Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jestem świeżo upieczonym przyszłym ojcem. Nie chrzczę dziecka.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
08-08-2011 12:22Marecki_ (361 punktów)Jestem świeżo upieczonym przyszłym ojcem. Nie chrzczę dziecka.
Ocena 12 na 12
Otóż moja partnerka jest w ciąży od niedawna , oczywiście ze mną. Chciałbym Was zapytać o wasze doświadczenia, tzn waszych dzieci nieochrzczonych i nie biorących udziału w życiu towarzyskim KK. Na co trzeba zwrócić uwagę, jakie macie dla nas rady. Dziękuję, pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Rafaela (2059 punktów)
>Otóż moja partnerka jest w ciąży od niedawna , oczywiście ze mną.

Gratuluję! Jednego i drugiego

>Na co trzeba zwrócić uwagę, jakie macie dla nas rady.
Rad w punktach nie da się wszystkich wyliczyć.
Zbyt mało informacji, np. czy jesteście oboje osobami niewierzącymi? Zakładam, że tak. Wychowanie drugiego człowieka nie jest nigdy łatwe. Wychowanie bez wiary musi zawsze być oparte na prawdzie i to jest zasadnicza różnica od wychowania w wierze np. katolickiej. Tylko pozornie wydaje się to proste, gdyż dziecko niemal od samego początku będzie stykało się z innym wychowaniem rówieśników. Mimo to warto dziecku wpoić, że jego 'wiarą' jest wiara w prawdę, dążenie do jej poznawania. Jednak by tak było rodzice muszą nauczyć się życia w poszanowaniu prawdy, nawet, gdy jest ona trudna, niewygodna, etc.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Pabloss (4221 punktów)
Na wstępie gratuluję Ci oraz życzę wszystkiego dobrego. My z żoną również nie ochrzciliśmy córki wbrew rodzinie i znajomym. Nie daliśmy się złamać ani zastraszyć przedstawicielom sekty katolickiej. Nie ulegliśmy także presji pseudoateistów, którzy będąc naszymi znajomymi namawiali nas do ochrzczenia dziecka cyt. "dla świętego spokoju i bezpieczeństwa". Podjęliśmy wyzwanie jakim jest wychowanie wolnego człowieka choć nie zamierzamy córki odciąć całkowicie od religii - musi wiedzieć w końcu w co "wierzą" jej znajomi, rodzina itd... Mamy to wielkie szczęście, że sami wychowujemy córkę, więc nie jest narażona na wpływ religii i manipulacji. Do czasu pójścia do szkoły na tyle będzie uświadomiona, że nie będzie tak podatna na psychomanipulacje jak jej rówieśnicy, którzy wożeni są zwykle do kościółka od 2 msc życia.

Ze strony katolików padały słowa że źle postepujemy, że to dziecko nosi w sobie złego ducha itd..., a zwłaszcza, że będzie przśladowane przez rówieśników. Wiemy, że sekta katolicka jest groźna i szuka nowych owieczek, ale nie boimy się jej. Co będzie to będzie, a dopóki jesteśmy w UE każdy obywatel jest równy wobec prawa

Rady dla Ciebie (dla Was):
- nie poddawajcie się i wychowajcie dziecko tak jak chcecie,
- nie dajcie się złamać nawet jeśli wasza rodzina, znajomi, a nawet niewierzący będą oburzeni i będą was zachęcać do włączenia dziecka do grona wspólnoty kościoła (to Wasze dziecko i wy za nie odpowiadacie a oni są tylko przystawką),
- łatwo jest ochrzcić dziecko ale z kościoła nie można się wypisać (apostazja to tylko ekskomunika - nie powoduje wykasowania wpisu w bazach kościelnych), więc jeśli ochrzcicie dziecko a ono nie będzie chciało być katolikiem to sprawicie mu "pamiątkę" na całe życie,
- jak dobrze wychowacie dziecko to dla rówieśników "katolików" może być wzorem jak żyć nie będąc członkiem sekty

Powodzenia
hubin (2274 punktów)
>Chciałbym Was zapytać o wasze doświadczenia, tzn waszych dzieci nieochrzczonych i nie biorących udziału w życiu towarzyskim KK. Na
>co trzeba zwrócić uwagę, jakie macie dla nas rady.

Powiem ci szczerze, że nie jestem przekonany czy jest to dobre rozwiązanie, od dłuższego czasu chodzi mi po głowię wątek z tym związany, dotyczący uogólnienia tej kwestii.

Sam dość wcześnie stwierdziłem, że nie wierzę w bajki opowiadane przez nawiedzonych mitomanów. Było to w czasie w którym społeczeństwo w naszym kraju było znacznie bardziej tolerancyjne. Pamiętam czas gdy niestety religia trafiła do szkół, stałem się akurat wtedy wojującym antyklerykałem co moich rodziców zmuszało do stawiania się w szkole i namiętnych rozmów księżulem. Dziś wiem, że miałem wtedy szczęście trafić na wyjątkowo rozgarniętych przedstawicieli tego gatunku, znakomita większość obecnych ewangelizatorów do pięt im nie dorasta.

Gdy już wreszcie dałem sobie spokój i przestałem zmuszać przedstawicieli KK do tłumaczenia kwestii których sami nie rozumieli, musiałem spędzać czas w środku dnia sam ze sobą bo oczywiście o zajęciach z etyki nikt wtedy nie słyszał a religia zawsze wypadała w środku zajęć. Fakt miałem szczęście bo wtedy byliśmy bardziej tolerancyjnym społeczeństwem, bez tej obudzonej przez medialne celebracje zgonu i zgonów, fali dewocji.
Jednak byłem notorycznie nachalnie molestowany intelektualnie przez samozwańczych ewangelizatorów na każdym kroku spotykałem ludzi twierdzących że wiedzą lepiej, mających nieodpartą potrzebę podzielenia się ze mną tą wiedzą. Dzięki lekcjom religii byłem nieźle uzbrojony w argumenty.

Sądzę, że dziś może być znacznie gorzej.

Teraz weź pod uwagę okres dojrzewania gdy dzieciak zaczyna się buntować podważać znane autorytety, jeżeli w tym trudnym okresie trafi w łapska jakiejś sekty religijnej może być groźnie.
Jeżeli poczytasz życiorysy dewotów zaskakująco wielu z nich miało rozsądne rodziny... ta niepełna hipoteza nie jest udowodniona to raczej przekonanie z moich doświadczeń.

Pod rozwagę:
www.polity(*)za-dominik-od-akcji-krzyz.read

Koniec końców uważam, że lekcje religii są najlepszym sposobem wychowania ateisty.

<- wątek traktujący sprawę ogólnie i pełniej chciałbym założyć jeżeli moderatorzy nie mieliby nic przeciw. Bo od kilku dni coś tam sobie skrobię czytam i zbieram materiały na ten temat.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
hubin (2274 punktów)
Chciałem edytować poprzedni post i źle kliknąłem, oczywiście gratuluję, prawdopodobnie niebawem podzielę twój los.
08-08-2011 20:48 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Koniec końców uważam, że lekcje religii są najlepszym sposobem wychowania ateisty.

Dosyć odważna hipoteza, biorąc pod uwagę fakt, że ogromna większość ludzi wychowanych w danej religii - nigdy jej nie opuszcza.

Choć z drugiej strony - tępy i agresywny ateizm w rodzinie może zaowocować buntem młodego w kierunku religii.
hubin (2274 punktów)

>Dosyć odważna hipoteza, biorąc pod uwagę fakt, że ogromna większość ludzi wychowanych w danej religii - nigdy jej nie opuszcza.

Zależy gdzie, pytanie brzmi też dlaczego tak się dzieje, gdyby spojrzeć na zdaje się przedmowę Boga urojonego Dawkinsa, pisze on tam że chciałby aby czytelnik miał świadomość że może opuścić religię.
Zasadniczo rozglądając się po Europie z wyjątkiem naszego kraju ludzie wiarę marginalizują i opuszczają wręcz masowo.

Przypominam sobie kościoły prowincjonalnej Francji w niedzielę to znajdziesz tam trzech/czterech emerytów w trakcie mszy i sklepy z pamiątkami otwarte non stop...
Ludziom najzwyczajniej w świecie szkoda czasu na hipotezę boga. Zmiana o tyle pozytywna że nastąpiła pokojowo i w gruncie rzeczy samoczynnie.

Podacie może przykłady meczetów ale i one się poddadzą z czasem, odnoszę wrażenie że zacietrzewienie duchownych jest właśnie odpowiedzią na sekularyzację społeczności w Europie. Choć to temat na inną dyskusję.

Jeżeli zaś chodzi ci o bliski wschód, to niestety społeczeństwo tam jest wysoce zindoktrynowane, a opuszczenie wiary nie bardzo jest możliwe, bo ci sami ludzie którzy w innych warunkach byliby prymitywnymi wojowniczymi ateistami gotowi ci wybebeszyć flaki za odstępstwa od religii.

>Choć z drugiej strony - tępy i agresywny ateizm w rodzinie może zaowocować buntem młodego w kierunku religii.

Wiesz znam przypadki gdy rodzice byli naprawdę ateistami wysokich lotów, a dzieciaki później nosiło po jakichś ruchach oazowych i innych dziwacznych imprezach. Nie ograniczałbym się do ograniczonego prymitywnego ateizmu, gdyż ten jest równie mizerny jak religia.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
08-08-2011 21:31 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Cytat:
Teraz weź pod uwagę okres dojrzewania gdy dzieciak zaczyna się buntować podważać znane autorytety

No to zapraszam pod niejedno blokowisko i zobaczysz jak młodzież katolicka się buntuje - ubierz tylko koszulkę np: z godłem Polski a zobaczymy, czy w lustrze będziesz w stanie poznać swą twarz (o ile przeżyjesz) po spotkaniu z owczarnią Jezusa
Jakie autorytety masz w religii? - chodzi Ci o autorytety typu JP II, św Franciszka, oo. Pio, św. Katarzynę? A czy znasz jakieś autorytety od podszewki czy bazujesz na tym co kościół podaje (po wycięciu nieciekawych faktów z życiorysów)?
Cytat:
jeżeli w tym trudnym okresie trafi w łapska jakiejś sekty religijnej może być groźnie.

A czymże jest kościół katolicki? - przecież to jedna z najperfidniejszych i wyrachowanych sekt, która nawet niemowlakom nie odpuszcza. O sekciarskiej stronie KK nie będę pisał bo wielu już poruszało tutaj ten wątek.
Cytat:
Jeżeli poczytasz życiorysy dewotów zaskakująco wielu z nich miało rozsądne rodziny... ta niepełna hipoteza nie jest udowodniona to raczej przekonanie z moich doświadczeń.

Jeżeli poczytasz życiorysy największych tyranów jakich wydała ta ziemia to zobaczysz, że byli to wierzący
Cytat:
Koniec końców uważam, że lekcje religii są najlepszym sposobem wychowania ateisty.

Być może dla Ciebie ale inni mogą mieć (i mają z reguły) inne zdanie na ten temat.
hubin (2274 punktów)
Chyba mnie nie zrozumiałeś...
>A czymże jest kościół katolicki? - przecież to jedna z najperfidniejszych i wyrachowanych sekt, która nawet niemowlakom nie odpuszcza. O sekciarskiej stronie KK nie będę pisał bo wielu już poruszało tutaj ten wątek.

Zgadza się zaliczam KK do sekt religijnych..

>Jeżeli poczytasz życiorysy największych tyranów jakich wydała ta ziemia to zobaczysz, że byli to wierzący

Odnoszę wrażenie że usiłujesz zbudować barykadę gdzie jej nie ma...

>Być może dla Ciebie ale inni mogą mieć (i mają z reguły) inne zdanie na ten temat.

Wybacz ale odnoszę wrażenie, że właśnie mam do czynienia z bezrefleksyjnym "ateizmem". Równie ograniczonym jak religia.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Menel de Lux (3111 punktów)
>Chciałbym Was zapytać o wasze
>doświadczenia, tzn waszych dzieci nieochrzczonych i nie biorących udziału w życiu towarzyskim KK. Na
>co trzeba zwrócić uwagę, jakie macie dla nas rady. Dziękuję, pozdrawiam

To jest po prostu straszne, okropne, niedorzeczne, brak mi przymiotników aby opisać perypetie Mareckiego.
W Naszym "świeckim państwie" ludzie są zmuszeni do stawienia czoła dylematom mającym korzenie w hegemonii KrK.
Ręce opadają po prostu.
Ad meritum:
Wychowuję dwójkę dzieci, może nie jestem idealnym ojcem, ale staram się nim być, (jak każdy z Nas).
Jedno jest pewne:
chrzczenia, komunie i inne srania w bania pod dyktando kleszych zakłamywaczy rzeczywistości nie wchodzą w grę, i nie są w ogóle brane pod uwagę.
Jeżeli ktokolwiek z mojej rodziby ma z tym problem ( no niestety, są tacy którym się takie "fanaberie" w głowach nie mieszczą)- no cóż, to jest tylko i wyłącznie ich problem.
Lodowy (1486 punktów)
>Wychowuję dwójkę dzieci.
A tak racjonalnie, po co Ci dzieci? Pytanie brzmi może beszczelnie, ale nie pytam ze złośliwości.
09-08-2011 20:46 
 Ocena 1 na 1
Menel de Lux (3111 punktów)

>A tak racjonalnie, po co Ci dzieci? Pytanie brzmi może beszczelnie, ale nie pytam ze złośliwości.

Bardzo dziwne pytanie.
Równie dobrze mógłbyś się mnie spytać- po co oddycham?
Spytaj się lepiej "przewodników duchowych" dlaczego nie chcą mieć dzieci?
To jest ciekawostka warta pochylenia się nad nią:
najwięksi orędownicy "prawa naturalnego", żyjący wbrew niemu.
Jedno jest pewne, na pewno nie mam dzieci po to aby je ciągać po kościołach i robić im z mózgu wodę, narażając je przy okazji na kontakt ze starymi kawalerami ubranymi w śmieszne sukienki, o bardzo podejrzanej przeszłości seksualnej zarówno ich jak i całej kościelnej maszyny, której jednym z priorytetów jest i było tworzenie międzynarodowego parasola ochronnego dla pedofilów.
Kowalski (2244 punktów)
Komfort życia Wasz i dziecka w dużej mierze będzie zależeć od środowiska, w jakim mieszkacie. W dużych miastach oddziaływanie sekciarzy jest umiarkowane i spokojnie można je ignorować. Choć problem może być odczuwalny w szkole. Niestety, tu sekciarscy indoktrynerzy okopali się dość mocno. Widoczne jest to na przykład w programach uroczystości szkolnych, no i ciągle brak alternatywy zajęciowej dla dzieci nieuczestniczących w katechezie. Piszę to z perspektywy ojca szesnastolatka, który z dumą mówi o sobie: "jestem ateistą".
zupełna (2507 punktów)
Chciałbym Was zapytać o wasze
>doświadczenia, tzn waszych dzieci nieochrzczonych i nie biorących udziału w życiu towarzyskim KK. Na
>co trzeba zwrócić uwagę, jakie macie dla nas rady.
Jak w każdym innym przypadku uważam, że trzeba starać się byc świadomym rodzicem. Nie zostawiać dziecka samego z pytaniami religijnymi ani z religijną rodziną (np.mogą ochrzcić wbrew woli rodziców i prawa kanonicznego).
Proszę sie rozejrzeć czy w najbliższym otoczeniu nie znajdzie się ktoś o zbliżonych poglądach albo choć tolerancyjny wobec Pana decyzji, bo wsparcie będzie bezcenne.
To niełatwa droga w państiwe wyznaniowym, ale absolutnie możliwa.
pozdrawiam
solasi (6 punktów)
Witam,

moje dziecko jest ochrzczone (ma 5 lat) a ja jestem teolożką... z perspektywy osoby wierzącej pozwalam sobie na kilka słów. W przedszkolu i szkole nie powinien Pan mieć problemu, bo zajęcia z religii są kwestią wyboru rodziców. Z własną rodziną jakoś Pan się pewnie upora, ale wskazuje nieustanną dyskusję (bo pewnie często Pana nie zrozumieją a Pan ich...). Trudnością zapewne największą będzie społeczeństwo i imprezy typu: jasełka w przedszkolu często np. połączone z innym świętem (typu: Dniem Babci). Dziecku przydzielą np. rolę aniołka czy św. Józefa i co wtedy... Czy prezent na Boże Narodzenie dać czy nie? Czasem ludzie niewierzący wymyślają swoje święta- odpowiedniki świąt religijnych... czy o to jednak chodzi? Jak mocno Państwo pozwolą wejść wierze w życie Waszego dziecka... bo i tak z wyznaniem katolickim i innymi będzie mieć do czynienia? Warto wychować w poszanowaniu i szacunku dla innych religii, nawet jeśli się w nic nie wierzy. Szkoda, że głosy przedmówców są takie krytyczne i negatywne. Siła tkwi w odmienności i mądrych rozmowach.
Życzę pięknych chwil, cierpliwości i odwagi...
Serdeczności
solasi
09-08-2011 15:03 
 Ocena 11 na 11
Amai (3012 punktów)
>Trudnością zapewne największą będzie społeczeństwo i imprezy typu: jasełka w przedszkolu często np. połączone z innym świętem (typu: Dniem Babci). Dziecku przydzielą np. rolę aniołka czy św. Józefa i co wtedy...

Odegra rolę aniołka albo Józefa. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mu wcześniej wyjaśnić, skąd się ten zwyczaj bierze i dlaczego kultywuje się go w kraju, w którym większość stanowią chrześcijanie.
Jeśli nauczycielowi historii czy polskiego, przy okazji omawiania greckiej mitologii, przyszłoby do głowy urządzenie szkolnego przedstawienia i odegranie paru mitologicznych opowieści albo dajmy na to "Antygony", wszystkie dzieciaki robiłyby dokładnie to samo. Nie sądzę, żeby wymagało to wiary w Zeusa i całą resztę boskiego towarzystwa.

>Czy prezent na Boże Narodzenie dać czy nie?

A dlaczego nie? Zwyczaj ubierania choinki czy wręczania prezentów nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem - jest po prostu dawną tradycją, którą chrześcijaństwo wplotło we własne wierzenia.

>Czasem ludzie niewierzący wymyślają swoje święta- odpowiedniki świąt religijnych... czy o to jednak chodzi?

Owszem, dokładnie o to. O to, żeby w jakiś sposób uczcić te szczególnie ważne dla nas chwile (na przykład ślub) albo podtrzymać rodzinne tradycje. Nie musi to mieć nic wspólnego z wiarą w jakichkolwiek bogów. A jeśli uważasz, że "odpowiednik" jest czymś gorszym, pozwolę sobie przypomnieć, że chrześcijaństwo również wielu tradycji nie wymyśliło, tylko stworzyło własne odpowiedniki świąt pogańskich.

>Warto wychować w poszanowaniu i szacunku dla innych religii, nawet jeśli się w nic nie wierzy. Szkoda, że głosy przedmówców są takie krytyczne i negatywne. Siła tkwi w odmienności i mądrych rozmowach.

Krytyczne głosy wynikają w dużej mierze z faktu, że żyjemy w społeczeństwie zdominowanym przez katolicyzm, gdzie trudno o szacunek dla innych światopogladów, a "ogół" raczej się z tym ostatnim zdaniem nie zgadza, niestety. Wiadomo, że nie winimy za ten stan wszystkich katolików, ale tak się składa, że na tych nieprzyjemnych każdy - albo prawie każdy - zdążył już trafić. Wielokrotnie.

Poza tym dla osoby wierzącej obecność religi w sferze publicznej (krzyże i religia w szkołach, msze jako część obchodów państwowych świąt itp.) jest tak naturalna, że najczęściej w ogóle nie widzi w tym problemu - i nie rozumie, dlaczego inni go widzą. Może stąd wrażenie, że nasza krytyka bywa zbyt ostra czy agresywna.
hubin (2274 punktów)
Widzę po kolejnych wypowiedziach, że temat ma przyszłość...

Pytanie moje brzmi czy dziecko, sfera jego wychowania to miejsce na manifestacje poglądów rodziców. Ja pod tym względem sam się upośledziłem bo się "zbuntowałem", wiem też że nie było mi łatwo pomimo wsparcia rodziny.

Teraz jednak katolicyzm jest agresywniejszy niż dwadzieścia trzydzieści lat wstecz, może lepiej dziecko uczyć tej mitologii na równi z mitologią grecką, niż narażać na agresję społeczeństwa?

Bojowników ideologicznych o prawdę, proszę o ignorowanie tematu nie macie nic ciekawego do powiedzenia (oczywiście moim zdaniem), a uważam że to wy paliliście stosy parę lat wcześniej (czyli proszę o brak zacietrzewienia a nie o autocenzurę).


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
Marecki_ (361 punktów)
>Pytanie moje brzmi czy dziecko, sfera jego wychowania to miejsce na manifestacje poglądów rodziców.

Oczywiście, że tak. Być może jest to zbyt mocno powiedziane ale rodzice mają prawo i powinni wychowywać swoje dzieci w/g takiego światopoglądu jaki sami wyznają. Oczywiście zgodnie z kanonami etyki (nie religii), estetyki, logiki no i po prostu rozsądnie.
25-08-2011 12:41 
 Ocena 1 na 1
elektromadonna (9 punktów)
>>Pytanie moje brzmi czy dziecko, sfera jego wychowania to miejsce na manifestacje poglądów rodziców.
>Oczywiście, że tak. Być może jest to zbyt mocno powiedziane ale rodzice mają prawo i powinni wychowywać swoje dzieci w/g takiego światopoglądu jaki sami wyznają. Oczywiście zgodnie z kanonami etyki (nie religii), estetyki, logiki no i po prostu rozsądnie.
Hmm, lepiej chyba "po prostu świadomie". Dla mnie ta kwestia, nie jest tak oczywista. Pewnie, że rodzice nie wychowują dzieci wbrew swojemu światopoglądowi, ale pozwolić sobie na nie stawianie swoich poglądów (ale także chodzi mi o wszelkiego rodzaju np. schematy zachowań) w pozycji do dziecka -"mam prawo", "powinienem tak wychowywać", etc., czyli działać świadomie, to już nie jest takie oczywiste. Memy dobrze się trzymają . Może na przykładzie - Twój wstęp do tej dyskusji, jest lekko zabarwiony pewnym, nazwijmy to umownie "socjobiologicznym schematem" (który prawdopodobnie będziesz przekazywać potomstwu w ramach wychowania): "Otóż moja partnerka jest w ciąży od niedawna , oczywiście ze mną. " (tak megaskrótowo: kobieta w ciąży - niepewność ojcostwa - wzmocnienie pewności na zasadzie manifestacji np. werbalnej) - dlaczego zaznaczyłeś, że jesteś Powodem zapłodnienia? Twój założony wątek na tym forum dotyczył innego tematu i wtrącenie tej informacji nie było konieczne, a jednak nastąpiło... Co nie zmienia faktu, że gratuluję i życzę sukcesów na polu działań rodzicielskich.
kariooka (50 punktów)
Na jakiekolwiek pytania dot. tego tematu odpowiadałabym, że moje dziecko samo zadecyduje czy chce "uprawiać" religię i ewentualnie jaką wtedy, kiedy będzie umiało świadomie podejmować takie decyzje. Prawo jazdy jest od lat 17, głosowanie od 18. Niech poczeka i w tym czasie poznaje świat. Uważałabym dziecko za istotę rozumną i sprawnie przetwarzającą fakty, w takim przypadku pewnie zdecydowałoby się żyć bez adoracji i konsekracji
Myślę, że odpowiedź, iż decyzję o ewentualnym chrzcie odsuwacie w czasie i pozostawiacie ją rozumnej istocie jaką jest Wasz potomek jest rozsądna. Na pewno miłośnicy KK i chrztów nie przyjmą tego łatwo do wiadomości, ale może da im to powód do zastanowienia się czy swoje dzieci uważają za zdolne do podjęcia samodzielnej decyzji w tej kwestii czy nie?
pozdrawiam
Kariooka

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365