 |
Polowanie na sekty: sezon rozpoczęty! Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-06-2007 00:14 | Freeman | Polowanie na sekty: sezon rozpoczęty! | Panowie i Panie o to rozpoczął się doroczny wakacyjny sezon polowania na sekty!
Z tej okazji miałem przyjemność podczas ostatnich dni w szkole obejrzeć film o sektach. Co prawda zjawisko zapewne w Polsce nieistniejące i niewarte takiego nagłośnienia jakim jest obdarzane. Młoda kobieta z prowincji, calkiem ladna, religijna, uczuciowa i inteligentna lecz czująca się obco w nowym środowisku daje sie wciągnoć w rozmowe równie miłemu gościowi. Obaj rozmawiają o życiu, braku miłości na świecie itd. W końcu staje się coraz śmielszy o wszystkim donosi swojemu guru (psychopata). W końcu podczas jedenj z rozmów pada jednak pytanie które mnie zastanowiło, choć wydawało się że reżyser wstawił je tu z konieczności i miało ono z pozoru nic w zasadzie nie wnosić. Koleś z sekty pyta: Jesteś chyba wierząca ? ona: oczywiście. No i dla mnie to był punky kulminacyjny bo gdyby powiedziała: "Jestem ateistką i oczywiście zarazem sceptyczką dla której liczą się tylko racjonalne przesłanki". To wtedy była by bezpieczna, a tak koleś wykorzystywał potem jej wiarę, wiarę w Jahwe a nie a nie jakiegoś Bogobogo. Zmodyfikował po prostu jej starą wiarę. Przyszło mu to bardzo łatwo. Grał na uczuciach tak samo jak ksiądz na kazaniu ukazując "prawdę" (oświeconą a jakże). W zakończeniu jest pokazane że 2 lata życia straciła w sekcie...przez jedno pytanie. I jak tu się bronić przed sektami. Bo chyba nie modlitwą jak poradził mi ksiądz?
Ja powiedziałbym uczniom na koniec wakacji: Bądźcie sceptyczni, stosujcie metodę naukową, uważajcie na oświeconych, nie dawajcie wiary temu że ktoś poznał prawdziwą "wiedzę" poprzez tajemne rytuały. Po prostu nie bądźcie frajerami... |
| J.Szulc (5723 punktów) |
Żeby rzeczona młodzież i dzieci nie poddawały się w czasie wakacji wpływom tych oświeconych, trzeba by chyba lepiej mieć dla nich czas w ciągu roku szkolnego? Jeśli już jakiś nawiedzony "sekciarz" ma dostęp do umysłu młodego (czasem starszego) słuchacza, to znaczy, że tamtemu czegoś brakuje. Najczęściej jest to brak zrozumienia albo chociażby czasu ze strony najbliższych. Ci zaś, zapewniając jakiś tam status materialny, nie zwracają uwagi na potrzeby "młodego - gniewnego", który najczęściej rączek sobie niczym nie splami i czeka z otwartym dzióbkiem. Prosty mechanizm manipulacyjny. Do roboty ze zbuntowanymi! Praca najlepszym lekarstwem!
Pozdrawiam.
---
|
|
 | | DawidKarolkievitz (984 punktów) |
>Do roboty ze zbuntowanymi! >Praca najlepszym lekarstwem! >Pozdrawiam.
Co proponujesz? Kamieniołom, hipermarket, składanie długopisów?! Jak będą starzy i zmęczeni "kolorytem" życia to buntować się nie będą. Zwiedzeni przeświadczeniem posiadania "wiedzy życiowej" przybiorą mentorski ton i rozstawiać będą młodych po kątach bo "tego kiedyś nie było". Nie zauważą, że to co nazywają doświadczeniem życiowym nie wypłynęło ze świadomego kierowania swoim losem tylko było wypadkową nieświadomego targania kolejami losu- bo ktoś kiedyś zabronił im się buntować, nazywać rzeczy po imieniu, z wyższością przypinał im do mundurka łatkę "gniewny" i kazał składać długopisy. Starzy z tą swoją receptą na prawdę, na właściwe życie, tak oswojeni z szarością polskiego ciułacza, że nie znają innej opcji- ot co, to mają wzamian... Młodzi buntować się, takie wasze prawo!
Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna. W. Lenin
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) | Nikt nie broni młodym buntować się. Przecież to ich prawo młodości. Chodzi jedynie o to, żeby znali perspektywę, żeby umieli wybrać to, co dla nich dobre. Nie powiesz mi chyba, że sekciarstwo, jako takie, jest dobre? Nie chodzi też o żadne "łatkowanie", no co Ty? Uważam, że jeśli taki młodzieniec (i dziewoja oczywiście) będzie znał jako tako pojęcia dobra, będzie miał oparcie w najbliższych, nie dopadną go żadne dylematy typu - nikt mnie nie rozumie, nie jestem nikomu potrzebny i inne banialuki. W socjalizacji pierwotnej, gdzie ważni - dorośli powinni nakreślać kształt normalnej, dobrze funkcjonującej rodziny, każdy młody powinien mieć swój czas na dorastanie, na nabieranie właściwej postawy - czyli na budowanie siebie. I wcale nie chodzi o to, żeby mama i tata kształtowali swoje dziecko na swój obraz i podobieństwo. W ramach tej socjalizacji każdy czlowiek powinien mieć szansę na stawanie się SOBĄ. Jeśli tak będzie się działo w rodzinach, żadna sekta ani inny mieszacz umysły nie będzie miał szansy. I tyle.
Pozdrawiam.
---
|
|
| M. Satanisław (499 punktów) | Kościół Katolicki też jest sektą. Sektą judaizmu.
|
|
 | | klucznik (351 punktów) | >Kościół Katolicki też jest sektą. Sektą judaizmu. Różnicą między sektą, a kościołem jest skala. ///na marginesie/// "różnica między samobójstwem a męczeństwem polega w istocie na stopniu zainteresowania mediów (...) gdyby Chrystus umarł z przedawkowania barbituranów, sam na podłodze w łazience, to czy byłby w Niebie?" Ch. Palahniuk
"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
|
|
|  | | M. Satanisław (499 punktów) |
>Różnicą między sektą, a kościołem jest skala.<
Odpowiedź wyjątkowo nieprecyzyjna.
O jaką skalę chodzi? O czas istnienia organizacji, ilość wiernych, zamożność organizacji lub wiernych itp.? I proszę byś podał wartości graniczne - od jakiej wartości uznawanego przez ciebie parametru zaczyna się kościół, a kończy sekta (przy wzroście wartości parametru). I odwrotnie - przy wartościach malejących - kiedy kościól staje się z powrotem sektą?
|
|
| |  | | klucznik (351 punktów) | >O jaką skalę chodzi? >O czas istnienia organizacji, Tak. >ilość wiernych, Tak. >zamożność organizacji lub wiernych itp.? Też. Widzę, że pomimo enigmatyczności i ogólnikowego charakteru doskonale Pan wyczuł i zrozumiał co autor miał na myśli. >I proszę byś podał wartości graniczne - od jakiej wartości uznawanego przez ciebie parametru zaczyna się kościół, a kończy sekta (przy wzroście wartości parametru). >I odwrotnie - przy wartościach malejących - kiedy kościól staje się z powrotem sektą? By w zacząć wytykać sobie niuanse, wyjątki i nieścisłości? Możemy uniknąć tego różnicowania i skalowania (co nie znosi pojęcia skali rozumianego tu per analogam z intensywnością, stężeniem, częstotliwością) bez ujmy dla istoty problemu jeżeli uznamy sekty i kościoły jako związki wyznaniowe , do których przynależność opiera się na podzielaniu tej samej wiary i analogiach obrzędowych.
Poza tym różnica wielkości itd. nie jest różnicą różnicującą tylko różnicą intensywności, gdzie jedyną skalą jest subiektywne odczucie [przepraszam za język Deleuze'a], bo dla jednego kk to sekta naiwnych napaleńców, a dla drugiego dojrzała instytucja pasterza + owczarni.
Każdy widzi to inaczej i piękne jest to, że współcześnie już ma do tego prawo. pozdrawiam
"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
|
|
| | |  | | M. Satanisław (499 punktów) |
>By w zacząć wytykać sobie niuanse, wyjątki i nieścisłości?<
Chcesz mnie pozbawić tej złośliwej przyjemności?
|
|
| | | |  | | klucznik (351 punktów) | > Chcesz mnie pozbawić tej złośliwej przyjemności?  Przepraszam serdecznie ale może będzie nam dane innym razem. Tym bardziej, że tu strukturalnie wszystko gra i nie trza nam dzielić włosa na czworo. Dziękuje za czujność i uwagę. żegnam [do następnego razu  ]
"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
|
|
| Duda (25557 punktów) | >Panowie i Panie o to rozpoczął się doroczny wakacyjny >sezon polowania na sekty! >Ja powiedziałbym uczniom na koniec wakacji: >Bądźcie sceptyczni, stosujcie metodę naukową, uważajcie na >oświeconych, nie dawajcie wiary temu że ktoś poznał >prawdziwą "wiedzę" poprzez tajemne rytuały. Po prostu nie >bądźcie frajerami... Jak zauważył ktoś wyżej kościół kat. tez jest sektą. Sekty są groźne dla KK stanowią konkurencję. Kler zdaje sobie sprawę, że wierzący młodzi ludzie są narażeni na kryzys wiary ze względu na konfrontację z rzeczywistością. Miłujący bliźnich kościół zieje nienawiścią w "RadiuMaryja",nauczający o "czystości" sam do siebie jej nie stosuje ( homoseksualizm , pedofilia, utrzymywanie stosunków z kobietami), krytykując materializm sam jest pazerny na wszelkie dobra doczesne. Teraz jeszcze doszła obłuda jaką wykazał w przeszłości współpracując z komunistami. Wierzący młody człowiek dopóki nie straci wiary będzie szukał uczciwego kościoła, a takim może mu się pokazać inna sekta.
|
|
| klucznik (351 punktów) | Wszystkie struktury metafizycznie naciągane (kościoły, sekty, neokatechumeny) wykorzystują tylko zapotrzebowanie człowieka na dobrą nowinę jakakolwiek by wydumana nie była (np.Scjentolodzy). Widać, że człowiek wykazuje wyraźną tendencję do samooszukiwania jako środka samego w sobie. Bo tak fajnie być za rączkę prowadzonym i to jeszcze w bezpiecznym tłumie. Duchowe potrzeby człowieka muszą zostać zaspokojone. Różnica między tychże formami realizacji polega na stopniu poczucia: bezpieczeństwa, akceptacji społecznej, ilości wolnego czasu, samopoczucia, moralności ujawniającej się w sytuacjach szczególnych itd. itd.
Dziwię się, że kk ostatnio tak słabo prowadzi politykę monopolową.
I szkoda tylko, że to Świadkowie J. są marketingowymi szpecami.
pozdrawiam
"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
|
|
| Vincen Van Gore (179 punktów) | Ja na swoich regionach nie zauważyłem nigdy jeszcze takiego zjawiska, no chyba że "Kłko Miłosierdzia Maryjnego". Po za tym wszystkim nie martwie sie o wstapienie do sekty, ponieważ uważam ich za idiotów i frajerów. Pamietam jak kiedyś przyjechała, do mojego miasta jakaś Black metalowa kapela, byłem wtedy jeszce w podstawówce, chyba w 3 klasie i w dzień przed kocertem dyrektorka porozsyłała kartki z informacją do rodziców żeby nie wypuszczać swoich pociech z domu, jedynie do szkoły. Wtedy wydawało mi się to właściwe, no ale to bła 3 klasa podstawówki.
|
|
| muzawik (2279 punktów) | Witaj,
Temat ciekawy i arcyważny! Warto byłoby opracować go racjonlnie, jeśli ktoś ma odrobinę dobrych chęci. Od pewnego czasu myślę o sekciarstwie, o metodach wykorzystywanych w sektach oraz tragicznych skutkach wykorzystywania ludzi w niebezpiecznych grupach psychomanipulacyjnych. Oglądałem w TVP program telewizyjny, w którym dowiedziałem się, że sekty mogą powstawać właściwie wszędzie i skrywać się pod różnymi szyldami. Ze względu na fakt, że w polskim prawodawstwie pojęcie sekty jest niezdefiniowane, a stopień świadomości dotyczący sekciarstwa w naszym społeczeństwie jest naprawdę niski, ludzie często nie wiedzą jak pomagać osobom realnie i dotkliwie cierpiącym z powodu prześladowań ze strony grupy psychomanipulacyjnej.
Ja znam metody wciągania do sekty, uzależniania, niszczenia i wiem również jak trudno jest pomóc takim osobom. Ty dla przykładu myślisz, że wystarczy, aby taka osoba wyznała:
>"Jestem ateistką i oczywiście zarazem sceptyczką dla której >liczą się tylko racjonalne przesłanki".
aby zapewniła sobie bezpieczeństwo. A sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bowiem nawet ateiści wraz z rodziną(ojcem i matką) mogą być przez sektę kompletnie zniszczeni na oczach rozradowanej gawiedzi. Niektórym się wydaje, że wystarczy grupie przypiąć łatkę "sekta" i nabrać sceptycyzmu, jednak schody zaczynają się wtedy, gdy osoba zmanipulowana zapragnie w końcu "bez nich" rozpocząć życie. Przecież niektóre grupy dosłownie wyniszczają ludzi, wypalają ich, prześladują, straszą, grożą śmiercią, zatruwają ich egzystencje na długie miesiące, a nawe lata! I to wszystko może się wydarzyć na oczach świadków, w otoczeniu sąsiadów, przyjaciół, znajomych z sieci, rzeczywistości i współpracowników.
Rzecz w tym, że aby opuścić sektę, uwolnić się od niej, zapomnieć o niej i rozpocząć normalne życie trzeba tych drani z sekty po pierwsze zdemaskować, zapędzić w kozi róg, a może i nawet zaszantażować i zastraszyć, bowiem jeśli są zdecydowani na to, aby ofiarę zatłuc, trzeba im odpowiedzieć tymi samymi środkami. I nie rozprawiajcie mi teraz o moralności i o prawie, bowiem prawo - jeśli chodzi o prześladowania mentalne - jest ślepe, a moralność( w sensie standardów normalnego życia w społeczeństwie) w sekcie jest kwestią o najmniejszym znaczeniu.
Ważna jest grupa osób, które mogłyby takiej osobie pomóc, ale nie na pięć minut, bo tutaj trzeba czasem wielu miesięcy negocjacji, wspierania i walki. Poglądy są kwestią drugorzędną przyjacielu, bo nawet jeśli ich doktrynę obalisz i ujawnisz cały jej absurd(co czasem też jest niełatwe, jeśli spotkasz się z doktryną, która jest skomplikowana, albo dobrze zamaskowana) pozostaje sieć toksycznych relacji i uzależnień, które trzeba przezwycieżyć. I to jest walka najtrudniejsza, wymagająca największej siły ducha i odwagi.
A co na ten temat sądzi reszta? Ciekawy jestem waszych mądrych opinii.
Pozdrawiam.
|
|
 | | Freeman | Nie zgodzę się z tobą muzawik. Moim zdaniem podstawowym środkiem zapobiegawczym powinno być uczenie dzieci zasad racjonalnego i sceptycznego myślenia. Nie każda znajomość może przynieść dobre skutki. Niech pamiętają też słowa Alberta Camusa: "Poszukiwanie prawdy to nie poszukiwanie tego co upragnione". Ponadto należy dbać o zdrowie psychiczne swoich dzieci by nie szukały "zbawicieli". Nie boję się stwierdzenia że wiara jest jednym z decydujących czynników pchających ludzi do sekt a obronić przed sektą najlepiej może ateizm (o ile jest on dojrzały) i sceptycyzm.
Sekty najlepiej rosną na glebie nawożonej moralnością KK...
A jaki według ciebie powinien być środek zapobiegawczy ?
|
|
|  | | nieobecny | Przez sekty nie są wciągani wyłącznie ludzie z jakimiś dylematami o podłożu religijnym, ale tacy z problemami egzystencjonalnymi. Dobry werbownik w ogóle nic o żadnej religii czy Bogu nie wspominając zrobi ci wstępne pranie mózgu i nim się zorientujesz zaczniesz sekciarzy postrzegać jako swoich najbliższych przyjaciół, a swoich najbliższych jako swoich najgorszych wrogów. Dobrze i bezpiecznie będziesz się czuł wyłącznie w grupie sekty. Reszta świata będzie twoimi wrogami.
Rydzyk nie proponował nikomu nowego Boga ani nowej religii. Czule i ze zrozumieniem przygarnął wyalienowanych, umocnił ich w przekonaniu, że cały świat jest przeciwko nim i tylko trzymanie się razem pozwoli im przetrwać - i tak powstała Rodzina Radia Maryja. Sekta działająca pozornie w obrębie KK.
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Nie zgodzę się z tobą muzawik.A szkoda, bo on ma rację. Zauważ: 1) sekty nie interesują się ludźmi o silnej osobowości, ludźmi szczęśliwymi, zadowolonymi z życia, pewnymi własnych racji i mającymi jasno sprecyzowane cele, które konsekwentnie realizują; ich potencjalnymi ofiarami są ludzie o mocno nadwątlonym systemie odporności psychicznej, ludzie po traumie, po "przejściach"; 2) sekt nie interesuje też żadna ideologia z prostej przyczyny: żadna ideologia nie jest remedium na katastrofy psychiczne, na dezintegrację osobowości, a tylko ta przypadłość da się wykorzystać w procesie webunku; > Moim zdaniem podstawowym środkiem zapobiegawczym powinno być uczenie dzieci zasad racjonalnego i sceptycznego myślenia.Masz rację. Tylko kto ma to robić? Dom? PRL tworzyło ok. 5% ludzi należących do przedwojennej inteligencji; u schyłku PRL-u 7% ludności kraju posiadało wyższe wykształcenie; sądzisz, że te ok. 90% ludzi (przecież nie wszyscy z nich mieli dzieci) miało właściwe przygotowanie do wykonania takiego zadania? Może jakieś wyjątki były, ale chyba jedynie po to, by potwierdzić regułę. A przecież są to rodzice dzisiejszych rodziców czyli dziadkowie dzisiejszych 5-latków. Szkoła? Która szkoła? ta komunistyczna, czy obecna, "giertychowska"? Wolne żarty. Obecne 5-latki, to zaledwie drugie pokolenie dorastające w wolnym politycznie lecz ideologicznie wciąż zniewolonym kraju! O jakim racjonalizmie możemy mówić, gdy od przedszkola obowiązuje religijna indoktrynacja? O jakim sceptycyzmie? Chyba, że będzie dotyczył teorii Darwina lub innych bezbożnych nowinek i ciekawostek przyrodniczych - wtedy tak, sceptycyzm jest wskazany, a nawet konieczny. > Niech pamiętają też słowa Alberta Camusa:> "Poszukiwanie prawdy to nie poszukiwanie tego co upragnione".Przecież każda sekta o niczym innym nie mówi jak właśnie o tym!!! Na czym polega "pranie mózgu"? Na usilnym wmawianiu ci, iż wcale nie pragniesz tego czego pragniesz (do czego dążysz) lecz pragniesz prawdy, którą tylko ona może ci wskazać (odkryć). > Ponadto należy dbać o zdrowie psychiczne swoich dzieci by nie szukały "zbawicieli".Pełna zgoda. Szkoda, że nie podajesz "recepty" jak to zrobić. Pozwolę więc sobie uzupełnić (choć w wielkim, bardzo wielkim skrócie i uproszczeniu, bo to temat-rzeka). Zdrowie psychiczne dziecka jest wprost proporcjonalne do czasu poświęcanego mu przez osoby dla niego znaczące (najbliższe). Jest też prostą zależnością okazywanych mu uczuć, zainteresowania jego problemami, zrozumienia jego racji i krytycznej oceny jego zachowań (nagrody i kary). Z dzieckiem też trzeba rozmawiać - najlepiej pokazując różnorodność możliwych poglądów, ocen czy sposobów widzenia tej samej sprawy. Dać mu możliwość wyboru nalbliższej mu opcji (bez popadania w skrajności, rzecz jasna). A kto ma na to czas i ochotę? Emeryci, renciści i bezrobotni... (oni tez gonią za dodatkowym zarobkiem)? Bo rodzice uczestniczący w "wyścigu szczurów" raczej nie. > Nie boję się stwierdzenia że wiara jest jednym z decydujących czynników pchających ludzi do sekt a obronić przed sektą najlepiej może ateizm (o ile jest on dojrzały) i sceptycyzm.A bać sie powinieneś, bo to twierdzenie mocno ryzykowne. Do wiary nie potrzebna jest sekta (czy jakakolwiek zinstytucjonalizowana struktura wyznaniowa). Jako dziecko wierzyłeś święcie w krasnoludki i św. Mikołaja? Czy należałeś do jakichś "krasnoludkowców" lub "mikołajowców"? Nie. A przecież wierzyłeś w te twory. Podobnie do sekty nie jest konieczna wiara lecz potrzeba przynależności. Przynależności do grupy dającej akceptację, poczucie bezpieczeństwa i (złudną wprawdzie, ale jednak) możliwość samorealizacji (nadanie sensu swemu życiu). > Sekty najlepiej rosną na glebie nawożonej moralnością KK...I znowu nie. Sekty najlepiej rosną na glebie coraz bardziej komplikującej się struktury stosunków społecznych. Coraz mniej osób jest w stanie poruszać się swobodnie w tej gmatwaninie. Rośnie liczba wyalienowanych, zbuntowanych, odtrąconych, zbyt słabych by się przebić, zrezygnowanych itd. - krótko mówiąc: rośnie liczba potencjalnych pacjentów poradni psychologicznych i psychiatrycznych. Problem w tym, że część z tych ludzi zamiast do właściwych placówek pomocowych trafia do sekt właśnie. > A jaki według ciebie powinien być środek zapobiegawczy ?A teraz odpowiedz sobie sam.  Serdecznie pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | muzawik (2279 punktów) | > Nie zgodzę się z tobą muzawik.Jak miło.  > "Poszukiwanie prawdy to nie poszukiwanie tego co upragnione".Doskonale. Uczmy zatem sceptycyzmu do ideologii typu platońskiego i chrześcijańskiego, w których "dobro" ma priorytet przed prawdą. > Ponadto należy dbać o zdrowie psychiczne swoich dzieci by nie szukały "zbawicieli".Znakomity postulat. Dbajmy również o zdrowie swoich przyjaciół, sąsiadów, współpracowników i przypadkowo spotkanych przechodniów. W sytuacji, w której człowiek człowiekowi wilkiem trudniej odnaleźć równowagę i zdrowy ogląd rzeczywistości. W powszechnym bałaganie akty niszczenia przez sekciarzy np. demaskatorów bywają poczytywane jako powszechne wojenki zwaśnionych rodów. Podobnie bywa z prześladowaniami odmiennie myślących itp. > Nie boję się stwierdzenia że wiara jest jednym z decydujących czynników pchających ludzi do sekt a obronić przed sektą najlepiej może ateizm (o ile jest on dojrzały) i sceptycyzm.Nie tylko. > Sekty najlepiej rosną na glebie nawożonej moralnością KK...> A jaki według ciebie powinien być środek zapobiegawczy ?Nie ma idealnego środka zaradczego. Równie dobrze mógłbyś zapytać jak zapobiegać rodzinnym lub szkolnym patologiom, gdzie dla przykładu grupa psychopatycznych nauczycieli znęca się nad swoimi wychowankami. Problem jest skomplikowany. Myślę, że te środki zaradcze, czyli zaszczepianie nieufności i oduczanie naiwniactwa są wskazane. Ale warto byłoby jeszcze rozpowszechnić w społeczeństwioe wiedzę na te tematy, bowiem w społecznościach ludzi świadomych łatwiej temu zapobiegać. Przydałyby się również udoskonalenia w prawodawstwie umożliwiające podjęcie władzom stosownych kroków. Opublikowałem niedawno artykuł na temat przemocy psychicznej i jedno wiem na pewno, że w naszym społeczeństwie ludzie traktują się jakby byli dzikimi zwierzętami, a zapisy prawne dotyczące karania przemocy są praktycznie martwe. A przecież sekciarze wykorzystują właśnie przemoc mentalną do tego, aby swoje ofiary złamać, zastraszyć i trzymać pod butem. A tacy ludzie wcale nie muszą być jakimiś kalekami czy słabeuszami - to często bywają osobniki silne, aktywne i przebojowe, którym obiecuje się gruszki na wierzbie. Przecież istnieją sekty ekonomiczne, w których wabiem jest forsa i kariera. W starożytności istniały sekty, w których brano ludzi na mądrość i władzę. Do dziś takie istnieją. Pozdrawiam.
|
|
| Tofik (5585 punktów) | I właśnie to mi się podoba w ateizmie, jest niezależny i nikt nie ma nade mną władzy! 
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| Zyga (1539 punktów) | > Panowie i Panie o to rozpoczął się doroczny wakacyjny> sezon polowania na sekty!> Z tej okazji miałem przyjemność podczas ostatnich dni w> szkole obejrzeć film o sektach.Achhhhhh młodość. Przed oczami staja mi filmy: o opętaniach i satanistach, którzy odcinają głowy swoim ofiarom i są złem najgorszym, narkomanii gdzie dilerzy dają pierwszy raz za darmo, o wszechobecnych sektach gdzie guru udaje miłego człowieka. Wszystkie powyższe czają się na każdym rogu.
|
|
| keymak (3379 punktów) | >Z tej okazji miałem przyjemność podczas ostatnich dni w >szkole obejrzeć film o sektach. Pokazywanie takich filmów to jest właśnie metoda sekt. Czy o tym też mówili ?
>Co prawda zjawisko zapewne >w Polsce nieistniejące i niewarte takiego nagłośnienia >jakim jest obdarzane. Faktycznie niewarte nagłośnienia bo mamy tylko jedną ale za to dość sporą sektę ... Może i to dobrze że mamy tylko jedną sektę bo przy większej ich liczbie ilość ewentualnych konfliktów byłaby większa, ale nawet jeden kościół potrafi te konflikty mnożyć. Może lepiej by było pokazywać w szkole filmy o tym do czego prowadzi fanatyzm religijny ? To już by było pożyteczniejsze i co najważniejsze pouczające. Przecież w szkole powinno się uczyć, a nie indoktrynować ...
Pozdrawiam.
|
|
Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Problem w tym, że taki sposób "nawracania" stosuje się od dawna - sam Kościół Katolicki robi to z powodzeniem już od dłuższego czasu np. w krajach afrykańskich. Przyjść do kogoś i zdecydowanie powiedzieć mu, że się myli i powinien przyjąć twój punkt widzenia tak, aby odniosło to skutek możesz raczej tylko wtedy, gdy w ręce trzymasz ostry mieczyk, za plecami masz płonący stosik, a twoje armie stoją już głęboko w kraju tego kogoś.  Można też jednak bardziej "psychologicznie" - wysłuchać dokładnie co ten ktoś ma do powiedzenia odnośnie swojej wiary, poszukać ewentualnych punktów wspólnych, a potem powiedzieć: "wiesz stary, Ty masz naprawdę sporo racji, ALE my mamy świeższe i bardziej dokładne informacje od Boga niż Ci wasi kapłani". Tak robili kiedyś Arabowie z ludnością żydowską czy chrześcijańską. Sposób łatwy i przyjemny, bo nawracany nie ma takiego uczucia, że porzuca wiarę przodków, kogoś zdradza - nie! On tylko pogłębia swoją wiedzę o niej, przechodzi na bliższy kontakt z Bogiem... A co może powiedzieć ateista? Jedynie brutalną prawdę... "Stary, całe życie żyłeś w błędzie - te wasze dogmaty nijak nie dają się zweryfikować, cuda nie wychodzą poza zwykłą statystykę a na istnienie Boga nie dosyć, że nie ma dowodu, to jeszcze nie ma powodu, żeby się go doszukiwać, bo nauka wyjaśniła o wiele bardziej logicznie mechanizmy rządzące wszechświatem...". Chcąc przekonać takiego człowieka musimy przekonać go de facto do porzucenia wszystkiego, całego porządku jaki ułożył sobie w głowie. Co więcej - trzeba to zrobić bez ostrego mieczyka, bez stosiku za plecami i bez armii głęboko w granicach kraju, w którym żyje ten ktoś.  Dlatego właśnie ateizm zawsze będzie kroczek do tyłu za wszystkimi sektami i religiami, ale nikt nie mówił że prawdę jest łatwo przyjąć i przekazać...
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Znakomicie powiedziane. Plusik.
|
|
 | | muzawik (2279 punktów) | Cześć, > Przyjść do kogoś i zdecydowanie powiedzieć mu, że się myli i powinien przyjąć twój punkt widzenia tak, aby odniosło to skutek możesz raczej tylko wtedy, gdy w ręce trzymasz ostry mieczyk, za plecami masz płonący stosik, a twoje armie stoją już głęboko w kraju tego kogoś.  Masz rację, na ostre zagrywki można pozwolić sobie tylko wtedy, gdy masz masz za plecami armię ludzi, którzy wiedzą, co trzeba robić. Powiem wprost: najbardziej obawiam się sekt, które występują pod szyldem, kóry ma dobrą markę. A wiesz dlaczego? Ponieważ są trudniejsi do zdjęcia. Ponieważ jestem racjonalistą i wszelkiego rodzaju wierzenia, prania mózgu i zasady promowane przez sekty są mi nienawistne, jestem narażony na agresję ze strony sekciarzy. Racjonaliści w Polsce są bardziej osamotnieni, niż reszta członków społeczeństwa. Ludzie nieczęsto podzielają ich poglądy, podejrzewam, że żyją w poczuciu zagrożenia i są traktowani jak odszczepieńcy. Sądzę, że My jako ludzie z natury kochający prawdę oraz nienawidzący kłamstwa i ludzkiej krzywdy powinniśmy trzymać się blisko razem. Pozdrawiam.
|
|
| wsd_awh (2279 punktów) | > Młoda kobieta z prowincji, calkiem ladna, religijna,> uczuciowa i inteligentna lecz czująca się obco w nowym> środowisku daje sie wciągnoć w rozmowe równie niemiłemu> gościowi. Obaj rozmawiają o życiu, braku miłości na świecie> itd. W końcu staje się coraz śmielszy o wszystkim donosi> swojemu guru (psychopata).Taka osoba powinna zgłosić się do Centrum Informacji ds. Sekt i Grup Psychomanipulacyjnych. Jestem przekonany, że taka terapia odniesie większy skutek. Sezon rozpoczęty. Sekciarze zagrażają wszystkim, a przede wszystkim osobom niezależnym i mającym odwagę mówić prawdę prosto w oczy. Poglądy nie grają roli. Ważne jest, ażeby zlikwidować sieć sekciarskich relacji. Kiedy się ciebie sekciarz uczepi jak rzep psiego ogona, od razu dzwoń do ośrodka. Oni wiedzą jak sobie z tym poradzić. I jeszcze jedno. Sekciuchy lubią wrabiać swoich wrogów w "sekciarstwo". Biorą takiego do młyna, a potem mówią: - Walczy z sektą, to znaczy, że jest sekcie. A to nieprawda. W ich sidła może się dostać każdy normalny człowiek, więc uważajcie na skurwieli. Pozdrawiam.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|