 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-03-2007 11:53 | Ocykan (3528 punktów) | Niekonsekwencja ateistów | Tolerancyjny wprawdzie ze mnie gość, ale bardzo irytuje mnie wiele wypowiedzi zdeklarowanych ateistów. I nie to mnie irytuje, że piszecie "bóg" (z małej litery) lub że z Niego pokpiwacie. Irytuje mnie Wasza niekonsekwencja. To, że o Nim w ogóle piszecie. Nie piszecie przecież o kukuruksach, woraklach, kamajach ani falanach. Ba, nawet o tak sympatycznych cipiórkach żaden z Was ani się zająknie. Tymczasem o Bogu, istocie według Was przecież również nie istniejącej, piszecie bardzo dużo. Świadczy to moim zdaniem o tym, że tak w głębi ateistycznej duszy wcale nie jesteście Jego nieistnienia pewni. Przecież nikt, poza ewidentnymi grafomanami, nie pisze o sprawach oczywistych. Sami byście chyba wyśmiali "racjonalistę", który by napisał, że Słońce nie krąży wokół Ziemi, krasnoludki nie sikają do mleka a kwiat paproci występuje tylko w bajkach. Tymczasem o Bogu piszecie dużo i Waszymi wypowiedziami wzajemnie umacniacie się w wierze, że On nie istnieje. Ale skoro o Nim piszecie - to jednak istnieje. Przynajmniej w Waszych głowach. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| joice (259 punktów) |
>- to jednak istnieje. Przynajmniej w Waszych >głowach. Gdyby reszta spoleczenstwa poszla po rozum do glowy i uswiadomila sobie,ze bogowie istnieja jedynie w wymiarze mitologicznym ,polemik nie trzeba by juz prowadzic,bo ta oczywistosc zamieszkalaby w swiadomosci kazdego.Swiat bylby madrzejszy ,a ludzie szanowaliby sie wzajemnie zdajac sobie sprawe,ze zycie czlowieka jest najwyzsza wartoscia.
|
|
 | | Kalikles |
>(..)Swiat bylby madrzejszy ,a ludzie szanowaliby sie wzajemnie zdajac sobie sprawe,ze zycie czlowieka jest najwyzsza wartoscia. Pewnie wywołałbym oburzenie wsród moich przyjaciół, wypowiedzią, iż bardziej interesuje mnie ochrona wielorybów, niż głodujace kraje trzeciego świata. - To nie jest dokładny cytat Dawkinsa, ale sens myślę, jest zachowany. Z jakiej to książki ? Dla każdego "racjonalisty", myślę, że jest to lektura obowiązkowa. Zagłębiając się w ewolucjonizm, ( czy to będzie neodarwinizm, pyschologia ewolucyjna itp. ) zawsze znajdę zdanie, które mówi, iż nie jesteśmy wcale tacy wspaniali - teoria ewolucji zrzuca człowieka z piedestału - to odwrót od antropocentrycznej wizji świata. Teraz etykę rozszerza się na całą pzryrodę, nie każdy człowiek będzie w takiej wizji świata miał wartosć najwyższą.
|
|
|  | | joice (259 punktów) | > Teraz etykę rozszerza się na całą pzryrodę, nie każdy >człowiek będzie w takiej wizji świata miał wartosć najwyższą.Gdyby realizm kierowal ludzkoscia,z pewnoscia zycie doczesne czlowieka traktowane byloby powazniej.Byloby najwysza wartoscia dla kazdego,bo zdawalby on sobie sprawe z tego,ze jest ono wszystkim,co przygotowala dla istot zywych natura. Infantylne nadzieje,na trwanie w wiecznosci,na 'sztuczne raje' stanowilyby jedynie element kultury,jako mitologia,rodzaj sztuki. Spoleczenstwo czlowieka mogloby funkcjonowac o wiele sprawniej,gdyby poszanowanie dla ludzkiego zycia( nie mam na mysli zarodkow) bylo nalezyte.W swietle niesmiertelnosci obiecywanej przez zbawicieli wymiar tego zycia zbyt mocno marnieje. Ewolucjonizm sprawil,ze czlowiek spada z piedestalu boskosci,i powraca do swiata natury.Natury,ktora w duzej mierze zawladnal,pelen pychy i dumy ze swojej wyjatkowosci. Poszanowanie dla wszelkiego rodzaju zycia byloby z pewnoscia o wiele wieksze na ateistycznej planecie
|
|
| |  | | Kalikles |
> Gdyby realizm kierowal ludzkoscia,z pewnoscia zycie doczesne czlowieka traktowane byloby powazniej. Nie wiem, czy używanie zwrotu "życie doczesne" jest odpowiednie dla ateisty, ale mniejsza z tym, ( sądzę iż doczesne pochodzi od "do czasu ", ale moge się mylić ). Co do realizmu. Taki jest człowiek, nie kieruje sie w pełni logiką, nie jest robotem zaprogramowanym na jakies działanie, ale jak chcą ewolucjonisci - dziełem przypadku. Podświadomosć również działa na nasze zachowanie, zatem wiesz, że niezależnie od swiatopoglądu człowiek nie będize się zachowywał racjonalnie, lub jak to ujęłaś nie będize nim kierował w 100 % realizm. > Byloby najwysza wartoscia dla kazdego,bo zdawalby on sobie sprawe z tego,ze jest ono wszystkim,co przygotowala dla istot zywych natura. Tak, ale to jedna z opcji. Pomyśl o ludziach którzy wiedząc, iż Bóg jest jedynie mitem nie godzą się na warunki życia i wyzysk - zdajac sobie sprawę, że te ulotne chwile życia, które są im dane, są niepowtarzalne i jedyne. Wielu mogłoby byc niezadowolonym z panujacych mechanizmów spolecznych. - Jeśli ja miałbym 100 % pewność, iż życie kończy się wraz ze smiercią, zaś moje warunki przypominałyby te, panujace w krajach trzeciego świata - nawoływałbym do rewolucji (!). > Infantylne nadzieje,na trwanie w wiecznosci,na 'sztuczne raje' stanowilyby jedynie element kultury,jako mitologia,rodzaj sztuki. Niektórzy mogliby stracic sens życia, popaśc w nałogi, zagubic się w świecie, gdzie człowiek jest jedynie mało znaczącym pyłkiem, kolejnym stadium, wynikiem ślepej, nierozumnej ewolucji. > Spoleczenstwo czlowieka mogloby funkcjonowac o wiele sprawniej,gdyby poszanowanie dla ludzkiego zycia( nie mam na mysli zarodkow) bylo nalezyte.W swietle niesmiertelnosci obiecywanej przez zbawicieli wymiar tego zycia zbyt mocno marnieje. Ale to równiez jest teraz zarzucane niektórym postulatom etyków o światopogladzie ateistycznym. Redukcjonizm kultury, człowieka do procesów biochemicznych, wprowadzanie kategorii jakosci życia - grozi deprecjacją ludzkiego życia. > Ewolucjonizm sprawil,ze czlowiek spada z piedestalu boskosci,i powraca do swiata natury.Natury,ktora w duzej mierze zawladnal,pelen pychy i dumy ze swojej wyjatkowosci. Otóż to," pełen dumy i pychy", z powdu rozumu dzieki któremu moze zapanowac nad przyrodą. > Poszanowanie dla wszelkiego rodzaju zycia byloby z pewnoscia o wiele wieksze na ateistycznej planecie ta emotikonka chyba znaczy, iż nie dokońca właśnie tak by było. Ewolucja jeszce nie wyparła z człowiek dume i pyche. Lasy deszcowe są wicinane, a na mieszkańcach krajów tzreciego swiata wielkie koncerny farmaceutyczne przeprowadzają ryzykowne badania. To nie jest wynikiem religijnosci prezesów tych koncernów, ale chęc zysku i pycha nimi powoduje. Świat bez istoty, której ponoc nie ma nie zyskalby na wartosci. " CZłowiek jest z natury głupi " jak zauważył Stanisław Lem. Zajrzyj co tez nowego dzisaj się mówi w etyce.
|
|
| google | Oczywiście, że Bóg istnieje.. w naszych głowach-wszystkich. Żyje sobie w każdej na swój sposób. Czemu się tym zajmują? Widocznie ma to wpływ na ich środowisko większy niż kukuruksy itp. I nie, nie są to najwidoczniej sprawy oczywiste, bo gdyby były, rzeczywiście nikt by się tym nie zajmował, podobnie jak np. krążeniem Ziemi wokół Słońca. Teraz rozumiesz? EOT.
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >nie są to najwidoczniej sprawy oczywiste,
Niektórzy jednak ateiści (a może nawet większość) uważają nieistnienie Boga za sprawę oczywistą i bezdyskusyjną. Do tego stopnia oczywistą, że nie wahają się przypisywać swoim oponentom, którzy tej "oczywistości" nie dostrzegają, co najmniej ograniczenia umysłowego.
|
|
|  | | LEGION (3161 punktów) | > Niektórzy jednak ateiści (a może nawet większość) uważają nieistnienie Boga za sprawę oczywistą i bezdyskusyjną. Do tego stopnia oczywistą, że nie wahają się przypisywać swoim oponentom, którzy tej "oczywistości" nie dostrzegają, co najmniej ograniczenia umysłowego.A niektórzy teiści rewanżują się tym samym. Są siebie warci. Mam tylko nadzieję, że jedni i drudzy stanowią margines.  NIE KLIKAĆ
|
|
|  | | Pandorra (1289 punktów) | >Niektórzy jednak ateiści (a może nawet większość) uważają nieistnienie Boga za sprawę oczywistą i bezdyskusyjną. Do tego stopnia oczywistą, że nie wahają się przypisywać swoim oponentom, którzy tej "oczywistości" nie dostrzegają, co najmniej ograniczenia umysłowego.
Niektórzy jednak teiści (a może nawet większość) uważają istnienie boga za sprawę oczywistą i bezdyskusyjną. Do tego stopnia oczywistą, że nie wahają się przypisywać swoim oponentom, którzy tej "oczywistości" nie dostrzegają, co najmniej ograniczenia umysłowego.
To działa w obie strony.
|
|
| Celecrin (11895 punktów) | Cześć Piszemy czasem bóg... z szacunku do człowieka. Krishna jest bogiem. Allah jest bogiem. Siwa jest bogiem. Jezus jest bogiem. Jest wielu bogów. Pisząc Bóg stawałbym po jednej stronie, bo chrześcijański nie ma nazwy. Dlatego jak się napisze Bóg ma się jego na myśli. Jak zauważyłeś Krishna pisze się z dużej, Jehowa też.
Natomiast jak się nie mówi o jakimś konkretnym bogu, TRZEBA pisać z małej, czyż nie? Czy pisząc o Krishnie, będziesz pisał Bóg? Wielcem ciekaw.
Wiemy nie od dziś, że teiści z każdej dupereli potrafią zrobić problem. Prosiłbym jednak nie uogólniaj.
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | Wyjaśniłeś mi, dlaczego zwykłeś pisać "bóg". Chociaż nie wiem po co, przedmiotem mojego wątku nie jest przecież ortografia. Skoro jednak masz ochotę podyskutować na jej temat - ustosunkuję się do kilku Twoich stwierdzeń.
>Allah jest bogiem. Allach jest Bogiem. Zapewne tego nie wiesz, ale Allah nie jest imieniem własnym. Allach to po arabsku Bóg. Dlatego Allah pisze się w obszarze kultury europejskiej z dużej litery. Głupio by wyglądało "allah", no nie?
>Jezus jest bogiem. Jezus jest Bogiem. Jest bowiem współistotny Ojcu, Jahwe, który jest Bogiem.
>Jest wielu bogów. I jeden Bóg.
>Czy pisząc o Krishnie, będziesz pisał Bóg? Wielcem ciekaw. Gdyby hinduizm był religią monoteistyczną to pisałbym o wyznawanym przez nią Bogu - Bóg.
>Wiemy nie od dziś, że teiści z każdej dupereli potrafią zrobić problem. A kto tu robi problem? Przecież napisałem, że nie irytuje mnie pisanie "bóg"
|
|
|  | | LEGION (3161 punktów) | > >Czy pisząc o Krishnie, będziesz pisał Bóg? Wielcem ciekaw.> Gdyby hinduizm był religią monoteistyczną to pisałbym o >wyznawanym przez nią Bogu - Bóg.> >Jezus jest bogiem.> Jezus jest Bogiem. Jest bowiem współistotny Ojcu, Jahwe, który jest Bogiem.Skoro Jezus jest Bogiem i Jahwe jest Bogiem, to chrześcijaństwo nie jest systemem monoteistycznym. Więc możemy o nich spokojnie pisać: bóg NIE KLIKAĆ
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Skoro Jezus jest Bogiem i Jahwe jest Bogiem, to chrześcijaństwo nie jest systemem monoteistycznym. Nie udawaj! Nie uwierzę, że nie słyszałeś o Trójcy Świętej, która jest jednym Bogiem w trzech Osobach.
|
|
| | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Nie udawaj! Nie uwierzę, że nie słyszałeś o Trójcy Świętej, która jest jednym Bogiem w trzech Osobach.O gryfie i centaurze też słyszałem... Co to znaczy jeden w trzech? Trzy Ciała sterowane jednym umysłem? NIE KLIKAĆ
|
|
| | | |  | | sceptymucha | >>Nie udawaj! Nie uwierzę, że nie słyszałeś o Trójcy Świętej, która jest jednym Bogiem w trzech Osobach. >O gryfie i centaurze też słyszałem... >Co to znaczy jeden w trzech? Trzy Ciała sterowane jednym umysłem? Raczej trzy umysly sterowane jednym cialem. W zargonie medycznym to chyba podpada pod rozszczepienie osobowosci lub schizofrenie. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Raczej trzy umysly sterowane jednym cialem. W zargonie medycznym to chyba podpada pod rozszczepienie osobowosci lub schizofrenie.
Nie istnieje a cierpi na schizofrenię... To chyba szczytowe osiągnięcie Twojej logiki, o sceptymucho!
|
|
| | | | | |  | | Archi (547 punktów) | > >Raczej trzy umysly sterowane jednym cialem. W zargonie medycznym to chyba podpada pod rozszczepienie osobowosci lub schizofrenie.> Nie istnieje a cierpi na schizofrenię... To chyba szczytowe osiągnięcie Twojej logiki, o sceptymucho!Kmicic też nie istniał, a był "przez rozum cięty" i leżał bez ducha. 
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| | | | | |  | | sceptymucha | >>Raczej trzy umysly sterowane jednym cialem. W zargonie medycznym to chyba podpada pod rozszczepienie osobowosci lub schizofrenie. >Nie istnieje a cierpi na schizofrenię... To chyba szczytowe osiągnięcie Twojej logiki, o sceptymucho! Wiem, wiem, przepraszam, w dzisiejszych czasach takie zarty podpadaja pod obraze uczyc religijnych. Masz prawo sie zloscic i odgryzac. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Co to znaczy jeden w trzech?
Był taki jeden co chciał to pojąć i nawet sądził, że zdoła. Augustyn mu bodajże było. Rozmyślał nad tym problemem przechadzając się brzegiem morza. W pewnej chwili ujrzał małego chłopca, który w małym wiaderku nosił wodę z morza do dołka wykopanego w piasku. Augustyn sądził początkowo, że to dziecięca zabawa. Minęło jednak sporo czasu a malec wciąż nosił tę wodę i wlewał do dołka. Zaintrygowany Augustyn spytał chłopca, co robi. "Przelewam morze do dołka", odpowiedział malec. Augustyn: "Przecież nie zdołasz ogromnego morza przelać do maleńkiego dołka". A na to chłopiec: "Prędzej ja przelej morze do tego dołka niż ty swoim ograniczonym rozumem pojmiesz naturę Trójcy Świętej". I zniknął.
To oczywiście tylko przypowiastka, ale dobrze oddaje nasze ograniczenia.
|
|
| | | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > To oczywiście tylko przypowiastka, ale dobrze oddaje nasze ograniczenia.Cieszy mnie to, że Jesteście świadomi swoich ograniczeń.  NIE KLIKAĆ
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@ > Co to znaczy jeden w trzech?> (...) "Prędzej ja przelej morze do tego dołka niż ty swoim ograniczonym rozumem pojmiesz naturę Trójcy Świętej". I zniknął.Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Nikt z ludzi - nie tylko profanów, ale nawet najwybitniejszych umysłów chrześcijaństwa, nie potrafi zrozumieć tej "podstawowej tajemnicy chrześcijaństwa". Klepie ten dogmat, jeden teolog za drugim, wyjaśniając go prosto: "Dla ludzkiego umysłu to niepojęte".
I fajnie jest - pojętne umysły chrześcijan wszystko rozumieją!* * * * * Warto przeczytać: Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4873Bóg w chrześcijaństwiewystępuje w trzech osobach (tzw. Trójca Święta: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty), przy czym każda z tych osób jest pełnią Boga, tym samym Bogiem, który jest jeden. Dla sformułowania tego dogmatu Kościół użył pojęć: "substancja", "osoba", "hipostaza", "relacja" itd., nadając nowy - jak powiedział Paweł VI - "niezwykły sens tym pojęciom, przeznaczonym odtąd także do oznaczania niewypowiedzianej tajemnicy, która 'nieskończenie przekracza to, co my po ludzku możemy pojąć'". "Bóg Ojciec" - choć niby stanowi teologiczną interpretację "Jestem, który jestem" , Boga Tory, to charakterologicznie niewiele ma z nim wspólnego. "Pogodzenie" zawdzięczamy Filonowi. Tak prawdę mówiąc to również Stary Testament, czyli przeredagowany wybór pism z żydowskiego Tanach, jest w stosunku do pierwotnych zapisów chrześcijańską manipulacją. I to począwszy od odczytania przykazań otrzymanych od Boga na "kamiennych tablicach", czyli Dekalogu wraz całym Pięcioksięgiem, w którym odnajdziemy dwa różniące się zapisy przykazań, poprzez Księgi Proroków, aż do Pism. Bazują na tym zresztą badacze Pisma Świętego, którzy podczas prowadzonej przez siebie ewangelizacji wykazują katolikom niekonsekwencję poczynań Kościoła w stosunku do Biblijnych zapisów. (Należy tu zaznaczyć, iż używana przez nich argumentacja, choć często trafna, jest dosyć prymitywna i na ogół dobrze przyjmowana jedynie przez osoby mniej wykształcone). "Syn Boży" - pomimo smutnych doświadczeń (ale chyba zgodnie z wszechwiedzą i wszechmocą przewidzianych i zaaprobowanych) został przez "Boga Ojca" wydany na ofiarę odkupienia za grzech wiedzy: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego uwierzy nie zginął, ale miał życie wieczne". Chodził więc Jezus (Jehoszua) po Izraelu - Ziemi Świętej i opowiadał o "Ojcu" oraz swojej nadludzkiej wprost weń wierze. Chodził i nawracał słowem i uczynkiem. Chodził i czynił cuda, skądinąd dosyć skromne jak na "Syna Bożego". Wypełniał Christos mesjańskie posłannictwo "Syna Człowieczego". Został za to srodze osądzony i skazany na śmierć krzyżową. Wyrok okrutny, choć zgodny z ówczesnymi zwyczajami. Wiemy z Ewangelii, że nawet jak na człowieka był kimś niezwykłym, ale choć prawowierny żyd (obrzezany i z matki żydówki) uznający tego samego Boga i przestrzegający religijnych tradycji, to nie chcieli pobratymcy Jemu, a tym bardziej w Niego uwierzyć. Zostały wspominki, w kilkadziesiąt lat później zapisane w kilkunastu (w tym czterech kanonicznych) ewangeliach, oraz garstka wyznawców, która z "Dobrą Nowiną" poszła w świat. Charakter Bogoczłowieka odróżniał zdecydowanie Jezusa Chrystusa od Ojca, choć nie tak do końca jest jasne, czyim synem był syn Maryi, która "mocą boża pozostając dziewicą poczęła z Ducha Świętego". "Duch Święty" - Mały słownik teologiczny utrzymuje, że istota jego posłania, po uwzględnieniu tajemnicy zrozumiała jest bez większego trudu: "Duch Ojca i Syna" jest osobą. "Duch Święty" jest sprawczą mocą. "Za jego sprawą poczęła Maryja, z tej racji nie można Go jednak nazywać 'ojcem' Jezusa". I niby wszystko już jasne, ale spór o pochodzenie "Ducha" od "Ojca i Syna" (Filoque) czy "od Ojca przez Syna" (Per Filium) doprowadził do rozłamu między Wschodem a Zachodem, a zgłębieniu problemu istoty "Ducha Świętego" wielu wybitnych teologów poświeciło dużą część własnego dorobku, do którego poznania zachęcam. Dla racjonalisty dziwnym jest ten monoteizm trynitarny, a robi się jeszcze dziwniejszy, gdy do "Trójcy" dołożymy "Matkę Boską" i "świętych". Efektowną próbą teologicznej ekwilibrystyki jest udowadnianie, że "wynoszenie na ołtarze", beatyfikacja, a później kanonizacja, a więc uznanie pewnej osoby za przedmiot kultu nie jest rodzajem bałwochwalstwa, a tworzenie wizerunków świętych i modlenie się do nich nie jest idolatrią. Wszakże w politeizmie też istnieje hierarchia. Są bogowie pierwsi i bogowie drugorzędni. Bóstwa i półbogowie. A więc czy i tu najistotniejszą jest kwestia nomenklatury? Bajki to ja lubię ogromnie, a im bardziej tajemnicze tym lepsze! Może w nich być i monoteizm trynitarny i kwadratura koła i wniebowstąpienie wraz z ciałem Maryi i inkubusy i jednorożce i mnóstwo innych pojęć dla ludzi niepojętych. .
|
|
| | | | | |  | | Totus (1201 punktów) | Wymyśliłem schemat, który świetnie pasuje do Pisma NT.
1. Ojciec to dawca. 2. Syn to biorca. 3. Duch Święty to obiekt transferu.
Czyż to nie banał ?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
>Wymyśliłem schemat, który świetnie pasuje do Pisma NT. >1. Ojciec to dawca. >2. Syn to biorca. >3. Duch Święty to obiekt transferu. >Czyż to nie banał ?
Totusie, już Panu parokrotnie udało się rozbroić mnie całkowicie. Ma Pan całkowicie rację OSD to jest OSD, a kto nie potrafi tego zrozumieć ten jest głupcem. Podrzucam Panu jeszcze parę cytatów do refleksji:
"Wszystkie istniejące na świecie religie objawione są pełne tajemniczych dogmatów, nipojętych dogmatów, niepojętych reguł, niewiarygodnych cudów, zdumiewających opowieści, które wymyślono chyba jedynie po to, by zachwiać równowagę rozumu."
"Nie ma religii bez tajemnic. Tajemnica jest istotą religii. Religia pozbawiona tajemnic byłaby logiczną sprzecznością."
"Kiedy skarżymy, że nic z religii nie rozumiemy, że na każdym kroku napotykamy w niej odpychające niedorzeczności i rzeczy niemożliwe, odpowiadają nam, że nie mamy prawa nic rozumieć z prawd, które nam religia podaje, że rozum błądzi i jako niepewny przewodnikmoże doprowadzić nas jedynie do zguby. Co więcej zapewnia się nas, że to, co jest szaleństwem w oczach ludzi, jest mądrością w oczach Boga, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych."
To nie są cytaty z sąsiedniego wątku, tylko z tekstu napisanego przez katolickiego księdza w połowie 18 wieku. Czy straciły cokolwiek na aktualności?
Miłego wieczoru!
.
|
|
| | |  | | dżony | > Nie udawaj! Nie uwierzę, że nie słyszałeś o Trójcy Świętej, która jest jednym Bogiem w trzech Osobach.Jezusicku  kolejny mitoman. Wejdź sobie lepiej do trynitarystów i tam ich sobie pomęcz. Pogadajcie sobie w ilu to osobach objawia się wasz bóg, ile natur miał Jezus i ile diabełków mieści się na łebku od szpilki. Wiem, że takie tematy są dla niektórych pasjonujące i stanowią doskonałą pożywkę dla ich religianctwa - ale na twojego boga - daruj sobie te elaboraty  To jest na prawdę nudne.
|
|
| | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | > Jezusicku kolejny mitoman. Wejdź sobie lepiej do trynitarystów i tam ich sobie pomęcz. Pogadajcie sobie w ilu to osobach objawia się wasz bóg, ile natur miał Jezus i ile diabełków mieści się na łebku od szpilki. Wiem, że takie tematy są dla niektórych pasjonujące i stanowią doskonałą pożywkę dla ich religianctwa - ale na twojego boga - daruj sobie te elaboraty To jest na prawdę nudne.Oj biedny dżony, nic nie zrozumiałeś. Przecież ja właśnie udowodniłem, że ateiści są skłonni dyskutować do upadłego o nieistniejącym. Wystarczy tylko o Nim napomknąć. Zobacz, ile tu wypowiedzi. A będzie więcej!
|
|
| | | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Oj biedny dżony, nic nie zrozumiałeś. Przecież ja właśnie udowodniłem, że ateiści są skłonni dyskutować do upadłego o nieistniejącym. Wystarczy tylko o Nim napomknąć. Zobacz, ile tu wypowiedzi. A będzie więcej!Mój Drogi  żeby to udowodnić wystarczy wejść na te wątki: Bóg cię kocha... Paradoks Boga Jakiej jestem wiary Co z grobem Jezusa Czy jakiekolwiek bóstwo istnieje - ostateczne rozstrzygnięcie Czy istnieje dusza ? I zapewne wiele starszych... Szkoda,że traciłeś czas udowadniając to co i tak wiemy.  NIE KLIKAĆ
|
|
| | | | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Szkoda,że traciłeś czas udowadniając to co i tak wiemy. Wiecie, że jesteście niekonsekwentni? I możecie z tym żyć i nadal uważać się za racjonalistów?
|
|
| | | | | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Wiecie, że jesteście niekonsekwentni? I możecie z tym żyć i nadal uważać się za racjonalistów?W czym jesteśmy niekonsekwentni? NIE KLIKAĆ
|
|
| | | | | | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >W czym jesteśmy niekonsekwentni? To ty powinieneś lepiej wiedzieć. Napisałeś przecież: >Szkoda,że traciłeś czas udowadniając to co i tak wiemy. A ja "traciłem czas" udawadniając, że jesteście niekonsekwentni. Czyż nie wynika z tego, iż wiecie, że jesteście niekonsekwentni?
|
|
| | | | | | | | |  | | LEGION (3161 punktów) | > >W czym jesteśmy niekonsekwentni?> To ty powinieneś lepiej wiedzieć. Napisałeś przecież:> >Szkoda,że traciłeś czas udowadniając to co i tak wiemy.> A ja "traciłem czas" udawadniając, że jesteście niekonsekwentni. Czyż nie wynika z tego, iż wiecie, że jesteście niekonsekwentni?Wybacz... Czy ja na starość literków zabyłem? > Oj biedny dżony, nic nie zrozumiałeś. Przecież ja właśnie udowodniłem, że ateiści są skłonni dyskutować do upadłego o nieistniejącym. Wystarczy tylko o Nim napomknąć. Zobacz, ile tu wypowiedzi. A będzie więcej!Tu stoi, że udowodniłeś, iż lubimy sobie pogadać o nieistniejącym? Ani słowa o niekonsekwencji? NIE KLIKAĆ
|
|
| | | | | | | | |  | | dżony | I ty śmiesz tutaj pisać:
>irytuje mnie niekonsekwencja, napastliwość, brak umiaru, >zastępowanie argumentów inwektywami i temu podobne. Mam >jednak nadzieję, że moja irytacja nie przeradza się w >chamstwo ani nawet w zwykłą niegrzeczność.
Właśnie się przeradza - dlatego odpowiem ci w ten sam sposób. Ani przez chwilę nie podałeś żadnego argumentu przemawiającego za swoim pseudo-rozumowaniem. Albo nie rozumiesz czytanego tekstu, albo sam nie wiesz co chcesz powiedzieć. Dlatego nie ma nawet po co pytać po raz wtóry co ma znaczyć ta "niekonsekwencja" bo sam nie masz pojęcia o czym chcesz powiedzieć. Jeden wielki bełkot.
Ot przyszedł sobie popsioczyć, że "bezbożnicy" mają czelność rozważać ideę (i jej różne wersje) istnienia jakiegoś bytu, choć ponoć wiary w to istnienie nie podzielają. Zaiste, rozumowanie godne czterolatka.
Jak bowiem wiadomo, "bezbożnikom" czynić tego nie wolno. Wolno im jedynie przyjąć jedynie słuszną objawioną prawdę czterolatka, bądź się w ogóle nie odzywać. Oto słowo boże.
|
|
| | | | |  | | dżony | Naprawdę nie rozumiem z czym masz tutaj problem  Jestem skłonny dyskutować do upadłego właściwie na każdy temat, byle rozmówca wykazywał minimum pomyślunku, przy czym niekoniecznie musi być ze mną zgodny. Czy to, że zakładam, iż bóg jest jedynie konstruktem ludzkiego mózgu (wynikającym głównie z lęku przed nieznanym i z celowego postrzegania świata), zabrania mi dyskutować na ten temat, brać pod uwagę inne możliwości lub przynajmniej odpowiadać na zarzuty?  Nie dostrzegam tutaj żadnej niekonsekwencji. Gdyby większość ludzi na Ziemi wierzyła w krasnoludki i próbowałaby omamiać swoimi wymysłami tych, którzy nie podzielają ich zdania - również dyskutowałbym do upadłego o krasnoludkach - chociażby po to aby nie stać się jednym z nich, czy żeby te wymysły nie stały się "jedyną świętą prawdziwą oczywistością". Na temat istnienia/nieistnienia bliżej niesprecyzowanego boga (w oderwaniu od jakiejkolwiek konkretnej religii) jestem skłonny dyskutować do woli. Ale jeżeli chcesz sprzedawać opowieści o trójcach, objawieniach, dziewictwach, aniołkach i bożych synach i natchnieniach - to z góry wybacz - ale nie mogę potraktować Cię poważnie
|
|
|  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć > Allach jest Bogiem. Zapewne tego nie wiesz, ale Allah nie jest imieniem własnym. Allach >to po arabsku Bóg. Dlatego Allah pisze się w obszarze kultury europejskiej z dużej litery. >Głupio by wyglądało "allah", no nie?Mylisz się. Określenie Allah wymyślił Mahomet i kazał nazywać tak wymyślonego przez siebie boga. Dokładnie oznacza TEN BÓG. Normalne słowo na "bóstwo" to il To nazwa własna
>>Czy pisząc o Krishnie, będziesz pisał Bóg? Wielcem ciekaw. >Gdyby hinduizm był religią monoteistyczną to pisałbym o wyznawanym przez nią Bogu - >Bóg. Hinduizm jest religią monoteistyczną tak jak chrześcijaństwo . Krishna i Siwa to inkarnacje boga Brahmy. Duchowego stworzyciela świata. Brahma-duch stworzyciel, Krishna-bóg człowiek, Siwa-niszczyciel (koniec świata). Reszta to kwestia uczciwości. Pewnej żydowskiej dziewczynie oddaje się w Polsce cześć godną bogom. Ona w Polsce jest bogiem. To kwestia uczciwości w podejściu do sprawy.
>>Wiemy nie od dziś, że teiści z każdej dupereli potrafią zrobić problem. >A kto tu robi problem? Przecież napisałem, że nie irytuje mnie pisanie "bóg" No to przepraszam.
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | > Określenie Allah wymyślił MahometPoczątkowo słowo Allah było wykorzystywane zarówno przez pogańskich Arabów do określania boga Księżyca, jak i przez chrześcijańskich Arabów do określania Boga jedynego. Nazwę tę później wykorzystał (nie - wymyślił) Mahomet dla Boga jedynego w islamie. pl.wikipedia.org/wiki/Allah> Dokładnie oznacza TEN BÓG. Normalne słowo na "bóstwo" to ilTo nazwa własnaOwszem, ale w sensie określenia, a nie imienia. Allah to nie jest imię Boga. > Hinduizm jest religią monoteistyczną tak jak chrześcijaństwo.To nie całkiem tak. Obecnie inteligentni (ja bym raczej powiedział - wykształceni) hinduiści są monoteistami, ich bogiem jest Brahman - Absolut, który przejawia się pod postacią wielu bogów osobowych (najczęściej jako brodaty mężczyzna o czterech głowach i ramionach). Ciemny lud (czyli ogromna większość) pozostał politeistyczny. W hinduizmie dominują dziś trzy wyznania: wisznuici, śiwaci i siaktowie. www.racjonalista.pl/kk.php/s,18
|
|
| | |  | | Kortez (142 punktów) | ,,Hinduizm jest powszechnie błędnie uważany za religię politeistyczną. Jest to wiara ściśle monoteistyczna, która kładzie nacisk na to, że istnieje tylko jeden Bóg. Odłamy hinduizmu zawierają również cechy monizmu, panteizmu i panenteizmu. W hinduizmie istnieje wiara w bóstwa (sanskr. dewa, np. Brahma, Wisznu, Saraswati), które występują albo jako postać jedynego Boga, albo jako istoty astralne, niższe od Boga (podobnie jak anioły w chrześcijaństwie czy islamie)." żródło: wikipedia
Coś jak z trójcą tylko jeszcze bardziej rozbudowane.
pozdrawiam
|
|
|  | | Krzysztof Imielski (20 punktów) |
>Jezus jest Bogiem. Jest bowiem współistotny Ojcu, Jahwe, który jest Bogiem.
O ile wiem, imię "Jezus" jest takim samym imieniem pospolitym, jak np. moje: "Krzysztof", choć niespotykanym w Polsce, za to np. w Hiszpanii, o ile się nie mylę. BTW: ciekawe, czy można u nas takie imię nadać dziecku. Co by odpowiedziały urzędasy i jak by to uzasadniły? Bo imię "Mohamed" chyba można, jest w końcu pospolitym imieniem, choć egzotycznym.
--wierzę w normalność--
|
|
| sceptymucha | >Irytuje mnie Wasza niekonsekwencja. To, że o Nim w ogóle piszecie. Jak sie wczujesz w ateiste, to zobaczysz, ze boli go nie w miejscu, jakie wytypowales- bol z powodu tego, ze ktos wierzy w boga; ale w bardziej praktycznym miejscu- ze wiara prowadzi do przeznaczania grubych pieniedzy z budzetu panstwa na swiatynie Opatrznosci Bozej (boze zmiluj sie), zamiast na dozywianie dzieci, albo proby wrzucenia bzdur o kreacjonizmie na biologie (jakby ich na religii uczono, to OK), inne to spoleczne postulaty wynikajace z religii czyli antykoncepcja (naturalna hahaha [jaka jest naturalna z definicji? nie uprawianie seksu?]), postulaty do aborcji i sztucznego zaplodnienia (znam bezplodna osoba, ktora jakby mogla wystrzelalaby wszystkich, ktorzy sa przeciw sztucznemu zaplodnieniu) itd. itp. Jedyna droga wydaje sie uswiadamianie absurdow istniejacych w religiach, bo same religie zmieniaja sie na lepsze dopiero wtedy, gdy ktos je do tego zmusi. Pozdrawiam
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | Toteż nie irytuje mnie, że piszecie o wiarach, religiach, wyznaniach czy kościołach. Istnienia tych bytów nie negujecie, zatem nie ma tu żadnej niekonsekwencji.
|
|
|  | | sceptymucha | >Toteż nie irytuje mnie, że piszecie o wiarach, religiach, wyznaniach czy kościołach. Istnienia tych bytów nie negujecie, zatem nie ma tu żadnej niekonsekwencji. Religie (wiele z nich) opieraja sie na pojeciu boga. Atakowanie religii od strony niekonsekwencji/hipokryzji w ich widzeniu/definiowaniu boga jest calkiem dobra metoda. Nie rozumiem, w ktorym miejscu cos nam zarzucasz. Pozdrawiam
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | >Religie (wiele z nich) opieraja sie na pojeciu boga. Atakowanie religii od strony niekonsekwencji/hipokryzji w ich widzeniu/definiowaniu boga jest calkiem dobra metoda. Owszem, dobra kiedy się dyskutuje z wyznawcami jakiejś religii. Wy natomiast rzadko z nimi dyskutujecie (niewielu ich na tym forum). Głównie dyskutujecie między sobą i sobie przytakujecie. I wybacz, ale ja nie widzę sensu w dyskusji o kimś, kto zdaniem obu stron nie istnieje. To przecież przekonywanie przekonanych. I tak jesteście przyzwyczjeni do prezentowanych tu "jedynie słusznych" poglądów, że kiedy się trafi ktś taki jak ja, rzucacie się na niego jak mrówki na agresora. Jedni gryzą, drudzy szczypią a inni tylko plują, każdy według swojej miary. Oczywiście są i tacy, którzy dają odpór merytoryczny. I właśnie dzięki ich istnieniu uważam Racjonalistę za serwis mimo wszystko godny uwagi.
|
|
| | |  | | sceptymucha | >>Religie (wiele z nich) opieraja sie na pojeciu boga. Atakowanie religii od strony niekonsekwencji/hipokryzji w ich widzeniu/definiowaniu boga jest calkiem dobra metoda. >Owszem, dobra kiedy się dyskutuje z wyznawcami jakiejś religii. Wy natomiast rzadko z nimi dyskutujecie (niewielu ich na tym forum). Głównie dyskutujecie między sobą i sobie przytakujecie. Wiesz, czasem potrzeba czlowiekowi rozmowy z kims inteligentnym. > I wybacz, ale ja nie widzę sensu w dyskusji o kimś, kto zdaniem obu stron nie istnieje. To przecież przekonywanie przekonanych. Porzadkowanie i systematyzowanie wiedzy/pogladow? > I tak jesteście przyzwyczjeni do prezentowanych tu "jedynie słusznych" poglądów, że kiedy się trafi ktś taki jak ja, rzucacie się na niego jak mrówki na agresora. Jedni gryzą, drudzy szczypią a inni tylko plują, każdy według swojej miary. To prawda, ze wierzacy na poziomie (jako dyskutanci) rzadko odwiedzaja racjonaliste i biora udzial w dyskusjach. Jestes wiec rozchwytywany, jak widac. Jesli zauwazysz nieuzasadnione gryzienie/szczypanie/plucie to pisz o tym, z nadzieja, ze czytelnicy ocenia. > Oczywiście są i tacy, którzy dają odpór merytoryczny. I właśnie dzięki ich istnieniu uważam Racjonalistę za serwis mimo wszystko godny uwagi. To mile. Wiesz, ja dla odmiany kilka razy wszedlem dla proby na katolickie fora i probowalem dyskutowac. Niestety (dla kogo?) zorientowalem sie, ze dluzsze przebywanie tam moze grozic mi naglym zatrzymaniem aktywnosci mozgu, wiec opuscilem tamte strony. Powiem wprost, jesli znajdziesz lepsze miejsce do dyskusji, to pisz o nim smialo. Nie mowie, ze tu jest idealnie, ale jest. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >>Głównie dyskutujecie między sobą i sobie przytakujecie. >Wiesz, czasem potrzeba czlowiekowi rozmowy z kims inteligentnym. Niektórzy w tym celu dyskutują z sobą samym.
>>To przecież przekonywanie przekonanych. >Porzadkowanie i systematyzowanie wiedzy/pogladow? Też.
>wierzacy na poziomie (jako dyskutanci) rzadko odwiedzaja racjonaliste i biora udzial w dyskusjach. Jestes wiec rozchwytywany, jak widac. Miło mi, że tak mnie oceniasz. Są jedna i inne opinie. Każdemu odpowiada co innego. I bardzo dobrze, bo inaczej każdy chciałby moją żonę, jak mawiał pewien Żyd, mój znajomy.
>ja dla odmiany kilka razy wszedlem dla proby na katolickie fora i probowalem dyskutowac. Niestety (dla kogo?) zorientowalem sie, ze dluzsze przebywanie tam moze grozic mi naglym zatrzymaniem aktywnosci mozgu, To dziwne, ale mnie do katolickich i innych "religijnych" for nie ciągnie. Widocznie w aspekcie wyboru partnerów do dyskusji też jestem hetero.
|
|
| Przemek K. | Bóg istnieje jako pojęcie w kulturze. Niezależnie od tego, czy istnieje w rzeczywistości jako byt osobowy. Występowanie w kulturze najzupełniej wystarczy, by o czymś pisać i dyskutować.
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >Bóg istnieje jako pojęcie w kulturze. Niezależnie od tego, czy istnieje w rzeczywistości jako byt osobowy. Występowanie w kulturze najzupełniej wystarczy, by o czymś pisać i dyskutować.
W kulturze, jako pojęcia, występują również inne istoty, realnie nie istniejące. Nie spotkałem jednak na forum Racjonalisty dyskusji o istnieniu lub nieistnieniu Zeusa, Prometeusza, Apollina czy Pallas Ateny.
|
|
|  | | LEGION (3161 punktów) | > W kulturze, jako pojęcia, występują również inne istoty, realnie nie istniejące. Nie spotkałem jednak na forum Racjonalisty dyskusji o istnieniu lub nieistnieniu Zeusa, Prometeusza, Apollina czy Pallas Ateny. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie nie ma różnicy między Jahwe i Zeusem. Ani jednego, ani drugiego nie widziałem... NIE KLIKAĆ
|
|
|  | | LEGION (3161 punktów) | A o bogach chrześcijańskich piszemy dlatego, że właśnie z ich wyznawcami najczęściej mamy do czynienia. Nie będziemy przecież z Nimi dyskutować o Zeusie. Korzystamy z modelu który jest najpopularniejszy w naszym kręgu kulturowym. NIE KLIKAĆ
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | >A o bogach chrześcijańskich piszemy dlatego, że właśnie z ich wyznawcami najczęściej mamy do czynienia. Nie będziemy przecież z Nimi dyskutować o Zeusie. Ależ Wy nie dyskutujecie o "bogach chrześcijańskich" z "ich wyznawcami" (a w każdym razie nie przede wszystkim z nimi). To bym jeszcze zrozumiał. Ale Wy dyskutujecie głównie między sobą i (jak to już pisałem) utwierdzacie się wzajemnie w wierze, że Bóg (lub "po waszemu" bóg) nie istnieje. Teiści czynią podobnie, fakt. Ale oni dyskutują o kimś, kto ich zdaniem istnieje (nie ma tu więc niekonsekwencji). No i nie twierdzą, że są racjonalistami.
|
|
| | |  | | LEGION (3161 punktów) | > Ależ Wy nie dyskutujecie o "bogach chrześcijańskich" z "ich wyznawcami" (a w każdym razie nie przede wszystkim z nimi). To bym jeszcze zrozumiał. Ale Wy dyskutujecie głównie między sobą i (jak to już pisałem) utwierdzacie się wzajemnie w wierze, że Bóg (lub "po waszemu" bóg) nie istnieje.Nie wiem jak inni, ale ja nie muszę utwierdzać się w wierze. > Teiści czynią podobnie, fakt. Ale oni dyskutują o kimś, kto ich zdaniem istnieje (nie ma tu więc niekonsekwencji). No i nie twierdzą, że są racjonalistami.Dyskutujemy o wytworze kultury, który, mimo, że nie istnieje materialnie, to niestety ma duży wpływ na materialne otoczenie. Poza tym czasem miło pogdybać. W szkole dyskutuje się o Wallenrodzie i innych takich. Za wzór się stawia. Przyczep się do nich, że nie istnieje... NIE KLIKAĆ
|
|
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | @@@
O Boże Święty, czemu Ty chcąc pokarać człowieka, najpierw mu rozum odbierasz. Szanowny Panie Ocykanie, a zastanowił się Pan, choć odrobinę przed napisaniem tego postu?
>Tolerancyjny wprawdzie ze mnie gość, ale bardzo irytuje mnie wiele wypowiedzi zdeklarowanych ateistów. Nie bardzo tolerancyjny, gdyż wszedł Pan na ich forum, aby pouczać co i jak mają myśleć.
>I nie to mnie irytuje, że piszecie "bóg" (z małej litery). Na szczęście jeszcze nie ma przymusu, ale ponieważ Bóg chrześcijan jest bezimienny, ja traktuję ten rzeczownik jako Jego imię własne i piszę z dużej litery.
>lub że z Niego pokpiwacie. Z Boga pokpiwam nader rzadko, ale z jego wyznawców znacznie częściej. Sami się o to, najczęściej proszą.
>Irytuje mnie Wasza niekonsekwencja. To, że o Nim w ogóle piszecie. Z tą irytacją bezpośrednio spotykam się kilkadziesiąt lat, a pośrednio od pierwszej myśli krytycznej na temat Bogów. Ta irytacja prowadziła do potwornych zbrodni. Od bardzo młodego człowieka jestem pod dużym wrażeniem, że tak wielki procent ludzi wierzy w nieistniejące w rzeczywistości idee. Jakie ich potrzeby taka wiara realizuje? Skąd się bierze? Bogactwo ich wyobraźni.
Rozumiem, że gdy Pan nie podaje swojego wieku, a jako zainteresowanie wpisuje "kobiety" jest Pan bardzo młodym człowiekiem. Proszę trochę poczytać przed pisaniem. Zobaczy Pan jak religioznawstwo może być fascynującym przedmiotem.
>Nie piszecie przecież o kukuruksach, woraklach, kamajach ani falanach. Ba, nawet o tak sympatycznych cipiórkach żaden z Was ani się zająknie. Tak, jak inni wypisujemy też przeróżne rzeczy, ale bajeczki to odstawiamy na innych, powołanych ku temu forach.
>Tymczasem o Bogu, istocie według Was przecież również nieistniejącej, piszecie bardzo dużo. A kto powiedział, że nie istniejącej? Istnieje i istniała w głowach miliardach ludzi. Wpłynęła także na życie miliardów i bieg historii. To żenujące, że można o tym nie wiedzieć.
>Świadczy to moim zdaniem o tym, że tak w głębi ateistycznej duszy wcale nie jesteście Jego nieistnienia pewni. Takie zdanie świadczy tylko o braku zastanowienia się nad tym, co się pisze lub sporym ograniczeniu intelektualnym. Ornitolog wcale nie musi być ptakiem.
>Przecież nikt, poza ewidentnymi grafomanami, nie pisze o sprawach oczywistych. Po pierwsze sprawy związane z religiami są oczywiste tylko dla idiotów. Po drugie, bez przerwy, wchodzą w życie nowe pokolenia zielonych jak Ocykan i należy choć trochę ich uświadomić. Choćby o tym, że istnieją ludzie, którzy myślą inaczej.
>Sami byście chyba wyśmiali "racjonalistę", który by napisał, że Słońce nie krąży wokół Ziemi, krasnoludki nie sikają do mleka a kwiat paproci występuje tylko w bajkach. Po pierwsze miałbym więcej szacunku do tak prostych ludzi, niż mam do teistów z forum Racjonalisty, którzy ledwo coś liznęli, a wydaje im się, że wszystkie rozumy posiedli. Po drugie pisząc cokolwiek na tym forum wypadałoby wiedzieć, co słowo "racjonalista" znaczy.
>Tymczasem o Bogu piszecie dużo i Waszymi wypowiedziami wzajemnie umacniacie się w wierze, że On nie istnieje. Ale skoro o Nim piszecie - to jednak istnieje. Przynajmniej w Waszych >głowach. To tak mądry i przemyślany akapit, że aż przytłacza nas Pański intelekt. Czy gimnazjum, to już Pan skończył. Wiem, że książki są grube i trudne, ale może trochę artykułów w Internecie by Pan poczytał, to ździebko się Panu rozjaśni. Naprawdę ten Pański tekst na tych łamach jest żenujący.
Refleksji nad ciekawymi tekstami życzę i proszę choć trochę pomyśleć przed kliknięciem "edytuj"!
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | Szanowny Panie, Przykro mi, ale nie można Pana określić mianem kulturalnego dyskutanta. Tacy raczej nie zaczynają repliki od postawienia w wątpliwość władz umysłowych adwersarza. Nie podają również w wątpliwość jego wiedzy, wykształcenia, itp, tylko zbijają argumenty, z którymi sią nie zgadzają i przytaczają własne. Toteż nie mogę podjąć polemiki z Panem i ustosunkować się do wielu nielogicznści zawartych w Pańskiej wypowiedzi. Obawiam się jednak, że Pański styl prowadzenia dyskusji mógłby mi się udzielić i obraziłbym człowieka, którego przecież nie znam.
|
|
 | | SamOne | ... >Takie zdanie świadczy tylko o braku zastanowienia się nad tym, co się pisze lub sporym ograniczeniu intelektualnym. Ornitolog wcale nie musi być ptakiem. >>Przecież nikt, poza ewidentnymi grafomanami, nie pisze o sprawach oczywistych. >Po pierwsze sprawy związane z religiami są oczywiste tylko dla idiotów. Po drugie, bez przerwy, wchodzą w życie nowe pokolenia zielonych jak Ocykan i należy choć trochę ich uświadomić. Choćby o tym, że istnieją ludzie, którzy myślą inaczej. >>Sami byście chyba wyśmiali "racjonalistę", który by napisał, że Słońce nie krąży wokół Ziemi, krasnoludki nie sikają do mleka a kwiat paproci występuje tylko w bajkach. >Po pierwsze miałbym więcej szacunku do tak prostych ludzi, niż mam do teistów z forum Racjonalisty, którzy ledwo coś liznęli, a wydaje im się, że wszystkie rozumy posiedli. Po drugie pisząc cokolwiek na tym forum wypadałoby wiedzieć, co słowo "racjonalista" znaczy. >>Tymczasem o Bogu piszecie dużo i Waszymi wypowiedziami wzajemnie umacniacie się w wierze, że On nie istnieje. Ale skoro o Nim piszecie - to jednak istnieje. Przynajmniej w Waszych >głowach. >To tak mądry i przemyślany akapit, że aż przytłacza nas Pański intelekt. Czy gimnazjum, to już Pan skończył. >Wiem, że książki są grube i trudne, ale może trochę artykułów w Internecie by Pan poczytał, to ździebko się Panu rozjaśni. Naprawdę ten Pański tekst na tych łamach jest żenujący. > Refleksji nad ciekawymi tekstami życzę i proszę choć trochę pomyśleć przed kliknięciem "edytuj"! >
A Pan Bogusławski też jest głupiiii Krótko mówiąc sposób argumentacji zwala z nóg, Panie Bogusławski.
|
|
| Jan B (383 punktów) | Z którą częścią nazwy "Filozofia i światopogląd" ma Pański post coś wspólnego? Z "i"?
|
|
| LEGION (3161 punktów) | > Irytuje mnie Wasza niekonsekwencja. To,> że o Nim w ogóle piszecie.A tak serio. Dlaczego Cię to irytuje? NIE KLIKAĆ
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >>Irytuje mnie Wasza niekonsekwencja. To, >>że o Nim w ogóle piszecie. >A tak serio. Dlaczego Cię to irytuje? O kurcze, nie wiem. Taki już jednak jestem, że irytuje mnie niekonsekwencja, napastliwość, brak umiaru, zastępowanie argumentów inwektywami i temu podobne. Mam jednak nadzieję, że moja irytacja nie przeradza się w chamstwo ani nawet w zwykłą niegrzeczność. Atakuję (a przynajmniej staram się atakować) te irytujące mnie cechy a nie ich "nosicieli". Jeżeli nie zawsze mi się to udaje - proszę o wybaczenie.
|
|
| Sycz (227 punktów) | Ale skoro o Nim piszecie >- to jednak istnieje. Przynajmniej w Waszych >głowach.
No pewnie, że istnieje w mojej głowie. Ja to już wiem. Pozwole sobie zacytować coś, co usłyszałem wczoraj w programie "Duże dzieci" prowadzonym przez Pana Wojciecha Manna. Dyskusja dzieciaków była o mózgu. Na pytanie co to jest mózg, dzieciak odpowiedział: - wiem, że mam mózg, ale nic o nim nie wiem.
..................................................................
I ja niestety posiadam mózg (a w nim wiele nie poukładanych i poukładanych danych) i wiem, że czasam myśle o Bogu, Jehowie, Allahu i innych. Czasem też o nich pisze...
Pozdrawiam
Beirut
|
|
| Zyga (1539 punktów) | >Irytuje mnie Wasza niekonsekwencja. To, >że o Nim w ogóle piszecie. Nie piszecie przecież o >kukuruksach, woraklach, kamajach ani falanach. Ba, nawet o >tak sympatycznych cipiórkach żaden z Was ani się zająknie. >Tymczasem o Bogu, istocie według Was przecież również nie >istniejącej, piszecie bardzo dużo.
Wielokrotnie docierało do mnie, że pora zakończyć dyskusje o jakimś tam bycie. Jednak... Takie same dyskusje byłyby prowadzone gdyby państwo utrzymywało świątynie niewidzialnego motyla i opłacało polowania na różowe smoki.
|
|
| keymak (3379 punktów) | >Ale skoro o Nim piszecie >- to jednak istnieje. Przynajmniej w Waszych >głowach.
Kashjdha ma dwie ręce, dwie nogi, jedną rękę, może zrobić wszystko i może zrobić nic. Opisałem Kashjdha, więc Kashjdha istnieje.
Proszę nie podważać istnienia Kashjdha, bo to tylko dowodzi istnienia Kashjdha.
Pozdrawiam.
|
|
| rysiek | > Tymczasem o Bogu piszecie dużo i Waszymi wypowiedziami wzajemnie umacniacie >się w wierze, że On nie istnieje. Ale skoro o Nim piszecie - to jednak istnieje. Przynajmniej w Waszych głowach.
"Piszemy", nie tyle o Bogu, ale o wierze w niego, oraz o problemach z tego wynikających. Wiara i religia są ważnymi faktami kulturowymi, psychologicznymi, mają duży wpływ na działania ludzi, którzy w ogromnej większości deklarują się jako "wierzący".
|
|
| Krzysztof Imielski (20 punktów) | >o Bogu >piszecie dużo i Waszymi wypowiedziami wzajemnie umacniacie >się w wierze, że On nie istnieje. Ale skoro o Nim piszecie >- to jednak istnieje. Przynajmniej w Waszych >głowach
Celna obserwacja. Bo chyba istnieją dwie kategorie "ateistów":
1. anty-teiści, czyli ludzie, którzy wierzą, że nie ma Boga i cierpią prawdziwe męki, gdy ktoś zasiewa w nich wątpliwości. Swa antywiarę podbudowują niekiedy karkołomnymi teoriami pseudonaukowymi (przykłady znamy z lat stalinowskich. Podobni do dewotów, a właściwie - dewoci naopak. Czasem stadium przejściowe u początkującego ateisty. Bo trudno mi nazwać takiego człowieka racjonalistą.
2. a-teiści, ludzie, którzy uznają kwestię istnienia - nieistnienia Boga za rzecz nierozstrzygalną na gruncie racjonalnym. Odrzucają spekulatywne wywody teologów i antyteistów. Nie boją się wątpić, zadawać sobie pytania. Nie walczą z religiami, ale są przeciwni przenikaniu ich wpływów do życia publicznego. "Bóg istnieje dla tych, którzy w niego wierzą" - mówią. Nie obnoszą się ze swymi przekonaniami, ale ich nie ukrywają. Zwykle potrzeba trochę czasu, by dojść do tego etapu...
właściwie jest i trzecia:
3. zwolennicy idei społeczeństwa konsumpcyjnego. Źle powiedziane, bo co to za "idea"? Raczej totalni cynicy. Nie uznają wartości abstrakcyjnych, a zwłaszcza tych niewygodnych. Czasami maskują się, praktykując najpowszechniejszą religię. Bo tak się im spokojniej żyje wsród ludzi (w Polsce).
--wierzę w normalność--
|
|
 | | LEGION (3161 punktów) | > 3. zwolennicy idei społeczeństwa konsumpcyjnego. Źle powiedziane, bo co to za "idea"? Raczej totalni cynicy. Nie uznają wartości abstrakcyjnych, a zwłaszcza tych niewygodnych. Czasami maskują się, praktykując najpowszechniejszą religię. Bo tak się im spokojniej żyje wsród ludzi (w Polsce).Bardzo proszę zostawić cyników w spokoju. Co jak co, ale oni zupełnie nic wspólnego z konsumpcjonizmem nie mieli. > --wierzę w normalność--A co to jest ta normalność? NIE KLIKAĆ
|
|
|  | | Głąbiński (3538 punktów) | >Bardzo proszę zostawić cyników w spokoju. Co jak co, ale oni zupełnie nic wspólnego z konsumpcjonizmem nie mieli. Cała kontrowersja wyniknęła z tego, że potoczne rozumienie słowa "cynik" różni się radykalnie od poglądów filozofów tego kierunku. Jest to fakt, który słusznie powoduje niesmak u wielbicieli kultury helleńskiej, ale z ewolucją znaczenia słów musimy się pogodzić. >A co to jest ta normalność? Odpowiedź na to pytanie wymaga założenia nowego wątku.
Stach M. G.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Przeczytałem ten wątek starannie od a do z. Wpadłem w solidny popłoch. Ateiści, bójcie się Boga!
|
|
| | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | > Przeczytałem ten wątek starannie od a do z. Podziwiam: ja zrezygnowałem na wstępie do pseudologicznych dywagacji a la św. Tomasz z Akwinu.
Stach M. G.
|
|
| anjagi Andrzej Jagiełło |
>Ale skoro o Nim piszecie >- to jednak istnieje. Przynajmniej w Waszych >głowach< Myslę, że tak własnie jest. On (Bóg)istnieje nie tylko w myślach (głowach)ateistów. Także w myslach ludzi głęboko wierzących równiez w myslach agnostyków... Bóg jest to bowiem pewne kulturowe wyobrażenie, dla niektórych marzenie. To wyobrażeie wpływające bez wątpienia na rzeczywistość.Różne na róznych etapach istnienia ludzkości, różne wsród różnych kultur ludzkich.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|