 |
Utraciliśmy raj przez Ewę, czy Adama? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-06-2007 19:10 | Xylomena (48 punktów) | Utraciliśmy raj przez Ewę, czy Adama? | Historia grzechu pierworodnego opowiadana jako nieposłuszeństwo skonsumowania owocu z drzewa odróżniania dobra od zła daje gorsze świadectwo o mentalnosci kobiety, niż mężczyzny. To ona wzięła się na lep kuszenia przez węża, że dzięki temu zdobędzie władzę nad Bogiem (jakby kobiety miewały takie marzenia?), a pomimo zrozumienia, że została oszukana sama przejęła funkcję zwodzenia do nikąd i namówienia Adama na ten sam uczynek... Tylko że zarówno psychologicznie jak i teologicznie, jakoś mało to przekonujące. Gdyby popatrzeć na tą samą historyjkę odrobinę inaczej np. że najwyższą wartością na świecie nie jest jakieś tam posłuszeństwo, tylko miłość, to zdrady kobiety wg Biblii dokonał mężczyzna. To on spodziewając się Boga mściwego (za nieposłuszeństwo właśnie) zapragnął ją wydać na śmierć dla ocelania własnej skóry; chciał żeby ją Bóg ukarał za to, że w ogóle do niego mówiła - "kusiła". Zerwał jedność z kobietą nie bedąc już potem w stanie jej odkupić dla siebie przez całe dzieje świata. Ciążyła na nim klątwa za rozdzielenie pojęcia - człowiek - ustanowionego przez Boga dla mężczyzny i kobiety zjednoczonych i błogosławionych za to poddaniem im całej ziemii. Tak rozpoczęła się śmiertelność dla całego stworzenia, bo człowiek powołany do nieśmiertelności przestał istnieć - nie potrafił wrócić do jedności sam ze sobą, postrzegając wroga w płci przeciwnej, która była jego integralną częścią... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| J.Szulc (5723 punktów) |
Podejście ciekawe, owszem... I co z tego wynika? Zwalanie winy wzajemnie na siebie. Po co? Lubisz tort? A chciałabyś go jeść ciągle, rano, wieczorem i znowu rano? Nudności, potem wymioty, odwodnienie i "do widzenia". Nie ważne przez kogo i z jakiej przyczyny, ale życie tu na Ziemi, z wolną wolą, dobrem i złem jest ciekawsze. A do swojego Raju tak fajnie dążyć. A jaka radocha, jak rzutem na taśmę złapie się choć odrobinę szczęścia...
Pozdrawiam.
---
|
|
 | | Xylomena (48 punktów) | Miałam nadzieję, że ktoś zauważy, iż nie dopominam się o powstanie protestsongu: "To nie ja byłem Adamem!" - weźcie mnie i kochajcie . Ale widocznie smaczek w różnicy wartościowania jest przyćmiony w mojej propozycji na interpretację grzechu pierworodnego. Gdyby było we mnie cokolwiek z tęsknoty za rajem, pewnie już dawno dałabym się uwieść kolorowym obrazkom Świadków Jehowy o świecie mającym wrócić do owego stanu, a nie wymyślałabym, że miłość między kobietą i mężczyzną jest dla Boga ważniejsza, niż do Niego samego. Jakie z tego mogłyby wynikać konsekwencje? Choćby brak zasadności do istnienia hierarchii w życiu społecznym. Jak myślisz?
Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) | Nie bardzo rozumiem o jakiej hierarchiczności myślisz. Czy wyższość mężczyzny? Cóż, tak to sobie ktoś kiedyś wykombinował interpretując pisma i na długi czas tak zostało. A niechże sobie ten biedny facecina myśli, że jest ważniejszy. Moja babcia mawiała - "dać dziecku na wolę, nie płacze". Są głowy i szyje, prawda?  Pozdrawiam.
---
|
|
|  | | Rosi58 (259 punktów) | > Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
Nie "dobzi" tylko dobrzy
Pozdrawiam
|
|
| kakakkaka (3 punktów) |
Ja wiem z tego co mi wiadomo na ten temat historia ma sie nieco inaczej .Kobiety sa motorem napedowym wiekszosci "naszych postepowan " , byc moze biblia interpretuje w ten sposob poczatki swiadomosci samego istnienia ....ale mniejsza o to .Wygnanie z raju jest pozyskaniem tego ciezaru , mamy swiadomosc ze nasz czas wkrotce minie w przeciwienstwie do zwierzat ktorym nie w glowie takie banaly . Pozostaje jedynie pytanie czy nieswiadomosc = niesmiertelnosc ....hmmmmm Nikt tu nie zawinil .... no chyba ze jedynie Ci co niepotrafia czytac miedzy wierszami
|
|
| Vincen Van Gore (179 punktów) | Religie mają to do siebie, że ważniejsze jest posłuszeństwo wobec Boga, niż miłoś to bliskiej osoby, ponieważ to Bóg swarza tą bliską osobe. Pomimo, iż Bóg nakazuje miłość, to i tak posłuszeństwo jest ważniejsze, bo gdyby nie posłuszeństwo, ludzie nie mogliby również kochać.
|
|
| estetka (708 punktów) | >Historia grzechu pierworodnego opowiadana jako >nieposłuszeństwo skonsumowania owocu z drzewa odróżniania >dobra od zła daje gorsze świadectwo o mentalnosci kobiety, >niż mężczyzny. To ona wzięła się na lep kuszenia przez >węża, że dzięki temu zdobędzie władzę nad Bogiem (jakby >kobiety miewały takie marzenia?), a pomimo zrozumienia, że >została oszukana sama przejęła funkcję zwodzenia do nikąd i >namówienia Adama na ten sam uczynek... >Tylko że zarówno psychologicznie jak i teologicznie, jakoś >mało to przekonujące. >Gdyby popatrzeć na tą samą historyjkę odrobinę inaczej np. >że najwyższą wartością na świecie nie jest jakieś tam >posłuszeństwo, tylko miłość, to zdrady kobiety wg Biblii >dokonał mężczyzna. To on spodziewając się Boga mściwego >(za nieposłuszeństwo właśnie) zapragnął ją wydać na śmierć >dla ocelania własnej skóry; chciał żeby ją Bóg ukarał za >to, że w ogóle do niego mówiła - "kusiła". Zerwał jedność z >kobietą nie bedąc już potem w stanie jej odkupić dla >siebie przez całe dzieje świata. Ciążyła na nim klątwa za >rozdzielenie pojęcia - człowiek - ustanowionego przez Boga >dla mężczyzny i kobiety zjednoczonych i błogosławionych za >to poddaniem im całej ziemii. >Tak rozpoczęła się śmiertelność dla całego stworzenia, bo >człowiek powołany do nieśmiertelności przestał istnieć - >nie potrafił wrócić do jedności sam ze sobą, postrzegając >wroga w płci przeciwnej, która była jego integralną >częścią...
nawet jakbym bardzo chciala uwierzyc... to mam opory... ale na wszelki wypadek, czy mozna prosic o uzupelnienie informacji, w co bede wierzyc jak uwierze w to co pani pisze? dziekuje z gory
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | Myślę, że przynajmniej na tym Forum nikt Ci nie będzie miał za złe, jeśli nie uwierzysz, wręcz przeciwnie  Zachęcam do rozważenia podanej w wątku kwestii beletrystyczno-kulturowej, jeśli Cię zainteresuje, oczywiście. Pozdrawiam.
|
|
|  | | estetka (708 punktów) | > Myślę, że przynajmniej na tym Forum nikt Ci nie będzie miał za złe, jeśli nie uwierzysz, wręcz przeciwnie  > Zachęcam do rozważenia podanej w wątku kwestii beletrystyczno-kulturowej, jeśli Cię zainteresuje, oczywiście.> Pozdrawiam.??????????
|
|
| |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Pytanie czy wzburzenie? Jakbyś wyraziła się bardziej werbalnie, to mogłabym Ci nawet odpowiedzieć  Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | estetka (708 punktów) | wylacznie zdziwnienie.
|
|
| | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Moją zachętą czy tym tekstem o wierzeniu?
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | To chyba pozostanie tylko reinterpretacją. Zapewne autorzy tych mitów, jako oddani wyznawcy patriarchatu, mieli zamiar obarczyć niewiastę winą [inaczej napisaliby, że wąż skusił oboje], choć Bóh ukarał wszystkich po równo, a już najbardziej wkurzył się na węża. Można powiedzieć, że Adam "zwalił winę" na Ewę, ale ta z kolei "zwaliła winę" na węża - wypadałoby przy okazji i to zreinterpretować [ nienawiść między niewiastą a wężem], a nie tak wybiórczo. Adam oddzielił się od Ewy, ale dopiero po fakcie - ze strachu przed Bogiem. Ewa dała się skusić wężowi - głupia czy nie, komu oceniać - i skusiła Adama. Gdyby był mądry i już wtedy chciał się od niej odwrócić - w imię posłuszeństwa Bogu - zrobiłby to. Dlaczego tak nie uczynił? Z głupoty? Pierwsza interpretacja zasadzałaby się na stwierdzeniu, że po prostu oboje nie byli posłuszni, oboje zgrzeszyli ot tak. Proste uniewinnianie Adama - czyli obwinianie Ewy jako przyczyny - przyznaje, iż był on głupi i Bóg tylko zmarnował wolną wolę na niego. Czy Adam był głupi i/lub zły? E... Może widząc, że "już po ptokach" - Ewa zjadła owoc - i doskonale wiedząc, czym to grozi, z pełną świadomością rzucił się w "grzech", za swoją ukochaną. I jump - you jump, remember?. Może wybrał miłość do Ewy od "miłości" do Boga? A dopiero, gdy zjadł, oczka mu się rozwarły i poznał, co zrobił. Dlaczego nie przyznał się do winy, ani ona, można by długo rozważać. Może w obliczu miłościwego Boga-ojca pryskają wszelkie uczucia do innych istot, tak silne, gdy Bozi "nie ma w pobliżu". Ciekawe, prawda? Jednak nie wiem, czy można uznać to za właściwy grzech - przecież Bóg wyraźnie mówi, za co ich ukarał. Gdyby chodziło o zwalanie winy, nie dostałoby się tak sążniście wężowi. Dlaczego potem Adam nie starał się przebłagać Boga? Nawet gdyby to miało z założenia nic nie dać [wszak o czymś ta długa książka miała być  ], ale byłoby istotne dla interpretacji [wskazywałoby, że Adam faktycznie wyparł się Ewy po całym ekscesie], to należałoby to zamieścić. Ale nie - Adam nawet nie próbował odrzucić Ewy, wręcz przeciwnie - od razu począł z nią syna, a potem żyli długo i prawie szczęśliwie, mając siebie. Coś tu śmierdzi - Bóg karze za nieposłuszeństwo względem niego, które w przypadku Adama wynika z miłości do drugiego człowieka. Zazdrosny? Hę? Nawiasem mówiąc, właśnie dla takich interpretacji nie podoba mi się wizja hebrajskiego boga, niemniej literaturę mają ciekawą  Pozdrawiam.
|
|
 | | Fizyk (17637 punktów) | >To chyba pozostanie tylko reinterpretacją. Zapewne autorzy tych mitów, jako oddani wyznawcy patriarchatu, mieli zamiar obarczyć niewiastę winą [inaczej napisaliby, że wąż skusił oboje], choć Bóh ukarał wszystkich po równo, a już najbardziej wkurzył się na węża. >Można powiedzieć, że Adam "zwalił winę" na Ewę, ale ta z kolei "zwaliła winę" na węża - wypadałoby przy okazji i to zreinterpretować [nienawiść między niewiastą a wężem], a nie tak wybiórczo. >Adam oddzielił się od Ewy, ale dopiero po fakcie - ze strachu przed Bogiem. Ewa dała się skusić wężowi - głupia czy nie, komu oceniać - i skusiła Adama. Gdyby [...]
Jak to te kobiety potrafią wszystko skomplikować! Zaraz, zaraz... czy aby ten wąż co kusił Ewę nie był jednym końcem przyrośnięty do Adama?
|
|
|  | | Xylomena (48 punktów) | Według mnie jak najbardziej, mowa tu o tym wężu, który dokonał zapłodnienia, stąd wieczna nieprzyjaźń między nim, a potomstwem kobiety, które miażdży mu głowę (wedle zapowiedzi) w swoich czeluściach dosyć często. Tylko tak na oko bez ostatecznych rozwiązań...  Hierachia każdego rodzaju (i taka w strukturach pracowniczych) wywodzi się w swej najgłębszej genezie z wiary w Boga karzącego za nieposłuszeństwo, według mnie. Ale skoro taka Jego wizja wzięła się z ludzkiej potrzeby (według proponowanej tu przez mnie koncepualizacji) to zarówno stan faktyczny, jak i gotowość zmiany wyobrażeń nie dałyby sobie rady ze skłonnością ludzi do instutucjonalizowania życia społecznego. Musiałby nastać Bóg karzący za złe sądy na Jego temat... Więc pani Estetka może spokojnie ulec wizji Boga niekarzącego, bez obawy o jakieś zauważalne następstwa. Dziękuję za zwrócenie mi uwagi na błąd ortograficzny (chociaż moja wersja brzmiała mi o wiele fajniej)! Zaraz idę poprawiać  Nie wiem, czy wiecie, że w kręgach watykańskich popularny jest aktualnie pewien mnich, który wygłasza nauki o zblizającym się czasie odkupienia kobiety. Przedstawiona przeze mnie wizja grzechu pierworodnego poniekąd koresponduje z czekaniem na owo wydarzenie, ponieważ mówi właśnie o tym, że kobieta jest zdradzona, ale jeszcze nie odkupiona po owej zdradzie.
Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Historia grzechu pierworodnego opowiadana jako >nieposłuszeństwo skonsumowania owocu z drzewa odróżniania >dobra od zła daje gorsze świadectwo o mentalnosci kobiety, >niż mężczyzny.
Gdyby tego owocu nikt nie skonsumował, to nie mogłabyś mówić o czymś "gorszym" lub "lepszym". Proste?
>To ona wzięła się na lep kuszenia przez węża, [...]
A kim był ten wąż? penisem Adama?
>Tylko że zarówno psychologicznie jak i teologicznie, jakoś >mało to przekonujące.
Owszem. Cała reszta Biblii to zwykłe kazirodztwo. A cała reszta Twojego postu, to zwykłe bzdury.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | Xylomena (48 punktów) | Zupełnie niejasne .Czy to jest wybuch świętego oburzenia tym, jak można omawiać grzech, z którego się korzysta? Czy kolega tylko dostał furii tworząc koncepcję o wyższości pożytków płynących z grzechu pierworodnego, nad stratami? Chętnie zapoznam się z wyjaśnieniami o czym jest powyższy post. Nie bardzo widzę podstawę sporu. Podobnie - potrzebę uświadamiania mnie, co do mojego udziału w grzechu pierworodnym (o ile sam ten grzech jest faktem, ale zdaje się, że akurat w tym względzie nie masz wątpliwości i nie o tym piszesz jako o bzdurach?). Nic nie wiem o tym, czy zjawisko śmiertelności ludzi, to problem, czy byłby nim dopiero jej brak, dlatego nie potrafiłabym dokonać wartościowania którejś płci mając się opierać na nim. W tym sensie mój temat nie dotyczy szukania winnych, lepszych i jestem tylko zdziwiona podejrzeniami, że chodzi w nim o jakieś odbijanie piłeczki (jeden z głosów dyskusji), czy też o wygranie samopoczucia niewinności (?) - Twój głos. Tym niemniej stereotyp, co do większej winy (odpowiedzialności za świat, za moralność na nim panującą) jednej tylko płci niewątpliwie istnieje i w świadomości jego istnienia temat zakładałam. Można by dawać wiele przykładów na to, czym skutkował w dziejach świata i skutkuje nadal kulturowo. Ja posłużyłam się w tym celu znaną interpretacją biblijną, w której wietrzę tendencyjność właśnie tego rodzaju. I może całkiem nietrafnie... Potrafisz mnie w tym względzie przekonać, jakimś mądrzejszym (adekwatniejszym) wywodem, niż o tym że nie potrafiłabym odróżniać lepszości i gorszości bez grzechu pierworodnego (na dodatek całkiem często podejrzewam, że właśnie tego nie potrafię).
A zgodę na nazywanie penisa wężem już raz wydałam w tym wątku. To musi coś znaczyć, że tak nieskutecznie...
Jakim cudem może istnieć prawda w świecie nie posiadającym jednego czasu?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|