Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odpowiedź dla Keymaka - cz.I

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
16-06-2007 13:45LosecOdpowiedź dla Keymaka - cz.I
Cytat:
Każdy katolik wie że po śmierci czeka go tzw. sąd ostateczny i w przypadku niekorzystnego wyroku w "sądzie niebieskim" trafia się do piekła, które według katolików nie jest miejscem przyjemnym. To jest właśnie życie w ciągłym strachu.

Katolik wierzy w Boga, który jest nieskończenie Dobry, nieskończenie Miłosierny i to, czy trafimy do nieba, czy do piekła, zależy wyłącznie od nas samych. Nawet w ostatniej chwili, w chwili sądu, można będzie się pojednać z Bogiem, ale ludzie o bardzo zatwardziałych sercach, mogą nie być do tego zdolni. Nie można jednak powiedzieć że my, katolicy odczuwamy chroniczny lęk przed Bogiem! (Może znajdą się tu jeszcze jacyś chrześcijanie, to się wypowiedzą, czy czują cały czas lęk, skoro moje świadectwo nie jest wystarczające?)
Poniżej pozwolę sobie przytoczyć wizję pewnego mistyka, którą cytuje Szymon Hołownia na str.92, swojej książki "Tabletki z krzyżykiem" ( nie twierdzę, że z całą pewnością tak wygląda niebo, twierdzę tylko, że tak niebo wygląda zdaniem współczesnych teologów, zamiast więc, powtarzać w nieskończoność niesprawdzone, obiegowe, bzdurne opinie na temat tego co myślą chrześcijanie, proponuję zacząć czytać ):
"... I oto stoję oniemiały, nie mogąc wydobyć ani słowa. Teraz wychodzą mi na przeciw Osoby Boskie. Dziękują mi za to, że wierzyłem w Ich miłość. Podziwiają mnie mizernego, którego najlepsze myśli jak dotąd skoncentrowane były na rzeczach, o jakich gdyby pomyśleli aniołowie, w sposób błyskawiczny narazili by się utratę swojego światła. Podziwiają mnie za to, że zdobyłem niebo. Nagle wiem, że jestem niczym, jakkolwiek dokonałem rzeczy tak wielkiej, że głębia nieba nie może się temu nadziwić. (...) Osoby Boskie mówią mi teraz, jak niespokojne było Ich serce, zanim znalazło spokój we mnie. Darowują mi wszystko. Swoją wiedzę, bym poznać wszechświat i wszystkich ludzi, i serca aniołów. Swoją wolę (...) swoją miłość. Usta moje milkną..."
My chrześcijanie traktujemy naszego Boga jak ojca i matkę w jednym. Jak najlepszego ojca i najlepszą matkę! Czy dziecko, mające najlepszych rodziców pod słońcem, odczuwa przed nimi, ciągły, paniczny lęk? A przecież i najlepsi rodzice, a może zwłaszcza oni, mają wobec swoich dzieci jakieś wymagania, stawiają przed nimi jakieś zadania, jakieś poprzeczki do przeskoczenia! I większość dzieci, spełnia pokładane w nich nadzieje, nie ze strachu przed ojcem i matką, ale z miłości do nich, dzięki ufności, dzięki wierze w to, że rodzice chcą dla nich najlepiej! A, że miłość do Boga wymaga poświęceń, że doświadcza, że często rodzi cierpienie. A, pewnie, że tak! Jak każda miłość! Czy miłość do kobiety, do mężczyzny, nie rodzi potrzeby poświęceń, czy miłość do dzieci nie wystawia na próbę i nas i dzieci, czy miłość nawet do psa, nie powoduje cierpienia?
Cytat:
Jest rzeczą nienaturalną sądzić, że każdy człowiek od urodzenia jest niemoralny i trzeba go straszyć jakimiś urojonym miejscem zwanym piekłem, aby zachowywał się moralnie.

A skąd Ci przyszło do głowy, że chrześcijaństwo twierdzi, jakoby człowiek rodził się niemoralny? Gdzie, w jakim kościele takie coś usłyszałeś, w jakiej mądrej książce takie coś przeczytałeś ( zaznaczam że nie uznaję za wiarygodne źródło "Boga urojonego", ani "Kodu Leonarda...") Chrześcijaństwo twierdzi, że każdym człowieku jest i zło i dobro, i chrześcijanin za pomocą swojej Wolnej Woli zobowiązany jest do aktywnej walki ze złem w sobie samym. Jednocześnie chrześcijanin jest przekonany, że Bóg daje mu taki ciężar na plecy, jaki on, człowiek jest w stanie udźwignąć, nie większy! Czy nie uważasz, że byłoby z kolei zupełną naiwnością twierdzić, coś wręcz przeciwnego, a mianowicie że człowiek rodzi się moralny?

sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Cytat:
Jest rzeczą nienaturalną sądzić, że każdy człowiek
>od urodzenia jest niemoralny i trzeba go straszyć jakimiś
>urojonym miejscem zwanym piekłem, aby zachowywał się
>moralnie.

>A skąd Ci przyszło do głowy, że chrześcijaństwo twierdzi, jakoby człowiek rodził się niemoralny? Gdzie, w jakim kościele takie coś usłyszałeś, w jakiej mądrej książce takie coś przeczytałeś?
To po co jest chrzest?
Pozdrawiam
Losec
>To po co jest chrzest?

Chrzest obmywa nas z grzechu pierworodnego, czyni nas członkami kościoła, umożliwia przyjmowanie następnych sakramentów. Ale nie oznacza to wcale, że rodzimy się niemoralni , a tylko obciążeni grzechem pierworodnym, od noworodka niezależnym, przez niego niezawinionym. Przecież człowiek, który się dopiero urodził, nie jest ani moralny, ani tym bardziej niemoralny! I nikt przy zdrowych zmysłach tak nie twierdzi, a już na pewno nie chrześcijaństwo!
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Probujesz mi powiedziec, ze mozna byc grzesznym, a mimo to moralnym? Odejscie od boga- grzech- nie sprawia, ze jestesmy niemoralni? A moze grzech pierworodny to nie grzech?
Nazbieralo sie tych pytan.
Pozdrawiam
Losec
Nie ma ludzi bez grzechu, a są ludzie "moralni", czyż nie? Kto jest bez grzechu, ten niech pierwszy rzuci kamień... Jak najbardziej można mieć na sumieniu grzechy i być moralnym. Być moralnym, to - jak sądzę - nie to samo, co być świętym...
Totus (1201 punktów)
>Nie ma ludzi bez grzechu, a są ludzie "moralni", czyż nie? Kto jest bez grzechu, ten niech pierwszy rzuci kamień... Jak najbardziej można mieć na sumieniu grzechy i być moralnym.
Być "moralnym" żyjąc w grzechu pierworodnym nieświadmości/nie_pełnej świadomosci dobra i zła to umieć przyznać się do winy bycia grzesznym.
Jesteś winny bo jesteś grzeszny i zgodnie z cytatem: Nie osądzaj, nie wymierzaj kary bo nie masz do tego prawa.
Jako katolik mówisz:
Panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja
Pan albo przyjdzie i uzdrowi gładząc grzech pierworodny albo pozostajesz chorym człowiekiem proszącym o zbawienie. Pytanie - dokąd będziesz prosił?
Czy można zostać zbawionym za życia?
.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Panie Totusie jest rzecza ewidentna, ze osoba postepujac moralnie nie popelnia grzechow. Skoro wedlug KK czlowiek rodzi sie z grzechem pierworodnym znaczy to, ze jest niemoralny (w sensie, ze ktoryms momencie musial postapic niemoralnie [grzesznie], wiec byl w tym momencie niemoralny). Osoby, ktore odpisaly na moje zapytanie musza sobie z tego zdawac sprawe, a jednak wymyslaja niestworzone teorie, by ten fakt ukryc.
Taka postawa odebrala mi chec prowadzenia dyskusji w tym watku w tym temacie. Tak i Panu radze nie wchodzic w dywagacje nad rzecza, ktora jest jasna dla obu stron, a tylko jedna ze stron nie jest w stanie sie do tego przyznac.
Pozdrawiam
Jan B (383 punktów)
Gwoli ścisłości, niemoralny znaczy po prostu pozbawiony moralności. Istnienie poczucia winy wskazuje, że można popełniać zło posiadając moralność.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Gwoli ścisłości, niemoralny znaczy po prostu pozbawiony moralności. Istnienie poczucia winy wskazuje, że można popełniać zło posiadając moralność.
Czy postepujac moralnie mozna zgrzeszyc???
Pozdrawiam
Jan B (383 punktów)
Spieramy się o słowa. Dla ciebie "niemoralny" znaczy jak rozumiem postępujący niezgodnie z moralnością a więc pozbawiony moralności w momencie czynu niemoralnego, ewentualnie posiadający ją później w momencie przyznania się do winy. Inni pojmują moralność jako coś, co się posiada zawsze albo nie posiada wcale. Patrząc na to głębiej, ty mówisz o moralności jako o akcie, a inni jako o dyspozycji, która nie musi być używana aby istnieć. W języku te dwa rozumienia przejawiają się w zwrotach "być moralnym" i "posiadać moralność". Żeby 'być moralnym' trzeba 'posiadać moralność', co nie zachodzi w odwrotną stronę, więc zwrot 'posiadać' jest mocniejszy i na gruncie języka jesteś w błędzie. Na to, o czym mówisz, musisz znaleźć jakieś inne słowo, bo słowo "moralność" jest już zajęte przez inne pojęcie.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie odpowiedziales na pytanie.
(Wlasciwie mozna sie domyslec, jaka wedlug Ciebie jest odpowiedz, po tym, co napisales, ale prosze napisz odpowiedz wprost.)
Pozdrawiam
Jan B (383 punktów)
Nie, nie można, ale przecież nie tylko o tym dyskutujemy i to nie jest argument na poparcie twojego stanowiska. Problem był przecież w tym, że obu wrotów użyłeś w jednym znaczeniu:
>Skoro wedlug KK czlowiek rodzi sie z grzechem pierworodnym znaczy to, ze jest niemoralny (w sensie, ze ktoryms momencie musial postapic niemoralnie [grzesznie], wiec byl w tym momencie niemoralny
A można przecież zgrzeszyć posiadając moralność czyli będąc moralnym. Moralność to osobisty zbiór dyrektyw, a grzech to czyn sprzeczny z dyrektywami które nie muszą się znajdować w tym zbiorze. Być może katolicy tego nie wiedzą, ale tutaj mieli słuszną intuicję.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
To mnie zaskoczyles.
Po pierwsze podales dwie sprzeczne odpowiedzi (w pierwszym akapicie na tak, w drugim na nie), a po drugie usilujesz mi wmowic, ze w etyce chrzescijanskiej 'postepowanie grzeszne' nie jest tym samym, co 'postepowanie niemoralne' w niereligijnych etykach.
Jak chcesz jeszcze Ci dorzuce chrzescijanskich paradoksow- czy mozna przerzucic na kogos grzech innej osoby nie pytajac nawet tego kogos o zdanie?
Pozdrawiam
Jan B (383 punktów)
>To mnie zaskoczyles.
>Po pierwsze podales dwie sprzeczne odpowiedzi (w pierwszym akapicie na tak, w drugim na nie)
Próbowałem ci wytłumaczyć, że to są dwa różne pytania "Czy postepujac moralnie mozna zgrzeszyc??" i "czy posiadając moralność można zgrzeszyć". Przecież "posiadać moralność" to nie to samo co "być moralnym" w znaczeniu postępować moralnie. Sprawdź definicję moralności.

>a po drugie usilujesz mi wmowic, ze w etyce chrzescijanskiej 'postepowanie grzeszne' nie jest tym samym, co 'postepowanie niemoralne' w niereligijnych etykach.
Oczywiście że nie jest, przecież u chrześcijan dyrektywy są dane od istoty wyższej, która nadto sama nie musi się do nich stosować, więc zbiór tych dyrektyw znajduje się w jakiej abstrakcyjnej przestrzeni. Grzechem jest tu wystąpienie przeciw tym narzuconym dyrektywom, a nie przeciw dyrektywom własnym, a celem chrześcijan jest maksymalne uzgodnienie własnych dyrektyw z narzuconymi, tak aby nie grzeszyć.

>Jak chcesz jeszcze Ci dorzuce chrzescijanskich paradoksow- czy mozna przerzucic na kogos grzech innej osoby nie pytajac nawet tego kogos o zdanie?
>Pozdrawiam
Nie rozumiem czemu dyskutujesz w taki sposób, jakby nie liczyła się dla ciebie poprawność rozumowania, tylko wyłącznie obalenie jakiegoś poglądu. To nie prowadzi do żadnej wiedzy.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>To mnie zaskoczyles.
>>Po pierwsze podales dwie sprzeczne odpowiedzi (w pierwszym akapicie na tak, w drugim na nie)
>Próbowałem ci wytłumaczyć, że to są dwa różne pytania "Czy postepujac moralnie mozna zgrzeszyc??" i "czy posiadając moralność można zgrzeszyć". Przecież "posiadać moralność" to nie to samo co "być moralnym" w znaczeniu postępować moralnie. Sprawdź definicję moralności.
Za wikipedia:
Moralność - zbiór zasad (norm), które określają co jest dobre, a co złe, którymi zgodnie z danym światopoglądem religijnym bądź filozoficznym powinni kierować się ludzie.
Dla chrzescijanina grzeszenie jest niemoralne wedlug tej definicji.
>>a po drugie usilujesz mi wmowic, ze w etyce chrzescijanskiej 'postepowanie grzeszne' nie jest tym samym, co 'postepowanie niemoralne' w niereligijnych etykach.
>Oczywiście że nie jest, przecież u chrześcijan dyrektywy są dane od istoty wyższej, która nadto sama nie musi się do nich stosować, więc zbiór tych dyrektyw znajduje się w jakiej abstrakcyjnej przestrzeni. Grzechem jest tu wystąpienie przeciw tym narzuconym dyrektywom, a nie przeciw dyrektywom własnym, a celem chrześcijan jest maksymalne uzgodnienie własnych dyrektyw z narzuconymi, tak aby nie grzeszyć.
Dalej krecisz. Co za roznica kto dal dyrektywy, skoro dzialaja w jednym i drugim systemie tak samo- jako wyznaczniki moralnosci.
>>Jak chcesz jeszcze Ci dorzuce chrzescijanskich paradoksow- czy mozna przerzucic na kogos grzech innej osoby nie pytajac nawet tego kogos o zdanie?
>Nie rozumiem czemu dyskutujesz w taki sposób, jakby nie liczyła się dla ciebie poprawność rozumowania, tylko wyłącznie obalenie jakiegoś poglądu. To nie prowadzi do żadnej wiedzy.
Z mojego punktu widzenia spostrzegam hipokryzje z Twojej strony. Ja wskazuje na sprzecznosci, a wedlug mnie, Ty starasz sie odwrocic kota ogonem. Przeraza mnie to, ze jestes w stanie odebrac chrzescijanom ich moralnosc tylko dlatego, zeby nie przyznac, ze pewna czesc ich wiary wyglada na paradoksalna.
Pozdrawiam
Jan B (383 punktów)
>Dalej krecisz. Co za roznica kto dal dyrektywy, skoro dzialaja w jednym i drugim systemie tak samo- jako wyznaczniki moralnosci.

Tu masz rację. Problemem pozostaje dla mnie dalej to, jak posiadanie moralności sprowadzasz do moralnego postępowania. Weźmy Twoje spojrzenie i zobaczmy czy ono nie prowadzi do jakichś sprzeczności. Mamy 2 ludzi: grzesznika i psychopatę. Psychopata to ktoś, kto nie posiada żadnych norm moralnych i nie rozpatruje swojego postępowania w tych kategoriach, nic nie jest dla niego karygodne. Grzesznik to ktoś kto posiada katolickie normy moralne i je łamie, czując później wyrzuty sumienia. Wczuwając się w rolę księdza (he, he) powiedziałbyś, że psychopata jest niemoralny, bo nie posiada moralności, i że grzesznik jest niemoralny, bo postępuje niezgodnie z zasadami moralnymi. Nie wydaje ci się, że twoje pojęcie bycia niemoralnym jest za szerokie, że co innego chce się za jego pomocą powiedzieć o psychopacie a co innego o grzeszniku, i to są dwie zupełnie inne rzeczy które oznaczasz tym samym słowem?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Dalej krecisz. Co za roznica kto dal dyrektywy, skoro dzialaja w jednym i drugim systemie tak samo- jako wyznaczniki moralnosci.
>Tu masz rację. Problemem pozostaje dla mnie dalej to, jak posiadanie moralności sprowadzasz do moralnego postępowania. Weźmy Twoje spojrzenie i zobaczmy czy ono nie prowadzi do jakichś sprzeczności. Mamy 2 ludzi: grzesznika i psychopatę. Psychopata to ktoś, kto nie posiada żadnych norm moralnych i nie rozpatruje swojego postępowania w tych kategoriach, nic nie jest dla niego karygodne. Grzesznik to ktoś kto posiada katolickie normy moralne i je łamie, czując później wyrzuty sumienia. Wczuwając się w rolę księdza (he, he) powiedziałbyś, że psychopata jest niemoralny, bo nie posiada moralności, i że grzesznik jest niemoralny, bo postępuje niezgodnie z zasadami moralnymi. Nie wydaje ci się, że twoje pojęcie bycia niemoralnym jest za szerokie, że co innego chce się za jego pomocą powiedzieć o psychopacie a co innego o grzeszniku, i to są dwie zupełnie inne rzeczy które oznaczasz tym samym słowem?
W momencie grzeszenia/popelniania niemoralnego czynu moralnosc zostaje odrzucona jesli byla (chyba, ze mamy z okreslonymi zaburzeniami swiadomosci, wtedy trudno mowic, ze ktos cos odrzuca). Nie przesądza to oczywiscie tego czy ktos jest moralny lub nie w innych sytacjach, czy kiedy indziej. Niemniej, jesli napisane jest, ze ktos jest grzesznikiem, to oznacza, ze w pewnym momencie wyzbyl sie swojej chrzescijanskiej (religijnej) moralnosci i popelnil grzech albo jak wynika z opisu katolickiego grzesznym zostaje stworzony (grzech pierworodny skad sie bierze?).
Rozumiem roznice miedzy kims bez moralnosci - psychopata, a osoba, ktorej zdarzylo sie zgrzeszyc. Nie traktowalbym ich tak samo. Nie mniej w sensie zachowywania norm moralnych u obu zostaly one przekroczone. Jakkolwiek ilosciowo psychopata zwykle wypada gorzej (przynajmniej w tej epoce; jesli nie liczyc islamskich terrorystow).
Pozdrawiam
Jan B (383 punktów)
>W momencie grzeszenia/popelniania niemoralnego czynu moralnosc zostaje odrzucona
Czyli wracamy do tego, na co cały czas się nie zgadzam. Jak już ustaliliśmy moralność to jakiś zbiór zasad w formie zdaniowej. To jak, łamiąc jedną z nich, odrzuca się cały zbiór, tak jak twierdzisz? To jest możliwe tylko jeżeli łamie się jakąś zasadę nadrzędną, według której funkcjonuje cały zbiór. Tak jak odrzucając zasadę dodawania trzeba odrzucić też mnożenie i potęgowanie, jako szczegółowe formy dodawania - ale nie w drugą stronę, odrzucając mnożenie nie trzeba jeszcze odrzucać dodawania - zrobiło się głupotę, ale jeszcze nie taką, żeby nie móc już niczego policzyć. Czyli dalej uznaje się matematykę, tylko jakąś upośledzoną w stosunku do matematyki prawdziwej.
Zdaje mi się że analogia tu jest idealna. Łamiąc większość przykazań nie łamie się zasady nadrzędnej (postępować zgodnie z wolą Boga), tylko jej szczegółowe formy, a jedynym chyba przykazaniem którego złamanie pociąga złamanie wszystkich jest przykazanie nr 1. Więc nieprawdą będzie, że łamiąc dowolne przykazanie odrzuca się tym samym moralność chrześcijańską.
Motyl
Heh, powiadasz "miłosierny i dobry" Bóg...a grzech pierworodny, a wygnanie z raju ? A Potop ? A te wszystkie starotestamentowe mordy i rzezie (np. 450 kapłanów Baala, niezliczone wojny w imie i na rozkaz Boga) ? A sprawa smierci Jezusa ? (tzw. odkupienie przez... smierc wlasnego syna ,a wlasciwie to samego siebie, bo to przeciez Trojca)...? Taki dobry i milosierny Bog, a trzeba go przebłagac o litosc ,zabijając jego syna /jego samego ? Wytłumacz mi to.
Losec
Żebym Ci to wszystko mógł wytłumaczyć, nawet zakładając, żebym jako osoba bez wykształcenia teologicznego, był do tego zdolny, to musielibyśy spędzić przed kompem kilka tygodni, jak nie więcej...
Polecam Ci książkę Klausa Stefana Kriegera "PRZEMOC W BIBLII", w której autor apeluje, by nie czytać Starego Testamentu dosłownie, podobnie ja nie należy z niego wyciągać wniosku o stworzeniu świata w siedem dni, tak nie można twierdzić, że wszystko odbyło się dokładnie tak, jak tam opisano.
Za grzech pierworodny i wygnanie z raju trudno chyba winić Boga? To był wybór człowieka, wyraz działania jego wolnej woli. Bóg dał im wtedy wybór, a oni posłuchali szatana.
Zupełnie nie rozumiem, jak możesz winić Boga za to, że Jezus, jego "część", jego syn, zginął męczeńską śmiercią na krzyżu? Przecież to my ludzie zabiliśmy Chrystusa, to Judasz go zdradził, to Piłat skazał na ukrzyżowanie . Gdyby Piłat postąpił zgodnie z rzymskim prawem, a nie umył rąk, nie skazałby Go na taką śmierć. Gdyby nie ludzie , kto wie, może Jezus mógłby odkupić nasze grzechy umierając nie na krzyżu, w strasznych mękach, ale np. ze starości.
Nie można odczytywać historii o potopie jako dosłownego sprawozdania z powodzi. Nikt ze współczensych teologów tak nie czyni. Chyba nie wyobrażasz sobie, że na prawdę istniała Arka, na której pomieściły się te wszystki zwierzaki...
Przepraszam że tak skrótowo, pozdrawiam.
G.K. (1679 punktów)
I po co ta dyskusja ? Żaden z Was i tak nie zmieni zdania. Wy wiecie. Zastanówcie się teraz czy chociaż bierzecie pod uwagę, że druga strona może mieć rację.
Losec
Po pierwsze: nie chcesz, nie dyskutuj!
Po drugie: w czym druga strona ma mieć rację? Jeśli mam przyznać drugiej stronie rację w tym, że ja katolik, z racji swojego katolicyzmu, mam odczuwać stały strach, chroniczny lęk przed Bogiem i piekłem, to - wybacz - ale nic z tego! Ja się po prostu mojego Boga nie boję, i jestem przekonany, że takiego strachu nie odczuwa zdecydowana większość ludzi wierzących w Boga chrześcijan, wbrew temu, co sądzą o tym szaleńcy pokroju Dawkinsa...
nieobecny
Nie odczuwasz strachu przed piekłem, bo nie jesteś chrześcijaninem, ale typowym polskim katolikiem, który "wierzy, że wierzy".
Dawkins pisząc o chrześcijanach pisze przede wszystkim o chrześcijańskich sektach w USA, nie o katolikach w Polsce.
Trudno mu się też dziwić, że nie orientuje się jak wygląda polski katolicyzm, który jest niczym więcej jak tradycją świętowania 3 kościelnych świąt i tradycją chodzenia na mszę w niedzielę. No i jeszcze może tradycją brania ślubów kościelnych i dawania na mszę za zmarłych (po co zmarłym msza? O źródle tej tradycji Dawkins akurat pisze.)
Losec
Dzięki...
Patty Matheson (2087 punktów)
>Nie można odczytywać historii o potopie jako dosłownego sprawozdania z powodzi. Nikt ze współczensych teologów tak nie czyni.

Zabawne, że jak już archeologia znalazła dowody, to nagle nie odczytuje się tego dosłownie
Losec
>Zabawne, że jak już archeologia znalazła dowody, to nagle nie odczytuje się tego dosłownie
Cieszę się razem z Tobą...
judi (120 punktów)
>Zupełnie nie rozumiem, jak możesz winić Boga za to, że Jezus, jego "część", jego syn, zginął męczeńską śmiercią na krzyżu? Przecież to my ludzie zabiliśmy Chrystusa, to Judasz go zdradził, to Piłat skazał na ukrzyżowanie . Gdyby Piłat postąpił zgodnie z rzymskim prawem, a nie umył rąk, nie skazałby Go na taką śmierć. Gdyby nie ludzie , kto wie, może Jezus mógłby odkupić nasze grzechy umierając nie na krzyżu, w strasznych mękach, ale np. ze starości.

A czy nie było tak, że Chrystus musiał umrzeć na krzyżu za nasze grzechy, że to był warunek konieczny, żebyśmy mogli być zbawieni? Przecież Chrystus byś świadomy tego, że umrze i w jaki sposób, i wiedział również, że stanie się to, gdyż Bóg i Jego Ojciec tak chce. Modlił się, aby Bóg odsunął od Niego ten kielich, ale jednocześnie prosił, by stała się wola Ojca, a nie Syna. Czy nie oznacza to, że wiedział, jaki los Go czeka i że dokładnie tak musiało się stać? Jezus został zesłany, by umrzeć za nas na krzyżu, swoim cierpieniem zbawić nasze grzechy, więc jak mógłby umrzeć ze starości? Czy wtedy wypełniłaby się Jego misja? Czy Bóg, zsyłając Swego Syna, nie wiedział, jak postąpią ludzie?
Losec
>A czy nie było tak, że Chrystus musiał umrzeć na krzyżu za nasze grzechy, że to był warunek konieczny, żebyśmy mogli być zbawieni? Przecież Chrystus byś świadomy tego, że umrze i w jaki sposób, i wiedział również, że stanie się to, gdyż Bóg i Jego Ojciec tak chce. Modlił się, aby Bóg odsunął od Niego ten kielich, ale jednocześnie prosił, by stała się wola Ojca, a nie Syna. Czy nie oznacza to, że wiedział, jaki los Go czeka i że dokładnie tak musiało się stać? Jezus został zesłany, by umrzeć za nas na krzyżu, swoim cierpieniem zbawić nasze grzechy, więc jak mógłby umrzeć ze starości? Czy wtedy wypełniłaby się Jego misja? Czy Bóg, zsyłając Swego Syna, nie wiedział, jak postąpią ludzie?
No, ja nie wiem na pewno, ale jak pisze Szymon Hołownia w "Tabletkach z krzyżykiem" :
"...czy Jezus mógł umrzeć ze starości, bez całej tej krwawej łaźni? Pewnie tak, ale o tym, że stało się inaczej, zdecydował nie Pan Bóg, lecz nasi przodkowie. Nikt nie zmuszał tłumu, by krzyczał: "Na krzyż z nim!". Stwórca wie wszystko, więc pewnie przewidywał, że tak właśnie zachowają się ludzie. Ale nie wykluczone, że do końca miał nadzieję."

Może ( to już jest mój pomysł ) gdyby wtedy, tam w Wielki Piątek, znalazł się ktoś taki, jak św Maksymilian Kolbe, i powiedział: "Weźcie mnie zamiast niego", to wszystko potoczyłoby się inaczej...
Totus (1201 punktów)
>Może ( to już jest mój pomysł ) gdyby wtedy, tam w Wielki Piątek, znalazł się ktoś taki, jak św Maksymilian Kolbe, i powiedział: "Weźcie mnie zamiast niego", to wszystko potoczyłoby się inaczej...
Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby, królestwo moje było z tego świata słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. TERAZ ZAŚ królestwo moje nie jest stąd.
Rozumiesz ten wymiar humanizmu? Ten człowiek inicjuje przyszłość, która gdyby nie on mogła by nie być dostepną dla ludzi. Nie byłoby ludzi pokroju Maksymiliana Kolbe, który stanął by za Jezusem mówiąc: " NIE! Twoja ofiara nie jest mi potrzebna!"
Jezus zmienił rzeczywistość byś mógł modlić się:
Przyjdź królestwo Twoje
Przyjdź królestwo ludzi szanujących to za co umarł Jezus, za wspólnotę żywych, którzy dzięki Słowu będą kiedyś jak Aniołowie w niebie, nie jak odrażający naród żydowski i jego Arcykapłani, ale jak ludzie wolni od tego co w oczach Jezusa było najgorsze co ci ludzie wtedy i my nadal kojarzymy z Bogiem na ich, żydów mordujących Zbawicila podobieństwo.

Piłat umył ręce - Rzym nie był mordercą mimo, że nadzorował i umożliwił wypełnienie się i samorealizację mistyczną Judaizmu, którego przesłaniem okazało się zabijanie człowieczeństwa na przykładzie Jezusa.
Bóg Jezusowy nie wyróżnia nacji, nie predestynuje nikogo do poczucia bycia lepszym od innych ludzi/narodów - on gardzi takowymi posyłając lekarza, ale czy lekarstwo zadziała?
Czy można zabić najokrutniejszy z nacjonalizmów jakim jest żydostwo rozumiane jako "naród wybrany przez jedynego Boga (tego naj, naj, naj i prawdziwego)", którego potrzebuje każdy z nas?
Proces trwa i nie wiadomo czy osiągnie apokaliptyczny, globalny finał.
+
keymak (3379 punktów)
>Katolik wierzy w Boga, który jest nieskończenie Dobry,
>nieskończenie Miłosierny i to, czy trafimy do nieba, czy do
>piekła, zależy wyłącznie od nas samych.
Jeżeli jest nieskończenie Dobry i Miłosierny to po co mu piekło ?
Czy straszenie małych dzieci ( i nie tylko dzieci ) piekłem jest nieskończenie Dobre i Miłosierne ?

Co do zaś wyboru wierzących między niebem, a piekłem to kto wreszcie decyduje Bóg w którego wierzą, czy oni sami ?
Co chwila słyszę inna wersję ..

>A skąd Ci przyszło do głowy, że chrześcijaństwo twierdzi,
>jakoby człowiek rodził się niemoralny? Gdzie, w jakim
>kościele takie coś usłyszałeś, w jakiej mądrej książce
>takie coś przeczytałeś ( zaznaczam że nie uznaję za
>wiarygodne źródło "Boga urojonego", ani "Kodu Leonarda...")
>Chrześcijaństwo twierdzi, że każdym człowieku jest i zło i
>dobro, i chrześcijanin za pomocą swojej Wolnej Woli
>zobowiązany jest do aktywnej walki ze złem w sobie samym.
>Jednocześnie chrześcijanin jest przekonany, że Bóg daje mu
>taki ciężar na plecy, jaki on, człowiek jest w stanie
>udźwignąć, nie większy! Czy nie uważasz, że byłoby z kolei
>zupełną naiwnością twierdzić, coś wręcz przeciwnego, a
>mianowicie że człowiek rodzi się moralny?

Przeczytaj jeszcze raz tylko pierwsze i ostatnie zdanie. Sam sobie zaprzeczasz.
Dla mnie jest oczywiste że dziecko nie może być traktowane jak coś złego i do tego konieczne jest straszenie je urojonym piekłem, aby było w przyszłości moralne.
Właśnie takie traktowanie innego człowieka jest obrzydliwe i niemoralne. Jakim cudem tak obrzydliwe metody mają prowadzić do czegoś dobrego ? To jest absurd.
Każdy człowiek i tak postępuję według własnych zasad i tylko od niego zależy czy jego zasady będą moralne ( względnie, bo absolutne dobro nie istnieje ). Natomiast ludzie bez jakichkolwiek zasad będą krzywdzić innych nawet w wypadku, gdy religijni fanatycy co chwila będą ich straszyć piekłem.
W związku z powyższym jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest edukacja młodego pokolenia i tworzenie jak najlepszego prawa. Prawa, które powinno w jak najmniejszym stopniu ograniczać niezbywalne prawo do wolności ( w każdej postaci ) i zwalczać zachowania niemoralne.
Wszelkie kościoły i religie zaś nie są pomocne w tworzeniu takiego prawa, bo:
- nie przestaną indoktrynować ludzi wątpliwej jakości zasadami, które w wielu tematach nie można uznać za moralne,
- nie mają zamiaru zrezygnować z ograniczania wolności swoich wiernych ( podstawową zasadą wszelkich religii jest posłuszeństwo względem własnych guru religijnych ).
Podam świeży przykład Pani Tysiąc, na której próbuje się wymóc zachowania które są dla niej krzywdzące i ograniczają jej wolność. Kościół nie ma prawa ograniczać wolności kogokolwiek i co ważniejsze narzucać własne wątpliwej jakości zasady moralne.
Nie rozumiem jak można kogoś namawiać, aby ryzykował utratę życia i w ten sposób unieszczęśliwiać własne dzieci.
Obrzydliwość.

A jeżeli chodzi o wolną wolę o której wspomniałeś to jest to określenie puste i bez jakiegokolwiek znaczenia.

I przestać proszę wspominać o "Kodzie Leonarda". Historyjka którą tam opisał Dan Brown jest tak samo prawdopodobna jak historyjka którą opowiadają katolicy. Co oczywiście nie oznacza że któraś z tych historyjek ( a raczej bajek ) jest prawdziwa.

Pozdrawiam.
Losec
>Jeżeli jest nieskończenie Dobry i Miłosierny to po co mu piekło ?
Piekło, jest stanem duszy człowieka, który trwale odrzuca łączność z Bogiem, więc nie jest do niczego potrzebne Bogu, jest efektem działania wolnej woli człowieka.
>Czy straszenie małych dzieci ( i nie tylko dzieci ) piekłem jest nieskończenie Dobre i Miłosierne ?
Po pierwsze: kto straszy piekłem? Bóg, czy może człowiek? Po drugie: Czy straszenie dziecka szpitalem, albo śmiercią, żeby np. nie wpadło pod samochód, jest dla dziecka korzystne, czy nie? Czy straszenie dziecka dentestą ( przepraszam kolegów stomatologów, za to porównanie ) żeby dokładnie myło zęby, jest, czy nie jest uzasadnione?
>Co do zaś wyboru wierzących między niebem, a piekłem to kto wreszcie decyduje Bóg w którego wierzą, czy oni sami ?
Zdecydowanie i z całą pewnością oni sami
>Co chwila słyszę inna wersję ..
Zależy gdzie i kogo słuchasz...
>Przeczytaj jeszcze raz tylko pierwsze i ostatnie zdanie. Sam sobie zaprzeczasz.
Niby w którym miejscu sobie zaprzeczam? Twierdzę, że czlowiek nie rodzi się ani moralny, ani niemoralny!
>Dla mnie jest oczywiste że dziecko nie może być traktowane jak coś złego
Dla mnie też!
>i do tego konieczne jest straszenie je urojonym piekłem, aby było w przyszłości moralne.
Co proponujesz? Wychowanie bezstresowe?
>Właśnie takie traktowanie innego człowieka jest obrzydliwe i niemoralne. Jakim cudem tak obrzydliwe metody mają prowadzić do czegoś dobrego ? To jest absurd.
>Każdy człowiek i tak postępuję według własnych zasad i tylko od niego zależy czy jego zasady będą moralne ( względnie, bo absolutne dobro nie istnieje ). Natomiast ludzie bez jakichkolwiek zasad będą krzywdzić innych nawet w wypadku, gdy religijni fanatycy co chwila będą ich straszyć piekłem.
No, tu już pojechałeś bracie po bandzie... Wielu, bardzo wielu ludzi postępuje według uniwersalnych zasad uznawanych za słuszne, i nie są to ich przywatne zasady, ich prywatne sądy, tylko normy, stanowione przez religie, ale nie tylko, także przez sołeczeństwa. I ci ludzie, te zasady uznają za słuszne, tych zasad, które są nieraz sprzeczne z ich prywatnymi interesami, przestrzegają! (Z różnych zresztą powodów)
>W związku z powyższym jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest edukacja młodego pokolenia i tworzenie jak najlepszego prawa. Prawa, które powinno w jak najmniejszym stopniu ograniczać niezbywalne prawo do wolności ( w każdej postaci ) i zwalczać zachowania niemoralne.
Znowu zapytam, co proponujesz. Jak chcesz osiągnąć ten cel? Jakimi metodami, nie ograniczającymi niezbywalnego prawa do wolności, chcesz edukować młode pokolenie, skoro sam napisałeś, że: "Każdy człowiek i tak postępuję według własnych zasad", a "...ludzie bez jakichkolwiek zasad będą krzywdzić innych..."?
>Wszelkie kościoły i religie zaś nie są pomocne w tworzeniu takiego prawa, bo:
>- nie przestaną indoktrynować ludzi wątpliwej jakości zasadami, które w wielu tematach nie można uznać za moralne,
Np. których zasad głoszonych przez Kościół Katolicki nie można uznać za moralne?
>- nie mają zamiaru zrezygnować z ograniczania wolności swoich wiernych ( podstawową zasadą wszelkich religii jest posłuszeństwo względem własnych guru religijnych ).
Tak np. twierdzi Twój Mistrz Dawkins. Każdy, kto się z nim nie zgadza, jest jego zdaniem głupcem...
>A jeżeli chodzi o wolną wolę o której wspomniałeś to jest to określenie puste i bez jakiegokolwiek znaczenia.
Ja wiem, wy ateiści nie możecie uwierzyć w istnienie czegoś, co za pradziwe intuicyjnie uznają miliardy...

Pozdrawiam.
Gosia (9452 punktów)

>Ja wiem, wy ateiści nie możecie uwierzyć w istnienie czegoś, co za pradziwe intuicyjnie uznają miliardy...

Też mi argument...
Znasz powiedzenie: jedzmy *****, miliardy much nie mogą się mylić?
Pozdrawiam.
keymak (3379 punktów)
>Piekło, jest stanem duszy człowieka, który trwale odrzuca łączność z Bogiem, więc nie jest do niczego potrzebne Bogu, jest efektem działania wolnej woli człowieka.
Chcesz powiedzieć że to człowiek stworzył piekło ?

>Po pierwsze: kto straszy piekłem? Bóg, czy może człowiek?
Człowiek, ale tylko religijny.

>Po drugie: Czy straszenie dziecka szpitalem, albo śmiercią, żeby np. nie wpadło pod samochód, jest dla dziecka korzystne, czy nie? Czy straszenie dziecka dentestą ( przepraszam kolegów stomatologów, za to porównanie ) żeby dokładnie myło zęby, jest, czy nie jest uzasadnione?
To już zależy od rodziców w jaki sposób wychowują swoje dzieci.
Ja staram się nie straszyć swojego dziecka, bo może to mieć przeciwne skutki do zamierzonych.
Zaś oczywiste rzeczy trzeba mówić, typu: "nie skacz przez okno bo zrobisz sobie krzywdę". To jest straszenie, ale niezbędne do tego aby uchronić swoje pociechy przed oczywistymi przykrościami.
Jest znaczna różnica pomiędzy straszeniem przykrościami gdy się skacze przez okno , a straszeniem przed czymś co nikt nigdy nie doświadczył ( mowa o piekle ludzi religijnych )

>Zależy gdzie i kogo słuchasz...
Sprzeczne deklaracje słyszę od ludzi wierzących.
Mnie ta sprawa nie zajmuje.

>Niby w którym miejscu sobie zaprzeczam? Twierdzę, że czlowiek nie rodzi się ani moralny, ani niemoralny!
Tak ale z grzechem pierworodnym i trzeba je straszyć jakimś przesądami, aby było moralne ...

>Co proponujesz? Wychowanie bezstresowe?
W ramach rozsądku tak.

>No, tu już pojechałeś bracie po bandzie... Wielu, bardzo wielu ludzi postępuje według uniwersalnych zasad uznawanych za słuszne, i nie są to ich przywatne zasady, ich prywatne sądy, tylko normy, stanowione przez religie, ale nie tylko, także przez sołeczeństwa. I ci ludzie, te zasady uznają za słuszne, tych zasad, które są nieraz sprzeczne z ich prywatnymi interesami, przestrzegają! (Z różnych zresztą powodów)
Statystyki mówią co innego.
Jeżeli katolicy przestrzegają zasady głoszone przez kościół i równocześnie są im nie po drodze to skąd np: tyle nielegalnych aborcji ?
A może powiesz że katolicy nie usuwają ciąży ?
Nie zaprzeczę że wiele z zasad moralnych, które głoszą religię można uznać za zasady uniwersalne. Ale to jeszcze nie znaczy że źródłem tych zasad jest religia.
Trzeba jeszcze dodać że pojęcie moralności cały czas podlega zmianom ( swojego rodzaju ewolucji ) i o wiele łatwiej do takich zmian dochodzi bez religii. Religie zaś na zmiany są natomiast nieprzygotowane i bardzo im nięchętne.

>Znowu zapytam, co proponujesz. Jak chcesz osiągnąć ten cel? Jakimi metodami, nie ograniczającymi niezbywalnego prawa do wolności, chcesz edukować młode pokolenie, skoro sam napisałeś, że: "Każdy człowiek i tak postępuję według własnych zasad", a "...ludzie bez jakichkolwiek zasad będą krzywdzić innych..."?
Zwykła edukacja oparta o naukę języka ojczystego i historii w zupełności wystarcza. Każde dziecko i młodzież sama musi zrozumieć dlaczego tylu ludzi w przeszłości ginęło, dlaczego umierali i czy wybory ludzi opisywanych w lekturach szkolnych były właściwe. Na podstawie takich informacji można zbudować coś bardzo trwałego. Religię zaś próbują wmówić ludziom że wystarczy często mówić co jest dobre a co złe. To nie wystarczy. Pomijając już fakt że nie wszystko co głoszą wszelkie kościoły jest słuszne, lub w życiu przydatne.
Jedna uwaga: oczywiście w szkołach powinny pozostać przedmioty ścisłe i języki obce, ale z zupełnie innych powodów.

>Np. których zasad głoszonych przez Kościół Katolicki nie można uznać za moralne?
Jest wiele spraw które kościół traktuje w sposób nieprzystający do obecnych czasów np: aborcja, seksualność, eutanazja, edukacja. Dodatkowo nie zachęca do rozwoju, a w niektórych przypadkach wręcz próbuje ograniczać rozwój.

>Tak np. twierdzi Twój Mistrz Dawkins. Każdy, kto się z nim nie zgadza, jest jego zdaniem głupcem...
Tu jest duża różnica. Ja mam prawo niezgadzać się z tym co mówi Dawkins i inni ateiści, bo choć uważam się za ateistę nie zamierzam przyjmować za jedyne prawdziwe tylko słów ateistów.
To zresztą jest niewykonalne, bo ateiści nie we wszystkim są zgodni.
No i ateizm to nie religia.
Nikt nie pada na kolana, gdy mówi Dawkins.
Choć ludzie którzy go nie rozumieją mogą go traktować podobnie jak Johna Frumm'a ( patrz kult cargo ), ale wątpię aby coś takiego nastąpiło.

>Ja wiem, wy ateiści nie możecie uwierzyć w istnienie czegoś, co za pradziwe intuicyjnie uznają miliardy...
Nie jestem konformistą.
To zaś że milardy ( nie wiem skąd ta liczba ) wierzy w jakieś zabobony jeszcze nie świadczy że podmiot ich wiary istnieje.

Pozdrawiam.
Losec
>Chcesz powiedzieć że to człowiek stworzył piekło ?
Nawet dwa...Jedno tam i jedno tu...
Oczywiście, Bóg jest stwórcą wszystkiego, więc można by powiedzieć że i piekła, ale gdyby nie akt sprzeciwu pierwszych ludzi, próba życia na własny rachunek, bez Boga, gdyby nie świadoma i dobrowolna decyzja każdego konkretnego człowieka, nic takiego jak piekło by nie zaistniało. Zresztą, są tacy teolodzy, którzy twierdzą, że niebo jest, a na pewno będzie puste, gdyż każda dusza ludzka w końcu do Boga dotrze.
>>Po pierwsze: kto straszy piekłem? Bóg, czy może człowiek?
>Człowiek, ale tylko religijny.
No, ale chwilę wcześniej mówiłeś, że nie można pogodzić Miłosiernego i Dobrego Boga i straszenia piekłem pisząc:
>Czy straszenie małych dzieci ( i nie tylko dzieci ) piekłem jest nieskończenie Dobre i Miłosierne ?
A zaczęło się wszystko od tego, że twierdziłeś jakoby katolicy musieli się bać Boga? Czyli mam nadzieję, że przekonałeś się, że Dobry i Miłosierny Bóg, nie straszy piekłem, i katolik nie musi się bać Boga?
>Jest znaczna różnica pomiędzy straszeniem przykrościami gdy się skacze przez okno , a straszeniem przed czymś co nikt nigdy nie doświadczył ( mowa o piekle ludzi religijnych )
Znaczna, oj bardzo znaczna...
>Sprzeczne deklaracje słyszę od ludzi wierzących.
>Mnie ta sprawa nie zajmuje.
Tak? Coś takiego... Ale zajmuje Cię to, czy ja się boję, ciekawe...
>>Co proponujesz? Wychowanie bezstresowe?
>W ramach rozsądku tak.
Wychowanie beztresowe, po kilkunastu latach prób, zostało całkiem zarzucone, a w USA, podręczniki promujące takie wychowanie, oficjalnie wycofano z użytku, i zakazano ich stosowania w publicznych placówkach...
>Statystyki mówią co innego.
>Jeżeli katolicy przestrzegają zasady głoszone przez kościół i równocześnie są im nie po drodze to skąd np: tyle nielegalnych aborcji ?
"Tyle", to jest ile?
>A może powiesz że katolicy nie usuwają ciąży ?
Twierdzę, że w mniejszym procencie. Wiem, że zaraz powiesz, że nie ma na to dowodów, ale tak twierdzę i spróbuję takie dowody odnaleźć.
>Nie zaprzeczę że wiele z zasad moralnych, które głoszą religię można uznać za zasady uniwersalne. Ale to jeszcze nie znaczy że źródłem tych zasad jest religia.
A co, albo kto jest źródłem tych zasad? Czy zdajesz sobie sprawę że gdybyś żył w starożytnym Rzymie, w epoce przedchrześcijańskiej, to albo byłbyś niewolnikiem, albo miałbyś niewolnika. Gdybyś żył w starożytnej Kartaginie, to być może złożono by Cię, jako dziecko w ofierze? Gdybyś żył w czasach cywilizacji Olmeków w Płd. Ameryce, to też byłaby duża szansa skończyć na stosie ofiarnym. I Twoim zdaniem wszystko się tak samo zmieniło?
Nie tak dawno temu, w dwóch różnych krajach doszli do władzy dwaj ateiści, Hitler i Stalin. Oni też zdecydowali się zrezygnować z "usług" religii w dziele wychowania człowieka, też uczyli tylko języka ojczystego i historii i do czego to doprowadziło?
Twierdzisz, że jak religie mówią ludziom, że coś jest dobre, a coś złe, podpierając to autorytetem Stwórcy, to to "nie wystarcza", a natomiast nauka języka, historii, czytanie lektur, wystarcza? Wybacz, ale mam inne zdanie...
>>Np. których zasad głoszonych przez Kościół Katolicki nie można uznać za moralne?
>Jest wiele spraw które kościół traktuje w sposób nieprzystający do obecnych czasów np: aborcja, seksualność, eutanazja, edukacja. Dodatkowo nie zachęca do rozwoju, a w niektórych przypadkach wręcz próbuje ograniczać rozwój.
Znowu posłużę się przykładem z historii. Byli nie tak dawno tacy ludzie, którzy w swej pysze, odrzucili Boga i postanowili sami zadbać o siebie, np. odwracając bieg rzek. Doprowadzili tym do katastrofy. Czy jesteś taki pewien, że ludzkość jest gotowa na przyjęcie wszystkich następstw tych wynalazków? W Holandii, dopuszczono stosowanie aborcji na każde żądanie. Wyskrobano ileś dzieci, i po jakimś czasie liczba aborcji spadła i teraz wykonuje się ich minimalną ilość. Ludzie doszli do wniosku, że aborcja jest najgorszą metodą kontroli urodzeń, bo jest najdroższa, obciążona największym ryzykiem powikłań fizycnych i psychicznych, słowem, nie ma powodu, by ją stosować! No proszę, a kościół wiedział to od zawsze...Ciekawość...Skąd on to wiedział...
Pozdrawiam.
keymak (3379 punktów)
>Nawet dwa...Jedno tam i jedno tu...
Tak i chwile niżej sobie zaprzeczasz ...
Mógłbyś przynajmniej udawać, że potrafisz powiedzieć coś spójnego.

>Oczywiście, Bóg jest stwórcą wszystkiego, więc można by powiedzieć że i piekła, ale gdyby nie akt sprzeciwu pierwszych ludzi, próba życia na własny rachunek
A teraz z kolei powołujesz się na słowa ze ST, które za chwile pewnie uznasz za przenośnię ...
Czy wierzysz w mit w stworzenie Adama i Ewy ?

>>Człowiek, ale tylko religijny.
>No, ale chwilę wcześniej mówiłeś, że nie można pogodzić Miłosiernego i Dobrego Boga i straszenia piekłem pisząc:
>>Czy straszenie małych dzieci ( i nie tylko dzieci ) piekłem jest nieskończenie Dobre i Miłosierne ?
> A zaczęło się wszystko od tego, że twierdziłeś jakoby katolicy musieli się bać Boga? Czyli mam nadzieję, że przekonałeś się, że Dobry i Miłosierny Bóg, nie straszy piekłem, i katolik nie musi się bać Boga?

Powtórzę, bo do Ciebie nie dociera: piekłem straszą tylko ludzie religijni. Nikt zdrowy psychicznie nie powie że słyszy głos Boga, ale to nie zmienia faktu, że właśnie w imię różnych bóstw straszy się piekłem.

>Znaczna, oj bardzo znaczna...
Rozumiem że się zgadzasz, bo takie ironizowanie to nie jest nawet próba argumentowania.

>>Sprzeczne deklaracje słyszę od ludzi wierzących.
>>Mnie ta sprawa nie zajmuje.
>Tak? Coś takiego... Ale zajmuje Cię to, czy ja się boję, ciekawe...
Zmieniasz temat.
Pytanie brzmiało: kto decyduje o tym że wierzący trafiają do piekła: ich Bóg, czy oni sami ?
Odpowiedzi na to pytanie z ust ludzi religijnych padają różne i tego nie zmienisz.

>Wychowanie beztresowe, po kilkunastu latach prób, zostało całkiem zarzucone, a w USA, podręczniki promujące takie wychowanie, oficjalnie wycofano z użytku, i zakazano ich stosowania w publicznych placówkach...

Ciekaw jestem skąd posiadasz informację na ten temat.
Nie będę się wgłębiał w ten temat, bo nie mam czasu sprawdzać tych informacji.

>>Jeżeli katolicy przestrzegają zasady głoszone przez kościół i równocześnie są im nie po drodze to skąd np: tyle nielegalnych aborcji ?
>"Tyle", to jest ile?
W Polsce rocznie wykonuje się około 80 000 - 200 000 nielegalnych aborcji (dane Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny) link: www.federa.org.pl

>>A może powiesz że katolicy nie usuwają ciąży ?
>Twierdzę, że w mniejszym procencie. Wiem, że zaraz powiesz, że nie ma na to dowodów, ale tak twierdzę i spróbuję takie dowody odnaleźć.
Naiwne jest z Twojej strony twierdzić, że w statystycznie najliczniejszej grupie ludzi w Polsce było najmniej aborcji ( według ostatnich danych jeżeli dobrze pamiętam mamy 83 % katolików w Polsce ). Jedynym logicznym wyjaśnieniem byłoby uznać że wszyscy którzy przyczyniali się do zabiegów aborcyjnych ( zarówno kobiety i ginekolodzy ) przestają być katolikami po wykonanej aborcji. Ale czy oni o tym wiedzą i wystąpili z kościoła ?
cdn.
keymak (3379 punktów)
>A co, albo kto jest źródłem tych zasad? Czy zdajesz sobie sprawę że gdybyś żył w starożytnym Rzymie, w epoce przedchrześcijańskiej, to albo byłbyś niewolnikiem, albo miałbyś niewolnika. Gdybyś żył w starożytnej Kartaginie, to być może złożono by Cię, jako dziecko w ofierze? Gdybyś żył w czasach cywilizacji Olmeków w Płd. Ameryce, to też byłaby duża szansa skończyć na stosie ofiarnym. I Twoim zdaniem wszystko się tak samo zmieniło?
Nie porównuj obecnych czasów do starożytności, czy średniowiecza, bo kościoły w równym stopniu korzystały z patologii wieków ubiegłych, co fatalnie świadczy o ludziach religijnych.
Czy inkwizycja coś Ci mówi ?
Czy krucjaty coś Tobie mówią ?
Czy eksterminacją indian z ameryki północnej i środkowej w imię nawracania na jedynie słuszną wiarę nic Ci nie mówi ?
Czy Kościół był prowodyrem zwalczania niewolnictwa ?
Czy Kościół był za równością prawa kobiet i mężczyzn ?
( Co ciekawe ostatnie pytanie cały czas jest aktualne )

Historia zna cywilizację, która wprowadziła zupełnie nowe wartości w życie zwykłych ludzi i jest raczej wątpliwe, aby wszystko to było osiągnięciem religii. Mowa o starożytnej Grecji, gdzie tolerancja w ich społeczeństwie była w niektórych przypadkach na wyższym poziomie niż dzisiaj. To chrześcijaństwo nadal posiada wręcz schizofreniczny stosunek do homoseksualizmu . Jedynie środowiska świeckie potrafią odciąć się od haniebnych praktyk stosowanych przez Kościół względem homoseksualistów.

Podsumowując: religia jak pokazuje historia wcale nie jest czynnikiem decydującym, który powoduje wzrost zachowań moralnych. O wiele ważniejszym i widocznym dzisiaj jest poziom edukacji w danym społeczeństwie.
To kraje wysoko rozwinięte dzięki edukacji i nauce takie jak: USA, Japonia, UE posiadają zdrowsze zasady społeczne niż choćby Iran i Afganistan, gdzie to religia stoi na pierwszym miejscu przed edukacją czysto naukową.
Nieuprawnione jest też twierdzenie że to religie chrześcijańskie są głównym czynnikiem poziomu moralności danych społeczeństw, bo trzeba by uznać Japonię i Czechy za kraje z wypaczoną moralnością społeczną.

>Nie tak dawno temu, w dwóch różnych krajach doszli do władzy dwaj ateiści, Hitler i Stalin. Oni też zdecydowali się zrezygnować z "usług" religii w dziele wychowania człowieka, też uczyli tylko języka ojczystego i historii i do czego to doprowadziło?
To są kłamstwa. Hitler nie był ateistą i nie zwalczał religii.
Wręcz przeciwnie wykorzystywał możliwości które daje manipulowanie ludźmi przy pomocy religii. Stalin zaś nie działał w imię ateizmu. Zaś z pewnością wykorzystywał to co się nauczył w seminarium duchownym.

>Znowu posłużę się przykładem z historii. Byli nie tak dawno tacy ludzie, którzy w swej pysze, odrzucili Boga i postanowili sami zadbać o siebie, np. odwracając bieg rzek. Doprowadzili tym do katastrofy.
Tak i wszyscy ci ludzie zapewne byli niewierzący ...
Aby było jeszcze piękniej i dosadniej powinieneś dodać, że wszyscy katolicy się takim praktykom sprzeciwiali i nie pracowali przy budowie tam ( chyba że jako niewolnicy )...

>Czy jesteś taki pewien, że ludzkość jest gotowa na przyjęcie wszystkich następstw tych wynalazków?
Nie wiem dokładnie o jakich wynalazkach mówisz, ale to jest faktycznie prawda że wszelkie religie są bardzo niechętne na rozwój. Choć nie przeszkadza to ludziom religijnym z dobrodziejstw rozwoju korzystać ...

>W Holandii, dopuszczono stosowanie aborcji na każde żądanie. Wyskrobano ileś dzieci, i po jakimś czasie liczba aborcji spadła i teraz wykonuje się ich minimalną ilość.
Jak widać bez nakazów religijnych ludzie potrafią zachowywać się rozsądnie i ogólnie mówiąc moralnie.

>Ludzie doszli do wniosku, że aborcja jest najgorszą metodą kontroli urodzeń, bo jest najdroższa, obciążona największym ryzykiem powikłań fizycnych i psychicznych, słowem, nie ma powodu, by ją stosować!
To już tylko Twoja interpretacja. Niekoniecznie prawdziwa.

> No proszę, a kościół wiedział to od zawsze...Ciekawość...Skąd on to wiedział...
A co mówi Kościół o chorobie Pani Tysiąc spowodowaną przymusowym urodzeniem dziecka ? Ofiara w imię zasad ?
Przepraszam, ale to jest piepszenie farmazonów.
Uszczęśliwianie na siłę z reguły kończy się źle.

Pozdrawiam.
Losec
No, ja Cię bardzo proszę nie denerwuj się tylko się trochę zastanów co piszesz.
>Jedynym logicznym wyjaśnieniem byłoby uznać że wszyscy którzy przyczyniali się do zabiegów aborcyjnych ( zarówno kobiety i ginekolodzy ) przestają być katolikami po wykonanej aborcji. Ale czy oni o tym wiedzą i wystąpili z kościoła ?
Gdyby każdy człowiek, który zgrzeszy, automatycznie przestawał być katolikiem, to już dawno nie byłoby katolików. A poza tym, oczywiste jest, że nie chodzi o bezwzględną ilość usuwanych ciąż wśród katolików i niewierzących, tylko o odsetek!
>To kraje wysoko rozwinięte dzięki edukacji i nauce takie jak: USA, Japonia, UE posiadają zdrowsze zasady społeczne niż choćby Iran i Afganistan, gdzie to religia stoi na pierwszym miejscu przed edukacją czysto naukową.
USA, mój drogi, to kraj ludzi wierzących, tam np. nie ma najmniejszych szans, żeby osoba niewierząca, osiągnęła wysokie stanowisko w administracji (mam na myśłi takie stanowiska, na które jest się wybieranym w wyborach). Pisarz-humanista Michael Schermer, przewodniczący Stowarzyszenia Sceptyków i wydawca magazynu Sceptic, zauważył w 2000 roku że nigdy w całej historii tak wielki procent Amerykanów nie wierzył w Boga (Michel Scherme, How We Beliebe: Science, Scepticism and the Search for God, Freeman, New York 2000, s.16-31 ). Spośród krajów UE: Niemcy, Austria, Irlandia, Hiszpania to kraje, w których Kościół oddzielony jest od państwa częściowo. Ustawowo katolickie są: Malta, Andora, Liechtenstein, Monako. Luterańskie to Dania, Norwegia, Islandia, a prawosławne z urzędu są Grecja i Cypr. To, że w takich krajach jak Afganistan czy Irak, istnieją fundamentaliści, to jeszcze nie jest powód, by mieszać całą ideę religii z błotem. Bardzo wiele idei w historii ludzkości zostało źle, opacznie wykorzystanych przez ludzi... Co do Japonii, o ile ja wiem, oni też mają swoje wyznanie, nie?
Na tej samej stronie, na której (podobno) znaleźć można liczę wykonnych nielegalnie aborcji ( www.federa.org.pl), znalazłem coś takiego:
"Normy moralne Kościoła w sposób znaczący określają myślenie Polaków o aborcji. Zarówno w badaniu z 1989, jak i w tym z 1998 roku stosunek do religii i miejsce zamieszkania były zmiennymi najbardziej różnicującymi opinie badanych. Również autorzy komunikatu z badań CBOS stwierdzają: "Czynnikiem, który najsilniej różnicuje opinie badanych o aborcji jest deklarowana przez nich częstość udziału w praktykach religijnych. Im rzadziej respondenci w nich uczestniczą, tym akceptacja aborcji bez ograniczeń lub z pewnymi ograniczeniami wzrasta - od 11% wśród biorących udział w praktykach religijnych kilka razy w tygodniu do 76% wśród osób w ogóle w nich nie uczestniczących"
I jeszcze fragmencik:
Kobiety prezentowały bardziej zdecydowane stanowisko - częściej niż mężczyźni zarówno zdecydowanie uważały, że nieplanowana ciąża zostanie przerwana, jak i były pewne, że nie zostanie przerwana. Im większa miejscowość, im słabsze związki z religią, tym częściej osoby deklarowały przerwanie nieplanowanej ciąży . Najczęściej na przerwanie ciąży były zdecydowane osoby bardzo młode (18-19 lat). Wśród badanych w wieku 20-30 lat, określanym jako wiek największej reprodukcji, odsetek zdecydowanych na aborcję był najniższy. W kolejnych grupach wiekowych następował systematycznie jego wzrost.
Osoby, które określały przerwanie ciąży jako morderstwo, rzadziej były zdecydowane na aborcję w sytuacji nieplanowanej ciąży - 52,8% tej grupy było zdecydowanych, żeby nie usuwać nieplanowanej ciąży.


>To są kłamstwa. Hitler nie był ateistą i nie zwalczał religii.
Jakiego wyznania był Hitler?
Losec
No, ja Cię bardzo proszę nie denerwuj się tylko się trochę zastanów co piszesz.
>Jedynym logicznym wyjaśnieniem byłoby uznać że wszyscy którzy przyczyniali się do zabiegów aborcyjnych ( zarówno kobiety i ginekolodzy ) przestają być katolikami po wykonanej aborcji. Ale czy oni o tym wiedzą i wystąpili z kościoła ?
Gdyby każdy człowiek, który zgrzeszy, automatycznie przestawał być katolikiem, to już dawno nie byłoby katolików. A poza tym, oczywiste jest, że nie chodzi o bezwzględną ilość usuwanych ciąż wśród katolików i niewierzących, tylko o odsetek!
>To kraje wysoko rozwinięte dzięki edukacji i nauce takie jak: USA, Japonia, UE posiadają zdrowsze zasady społeczne niż choćby Iran i Afganistan, gdzie to religia stoi na pierwszym miejscu przed edukacją czysto naukową.
USA, mój drogi, to kraj ludzi wierzących, tam np. nie ma najmniejszych szans, żeby osoba niewierząca, osiągnęła wysokie stanowisko w administracji (mam na myśłi takie stanowiska, na które jest się wybieranym w wyborach). Pisarz-humanista Michael Schermer, przewodniczący Stowarzyszenia Sceptyków i wydawca magazynu Sceptic, zauważył w 2000 roku że nigdy w całej historii tak wielki procent Amerykanów nie wierzył w Boga (Michel Scherme, How We Believe: Science, Scepticism and the Search for God, Freeman, New York 2000, s.16-31 ). Spośród krajów UE: Niemcy, Austria, Irlandia, Hiszpania to kraje, w których Kościół oddzielony jest od państwa częściowo. Ustawowo katolickie są: Malta, Andora, Liechtenstein, Monako. Luterańskie to Dania, Norwegia, Islandia, a prawosławne z urzędu są Grecja i Cypr. To, że w takich krajach jak Afganistan czy Irak, istnieją fundamentaliści, to jeszcze nie jest powód, by mieszać całą ideę religii z błotem. Bardzo wiele idei w historii ludzkości zostało źle, opacznie wykorzystanych przez ludzi... Co do Japonii, o ile ja wiem, oni też mają swoje wyznanie, nie?
Na tej samej stronie, na której (podobno) znaleźć można liczę wykonnych nielegalnie aborcji ( www.federa.org.pl), znalazłem coś takiego:
"Normy moralne Kościoła w sposób znaczący określają myślenie Polaków o aborcji. Zarówno w badaniu z 1989, jak i w tym z 1998 roku stosunek do religii i miejsce zamieszkania były zmiennymi najbardziej różnicującymi opinie badanych. Również autorzy komunikatu z badań CBOS stwierdzają: "Czynnikiem, który najsilniej różnicuje opinie badanych o aborcji jest deklarowana przez nich częstość udziału w praktykach religijnych. Im rzadziej respondenci w nich uczestniczą, tym akceptacja aborcji bez ograniczeń lub z pewnymi ograniczeniami wzrasta - od 11% wśród biorących udział w praktykach religijnych kilka razy w tygodniu do 76% wśród osób w ogóle w nich nie uczestniczących"
I jeszcze fragmencik:
Kobiety prezentowały bardziej zdecydowane stanowisko - częściej niż mężczyźni zarówno zdecydowanie uważały, że nieplanowana ciąża zostanie przerwana, jak i były pewne, że nie zostanie przerwana. Im większa miejscowość, im słabsze związki z religią, tym częściej osoby deklarowały przerwanie nieplanowanej ciąży . Najczęściej na przerwanie ciąży były zdecydowane osoby bardzo młode (18-19 lat). Wśród badanych w wieku 20-30 lat, określanym jako wiek największej reprodukcji, odsetek zdecydowanych na aborcję był najniższy. W kolejnych grupach wiekowych następował systematycznie jego wzrost.
Osoby, które określały przerwanie ciąży jako morderstwo, rzadziej były zdecydowane na aborcję w sytuacji nieplanowanej ciąży - 52,8% tej grupy było zdecydowanych, żeby nie usuwać nieplanowanej ciąży.


>To są kłamstwa. Hitler nie był ateistą i nie zwalczał religii.
Jakiego wyznania był Hitler?
Pan Tau (1237 punktów)
Losec napisał:
Jakiego wyznania był Hitler?
Rzymskokatolickiego
[choć niektórzy uważają, że był ateistą ].


"ludzie wolni nie są równi, ludzie równi nie są wolni"
Losec
P.S.
tutaj. znaleźć można taki m.in. fragment:
Zawyżanie liczby nielegalnych aborcji to stała praktyka środowisk proaborcyjnych. Strategię tę opisał m.in. dr Bernard Nathanson, jeden z założycieli organizacji NARAL, która w latach 60. i 70. ub. wieku działała w Stanach Zjednoczonych na rzecz legalizacji aborcji: "Sfałszowaliśmy dane na temat nielegalnych zabiegów przerywania ciąży wykonywanych każdego roku w USA. Mass mediom i opinii publicznej przekazywaliśmy informacje, że rocznie przeprowadza się w Stanach około miliona aborcji, chociaż wiedzieliśmy, że naprawdę jest ich około 100 tysięcy. Podczas nielegalnych zabiegów umierało rocznie 200 - 250 kobiet, ale stale powtarzaliśmy, że śmiertelność jest znacznie wyższa i wynosi 10 tysięcy rocznie. Liczby te zaczęły kształtować świadomość społeczną w USA i były najlepszym środkiem, aby przekonać społeczeństwo, że trzeba zmienić prawo antyaborcyjne. Sfałszowane przez nas dane na temat przerywania ciąży wpłynęły na legalizację aborcji przez Sąd Najwyższy".

Podobne praktyki zastosowano także w innych krajach, m.in. w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Paradoksalnie fałszywość tych danych pokazała legalizacji przerywania ciąży w tych krajach. Liczba dokonywanych wtedy legalnych "zabiegów" okazała się kilkadziesiąt razy niższa niż liczba rzekomych nielegalnych.

keymak (3379 punktów)
>No, ja Cię bardzo proszę nie denerwuj się tylko się trochę zastanów co piszesz.
Gdybym się denerwował już bym tutaj nie odpowiadał.

>>Jedynym logicznym wyjaśnieniem byłoby uznać że wszyscy którzy przyczyniali się do zabiegów aborcyjnych ( zarówno kobiety i ginekolodzy ) przestają być katolikami po wykonanej aborcji. Ale czy oni o tym wiedzą i wystąpili z kościoła ?
>Gdyby każdy człowiek, który zgrzeszy, automatycznie przestawał być katolikiem, to już dawno nie byłoby katolików. A poza tym, oczywiste jest, że nie chodzi o bezwzględną ilość usuwanych ciąż wśród katolików i niewierzących, tylko o odsetek!
Znów zmieniasz temat i tworzysz poboczne tematy.
A pytania które zadałem wcześniej pozostały bez odpowiedzi.
Czy straszenie piekłem jest moralnie uzasadnione ?
Dlaczego katolicy po kryjomu dokonują aborcji ?
Raz twierdzisz że piekło stworzył człowiek, by po chwili stwierdzić że to jednak był Bóg.
Czy nadal twierdzisz że wszelki zło pochodzi od niewierzących, a ludzie religijni robią tylko dobre rzeczy ?
Czy dla Ciebie zakazywanie aborcji Pani Tysiąc w ten sposób narażając tą Panią na utratę wzroku jest czymś moralnym ?

Ładnie tego wyciąłeś ...

>USA, mój drogi, to kraj ludzi wierzących, tam np. nie ma najmniejszych szans, żeby osoba niewierząca, osiągnęła wysokie stanowisko w administracji (mam na myśłi takie stanowiska, na które jest się wybieranym w wyborach).
To jest konieczne w polityce, ale nie znaczy że normalne.

>Pisarz-humanista Michael Schermer, przewodniczący Stowarzyszenia Sceptyków i wydawca magazynu Sceptic, zauważył w 2000 roku że nigdy w całej historii tak wielki procent Amerykanów nie wierzył w Boga (Michel Scherme, How We Believe: Science, Scepticism and the Search for God, Freeman, New York 2000, s.16-31 ).
Zapominasz tylko, że największy wpływ na rozwój ma edukacja i ogólnie rozumiana nauka. Powiedz czy wśród naukowców w USA przeważają ludzie wierzący? Czy do projektów ekspansji kosmosu i np realizacji progami SETI namawiają przywódcy religijni?
Gówno prawda, jest wręcz odwrotnie ...

> To, że w takich krajach jak Afganistan czy Irak, istnieją fundamentaliści, to jeszcze nie jest powód, by mieszać całą ideę religii z błotem. Bardzo wiele idei w historii ludzkości zostało źle, opacznie wykorzystanych przez ludzi...
Iran ( nie Irak, choć też się kwalifikuje ) i Afganistan podałem jako przykład państw w których rozwój jest blokowany przez religię i każdy widzi jakie są tego efekty.
Nie zmieniaj tematu.

>Co do Japonii, o ile ja wiem, oni też mają swoje wyznanie, nie?
A i owszem mają, ale:
1) chrześcijaństwo nie jest tam religią dominującą co obala twierdzenie że tylko kraję chrześcijańskie są gwarantem moralności i rozwoju.
2) Nie jest to kraj w rodzaju teokracji Iranu, co dowodzi, że religia stawiana przed nauką nie jest gwarantem moralnego społeczeństwa.

>Na tej samej stronie, na której (podobno) znaleźć można liczę wykonnych nielegalnie aborcji ( www.federa.org.pl), znalazłem coś takiego:
> "Normy moralne Kościoła w sposób znaczący określają myślenie Polaków o aborcji. Zarówno w badaniu z 1989, jak i w tym z 1998 roku stosunek do religii i miejsce zamieszkania były zmiennymi najbardziej różnicującymi opinie badanych. Również autorzy komunikatu z badań CBOS stwierdzają: "Czynnikiem, który najsilniej różnicuje opinie badanych o aborcji jest deklarowana przez nich częstość udziału w praktykach religijnych.
To dowodzi jedynie że kościół ma wpływ na opinię wiernych w sprawach dla kościoła ważnych, ale nie oznacza że najwięcej aborcji wykonuje się wśród niewierzących.

>P.S.
>tutaj. znaleźć można taki m.in. fragment:
>Zawyżanie liczby nielegalnych aborcji to stała praktyka środowisk proaborcyjnych.
Te dane nie dotyczą Polski i niech zgadnę: takie opinię wychodzą ze środowisk związanych z kościołem ?
Zgadłem ?
...

>Jakiego wyznania był Hitler?
Cytuję za www.racjonalista.pl/kk.php/s,4459:
Naziści udawali chrześcijan, oburzali się na posądzenia o ateizm, Himmler zapowiedział, że ateizm z szeregów SS osobiście wytępi, nazizmowi przydano charakter religijny wręcz, przy czym było to coś co można określić parodią chrześcijaństwa. Nie zrażało to jednak duchownych wierzących z niebywałym zaślepieniem w to co im Hitler podkładał i czym ich łudził. Kościoły ewangelicki i katolicki znalazły się na jego liście płac i otrzymywały pewien udział z podatku, były też stale największymi po państwie właścicielami ziemskimi w Rzeszy, a subwencje państwowe po jego dojściu do władzy stale rosły: 1933 - 130 mln marek; 1938 - 500 mln; w czasie wojny - ponad miliard marek. W czasie przemówienia w Reistagu pod koniec 1938 r. Hitler oświadczył, że naziści przyznali Kościołom więcej pieniędzy, ulg podatkowych i swobód niż poprzednie, demokratyczne rządy. Była to prawda."


I jeszcze www.racjonalista.pl/kk.php/s,3089 cytuję:

"W dwa dni po podpisaniu konkordatu Hitler w odezwie do NSDAP napisał: - "Zawarcie przez Watykan traktatu z nowymi Niemcami oznacza uznanie przez Kościół katolicki państwa narodowosocjalistycznego. Traktat ten jasno i wyraźnie pokazuje całemu światu, że twierdzenie o wrogości narodowego socjalizmu do religii jest kłamstwem". I następnie w innym dokumencie: - "Konkordat dał Niemcom możliwość i stworzył sferę zaufania, która będzie miała szczególne znaczenie w pilnej walce z międzynarodowym żydostwem"."

Nie jest ważne jakiego wyznania był Hitler, ważne że manipulował ludźmi właśnie dzięki religii.

Pozdrawiam
Losec
Nie, no, teraz to ja się trochę zdenerwowałem...
To niby ja zmieniam tematy?
Zobacz sobie od czego zaczęła się ta dyskusja i kto wciskał coraz to nowe sprawy?
keymak (3379 punktów)
Rozumiem, że to koniec dyskusji.
OK, niech tak będzie.

Pozdrawiam.
Losec
Jak mam dyskutować, skoro nie jesteś w stanie logicznie odnieść się do żadnego mojego argumentu.
Piszesz:
>To dowodzi jedynie że kościół ma wpływ na opinię wiernych w sprawach dla kościoła >ważnych, ale nie oznacza że najwięcej aborcji wykonuje się wśród niewierzących.
jako odpowiedź na potwierdzony statystycznie fakt , że wśród wierzących praktykujących ludzi, pozwolenie na aborcję i jej stosowanie jest rzadsze. To są dane statystyczne, oficjalne, jak masz lepsze to je przedstaw, a nie odwracaj kota ogonem.
Dalej piszesz:
>Te dane nie dotyczą Polski i niech zgadnę: takie opinię wychodzą ze środowisk >związanych z kościołem ?
>Zgadłem ?
Nie zgaduj, przeczytaj! uważnie, co komentujesz!!! "Strategię tę opisał m.in. dr Bernard Nathanson, jeden z założycieli organizacji NARAL, która w latach 60. i 70. ub. wieku działała w Stanach Zjednoczonych na rzecz legalizacji aborcji..."
Umiesz uważnie czytać? W Stanach Zjednoczonych!!!
I tak jest na każdym krorku, każda Twoja wypowiedź, sprowadza się do negopwania argumentów, przy jednoczesnym braku udokumentowanych czymkolwiek poza Twoimi "przekonaniami" tez.
Pozdrowienia.
keymak (3379 punktów)
>Umiesz uważnie czytać? W Stanach Zjednoczonych!!!
Tak. Tylko że my rozmawialiśmy o USA w kontekście wpływu religii na rozwój i poziom moralności, a nie o ilości usuwanych ciąż. Nie podawałem statystyk dotyczących nielegalnych aborcji w USA, tylko w Polsce.
Natomiast co do statystyk nielegalnych aborcji wśród wierzących, lub niewierzących to takich danych nie ma. Są tylko opinie całości społeczeństwa w sprawie aborcji, a to nie to samo !
I nieco się powtórzę jest rzeczą naiwną uważać, że w grupie zdecydowanie liczniejszej ( 83% katolików w Polsce ) będzie zdecydowanie mniej aborcji niż wśród niewierzących.
Całkiem możliwe i logiczne że wśród niewierzących będzie statystycznie więcej aborcji, ale jest wręcz nieprawdopodobne, aby ilościowo była to grupa liczniejsza od aborcji wśród wierzących. To jest tak mało prawdopodobne, że aż niemożliwe.

Pozdrawiam.
Losec
No pewnie, że w wartościach bezwzględnych musi być inaczej, niż w ułamkach! Ale do takich rozważań, musisz przyjąć procent kobiet katoliczek usuwających ciążę w stosunku do procenta kobiet niewierzących usuwających ciąże! Branie pod uwagę wartości bezwględnych, nie jest uczciwe, skoro jednych jest kilka razy więcej niż drugich!
Przykład amerykański dowodzi, że środowiska promujące aborcję są skłonne wyolbrzymiać skutki i skalę nielegalnej aborcji dla swoich celów, czyli dla uzyskania poparcia dla aborcji na żądanie. Stąd, najpewniej, podane przez Ciebie liczby (80 000 - 200 000 tys. nielegalnych aborcji ) są niewiarygodne, jeśli podaje je taka właśnie organizacja. Można w necie znaleźć dane które mówią o zasadniczo mniejszej liczbie aborcji.
Piszesz, że to edukacja społeczeństwa holenderskiego doprowadziła do zmniejszenia liczby aborcji, i to jest fakt, tylko, czy nie widzisz kosztów poniesionych na tę edukację? Czy my musimy popełniać te same błędy, przechodzić przez to samo, czy my musimy też najpierw zabić ileś dzieci, narazić na ryzyko powikłań ileś kobiet , czy nie lepiej wyciągnąć wnioski, posłuchać kościoła, popatrzeć na takie kraje jak właśnie Holandia, czy też musimy najpierw połamać sobie nogi, żeby nauczyć się nie skakać z dachu?
PZDR
keymak (3379 punktów)
>No pewnie, że w wartościach bezwzględnych musi być inaczej, niż w ułamkach! Ale do takich rozważań, musisz przyjąć procent kobiet katoliczek usuwających ciążę w stosunku do procenta kobiet niewierzących usuwających ciąże! Branie pod uwagę wartości bezwględnych, nie jest uczciwe, skoro jednych jest kilka razy więcej niż drugich!
Czyli według Ciebie spośród około 80% kobiet w Polsce ( czyli katoliczek ) jest o wiele mniej kobiet które usuwają ciążę. Może i tak, ale nie wmawiaj mi że wśród tych kobiet ( i mężczyzn którzy do aborcji się przyczyniają ) nie ma katolików !
To jest absurd.
Powiedz mi tylko jeszcze dlaczego Kościół tak usilnie chce prawnie zakazać aborcji ? Czy w takim razie nie potrafi swoimi naukami przekonać wiernych do posłuszeństwa ?
Toż to jawne przyznanie się do nieskuteczności nauki moralności metodami religijnymi.
To jest przyznanie się do oczywistego faktu: że ględzenie z ambony jest niczym wobec dobrego prawa i dobrej edukacji świeckiej.

>Przykład amerykański dowodzi, że środowiska promujące aborcję są skłonne wyolbrzymiać skutki i skalę nielegalnej aborcji dla swoich celów, czyli dla uzyskania poparcia dla aborcji na żądanie. Stąd, najpewniej, podane przez Ciebie liczby (80 000 - 200 000 tys. nielegalnych aborcji ) są niewiarygodne, jeśli podaje je taka właśnie organizacja.
W ten sposób można zanegować wszystko.
Używając Twojej argumentacji można by wysunąć tezę że nielegalnych aborcji nie ma, bo jest to niezgodne z naukami kościoła ...

>Można w necie znaleźć dane które mówią o zasadniczo mniejszej liczbie aborcji.
Podaj te źródła.
Nie wstydź się.

>Piszesz, że to edukacja społeczeństwa holenderskiego doprowadziła do zmniejszenia liczby aborcji, i to jest fakt, tylko, czy nie widzisz kosztów poniesionych na tę edukację? Czy my musimy popełniać te same błędy, przechodzić przez to samo, czy my musimy też najpierw zabić ileś dzieci, narazić na ryzyko powikłań ileś kobiet , czy nie lepiej wyciągnąć wnioski, posłuchać kościoła, popatrzeć na takie kraje jak właśnie Holandia, czy też musimy najpierw połamać sobie nogi, żeby nauczyć się nie skakać z dachu?

Sprawdźmy co na temat mówią specjaliści:
Władze systemu opieki zdrowotnej podjęły aktywne działania zmierzające do udostępnienia w Polsce wszystkich metod przerwania ciąży akceptowanych przez Światową Organizację Zdrowia, włącznie z metodą farmakologiczną i metodą próżniową.
W tym celu władze medyczne powinny:
- doprowadzić do rejestracji w Polsce mifepristonu, znanego również pod nazwą RU486,
- szkolić i odpowiednio przygotowywać pracowników służby zdrowia do prawidłowego i bezpiecznego stosowania obu metod przerwania ciąży: farmakologicznej i próżniowej,
- zagwarantować kobietom odpowiednią opiekę pozabiegową, obejmującą m.in. dostęp do informacji i środków planowania rodziny, włącznie z antykoncepcją doraźną.

Źródło: www.federa.org.pl/publikacje/mat_info/RU486.htm

Jeżeli będziemy przedkładać marnej jakości nauki kościoła ponad praktyczną ( i cały czas doskonaloną ) wiedzę specjalistów to moralność społeczeństwa nie będzie na choć akceptowalnym poziomie.
Powtórzę: religia nie jest gwarantem moralności, a w niektórych przypadkach jest wręcz na odwrót.

Warto abyś się zapoznał z:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2644
www.racjonalista.pl/kk.php/s,3143

Pozdrawiam.
Losec
>Czyli według Ciebie spośród około 80% kobiet w Polsce ( czyli katoliczek ) jest o wiele mniej kobiet które usuwają ciążę. Może i tak, ale nie wmawiaj mi że wśród tych kobiet ( i mężczyzn którzy do aborcji się przyczyniają ) nie ma katolików !
>To jest absurd.
Ne mam sił... Może przeczytasz jeszcze raz uważnie to, co ja napisałem, potem, co ty napisałeś i powiesz mi jasno o co Ci chodzi? Czy ja gdzieś twierdziłem, że wśród tych co dokonali aborcji nie ma katolików? Mówię tylko, że zgodnie z danymi statystycznymi, jest ich mniej (statystycznie, czyli w przeliczeniu na ogólną liczbę katolików i niekatolików)
>Powiedz mi tylko jeszcze dlaczego Kościół tak usilnie chce prawnie zakazać aborcji ? Czy w takim razie nie potrafi swoimi naukami przekonać wiernych do posłuszeństwa ?
Tak, to dlaczego nie zaproponujesz, by zamiast kodeksu karnego, w którym przewidziano kary, za gwałty, morderstwa i kradzieże, nie zrezygnwać, a w zamian "uczyć w szkole historii i czytania lektur w języku ojczystym". Zgodnie z Twoją logiką, wogóle nie ma miejsca na prawo i kary, bo przecież można drogą "edukacji" uświadomić społeczeństwo nie tylko że aborcja jest zła, ale też tym samym sposobem odzwyczaić morderców od mordowania, gwałcicieli od gwałcenia, złodziei odzwyczaić od kradzieży itp.itd.
>Toż to jawne przyznanie się do nieskuteczności nauki moralności metodami religijnymi.
>To jest przyznanie się do oczywistego faktu: że ględzenie z ambony jest niczym wobec dobrego prawa i dobrej edukacji świeckiej.
Nie czytałeś uważnie. To ględzenie właśnie sprawiło, że procentowo wśród wierzących, jest mniej ludzi mordujących nienarodzone dzieci w imię swojej wygody...
Jeszcze raz proszę, zastosuj tę świecką edukację do pijanych kierowców, zamiast ich karać i odbierać prawa jazdy...
>>Przykład amerykański dowodzi, że środowiska promujące aborcję są skłonne wyolbrzymiać skutki i skalę nielegalnej aborcji dla swoich celów, czyli dla uzyskania poparcia dla aborcji na żądanie. Stąd, najpewniej, podane przez Ciebie liczby (80 000 - 200 000 tys. nielegalnych aborcji ) są niewiarygodne, jeśli podaje je taka właśnie organizacja.
>W ten sposób można zanegować wszystko.
Nie wszystko. Tylko to, co można zanegować. Nie neguję, np. że 2 i 2 to 4, neguję tylko Twoją liczbę 200 000 aborcji. Jak nie rozumiesz to trudno... Jakoś przeżyję...
>Używając Twojej argumentacji można by wysunąć tezę że nielegalnych aborcji nie ma, bo jest to niezgodne z naukami kościoła ...
>Sprawdźmy co na temat mówią specjaliści:
>Władze systemu opieki zdrowotnej podjęły aktywne działania zmierzające do udostępnienia w Polsce wszystkich metod przerwania ciąży akceptowanych przez Światową Organizację Zdrowia, włącznie z metodą farmakologiczną i metodą próżniową.
>W tym celu władze medyczne powinny:
>- doprowadzić do rejestracji w Polsce mifepristonu, znanego również pod nazwą RU486,
>- szkolić i odpowiednio przygotowywać pracowników służby zdrowia do prawidłowego i bezpiecznego stosowania obu metod przerwania ciąży: farmakologicznej i próżniowej,
>- zagwarantować kobietom odpowiednią opiekę pozabiegową, obejmującą m.in. dostęp do informacji i środków planowania rodziny, włącznie z antykoncepcją doraźną.

>Źródło: www.federa.org.pl/publikacje/mat_info/RU486.htm
>Jeżeli będziemy przedkładać marnej jakości nauki kościoła ponad praktyczną ( i cały czas doskonaloną ) wiedzę specjalistów to moralność społeczeństwa nie będzie na choć akceptowalnym poziomie.
No, i... Czegóż wielkiego to dowodzi? Że aborcja jest cacy? Że aborcja jest super?
>Powtórzę: religia nie jest gwarantem moralności, a w niektórych przypadkach jest wręcz na odwrót.
Nigdzie nie twerdziłem, że religia jest jakimkolwiek gwarantem, a w tych wręcz przeciwnych przypadkach, poproszę o przykłady...
Pozdrawiam.
keymak (3379 punktów)
>Mówię tylko, że zgodnie z danymi statystycznymi, jest ich mniej (statystycznie, czyli w przeliczeniu na ogólną liczbę katolików i niekatolików)
Kolego policz sobie troszeczkę.
Według ostatnich statystyk mamy w Polsce około 80% katolików ( choć niektórzy twierdzą że procent jest większy, ale niech tam już będzie te 80%). Aby spośród wszystkich Polaków którzy przyczynili się do aborcji było mniej katolików ( biorę pod uwagę tak samo kobiety i mężczyzn ), to trzebaby przyjąć że wśród wszystkich katolików powinno być mniej niż 20% aborcji, a wśród niewierzących więcej niż 80%.
Trzeba mieć naprawdę silną wiarę, aby takie dane wierzyć.

>Tak, to dlaczego nie zaproponujesz, by zamiast kodeksu karnego, w którym przewidziano kary, za gwałty, morderstwa i kradzieże, nie zrezygnwać, a w zamian "uczyć w szkole historii i czytania lektur w języku ojczystym". Zgodnie z Twoją logiką, wogóle nie ma miejsca na prawo i kary, bo przecież można drogą "edukacji" uświadomić społeczeństwo nie tylko że aborcja jest zła, ale też tym samym sposobem odzwyczaić morderców od mordowania, gwałcicieli od gwałcenia, złodziei odzwyczaić od kradzieży itp.itd.
Edukacja bez dobrego prawodawstwa nic nie da i już to wcześniej mówiłem. Natomiast nie widzisz, lub nie chcesz widzieć oczywistego faktu że nauki z ambony są nieskuteczne.

>Nie czytałeś uważnie. To ględzenie właśnie sprawiło, że procentowo wśród wierzących, jest mniej ludzi mordujących nienarodzone dzieci w imię swojej wygody...
Podaj te dane statystyczne, które obiecałeś ...

>Jeszcze raz proszę, zastosuj tę świecką edukację do pijanych kierowców, zamiast ich karać i odbierać prawa jazdy...
Jednostki niereformowalne zdarzają się w każdym kraju.
A karać trzeba, tylko że samo karanie nic nie da bez edukacji ( w przypadku już ukaranych: resocjalizacji).

>No, i... Czegóż wielkiego to dowodzi? Że aborcja jest cacy? Że aborcja jest super?
Nic takiego nie twierdzę i w tekstach które cytowałem nie było takiego zdania.
Zarówno sama aborcja jak i narażanie życia kobiety ( która z różnych powodów nie chce rodzić ) jest złem, ale nie można odbierać prawa wyboru kobietom do decydowaniu o swoim życiu.
Powtórzę: uszczęśliwianie na siłę do niczego dobrego nie prowadzi.
Zamiast zakazywać aborcji powinno się edukować już dzieci, aby były przynajmniej przygotowane na obowiązki i odpowiedzialność jaką niesie życie seksualne.
Niestety kościoły niespecjalnie tym się interesują ...
Nie twierdzę że jestem ekspertem w temacie aborcji, ale opierając się na opinii ekspertów ( i opinii kobiet, które w tej sprawie mają o wiele więcej do powiedzenia ) mogę powiedzieć że zakaz wykonywania aborcji to barbarzyństwo.
Na tym chciałbym skończyć dyskusję na temat aborcji.

>Nigdzie nie twerdziłem, że religia jest jakimkolwiek gwarantem, a w tych wręcz przeciwnych przypadkach, poproszę o przykłady...
Czyli zgadzasz się z tym co powiedziałem.
Tylko że w ten sposób nie rozumiem dlaczego upierasz się, że niewierzący o wiele częściej dokonują aborcji od katolików.
Jeżeli ogólnie religia nie jest gwarantem moralności to jakim cudem wyjątkowo byłaby takim gwarantem w przypadku aborcji ?
Coś chyba Ci się już pokręciło.
Jeżeli zaś o przykłady wątpliwej jakości nauk kościoła to już je wcześniej podałem.

Pozdrawiam.
Losec
>Według ostatnich statystyk mamy w Polsce około 80% katolików ( choć niektórzy twierdzą że procent jest większy, ale niech tam już będzie te 80%). Aby spośród wszystkich Polaków którzy przyczynili się do aborcji było mniej katolików ( biorę pod uwagę tak samo kobiety i mężczyzn ), to trzebaby przyjąć że wśród wszystkich katolików powinno być mniej niż 20% aborcji, a wśród niewierzących więcej niż 80%.
Boże weź bombe i spuść na te trąbe...Rozumiesz znaczenie słowa "statystycznie"? 89 na 100 osób uczestniczących w praktykach religijnych czyli po prostu chodzących do kościoła i słuchających nauk z ambony, nie akceptuje aborcji, 76 na 100 osób nie słuchających regularnie kazań - akceptuje. Z czego to - na Litość boską wynika, jak nie ze słuchania kazań!?!
>Edukacja bez dobrego prawodawstwa nic nie da i już to wcześniej mówiłem. Natomiast nie widzisz, lub nie chcesz widzieć oczywistego faktu że nauki z ambony są nieskuteczne.
Nie zgadzam się z tym, że nauki z ambony są nieskuteczne.
Powtarzam za wynikami cytowanych przeze mnie badań:
Losec:
Normy moralne Kościoła w sposób znaczący określają myślenie Polaków o aborcji. Zarówno w badaniu z 1989, jak i w tym z 1998 roku stosunek do religii i miejsce zamieszkania były zmiennymi najbardziej różnicującymi opinie badanych.

>Jednostki niereformowalne zdarzają się w każdym kraju.
>A karać trzeba, tylko że samo karanie nic nie da bez edukacji ( w przypadku już >ukaranych: resocjalizacji).
Nie mówimy o tych niereformowalnych, tylko o normach, zasadach wychowywania ludzi, o przeciętnej, a nie o skrajnościach! Karać trzeba za kradzież, która jest zła, ale za aborcję która też jest złą, trzeba nagradzać??
>>No, i... Czegóż wielkiego to dowodzi? Że aborcja jest cacy? Że aborcja jest super?
>Nic takiego nie twierdzę i w tekstach które cytowałem nie było takiego zdania.
I potem mówisz, ża ja zmieniam temat...
>Zarówno sama aborcja jak i narażanie życia kobiety ( która z różnych powodów nie chce rodzić ) jest złem, ale nie można odbierać prawa wyboru kobietom do decydowaniu o swoim życiu.
>Powtórzę: uszczęśliwianie na siłę do niczego dobrego nie prowadzi.
Mówimy o zabijaniu dzieci, zapomniałeś, jaki to ma związek z uszczęśliwianiem, kogo niby uszczęśliwia?
>Zamiast zakazywać aborcji powinno się edukować już dzieci, aby były przynajmniej przygotowane na obowiązki i odpowiedzialność jaką niesie życie seksualne.
Tak z całą pewnością!
>Niestety kościoły niespecjalnie tym się interesują ...
Może Racjonalista.pl podejmie to trudne zadanie...
>Nie twierdzę że jestem ekspertem w temacie aborcji, ale opierając się na opinii ekspertów ( i opinii kobiet, które w tej sprawie mają o wiele więcej do powiedzenia ) mogę powiedzieć że zakaz wykonywania aborcji to barbarzyństwo.
Aborcja to barbarzyństwo!
>Na tym chciałbym skończyć dyskusję na temat aborcji.
>>Nigdzie nie twerdziłem, że religia jest jakimkolwiek gwarantem, a w tych wręcz przeciwnych przypadkach, poproszę o przykłady...
>Czyli zgadzasz się z tym co powiedziałem.
>Tylko że w ten sposób nie rozumiem dlaczego upierasz się, że niewierzący o wiele częściej dokonują aborcji od katolików.
Miej litość, pomyśl...
>Jeżeli ogólnie religia nie jest gwarantem moralności to jakim cudem wyjątkowo byłaby takim gwarantem w przypadku aborcji ?
>Coś chyba Ci się już pokręciło.
Również i w sprawie aborcji żadnym gwarantem nie jest, zwróć uwagę że jednak 11 % praktykujących katlików dopuszcza możliwość aborcji...
keymak (3379 punktów)
To już nie można nazwać dyskusją.
Ocenę treści pozostawiam czytającym.

Pozdrawiam.
Pan Tau (1237 punktów)
Losec napisał:
KEYMAK: Nie zaprzeczę że wiele z zasad moralnych, które głoszą religię można uznać za zasady uniwersalne. Ale to jeszcze nie znaczy że źródłem tych zasad jest religia.

A co, albo kto jest źródłem tych zasad? Czy zdajesz sobie sprawę że gdybyś żył w starożytnym Rzymie, w epoce przedchrześcijańskiej, to albo byłbyś niewolnikiem, albo miałbyś niewolnika. Gdybyś żył w starożytnej Kartaginie, to być może złożono by Cię, jako dziecko w ofierze? Gdybyś żył w czasach cywilizacji Olmeków w Płd. Ameryce, to też byłaby duża szansa skończyć na stosie ofiarnym. I Twoim zdaniem wszystko się tak samo zmieniło?

Mam wrażenie, że kiedyś na poparcie swoich tez podawałeś bardziej przemyślane argumenty.
Czy w starożytnym Rzymie, w epoce chrześcijańskiej, zniesiono niewolnictwo?
Czy w ogóle coś się tam zmieniło poza tym, że skończyło się prześladowanie chrześcijan przez nie-chrześcijan, a zaczęło prześladowanie nie-chrześcijan i chrześcijan przez chrześcijan?
A, przy okazji przypomnij, jak wyglądała sprawa z niewolnictwem w chrześcijańskiej Hiszpanii, w chrześcijańskiej Portugalii, w chrześcijańskiej Wielkiej Brytanii, w chrześcijańskich Stanach Zjednoczonych?

Losec napisał:
Nie tak dawno temu, w dwóch różnych krajach doszli do władzy dwaj ateiści, Hitler i Stalin. Oni też zdecydowali się zrezygnować z "usług" religii w dziele wychowania człowieka, też uczyli tylko języka ojczystego i historii i do czego to doprowadziło?

Nie będę się spierać o ateizm Hitlera i Stalina, choć jest - mówiąc oględnie - dość dyskusyjny.
Niech będzie, że byli ateistami. Twórcami zbrodniczych ideologii, w imię których zginęły miliony ludzi. To fakt.
Faktem jest także, że przez zdecydowaną większość świata są raz na zawsze potępieni, a partie i organizacje nazistowskie i bolszewickie są powszechnie uważane za organizacje zbrodnicze. Co do tego nie mamy wątpliwości, prawda?
Ale w imię różnych wyznań, przede wszystkim islamu i chrześcijaństwa (w tym KRK) popełniano zbrodnie ohydą nie ustępujące zbrodniom nazizmu i bolszewizmu.
Czy te wyznania i kościoły są powszechnie potępiane i uznane za organizacje zbrodnicze?
Pytanie retoryczne, prawda?
Wszyscy doskonale wiemy, że nie.
A, co więcej, mają jeszcze czelność ubiegać się o miano nauczycieli moralności i krew, której sporo na sobie mają, wcale im w tym nie przeszkadza.
Może dlatego, że to krew innowierców, ateistów i heretyków?
A może dlatego, że - na przykład w imię KRK - rabowano, gwałcono, torturowano i mordowano ludzi, ale przecież jego wyznawcy zawsze czynili to w szlachetnym celu doprowadzenia tych wszystkich heretycko-ateistycznych zbłąkanych owieczek do zbawienia wiecznego (amen)?
P.S. Standardową Odpowiedź Katolika nr 1, czyli "To ludzie są winni, a nie Kościół", znam.

"ludzie wolni nie są równi, ludzie równi nie są wolni"
Losec
Podtrzymuję odpowiedź nr 1, piszę o niej również
tutaj,
ale powiem też coś więcej,mój Bóg - Jezus Chrystus, był zupełnie pozbawiony agresji więc gdyby wszyscy ludzie przestrzegali głoszonych przez niego zasad, dawno możnaby wyrzucić na śmietnik wszystkie karabiny. Twierdzę co więcej, że na jeden przypadek złego wykorzystania religii, przypada kilka, jak nie kilkanaście dobrych uczynków popełnionych również w imię Boga, a ponadto historia z Hitlerem i Stalinem nauczyła nas przede wszsyskim tego, że likwidacja kościoła, wyrugowanie religii nie przyniosło w najmniejszym stopniu poprawy kondycji moralnej społeczeństwa , a tak stałoby się bez wątpienia, gdyby istniała sprawcza siła religii wobec zła, stało się raczej wręcz przeciwnie...
Pozdrawiam
Pan Tau (1237 punktów)Odpowiedź dla Keymaka - cz.I
Losec napisał:
[...] idea jest bezosobowa, i nie można obarczać jej winą za to, że jacyś ludzie wykorzystali ją do złych celów [...]
Ważna w tym wypadku jest również ilość. Ważne jest to, czy dana idea wniosła w dłuższym okresie czasu więcej złego, czy więcej dobrego. [...]
[...] Co więcej twierdzę że na jeden zły uczynek popełniony w imię chrześcijaństwa, przypada bardzo wiele uczynków dobrych, również popełnionych w imię Boga [...]

A jak chciałbyś to zmierzyć?
Na jednej stronie wagi położysz Kaplicę Sykstyńską, a na drugiej - dajmy na to - zamordowanego Jana Husa albo Giordano Bruno, albo Kazimierza Łyszczyńskiego?
A ile zamęczonych i spalonych bezimiennych "czarownic" będzie warty "Dawid" Michała Anioła?
Osobiście byłbym bardzo ostrożny w takim wyważaniu dobra i zła będącego rezultatem jakiejkolwiek ideologii.
Są tacy, którzy uważają, że naziści wcale nie byli tacy źli - budowali autostrady, domy, ludzie mieli pracę i zdecydowana większość mieszkańców III Rzeszy była zadowolona z ich rządów (do czasu, rzecz jasna). Ale większośc na szczęście nie ma żadnych wąpliwości - naziści byli zbrodniarzami, a nazim był ideologią zbrodniczą, bo w jego imieniu popełniano zbrodnie. I to wszystkim wystarcza. Bo zbrodniarz nie przestaje być zbrodniarzem tylko dlatego, że raz na jakiś czas przeprowadzi staruszkę przez ulicę.
Nazistowska ideologia jest powszechnie potępiona. I bardzo dobrze. Dlaczego akurat w jej przypadku nikt nie mówi, że to nie ideologia jest winna a ludzie, którzy ją wypaczyli?
Dlaczego niektóre ideologie mogą być źródłem zła, moga byc winne swoich zbrodni, a inne nie? Ideologiczne święte krowy?

Losec napisał:
[...] idea jest bezosobowa, i nie można obarczać jej winą za to, że jacyś ludzie wykorzystali ją do złych celów (podobnie jak nikt rozumny nie obarczy noża winą za morderstwo). Nie można - moim zdaniem - również postawić tezy o sprawczej sile idei np. chrześcijańskiej (ale też islamu, buddyzmu, itp.) wobec złych uczynków. Tzn. nie można powiedzieć, że to pod wpływem idei np. chrześcijańskiej, ludzi popełnili grzech, zbrodnię, morderstwo. Oni raczej wykorzystali ideę chrześcijaństwa, do własnych celów, bo tak im było wygodnie. Bo tak było skuteczniej.

Patty Matheson słusznie zauważa, że:
"Masz rację; idei nie można obarczać winą za zło świata. Przecież idee nie istnieją ot tak; są wymysłem ludzi i żyją w ich umysłach. Z tego samego powodu nie można mowić, że idea wniosła coś dobrego. To wszystko kwestia ludzi. Idea gra tu chyba rolę tła, bo nawet nie bodźca, skoro można jedno gadać, a drugie robić."

Po prostu w Twoim wytłumaczeniu brakuje najzwyklejszej symetrii:
Religii nie można obarczać winą za to, że jacyś ludzie wykorzystali ją do złych celów?
OK. To dlaczego można jej przypisywać zasługi za to, że jacys ludzie wykorzystali ja do dobrych celów?
Nie można postawić tezy o sprawczej sile idei religijnych wobec złych uczynków?
W porządku. Więc nie można również postawić tezy o sprawczej sile tychże idei wobec dobrych uczynków, prawda?
I tak dalej...
Coś za coś - albo ideologie wpływaja na uczynki ludzi, albo nie.
Ale jeśli wpływają, to tak samo jak na dobre muszą wpływac i na te złe.

Losec napisał:
[...] I tu są tacy (Dawkins) którzy twierdzą, że religia nie wniosła nic dobrego, samo zło. [...]

To akurat nieprawda. Dawkins uważa, że obecnie religia nie wnosi niczego dobrego. Przeszłość religii ocenia nieco inaczej, z czym się zresztą nie zgadzam, bo moja jej ocena jest zdecydowanie bardziej radykalna.


"ludzie wolni nie są równi, ludzie równi nie są wolni"
Pan Tau (1237 punktów)Odp: Odpowiedź dla Keymaka - cz.I
Losec napisał:
[...] a dodałbym jeszcze jeden argument, mój Bóg - Jezus Chrystus całkowicie pozbawiony był agresji więc gdyby wszyscy ludzie postępowali zgodnie z jego zaleceniami, dawno można by wyrzucić na śmietnik wszystkie karabiny [...]

Problemem nie jest Twój Bóg, a Bóg chrześcijan (podobnie zresztą jak Bóg muzułmanów). Ten od Potopu oraz Sodomy i Gomory. Stary Testament ciągle jest świętą ksiegą chrześcijan, katolików również.

Losec napisał:
[...] historia Stalina i Hitlera uczy nas przede wszystkim tego, że zniesienie religii, wyburznie kościołów (w ZSRR) nie poprawiło w żaden sposób kondycji moralnej społeczeństwa, a tak by było, gdyby istniała sprawcza rola religii chrześcijańskiej w stosunku do zła. [...]

Po pierwsze byłbym ostrożny z formułowaniem tez o "zniesieniu religii" przez Hitlera. Ten temat był poruszany wielokrotnie w różnych dyskusjach i jest mnóstwo faktów mówiących coś zupełnie innego.
Po drugie: "zniesienie religii" w ZSRR również jest bardzo dyskusyjne - współcześni badacze idei uważają bolszewicki komunizm po prostu za nową religię (z całym swoim ceremoniałem, panteonem świętych, świątyniami, "liturgią" itp.) która miała zastąpić (i na jakis czas zastąpiła) stare chrześcijaństwo.
Po trzecie - następujące wnioskowanie: "gdyby istniała sprawcza rola religii chrześcijańskiej w stosunku do zła, to pozbycie sie tej religii w ZSRR powinno poprawić kondycję moralną społeczeństwa" jest niepoprawne. Nie uwzględnia bowiem faktu, że nastąpiło tam coś więcej, niż tylko usunięcie chrześcijaństwa. Religię chrześcijańską zastąpiło coś innego - bolszewicki komunizm, który z pewnością potrafił generowac zło. Co do tego chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości.
Po czwarte: zło generowane przez chrześcijaństwo dziś wygląda inaczej niż w przeszłości - dominującą niegdyś przemoc fizyczną zastąpiła przemoc psychiczna. Mniej widowiskowa, ale niemniej szkodliwa.

Losec napisał:
[...] Czyli - moim zdaniem - ale i zdaniem np. Mc Gratha religia nie jest pierwotną przyczyną takich konfliktów, a gdyby jej nie było, przywódcy religijni znaleźliby zapewne inny wyznacznik, odróżniający naszych od innych.[...]

Nie wiem, byc może.
Wiem natomiast, że religia monoteistyczna jest doskonałym (a może nawet najdoskonalszym) wyznacznikiem umożliwiającym dzielenie ludzi na swoich i obcych. Religia taka nie pozostawia bowiem ani odrobiny miejsca na wątpliwości - wszystko jest dla niej albo białe, albo czarne. Tylko jeden Bóg może byc prawdziwym Bogiem i jest to ich Bóg.
Bardzo prosty ostry podział: kto w niego wierzy, jest z nami - kto nie wierzy, jest przeciwko nam. Rację możemy mieć tylko my, bo nasza racja została objawiona.
Nie ma miejsca na dyskusję, bo prawd objawionych sie nie dyskutuje.
Nie ma miejsca na kompromis, bo z czego w imie kompromisu mogłaby zrezygnować taka religia?
Jeśli więc ktoś ma ustapić, to musi to być druga strona.
A najlepiej, rzecz jasna, byłoby, gdyby owa druga strona w komplecie się "nawróciła".


"ludzie wolni nie są równi, ludzie równi nie są wolni"
Losec
ŁO MATKO... ależ to długie. Powieść chcesz napisać, czy coś...
Nawet nie wiem w co ręce włożyć...
Krótko:
Wszędzie tam gdzie mówię Mój Bóg, myślę, Bóg chrześcijan, myślałem, że to już jest tak jasne, że ze względów retorycznych, używam tych zwrotów wymiennie.
Nie traktuj Starego Testamentu dosłownie, bo żaden współczesny rozsądny teolog, tego nie robi.
Jeżeli jakieś narzędzie ( np. młotek, albo ideologia chrześcijańska ) jest do czegoś przeznaczone ( np. do wbijania gwoździ lub wprowadzania ładu w społeczeństwie), to nawet, jeśli znajdą się tacy, którzy to zadanie, ten cel ( młotka, lub chrześcijaństwa ) wypaczą, użyją do swoich przywatnych celów, niezgodnych z przeznaczeniem początkowym, ( np. będą młotkiem zamiast w gwoździe walić w łby, albo w imię Chrystusa będą prześladować innych ) to, nie zmienia to fatku przydatności danego narzędzia, o ile jest znacznie więcej tych, którzy używają go dobrze w stosunku do tych, co używajągo źle. Asymatria jest oczywista i konieczna. Asymetria w drugą stronę, też jest spotykana (vide karabin maszynowy i marksizm-leninizm )
Żebyśmy się dobrze zrozumieli - uważam, że w ocenie przydatności narzędzia, trzeba brać pod uwagę najpierw tych, co użyli go dobrze, ocenić jego skuteczność, zastanowić się czy jest lepsza alternatywa, starać się nie dopuścić, do używania go niezgodnie z przeznaczeniem,, bo to jest zawsze niebezpieczne, ale trzeba pamiętać, że - nie licząc może lodów pistacjowych i i chusteczek higienicznych, krzywdę można zrobić każdą inną dowolnie wybraną rzeczą i zakaz używania młotków nic nie da, tylko gwoździe będzie się wbijało trudniej, albo wcale! Tak było właśnie w ZSRR, gdzie spójny system etyczny zastąpiono komunizmem, zatrzymując wszystkie wady religii, a odrzucając zalety. I tak będzie zawsze, gdy ludzie będą chcieli zastąpić Boga czymś, lub kimś innym, ponieważ skłonność do wiary jest immanetną cechą człowieka, a nikt - jak dotąd nie wymyślił nic lepszego.
Co do ważenia za i przeciw - skąd czerpiesz wiedzę o świecie, pozwalającą Ci na ocenę jakościową i ilościową np. religii?
Totus (1201 punktów)
Reasumując uważa Pan więc, że przeznaczeniem ideologii chrześcijańskiej jest wprowadzanie ładu w społeczeństwie.
Z mojej strony pełna zgoda.
Kontynuujmy:

Czy religie chrześcijańskie a w tym katolicyzm są podrzędnymi składowymi upiększającymi w tej ideologii?
Czy formy upiększania mogą szkodzić głównym celom ideologicznym?
Jeśli tak to jakie na przykładzie katolicyzmu.
Które dogmaty kościoła katolickiego są sprzeczne z założeniami ideologii chrześcijańskiej.

Czy Pana zamiarem jest wyrażenie poglądu, że nie boi się Pan uporządkowanego obrazu świata pożądanego w przyszłości?
Apokalipsa o ile wnikliwie i z właściwym odniesieniem Pan ją czytał jest zapowiedzią dnia skrystalizowania się tego o co Pan zahacza pisząc ideologia chrześcijańska

Z chwilą, gdy zostanie ona ujawniona w całości lub zrekonstruowana i wejdzie w obieg...

ale zaraz...

Pan zna jakieś opracowania (tytuł, link, cokolwiek) dotyczące ideologii chrześcijańskiej?
Znając ją możemy w pełni rozumieć motywy działań Jezusa Chrystusa,
Pańskiego i Mojego Boga.

Czy zgadza się Pan z biskupem Alfonsem Nossolem, w tym że:

Religia w ideologię przechodzi wtedy, kiedy relacje wiary przechodzą w relacje ideologiczne. Konkretnie, wierzę, liczą się relacje personalne. To jest dialog, jednego "ja" z drugim "ty". A w ideologii nie chodzi o osobę, o relacje personalne, ale o relacje urzeczowione, realistyczne. W ideologii chodzi o coś, o ideę i tej idei poświęca się wszystko, nawet człowieka. Tak robiły wszystkie ideologie i te ostatnie, totalitarystyczne, których już świadkami byliśmy za życia i to jest ta tragedia kiedy religia przekształci się w swej formie wyznaniowej w ideologię, to jest niebezpieczne.

W przypadku religii chrześcijańskiej dla kogo ?

>Co do ważenia za i przeciw - skąd czerpiesz wiedzę o świecie, pozwalającą Ci na ocenę jakościową i ilościową np. religii?

Przecież znajomość ideologii chrześcijańskiej pozwala Panu na ocenę jakościową religii odwołujących się do wartości chrześcijańskich i ich wiądącego symbolu Jezusa Chrystusa. Czy się mylę?
.
nieobecny
>nie twierdzę, że z całą pewnością tak wygląda niebo, twierdzę tylko, że tak niebo wygląda zdaniem współczesnych teologów
>Nagle wiem, że jestem niczym

Pierwsze zdanie świetnie ukazuje, że choć kolejne pokolenia teologów trwonią całe życie na roztrząsanie nieistniejących problemów, to od 2000 lat ci, którzy oczekują odpowiedzi od tych pierwszych, żadnej odpowiedzi nie otrzymują.
Całą teologię można podsumować jednym zdaniem: "wiem, że nic nie wiem", ale w zupełnie przeciwnym znaczeniu niż u Kartezjusza.

Drugie zdanie pokazuje jedną z głównych moralnych zbrodni, jakich dopuszczają się religie na ich wyznawcach. Zbrodni deprecjonowania wartości człowieka samego w sobie, zbrodni wmawiania ludziom, że są zaledwie poczwarkami, które dopiero mają się przeobrazić w wartościowe byty - w Niebie.

Jako niebędący niewolnikiem religijnej ideologii wiem, że jestem wszystkim czym mogę być. Jestem CZŁOWIEKIEM. Nie jestem formą przetrwalnikową, nie jestem poczwarką, jestem motylem.

Gardzę oszustami teologami, gardzę organizacjami religijnymi i szkoda mi tych wszystkich, którzy wierzą w te wszystkie kłamstwa i oszustwa wpajane im przez hipokrytów zwących się "pasterzami".
Losec
Nie czytałem, ale dziękuję...
Totus (1201 punktów)
Człowiek rodzi się ze zdolnością do bycia moralnym w tym sensie, że posiada on potencjalną możność rozróżniania dobra i zła. Grzechem w oczach Boga jest brak woli zamiany owej potencjalnej możliwości w realną możliwość rozróżniania na Boże podobieństwo. Choć wiedza o tym co jest dobre a co złe jest pewnym brzemieniem kontrującym swobodę postepowania to czy nie jest to brzemię lekkie a jarzmo jego czyż nie jest słodkie? Mt 11,28
O jakim ciężarze powiadasz???

Czy aby nie o tym:
"Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć nie chcą"? Mt 23,4

Wymyślają urojone grzechy, które grzechami nie są?
.
Xylomena (48 punktów)
Dopóki grzechu pierworodnego nie rozumie się jako jako skutkującego śmiertelnością całego gatunku, całej przyrody, to roważania nad nim zawsze prowadzą na manowce, gdyż oczywiście, że poniekąd nie odnosi się on do grzeszności osobniczej. Udział w owym uniwersalnym grzechu przez chrzest, to swoiste przyjęcie na siebie winy za śmiertelność każdego i wszystkich, stąd pojęcie katolika (osobnika całościowego). Jest to zarazem akt wiary w odwracalność tego stanu rzeczy, nazywanego zbawieniem, przez poddanie się działaniu Ducha Świętego, którego oddziaływanie jest rozpoznawalne (wyczuwalne) wyłącznie przez tych godzących się na winę za śmierć wszystkich.
Z wyjściowym opisem dostąpienia nieba akurat się nie zgadzam, bo sama doświadczyłam tego zupełnie inaczej

Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
Totus (1201 punktów)
Wydaje mi się, że winna za upadek i śmierć rodzaju ludzkiego i przyrody w przyszłości ( bo chyba o tym piszesz? ) może czuć się osoba, która wie jak zapobiec tragedii i nic w tym kierunku nie robi.

Które Twoim zdaniem ruchy religijne wyrosłe na grzechu pierworodnym pchają nas w tę otchłań (niczym ślepy ślepego prowadzą)?
Pamiętaj jednak!
Jak się dowiesz które to i dlaczego to masz problem:

Miej się na baczności przed ludźmi! Będą Cię wydawać sądom i w swych bałwochwalczych bazylikach Cię biczować. Nawet przed prokuraturę i sąd zaprowadzą Cię z mego powodu, na świadectwo im i poganom za obrazę ich kretyńskich uczuć religijnych. Mt 10,17
.
Xylomena (48 punktów)

> Miej się na baczności przed ludźmi! Będą Cię wydawać sądom i w swych bałwochwalczych bazylikach Cię biczować. Nawet przed prokuraturę i sąd zaprowadzą Cię z mego powodu, na świadectwo im i poganom za obrazę ich kretyńskich uczuć religijnych. Mt 10,17
>.
Z grzechu pierworodnego wynika śmiertelność dotychczasowa i obecna. Nie rozumiem Cię, dlaczego to na śmieci przyszłe miałabym patrzeć jak na tragedie większe od tego, co jest, czy też w ogóle jako mającą dopiero nadejść tragedię śmiertelności ludzi...
Zdaje się, że Ty piszesz o końcu świata, zagładzie. A ja napisałam o przyjmowaniu chrztu jako o braniu na siebie winy za wszystko co już było, o pogodzeniu się ze swoją śmiercią w pełni zawinioną lub jak kto woli - o rozumieniu swojego życia, jako łaski niczym nie zasłużonej w obliczu wszystkich śmieci, które już były.
Oczywiście, że każda osoba, która wie jak zapobiec jakiejś tragedii przyszłej, jak uratować czyjeś życie i nie powie o tym, czy nie zapobiegnie uczynkiem, jeśli tak może, ma powód czuć się winna.
Natomiast, czy ma powód czuć się winną osoba zdolna do zatrzymania śmiertelności wszystkich, tego już nie wiem, mam wątpliwości... Kiedyś miałam sen, że ja jestem osobą obdarzoną taką mocą. Więc jeżeli pytasz mnie jakie moim zdaniem ruchy religijne wyrosłe na grzechu pierworodnym " pchają nas" w otchłań, to z wszelkich moich danych wynika, że są to moje własne ruchy. Zadowolony z odpowiedzi? Czy raczej, to Ty będziesz teraz między tymi, którzy zechcą mnie za nią wysłać na sąd, przed którym tak uczynnie mnie ostrzegasz?
Dla mnie finał mojego snu był tragiczny, pomimo że cud mi się powiódł. Ludzie wiwatowali na moją cześć uszczęśliwieni swoją uwiecznioną młodością, a ja nie miałam już kogo kochać. Jedyna istota, która potrafiła kochać mnie, a nie swój wieczny piękny wygląd, była uwięziona przez nich w klatce, bo miała postać bestii. Nie miałam po co żyć przeciwko niej - kosztem zamienienia tej osoby na potwora, a umierać się nie dało!
Myślisz, że na jawie chciałabym takiej powtórki? Jeżeli na mnie padnie was ratować, bo już będę taka mądra, że będę w stanie, to na mnie nie liczcie! Zawiodę nieodwołalnie...

Jakim cudem może istnieć prawda w świecie nie posiadającym jednego czasu?
Totus (1201 punktów)
Rodzisz się z martwą duszą - oto istota grzechu pierworodnego.
Martwa dusza jest źródłem zła
Błądząca, szukająca Boga w trawie (delikatnie mówiąc) dusza jest źródłem zła
Ten mitologiczny ktoś, kto przedmiot ożywiony typu zwierzę niekompletną duszą obdarzył staje się źródłem zła
Kto małpie dał duszę sprawił, że w harmonijnym świecie zwierząt pojawiło się zło
Już? Czy już zaprzeczysz?
Zawołaj:
Nie, ja nie jestem zła! Nie chcę być zła, nie chcę być postrzegana jako winna, że nie jestem nieszkodliwym poza-osądnym warzywem tylko podmiotem na Boże podobieństwo! Chcę być dobra i JA JESTEM! Nie chcę być głupia ale mądra i JA JESTEM. Nie chcę być rozczarowaniem dla Stwórcy i porażką ale chcę dowieźć, że nie jest winny zła na tym świecie, że Bóg nie jest zły, że stworzył człowieka.
Ja jestem inna, ja udowodnię, że nie jestem taka jak te obłudne religijne żmije i ich żenujący posiew, który mijam na ulicy wydający z ust nieraz łajno w moim, Ducha Prawdy, imieniu, albowiem powiadam Wam bracia i siostry, że JA JESTEM!
[Mt 10, 19-20]

Jesteś? Ktoś Ty, która jesteś?

>Jeżeli na mnie padnie was ratować, bo już będę taka mądra, że będę w stanie, to na mnie nie liczcie! Zawiodę nieodwołalnie...

A co byś niby chciała ratować ludzkie ciała czy dusze?
Ustalmy bo staram się zrozumieć o czym piszesz.
.
Xylomena (48 punktów)

Z zupełnego lenistwa i obrzydzenia do dyskusji na rzetelnością tekstów ewangelicznych jeszcze ani razu nie zajrzałam do posiadanej w domu Bibli, aby porównać, czy miałam możliwość zapoznać się właśnie z taką ich wersją jaką Ty serwujesz jako słowa ewangelistów. A teraz zupełnie bez porównywania widzę, że takiego Mateusza nie znam. Abyś nie musiał się dręczyć prawdziwością takich, czy innych słów pisanych, dotyczących nauki Jezusa Chrystusa, proponuję Ci po prostu wypróbować pomijanie cudzych podpisów. Wówczas ilekroć się pomylisz kardynalnie, co do Jezusa, to dostaniesz taki wycisk od Ducha Świętego, że nie będziesz miał żadnych wątpliwości, kiedy popełniłeś błąd. Bądź ewangelistą sam, bez pośredników.

Jakim cudem może istnieć prawda w świecie nieposiadającym jednego czasu?
Totus
Zastosuj się do swoich własnych uwag to może jeszcze kiedyś pogawędzimy.
Póki co odnoszę wrażenie, że nie masz nic do powiedzenia w temacie albo coś innego Cię ogranicza.

Pozdrawiam
.
Xylomena (48 punktów)
> Zastosuj się do swoich własnych uwag to może jeszcze kiedyś pogawędzimy.
> Póki co odnoszę wrażenie, że nie masz nic do powiedzenia w temacie albo coś innego Cię ogranicza.
>Pozdrawiam
>.
>
Nie namawiam.
Niigdy w to nie wątpiłam, że niczym nieograniczone są tylko te kobiety z zadowalaniem których mężczyźni sobie radzą.
A moje rady na ogół rodzą się z osobistego wyprobówania. Skąd pomysł, że dla Ciebie zrobiłam wyjątek?

Do objawienia potrzeba grzechu

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365