 |
Czym lub kim jest trafione jajo? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-03-2007 14:13 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Czym lub kim jest trafione jajo? | Wielce Szanowni Państwo, co czyni nas człowiekiem i od kiedy nim się stajemy? Kształty, ciało, czy mózg pracujący? Osobno jajo i plemnik jeszcze człowiekiem nie jest. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. "Dla chrześcijaństwa człowiek jest bytem. Bytem przejętym, w odróżnieniu od Boga, który jest bytem absolutnym. Został stworzony z natury, zdolny jest dzięki łasce poznać i umiłować Boga. Jest bytem jednostkowym (substantia), w którym można wyróżnić "istotę" (essentia) i "istnienie" (existentia). Ale choć jest bytem złożonym, to żywe ciało człowieka wraz z duszą stanowi psychofizyczną jedność. Nieśmiertelna dusza stwarzana dla każdego ludzkiego bytu w chwili poczęcia stanowi za życia samą istotę ciała. Jest jego przyczyną i organizacją, a więc to dusza stanowi o mózgu, a nie mózg o duszy. Po śmierci oddziela się od materii przechodząc w istnienie wieczne. (...) Magisterium Kościoła katolickiego mówi, że każdą poszczególną duszę Bóg stwarza z niczego, jednocząc ją z komórkami rodzicielskimi łączącymi się w akcie prokreacji. Chrystianizm zapłodnione jajo utożsamia z człowiekiem. W całym życiu doczesnym dusza wraz z ciałem stanowi jedność stanowiąc wyraz duchowej osobowości człowieka. Prowadząc go do wypełnienia losu życia w drodze do zmartwychwstania. Duszy nie można wyprowadzać z materii, gdyż jest ona substancją - tzn. bytem który "opiera się na samym sobie" - materię organizującym. Bóg jest substancją w stopniu najwyższym, substancja duszy ludzkiej jest zależna od Boga. Dusza raz stworzona uzyskuje nieśmiertelność. Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy. Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku. Wiele przyczyn może spowodować, że prenatalny proces może zostać w sposób naturalny przerwany. Wiele też przyczyn może ten przebieg zakłócić. Biologiczny rozwój od pojedynczej komórki do dojrzałego osobnika jest jednym z cudownych procesów jakie permanentnie przebiegają w naturze, ale rozwój mózgu doprowadził nas do granicy, za którą sama biologia nie jest w stanie wyjaśnić w pełni złożonej ludzkiej natury. Nasze instynkty, a nawet wygląd jest pewną genetyczną predyspozycją, na którą wpływają warunki środowiskowe, ingerując w ludzki los już we wczesnych etapach życia płodowego. Po urodzeniu następuje wieloletni proces socjalizacji, w którym środowisko wyzwala inklinowane genetycznie osobnicze cechy psychosomatyczne. Obserwując rozwój dziecka można najłatwiej prześledzić ewolucję procesów umysłowych." Ciąg dalszy niżej.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
Ciąg dal.
Pojedynczy plemnik zawierający połowę kompletu chromosomów, a jeden ludzki chromosom, zbudowany z kwasu dezoksyrybonukleinowego (DNA) zawiera 50 mln par liter genetycznego czteroliterowego alfabetu (oznaczonego symbolami ACGT) - wniknął do kobiecego jaja zawierającego drugą połowę, rozpoczynając cudowny proces prowadzący do narodzin. Zapłodnione jajo zawiera dziedzictwo przekazywane z pokolenia na pokolenie w formie 23 par chromosomów, z których jeden pochodzi od matki, a drugi od ojca. Geny rozłożone wzdłuż chromosomów, także występują parami. W każdej z par jeden z genów jest dominującym, a drugi regresywnym, jest to jedną z przyczyn tworzenia się niepowtarzalnych kombinacji, determinując za każdym razem unikatowy genotyp odpowiedzialny za budowę indywidualnego osobnika. DNA jest istotą życia. Molekuły DNA tworzą łańcuchy (np. AGACGTGTGTTCA itd.) w których kolejność jest najważniejsza. Cząsteczka DNA ma mniej niż jedną milionową centymetra średnicy, a ich łańcuch znajdujący się w pojedynczej komórce po rozwinięciu liczyłby 175 centymetrów. Nie sposób wskazać, który odcinek odpowiada za określone właściwości organizmu i jakkolwiek naukowcy zidentyfikowali kilka odcinków odpowiadających za określone cechy, to liczba ich jest jeszcze niezmiernie mała. U organizmów o złożonej budowie większość cech jest zdeterminowana nie przez jeden, a kilka genów wchodzących ze sobą w interakcje, toteż nasze genetyczne dziedzictwo nigdy nie jest dokładnie cechami naszych rodziców. Jest to tylko pewna potencja i nie możemy określić, biorąc pod uwagę cechy przodków, jak będzie wyglądało nowo narodzone dziecko, a tym bardziej dorosły człowiek.
Istota stawania się istotą
Maleńka komórka, stanowiąca główkę plemnika, zagnieżdża się w ogromnej komórce jajowej. Powstaje blastula, a później gastrula. Jak daleko od niej do układu nerwowego przyzwoitego ssaka, o człowieku nie wspominając. Ale już wtedy, podczas procesu wytwarzania trzech pierwotnych blaszek płodowych - ektodermy, mezodermy i endodermy zaczyna być widoczną płytka nerwowa. Wszystkie komórki na początku mają taki sam potencjał, ale wraz z rozwojem następuje ich zróżnicowanie i postępujące ograniczenie. Płytka nerwowa składająca się ze 125 000 komórek jest już neuroektodermą przeznaczoną wyłącznie do stworzenia pewnej części układu nerwowego. Płytka w drodze zawinięcia (wpuklenia) przekształca się w rurkę - cewę nerwową. Komórek przybywa, początkowo są uniwersalne (macierzyste), ale wraz z postępującym zróżnicowaniem stają się coraz bardziej przypisane do miejsca i funkcji. Cewa staje coraz grubszą szczególnie na jej głowowym końcu, ale po 8,5 dniach u kurczaka i 4 miesiącach u człowieka ten proces ulega zatrzymaniu. Zaczyna się fascynujący proces, gdy rozmaite komórki przemieszczają się, zmieniają swe kształty i wielkości, a odnajdując miejsce przeznaczenia stają się całkowicie zdeterminowane. Nie wiemy, na jakiej drodze komórki odnajdują drogę do miejsca przeznaczenia. Wiemy, że układ nerwowy jest najprecyzyjniej ukształtowaną tkanką ustroju. Proszę tylko wyobrazić sobie wędrówkę aksonu z oka do komórki docelowej z drugiej strony mózgu. Aksony często przybywają na miejsce wcześniej od neuronu, z którym mają się połączyć. Te, które nie nawiążą właściwych powiązań - "popełniają samobójstwa" i znikają. Takich "wędrówek" - całych komórek, czy tylko ich wypustek - w procesach okresu rozwojowego są miliardy. Wiemy, że budowę i wzrost tych struktur determinują chemiczne sygnały pochodzące z zewnątrz oraz - coraz bardziej - z wewnątrz, z usamodzielniającego się organizmu. Ale antropomorfizując - nadal ważnym jest pytanie, skąd one wiedzą, dokąd zmierzać i dlaczego tak rzadko przy tym się mylą? Ludzki embrion po trzech tygodniach mierzy około trzech milimetrów, po jedenastu na szczycie kolumny kręgosłupa uwidacznia się wyraźna wypukłość, a po pięciu miesiącach widać w ogólnych zarysach główne części mózgu.
Z najważniejszym aspektem budowy mózgu - jego wewnętrznymi połączeniami spotykamy się późno w rozwoju płodu. Synapsy między neuronami zaczynają się formować około siódmego miesiąca rozwoju. Dalej, jak pisze Susan Greenfield: Dziewięć miesięcy po zapłodnieniu większość neuronów, które w przyszłości uformują nasz mózg, trafia do przypisanych im obszarów. Po dotarciu do miejsca swojego przeznaczenia każdy z nich "zapuszcza korzenie" i zaczyna porozumiewać się z sąsiadami, by wespół z nimi stworzyć sieć połączeń synaptycznych. W nowym mózgu neurony nieprzerwanie "wypuszczają" aksony w celu połączenia się z innymi. Spektakularny wzrost wielkości mózgu uwarunkowany jest właśnie procesami rozwoju międzyneuronalnych złącz komunikacyjnych, a nie wyłącznie wzrostem samych neuronów. Wybitny amerykański badacz mózgu dzieci i nastolatków bezinwazyjną metodą MRI Jay Giedd napisał: W wieku sześciu lat osiąga on już 95 % swego dorosłego rozmiaru. Ale substancja szara, myśląca część mózgu, w okresie dzieciństwa nadal się zagęszcza, w miarę jak rozwijają się połączenia komórek nerwowych - trochę jak w przypadku drzewa, na którym pojawiają się nowe gałęzie i rozwidlenia. W korze czołowej, a więc na obszarze odgrywającym kluczową rolę przy formułowaniu, organizacji, strategii proces przyrostu substancji szarej osiąga szczytową wartość w wieku około 11 lat u dziewczynek i około 12 lat w przypadku chłopców, mniej więcej w okresie dojrzewania. Czyli mózg nastolatka nie jest wcale lepiej ukształtowany jak jego ciało.
A kiedy uzyskujemy świadomość? Jakby nie spekulować, to chyba nie przed pojawieniem się synaps; ale czego miałaby dotyczyć świadomość płodu? Może wraz z procesem narodzin? Czy wówczas świadomość wcześniaków i świadomość urodzonych w terminie jest taką samą? A może dopiero w jakiś czas po urodzeniu? Po roku, dwu, trzech, a może jeszcze później? Fizjologia na to pytanie nie potrafi jeszcze udzielić odpowiedzi, choć filozoficznie jest ono niesłychanie ważkie.
Stawanie się człowiekiem jest procesem.
.
|
|
 | | Tofik ($kRz@tEi$tK@) (5585 punktów) | Wydaje mi się, że świadomość uzyskujemy w wieku 1-3 lat. Do dziś pamiętam jeszcze wiele sytuacji z tamtego okresu. Wydaje mi się, że mózg powinien przystosować się do życia poza łanem matki, aby później, poza łonem, uzysakać świdomość. Właściwie (moim zdaniem) zaczynemy być świadomi kiedy piewszy raz się uśmiechamy z jakiejś określonej przyczyny. Może nawet świadomość mamy od urodzenia (mam maleńką kuzynkę, która uśmiecha się przez sen, a sen jest częścią naszej świadomościj), ale pamięć nie jest jeszcze na tyle rozwinięta, żeby zapamiętywać jakieś informacje. Czyli w tym momencie doszłam do wniosku, że świadomość towarzyszy nam od pierwszego szczerego uśmiechu przez sen, czyli zaraz po urodzeniu. (Nie wiem jak to jest u wsześniaków, bo nigdy nie miałam z nimi do czynienia.)
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> "...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
Światek, półświatek i ćwierćświatek PPW (Polskiego Państwa Wyznaniowego) kierowanego pod dyktatem jedynie słusznej doktryny, przez jedynie słuszne partie, toczy się swoim własnym trybem. Komuna mogłaby się od nich uczyć jak wziąć obywateli za mordę. Moim zdaniem, należy już zacząć się bać.
Wirtualna Polska. 14 marca 2007.
Tysiące plakatów i ponad pół miliona ulotek chce wydrukować Liga Polskich Rodzin po głosowaniu nad zmianami w konstytucji dotyczącymi ochrony życia. Partia chce, by do jej potencjalnych wyborców dotarła informacja o tym, którzy posłowie nie poparli tej inicjatywy - ujawnia "Dziennik".
Wydrukujemy tyle milionów ulotek i plakatów z nazwiskami posłów przeciwnych konstytucyjnej ochronie życia, że informacja ta dotrze do każdej polskiej rodziny - zapowiada wiceprezes LPR Wojciech Wierzejski. Zaznacza, że w materiałach znajdą się nazwiska tych posłów, którzy zagłosują w Sejmie przeciw wpisaniu do art. 38. konstytucji zasady ochrony życia "od poczęcia do naturalnej śmierci".
Kochałem się (gdy jeszcze mogłem) z dziewczynami, a głupców to ja p.....
Jesteśmy na szczęście w UNII, już niedługo, do decyzji, wystarczy dołożyć na bilet. A "zawodowi katolicy" (politycy podpierający się katolicyzmem) głównie to "dołożą" temu motłochowi, który na nich głosuje. Taka jest sprawiedliwość dziejowa.
Głosowałem i będę głosował za partiami, dla których wolność obywatelska i demokracja jest wartością naczelną, a więc dopuszczają - w określonych warunkach - aborcję. Dlatego lista ta bardzo mi się przyda!
.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | W opisie Andrzeja chciałbym zwrócić uwagę na dwa momenty: zagnieżdżenie w macicy i powstawanie świadomości.
Spotkałem się z opinią, że proces zagnieżdżenia jest najbardziej niebezpiecznym momentem w rozwoju - w znacznej większości przypadków kończy się niepowodzeniem i zarodek ulega obumarciu. Dla tych, którzy przyznają orzeczeniom papieskim atrybut nieomylności, ew. prawdziwość tej opinii jest o tyle istotna, że wynika z niej, iż Bóg w niejako automatycznie odbywającym się akcie stwarzania duszy (JP II ponoć nieomylnie stwierdził, że odbywa się to nieuchronnie w momencie wnikania plemnika do jaja, a Bóg występuje tu jako bezwolny instrument), powołuje do istnienia istoty ludzkie, które potem masowo giną bez chrztu, co jest dla nich z jakiś względów tragedią (ze zbawieniem nieochrzczonych ludzi zmarłych po urodzeniu jakoś to ma być inaczej: przy obecnym nastawieniu na ekumenizm okazało się, że ci nieochrzczeni w rzeczy samej są ochrzczeni - kto potrafi, niech to wszystko zrozumie).
Co do świadomości, sprawa jest poważniejsza. Umysł człowieka zapamiętuje (uczy się) jeszcze w stadium embrionalnym, jednak pamięć bez świadomości ma zupełnie inną jakość niż świadoma. Zarazem, choć większość epizodów przeżytych w pełnin świadomości ulega zapomnieniu, świadomości niepowiązanej jakoś z pamięcią wyobrazić sobie nie potrafię. Również chyba nie jest możliwe oddzielenie świadomości od analitycznego myślenia, od inteligencji. Sądzę również, że świadomość rozwija się trochę podobnie do mięśni, pamięci i inteligencji, które można pobudzać do rozwoju przez ćwiczenie, jednak zarówno postać jak i przebieg tego rozwoju wydaje się od tamtych istotnie różnić. Istotne jest również pytanie, czy tzw. rozwój świadomości, duchowy, kulturalny, artystyczny i zdolności odczuwania są to synonimy, czy - jak sądzę - określają one każdy co innego?
Stach M. G.
|
|
 | | Totus (1201 punktów) | Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem Pański tekst opisujący zarys realiów procesu stawania się organizmem ludzkim i z wielkim ubolewaniem czytam komentarze o tym, że współcześni "chrześcijanie" łączą boską ideę człowieka ( byt absolutny) do której upodabnianie się (przejmowanie człowieka z punktu widzenia absolutu czyli urzeczywistniający się realnie byt przejęty) z rozwojem materiału biologicznego w łonie matki. Stawanie się Bogiem czy dążenie do uczestnictwa w nim uczciwy chrześcijanin winien kojarzyć z transformacją świadmości czy jak wolimy duszy własnej (istota, essentia) w/przez/z duchem wiecznym opisanym w Chrystusie (istnienie, existentia) do którego dostęp mamy dzięki Słowu i który żyje w Słowie i sam w sobie jest Słowem, które ma moc kreującą i wierzymy, że zwieńczającą również proces stawania się Człowiekiem na płaszczyźnie ducha, która z substancją organiczną po jej uformowaniu się na płaszczyźnie materialnej w drodze rozwoju i dojrzewania ma stanowić psychofizyczną jedność. > Nieśmiertelna dusza stwarzana dla każdego ludzkiego bytu w chwili poczęcia stanowi za życia samą istotę ciała.Znowu z punktu widzenia absolutu wartość zygoty jest minimalna w myśl stosunku "ducha wiecznego" do istoty ciała, cielesności, materii. Zdanie to wyraźnie zrównuje status zarodka ludzkiego z fragmentem wszelkiej materii ożywionej (i tylko tyle znaczącej), której wartość z czasem będzie wzrastać by osiągnąć próg ochronny po urodzeniu. Możemy rygorystycznie założyć, że z chwilą oddzielenia płodu od matki przestaje ona mieć udział w decydowaniu o dziecku gdyż nie jest ono już integralną częścią jej ciała, ale samodzielnym organizmem podlegającym ochronie prawnej jak my wszyscy. Ujmując kolokwialnie powyższy wywód można powiedzieć, że autor cytowanego przez Pana zdania uznał zarodek za totalne zero z duchowego punktu widzenia czyli poparł stanowisko przeciętnego człowieka stosującego rozum również w praktyce świeckiej. Pierwsze oznaki świadomości zarysowujące się po urodzeniu stanowią z punktu widzenia absolutu, który ma się w to to wcielać coś niestosownego, coś co przepełnia grzech pierworodny, któremu należy się przeciwstawić. Jednocześnie nowo narodzone dziecko obdarzone jest pierwszymi oznakami duchowej potencji, czyli zarysem obiektu pożądania dla absolutu i w konfrontacji z nim w wieku młodzieńczym - potencjalnym Synem. I tyle pobieżnie o zarysie tematu pisząc. > Głosowałem i będę głosował za partiami, dla których wolność obywatelska i demokracja jest wartością naczelną, a więc dopuszczają - w określonych warunkach - aborcję.Czy jest w Polsce partia stojąca na straży praw obywatelskich kobiet dopuszczająca wczesną (określone warunki) aborcję na żądanie? Współczując wszystkim pokrzywdzonym w Polsce kobietom i rodzinom, którym kolejne dziecko odebrało siły i ochotę na współżycie pragnę przypomnieć, że w bardziej wyczulonej na ochronę praw człowieka Europie istnieją kliniki aborcyjne gdzie lekarze uszanują Wasze prawo do życia deptane w tym kraju przez dewotów, prawicowych specjalistów od wysokości przyszłych emerytur czy też zatroskaną o przyszłość każdej z Was serialową Hanię z "kultowego" serialu "M jak Mglistość". Pozdrawiam serdecznie
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
@@@
>Ujmując kolokwialnie powyższy wywód można powiedzieć, że autor cytowanego przez Pana zdania uznał zarodek za totalne zero z duchowego punktu widzenia czyli poparł stanowisko przeciętnego człowieka stosującego rozum również w praktyce świeckiej.
Drobna uwaga: Nie, nie "uznał zarodka za totalne zero z duchowego punktu widzenia", gdyż jedynym absolutnym zerem jakie dopuszcza jego ograniczona wyobraźnia, jest temperatura zera bezwzględnego, która jest teoretyczną granicą do jakiej można ochłodzić układ termodynamiczny, wynika to z trzeciej zasady termodynamiki. Warto zwrócić uwagę, że w temperaturze absolutnego zera wszystkie substancje musiałyby być kryształami doskonałymi i z tego względu temperatura ta nie może być osiągnięta przez żadne rzeczywiste ciało. A więc praktycznie niemożliwa do osiągniecia.
W istnieniu wszechświata wszystko jest w ruchu. Wszystko jest procesem, który możemy zapisać na miernikach czasu, coć upływ czasu jest też wielkością względną. Zero nawet totalne ("Wielki wybuch") może być tylko kwestią umowną. Na przykład: gdy chce Pan przyjąć dla tych rozważań moment poczęcia za "totalne zero", to możemy tak dla jakiś celów to zrobić, ale powinniśmy pozostać przy świadomości, iż jest to tylko kwestią umowy.
Co do innych kwestii, nie czuję się kompetentnym.
Miłego dnia.
.
.
|
|
| |  | | Totus (1201 punktów) | Proszę o wybaczenie. Byc może zastosowanie tego kolokwializmu (wyrażenie "totalne zero") było niestosowne.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>Proszę o wybaczenie. Byc może zastosowanie tego kolokwializmu (wyrażenie "totalne zero") było niestosowne. Nic niestosownego nie zauważyłem. Ot, drobna różnica zdań. Natomiast teksty Totusa zauważyłem już dawno. Czasem Pan mnie bawi jakąś prowokacją, a prawie zawsze inspiruje do własnych przemyśleń. Jest Pan ogromnie oryginalny w swoich koncepcjach i o ile nie czuję się kompetentnym w podejmowaniu dyskusji, o tyle z dużym zainteresowaniem zapoznałbym się z jakąś Pańską książką lub większym artykułem. Bardziej sobie cenię samodzielność myśli od obiektywnej racji. Albowiem kto z nas może być absolutnie pewnym, iż nie błądzi w swych osądach.
Miłego dnia życzę.
|
|
 | | szukacz | Człowiek- słowo magiczne.
Człowiek jako jednostka, człowiek jako gatunek. Można też człowieka traktować jako zbiór wszystkich genów ludzkich, które mogę rekombinować w procesie multiplikacji. Niektórzy genetycy traktują ciało jako tymczasowe "opakowanie", ułatwiające przetrwanie i multiplikację genów, nadaląc nazwę gatunkową zbiorowi genów. . Geny mogą przybierać różne formy opakowań np.: u owadów jest to jajo, gąsienica poczwarka, owad dorosły. Co jest bielinkiem kapustnikiem? gąsienica, czy owad dorosły?
Tak naprawdę, to nie człowiek jako opakowanie, jako jednostka, jest istotny,lecz istotny jest zbiór genów rekombinujących.
W tym sensie równie ważny jest plemnik, jajo jak zygota ( tak jak gąsienica,poczwarka).
Śmierć i multiplikacja materiału genetycznego jest warunkiem przetrwania gatunku,który to warunek jest "celem" podstawowym.
Bywa,że śmierć bardziej sprzyja przetrwaniu gatunku, niż multiplikacja. Dlatego śmierci nie należy oceniać negatywnie. Śmierć jest wpisana w mechanizm przetrwania( np. śmierć plemników)
Zygocie katolicy nadają znaczenie magiczne.
Człowiek nie powstaje w momencie łączenia plemnika z komórką jajową. Człowiek powstał w trwającymm X milionów lat procesie ewolucji.
Zabijaniem człowieka jako gatunku może być jego nadmierne rozmnażanie!!!!!
|
|
|  | | Kika (222 punktów) |
> >Tak naprawdę, to nie człowiek jako opakowanie, jako jednostka, jest istotny, lecz istotny jest zbiór genów rekombinujących. Tak przy okazji zapytam trochę z innej beczki. Według jakich kryteriów oceniałbyś wartość zbioru genów rekombinujących w człowieku? Kto jest wg Ciebie wartościowszy jako reproduktor - silny fizycznie, odporny psychicznie, przebojowy tyran mogący wyprodukować w procesie wychowywania własnych dzieci np.: kaleki emocjonalne , co się często zdarza, czy dobroduszny obciążony genetycznie powiedzmy chorobą stawów tatuś, mogący wyprodukować kaleki fizyczne ? Na tak postawione pytanie nie ma zapewne odpowiedzi, ale problem jest chyba czytelny...
>Bywa, że śmierć bardziej sprzyja przetrwaniu gatunku, niż multiplikacja. Dlatego śmierci nie należy oceniać negatywnie. Śmierć jest wpisana w mechanizm przetrwania >Zabijaniem człowieka jako gatunku może być jego nadmierne rozmnażanie!!!!! Zbyt ogólnie powiedziane. To zdanie może być ilustracją tak dla umiarkowanych jak i bardzo skrajnych poglądów. Zależy co się uzna za "zabijanie człowieka jako gatunku".
|
|
| |  | | szukacz | >Tak przy okazji zapytam trochę z innej beczki. Według jakich kryteriów oceniałbyś >wartość zbioru genów rekombinujących w człowieku? >Kto jest wg Ciebie wartościowszy jako reproduktor - silny fizycznie, odporny psychicznie, >przebojowy tyran mogący wyprodukować w procesie wychowywania własnych dzieci np.: kaleki emocjonalne , co się często zdarza, czy dobroduszny obciążony >genetycznie powiedzmy chorobą stawów tatuś, mogący wyprodukować kaleki >fizyczne ? >Na tak postawione pytanie nie ma zapewne odpowiedzi, ale problem jest chyba czytelny...
A jak myślisz, czy należy umożliwić rozmnażanie się osobom chorym psychicznie, np.: małżeństwa w szpitalach dla psychicznie, nieuleczalnie chorych z obciążeniem dziedzicznym? Czy nie dokonujemy selekcji i nie wprowadzamy ograniczeń? A ograniczenia zawierania związków w bliskim pokrewieństwie?
|
|
| | |  | | Kika (222 punktów) | >>Tak przy okazji zapytam trochę z innej beczki. Według jakich kryteriów oceniałbyś >wartość zbioru genów rekombinujących w człowieku? >>Kto jest wg Ciebie wartościowszy jako reproduktor - silny fizycznie, odporny psychicznie, >przebojowy tyran mogący wyprodukować w procesie wychowywania własnych dzieci np.: kaleki emocjonalne , co się często zdarza, czy dobroduszny obciążony >genetycznie powiedzmy chorobą stawów tatuś, mogący wyprodukować kaleki >fizyczne ? >>Na tak postawione pytanie nie ma zapewne odpowiedzi, ale problem jest chyba czytelny... >A jak myślisz, czy należy umożliwić rozmnażanie się osobom chorym psychicznie, np.: małżeństwa w szpitalach dla psychicznie, nieuleczalnie chorych z obciążeniem dziedzicznym? >Czy nie dokonujemy selekcji i nie wprowadzamy ograniczeń? >A ograniczenia zawierania związków w bliskim pokrewieństwie?
Zbyłeś moje pytanie. Powtórzę więc. Według jakich kryteriów oceniałbyś wartość zbioru genów rekombinujących w człowieku? Gdzie ustawiłbyś poprzeczkę dla owego nośnika wartościowego zbioru rekombinujących genów. Odpowiedź na to pytanie ułatwi mi jakieś "zlokalizowanie" Twoich poglądów.
|
|
| | | |  | | szukacz |
>Odpowiedź na to pytanie ułatwi mi jakieś "zlokalizowanie" Twoich poglądów. > Pisząc o genach miałem na myśli geny wszystkich ludzi mogące podlegać potencjalnie rekombinacji. Człowiek, to wszystkie geny ludzkości- w uproszczeniu. Nie miałem na myśli genów pojedynczego człowieka. A co do pytania, to nie jestem selekcjonerem i nie zamierzam nim zostać. Póki co, problem nie istnieje. Inżynieria genetyczna może w inny sposób rozwiązać ten problem, o którym piszesz. Chorobie stawów mającej uwarunkowania genetyczne, będzie można zapobiegać.
|
|
 | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Autor pięknie opisał moment powstania nowego osobnika z gatunku Homo sapiens (czyli człowieka), a za chwilę marudzi, że według nauki nie wiadomo kiedy powstaje nowy człowiek. Schizka czy zakłamanie?
No przecież wiadomo - z chwilą uformowania się diploidalnej zygoty. Potem ten nowy organizm (człowiek) przez stadium zarodka, płodu, dziecka i młodzieńca się rozwija, w potem przestaje sie rozwijać (dorosły), degraduje się biologicznie jako starzec, w krórymś momencie umiera.
Durne twierdzenie, że w najmłodszych chwilach swego istnienia istota ludzka nie jest człowiekiem przypomina dywagacje nazistów, czy człowiekiem jest Murzyn, Słowianin, Cygan czy Żyd.
Cała ta pojęciowa kłamliwa demagogia ma na celu jedno - bezstresową legalizację zabijania najmłodszych ludzi. Przecież można zalegalizować aborcję bez obłudy - ale aborcjoniści nie tylko chcą zabijać, - chcą zabijać i mieć "czyste sumienia", bo według nich rzekomo nie zabijają, bo wcześniej małemu człowiekowi odmówili prawa do bycia człowiekiem.
Dokładnie w takim samym celu główny ideolog III Rzeszy Rosenberg biedził się nad stworzeniem pojęcia "Untermensz", by niemiecki żołnierz nie miał obiekcji przed zabiciem bezbronnego człowieka, którego naziści wykluczyli iure caduco z grona "aryjskich" ludzi.
|
|
|  | | szukacz |
>Dokładnie w takim samym celu główny ideolog III Rzeszy Rosenberg biedził się nad >stworzeniem pojęcia "Untermensz", by niemiecki żołnierz nie miał obiekcji przed zabiciem >bezbronnego człowieka, którego naziści wykluczyli iure caduco z grona "aryjskich" ludzi. To, co piszesz jest znacznym uproszczeniem i nieprawdą. Aby rozumieć zjawisko, należy sięgnąć do źródeł etyki. "Etyka jako zbiór warunków graniczych istnienia grupy" Ponadto słowo "człowiek" ma wiele znaczeń. Ty czepiłeś się jednego i na tym mechanicznym pojmowaniu rzeczywistości budujesz konstrukcje "logiczne". Nie jesteś przypadkiem mechanikiem samochodowym?Typowe bla, bla bla,charakterystyczne dla konstrukcji teologicznych.
|
|
| |  | | szukacz | Ciąg dalszy: Radzę Ci sięgnąć do dorobku przodków, np.: Epikura, aby zrozumieć sens życia, a także do rewolucyjnych, najnowszych osiągnięć genetyki.
Nie można zrobić szynki parmeńskiej w piętnaście minut.Ta szynka musi długo dojrzewać, a procesu nie da się przyspieszyć. Na tym forum nie jesteśmy w stanie Ci pomóc.
Przypomij sobie. Nie wszystko, co wydaje się bardzo oczywiste, jest prawdziwe. Oczywiste było, że Słońce krąży wokół Ziemi, tak oczywiste, że inne zdanie wydawało się całkiem głupie.
|
|
| |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >To, co piszesz jest znacznym uproszczeniem i nieprawdą. Aby rozumieć zjawisko, należy sięgnąć do źródeł etyki.<
Ja nie piszę o etyce, lecz o biologii. Naziści wykluczali nas, Polaków i inne narodowości z grupy pełnoprawnych ludzi na podstawie jakiegoś pseudo naukowego bełkotu. Biologia, czyli prawdziwa nauka o jednym ze zwierząt - człowieku jednak uznaje pełne człowieczeństwo Polaka, Murzyna czy Cygana. Choćby na podstawie DNA. To samo DNA ma mały człowiek - ludzka zygota. Odmawianie uznania jej za człowieka ma taki sam sens, jak odmowa uznania Żyda za człowieka przez nazistów na podstawie kształtu czaszki czy nosa. Ten sam pseudo naukowy bełkot.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>Naziści wykluczali nas, Polaków i inne narodowości z grupy pełnoprawnych ludzi na podstawie jakiegoś pseudo naukowego bełkotu. Biologia, czyli prawdziwa nauka o jednym ze zwierząt - człowieku jednak uznaje pełne człowieczeństwo Polaka, Murzyna czy Cygana. Choćby na podstawie DNA. To samo DNA ma mały człowiek - ludzka zygota. Odmawianie uznania jej za człowieka ma taki sam sens, jak odmowa uznania Żyda za człowieka przez nazistów na podstawie kształtu czaszki czy nosa. >Ten sam pseudo naukowy bełkot.
I otrzymujemy merytoryczną, naukowo uzasanioną, odpowiedź: Nie uznając zygoty za "młodego człowieka" jesteście - o ile niejesteście wprost nazistami - to już na pewno ludźmi opierającymi się na ich ideologii!
Racjonaliści - Szanowny Panie, nie są i nigdy nie byli, POLAKAMI - KATOLIKAMI, choć zdarza im się, że są polskimi katolikami. Nacjonalizm jest nam zdecydowanie obcy.
Racjonalizm, który jest wszakże także humanizmem, zawsze był najdalszy wszelkiej selekcji ludzi. Właśnie tu zrodziło się hasło o równości ludzi, niezależnie od rasy, wyznania, statusu majątkowego, płci i orientacji seksulnej i właśnie dla tych ludzi równość i godność każdego człowieka ma nadal istotne znaczenie. Czego zdecydowanie nie można powiedzieć o większości "obrońców zygoty". Tam wszelkie podziały ludzi są ważne.
Na tym kończę rozmowę z Panem, zamiast argumentów próbuje Pan obrażać, a i to czyni Pan prymitywnie. Na Rydzykowym poziomie.
.
|
|
| | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >Racjonalizm, który jest wszakże także humanizmem, zawsze był najdalszy wszelkiej selekcji ludzi. Właśnie tu zrodziło się hasło o równości ludzi, niezależnie od rasy, wyznania, statusu majątkowego, płci i orientacji seksulnej i właśnie dla tych ludzi równość i godność każdego człowieka ma nadal istotne znaczenie<
Mnie tego pan nie musisz mówić. Mów pan to sobie co dzień, a zwłaszcza ten pominięty przez pana fragment, że niedopuszczalność selekcji ludzi i ich dyskryminacji dotyczny nie tylko kryterium rasy, wyznania, statusu majątkowego, płci i orientacji seksulnej, ale równiez wieku.
Pan dokonujesz dyskryminacji ludzi ze względu na ich wiek. I to tak drastycznie, że młody ludzki organizm śmiesz pan bez żadnej rozsądnej przyczyny wykluczać z grona ludzi. A ja nie lubię niekonsekwentych zakłamańców - zatem domagam się - albo dopuszczasz pan możliwośc dyskryminacji każdego, albo nikogo.
|
|
| | |  | | Mesetchina (119 punktów) |
>Naziści wykluczali nas, Polaków i inne narodowości z grupy pełnoprawnych ludzi na podstawie jakiegoś pseudo naukowego bełkotu. Biologia, czyli prawdziwa nauka o jednym ze zwierząt - człowieku jednak uznaje pełne człowieczeństwo Polaka, Murzyna czy Cygana. Choćby na podstawie DNA. To samo DNA ma mały człowiek - ludzka zygota. Odmawianie uznania jej za człowieka ma taki sam sens, jak odmowa uznania Żyda za człowieka przez nazistów na podstawie kształtu czaszki czy nosa. >Ten sam pseudo naukowy bełkot.
pisałam już gdzieś o tym ale przy tej okazji powtórzę się - czy uznanie że zygota jest człowiekiem rozwiąże jakikolwiek problem? głosy za legalizacją aborcji to nie jest batalia nazistów o ograniczenie zakresu znaczenia słowa "istota ludzka". To ruch myślących ludzi zdających sobie sprawę z konsekwencji np. generowania kolejnych pokoleń niechcianych, porzucanych i od początku skazanych na społeczne upośledzenie dzieciaków, losu kobiet obarczonych opieką nad potomstwem, któremu nie są w stanie zapewnić elementarnych warunków bytowych itp. Nie jesteśmy mordercami - większość zwolenników aborcji uznaje ją za dramatyczną ostateczność, do której w ogóle nie powinno było dojść (tu postulat o rzetelną kampanię na temat antykoncepcji). To wybór mniejszego zła, a nie forsowanie swoich poglądów w kwestii "kiedy zaczyna się życie ludzkie?"
|
|
| | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Twoja wypowiedź spodoba mi się dopiero wtedy, gdy uczciwie i jasno napiszesz:
"Tak, wiem o tym, że aborcja jest zabijaniem ludzi, Zgadzam się na zabijanie dzieci na zlecenie matki z powodów..." - tu wyliczenie powodów. Albo i bez wyliczenia.
Nie jestem wojującym antyaborcjonistą - też uważam, że matka powinna mieć prawo zlecenia ZABICIA swojego dziecka. Ale nie lubię zakłamania - gdy aborcjoniści cynicznie odmawiają zarodkowi człowieczeństwa, to odmawiają go również dzieciom chcianym. I wtedy np. doprowadzenie do poronienia przez jakiegoś bandziora (który np. skopie Twój brzuch, gdy będziesz w upragnionej ciąży) nie jest traktowane jako zabójstwo TWOJEGO dziecka. A powinno być, a bandzior wisieć, a Ty powinnaś mieć zagwarantowana prawna ochronę Twojego dziecka od dnia poczęcia - gdy będziesz tej ochrony chciała.
proste, jasne i uczciwe.
|
|
| | | | |  | | Totus (1201 punktów) | Proszę prosto, jasno i uczciwie określic co czyni zarodek człowiekiem, abym i ja mógł napisac: >"Tak, wiem o tym, że aborcja jest zabijaniem ludzi, Zgadzam się na zabijanie dzieci na zlecenie matki z powodów..." - tu wyliczenie powodów. Albo i bez wyliczenia. Właśnie gdybym to ja był nosicielem zarodka to chciałbym wiedziec jak zareaguje on na proces, któremu zdecyduję się go poddac.
>Nie jestem wojującym antyaborcjonistą - też uważam, że matka powinna mieć prawo zlecenia ZABICIA swojego dziecka. Może zrezygnuje(ę) jeśli Pan przedstawi jakiś argument na obronę człowieczeństwa zarodka. Bardzo proszę, to ważne.
>Ta Ale nie lubię zakłamania - gdy aborcjoniści cynicznie odmawiają zarodkowi człowieczeństwa, to odmawiają go również dzieciom chcianym. Dlatego spróbujmy ustalic na czym polega człowieczeństwo zarodka na którego stan faktyczny matczyne pożądanie wpływu raczej miec nie może.
> I wtedy np. doprowadzenie do poronienia przez jakiegoś bandziora (który np. skopie Twój brzuch, gdy będziesz w upragnionej ciąży) nie jest traktowane jako zabójstwo TWOJEGO dziecka. A czemu nie pobicie kobiety (po co?) ze skutkami wśród których figurowac będzie poronienie zarodka? >A powinno być, a bandzior wisieć, lub zostac zamknięty dożywotnio w dochodowej karnej strefie roboczej jeśli odrzucono stosowanie kary śmierci, ale mniejsza o to. >a Ty powinnaś mieć zagwarantowana prawna ochronę Twojego dziecka od dnia poczęcia - gdy będziesz tej ochrony chciała. Ma pan na myśli aborcję potencjalnych bandytów? Co powstrzyma bandytę przed kopaniem kobiet - czy to, że mogą byc nosicielkami zarodków? A może chodziło Panu o kopanie kobiety jako substytutu zabiegu wczesnego przerwania ciąży (z zakresu medycyny ludowej) ?
>proste, jasne i uczciwe. Mam nadzieję i czekam na odpowiedź.
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | .
@@@
>Proszę prosto, jasno i uczciwie określic co czyni zarodek człowiekiem, abym i ja mógł napisac: >>>>"Tak, wiem o tym, że aborcja jest zabijaniem ludzi, Zgadzam się na zabijanie dzieci na zlecenie matki z powodów..." - tu wyliczenie powodów. Albo i bez wyliczenia. >Właśnie gdybym to ja był nosicielem zarodka to chciałbym wiedziec jak zareaguje on na proces, któremu zdecyduję się go poddac.
>***
>>>>Nie jestem wojującym antyaborcjonistą - też uważam, że matka powinna mieć prawo zlecenia ZABICIA swojego dziecka. >Może zrezygnuje(ę) jeśli Pan przedstawi jakiś argument na obronę człowieczeństwa zarodka. Bardzo proszę, to ważne.
> * * *
>>>>Ta Ale nie lubię zakłamania - gdy aborcjoniści cynicznie odmawiają zarodkowi człowieczeństwa, to odmawiają go również dzieciom chcianym. >Dlatego spróbujmy ustalic na czym polega człowieczeństwo zarodka, na którego stan faktyczny matczyne pożądanie wpływu raczej miec nie może.
********************** @@@ **********************
Szanowny Panie, niesłychanie trafne i bardzo logiczne pytania. Dziekuję za powrócenie dyskusji do meritum.
Miłego dnia życzę.
.
|
|
| | |  | | szukacz | >>To, co piszesz jest znacznym uproszczeniem i nieprawdą. Aby rozumieć zjawisko, należy >sięgnąć do źródeł etyki.sięgnąć do źródeł etyki.podstawie jakiegoś pseudo naukowego bełkotu.
Tyle, że aborcja nie ma nic wspólnego z segregacją rasową.
|
|
| | | |  | | szukacz | >>To, co piszesz jest znacznym uproszczeniem i nieprawdą. Aby rozumieć zjawisko, należy >sięgnąć do źródeł etyki.sięgnąć do źródeł etyki.podstawie jakiegoś pseudo naukowego bełkotu.
Tyle, że aborcja nie ma nic wspólnego z segregacją rasową.
|
|
| | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Ma - segregacja rasowa miała "usprawiedliwić" zabijanie ludzi innej rasy, a segregacja ludzi ze względu na wiek - ma "usprawiedliwić" aborcję, czyli zabijanie innych młodych ludzi.
Pełna analogia.
|
|
| | | | | |  | | szukacz | Nie można wyjmować kilku zdań z kontekstu biologii , bo to fałszuje biologię. Ty fałszujesz biologię. Przy okazji masz wsaprcie cenzora.
|
|
| | | | | |  | | Szukacz | >Ma - segregacja rasowa miała "usprawiedliwić" zabijanie ludzi innej rasy, a segregacja >ludzi ze względu na wiek - ma "usprawiedliwić" aborcję, czyli zabijanie innych młodych >ludzi. >Pełna analogia. Naziści wyjęli z kontekstu biologii kilka zdań, budując na nich swoją ideologię. Ty robisz to samo. Proponuję wstrzymanie się od wydawania wyroku na kilka lat i dobre wykorzystanie tego czasu na poznanie biologii i etyki.
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>Autor pięknie opisał moment powstania nowego osobnika z gatunku Homo sapiens (czyli człowieka), a za chwilę marudzi, że według nauki nie wiadomo kiedy powstaje nowy człowiek. >Schizka czy zakłamanie? Czysty imbecylizm wynikający z braku natchnienia Duchem Bożym.
>No przecież wiadomo - z chwilą uformowania się diploidalnej zygoty. Tak, dla tych natchnionych (czy też nawiedzonych) jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem - jest człowiekiem. Przecież też napisałem, że myśli tak większość w Polsce (co prawda licząc od dołu wykształcenia). Dałem nawet wykładnię nauczania Kościoła, czy jak na zepsutego racjonalistę to za mało?
******************
A dla nauki jest trudne wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie? Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko.
>Potem ten nowy organizm (człowiek) przez stadium zarodka, płodu, dziecka i młodzieńca się rozwija, w potem przestaje sie rozwijać (dorosły), degraduje się biologicznie jako starzec, w krórymś momencie umiera. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy.
>Durne twierdzenie, że w najmłodszych chwilach swego istnienia istota ludzka nie jest człowiekiem przypomina dywagacje nazistów, czy człowiekiem jest Murzyn, Słowianin, Cygan czy Żyd. Jest Pan niebywale delikatnym nazywając tylko "durnym twierdzeniami" wyniki badań współczesnej nauki poszukującej prawdy. Fideiści Prawdę już dawno posiedli i wystarczyło się zapytać. Zygota jest "najmłodszym człowiekiem", a Pan Michał Stanislawkiewicz genialnym myślicielem!
Wiem, że "Prawdziwym Polakiem", to przestałem być, gdy odrzuciłem katolicyzm i dopuściłem się w swym zidioceniu do poniższych myśli: Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku.
>Cała ta pojęciowa kłamliwa demagogia ma na celu jedno - bezstresową legalizację zabijania najmłodszych ludzi. Przecież można zalegalizować aborcję bez obłudy - ale aborcjoniści nie tylko chcą zabijać, - chcą zabijać i mieć "czyste sumienia", bo według nich rzekomo nie zabijają, bo wcześniej małemu człowiekowi odmówili prawa do bycia człowiekiem.
Wielce Szanowny Panie, w Polsce mamy ponad 90% katolików. Wystarczy, aby księża z ambon wytłumaczyli swoim owieczkom, że to grzech i do aborcji będą dopuszczali się tylko ateiści. Jedno - dwa pokolenia i będziecie mieli samych fideistów. A tak poważnie i bez obłudy, to może zamiast budowania nowych - nikomu, poza splendorem - nie potrzebnych świątyń i otaczających ich pałaców. Limuzyn dla kleru. Zajęlibyście się pomocą materialną dla biednych - niechcianych dzieci. Bierzcie moralny wzór z Jurka Owsiaka. Obrzydliwa hipokryzja otaczająca W Polsce sprawy aborcji i eutanazji osiągnęła szczyty demagogii. Jak ogląda się to ordynarne katolickie szambo udające, że to perfumeria, to racjonalista wstydzi się, iż jest Polakiem. Ale, póki co, to nie odbierzecie nam resztek wolności myślenia, a jak Bóg pozwoli, to nasze społeczeństwo też zmądrzeje. Wszak już tak się dzieje. Zbyt prymitywna propaganda kościelna razi nawet najprostszych ludzi. No, do prostaków i prymitywów, to dociera właściwie, ale wśród tych, to sporo ma nawet wyższe wykształcenie lub sprawuje władze w naszym kraju.
>Dokładnie w takim samym celu główny ideolog III Rzeszy Rosenberg biedził się nad stworzeniem pojęcia "Untermensz", by niemiecki żołnierz nie miał obiekcji przed zabiciem bezbronnego człowieka, którego naziści wykluczyli iure caduco z grona "aryjskich" ludzi. Jestem dosyć otwartym i tolerancyjnym człowiekiem, ale wydaje mi się, że powinny być jakieś ograniczenia kulturalne i intelektualne dla pisujących tu polemistów.
Rozumiem, że moderatorzy chcą nam pokazać pewien standard naszego katolicyzmu, ale takie argumenty (porównujące inaczej myślących np. do faszystów) możemy już usłyszeć w "publicznych" radiu i telewizji, nie mówiąc już o stronach internetowych, czy wystąpieniach posłów jedynie słusznych partii.
Zbyt często ewidentnie ograniczony intelektualnie człowiek włącza się do w miarę poważnej dyskusji i prymitywnymi, acz bardzo obraźliwymi argumentami i dąży do zniżenia dyskusji do poziomu Rydzykowego szamba.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
.
|
|
| |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >Czysty imbecylizm wynikający z braku natchnienia Duchem Bożym<
Nie - pańskie dywagacje wynikają raczej z natchnienia Duchem Lewactwa. Bo z nauką - czyli biologią, która ludzką zygotę uznaje za samodzielny organizm ludzki - czyli człowieka - to nic wspólnego nie ma.
Czyżby Pan sugerował, że człowiek jest od pewnej ilości komórek, a wcześniej to jest istota martwa? Albo bakteria a potem np. jamochłon? No czym jest LUDZKA zygota, blastocysta, zarodek, płód, dziecko itd., jesli nie człowiekiem? Czy dla pana nowy człowiek zaczyna się dopiero wtedy, gdy wykształci się mózg? Jeżeli tak - to od którego momentu? Od dziesięciu tygodni, dziesięciu miesiĘcy, czy może dziesięciu lat po zapłodnieniu?
A jezeli tylko móZg jest dla pana wyznacznikiem uznania danej istoty za człowieka, to może odetnę panu głowę, wyłuskam mózg, resztę cisnę do śmieci i będę w ten mózg pompował natlenioną krew z glukozą, aminokwasami, lipidami i innymi składnikami odżywczymi, dostarczał immunoglobuliny oraz hormony? I wszystko będzie cacy, bo zabiłem zwierzę (pańskie ciało z wyjątkiem mózgu), lecz nie zabiłem pańskiego jedynego wyznacznika przynależności do gatunku człowieczego - czyli mózgu?
I na koniec, drogi lewacki doktrynerze - niepotrzebnie biedzisz się, wyzywając mi od rydzykowców. Jestem (w przeciwieństwie do pana) ateistą i racjonalistą, wolę biologię od klerykalnych i lewackich antyklerykalnych religijnych doktryn.
Bo pańskie twierdzenie, że młody osobnik ludzki nie jest człowiekiem jest quasi religijną doktryną, nie mającą nic współnego z biologią.
Marks z tobą i duchem twoim, amen.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
Bóg jak chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera!
>Nie - pańskie dywagacje wynikają raczej z natchnienia Duchem Lewactwa. Bo z nauką - czyli biologią, która ludzką zygotę uznaje za samodzielny organizm ludzki - czyli człowieka - to nic wspólnego nie ma. Opieram swoje poglądy na nauce, a nauka tylko dla fideistycznych doktrynerów jest lewacka. Tylko nawiedzony idiota może "uznać ludzką zygotę za samodzielny organizm ludzki. (nawet 200 dniowe płody nie utrzymują się przy życiu, nie mówiąc o jakiejkolwiek samodzielności).
******************
A może tak by trochę poczytać, zaczynając choćby od Wikipedii: "Stąd należy bardzo precyzyjnie formułować argumenty odwołujące się do życia, by nie popełnić błędu ekwiwokacji. Na przykład argument, że zygota ludzka jest człowiekiem, jest w myśl tej obserwacji błędny poprzez ekwiwokację: człowiek charakteryzuje się drugim poziomem organizacji, podczas gdy zygota istnieje tylko na pierwszym poziomie."
>Czyżby Pan sugerował, że człowiek jest od pewnej ilości komórek, a wcześniej to jest istota martwa? Albo bakteria a potem np. jamochłon? No czym jest LUDZKA zygota, blastocysta, zarodek, płód, dziecko itd., jesli nie człowiekiem? Z jakiegoś powodu nauka ponazywała różne rzeczy i opisała ich dokładne definicje. Panu jak widać w zacietrzewieniu wszystko się pieprzy. Życie z bakterią. Zygota z dzieckiem. Można tak długo jeszcze, tylko do tego lepsza jest strona prolife.pl ?
>Czy dla pana nowy człowiek zaczyna się dopiero wtedy, gdy wykształci się mózg? Jednoznacznie tak.
>Jeżeli tak - to od którego momentu? Od dziesięciu tygodni, dziesięciu miesiĘcy, czy może dziesięciu lat po zapłodnieniu? Każde życie jest procesem. O początkach ludzkiej umysłowości możemy mówić około 200 dni od poczęcia. Ludzkim dzieckiem zaczyna się być po urodzeniu.
>A jezeli tylko móZg jest dla pana wyznacznikiem uznania danej istoty za człowieka, to może odetnę panu głowę, wyłuskam mózg, resztę cisnę do śmieci i będę w ten mózg pompował natlenioną krew z glukozą, aminokwasami, lipidami i innymi składnikami odżywczymi, dostarczał immunoglobuliny oraz hormony? I wszystko będzie cacy, bo zabiłem zwierzę (pańskie ciało z wyjątkiem mózgu), lecz nie zabiłem pańskiego jedynego wyznacznika przynależności do gatunku człowieczego - czyli mózgu? Opisuje Pan chrześcijańską postawę "miłości bliźniego", a ja odwołuję się do humanizmu i nauki, gdzie człowiek jest najwyższą wartością. I nikt nie wpada na pomysły, aby go w jakikolwiek sposób i z czegokolwiek kastrować. Dlatego zupełnie nie możemy się zrozumieć. Jesteśmy z innej bajki.
>I na koniec, drogi lewacki doktrynerze - niepotrzebnie biedzisz się, wyzywając mi od rydzykowców. Jestem (w przeciwieństwie do pana) ateistą i racjonalistą, wolę biologię od klerykalnych i lewackich antyklerykalnych religijnych doktryn. A ja jestem piękną zakonnicą.
>Bo pańskie twierdzenie, że młody osobnik ludzki nie jest człowiekiem jest quasi religijną doktryną, nie mającą nic współnego z biologią. "Młody osobnik ludzki", nawet tak młody, iż oseskiem jest zwanym, jest zdecydowanie człowiekiem i tylko idiota temu przeczy. Ale tylko nawiedzony ideologicznie głupek może uważać za "młodego człowieka" ludzką zygotę. Uważam każdą aborcję dokonywaną przez człowieka za zło, ale żadna ideologia nie zmusza mnie, aby odwracać hierarchię zła i wyżej cenić "potencjalnego człowieka", od człowieka istniejącego.
>Marks z tobą i duchem twoim, amen. Marks zajmował się ekonomią i stosunkami społecznymi. Filozofią i naukoznawstwem zajmował się Engels. Ale jak ktoś niedouczony, a mocno zideologizowany, to tylko głupie epitetowanie mu pozostaje. Obaj byli mądrymi ludźmi, ale idioci, zamiast im, to zaczęli w nich wierzyć. Wykorzystali to manipulanci i wzorem Kościoła zaczęli reinterpretować ich myśli - dopasowując je do swoich aktualnych potrzeb, a zdobywszy aparat represji zmuszano innych do wiary w tą interpretację. Prawdę mówiąc, tych mechanizmów podporządkowywania sobie ludzkiego myślenia, to doktrynerzy przeróżnych dyktatorów, z chrześcijaństwa sporo sobie naprzejmowali.
Zresztą niezależnie jak źle oceniałbym kwalifikacje PRL-owskich ministrów (a zbyt często były one kiepskie), to tak głupich ludzi jak obecny minister i wiceminister oświaty, na te stanowiska PZPR-owcy nigdy nie desygnowali. Dlatego Pański epitet "lewaka", choć nieprawdziwy jest dla mnie zaszczytem. Zdecydowanie tak! Dla LPR-u jestem ekstremą!
Pozdrawiam i niech Panu Pański Bóg błogosławi. Amen.
.
|
|
| | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) |
>Tylko nawiedzony idiota może "uznać ludzką zygotę za samodzielny organizm ludzki. (nawet 200 dniowe płody nie utrzymują się przy życiu, nie mówiąc o jakiejkolwiek samodzielności).<
Zauważyłem te nieścisłość przed panem - miało być nie "samodzielny", lecz "autonomiczny", lecz na tym forum nie można poprawić wprowadzonych wypowiedzi. Samodzielne nie jest nawet roczne dziecko, - chyba jemu pan nie odmawia człowieczeństwa? Choć cholera wie - dla lewackich doktrynerów - nawiedzeńców wszystko podobne...
>Z jakiegoś powodu nauka ponazywała różne rzeczy i opisała ich dokładne definicje. Panu jak widać w zacietrzewieniu wszystko się pieprzy. Życie z bakterią. Zygota z dzieckiem.<
Nic mi się nie pieprzy (nie zauważył pan sarkazmu?), to pan nie potrafi odpowiedzieć, czym jest AUTONOMICZNY, nowy osobnik gatunku homo sapiens w stadium zarodka czy zygoty - jeśli nie człowiekiem.
>Czy dla pana nowy człowiek zaczyna się dopiero wtedy, gdy wykształci się mózg? Jednoznacznie tak.<
A czemu mózg, a nie wątroba czy trzustka? Kryterium mózgowe istnienia osobniczego zwierzęcia jest idiotyczne, nie mające nic wspólnego z biologią - wszak są organizmy, które nie mają mózgu (np. koralowce), które posiadają stadium zygoty. I co - będziesz może pan pieprzył, że koralowców w ogóle nie ma?
> Ludzkim dzieckiem zaczyna się być po urodzeniu.<
A co to ma do rzeczy? Zresztą czyimś dzieckiem jest się zawsze i moment urodzenia nie jest tu żadną cezurą. Dla swojej matki zawsze bedziesz pan jej dzieckiem, niezaleznie, w jak starczym wieku pan bedziesz.
>Opisuje Pan chrześcijańską postawę "miłości bliźniego", a ja odwołuję się do humanizmu i nauki, gdzie człowiek jest najwyższą wartością.<
Nie mam nic wspólnego z chrześcijaństwem, natomiast pańskie traktowanie człowieka, jednego z milionów istniejacych gatunków i to bynajmniej nie najważniejszego dla ekosystemu Ziemi (większy wpływ mają sinice) za "najwyższą wartość" jest wyznaniem wiary religii antropocentrycznej.
> Dlatego zupełnie nie możemy się zrozumieć. Jesteśmy z innej bajki.<
Zgadza się, z innej bajki panie religijny dogmatyku.
>A ja jestem piękną zakonnicą.<
Blondynką, sądząc z intelektu?
>Ale tylko nawiedzony ideologicznie głupek może uważać za "młodego człowieka" ludzką zygotę.
No to powiedz wreszcie mędrcze, jakiego do jakiego gatunku (jak nie jest człowiekiem) zalicza się ten żyjący organizm - ludzka zygota? Wyzywać potrafisz, ale odpowiedzieć do rzeczy już nie?
>Uważam każdą aborcję dokonywaną przez człowieka za zło<
A to czemu? Przecież według mędrca nie zabija się człowieka, tylko jakieś bógwico. Weź sie mędrcze w końcu zdecyduj - albo aborcja jest złem (bo zabija się człowieka), albo nie zabija się człowieka - wtedy złem nie jest, tylko obojętnym zabiegiem, coś jak zdrapaniem pumeksem naskórka z pięty. Kto ci dał maturę? O ile dał...
|
|
| | | |  | | Jagiełło (8 punktów) |
> >Czy dla pana nowy człowiek zaczyna się dopiero wtedy, gdy wykształci się mózg?> Jednoznacznie tak.> >Jeżeli tak - to od którego momentu? Od dziesięciu tygodni, dziesięciu miesiĘcy, czy może dziesięciu lat po zapłodnieniu?> Każde życie jest procesem. O początkach ludzkiej umysłowości możemy mówić około 200 dni od poczęcia. Ludzkim dzieckiem zaczyna się być po urodzeniu.Bardzo interesująca wymiana poglądów. Zastanawiam sie czy można panów pogodzić. Myślę, że jest to możliwe... Według moich skromnych przemyśleń to moment kiedy "staje się " nowy człowiek jest pojęciem umownym w danym społeczeństwie, w danej kulturze. Podobnie jest z pojęciem śmierci. Z uwagi na możliwość ratowania życia jednych osobników poprzez przeszczepy niektórych organów z innych osobników zaszła potrzeba umówienia się kiedy to następuje śmierć człowieka aby jego organy mogły być pobrane [bez interwencji Obywatela Ministra Ziobro i "jego" ludzi  ] do przeszczepu. Ustalono (umówiono się), że z chwilą tak zwanej "śmierci mózgowej".Oczywiście był to w swoim czasie pogląd kontrowersyjny - dla niektórych i teraz nie do przyjęcia... Z drugiej strony gdy zapytamy kiedy "rozpoczyna się" nowy człowiek odpowiedź mogłaby byc identyczna - gdy rozpoczynają sie procesy działania jego powstającego mózgu. Analogia do komputera jest dość trafna - trzeba połączeń miedzy różnymi składnikami aby układ "egzystował" jak komputer. Zatem trzeba sie racjonalnie umówić co do "początku życia" nowego osobnika i tyle. Jest to konieczne .Na razie taka umowa istnieje ; niektórzy chcą ja zmienić - jak będzie nie wiadomo.
|
|
| | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Moment powstania nowego człowieka był umowny tylko do czasu, gdy nie poznano istoty życia - czyli kwasów nukleinowych i ich roli w replikacji. Od tego czasu sprawa jest jednoznacznie jasna - według biologii nowy człowiek powstaje z chwilą uformowania się zygoty.
Teraz śmierć - nie zauważył pan, że nie używało się zwrotu "śmierć" dla przypadków uszkodzenia mózgu, lecz zupełnie nowe słowo "śmierć mózgowa"? To nie jest jedno i to samo, tak samo jak krzesło nie jest równoznaczne z krzesłem elektrycznym. Śmierć jest wtedy, gdy zanikną wszystkie funkcje organizmu, tzw. "śmierć mózgowa" -tylko wtedy, gdy umrze sam mózg.
Medycyna jednak oficjalnie uznała "śmierć mózgową" za koniec życia człowieka z przyczyn czysto praktycznych, by móc zakończyć nie rokującą poprawy wegetację która nolens volens jest życiem, tak samo zresztą jak dawniej nie czekano aż wszystkie komórki naskórka umrą, tylko pakowano do grobu nieboszczyka, któremu jeszcze rosły paznokcie i włosy. U trupa z rosnącymi włosami (żyjące cebulki włosów)nie było już nadziei na powrót do funkcjonowania wszystkich organów, tak samo, jak nie ma nadziei na samodzielne funkcjonowanie człowieka z martwym mózgiem.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>Zastanawiam sie czy można panów pogodzić. >Myślę, że jest to możliwe... Jest to zupełnie niemożliwe. Jestem racjonalno-empirycznym sceptykiem i opieram swoje poglądy na naturalizmie ontologicznym. A więc, już z założenia, docierają do mnie wyłącznie argumenty oparte na nauce.
>Według moich skromnych przemyśleń to moment kiedy "staje się " nowy człowiek jest pojęciem umownym w danym społeczeństwie, w danej kulturze. Zdecydowanie tak i dlatego w zakresie swoich skromnych możliwości przeciwstawiam się, aby decydowała o tym religia. Świadkowie Jehowy, zgodnie z biblijnym zapisem, przeciwstawiają się przetaczaniu krwi. Gdy dotyczy to ludzi dorosłych, z trudnością, ale się godzę - trudniej, gdy dotyczy to dzieci. Światopogląd religijny narzucający nauce swoje widzenie rzeczywistości uczynił już dotychczas wiele zła. Jestem racjonalistą i z tym się nie godzę. Wiem, że zostanę przegłosowany, ale jeszcze mam prawo mówić, to co myślę.
*********************************************
Napisałem: A dla nauki jest trudne wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik.Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie? Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko.
Wikipedia: "Stąd należy bardzo precyzyjnie formułować argumenty odwołujące się do życia, by nie popełnić błędu ekwiwokacji. Na przykład argument, że zygota ludzka jest człowiekiem, jest w myśl tej obserwacji błędny poprzez ekwiwokację: człowiek charakteryzuje się drugim poziomem organizacji, podczas gdy zygota istnieje tylko na pierwszym poziomie."
PWN-owski "Słownik języka polskiego": Dziecko - człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczego. A wydany w 1927 roku "Słownik etymologiczny". A. Brucknera wywodzi słowo "dziecko" od karmienia (dojenia), a więc czynności raczej po urodzeniu.
Nauka, w trakcie wieloletnich badań, ponazywała różne rzeczy. Precyzyjnie opisała i podała ich dokładne definicje. Zajmuję się zawodowo popularyzacją nauki i chciałbym, abyśmy używali określeń zgodnie z nauką oraz językiem polskim, a nie, tych zgodnych z jakąś chorą ideologią. Czy mam do tego prawo? Bardzo proszę o przeczytanie jakie, w obronie tego stanowiska podałem argumenty i jakie postawiono mi kontrargumenty oraz jakimi metodami spróbowano zbić moje.
Nie tych stanowisk pogodzić się nie da. Są ze sobą całkowicie sprzeczne, albo swoją wiedzę opieramy na nauce, albo na wierze. I wystarczy tu, że tylko ostatecznym kryterium (w przypadku oczywistej sprzeczności) jest wiara. Chory zdrowego nie zrozumie, co najwyżej zapiecze się w swej nienawiści. Proszę posłuchać wypowiedzi Panów Orzechowskiego, Giertycha i innych "zawodowych katolików". Wyznawców Boga miłości. Naprawdę wierzy Pan w ich zrozumienie?
Miłego dnia.
.
|
|
| | | | | |  | | anjagi (8 punktów) |
> Proszę posłuchać wypowiedzi Panów Orzechowskiego, Giertycha i innych "zawodowych katolików". Wyznawców Boga miłości.> Naprawdę wierzy Pan w ich zrozumienie?> Miłego dnia.> .No tak rzeczywiście trudno uwierzyć w ich zrozumienie; oni "wiedzą" swoje. Ale może kiedyś - bez urazy dla tych osób - podobno tylko krowa nie zmienia poglądów  Pozdrowienia
|
|
 | | machejno (761 punktów) | Zdecydowanie najlepsze określenie bycia człowiekiem:
> Stawanie się człowiekiem jest procesem.
Człowiek posiada pewien wyróżnik biologicznej jakości komórek: komórka zawiera 46 ludzkich chromosomów. Ale czy to zygota, czy złuszczający się nabłonek jamy ustnej (zjadany przy okazji obiadu) ten warunek spełniają. Ale czym innym jest być przedstawicielem H. sapiens jako jednego z gatunków rodziny Hominoidea, a czym innym być człowiekiem - potomkiem tysięcy pokoleń, gromadzących wiedzę i doświadczenia w różny sposób. Kiedyś ryte tabliczki, pamiętane strofy, potem papier zapisany literami, dziś magnetyczne lub optyczne nośniki informacji. Dziś człowiek to bardziej ten znający Homera, umiejący liczyć gwiazdy niż owe 46 chromosomów. Człowiekiem się faktycznie staje, a nie jest. Stawanie ma jak pisze Przedmówca wymiar biologiczny, ale i kulturowy. Owo kulturowe stawanie się może rozgrywać się na dwa sposoby: Jestem stwarzany (jako przedmiot) przez wytwory kultury, albo samostwarzam się przez uczestnictwo w kulturowości. Ten drugi sposób gwarantuje ewolucję nadążającą za zmieniającym się środowiskiem (biologicznym i kulturowym), ten pierwszy konserwuje wcześniej zastane stany. Najpierw więc jestem przedstawicielem gatunku, potem przedmiotem stawania się by w końcu włączyć się w nurt stwarzania, a zwłaszcza samostwarzania. Punktów granicznych nie da się wyznaczyć, co więcej możliwy jest proces odwrotny. Ale gdzie pojawia się świadomość? Nie wiem. Ona chyba też stosuje inną niż zerojedynkową matematykę.
|
|
| FailSafe (308 punktów) | a więc... primo - nie możemy chyba obiektywnie stwierdzić kiedy człowiek staje się człowiekiem i to z wielu przyczyn. Po pierwsze brak nam odpowiednich narzędzi poznawczych a po drugie... jest to tak na prawdę semantyka. A w przypadku problemów sprowadzających sie do kwestii semantycznych rację ma ten kto lepiej gada  segundo - partie pokroju Ligi Świrów Polskich najchętniej zakazałyby wszystkiego. Być może podejście tych partii bierze się z faktu, że ich politycy wbrew temu co gadają, dobrze zdają sobie sprawę z tego jakim my głupim narodem jesteśmy. A jeśli jesteśmy głupi, to potrzebne jest nam światłe przywództwo odpowiednich liderów, którzy wskażą co jest dobre a co złe. Moim jednak zdaniem, każdy powinien sam decydować o podejściu do aborcjii. Nie może być np. takiej sytuacji, że 80 letnia babcia zakaże 18 letniej dziewczynie dokonać aborcji bo akurat to jej odbiło tego dnia. I kolejna sprawa - nie dziwi was, że to my, czyli faceci, mamy najwięcej do powiedzenia na ten temat? Taki Giertych np., który nigdy nie był w ciąży (bo kto by go chciał zapłodnić) zachowuje się jak doświadczona matka "ja rodziłam pięć razy więc i wy możecie raz". Dla kogoś, kto nigdy nie doświadczy problemów związanych z donoszeniem ciąży i porodem, wszystko to jest kwestią abstrakcyjną. Równie dobrze każdy z nas może radzić kosmonautom jak działać w wypadku awarii głównego komputera stacji kosmicznej! dlatego, ja uważam co następuje: 1. niech decydują kobiety 2. niech decydują zwłaszcza te kobiety, które biologicznie są jeszcze w stanie dawać życie 3. niech kobiety decydują o sobie a nie o innych kobietach 4. a reszta niech sobie pluje w brodę czy w inne coś i tyle! powiem uczciwie, że nie wiem, czy byłby w stanie zdecydować się na aborcję, gdyby dotyczyła mojej dziewczyny. Sądzę, że gdyby mi starczyło inteligencji, to wybór zostawiłbym właśnie jej, przy jednoczesnym zapewnieniu że konsekwencje będziemy zbierali wspólnie. Mimo wszystko, pewnie bym odradzał. Ale nigdy bym tego nie zakazał, tylko dlatego że ja jestem przeciw. żyj i pozwól umrzeć, jak głosi tytuł pewnego ambitnego filmu psychologicznego...
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
 | S.Otumba (115 punktów) (zablokowany) | >nie decyduja kobiety
tak to jest ich cialosnosc ale to inny ludzie ma niszcec dzecko i co on ma w glowa za sumienie? w Nigeria tam w Sokoto kiedys dali reka i noga ucieta malego dzieci to islamowie maja-kroic i okup! malego dzieci tez kroic w kobieta pan doktor-pokazali w Niemiec mi na uniwersitat
to jak w islam ma byc? moje znajomi bil w Rozpudi na protesti-on za aborcji i za broni roslini i animalsi!
mlode ludzi a roslini to roznici gdze??
|
|
 | | Mesetchina (119 punktów) | >a więc... >primo - nie możemy chyba obiektywnie stwierdzić kiedy człowiek staje się człowiekiem i to z wielu przyczyn. Po pierwsze brak nam odpowiednich narzędzi poznawczych a po drugie... jest to tak na prawdę semantyka.
Nie tylko brak nam narzędzi poznawczych ale też jednolitej, powszechnie obowiązującej definicji człowieka. Co więcej, taka definicja nie istnieje bo, jak słusznie zauważyli forumowicze, życie ludzkie to ciągłe stawanie się, zmienność, zaś cechy, które można uznać za kryterium człowieczeństwa pojawiają się i znikają na różnych jego etapach. Termin "człowiek" coraz bardziej przypomina mi abstrakcję, jakąś konstrukcję myślową, pod którą poszczególnych przedstawicieli gatunku homo sapiens można podciągnąć lub nie. Tymczasem w realnym świecie istnieją tylko przypadki problematyczne...
Kwestie typu:"czy zygota jest człowiekiem?" to czysta erystyka i totalne nieporozumienie. W dyskusji na temat aborcji takie pytanie w ogóle nie powinno się pojawić bo odpowiedź na nie to kwestia naszego osobistego światopoglądu. Tutaj liczyć się pytania mniej filozoficzne, które jednak nie wyprowadzą nas na manowce akademickich spekulacji - np. czy koszty psychiczne, jakie ponosi piętnastoletnie matka rekompensuje dostatecznie pojawienie się nowego obywatela? czy jest sens nieplanowane namnażanie się obywateli to dobry sposób na budowanie silnego, zdrowego społeczeństwa? czy koszty(materialne i niematerialne) jakie na nie spadają w wyniku rosnącej liczby dzieci niechcianych, zaniedbanych, wychowywanych (lub raczej : trzymanych) w patologicznych rodzinach nie są za wysokie? większość przestępców pochodzi właśnie z takich środowisk, patologia i bieda są dziedziczne...skoro nie jesteśmy w stanie zapewnić takim dzieciakom równych szans, to po co skazywać je na taką przyszłość jeszcze przed urodzeniem?
nie mając w perspektywie odpowiedzi na pytania fundamentalne, może lepiej zejść do poziomu realnych strat i korzyści, jakkolwiek bezdusznie mogłoby to brzmieć...
a wracając do głownego pytania: kiedy stajemy się ludźmi? moim zdaniem bycie człowiekiem zaczyna się mniej więcej w momencie zapłodnienia i nie ma to żadnego wpływu na moje poglądy na temat aborcji (jestem za). Wyróżniam natomiast bycie Człowiekiem - czyli egzystencję zasadniczo odróżniającą nas od zwierząt. Moment, w którym człowiek transcenduje siebie i zaczyna się kierować z natury czymś innym niż popędy, instynkt, walka o przetrwanie czy zasada przyjemności.
|
|
|  | -1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>>a więc... >>primo - nie możemy chyba obiektywnie stwierdzić kiedy człowiek staje się człowiekiem i to z wielu przyczyn. Po pierwsze brak nam odpowiednich narzędzi poznawczych a po drugie... jest to tak na prawdę semantyka. >Nie tylko brak nam narzędzi poznawczych ale też jednolitej, powszechnie obowiązującej definicji człowieka. Co więcej, taka definicja nie istnieje bo, jak słusznie zauważyli forumowicze, życie ludzkie to ciągłe stawanie się, zmienność, zaś cechy, które można uznać za kryterium człowieczeństwa pojawiają się i znikają na różnych jego etapach. Termin "człowiek" coraz bardziej przypomina mi abstrakcję, jakąś konstrukcję myślową, pod którą poszczególnych przedstawicieli gatunku homo sapiens można podciągnąć lub nie. Tymczasem w realnym świecie istnieją tylko przypadki problematyczne... >Kwestie typu:"czy zygota jest człowiekiem?" to czysta erystyka i totalne nieporozumienie.
Szanowny Pani, język jest środkiem propagandy. Proszę zastanowić się jakie emocję łączą się dla nas ze słowem - dziecko. Proszę teraz poszukać, od kiedy w Polsce płód (nie mówiąc nawet o zygocie) nazywa się dzieckiem. Czy nawet "młodym człowiekiem", jak w wyższym poście. Prymitywna, demagogiczna propaganda odwołuje się do emocji. O racjonalnych argumentach to trzeba pomyśleć i dlatego są znacznie trudniej przyjmowane.
Kto np. wie, że przez wiele wieków Kościół nie łączył momentu poczęcia z wcieleniem w zygotę duszy, tylko stawało się to później, ale to wymaga zastanowienia się i lektur.
Życie jest procesem i ludzie tylko dla ułatwienia sobie jego zrozumienia podzielili go na etapy. Starość i śmierć znam nie tylko z lektur, wielokrotnie sam widziałem jak ludzie "rozsypywali się" i odchodzili. W tym, bardzo bliscy mi ludzie. Sam też powoli szykuję się już do odejścia. Starość zakończona śmiercią jest procesem i też pozbawionym cudownych momentów. (Tzw. "cudowne momenty" to ja miałem jak byłem sporo młodszy).
Słowa są ważne, nawet wtedy gdy trudno je zdefiniować. Serdecznie pozdrawiam. .
|
|
| |  | | Gosia (9452 punktów) |
>Kto np. wie, że przez wiele wieków Kościół nie łączył momentu poczęcia z wcieleniem w zygotę duszy, tylko stawało się to później, ale to wymaga zastanowienia się i lektur.
Ba, kto np. wie, że przez wiele wieków Kościół zastanawiał się czy połowa ludzkości w ogóle ma duszę.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>Ba, kto np. wie, że przez wiele wieków Kościół zastanawiał się czy połowa ludzkości w ogóle ma duszę.
********************
Serdecznie zapraszam do zajrzenia na wątek:
"Od kiedy małpoludy mają duszę?"
Miłego dnia życzę.
.
|
|
| |  | | Mesetchina (119 punktów) |
>Szanowny Pani, język jest środkiem propagandy. Proszę zastanowić się jakie emocję łączą się dla nas ze słowem - dziecko. Proszę teraz poszukać, od kiedy w Polsce płód (nie mówiąc nawet o zygocie) nazywa się dzieckiem. Czy nawet "młodym człowiekiem", jak w wyższym poście.
To chyba wszystko jedno czy płód nazwiemy dzieckiem, młodym człowiekiem, galaretą, wpadką czy problemem. Wszyscy wiedzą o co chodzi. Na dyskusje na temat nazewnictwa poświęcamy stanowczo zbyt dużo czasu i energii. Zresztą, jak sam Pan zauważył, język jest przecież środkiem propagandy ;p
>Prymitywna, demagogiczna propaganda odwołuje się do emocji. O racjonalnych argumentach to trzeba pomyśleć i dlatego są znacznie trudniej przyjmowane.
A czy w debacie na temat początku życia ludzkiego możliwe są racjonalne argumenty skoro tylko religia udziela na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi?
>Kto np. wie, że przez wiele wieków Kościół nie łączył momentu poczęcia z wcieleniem w zygotę duszy, tylko stawało się to później, ale to wymaga zastanowienia się i lektur.
Kościół nie jest tu dla mnie żadnym autorytetem, bo odwołuje się do prawd wiary, a te, jak wiadomo, nie mają racjonalnej podstawy.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>To chyba wszystko jedno czy płód nazwiemy dzieckiem, młodym człowiekiem, galaretą, wpadką czy problemem. Wszyscy wiedzą o co chodzi. Moim zdaniem, zdecydowanie nie wszystko jedno! Gorzej znam psychikę kobiet, ale żadnemu racjonalnie myślącemu mężczyźnie, nie wytłumaczy Pani, że dupa i dolna część pleców to to samo. (Za tym pierwszym jeszcze się oglądam!)
>A czy w debacie na temat początku życia ludzkiego możliwe są racjonalne argumenty skoro tylko religia udziela na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi? Dziwne, ale mnie się wydaje, iż nauka udziela nam bardziej jednoznacznej odpowiedzi, a odpowiedzi religijne, choć zdawałoby się prostsze, są bardziej pokrętne.
>Kościół nie jest tu dla mnie żadnym autorytetem, bo odwołuje się do prawd wiary, a te, jak wiadomo, nie mają racjonalnej podstawy. A dla mnie znaczenie doktryny Kościoła i jego autorytet mają kolosalne znaczenie! Żyję w wyznaniowym kraju, gdzie światopgląd religijny ma wielki wpływ na decyzje - począwszy od ustawodawczych, a skończywszy na stosunkach międzyludzkich.
Bez racjonalnych podstaw uczyniono ogromne ilości zła na tym świecie i każdy racjonalista będzie się z tym liczył.
Miłego dnia życzę.
. >
|
|
| | | |  | | Mesetchina (119 punktów) | >@@@ >>To chyba wszystko jedno czy płód nazwiemy dzieckiem, młodym człowiekiem, galaretą, wpadką czy problemem. Wszyscy wiedzą o co chodzi. >Moim zdaniem, zdecydowanie nie wszystko jedno! >Gorzej znam psychikę kobiet, ale żadnemu racjonalnie myślącemu mężczyźnie, nie wytłumaczy Pani, że dupa i dolna część pleców to to samo. >(Za tym pierwszym jeszcze się oglądam!)
Mnie wystarczy, że desygnat jest ten sam. A nawet gdybyśmy zaczeli nazywać płód nowym człowiekiem, co by się realnie zmieniło? Czy ciężarna gimnazjalistka poczułaby ulgę, bo przecież nie ma juz "problemu" tylko "nosi w sobie nowego człowieka"?
>>A czy w debacie na temat początku życia ludzkiego możliwe są racjonalne argumenty skoro tylko religia udziela na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi? >Dziwne, ale mnie się wydaje, iż nauka udziela nam bardziej jednoznacznej odpowiedzi, a odpowiedzi religijne, choć zdawałoby się prostsze, są bardziej pokrętne.
Nauka nie udziela odpowiedzi na pytanie: kiedy zaczyna si ę życie. Ba, nawet co to jest życie. Odpowiedzi JP2 , że od momentu wniknięcia plemnika do komórki jajowej mamy nowego człowieka, raczej nie zakwalifikowałabym do pokrętnych.
>>Kościół nie jest tu dla mnie żadnym autorytetem, bo odwołuje się do prawd wiary, a te, jak wiadomo, nie mają racjonalnej podstawy. >A dla mnie znaczenie doktryny Kościoła i jego autorytet mają kolosalne znaczenie! >Żyję w wyznaniowym kraju, gdzie światopgląd religijny ma wielki wpływ na decyzje - począwszy od ustawodawczych, a skończywszy na stosunkach międzyludzkich.
Ja nie neguję wpływu kościoła, tylko sensowność szukania w jego rozstrzygnięciach racjonalnych argumentów, skoro one same takimi nie są.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>Mnie wystarczy, że desygnat jest ten sam. Nie podejmuję się dyskusji z osobami, dla których nie ma znaczenia, jak nazywają przedmiot swoich myśli. Czyli dla Pani nie jest ważnym, czy będę pisał głupiec lub mędrzec - skoro będę myślał o człowieku.
>A nawet gdybyśmy zaczeli nazywać płód nowym człowiekiem, co by się realnie zmieniło? Bardzo dużo to zmienia. Dlatego katolicy nazywają płód, począwszy od zygoty, dzieckiem.
>Czy ciężarna gimnazjalistka poczułaby ulgę, bo przecież nie ma juz "problemu" tylko "nosi w sobie nowego człowieka"? Gimazjalistka w 99% przypadków, a licealistka w 70, nie powinna być w ciąży i obowiązkiem dojrzałych ludzi jest zrobić wszysko co możliwe, aby nie były.
>Nauka nie udziela odpowiedzi na pytanie: kiedy zaczyna si ę życie. >Odpowiedzi JP2 , że od momentu wniknięcia plemnika do komórki jajowej mamy nowego człowieka, raczej nie zakwalifikowałabym do pokrętnych. A może tak by trochę poczytać, zaczynając choćby od Wikipedii: "Stąd należy bardzo precyzyjnie formułować argumenty odwołujące się do życia, by nie popełnić błędu ekwiwokacji. Na przykład argument, że zygota ludzka jest człowiekiem, jest w myśl tej obserwacji błędny poprzez ekwiwokację: człowiek charakteryzuje się drugim poziomem organizacji, podczas gdy zygota istnieje tylko na pierwszym poziomie."
>Ba, nawet co to jest życie. "Można jednak twierdzić, że najważniejszą cechą życia jest ciągła wymiana materii i energii między żywym organizmem a jego otoczeniem oraz zdolność do replikacji, powielania się czy też rozmnażania. Do podtrzymywania wymiany energii z otoczeniem konieczny jest stały wkład wysiłku ze strony organizmu. Zatem życie to: zespół wzajemnie się podtrzymujących procesów metabolicznych zachodzących w organizmie żywym lub jego poszczególnych częściach. Istotną cechą życia, wywodzącą się z natury procesów metabolicznych, jest zdolność organizmów żywych do utrzymania wyższego poziomu uporządkowania, a więc niższej entropii niż otoczenie, kosztem zużycia energii." Choć ja wolę tą definicję: "Życie to system sprzężeń zwrotnych ujemnych podporządkowanych nadrzędnemu sprzężeniu zwrotnemu dodatniemu."
Nie chce mi się prowadzić rozmowy na zasadzie: "strzyżono -golono". Pozdrawiam i kończę.
|
|
| |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Pan Bogusławski ma problemy również z językiem polskim, gdy pisze:
>Szanowny Pani, język jest środkiem propagandy. Proszę zastanowić się jakie emocję łączą się dla nas ze słowem - dziecko. Proszę teraz poszukać, od kiedy w Polsce płód (nie mówiąc nawet o zygocie) nazywa się dzieckiem.<
"Dziecko", szanowny panie niedouczony, oznacza w polszczyźnie nie tylko etap rozwoju człowieka od płodu do dorosłości. Również oznacza potomka - w prawniczym języku "zstępnego". Czyli jak ginie potomek pani Kowalskiej, to ginie jej dziecko, niezależnie od tego, czy ma pięć dni, czy osiemdziesiąt lat. Dlatego aborcja wykonana u pani Kowalskiej jest zabiciem jej potomka czyli jej dziecka. Żadna propaganda, lecz precyzyjne nazwanie rzeczy po imieniu.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
@@@
>"Dziecko", szanowny panie niedouczony, oznacza w polszczyźnie nie tylko etap rozwoju człowieka od płodu do dorosłości. Również oznacza potomka - w prawniczym języku "zstępnego". Czyli jak ginie potomek pani Kowalskiej, to ginie jej dziecko, niezależnie od tego, czy ma pięć dni, czy osiemdziesiąt lat. Dlatego aborcja wykonana u pani Kowalskiej jest zabiciem jej potomka czyli jej dziecka. Żadna propaganda, lecz precyzyjne nazwanie rzeczy po imieniu.
********************* Jako człowiek niedouczony lubię sprawdzić. Np. PWN-owski "Słownik języka polskiego": - Człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczego. A wydany w 1927 roku "Słownik etymologiczny". A. Brucknera wywodzi słowo "dziecko" od karmienia (dojenia), a więc czynności raczej po urodzeniu.
Wszystko, co Pan tu napisał, to tylko zwyczajna "jezuicka manipulacja". Ma Pan doskonałe wzory!
Niech się Pan nie wysila, to forum jest przeznaczone dla myślących ludzi i takich tu zdecydowana większość.
PS. Nazywamy ludzki zarodek "płodem" od około trzeciego miesiąca, a więc zygota, nie tylko że, nie jest "młodym człowiekiem", ale nawet nie jest płodem.
Nie Pana Bóg błogosławi.
.
|
|
| | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) |
> Jako człowiek niedouczony lubię sprawdzić.Np. PWN-owski "Słownik języka polskiego": - Człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczegoWszystko, co Pan tu napisał, to tylko zwyczajna "jezuicka manipulacja". Ma Pan doskonałe wzory!< Ręce, nogi i pozstałe członki na takie dictum opadają. Przecież aż tak mało inteligentny pan być nie możesz - może ślepy? Starość nie radość, trumna nie inkubator... Wszak w Słowniku Języka Polskiego PWN, na który pan się powołujesz, stoi jak byk: dziecko: 2. "syn lub córka, niezależnie od wieku" sjp.pwn.pl/lista.php?co=dziecko> Niech się Pan nie wysila, to forum jest przeznaczone dla myślących ludzi i takich tu zdecydowana większość.<Słusznie pan zauważył - "większość", a nie "wszyscy". Bo oprócz tej większości jeszcze jest i pan
|
|
| | | | |  | | szukacz | Wszyscy, którzy są przeciwnego zdania niż Ty, są w trudnej sytuacji, podobnie jak ateista, który ma wyjaśnić swojemu dziecku, dlaczego inne dzieci chodzą do kościoła i jak powstał człowiek. Ksiądz ma na wszystko proste odpowiedzi, zrozumiałe dla dziecka, pewnie dlatego, że w wielu dziedzinach pozostał na poziomie dziecka.Ateista takich prostych odpowiedzi swojemu dziecku nie może zaoferować, dlatego jest niewiarygodny.
Proste odpowiedzi na złożone pytania, to najczęściej stosowany sposób manipulacji i wygrywania walki o władzę nad owieczkami. ( a jak wiadomo, kto ma owce,ten ma co chce.)
Twoje proste, choć fałszywe odpowiedzi, obalają bezdronnych w tej sytuacji przeciwników,którzy nie mogą w kilku zdaniach wyłożyc skomplikowanych zjawisk biologicznych, problemów społecznych i etycznych. Pod tym względem jesteś niebezpieczny jak naziści.Zanim więc wyłożysz Swoje "niepodważalne" racje zastanów się, czy w ten sposób nie wyrządzasz komuś szkody.
|
|
| | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Przyjacielu, nie wiem czy kiedyś studiowałeś, ale jeżeli tak, to chyba zdążyłes zauważyć, że:
1. Mądrzy wykładowcy potrafią mówić prostym językiem, głupcy pokrywają swą niewiedzę komplikowaniem i wymyślnym słowotokiem.
2. Nauka polega na nie tylko na odkrywaniu, lecz i na maksymalnie zwięzłym klasyfikowaniu zaobserwowanych zjawisk, w miarę możliwości jak najprostszym, najbardziej jasnym i zwięzłym.
W tym konkretnym przypadku chodziło o problem lingwistyczny - pan Bogusławski twierdził, że dziecko nie oznacza również potomka - syna lub córki niezależnie od wieku, powołujac się na słownik. Ja znajdując hasło w tym samym słowniku wykazałem, że podawał nieprawdę. No o czym tu jeszcze gadać? Trafiony, zatopiony, moje bezapelacyjnie na wierzchu, nie ma już pola na żadne sztuczki erystyczne czy scholastyczne pokrętne wygibasy myślowe.
Peractum est - i tyle.
|
|
| | | | | | |  | | szukacz |
Tyle, że mnie te definicje nie interesują, bo tak naprawdę nie mają większego związku ze sprawą. Definicje są w swojej terści ułomne , podobnie jak język w opisie obrazu, czy krajobrazu. pokazują rzeczywistość w sposób wycinkowy i zazwyczaj anachroniczny. Wykształcenie polega na wytworzeniu w głowie obrazu całości, a biologia, folozofia, etyka, muszą do siebie pasować jak puzzle. Ty zatrzymałeś się na pewnmym poziomie wiedzy wycinkowej( bo taki oferuje szkoła i nawet studia) Człowiek musi dojrzewac jak wino, także jego wiedza. Nie wystarczy wysisnąc sok i sfermentować. Ty operujesz na bazie sztucznie dobranych definicji- protez ( bo definicja często jest protezą. ) I manipulując tym materiałem próbujesz dowodzić swoich racji, jednocześnie wykazując w ten spoosób niedojrzałość. Dla fanatyka świat jest prosty, czarno-biały jak definicje. Im większy fanatyk, tym świat jest prostszy i bardziej jednoznaczny.
|
|
| | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Niepotrzebnie się wysilasz, ta twoja pseudo psychologiczna pseudo psychoanaliza mająca na celu nieudolną próbę zdeprecjonowania mej osoby mnie nie interesuje, ani mnie nie wzrusza.
Pisz chłopie na temat - ja tu tematem nie jestem, capisci?
|
|
| | | | | | | | |  | | szukacz | >Niepotrzebnie się wysilasz, ta twoja pseudo psychologiczna pseudo psychoanaliza mająca >na celu nieudolną próbę zdeprecjonowania mej osoby mnie nie interesuje, ani mnie nie >wzrusza. >Pisz chłopie na temat - ja tu tematem nie jestem, capisci? Niestety, nie istnieje taki język, w którym mógłbym do Ciebie pisać w sposób dla Ciebie zrozumiały. Wnioskuję, czytając Twoje wypowiedzi. Pisząc o definicjach, to właśnie miałem na myśli, i nie jest to psychoanaliza, tylko realna ocena mozliwiości komunikacji. Zabijanie "człowieka" jest elementem ekonomii, ustroju, komunikacji lotniczej i samochodowej, edukacji. Może być powolne lub szybkie. Zabijaniem "człowieka" może być także jego manipulowanie, ogłupianie. Zabija się przez nieuctwo lekarzy i brak środków na leczenie. Miliony dzieci rocznie ginie z głodu i braku leków. W niektórych krajach śmieciarki zbieraja rano dzieci zmarłe z głodu i wywożą na śmietnisko.Jest wiele możliwości ratowania życia poczętego, ale tego nie robimy- możesz się wykazać w tym zakresie, zamiast tracić czas na dyskusję, co było pierwsze, kura czy jajko.
|
|
| | | | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Sęk w tym, że ja ciebie rozumiem, ale ty mnie nie.
Zupełnie bez podstaw imputujesz mi, że "bronię życia poczętego" - kiedy nic z tego. Ja tylko domagam się zaniechania hipokryzji - by aborcjoniści odważnie, uczciwie i zgodnie z nauką (czyli biologią) domagali się zalegalizowania ZABIJANIA MŁODEGO CZŁOWIEKA, a nie ośmieszali się bzdurnymi wykrętami, godnymi średniowiecznych scholastyków.
Acha - nie mam też zamiaru "tracić czas na dyskusję, co było pierwsze, kura czy jajko." Ten wynikający z biologicznej niewiedzy pozorny dylemat biologia też już definitywnie wyjaśniła - pierwsze było jajko. Wiesz dlaczego?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | szukacz | >Sęk w tym, że ja ciebie rozumiem, ale ty mnie nie. Ja też niepotrzebnie tracę czas na dyskusję o zabijaniu młodego człowieka, ponieważ definicje mają charakter umowny. Możemy powiedzieć np.: że człowiek, to para - mężczyzna i kobieta, jako że sama kobieta i sam mężczyzna nie mają możliwośći przetrwania i kontynuacji istnienia gatunku. Co do hipokryzji, to masz rację. Dlatego wspominałem o etyce. Etyka Mojżesza nie zabraniała zabijania obcych, tylko swoich. Sam Mojżesz dokonał rzezi wsrod swoich przeciwników politycznych. Etyka naszych przodków nie zabraniła aborcji, ani antykoncepcji( Ewangelie), lecz dotyczyła osób urodzonych, w tym sensie przeginasz, jako że cała dyskusja(dotycząca istoty człowieka) toczy się w kontekscie etycznym, a nie w abstrakcji .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Dwoje osobników (mężczyzna i kobieta) to nie jest człowiek, lecz para ludzi płci przeciwnej. Ogół ludzkości (co też ktoś tu nadmieniał) nie jest człowiekiem - to się określa jako "ludzkość".
"Człowiek" to określenie na pojedynczy, autonomiczny, osobniczy egzemplarz gatunku homo sapiens - a taki powstaje z chwilą uformowania się zygoty.
I kolejny raz powtarzam - nie rozmawiam teraz o etyce, lecz o biologii. Etyka rzecz względna - i dlatego tu nie można dojść do porozumienia przy rozbieżności zdań, biologia względna nie jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | szukacz | Jak już wspominałem, definicje maja chatakter umowny, a nie absolutny, W różnych językach, to znaczenie będzie różne. Dlatego wszyscy niejako automatycznie i słusznie, rozpatrują to pojęcie w kontekście etycznym, co nadaje definicji doprecyzowanie.
Dąb, to także kiełek znajdujący się w nasieniu dębu, ale trudno z niego zrobić meble. Mówiąc dąb mamy na myśli drzewo dębu lub sadzonkę, a nie kiełek. Pojęcia bez kontekstu, to sztuka dla sztuki. Tracisz czas swój i innych uczestników forum na bezwartościowe dywagacje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Meble też trudno zrobić z dębu o spróchniałym pniu. Nie rozmawiam teraz o okresleniach ludowych czy potocznych, lecz o biologii. Według biologii kiełek znajdujący się w żołędziu też jest dębem.
I nie uważam, by dywagacje czy zygota jest człowiekiem czy nie były bezwartościowe. Obiektywne ustalenie tego faktu jest podstawą rozpoczęcia dyskusji o aborcji. No bo jak można mówic o jakimkolwiek pojęciu bez wcześniejszego doprecyzowania, co dane pojęcie właściwie i bezstronnie oznacza?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | szukacz |
>Obiektywne ustalenie tego faktu jest podstawą rozpoczęcia dyskusji o aborcji.
Dyskusja o aborcji, to problem etyczny i tu należy stosowac definicję człowieka stosowaną od pokoleń. Ty dokonujesz przekrętu , stosując definicję z innej dyscypliny. Takich definicji człowieka jest więcej, np.: w najnowszej genetyce. Zastosowanie tej definicji mogłoby zdecydowanie popsuć Ci szyki. To jest trochę podobnie jak dąb w stolarstwie i dąb w szkólkarstwie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | szukacz | Jest: Wilk (jako osobnik) Wilk (jako gatunek) wilk ( jako populacja wilka na danym terenie) wilk( jako pula genów) W przypadku człowieka jest o wiele więcej znaczeń. Mówimy: zabić w sobie człowieka , bądź człowiekiem. Jest ujęcie archeologiczne "człowiek z ..." jako etap ewolucji." Treść pojęć ulega zmianie w rozwoju historycznym np.: atom dziś i atom w czasach Demokryta. Czytając tekst historyczny musimy zmieniać rozumienie pojęć, dostosowująć go do epoki. Pojęcia zmieniają znaczenie w kontekście.( kontekst biologiczny, kontekst etyczny) Etyka bazowała na rozumieniu człowieka jako osobnika od momentu urodzenia, aż do śmierci. Mówiąc o człowieku w kontekście etycznym (aborcji) właśnie tak rozumiemy człowieka. Trzeba było napisać, że nie jesteś Polakiem i nie znasz języka polskiego. Nie byłoby tej dyskusji.
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
To nawet nie jest "jezuicka manipulacja", to liczenie, że czytelnicy są głupsi niż ja. A o to, na tym forum, niełatwo. Tu są racjonaliści, a więc ludzie myślący!
Bogusławski napisał: >Jako człowiek niedouczony lubię sprawdzić. >Np. PWN-owski "Słownik języka polskiego": - Człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczego. A wydany w 1927 roku "Słownik etymologiczny". A. Brucknera wywodzi słowo "dziecko" od karmienia (dojenia), a więc czynności raczej po urodzeniu.
Pan Michał Stanislawkiewicz napisał: >Wszak w Słowniku Języka Polskiego PWN, na który pan się powołujesz, stoi jak byk: >dziecko: >2. "syn lub córka, niezależnie od wieku"
*****************************
Czy człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczego nie ma płci, bo gdy ma - jest synem lub córką, niezależnie od wieku.
Ale ponieważ dyskusja dotyczyła momentu od kiedy płód zostaje nazywany dzieckiem, istotniejszym był tu przywołany Bruckner, którego dla swoich prymitywnych manipulacji (licząc, iż czytelnicy naszych postów nie myślą i nie czytają uprzednich wypowiedzi) Pan Stanislawkiewicz pomija.
Większość argumentacji Pana Michała Stanislawkiewicza jest na podobnym poziomie i myślę, że warto skorzystać z rady Ojca Dyrektora.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
(PS. Korzystam ze słownika "dla dorosłych", a nie tylko z internetowych skróconych ściągawek.)
Miłego dnia życzę.
.
|
|
| | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Hehe, panie Bogusławski, ze mną nie tak łatwo. Myślałem już, że wzorem innego literackiego Jędrusia wycedziłeś już do pewnego Michała słynne "kończ waść, wstydu oszczędź". ale skoro sobie acan życzysz dalszej szermierki, to proszę bardzo: > Czy człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczego nie ma płci, bo gdy ma - jest synem lub córką, niezależnie od wieku.<A o czym szanowny pan bredzi? Słownik Języka Polskiego, na który sam pan się powoływał podał kilka znaczeń słowa "dziecko". Jedno określenie to człowiek od urodzenia do wieku młodzieńczego, a drugie - to syn lub córka, bez względu na wiek. Zresztą ta definicja nie jest ścisła, gdyż nie obejmuje dzieci bez jasno określonej płci - jak sie nazywają takie wrodzone zespoły chorobowe proszę doczytać indywidualnie. Przyjmij pan wreszcie do wiadomości, że dzieckiem (czyimś) można nazwać osobę w każdym wieku - a nie tylko od urodzenia do dorosłości. > Korzystam ze słownika "dla dorosłych", a nie tylko z internetowych skróconych ściągawek<A to ci ciekawostka - czyżby pan Bogusławski "nie zauważył" zawartej w słowniku definicji drugiego znaczenia słowa "dziecko" - a teraz rozpaczliwie sugeruje, że w wersji książkowej tej drugiej definicji nie było? Czy też może dla niego "internetowa ściągawka" jest "skrócona" - bo zawiera więcej określeń od wersji książkowej? Brniesz pan coraz żałośniej, aż mi pana żal  P.S. Jak się panu spodobał mój wierszyk umieszczony niżej?
|
|
| | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>A to ci ciekawostka - czyżby pan Bogusławski "nie zauważył" zawartej w słowniku definicji drugiego znaczenia słowa "dziecko"
A to ci ciekawostka. Czyżby Pan poniewczasie zauważył, że są różne znaczenia słowa "dziecko"? A skoro już Pan zauważył, to może zdradzi Pan tajemnicę dlczego nazywając zygotę dzieckiem używa Pan znaczenia, które w swojej słownikowej definicji zawiera określenie "niezależnie od wieku". W odniesieniu do zygoty brzmi to nieco dziwacznie.
P.S. Nie za ciasno Panu w tym rogu?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>dziecko: >2. "syn lub córka, niezależnie od wieku"
Teraz rozumiem dlaczego traktuje Pan swoich dyskutantów jak dzieci.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >Teraz rozumiem dlaczego traktuje Pan swoich dyskutantów jak dzieci.<
Nie wszystkich, ale zdarza się - jak nie rozumieją tego, co średnio inteligentny dorosły powinien zrozumieć. Również pozdrawiam.
|
|
|  | | FailSafe (308 punktów) |
> a wracając do głownego pytania: kiedy stajemy się ludźmi? moim zdaniem bycie człowiekiem zaczyna się mniej więcej w momencie zapłodnienia i nie ma to żadnego wpływu na moje poglądy na temat aborcji (jestem za). Wyróżniam natomiast bycie Człowiekiem - czyli egzystencję zasadniczo odróżniającą nas od zwierząt. Moment, w którym człowiek transcenduje siebie i zaczyna się kierować z natury czymś innym niż popędy, instynkt, walka o przetrwanie czy zasada przyjemności.sprawa prosta - ludzie, którzy coś sobą reprezentuja na ogół będą starali się szukać dodatkowych znaczeń w słowie człowiek. Stąd mała i duża litera na początku tego samego wyrazu - niby to samo, a coś zupełnie innego 
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
|  | | Kika (222 punktów) | >Kwestie typu:"czy zygota jest człowiekiem?" to czysta erystyka i totalne nieporozumienie.
Zgadzam się. Uznanie za CZŁOWIEKA - zygoty, czy też dopiero istoty posiadającej (powiedzmy) mózg i tak zawsze pozostawia ciągły niedosyt obiektywizmu (przynajmniej u sceptyka) i niepokojącą świadomość umowności całej problematyki. Pojęcie "człowiek", poza wymiarem naukowym, ma szeroki kontekst kulturowy, jest więc na tyle nieścisłe, że jego definicji popartych pokaźną argumentacją można by pewnie stworzyć całkiem sporo, tak więc i moment powstania człowieka można by umieścić w różnych punktach.
Zastanawiające wydają mi się natomiast zjawiska natury bardziej "namacalnej".
- Choćby podstawowy fakt istnienia kobiet w ciąży, które NIE CHCĄ mieć dziecka. TAK BARDZO NIE CHCĄ , że są skłonne zdecydować się na zabieg usunięcia ciąży, wraz z wszystkimi tego potencjalnymi konsekwencjami (fizycznymi i psychicznymi). Pojawia się pytanie: Po co jakiemukolwiek dziecku matka, która TAK BARDZO GO NIE CHCE? Potencjalna ilość cierpienia jaką może zrodzić niechciane macierzyństwo wydaje się tak ogromna, że raczej trudno w jego kontekście przejąć się na poważnie akademickim problemem człowieczeństwa zygoty. Dalej. - Fakt istnienia kobiet w ciąży, które mają świadomość, że nie są zdolne zapewnić dziecku MINIMALNYCH godnych warunków, aby je wychować. A tu inne pytanie: Czy można założyć, że taka matka będzie czerpała (i przekazywała) szczęście ze swojego macierzyństwa, czy raczej będzie ono jedynie tragicznym wyrzutem sumienia, obserwowaniem rozłożonej w czasie sumy niespełnionych potrzeb dziecka i wynikających z tego patologicznych konsekwencji? Dalej. - Fakt istnienia zgwałconych kobiet w ciąży. Bez komentarza. - Istnienie kobiet w ciąży, dla których jest ona zagrożeniem zdrowia. Tu też bez komentarza. Itd. Pewnie takie dywagacje nie rozwiązują w żaden sposób problemu, ale przynajmniej z mojego punktu widzenia, stawiają w wątpliwość to, czy niechciane macierzyństwo wbrew woli potencjalnej matki może jeszcze pretendować do miana godnego macierzyństwa i na ile może ono wygenerować przewagę wartości pozytywnych nad negatywnymi. (A swoją drogą kobiety zachodzące w tych czasach (antykoncepcja) w niechcianą ciążę zasługują na niezłe lanie (pomijam ofiary gwałtu).)
>większość przestępców pochodzi właśnie z takich środowisk, patologia i bieda są dziedziczne...skoro nie jesteśmy w stanie zapewnić takim dzieciakom równych szans, to po co skazywać je na taką przyszłość jeszcze przed urodzeniem? Tu akurat się nie do końca zgadzam. Bieda i patologia BYWA dziedziczna, a zapewnianie równych szans, to jedynie piękny komunał, bo nierówne szanse mamy już na starcie będąc przez naturę w różnym stopniu obdarowani zdolnościami, a w kolejnym pokoleniu, w różnym stopniu obdarowani zdolnymi i pomocnymi rodzicami. Co oczywiście nie oznacza, że należy się z tym pogodzić i nie tworzyć sprzyjających rozwojowi warunków dla osób w gorszej sytuacji wyjściowej.
//
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>>>>Kwestie typu: "czy zygota jest człowiekiem?" to czysta erystyka i totalne nieporozumienie. >Zgadzam się.
A ja zdecydowanie nie zgadzam się! Twierdzenia, że zygota, to "młody człowiek", "dziecko" są z premedytacją używane, czy też nadużywane. To świadome wykorzystanie erystycznych chwytów dla manipulacji.
Żyjemy w określonej kulturze, a podstawowym środkiem porozumiewania się (wymiany informacji) jest język. Proszę sięgnąć do materiałów dyskusyjnych tej problematyki z kilkudziesięciu lat. Podstawą urabiania opinii publicznej jest manipulacja terminologią. Proszę zobaczyć nawet na naszym wątku: "Możecie zabijać, przyznajcie się tylko, że zabijacie dzieci".
Nie, nikt nie dokonuje aborcji dzieci! Dziecko, to po urodzeniu, a płód, to po ponad dwu miesiącach. A u człowieka, nawet tego najmniejszego, to ważny jest mózg, a nie "rąsie", czy "nózie". I pytanie najważniejsze: Kierujemy się w swych poglądach nauką, czy tym, co nam księża powiedzą.
Chrystianizm zapłodnione jajo utożsamia z człowiekiem. Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy.
Nieważne jest tu precyzyjne określenie momentu kiedy zaczynamy odczuwać (około 200 dni po poczęciu). Aborcji dokonuje się znacznie, znacznie wcześniej. Aborcja jest złem, ale czasem niedopuszczenie do niej jest czymś znacznie gorszym.
Słowa są bardzo ważne. Słowami wyrażamy najpiękniejsze uczucia. Słowa służą do kłamstw i manipulacji. Słowa mogą zabijać.
Z wszystkim innym, co Pani tu napisała zgadzam się całkowicie.
Miłego wieczoru.
|
|
| | |  | | Kika (222 punktów) |
>>>>>Kwestie typu: "czy zygota jest człowiekiem?" to czysta erystyka i totalne nieporozumienie. >>Zgadzam się. >A ja zdecydowanie nie zgadzam się! >Twierdzenia, że zygota, to "młody człowiek", "dziecko" są z premedytacją używane, czy też nadużywane. To świadome wykorzystanie erystycznych chwytów dla manipulacji.
Zgadza się, ale trudno od manipulacji oczekiwać szlachetności. Czyż nie?
>Żyjemy w określonej kulturze, a podstawowym środkiem porozumiewania się (wymiany informacji) jest język.
Stąd właśnie moje "poczucie niedosytu obiektywizmu" w dyskusji o aborcji. To rozmowa w dwóch różnych językach - w języku nauki z jego zbiorem pojęć wraz z definicjami i w języku wiary z jego zbiorem pojęć wraz z definicjami. W tym sporze chodzi właściwie o przekonywanie przeciwnej strony do swojego języka, a język wiary trudno posądzać o naukowy obiektywizm.
>Podstawą urabiania opinii publicznej jest manipulacja terminologią. Proszę zobaczyć nawet na naszym wątku: "Możecie zabijać, przyznajcie się tylko, że zabijacie dzieci". >Nie, nikt nie dokonuje aborcji dzieci! Dziecko, to po urodzeniu, a płód, to po ponad dwu miesiącach. A u człowieka, nawet tego najmniejszego, to ważny jest mózg,
Mnie Pan nie musi przekonywać do tego, że "myślę, więc jestem". A odnosząc się do terminologii Pana adwersarza, to największym dzieciobójcą zdaje się tu, jak ktoś już zauważył, sama natura. Według lekarzy około 30 % poczęć kończy się wczesnym poronieniem, tyle że w świetle tego faktu dość trudno uznać za dziecko, czy JUŻ człowieka organizm na takim poziomie rozwoju, że w co trzecim przypadku swojego istnienia jest naturalnie usuwany. Co nie znaczy, że uśmiercanie z premedytacją kilkukomórkowego zarodka, nawet w sytuacji wyjątkowej, nie jest wielkim złem. Bywa jednak w trudnych wyborach, mimo wszystko tym złem mniejszym.
Pozdrawiam.
//
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>Stąd właśnie moje "poczucie niedosytu obiektywizmu" w dyskusji o aborcji. To rozmowa w dwóch różnych językach - w języku nauki z jego zbiorem pojęć wraz z definicjami i w języku wiary z jego zbiorem pojęć wraz z definicjami. W tym sporze chodzi właściwie o przekonywanie przeciwnej strony do swojego języka, a język wiary trudno posądzać o naukowy obiektywizm.
>Mnie Pan nie musi przekonywać do tego, że "myślę, więc jestem".
>A odnosząc się do terminologii Pana adwersarza, to największym dzieciobójcą zdaje się tu, jak ktoś już zauważył, sama natura. Według lekarzy około 30 % poczęć kończy się wczesnym poronieniem, tyle że w świetle tego faktu dość trudno uznać za dziecko, czy JUŻ człowieka organizm na takim poziomie rozwoju, że w co trzecim przypadku swojego istnienia jest naturalnie usuwany.
>Co nie znaczy, że uśmiercanie z premedytacją kilkukomórkowego zarodka, nawet w sytuacji wyjątkowej, nie jest wielkim złem. Bywa jednak w trudnych wyborach, mimo wszystko tym złem mniejszym.
Cóż tu dodawać - zgadzam się!
Pozdrawiam.
.
|
|
1 na 1 S.Otumba (115 punktów) (zablokowany) | a to jest Polska tu bo dbaja ludy twoje o rosliny a o mlodych dzieci w brzuch nie!
*psheprasham za jezyk
|
|
 | S.Otumba (115 punktów) (zablokowany) | >a to jest Polska tu bo dbaja ludy twoje o rosliny i animals a o mlodych dzieci w brzuch nie! dywne ten Europa >*psheprasham za jezyk
|
|
|  | | Głąbiński (3538 punktów) | >dywne ten Europa Nie taka bardzo dziwna: musimy dbać o naturalne środowisko przyrodnicze, gdyż tylko w takim nasza egzystencja jest możliwa. Troska o zwierzęta i rośliny ma uzasadnienie racjonalne, wręcz wynika z egoizmu. Z kolei przypominam dyskutantom, że odbywająca się aktualnie w naszym kraju dyskusja (chyba do tego nawiązują uczestnicy tego tematu?) nie obejmuje nieograniczonej zgody na aborcję, lecz dotyczy utrzymania obecnego stanu prawnego, który i tak z przesadą uwzględnia zastrzeżenia wysuwane m. in. przez episkopat katolicki i duchownych muzułmańskich. Porównanie obowiązujących przepisów chroniących embriony ludzkie z postulatami obrońców przyrody, którzy przecież nie kwestionują wykonywania ograniczonego, ale ilościowo ogromnego zabijania zwierząt, jest bez sensu!
Stach M. G.
|
|
| |  | 1 na 1 S.Otumba (115 punktów) (zablokowany) | ale w Europa roslini dobre i dobre zwierzini a przyszli thlowiek zli
nie rozumie, to jest dywne
|
|
| | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >ale w Europa roslini dobre i dobre zwierzini a przyszli thlowiek zli >nie rozumie, to jest dywne Nie spotkałem się z argumentacją za usunięciem zarodka ludzkiego (bo - jak rozumiem - mówimy jedynie o przypadkach dotyczących kilku pierwszych dni, a w skrajnych przypadkach - tygodni po zapłodnieniu), że jest to istota zła, lub mniej wartościowa. Uzasadnienie opiera się wyłącznie na wyborze mniejszego zła: zarodek, który nie ma wykształconego systemu nerwowego, nic nie wie i nie czuje, a w konkretnej sytuacji istnieje duże prawdopodobieństwo, że on sam, już jako ukształtowany człowiek będzie nieszczęśliwym i unieszczęśliwi wiele innych ludzi. Nie można porównywać współczucia dla organizmu odczuwającego ból i przerażenie ze współczuciem dla żyjątka pozbawionego podobnych funkcji. Nie spotkałem się również z tym, by ktokolwiek roztkliwiał się nad pokrzywami w ogrodzie, czy szczurami w piwnicy. Inna jest sprawa, że nie można dopuścić do tego, by tępienie "złych" roślin czy zwierząt powodowało zatrucie gleby, czy inne niekorzystne skutki.
Stach M. G.
|
|
| | | |  | S.Otumba (115 punktów) (zablokowany) |
to biala kobita to nie ma thloweik w brzuk, ok
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
Wybrałem dla Państwa kilka wyimków z dzisiejszej (18 marca 2007 r.) Wirtualnej Polski.
* * * * * * *
"Wyjaśnienia Giertycha wpisują się w trwające od lat żonglowanie słowami autorytetów i naginanie faktów przez środowiska antyaborcyjne. Na początku lat 90., gdy trwały przygotowania do wprowadzenia ustawy antyaborcyjnej, w telewizji i kościołach pokazywano propagandowy film zrealizowany przez amerykańskiego ginekologa Brenarda Nathansona "Niemy krzyk" - zapis zabiegu usunięcia ciąży oglądany za pomocą aparatu ultrasonograficznego. Miał wywoływać w kobietach poczucie winy i ostrzegać przed poaborcyjną traumą.
- To chora, "moherowa" ideologia - twierdzi działający w polskim podziemiu aborcyjnym Marek. - Pamiętam tylko jeden przypadek dziewczyny, która po aborcji miała "schizę". To była bardzo religijna osoba. Potem miała obsesję, że Bóg ją pokaże, że trafi do piekła - opowiada. - Sądzę, że to właśnie katolicyzm wytwarza w tych kobietach taki lęk i mąci im w głowie. Pokuta, piekło, wina, kara? Paranoja! Wtóruje mu Martyna: - Co za bzdura - śmieje się. - Niech nikt mi nie mówi, że istnieje jakaś trauma poaborcyjna, bo nie uwierzę. Miałam dwa zabiegi. Pierwszy w wieku 25 lat, drugi przed trzema tygodniami - opowiada. - Traumę to ja przeżyłam, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży.
Kobiety, które zdecydowały się w swoim życiu na przerwanie ciąży, zgodnie mówią: - To nie jest decyzja, którą łatwo podjąć. Zawsze istnieje ryzyko, że nie będziesz mieć więcej dzieci i że kiedyś będziesz jej żałować. Ale czy mało jest kobiet, które żałują, że urodziły dzieci? - pytają.
Faktycznej istoty problemu nie chcą dostrzec politycy. Bo po co dostrzegać? Skoro można się nieźle wylansować w mediach na banalnych przepychankach o trzy słowa, po co dotykać problemu głębiej? Marta Dzido, pisarka, która w swojej ostatniej książce opisuje problem aborcji, o rozgrywkach wokół kobiecego brzucha mówi: - "Za aborcją i przeciw aborcji". Używanie takich sformułowań jest błędne - twierdzi. - Tak jak "obrońcy życia i zwolennicy śmierci" to jest obrzydliwa gra słowami, odbieranie zwolennikom prawa do wyboru języka, którym mogliby się posługiwać w dyskusji.
A jak pokazują statystyki, ani szantaż, ani tania polityczna demagogia w kwestii aborcji niczego nie zmienią.
- Dopóki kobiety będą zachodzić w niechcianą ciążę, dopóty problem aborcji nie zostanie rozwiązany - twierdzą posiadaczki kłopotliwych brzuchów".
***************************************************************
"Jeśli jednak nastąpi uszkodzenie zarodka z powodu jakichś czynników, zanim zagnieździ się on w macicy?
- To się nie zagnieżdża, obumiera i organizm kobiety go wydala. To się zresztą z przyczyn naturalnych zdarza znacznie częściej, niż kobiety sobie to uświadamiają. To, że nie każdy zarodek jest w stanie dać ciążę, widzimy też, robiąc zapłodnienie pozaustrojowe.
- Mniej więcej 50-60% embrionów, które powstają zarówno w warunkach naturalnych, czyli w organizmie kobiety bez wspomagania, jak i przy metodzie in vitro, prawdopodobnie nie jest w stanie prawidłowo się rozwinąć albo w trakcie ich podziału dochodzi do jakichś błędów. I wtedy natura sama je eliminuje. Przychodzi miesiączka i kobieta nawet nie wie, że w jej organizmie doszło do zapłodnienia.
Dziś na przykład, gdy zagrożone jest życie ciężarnej kobiety i trzeba wybierać - ratuje się ją, a nie płód - a jak wówczas (po wprowadzeniu konstytucyjnych zmian) podejmowano by takie decyzje? Kogo by ratowano, skoro oba życia byłyby równoważne? No i jeśli zrównałoby status prawny embrionu z ludźmi urodzonymi, to mogłoby to doprowadzić do sytuacji, że na przykład taki zarodek, jeszcze nienarodzony mógłby dziedziczyć..."
Obrzydliwe są te idelogiczne brednie, które wygadują przedstawiciele Rydzykowego szamba w moherowych beretach. Nawet, gdy wejdą na nasze forum. Racjonaliści przynajmniej słowem powinni przeciwstawiać się kłamstwom i głupocie.
.
|
|
| | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | > Obrzydliwe są te idelogiczne brednie, które wygadują przedstawiciele Rydzykowego szamba w moherowych beretach. Nawet, gdy wejdą na nasze forum. Racjonaliści przynajmniej słowem powinni przeciwstawiać się kłamstwom i głupocie.
Ten dodatek, mimo że zawiera sporo racji, razi mnie jak dysonas.
Stach M. G.
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>> Obrzydliwe są te idelogiczne brednie, które wygadują przedstawiciele Rydzykowego szamba w moherowych beretach. Nawet, gdy wejdą na nasze forum. Racjonaliści przynajmniej słowem powinni przeciwstawiać się kłamstwom i głupocie. >Ten dodatek, mimo że zawiera sporo racji, razi mnie jak dysonans.
Przepraszam. Zgoda, w naszym wieku, do głupoty powinniśmy zachować już odpowiedni dystans.
Nie nowina, że głupi mądrego przegadał. Kontent więc, iż uczony nic nie odpowiadał, Tym bardziej jeszcze krzyczeć przeraźliwie począł, Na koniec zmordowany gdy sobie odpoczął, Rzekł mądry, żeby nie był w odpowiedzi dłużny: "Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny!
Jest to prawda, ale oprócz dysonansu kulturowego istnienie dysonans poznawczy. Byłem bardzo łaskawy w ocenie swoich studentów, ale czasem, gdy ich głupota zbliżała się apogeum (a rzadko, ale się to zdarzało) nie wytrzymywałem. Tu, najczęściej jest połączona z wielką pewnością siebie. Mamy jej - dlatego że głośna - przyznawać rację?
************************************************
Wielce Szanowny Panie Stachu, nie zwyczajnym używać takiego języka, ale nawet na starość trzeba się uczyć i gdy arcykapłan poleca, aby "nie nazywać szamba perfumerią", należy się dostosować. Gdy znajdzie Pan chwilę czasu, to proszę przejrzeć choćby tylko ten wątek. Ogrom zacietrzewienia pomieszanego z pospolitą głupotą przekroczył tu moje granice percepcji prostackiego idiotyzmu. Wykręcanie, przekręcanie, manipulowanie, gdy inteligentne, może nawet bawić, gdy zbyt prymitywne irytuje. Staram się durne teksty ignorować. Zdecydowanie nie warto ze wszystkim rozmawiać, ale myślę, że gdy pozwolimy sobie na narzucenie moherowej wizji świata, która zapanowała w naszych mediach, a nawet wdziera się na nasze forum, to przegramy wszyscy. Ale przepraszam. Wiem, że powinienem zachować dystans, aby kulturalni ludzie nie odczuwali dysonansu.
Miłego dnia.
.
|
|
| | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Wierszyk za wierszyk - z tym że brzydząc się zżynaniem z klechy biskupa Krasickiego zaprezentuję swój własny trzynastozgłoskowiec:
Jędruś w sztukach medycznych wybitnym był mędrcem: Carissime był doctor: wiedział, co to serce, Grasica i macica plus sąsiednia szpara, Barwne somy, centromer, Golgiego aparat, Reticulum, co w plazmie, zygota, jajeczko Nawet wiedział, że z płodu wylęga się dziecko (Choć zapomniał niebożę, że dziecko też córka) Za to wiedział, że plemnik wyleźć może z siurka Znał ci fizjologiją bez mrugnięcia powiek. Lecz jednego nie wiedział - co to znaczy "człowiek".
|
|
| | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Wzruszający jest aborcyjny aktywista pan Bogusławski - cytuje anonimowego gościa działającego w "podziemiu aborcyjnym" i nie jest w stanie zrozumieć, że ktoś taki jest niewiarygodny - gdyż ma interes kłamać z przyczyn czysto merkantylnych i bagatelizować problem zaburzeń psychicznych po aborcji. No to dla równowagi proponuję link do innego gościa, też stronniczego, który dla odmiany pracuje z kobietami po aborcji: www.nest.o(*)y_mówić_o_sekrecie_aborcjiJak już chłopie piszesz o medycynie, to może przytocz jakąś przeprowadzoną zgodnie naukowymi standardami randomizowaną prackę naukową, a najlepiej metaanalizę, zamiast jak baba z magla czy pismak z tabloidu cytować jakiegoś nieznanego z nazwiska i zawodu "pana Marka działajacego w podziemiu aborcyjnym", który jest mniej wiarygodny w sprawach zaburzeń psychicznych, jak Maciej Giertych w kwestii ewolucji, zgoda?
|
|
| | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... zamiast jak baba z magla czy pismak z tabloidu ... Aborcja, czy nie aborcja, ale po co te wyzwiska? Jak to ktoś zrymował: "nerwy, nerwy, nerwy bez przerwy"
Stach M. G.
|
|
| | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> to może przytocz jakąś przeprowadzoną zgodnie naukowymi standardami randomizowaną prackę naukową, Prace naukowe są na ogół udostępniane w płatnych serwisach. Dlatego proponuję zadowolić się linkiem do gazetowego omówienia. query.nyti(*)E4DA1E3CF931A25751C0A961958260 Nie liczę na to, że to Pana przekona, ale być może obniży nieco niczym nie zmąconą pewność siebie, jaką Pan prezentuje. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Przepraszam bardzo, ale co niby w tym linku miało by mnie przekonać i do czego? Przecież tam nic konkretnego nie było - kazano kobietom wypełnić jakiś kwestionariusz i tyle. To ma byc rzetelne badanie naukowe? Tak się nawet nie bada preferencji klientów sprawdzając potencjał sprzedaży dropsów! Kpina, a nie nauka.
Uczciwe badania naukowe to: Porównanie ilości samóbojstw w populacji wszystkich kobiet do ilości samobójstw u kobiet, które przeprowadziły aborcję. I to samo w przypadku rozwodów, alkoholizmu, narkomanii, wypadków zarejestrowanych leczeń psychoz reaktywnych, depresji itp. zaburzeń psychicznych.
|
|
| | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Uczciwe badania naukowe to: >Porównanie ilości samóbojstw w populacji wszystkich kobiet do ilości samobójstw u kobiet, które przeprowadziły aborcję. >I to samo w przypadku rozwodów, alkoholizmu, narkomanii, wypadków zarejestrowanych leczeń psychoz reaktywnych, depresji itp. zaburzeń psychicznych.
Psycholodzy wykorzystujący w swoich badaniach Skalę Samooceny Rosenberga (Rosenberg self-esteem scale SES) byliby zdziwieni Pańskim zarzutem, że ich badania nie są uczciwymi badaniami naukowymi.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Co by powiedzieli psycholodzy niewiele mnie obchodzi, gdyż jedynymi ludźmi mającymi jakie takie pojęcie o istocie zaburzeń psychicznych są lekarze-psychiatrzy. Wszelkie testy samooceny są niewiarygodne do tego stopnia, że np. testując leki w sposób naukowy wprowadza się dla grupy kontrolnej placebo. Jest to tzw. "ślepa próba". Zawsze okazuje się, że przyjmujacy placebo też mieli efekt leczniczy - bo ich samoocena stanu zdrowia była przez nich samych zakłamana. Więcej - by wykluczyć sugerowanie przez podającego testowany lek - również ten, co lek podaje nie wie, czy podaje lek, czy substancje obojętną (placebo). To się nazywa podwójnie ślepą próbą i jest badaniem rzetelnym, bo wykluczono zakłamania samooceny. Doświadczony manipulant ludzką psychiką (a tacy są duchowni i ich świeccy zamiennicy - psycholodzy) może z łatwościa zasugerować, jakie samopoczucie ma podać pytany, przez co testy samoooceny są tyle warte, co zapytanie: -How are you? -Very well! Ankieter odnotowuje - samopoczucie wyśmienite
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Zawsze okazuje się, że przyjmujacy placebo też mieli efekt leczniczy - bo ich samoocena stanu zdrowia była przez nich samych zakłamana
Moja opinia - opinia laika przyznaję- o dokonaniach koncernów farmaceutycznych przy testowaniu swoich najnowszych osiągnięć, nigdy nie była zbyt wysoka. Nigdy jednak nie wpadłbym na pomysł, że testują one skuteczność nowych leków przy pomocy testów samooceny. Gdyby w istocie tak było zacząłbym się zastanawiać nad przejściem na medycynę naturalną. Sprawa jest poważna i dlatego poważnie pytam: czy to był taki polemiczny żart?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Wbrew pozorom i potocznym opiniom testy nowych leków są przeprowadzane rzetelnie. Wiem, bo sam wielokrotnie brałem w tym udział. Dostawałem lek oznaczony kodem, którego nie znałem, a nawet nie znał producent (oznakowaniem zajmowała się oddzielna firma o dużej renomie i wiarygodnści). Nie wiedziałem, co podaję, nie wiedział pacjent co dostaje. Po zakończeniu badań sprządzaliśmy protokół (cały czas posługujac sie kodami). Odkodowanie odbywa się przy zachowaniu takich procedur, że zafałszowanie jest prawie niemożliwe.
P.S. Nigdzie nie twierdziłem, że leki sa testowane na podstawie testów samooceny - wręcz odwrotnie, podałem sposób testowania leków po to, by dowieść, że testy samooceny sa g... warte i żaden szanujacy się naukowiec nie będzie ich brał pod uwagę.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Sorry, uważałem to za tak oczywiste, że zapomniałem napisać:
Po to bada się z placebo, by wykazać, że lek ma rzeczywiste, niezależne od placebo działanie. Obie grupu pacjentów (dostający lek oraz dostajacy placebo) maja nadzieję, że dostaja lek. Nowy lek, który może im pomóc lepiej od starych. Przez te sugestię ich samoocena wzrasta jednakowo dla obu grup (efekt tej nadziei, czy raczej samooszukiwania się).
Ale jak lek ma rzeczywiste działanie, to grupa otrzymująca lek prawdziwy odnotowuje znacząco większą poprawę stanu zdrowia, niz grupa otrzymujaca tylko placebo. To działanie musi być znacząco statystycznie znamienne w porównaniu z pacjentami przyjmujacymi placebo, by mozna było uznać lek za przydatny w leczeniu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | W tej dyskusji - w której też uczestniczę - mam wrażenie, że znaczna część argumentów chybia, gdyż przedmiot sporu nie jest określony. Ja cały czas zakładam, że mówimy o uśmiercaniu zarodka jedno- lub kilkakomórkowego, ew. co najwyżej płodu, w którym nie wykształcił się jeszcze system nerwowy, który więc - jeśli pominiemy istnienie duszy - nic nie odczuwa. Przy tym, wspomniane uśmiercanie dotyczy tylko sytuacji wyjątkowych, w których istnieje uzasadniona obawa, że urodzenie unieszczęśliwi co najmniej jedną osobę. Taki jest przecież przedmiot sporu o ew. zmianę obowiązującego prawa, do czego - sądzę - nawiązuje nasza dyskusja.
Że takie wczesne poronienie nie powoduje żadnych skutków ujemnych uwarunkowanych fizjologicznie (spowodowanych zaburzeniem procesów przystosowawczych organizmu kobiety, a nie obawami religijnymi, lub uprzednim silnym pragnieniem posiadania dziecka), miałem możność przekonać się osobiście, gdy bliska mi osoba poroniła w pierwszych tygodniach ciąży.
Inna z kolei jest sprawa dotycząca wspomnianego zastrzeżenia dotyczącego ew. isnienia duszy zarodka. Jest rzeczą zrozumiałą, że kapłani przekonani o tym, środkami dostępnymi dla organizacji religijnej odpowiednio dyscyplinują w tej mierze wiernych, jednak wymuszanie środkami administracji cywilnej stosowania się do tych wymagań osób o innych przekonaniach (przypominam, że znaczna ilość katolików ma wątpliwości co do zgodności tego przekonania z nauką Chrystusa, podobnie jak św. Tomasz z Akwinu) jest bez sensu.
Stach M. G.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | @@@
>W tej dyskusji - w której też uczestniczę - mam wrażenie, że znaczna część argumentów chybia, gdyż przedmiot sporu nie jest określony. Ja cały czas zakładam, że mówimy o uśmiercaniu zarodka jedno- lub kilkakomórkowego, ew. co najwyżej płodu, w którym nie wykształcił się jeszcze system nerwowy, który więc - jeśli pominiemy istnienie duszy - nic nie odczuwa. Przy tym, wspomniane uśmiercanie dotyczy tylko sytuacji wyjątkowych, w których istnieje uzasadniona obawa, że urodzenie unieszczęśliwi co najmniej jedną osobę. Taki jest przecież przedmiot sporu o ew. zmianę obowiązującego prawa, do czego - sądzę - nawiązuje nasza dyskusja.
****************
Całkowicie się z Pańską wypowiedzią zgadzam. Moje posty rozpoczynające ten wątek właśnie tych spraw dotyczyły, dążąc w zamierzeniu do racjonalnego dyskursu poświęconego właśnie tym problemom. Ale trzeba pamiętać, iż wszystkie metody są dobre, aby narzucić społeczeństwu jedynie słuszne poglądy. Nawet wówczas, gdy są one zdecydowanie irracjonalne. Warto zwrócić tu uwagę na manipulację językową oraz faktami. Pełna dialektyka przeciwieństw. Stalinizm uczył się metod społecznej inżynierii od chrześcijaństwa, chrześcijaństwo uczy się od stalinizmu.
Serdecznie pozdrawiam.
.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|