Racjonalista - Strona głównaDo treści
do Bogdana Motyla

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
10-02-2004 23:49Miriamdo Bogdana Motyla
Bogdanie, przeczytałam poleconą mi publikację i chciałabym zapytać, jak to się ma w odniesieniu do mojego syna?
W skrócie opowiem co mu się przydarzyło. Efektem wspomnianych dręczeń jest diagnoza: autyzm. Ale nastąpiło to w bardzo nietypowy dla tego schorzenia sposób. (Nie będę tu się wdawać w szczegółowy opis rozwoju sytuacji). Podczas pewnego zabiegu medycznego użyto wobec mego dziecka przemocy fizycznej, by doszło do jego zrealizowania.
W wyniku tego procederu, który miał ogromny wpływ na jego psychikę, wystąpiły u syna objawy typowe dla autyzmu. W dodatku wszystkie możliwe po kolei i właściwie jednocześnie. Tego dnia kompletnie zamilkł. W ciągu dwóch tygodni z normalnie rozwijającego się trzylatka stał się zupełnie niemówiącym dzieckiem, typowym autystą, w pełnym tego słowa znaczeniu. Wycofał się w nieznany mi świat. Przez kolejne dwa lata ciężkiej pracy nie powiedział ani jednego słowa. (tu również pominę ciąg dalszy.)
...Bardzo dobrze dobrana terapia, odpowiedni terapeuci i mnóstwo ciężkiej pracy nas wszystkich przynosiło po mału efekty powolnego powrotu do świata.
Po kilku latach, niespodziewanie dla mnie swoją pomoc zaoferowała egzorcystka Wanda Prątnicka. To co mi oświadczyła było szokiem, ale od razu jej działania zaczęły przynosić zaskakujące rezultaty. Były widoczne natychmiast, bo nagle niektóre z objawów w jednej chwili ustępowały. ...
Nie mam dziś wątpliwości, że na nasze życie mogą mieć wpływ duchy zmarłych.
Ale wracając do tematu. Jaki mam wpływ na to, co spotkało moje dziecko? Jestem rzeczywiście osobą wierzącą, ale nie fanatyczką religijną. Jak odnieść to co opisujesz w swej publikacji do mojej sytuacji i mojej osoby? Co mogę zrobić? Na co zwrócić uwagę? Jeżeli rzeczywiście problem jest we mnie, to gdzie go szukać?

Mariusz Agnosiewicz
Pozwolę sobie wtrącić kilka słów. Otóż zakładając, że Twoje obserwacje są w miarę zgodne z rzeczywistością (tj. że pragnienie dostrzeżenia zmian nie osłabiło Twego krytycyzmu i faktycznie zabiegi pani Prątnickiej są jakoś związane z polepszeniem się komunikacji ze światem Twojego syna), znacznie pewniejsze jest to, że pani ta okazała się po prostu dobrą terapeutką niż "zaklinaczką duchów". Jednak w takim przypadku jak autyzm wnioskowanie przyczynach skutków jest bardzo niepewne i należy do tego podchodzić naprawdę sceptycznie i przede wszystkim trzeźwo, gdyż jeśli nie wyleczysz się z wiary, że to egzorcyzmy, a nie terapia nastawiona na dziecko autystyczne jest najwłaściwsza dla Twego syna, to wspomniane sukcesy mogą się okazać kruche i ostatecznie dla syna może się to zakończyć źle. Jeśli lepiej Ci psychicznie kiedy zapłacisz dodatkowo za egzorcyzmy ("strzeżonego Pan Bóg strzeże"...), to sobie je stosuj, ale jak się przestawisz tylko na egzorcyzmowanie, to zaczniesz leczyć chyba tylko swoją psychikę a nie problemy syna.
Być może są duchy zmarłych, kto ich tam wie, ale chciałbym Ci zasugerować, że raczej niewiele one mają wspólnego z przypadkiem Twojego syna. Piszesz, że bezpośrednią przyczyną zapaści psychicznej była przemoc fizyczna w czasie jakiegoś zabiegu. Być może to odegrało dużą rolę w tym co się stało, ale chyba nie myślisz, że osobą, która była za to odpowiedzialna pokierowały duchy zmarłych? Chyba że miały po temu jakiś szczególny powód. A może po prostu przyczyna była naturalna, a duchy zaczęły gnębić syna dopiero po zajściu, korzystając z jego psychicznej niedyspozycji? Jak widzisz nie są to zbyt sensowne wnioski, dlatego obok duchów powinnaś dopuścić jakąś alternatywę.
Na koniec: inne, niewątpliwie ciekawe spojrzenie na autyzm - newsweek.r(*)hiwum/artykul.asp?Artykul=7570
pozdrawiam
"Miriam"
>.... A może po prostu przyczyna była naturalna, a duchy zaczęły gnębić syna dopiero po zajściu, korzystając z jego psychicznej niedyspozycji? Jak widzisz nie są to zbyt sensowne wnioski, dlatego obok duchów powinnaś dopuścić jakąś alternatywę.

W tym wypadku drogi panie Mariuszu tak właśnie uważa pani Wanda. Niedyspozycja słabego psychicznie i fizycznie dziecka spowodowała jego słabość i złamała barierę ochronną. Poniekąd przyczyna samego autyzmu nie musiała być naturalna, i nie musiał mój syn być na nią z góry skazany. Według psychiatry, pani profesor- autorytetu w tej dziedzinie, był to zbieg okoliczności, a mój syn miał prawdopodobnie pewne predyspozycje, które w wypadku delikatnej struktury emocjonalnej uruchomiły samą chorobę w sprzyjających temu okolicznościach. Choć w innych okolicznościach mogły się nigdy nie ujawnić. Bynajmniej nic na to wcześniej nie wskazywało. I tu właśnie sprzyjającymi warunkami była zastosowana przemoc fizyczna polegająca na związaniu dziecka, przytrzymywaniu go siłą przez prawie godzinę i kompletnym braku wyobraźni personelu medycznego. Skutek był taki, że syn którego prawie nieprzytomnego wnieśliśmy do szpitala na rękach, z paraliżującego go strachu wyrywał się pięciu osobom, które nie były go w stanie utrzymać. Więc jak w takich okolicznościach przerażony niespełna trzylatek bez ochrony rodziców wyrzuconych za drzwi mógłby wyjść z tego bez szwanku? Taki był powód załamania psychicznego, ale wg pani Wandy reszty dopełniły duchy, mające w tej sytuacji wolną drogę.
Nie mam zamiaru więcej tego dowodzić. Nadmieniam, że od samego początku syn dostał najlepszego terapeutę na jakiego można trafić. W pełni oddanego i zaangażowanego do reszty. Wspólnie całymi godzinami obserwacji i analizy, szukaliśmy drogi dotarcia do dziecka, obczytując najlepszą literaturę światową jaką można na ten temat zdobyć. Było to na terenie domu, więc warunki były idealne, a nasz czas nieograniczony. Trwało to przez lata i przyniosło w efekcie ogromne rezultaty patrząc przez pryzmat możliwości jakie mieliśmy i potencjał dziecka. Wspierani przez cały czas pomocą psychiatry i rzeszą spejalistów. Na temat autyzmu i terapii mogłabym napisać bardzo obszerną pracę. Wiem więc, że tu nie zaniedbuję niczego. Ale okazja współpracy z egzorcystką przyniosła nowe spojrzenie na problem i nowe możliwości. I daję po raz ostatni słowo, że bez tej pomocy wielu rzeczy mój syn nigdy by nie osiągnął. Czas, który ona mu dała wykorzystał na otwarcie umysłu, by nauczyć się rzeczy, które wcześniej były absolutnie niemożliwe do pojęcia. Widzę to nie tylko ja, ale i inni z naszego otoczenia. Syn obecnie zadziwia swoimi osiągnięciami panią profesor, nieświadomą naszych kroków. Zdumiewa ją i łamie niektóre z dotychczasowych tez. Więc śmiem twierdzić, że egzorcyzmy w wypadku mojego dziecka są właściwe. I być może rzucają nowe światło i spojrzenie na ogół tego problemu. Warto byłoby panie Mariuszu nad tym pogłówkować i dać szansę teorii.
Nie wykluczać, że jest to możliwe i poszerzyć horyzonty.

Tak więc, nie trzymając się kurczowo swojej teorii duchów robię wszystko, by wykorzystać do końca to co daje mi wiedza specjalistów i nauka. Ale mam zamiar zrobić więcej niż udało się innym. Dać możliwość synowi samodzielnej , świadomej egzystencji. Jestem wytrwała, pełna optymizmu i wiem, że tego dokonam.

(Tak na marginesie, pani Wanda świadczyła mi pomoc nieodpłatnie i to ona znalazła mnie nie ja ją. Wiedziała, że jest w stanie pomóc, więc wyciągnęła rękę.)

Z wyrazami szacunku. Uparta "Miriam".
"Miriam"
Chciałabym dodać drogi panie Mariuszu ( przytoczę tu za moment pana słowa), że to mnie zachęciło do pociągnięcia dyskusji i utwierdzenia w przekonaniach, od których próbujesz mnie teraz odwieżć: "... Nie ma wątpliwości, że książka pani Prątnickiej jest bezcenna i jeśli moja klasyfikacja przyjmie się w świecie naukowym, wówczas można by zaproponować - w oparciu o moje i pani Prątnickiej ustalenia - radykalną zmianę paradygmatu we współczesnej medycynie, celem zapewnienia jej kompatybilności z Pismem Świętym i metodami leczenia Jezusa Chrystusa.

Pomijam już nawet, jak fundamentalne dla powszechnej moralności byłyby skutki takich zmian"
Bogdan Motyl
Droga Miriam, nie wszyscy ludzie chorują według książek medycznych. Czytałem niedawno o przypadku pewnego amerykańskiego farmera (lata 30 ub. w.), który w dzieciństwie starcił wzrok na skutek uderzenia w głowę. Będąc już dorosłym mężczyzną, jeden z jego kolegów, pilot, zaproponował mu przelot swoim samolotem, na co przystał z radością. Lot się odbył, było kilka niezbyt wyszukanych akrobacji na wyskości ok 3000 metrów, i stał się "cud"! Ów farmer odzyskał wzrok! Lekarze nie potrafili wyjaśnić tego fenomenu, a jeden z nich zasugerował, że na skutek "przewrotów" w powietrzu, cisnienie wewnątrz głowy oraz "przelanie się" jakiś płynów, spowodowały, że oczy odzyskały swoją właściwość.
Co prawda ten przypadek nie ma nic wspólnego z Twoim dzieckiem, ale przytaczam go, aby pokazać, że niejednokrotnie zaskakujące okoliczności czy wydarzenia pomagają w leczeniu, jakkolwiek nie są one "cudowne" w rozumieniu religijnym. Dlaczego Jan Paweł II nie jedzie do "cudownego" Lourdes, a woli korzystać z pomocy lekarzy? Bo on zna bardzo dobrze "skuteczność" tej cudownej krainy uzdrowień!
Np. Pliniusz Starszy w "Historia naturalna" opisuje wiele przypadków leczenia wszelkich chorób, między innymi z dziedziny Ciebie interesującej. Powołuję się na znane mu, jeszcze starsze przykłady z przeszłości. Oczywiście, w żadnym razie nie twierdzę, że są one skuteczne.
Miriam, nie wiem, czy to dobra sugestia, a radzić na odległość to też niezbyt dobre, ale może zastanowić się nad "kontrakcją", która "odblokuje" całkowicie Twoje dziecko? Chodzi mi o to, że jeżeli np. ukąszenie węża leczy się jego jadem (surowica), to być może istnieje jakiś sposób w psychiatrii? Pozdrawiam...
Bogdan Motyl
Miriam, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko Ciebie przeprosić. Nie miałem złych intencji, proponując przeczytać Tobie wskazany tekst. Czytałem Twoje wypowiedzi odnoszące sie do egzorcyzmów i byłem przekonany, że problem Twojego dziecka jest związany z par excellence tym zagadnieniem. Dopiero Twoja ostatnia wypowiedź wyjaśniła całą sytuację. Raz jeszcze przepraszam. Pozdrawiam
Jędrek
Cześć Miriam !

Myślę, że nie ma co zagłębiać się we wszelkie możliwe interpretacje tego czego
wspólnie doświadczyliście. Ważne, że to coś pomaga. Przepraszam, jeżeli choć
przez chwilę wydałem Ci się szorstki.
Pozdrawiam panią Wandę, Ciebie i twojego
dzieciaka, uściśnij mu łapkę od wójka Jędrka. Myślę o Was ciepło, to trochę tak
jakbym się za Was modlił
Anna
Miriam, trzymam kciuki za powrót do zdrowia Twojego synka.
Mariusz Agnosiewicz
Uparta Miriam,

Jak widzisz wszyscy życzą Ci jak najlepiej, ale nie bądź taka uparta, bo zacznę powątpiewać w prawdziwość Twych problemów. Jeśli w żaden sposób nie potrafisz odróżnić mojej wypowiedzi tak nieprawdopodobnej, że niewątpliwie nieprawdziwej, stylizowanej, to być może źle oceniasz też skutki działań pani Prątnickiej? Przecież z Twoich wypowiedzi - zakładając, że są one poważne - wynika, że nie istnieje dla Ciebie żadna granica między oczywistą fikcją a rzeczywistością.
Pisałaś, że kilkuletnia praca innych specjalistów zaczęła w końcu przynosić "ogromne rezultaty". Później miała się zgłosić Prątnicka. "Od kilku lat korzystam z pomocy pani Wandy P.. Jej pomoc jest skuteczna, ale nietrwała. Rozciągnięta w czasie." Więc co to za skuteczność? Może urojona. Patrząc od strony terapii, to może ta pani zdyskontowała kilkuletnie wysiłki innych specjalistów? A od strony jej sztuki: skoro wygania duchy, a one ciągle wracają, to bardzo kiepska to egzorcystka (przyjmijmy, że są lepsi). Jak to można rozumieć? Wygania ducha, ale syna nie uzdrawia, bo one ciągle na niego napadają - więc musi ciągle mieć tę psychiczną niedyspozycję, która była pierwotnym powodem złamania "bariery ochronnej" umożliwiającej inwazję duchów. Nazwijmy tę słabość "bariery ochronnej" autyzmem. Pani Prątnicka "wygania" duchy, ale nie leczy autyzmu, skoro one powracają, korzystając z autyzmu. Co zatem leczy pani Prątnicka??? Może nic, a tylko zapewnia Cię, że syn doznał ulgi od duchów, a Ty nie potrafisz tego stwierdzić, tak jak np. zupełnej fikcyjności moich wywodów w wątku, który zaczął całą tę rozmowę: www.racjonalista.pl/forum.php/s,3153 ? Może warto skupić się na poprzedniej terapii skoro przyniosły one wymierne i trwałe zmiany, jak sama napisałaś? Może oszukujesz sama siebie, ale nic przez to nie robisz dobrego dla syna? Przemyśl to.

Poza tym samo szukanie pomocy w takiej sprawie: rozumiem, że człowiek naiwny tudzież zdesperowany może jej szukać w tzw. medycynie niekonwencjonalnej, która jest o tyle skuteczna, że póki co medycyna konwencjonalna nie przebadała i nie zagospodarowała zadowalająco bardzo dużego potencjału wpływu psychiki (umysłu) na różne choroby. Kiedyś to co dziś zwykło się określać "leczeniem wiarą" tudzież "egzorcyzmowaniem" będzie rozwinięte w systematyczne gałęzie (gałąź) medycyny, jak psychoimmunologia, psychoonkologia, psychokardiologia etc. Dziś to funkcjonuje partacko i nie zawsze pożytecznie w medycynie niekonwencjonalnej (np. nierzadkie przypadki przestawania się na metody niekonwencjonalne zamiast traktowania ich jako uzupełniającej ewentualności - z najgorszymi skutkami dla takich decyzji).
Tyle o wyborze medycyny niekonwencjonalnej. Ale nie każ mi wierzyć w poważne poszukiwanie pomocy w kwestii duchów na witrynie z szyldem "racjonalista"... Zakładam jednak, że z jakichś przyczyn podjęłaś poważne postanowienie, aby o duchach porozmawiać właśnie z ludźmi którzy w nie nie za bardzo wierzą. Mogę więc powiedzieć, że jeśli istotnie z osobą tej egzorcystki związane są jakieś zmiany w przebiegu choroby syna, to są one zapewne wynikiem jej psychoterapeutycznych a nie egzorcystycznych zdolności (pisze przecież, iż jest psychoterapeutką). Równie dobrze pomocna mogła okazać się osoba niebędąca specjalistą. Mam znajomą, która zajmowała się dzieckiem autystycznym i poczyniła takie zmiany w jego zachowaniu jakich nie udało się wcześniej ani rodzicom dziecka, ani innym terapeutom, a osoba ta nie miała w tym zakresie żadnego przygotowania. Dlatego właśnie trudno jest mi traktować poważnie mówienie tutaj o jakiejś skuteczności "terapii duchowej", lepszej nad inne terapie.

Chcesz mnie też przekonać, że osoba prowadząca egzorcystyczny biznes z wielkiego serca pomaga Ci bezpłatnie przez kilka lat... Wystawiasz mój sceptycyzm na duża próbę. Dlaczego niby ktoś, kto na swej stronie zastrzega, że jedynie konsultacja telefoniczna jest bezpłatna (!), a wsio poza tym to biznes ("Wpłat za oczyszczanie [z duchów] należy dokonywać przekazem pocztowym..."), miałby pomagać za darmo i to jeszcze z własnej inicjatywy!? Czy pomaga także tysiącom innym autystycznym dzieciom w Polsce, czy tylko Ciebie spotkało takie szczęście?

Jeśli moje uwagi związane z wewnętrzną słabością Twoich wypowiedzi są błędne i pani Prątnicka pomoże za pomocą zaklęć w terapii dziecka, które zdiagnozowano jako autystyczne, to niech będzie łaskawa upublicznić swoje dokonanie, gdyż problem autyzmu jest wciąż nierozwiązany i wiedza tej pani może się okazać przełomem. Zostanie poddana weryfikacji i zapewne wcielona skutecznie również w innych przypadkach przy blasku kamer telewizyjnych i z zainteresowaniem świata medycyny i nauki. Piszę to, bo na końcu zawarłaś sugestię, aby domniemany jeden przypadek pomocy egzorcysty w terapii nad autyzmem ująć w jakąś teorię, tj. jak piszesz - "dać szansę teorii", "poszerzyć horyzonty". Jestem za! Tylko to oczywiście wymaga nieco innych kroków niż przekonanie do tego kilku internautów, bo przecież my niestety nie możemy sprawdzić empirycznie czy wszystko to dobrze oceniłaś...

Kończąc życzę Ci jak najlepiej, zwłaszcza, że wiem co może znaczyć opieka nad dzieckiem autystycznym.

Mariusz

Ps. Jeszcze małe pytanie: Pani Prątnicka też jest z Elbląga?
Mariusz AgnosiewiczLicencja na egzorcyzmowanie
Niestety mam dla Ciebie chyba złą nowinę: otóż wszystko wskazuje, że pani Prątnicka uprawia swój zawód bez piracko, tj. bez licencji kościelnej, a jako osoba wierząca powinnaś zdawać sobie sprawę z tego, że duchy o jakich naucza pani Prątnicka nie istnieją, bo o nich nie naucza Kościół. Doktryna pani Prątnickiej oparta jest na bezbożnym spirytyzmie, stolikach wirujących, ale chyba nie na zdrowej wierze.
Jak stanowi Prawo: "Nikt nie może dokonywać zgodnie z prawem egzorcyzmów nad opętanymi, jeśli nie otrzymał od ordynariusza miejsca specjalnego i wyraźnego zezwolenia" (kan. 1172 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego Kościoła). Kościół też uprawia egzorcyzmowanie, ale z tego co się orientuję oni przeganiają czarty, a nie dusze zmarłych. Zdaje się, że dusze zmarłych nie mogą trapić ludzi, bo one w szeolu czekają na zmartwychwstanie. To fundamentalna różnica.

Kiedyś jeden spec katolicki od egzorcyzmów prowadził serwis poświecony tej sztuce tajemnej. I zdaje się, że już wiem na czym polega niemoc terapii pani Prątnickiej. Wszystko przez jej partactwo. Specjalista katolicki wyjaśniał:
nie ma skuteczniejszego środka ażeby przepędzić złe duchy i uniemożliwić im powrót - nad wodę święconą. Przed krzyżem uciekają wprawdzie, ale znów powracają. Widocznie woda święcona posiada wielką moc (...) Szczególne łaski i obronę przeciwko szatanowi można uzyskać przez noszenie Szkaplerza Karmelitańskiego, różnych medalików, szczególnie Medalika Św. Benedykta i Cudownego Medalika Niepokalanego Poczęcia Maryi, objawiony przez samą Matkę Najświętszą Św. Katarzynie Laboure w 1830 r. w Paryżu. Przywileje Szkaplerza Karmelitańskiego: (...) 3. Każdy(a), kto pobożnie nosi Szkaplerz i zachowuje czystość według stanu, zostanie wybawiony(a) z czyśćca w pierwszą sobotę po swej śmierci. Cudowne skutki używania medalu św. Benedykta: cielesne uzdrowienia, duchowne łaski, prędkie nawrócenia, obrona przeciw zasadzkom złego ducha, obrona w niebezpieczeństwach, różne cudowne skutki jakie doznają domowe zwierzęta. (...) oddala czarowników [w domyśle: konkurencyjnych - przyp.], zwierzęta tknięte zarazą lub oczarowane, uzdrawia, przywraca zdrowie, szczególnie cierpiącym na kamienie, bóle w boku, plucie krwią, przeciw piorunom, przeciw nawałnicom... Każdy, kto zna niebezpieczeństwo stale grożące ze strony szatana, nie powinien lekceważyć podanych tu środków obronnych i rezygnować z ich opieki, którą tak łatwo można uzyskać posługując się tymi środkami".

Dalej pisał: "Pragnę zaznaczyć, iż zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego prawo egzorcyzmowania mają jedynie biskupi i wyznaczeni przez nich księża. Ma to na celu nie tylko zapewnienie bezpieczeństwa egzorcyście, ale także zagwarantowanie mu koniecznej siły, która wypływa z sakramentu święceń i posłuszeństwa wobec prawa kościelnego. Mimo to egzorcyzm każdy może odmawiać indywidualnie i na własny użytek. Egzorcyzmy są bardzo dobrymi modlitwami, dzięki którym odpędza się diabelskie pokusy, zwalcza się dręczące, złe myśli itd., jednak tylko duchowieństwo może posługiwać się nimi w celu wypędzania demonów. Potrzebny będzie krzyż, woda święcona i silna wiara; w tekście tam gdzie jest znak + należy wykonać znak krzyża."
Prawidłowy egzorcyzm zwany "małym" idzie tak:
"W Imię Boga w Trójcy Jedynego, Ojca, Syna i Ducha Świętego uchodźcie duchy złe, abyście nie widziały, nie słyszały, nie ujawniały, nie niszczyły, nie prześladowały, nie wprowadzały zamieszania do naszej pracy i planów. Nasz Bóg jest waszym Panem i rozkazuję wam, idźcie precz i nie wracajcie. Amen. Mocą Boga, mocą Najwyższego, Panie uczyń nas niewidzialnymi dla naszych wrogów. Amen".
Egzorcyzm wielki finalizuje sprawę: "Przeto, smoku przeklęty/ i wszelki legionie diabelski,/ zaklinamy cię przez Boga Żywego".
Inny egzorcyzm, który ponoć używano za czasów Pawła VI (1975 r.) brzmi tak: "Demonie Akabor, my kapłani rozkazujemy ci, jako Zastępcy Chrystusa, w Imieniu Trójcy Przenajświętszej: Ojca, Syna i Ducha Świętego; rozkazujemy ci w Imieniu Krzyża Świętego, Najdroższej Krwi Chrystusa i Jego Pięciu Ran, czternastu Stacji Drogi Krzyżowej, Najśw. Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Niepokalanego poczęcia) z Lourdes, Królowej Różańca Świętego z Fatimy, Matki Bożej z Góry Karmel, Matki Boskiej Zwycięskiej z Wigrazbad, Siedmiu Boleści Maryi, Św. Michała Archanioła, Wszystkich dziewięciu Chórów Błogosławionych Duchów, Arabela Anioła Stróża tej kobiety, Św. Józefa, bojaźni złych duchów. Patrona urodzenia i Imienia tej kobiety. Wszystkich Świętych Aniołów Stróżów i Aniołów Stróżów Kapłanów, Wszystkich Świętych Niebieskich, szczególnie wszystkich Świętych Egzorcystów, Św. Proboszcza z Ars, Św. Benedykta, Sług i Służebnic Bożych, Ojca Pio, Teresy z Konnesreutch, Katarzyny Emmerich, wszystkich dusz czyśćcowych i w imieniu Papieża Pawła VI, rozkazujemy ci Akabor, jako kapłani Boży, w Imieniu Wszystkich tych wezwań i w Imieniu Najśw. Trójcy: Ojca, Syna i Ducha Świętego: musisz odejść Akaborze z powrotem do piekła!!!"
"Miriam"Odp: Licencja na egzorcyzmowanie

Witam po kilku dniach nieobecności. Ten czas był mi potrzebny, by nabrać trochę dystansu i nie dać się ponieść emocjom, które zaczynały brać górę. Cel jaki sobie obrałam, mianowicie dowiedzieć się czegoś mądrego, zamienił się w efekcie w "walkę" prowadzącą do niczego. A tego nie chciałam. Przy okazji powiedziałam o sobie więcej niż zamierzałam i skoro już do tego doszło, to chciałabym coś z tego wynieść.

Pomimo wszystko jestem osobą bardzo rozważną i ostrożną. Nie miałam na celu nikogo uświadamiać i nakłaniać co do teorii duchów, ale poszukać głębszej wiedzy i opinii osób kompetentnych. Stąd moje pytania co do praktyk egzorcystycznych wśród duchownych.(wstępne poruszenie wątku na forum). Ale uważałam również, że racjonaliści z tej rubryki z racji swej neutralności mogą mieć obiektywne spojrzenie na problem i coś ciekawego do powiedzenia, czego byłam bardzo ciekawa. Wszystko co do tej pory przydarzyło mi się w związku z oddziaływaniem pani Wandy było wiarygodne spojrzawszy na efekty. Nigdy wcześniej nie miałam doświadczeń w tej dziedzinie, a moja wiedza ograniczyła się do jej teorii. Utwierdziła mnie w tym przekonaniu rozmowa przed kilku laty z pewnym księdzem, który nie wykluczał takiej możliwości. Do wystąpienia dziś z pytaniami na temat egzorcyzmów skłoniły mnie zastrzeżenia co do niekościelnej działalności pani Wandy.

....Nie jestem uparta sama w sobie jak mnie ocenił i odebrał Mariusz, ale konsekwentna w swych zamierzeniach. Zarówno wobec syna w pracy terapeutycznej, jak i wobec siebie samej. W tym wyraża się moja upartość.
Pomijając egzorcyzmowanie pani Wandy, głównie zawsze skupiałam się na terapii oferowanej przez medycynę i bardzo ciężkiej pracy. Zdaję sobie sprawę, że bez tego żadne praktyki nie dałyby oczekiwanych rezultatów, ani nagłego uzdrowienia. Nie da się po prostu przeskoczyć czasu, który został utracony. Ani go wrócić. Trzeba go nadrobić ciężką pracą. Pani Wanda dawała mi na to czas poprzez przytomność umysłu, jaka wyraźnie się objawiała. W tym momencie można było lepiej dotrzeć z wiedzą, którą musiał sobie przyswoić, a także nauczyć podstawowych rzeczy niezbędnych do funkcjonowania w świecie ludzi i utrwalić je.

Dziękuję Mariuszowi za sugestie jakie powyżej uwzględnił. Poniekąd napawają mnie one pewnymi wątpliwościami co do właściwości powierzania mego syna w ręce innych osób, których oddziaływania do końca nie znam.
W sumie nie wiem jeszcze co z tym teraz zrobię?

Chcę na koniec zapytać Mariuszu, jak rozpoznajesz konieczność egzorcyzmowania swoich podopiecznych? Kiedy wiadomo, że wskazane są takie kroki? Jak się nie pomylić w diagnozie: "nawiedzony przez złe duchy" ? Jak być pewnym? ...

I w tym momencie chyba powinnam zakończyć debatę. Nie mam więcej pytań poza jeszcze większą ilością wątpliwości, z którymi muszę sobie poradzić sama.
Dziękuję za poważne potraktowanie mnie i miłe słowa jakie napotkałam po drodze.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich racjonalistów. "Miriam".

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365