodkom wino, którym póżniej upijali się do rozpuku.
>Oj, marne te efekty tych lekcji. O antykoncepcji coś tam może nauczyli, ale pojęcie o koncepcji masz pan blade. Ale to dobrze dla populacji, nie rozmnażaj się - dla dobra przyszłych pokoleń.
O antykoncepcji drogi Panie wiem dużo, mogę Pana córkę zaprosić do domu na prelekcjię o sztucznych metodach zapobiegania ciąży.
>Albo daj namiary swej kobiety, z podaniem dni płodnych
Moja kobieta niegodna obcowania ze szlachcicem.
Pozdrawiam
M. Satanisław (499 punktów)
>Niech Pan pamięta, że najlepszym kandydatem będzie szlachcic pochodzący z rodu Czarnieckich, Czartoryskich, Zasławskich lub Zamoyskich. Tylko ciekawe czy ów panicz, będzie chciał szlachciankę z szlachty zaściankowej, bez ziemi, bez poddanych. Marne szanse na wydanie dziewuchny za magnata o genach godnych Pana rodziny.<

Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie. Nic to, że ród mój niemajętny, ale wielce zasłużony. Zresztą to było niemal regułą - powstańcom styczniowym złodziej car zaj...ł majątki, tchórzom i kolaborantom nie.
A poza tym magnaterię TEŻ komuchy ograbiły. Pijąc do dalszej części Pańskiej wypowiedzi uściślę - żydokomuchy

>Pamięta Pan słynne zdanie o kobitach wypowiedziane bodaj przez Rzeckiego w powieści "Lalka" Bolesława Prusa. Pozwolę sobie zacytować: "Każdy anioł jest w dziesiątej części prostytutką".<

Nie pamiętam, a opinie typu "wszystkie kobiety to k..wy" wygłaszają na ogół odrzuceni zgorzkniali nieudacznicy, onaniści z konieczności, którzy się żadnej babie nie podobają.

>Pan tak dobrze zna hist. swojej rodziny?<

600 lat do tyłu.

>Niestety lub stety szans na to nie było prawie wcale. Moi przodkowie nie byli poddani panom feudalnym. Przybyli pod koniec średniowiecza do Polski i jako Żydzi trudnili się kupiectwem.<

A masz Pan śniadą cerę, kruczoczarne włosy i wzrost nikczemny?
Bo jak nie, to przodkowie panów braci też testowali Pańskie przodkinie - może i moi, drogi kuzynie z nieprawego łoża?
Ja przodkom się nie dziwię - sam również z autopsji muszę przyznać, że wasze dziewuchy są mało pruderyjne i nie wymagające wielomiesięcznego wzdychania do księżyca
W końcu:

Nie ma takiej chatki
Ani przybudówki
Żeby nie kochały
Ułana Żydówki...

W każdym bądź razie zdesperowani żydowscy tatusiowie nie bez przyczyny tak mało byli pewni swego biologicznego ojcostwa, że uchwalili przyznawanie żydostwa tylko po mamusi.

>Najprawdopodobniej oni sprzedawali Pana przodkom wino, którym póżniej upijali się do rozpuku.<

To miło, że zajmowali się czymś pożytecznym. Wtedy moi przodkowie Żydów cenili. Przestali wtedy, gdy zamiast świadczyć usługi ku obopólnej korzyści, przyjechali na ruskich tankach nas rabować.

>Moja kobieta niegodna obcowania ze szlachcicem.<

Niemożliwe - taka brzydka?
A tak z ciekawości - Żydówka?
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie. Nic to, że ród mój niemajętny, ale wielce zasłużony. Zresztą to było niemal regułą - powstańcom styczniowym złodziej car zaj...ł majątki, tchórzom i kolaborantom nie.

Taa... A wy oczywiście te majątki zdobyliście ciężką, własną pracą... Twoi przodkowie siedzieli sobie i pasożytowali na ciężkiej pracy chłopstwa. W średniowieczu przynajmniej byliście użyteczni do obrony państwa, potem to i z tym kiepsko sobie pospolite ruszenie radziło.

>Nie pamiętam, a opinie typu "wszystkie kobiety to k..wy" wygłaszają na ogół odrzuceni zgorzkniali nieudacznicy, onaniści z konieczności, którzy się żadnej babie nie podobają.

Nie wszystkie, ale większość. Prawda jest taka, że niewiele jest kobiet, które naprawdę potrafią bezinteresownie pokochać faceta za to kim jest, a nie za to co ma. Romantyzm przegrywa z konsumpcjonizmem.
Wiele niestety jest takich, które spoliczkowałyby po nazwaniu ich prostytutką, ale na dobrą sprawę to co robią niewiele się różni - tylko zamiast oddawać się wielu codziennie sprzedają karnet jednemu za drogie kosmetyki, telefon komórkowy, ciuchy i możliwość przejażdżek jego BMW.

Pozdrawia Atlantis - wredny komuch, libertarianin i lewak. Syn chłopki i robotnika.
M. Satanisław (499 punktów)
>Prawda jest taka, że niewiele jest kobiet, które naprawdę potrafią bezinteresownie pokochać faceta za to kim jest, a nie za to co ma<
>Wiele niestety jest takich, które spoliczkowałyby po nazwaniu ich prostytutką, ale na dobrą sprawę to co robią niewiele się różni - tylko zamiast oddawać się wielu codziennie sprzedają karnet jednemu za drogie kosmetyki, telefon komórkowy, ciuchy i możliwość przejażdżek jego BMW.<

Ciekawie opisujesz samice z twojej klasy społecznej.
Lecz przy okazji dajesz też świadectwo samcom z twojego środowiska, tak mało atrakcyjnym, że muszą kupować miłość. Ja tego zjawiska osobiscie nie zauważyłem - czy jeździłem na studiach autobusem, czy rok później po udanym wakacyjnym wyrębie w Norwegii kupiłem sobie najlepsze auto wśród studentów - powodzenie wśród płci pięknej miałem jednakowe. Wzrosło za to wtedy, gdy na zajęcia na uczelni, a potem do akademika przyjechałem konno, jak na (...)skiego przystało.

>Pozdrawia Atlantis - wredny komuch, libertarianin i lewak<

Chyba paranoik - libertarianin nie może byc komuchem ani lewakiem.
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawie opisujesz samice z twojej klasy społecznej.

A coś Ty się uparł na te klasy społeczne? To nie jest moja klasa społeczna - nie mam takiego miesięcznego dochodu jak pan w dresie jeżdżący BMW, rozprowadzający heroinę po szkołach i odbierający komórki ludziom na ulicy. Nie interesują mnie również odpicowane za ich pieniądze różowe laleczki na silikonie. I nie wstydzę się wcale tego, że jeżdżę gorszym samochodem czy mam mniejszy dochód - przynajmniej to co mam nie jest zdobyte na krzywdzie innych ludzi. Ty z kolei szczycisz się tym swoim szlacheckim pochodzeniem - szlachta też czerpała swoje zyski na ciężkiej pracy innych oraz na przekrętach (chociażby zwolnienie z ceł na towary sprowadzane na "własny użytek" pozwoliło nieźle dorobić na handlu).

> Wzrosło za to wtedy, gdy na zajęcia na uczelni, a potem do akademika przyjechałem konno, jak na (...)skiego przystało.

EOT - koniec dyskusji. Miałem wątpliwości, teraz mam pewność. Trollem jesteś waćpan, nie szlachcicem - żałosna kopia onetowego Jasia_Śmietany swoją drogą, więc skończ waść - wstydu oszczędź.

>>Pozdrawia Atlantis - wredny komuch, libertarianin i lewak<
>Chyba paranoik - libertarianin nie może byc komuchem ani lewakiem.

Gratulacje, czyli jednak waćpan widzisz różnicę? Czyżby polska szlachta nie znała pojęcia sarkazmu/ironii? Tak to jest gdy zapomni się o cudzysłowach i nie da emoticonki na końcu. Rzecz jasna, że te pojęcia się wykluczają. Jestem libertarianinem (przynajmniej w kwestii obyczajowości, co do gospodarki uważam, że powinny istnieć ograniczenia uniemożliwiające ustanowienie hegemoni wielkich korporacji - tak samo jak demokracja powinna posiadać ograniczenia broniące ją przed dyktaturą) jednak dla sporej części "prawicy" to wszystko jedno: anarchista, ateista, liberał, libertarianin, żyd, komunista, lewak - to wszystko synonimy.
M. Satanisław (499 punktów)
>To nie jest moja klasa społeczna - nie mam takiego miesięcznego dochodu jak pan w dresie jeżdżący BMW, rozprowadzający heroinę po szkołach i odbierający komórki ludziom na ulicy.<

To tylko sposób zarobkowania.
Klasa społeczna ta sama - i rodzina tego dresiarza i Pańska wyszły z czworaków folwarcznych.

>Ty z kolei szczycisz się tym swoim szlacheckim pochodzeniem - szlachta też czerpała swoje zyski na ciężkiej pracy innych oraz na przekrętach<

Mnie to nie dotyczy - pochodzę z mazowieckiego zaścianka, dokładniej z okolic Przasnysza.

>Trollem jesteś waćpan, nie szlachcicem<

Mam cię opłazować?

>Czyżby polska szlachta nie znała pojęcia sarkazmu/ironii?<

A cholera cię wiedziała, tylu tu przygłupów plotących duby smalone (jak niejaki "nieobecny"), że ciężko wyczuć gdzie głupota, a gdzie purenonsensowy dowcip.
AstralStorm (558 punktów)
>>Nie miałbym nic przeciwko uczeniu młodzieży odnośnie antykoncepcji<
>Ucz, ucz - w kraju, gdzie dzietność jest na kastrofalnym poziomie 1,2 (kilkanaście pokoleń i taka populacja przestaje istnieć) nic nie jest tak potrzebne do wychowywania młodzieży, jak nauka folgowania naturalnym chuciom, by to folgowanie nie przyniosło swego biologicznego celu.
>Brawo!

Ciekawe - numer polega na tym, że nawet nie wiedząc nie rozmnażają się... ciekawe dlaczego. Czyżby z ludźmi było jak ze zwierzętami - nie rozmnażają się w złych warunkach?
(np. rynkowych i finansowych)

Czy może raczej to powinno być zaatakowane, a nie antykoncepcja?

Sprawdź dane dot. zastosowania kontroli urodzeń _w małżeństwach_. Zdziwisz się.

>Czystość przedmałżeńska ma same zalety, nieczystość same wady.

Oczywiście - szczególnie takie, że kler zarobi na uroczystości.
Bo co do dzietności, nieczystość przedmałżeńska ma same zalety.

>Choroby weneryczne, z nieuleczalnym AIDS na czele, niechciane ciąże lub aborcje nieobojętne dla zdrowia ciężarnej (że o zabijanym płodzie już nie wspomnę)

O, a chciałeś podwyższać dzietność... jak to zrobić bez patologii zatem?

Jak sprawić, by ludzie _bez patologii_ się bardziej rozmnażali?
Moim zdaniem, odpowiedź jest czysto społeczno-ekonomiczna i nie ma nic wspólnego z antykoncepcją.

Warczenie na nią jest tylko półśrodkiem i to nieskutecznym (młodzi i tak nie korzystają)

>Naucz się angielskiego - ten napis nic nie mówił o tym, co ta dziewczynka zrobi po ślubie.

Ale mówi o tym, czego nie zrobi do ślubu. Problem jest taki, że związek emocjonalny może prowadzić do pewnego rozdarcia... "Chciałabym, ale zasady." Znowu sam sobie zaprzeczyłeś w sprawie dzietności.
Zauważ, że posiadanie dziecka jest mocnym bodźcem w stronę małżeństwa, a nie odwrotnie. (choć i też tak bywa)

>>Zresztą jeśli już jesteśmy przy<
>>Paradzie, to przecież nikt tam zachowań seksualnych nie<
>>promuje, celem tych marszów jest zwrócenie uwagi na problem<
>>dyskryminowanych - kobiet, homoseksualistów, bezrobotnych<
>Pokaż mi przykład "dyskryminowania" którejkolwiek z tych grup. Jest odwrotnie - to te grupy bezczelnie domagają się dla siebie NADMIERNYCH przywilejów.

Hmm, co do homoseksualistów (szczególnie gejów) - trudno powiedzieć o braku dyskryminacji, jak kogoś nazywasz pedałem - ma to zabarwienie czysto pejoratywne, a za przyznanie się (nie mówię o wychodzeniu na parady deklizmu) można w pysk zarobić od łysych panów.

Zauważ, że nie ma takiego określenia jak "pedał" na ludzi heteroseksualnych. Język wiele mówi o stosunku narodu.

Co do samych parad - uhm, to jest stanowcza przesada. Po co komu jakieś parady?
Mogliby ulotki informacyjne raczej rozdawać, transparenty porozwieszać. (Założyłbym się, że tego typu akcje też będą zbojkotowane przez pewnych łysych panów i związane z nimi panie.)

Sprawa kobiet to temat na osobny wątek, ale są rzeczywiście dyskryminowane przez pracodawców - szczególnie te, które jeszcze nie mają dzieci, a planują zajść w ciążę.
Ew. są wyrzucane z pracy w przypadku "wpadki". To na pewno wpływa pozytywnie na dzietność w kraju.


Posługując się rozumem, wpływamy na prawdopodobieństwa zdarzeń.
M. Satanisław (499 punktów)

>Ciekawe - numer polega na tym, że nawet nie wiedząc nie rozmnażają się...<

Piszesz nieprawdę, Najwięcej dzieci rodzi w związkach meneli, ktorzy o antykoncepcji nic nie wiedzą.

>Oczywiście - szczególnie takie, że kler zarobi na uroczystości.<

Na jakiej uroczystości?
Ślubu? Przeciez zarobi wcześniej czy później tyle samo, wszak mówimy o seksie PRZEDmałżeńskim, a nie POZAmałżeńskim

>Bo co do dzietności, nieczystość przedmałżeńska ma same zalety.<

Ani jednej. Takie ciąże są często abortowane PRZED małżeństwem. PO małżeństwie rzadziej.

>O, a chciałeś podwyższać dzietność... jak to zrobić bez patologii zatem?<
>Jak sprawić, by ludzie _bez patologii_ się bardziej rozmnażali?<

By dla dobra puli genowej utrudnić rozród menelom, należy wprowadzic prostą zasadę - chcesz menelico zasiłek na dzieci? To oznacza, że nie jesteś w stanie utrzymać tych dzieci, które masz. Zatem tym bardziej ni9e bedziesz w stanie utrzymac dzieci następnych - dlatego dostaniesz zasiłek dopiero wtedy, gdy dołączysz zaświadczenie o przeprowadzonej sterylizacji.

>Moim zdaniem, odpowiedź jest czysto społeczno-ekonomiczna i nie ma nic wspólnego z antykoncepcją.<

No to się mylisz. Gdybyś miał rację, to najmniejszą dzietność miałyby kraje najuboższe, a największą najbogatsze. A jest odwrotnie - właśnie przez rozwiniętą antykoncepcję w krajach najbogatszych.

>Ale mówi o tym, czego nie zrobi do ślubu.<

No i co z tego?
Widzisz różnicę między zrobieniem a niezrobieniem?
Jak nie, to za jaki napis na koszulce wysuniesz konsekwencje karne "Zabiję dziś Żyda" czy "Nie zabiję dziś Żyda"?

>Zauważ, że posiadanie dziecka jest mocnym bodźcem w stronę małżeństwa, a nie odwrotnie.<

Naiwnie zakładasz, że po skutecznym zaplemnieniu z przypadkową samicą każdy samiec chętnie leci z nią przed ołtarz. No to skąd te miliony alimenciarzy?

>Hmm, co do homoseksualistów (szczególnie gejów) - trudno powiedzieć o braku dyskryminacji, jak kogoś nazywasz pedałem - ma to zabarwienie czysto pejoratywne,<

"Jestem pedałem" - tak twierdzi osobnik o nazwisku Biedroń, czołowy polski PEDAŁ, organizator i aktywny uczestnik kazdej PEDALSKIEJ paradki:
209.85.135(*)&cd=3&gl=pl&ie=UTF-8&inlang=pl

No to jak mam nazywać PEDAŁÓW. gdy ich najważniejszy aktywista, który ze swego wojującego PEDALSTWA uczynił główne źródło swych dochodów sam się określa jako PEDAŁ?

>a za przyznanie się (nie mówię o wychodzeniu na parady deklizmu) można w pysk zarobić od łysych panów.<

W pysk można też zarobić za szalik w barwach innego klubu. Co nie implikuje do bzdurnych tez, że fani Legii lub Wisły są dyskryminowani.

>Sprawa kobiet to temat na osobny wątek, ale są rzeczywiście dyskryminowane przez pracodawców - szczególnie te, które jeszcze nie mają dzieci, a planują zajść w ciążę.<

Na tej samej zasadzie "dyskryminowani" są ludzie, którzy chcą się w pracy napić piwka.
Kiedy do zakutych lewackich łbów dotrze, że praca jest świadczona na podstawie umowy, która ma być korzystna dla obu stron tej umowy, a nie tylko dla jednej, która pracodawcę szantażuje, by wbrew swemu interesowi zatrudniał kogoś, kto mu nie odpowiada?
AstralStorm (558 punktów)
>>Ciekawe - numer polega na tym, że nawet nie wiedząc nie rozmnażają się...<
>Piszesz nieprawdę, Najwięcej dzieci rodzi w związkach meneli, ktorzy o antykoncepcji nic nie wiedzą.

Racja. U zwierząt też są trzy przedziały warunków, w jakich się rozmnażają.
Jedno, maksymalny rozród w krytycznych warunkach - przetrwają najsilniejsi.
Drugie, w możliwie najlepszych warunkach.

Pośrodku jest spadek rozrodczości.

Chyba nie o pierwsze nam chodzi - bo rodzi przestępczość i cały inny syf darwinowski.

>>Bo co do dzietności, nieczystość przedmałżeńska ma same zalety.<
>Ani jednej. Takie ciąże są często abortowane PRZED małżeństwem. PO małżeństwie rzadziej.

Jedna różnica - właśnie to najczęściej dziecko jest powodem małżeństwa. Tak było kiedyś, jest i teraz. Ale może na serio mam przestarzałe poglądy.

>By dla dobra puli genowej utrudnić rozród menelom, należy wprowadzic prostą zasadę - chcesz menelico zasiłek na dzieci? To oznacza, że nie jesteś w stanie utrzymać tych dzieci, które masz. Zatem tym bardziej ni9e bedziesz w stanie utrzymac dzieci następnych - dlatego dostaniesz zasiłek dopiero wtedy, gdy dołączysz zaświadczenie o przeprowadzonej sterylizacji.

Niegłupi pomysł, w Afryce takie coś chcieli stosować... w Chinach nieco inny wariant. Ale od razu zwolennicy tzw. wolności by się oburzyli. Nie mówiąc o kościelnych, którzy są przeciwni antykoncepcji wszelkiego rodzaju.

Osobiście popieram.

>>Moim zdaniem, odpowiedź jest czysto społeczno-ekonomiczna i nie ma nic wspólnego z antykoncepcją.<
>No to się mylisz. Gdybyś miał rację, to najmniejszą dzietność miałyby kraje najuboższe, a największą najbogatsze. A jest odwrotnie - właśnie przez rozwiniętą antykoncepcję w krajach najbogatszych.

Bo ja wiem... ale liczy się nie tylko ilość dzieci, ale też ich biologiczna wartość. Wolisz mieć na głowie 20 wygłodzonych Afrykanów, czy dwójkę dobrze wykształconych Europejczyków?

Ludzi jest za dużo w niektórych częściach świata - trzeba podnieść wartość poprawiając warunki.

Co nie wyklucza zwiększania rozrodczości tam, gdzie te warunki są.

>Widzisz różnicę między zrobieniem a niezrobieniem?
>Jak nie, to za jaki napis na koszulce wysuniesz konsekwencje karne "Zabiję dziś Żyda" czy "Nie zabiję dziś Żyda"?

Za oba. Pierwszy otwartą agresję wyraża bezpośrednio, drugi pośrednio.

>>Zauważ, że posiadanie dziecka jest mocnym bodźcem w stronę małżeństwa, a nie odwrotnie.<
>Naiwnie zakładasz, że po skutecznym zaplemnieniu z przypadkową samicą każdy samiec chętnie leci z nią przed ołtarz. No to skąd te miliony alimenciarzy?

Czy miliony... Ale masz rację. Chyba jestem zbyt staromodny.
Zobacz, że to zwiększa rozrodczość... chociaż też obciążenie kobiet.

>No to jak mam nazywać PEDAŁÓW. gdy ich najważniejszy aktywista, który ze swego wojującego PEDALSTWA uczynił główne źródło swych dochodów sam się określa jako PEDAŁ?

Głupi. Powinien nazywać się GEJEM, jak to robiły te środowiska w innych krajach. Sami sobie robią wrogów - szkoda mi ich.

>>a za przyznanie się (nie mówię o wychodzeniu na parady deklizmu) można w pysk zarobić od łysych panów.<
>W pysk można też zarobić za szalik w barwach innego klubu. Co nie implikuje do bzdurnych tez, że fani Legii lub Wisły są dyskryminowani.

Nie, bo dają też w pysk konkurencji. Natomiast geje dostają w pysk, a sami oddać nie mogą, bo jest ich za mało.
No i są demonizowani, a kibice klubów sportowych nie.
(choć ostatnio się to zmienia, np. szalikowcy)

>>Sprawa kobiet to temat na osobny wątek, ale są rzeczywiście dyskryminowane przez pracodawców - szczególnie te, które jeszcze nie mają dzieci, a planują zajść w ciążę.<
>Na tej samej zasadzie "dyskryminowani" są ludzie, którzy chcą się w pracy napić piwka.

Jest różnica - ciąża ma pewien bardzo szczytny cel, jak sam napisałeś - natomiast picie piwka w pracy nie.

Co ciekawe... picie piwka może w teorii poprawić wydajność pracy, natomiast przyzwolenie na ciążę pracownicy dla odmiany spowodować napływ chętnych.

>Kiedy do zakutych lewackich łbów dotrze, że praca jest świadczona na podstawie umowy, która ma być korzystna dla obu stron tej umowy, a nie tylko dla jednej, która pracodawcę szantażuje, by wbrew swemu interesowi zatrudniał kogoś, kto mu nie odpowiada?

Racja - tylko pytanie, czy takie całkowicie leseferyczne podejście jest pozytywne dla narodu - skoro np. powoduje ograniczenie dzietności z powodu konfliktu tejże z pracą zawodową.

Lepiej tutaj dać trochę wycelowanego socjalizmu, moim zdaniem.
Najkorzystniejszy moim zdaniem układ byłby taki, że matka po powrocie z wychowawczego/macierzyńskiego musi dalej pracować u w/wym pracodawcy lub spłacić koszty ewentualnego przysposobienia. Zmniejszy to straty pracodawcy.
To można zagwarantować umową.

Natomiast trzeba zabronić wymuszeń w stylu "nie możesz mieć dziecka". Brak środków na utrzymanie jest też jedną z przyczyn małej dzietności.

Nie zmniejszy to wprawdzie problemów związanych z koniecznością tymczasowego zatrudnienia kogoś innego...


Posługując się rozumem, wpływamy na prawdopodobieństwa zdarzeń.
M. Satanisław (499 punktów)

>Chyba nie o pierwsze nam chodzi - bo rodzi przestępczość i cały inny syf<

Zgoda co do przestępczości, ale nie jest prawdą, że przetrwają najsilniejsi. Potomstwo menelstwa jest słabe i chorowite - raz marne geny, dwa tryb życia.

>Jedna różnica - właśnie to najczęściej dziecko jest powodem małżeństwa.<

JEDNO dziecko. Później facet patrzy z obrzydzeniem na swoją babę, z która musiał się ożenić z powodu wpadki w ciemnościach po pijaku - i następnych dzidziusiów już z nią nie chce mieć. Lub odwrotnie - baba patrzy z obrzydzeniem na pokurcza, z którym po pijaku się gziła...

>Niegłupi pomysł, w Afryce takie coś chcieli stosować... w Chinach nieco inny wariant. Ale od razu zwolennicy tzw. wolności by się oburzyli.<

W Afryce nie przeszło, bo to propozycja dla ludzi, nie dla małp człekokształtnych - i Afryce niemal każdy to menel. W Chinach nie przeszło, bo były restrykcje, a ja proponuję nie kij, lecz marchewkę - nie ma przymusu sterylizacji (więc zwolennicy tzw. wolności nie mieliby co sie oburzać). Możesz rodzić ile chcesz - ale jak urodzisz, nie jestes w stanie tego co urodziłaś utrzymać - nie dostaniesz kasy aż do TRWAŁEJ sterylizacji. Nie chcesz zasiłków - ródź sobie małych menelków ile chcesz.
Pełna wolność wyboru.

>Wolisz mieć na głowie 20 wygłodzonych Afrykanów, czy dwójkę dobrze wykształconych Europejczyków?<

Dwudziestkę MOICH dzieci.

>Ludzi jest za dużo w niektórych częściach świata - trzeba podnieść wartość poprawiając warunki.<

Niech sami sobie podnoszą. Nasza cywilizacja zwariowała - zamiast jak zawsze tępić obcych, by zrobić miejsce dla swoich, dziś troszczy się o głodujących obcych, nie tylko nie mając w tym żadnego interesu, ale działając wbrew własnemu interesowi.
Po cholerę biali zwalczają AIDS w Afryce? Wymrą czarni, to będzie miejsce dla moich dzieci. Byłem w Kenii - piękny kraj, w sam raz dla moich potomków. Innych moich sąsiadów wysłał bym na Madagaskar - bo to wyspa, bez mozliwości opuszczenia jej dla dobra ludzkości (wiadomo kogo )

>Za oba. Pierwszy otwartą agresję wyraża bezpośrednio, drugi pośrednio.<

Informacja, że "nie zabiję" wyraża agresję?
Siądź jak ja z laptopem w miejscu osłoniętym od słońca

>Głupi. Powinien nazywać się GEJEM<

I co to zmieni? Koledzy mojego syna, gdy chcą dokuczyć jakiemuś koledze na podwórku już krzyczą "ty geju".
Uważasz, że ciąglą zmianą nazewnictwa zmienisz obrzydliwe pojęcie? Pojęcie obrzydliwe zawsze będzie obrzydliwe, niezależnie od tego jakich dźwięków użyjesz na jego określenie. A to nowe szybko stanie się wulgarne - bo nie ma wulgarnych słów (to tylko dźwięki) są tylko wulgarne pojęcia.
Przypomnę, że kilka wieków temu wyższe sfery wprowadziły kulturalne, łacińskie słowo "skrzywiona", by jakoś ładniej określić wulgarne określenia "gamratka" "ladacznica" czy "niewiasta powłóczna".
I co to dało? Słowo "kurva" dziś jest bardzo wulgarne. Bo wulgarne jest samo pojęcie.

>Nie, bo dają też w pysk konkurencji.<
>Natomiast geje dostają w pysk, a sami oddać nie mogą, bo jest ich za mało.<

Mogą - torebką
A fanów Polonii Warszawa jest mniej od kiboli Legii - czy zatem uznasz, że fani Polonii są "dyskryminowani"?

>Jest różnica - ciąża ma pewien bardzo szczytny cel, jak sam napisałeś - natomiast picie piwka w pracy nie.<

Szczytny, nie szczytny - chodzi o wybór. Jedna chce zaciążyć, druga chce chlać. Jej wybór! Dlaczego do jej wyborów ma być mieszany pracodawca?
Pracodawcę tylko wtedy powinna obchodzić ciąża pracownicy, gdy jest jej sprawcą.
A pracownika niech zatrudnia takiego, który mu da zysk. Teraz buduję dom - paru budowlańców wyleciało za fuszerki, ale ten trunkowy nie - bo dobrze muruje. Jak by dobrze murowała ciężarna - też bym jej nie wyrzucił.
lecz że większość i pijusów i ciężarnych pracuje gorzej od niepijusów i nieciężarnych - pracodawcy gorzej pracującym dziekują - i to ich prawo.


>Racja - tylko pytanie, czy takie całkowicie leseferyczne podejście jest pozytywne dla narodu - skoro np. powoduje ograniczenie dzietności z powodu konfliktu tejże z pracą zawodową.<

Konflikt jest dlatego, że zmusza się baby do pracy.
Wóz powinien ciągnąć koń, nie królik, a pracować facet, nie baba.
Z jednym wyjątkiem - najstarszego zawodu świata, tu mężczyzn bym nie widział zbyt chętnie

>Lepiej tutaj dać trochę wycelowanego socjalizmu, moim zdaniem.<

Socjalizm w kazdej formie rodzi - ale patologie.

>Najkorzystniejszy moim zdaniem układ byłby taki, że matka po powrocie z< wychowawczego/macierzyńskiego musi dalej pracować u w/wym pracodawcy<

Chciałbyś być na miejscu takiego pracodawcy?
Za rok czy dwa może już działać w innej branży, ale ty chcesz go zmuszać do płacenia zbędnej mu babie. Idiotyzm.

>lub spłacić koszty ewentualnego przysposobienia. Zmniejszy to straty pracodawcy.<

Pracodawca ma zarabiać, a nie tracić.
I kto ma niby spłacać? Po co mieszasz osoby trzecie do umowy dwóch osób - pracodawcy i pracobiorcy?

>Natomiast trzeba zabronić wymuszeń w stylu "nie możesz mieć dziecka"<

To nie jest wymuszenie, lecz warunek postawiony przed podpisaniem umowy.
Chcesdz zabraniać wolnych umów wolnych ludzi?
AstralStorm (558 punktów)
>>Chyba nie o pierwsze nam chodzi - bo rodzi przestępczość i cały inny syf<
>Zgoda co do przestępczości, ale nie jest prawdą, że przetrwają najsilniejsi. Potomstwo menelstwa jest słabe i chorowite - raz marne geny, dwa tryb życia.

Ale mówiłem o najsilniejszych _z_ tego potomstwa, nie najsilniejszych w ogóle.

>Później facet patrzy z obrzydzeniem na swoją babę, z która musiał się ożenić z powodu wpadki w ciemnościach po pijaku - i następnych dzidziusiów już z nią nie chce mieć. Lub odwrotnie - baba patrzy z obrzydzeniem na pokurcza, z którym po pijaku się gziła...

W sumie racja. Masz inny pomysł?

>>Niegłupi pomysł, w Afryce takie coś chcieli stosować... w Chinach nieco inny wariant. Ale od razu zwolennicy tzw. wolności by się oburzyli.<
>W Afryce nie przeszło, bo to propozycja dla ludzi, nie dla małp człekokształtnych - i Afryce niemal każdy to menel. W Chinach nie przeszło, bo były restrykcje, a ja proponuję nie kij, lecz marchewkę - nie ma przymusu sterylizacji (więc zwolennicy tzw. wolności nie mieliby co sie oburzać). Możesz rodzić ile chcesz - ale jak urodzisz, nie jestes w stanie tego co urodziłaś utrzymać - nie dostaniesz kasy aż do TRWAŁEJ sterylizacji. Nie chcesz zasiłków - ródź sobie małych menelków ile chcesz.
>Pełna wolność wyboru.

Dobry bardzo pomysł. W Chinach przynajmniej spróbowali coś zrobić, u nas nikt nawet nie próbuje.

>>Wolisz mieć na głowie 20 wygłodzonych Afrykanów, czy dwójkę dobrze wykształconych Europejczyków?<
>Dwudziestkę MOICH dzieci.

I pieniądze na utrzymanie na przyzwoitym poziomie, jak mniemam. Też bym tak chciał.
Ale chęci a rzeczywistość...

>>Ludzi jest za dużo w niektórych częściach świata - trzeba podnieść wartość poprawiając warunki.<
>Niech sami sobie podnoszą. Nasza cywilizacja zwariowała - zamiast jak zawsze tępić obcych, by zrobić miejsce dla swoich, dziś troszczy się o głodujących obcych, nie tylko nie mając w tym żadnego interesu, ale działając wbrew własnemu interesowi.

Można się i zatroszczyć, skoro nas stać. Utrzymanie różnorodności genetycznej też jest ważne.
Ale racja, najpierw patrzeć na swoje.

>Po cholerę biali zwalczają AIDS w Afryce? Wymrą czarni, to będzie miejsce dla moich dzieci.

Problem w tym, że nie wymierają - tylko giną po 30 latach męczarni - przyrost jest na tyle duży, ze i tak są na plus.
Inna sprawa, że zgodnie z pewną teorią spiskową, właśnie po to ktoś AIDS wymyślił.

>>Za oba. Pierwszy otwartą agresję wyraża bezpośrednio, drugi pośrednio.<
>Informacja, że "nie zabiję" wyraża agresję?

Nie, raczej słowa "tym razem".

>Siądź jak ja z laptopem w miejscu osłoniętym od słońca
>>Głupi. Powinien nazywać się GEJEM<
>I co to zmieni? Koledzy mojego syna, gdy chcą dokuczyć jakiemuś koledze na podwórku już krzyczą "ty geju".
>...
>A fanów Polonii Warszawa jest mniej od kiboli Legii - czy zatem uznasz, że fani Polonii są "dyskryminowani"?

To, że jest ich mało nie znaczy, że mamy być wobec nich wredni. Dotyczy też kibiców Polonii.

Niestety, ludzki mechanizm jest taki, że inny = zły. Prawo stada.

>>Jest różnica - ciąża ma pewien bardzo szczytny cel, jak sam napisałeś - natomiast picie piwka w pracy nie.<
>Szczytny, nie szczytny - chodzi o wybór. Jedna chce zaciążyć, druga chce chlać. Jej wybór! Dlaczego do jej wyborów ma być mieszany pracodawca?

Ależ dlatego, że może przychylić się do polityki populacyjnej.
W sumie... rząd nie musiałby tym sterować, gdyby pracodawcy wychodzili z inicjatywą.

>Pracodawcę tylko wtedy powinna obchodzić ciąża pracownicy, gdy jest jej sprawcą.
>A pracownika niech zatrudnia takiego, który mu da zysk. Teraz buduję dom - paru budowlańców wyleciało za fuszerki, ale ten trunkowy nie - bo dobrze muruje. Jak by dobrze murowała ciężarna - też bym jej nie wyrzucił.

A jeśli idzie na macierzyński, dozwolony prawnie, jako polityka populacyjna naszego państwa?
Chcesz go znieść, jak sądzę?

>>Racja - tylko pytanie, czy takie całkowicie leseferyczne podejście jest pozytywne dla narodu - skoro np. powoduje ograniczenie dzietności z powodu konfliktu tejże z pracą zawodową.<
>Konflikt jest dlatego, że zmusza się baby do pracy.
>Wóz powinien ciągnąć koń, nie królik, a pracować facet, nie baba.

Tak, jeśli facetowi dostatecznie dużo by płacili, pewnie baba by nie szła do wozu.

>Z jednym wyjątkiem - najstarszego zawodu świata, tu mężczyzn bym nie widział zbyt chętnie

Ja bym tam nikogo nie widział zbyt chętnie - po co?
Marnowanie energii i zasobów.

>>Lepiej tutaj dać trochę wycelowanego socjalizmu, moim zdaniem.<
>Socjalizm w kazdej formie rodzi - ale patologie.

Nie socjalizm, a sterowanie centralne. Socjalne działanie pracodawcy jak najbardziej tak. Może drobne regulacje wymuszające takie działanie.

>Chciałbyś być na miejscu takiego pracodawcy?
>Za rok czy dwa może już działać w innej branży, ale ty chcesz go zmuszać do płacenia zbędnej mu babie. Idiotyzm.
>Pracodawca ma zarabiać, a nie tracić.
>I kto ma niby spłacać? Po co mieszasz osoby trzecie do umowy dwóch osób - pracodawcy i pracobiorcy?

Jakie trzecie? Właśnie myślałem tu o pracobiorcy.
Chodzi o to, że jak matka wróci do pracy i jest jeszcze potrzebna na danym stanowisku (załóżmy), to nie może sobie rzucić wypowiedzenia.
Ew. musi w takim przypadku spłacić nakłady poniesione na kształcenie.

Ma to zapobiec częstej sytuacji, że po urlopie macierzyńskim kobieta nie wraca do pracy, a pracodawca traci.

>>Natomiast trzeba zabronić wymuszeń w stylu "nie możesz mieć dziecka"<
>To nie jest wymuszenie, lecz warunek postawiony przed podpisaniem umowy.
>Chcesdz zabraniać wolnych umów wolnych ludzi?

Nie chcę, aby kobieta stała przed wyborem: praca albo ciąża.
Ale masz rację, inicjatywa powinna wyjść od pracodawcy, nie państwa. Lecz pracodawcy nie chcę, cóz na to począć.

Ew. miło by było, gdyby pracodawcy płacili na tyle dużo, że kobiety nie musiałyby pracować. Narazie tak nie jest i długo pewnie nie będzie.


Posługując się rozumem, wpływamy na prawdopodobieństwa zdarzeń.
aenigma (455 punktów)
już sama nazwa wychowanie do życia w rodzinie jest chora i sugeruje, że niby czego mielibyśmy się tam uczyć? Człowiek (zazwyczaj) wychowuje się w rodzinie i jest to oczywiste, co to jest rodzina, jak działa i jak w tym żyć

Lekcje są potrzebne tylko niech będzie to naprawdę wychowanie seksualne - pozbawione wpływów jakiejkolwiek ideologii. I tylko błagam, niech będzie w gimnazjum. U mnie takie lekcje chciano wprowadzić dopiero w 3ciej liceum. W takiej sytuacji przypowina to jedynie dowcip:
Nauczyciel: Musimy w waszej klasie wprowadzić wychowanie seksualne.
Uczniowie: Naprawdę? A o czym chce się Pan dowiedzieć?


A propagowanie abstynencji seksualnej nie ma sensu i jest czystą głupotą.

Jeśli chcesz wychować zagorzałego ateistę, musisz mu udzielać surowych lekcji religii.
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Przypomina mi się, że Kościół w średniowieczu miał pod jednym przynajmniej względem o wiele zdrowsze podejście - zezwalał narzeczonym na pewne rodzaje pieszczot przed ślubem (źródła w tej chwili jednak niestety nie pamiętam...) - obecnie jak wspomniałem spotykam się z kapłanami, którzy nie pozwalają się wierzącym pocałować, bo to grzech nieczystości...

Zresztą dostrzegam "małą" niekonsekwencję w działaniach Boga. Po co stworzył mężczyznę, którego krew zaczyna od pewnego okresu jego życia cyklicznie buzować od testosteronu, skoro sam sobie tego nie życzy? Trzy wyjścia przychodzą mi do głowy:
1) Bóg ma wyjątkowe poczucie humoru.
2) Nie jest nieomylny i coś mu nie wyszło
3) Cała ta sprawa z zakazem to jedno wielkie kłamstwo

Poza tym samo traktowanie tak istotnego elementu ludzkiego życia w kategoriach nieczystości, konieczność uzyskania zgody kapłana na rozpoczęcie współżycia... To zwyczajna obraza człowieczeństwa...
Yaoming (7480 punktów)
>spotykam się z kapłanami, którzy nie pozwalają się wierzącym pocałować, bo to grzech nieczystości...
Kiedyś przeczytałem na pewnej katolickiej stronie internetowaj, że pocałunek w policzek, rękę a nawet w usta nie jest uważany przez KK za grzech nieczystości, tylko subtelne okazanie sympati osobie którą się lubi lub wyrażenie miłości. Natomiast pompa ssąco tłocząca(jak żartobliwie nazwał pocałunek z języczkiem autor artykułu na tej katolickiej stronie) jest grzechem. Autor wyjaśnił, że pocałunek jest grzechem gdy prowadzi do pobudzenia seksualnego. Pamiętam, że autor zarzucał francuskim pocałunkom "negatywne oddziaływanie na organizm człowieka". Bardzo dziwna interpretacja grzechu nieczystości. Czasami potrafi mnie podniecić zgrabna nieznajoma dziewczyna po drugiej stronie ulicy. Czy w takiej sytułacji według Kościoła grzeszę, przecież uczucie podniety jest zupełnie naturalne(ludzkie). Dlaczego kościół wymaga, aby ludzie hamowali naturalne popędy, dane nam od Boga. A może seksualność to sprawka szatana!
>Zresztą dostrzegam "małą" niekonsekwencję w działaniach Boga. Po co stworzył mężczyznę, którego krew zaczyna od pewnego okresu jego życia cyklicznie buzować od testosteronu, skoro sam sobie tego nie życzy?
Może Bóg nie przewidział ewolucji układu rozrodczego, hormonalnego itp. Najbardziej jednak opowiadam się za hipotezą, że Diabeł maczał swoje szatańskie palce w płciowości człowieka .
Pozdrawiam

AstralStorm (558 punktów)
>Może Bóg nie przewidział ewolucji układu rozrodczego, hormonalnego itp. Najbardziej jednak opowiadam się za hipotezą, że Diabeł maczał swoje szatańskie palce w płciowości człowieka .

Taa, i dlatego działa tak perfekcyjnie, że ludzie się rozmnażają od milionów lat skutecznie?
I dlaczego w Genesis Bóg przykazał ludziom też się rozmnażać?


Posługując się rozumem, wpływamy na prawdopodobieństwa zdarzeń.
Kurt Gödel
pl.wikipedia.org/wiki/Kurt_GĂśdel
[quote]Anegdota: Gödel po emigracji do USA starał się uzyskać obywatelstwo amerykańskie. W tym celu należało między innymi zdać "egzamin" ze znajomości konstytucji Stanów Zjednoczonych. Gödel, rzetelnie przygotowując się do egzaminu odkrył, że sama konstytucja jest wewnętrznie sprzeczna logicznie, co usiłował udowodnić przed komisją egzaminacyjną. Na jego szczęście obecni przy tym przyjaciele matematyka (min. Albert Einstein) nie pozwolili mu na to...[/quote]
Potwierdzasz nastepujaca regule:
Zadne prawa demokratyczne nie chronia obywateli przed wprowadzeniem dyktatury w panstwie demokratycznym
Brzozowska
>Kiedyś byłbym sceptyczny odnośnie katastroficznych
>wizji, ale teraz mówię wam: niedługo obudzimy się z
>przysłowiową ręką w nocniku, bo kiedy był na to czas my
>uśmiechaliśmy się z politowaniem, podczas gdy władza robiła
>co tylko mogła nie czując zbyt wielkiego oporu ze strony
>społeczeństwa. Pamiętajmy, że tak właśnie doszedł do władzy
>Adolf Hitler - metoda małych kroków w połączeniu z
>początkowym przekonaniem ze strony społeczeństwa, że to
>tylko epizod na scenie politycznej daje naprawdę niezłą
>pozycję startową do wprowadzenia poważnych ograniczeń
>demokracji
>[...]
>Od dłuższego czasu
>pierwszą myślą jaka mi towarzyszy jest "co oni znów
>wymyślili?"... Tak się składa, że ostatnio coraz częściej
>znajduję przynajmniej jeden artykuł odpowiadający na to
>pytanie, które sam sobie w myślach zadaje.

Podzielam przytoczone niepokoje Autora wątku.
Kurt Gödel
Atlantis!
Zapomniales o ustawie o sytuacjach kryzysowych!
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,69906,4055532.html
Cytat:
W tej chwili konstytucja przewiduje możliwość wprowadzenia tzw. stanów nadzwyczajnych, a więc stanu wojennego, wyjątkowego lub stanu klęski żywiołowej. Ustawy szczegółowo regulują, w jakich sytuacjach te stany mogą być wprowadzane, jak władza może ograniczać prawa i wolności, np. wprowadzić zakaz podróżowania, rekwirowanie auta, zakaz strajku.
(...)
Min. Soloch odpowiedział, że ustawa nie zagraża prawom i wolnościom, a zdefiniowanie sytuacji kryzysowej jest trudne. - Zawsze musi w tym być element subiektywny.
(...)
O definicję sytuacji kryzysowej pytaliśmy już w marcu specjalistów. Zarówno dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, jak i prof. Piotr Winczorek zwracali uwagę, że definicja sytuacji kryzysowej jest nieprecyzyjna i trzeba to naprawić w Senacie. Także dr Piotr Radziewicz, główny specjalista ds. legislacji z Kancelarii Senatu, zauważył, że ustawa posługuje się pojęciami nieostrymi, "które stwarzają zbyt szeroki zakres swobodnej oceny dla organów państwa". Jego zdaniem definicja sytuacji kryzysowej "nie spełnia standardu przyzwoitej legislacji". I w związku z tym jest niezgodna z konstytucją. Radziewicz powołał się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, że zasady przyzwoitej legislacji muszą być przestrzegane szczególnie starannie, gdy chodzi o przepisy dotyczące praw człowieka.


Czyli jest tak: zblizaja sie wybory 2009. Przedtem robimy akcje "silny pedal bis" i oglaszamy wedle wlasnego widzimisie stan kryzysowy. Wtedy Jarus moglby faktycznie rzadzic do 91 urodzin.
Tw. Gödla o niezupelnosci + Kafka LIVE
Kurt Gödel
www.pobocz(*)-kartki-na-benzyne,917320,3876
To nie ja zwariowalem z "sytuacja kryzysowa". Lecz najpiekniejszy jest komentarz do tego, jest na koncu.
Cytat:
Nie śmiemy wątpić w szlachetne intencje ministerstwa, zastanawia nas jedynie aktualna, krajowa definicja "sytuacji kryzysowej". W samych tylko ostatnich kilku tygodniach było ich co najmniej kilka - począwszy od Markowo-Jurkowo-Zawiszowego rozłamu w PISie a na strajku lekarzy kończąc...
A tak na poważnie...
Cóż, złośliwi mówią, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość kogut cuchnąć będzie...
Ostatni stan wojenny mieliśmy w 1983 roku i najwyraźniej powoli szykujemy się do następnego. Mamy już przecież sądy 24-godzinne, mnożymy kolejne służby specjalne, trwa szeroko zakrojony nabór do policji... Niech tylko strajkujący lekarze skumają się z wychudzonymi nauczycielami, a znany z elokwencji i zamiłowania do kamaszy Marszałek Dorn wskrzesi Wojskową Radę Ocalenia Narodowego....

Tak trzymać! Woda płynie, czas leci, kaftany czekają...


Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365