Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jeśli Boga nie ma, czy wszystko wówczas wolno?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
14-02-2004 13:49PTRqwertyJeśli Boga nie ma, czy wszystko wówczas wolno?
Takie właśnie pytanie zadał pewien Romek na Forum Pomocy portalu Katolik. Rozwinięcie było następującej treści:
Cytat:
Wydaje się że tak, no bo w imię czego prowadzić szare, nieciekawe i mozolne życie, które na dodatek nie ma żadnego sensu. I nie chodzi tu o kwestię wiary: czy Bóg jest czy go nie ma ale o fakt, że go nie ma.

Ja odpowiedziałem tak jak poniżej. Jeśli chcecie -- komentujcie.
--------------------------------------------------------------------------------------
Powiem Ci jak ja to widzę.
A powiedz mi Romku w imię czego nie przyłożysz w twarz swemu Ojcu, gdy Cię zdenerwuje? Doprawdy jeśli tylko dlatego, że Bóg tego nie chce, to żal mi Cię.
Uczucia i emocje są oczywistym składnikiem psychiki homo sapiens.
Abstrahując od wertykalnego opisu świata, cywilizacja ludzka jest podobna do kamienia, który leżąc na dnie oceanu, jest kształtowany przez wodę, która go obmywa.
Im dłużej ludzkość istnieje, tym bardziej jest pokojowa, tym bardziej ludzie oswajają się z innymi ludźmi, tym bardziej potrafią innych akceptować i odczuwać zadowolenie z bycia częścią wielkiej wspólnoty ludzkiej.
Podobno (bo nie studiuję humanistycznego kierunku) Kant powiedział, że prawa moralne stanowią wolność ludzką i... pamięć.
Człowiek czuje się zadowolony gdy postępuje dobrze - w zgodzie z tym co jego najgłębsze uczucia interpretują jako dobro.
Społeczeństwa zachodnie ponadto już dawno zrozumiały wartość życia dobrego. U nas natomiast co chwila słychać pytanie czy bez Boga wszystko wolno.
Zwykły pracownik firmy zarządzający ludźmi Ci powie, że przyjazne warunki w miejscu pracy, owocują dobrze wykonanym zadaniem, a więc większym przychodem.
Cywilizacja kształtuje też samą siebie przyjacielu, ale żal mi by Cię było, gdybyś postępował poprawnie tylko z lęku przed innymi ludźmi.
Pomyśl jak będzie wyglądał nasz świat za 1000 lat. Żyjemy jako niewielka w sumie społeczność na tym kamieniu, którym jest Ziemia. Już dziś jeden szaleniec może być zagrożeniem dla całej ludzkości. Ludzkość po woli wyzbywa się agresji względem samej siebie. Poszczególne jednostki uczą się koegzystować i wspólnie pracować.
Już dziś nowe pokolenie postrzega swoich rówieśników nie tylko jako wrogów, ale też jako potencjalnych współpracowników - z własnego doświadczenia to wiem.
Ponadto... agresja i niechęć są wynikiem bezsilności i zniewolenia. Ci którzy ją odczuwają po pierwsze się źle czują sami ze sobą. Tacy ludzie potrzebują po prostu porady psychologa.
Dobrze jest być wolnym, również od własnych kompleksów.
Zauważ też, że homo sapiens jako jednostka biologiczna jest w określony sposób ukształtowany i przeciwstawianie się swej naturze wywoła konflikty w psychice.
Inna rzecz co i w jakim przypadku należy robić. Wiele zależy od uwarunkowania - w ateistycznym kontekście.
W sensie ateistycznym człowiek może przeżyć własne życie będąc dumnym z siebie, z tego co zrobił choćby dla swych bliskich, z tego co zrozumiał, albo jako robak czy pluskwa, który odejdzie z tego świata nic nie rozumiejąc rozdeptany przez upływający czas.
Jeżeli jesteśmy sami, w tym większym stopniu musimy wziąć sprawy naszego istnienia we własne ręce.
Jeśli jesteśmy sami, przyszłość zależy tylko od nas.
A nie jest tak, że jeśli jesteśmy sami nie ma o co walczyć.
To złudzenie, że świat jest tak młody jak Ty jesteś.
Miliardy lat rozwoju i kształtowania od Wielkiego Wybuchu, przez kształtowanie gwiazd, planet. Powstanie życia np. na Ziemi. Wiele przypadków dzięki którym dziś jesteśmy i posiadamy świadomość. To jest faktyczny stan rzeczy - oczywiście ograniczony ateizmem.
Nawet gdyby Bóg nie istniał, istniałoby pytanie co chcesz ze swym życiem zrobić.
Nawet w takiej sytuacji istnieje odpowiedzialność.
Istnieje konieczność uczciwości względem innych.
Istnieje miłość Twojej przyszłej żony i Twoja przyszła radość z posiadania własnych dzieci.
Istnieje Twoja satysfakcja z dobrze wykonanej pracy.
I z przeżytego życia w zgodzie z Twymi najgłębszymi przekonaniami o tym co subiektywnie oceniasz za dobro.
I będą istniały kolejne pokolenia, których fundamentem będzie mała cegiełka, którą będzie Twoje życie i to jak wychowasz swoje dzieci.
Jeśli ludzkość będzie istniała dostatecznie długo, być może osiągnie etapy rozwoju, które całkowicie umykają naszej, dzisiejszej wyobraźni. Już dziś jesteśmy w stanie odtworzyć każdą część ciała za wyjątkiem komórek mózgowych. Rozważ przyszłość. Co by było gdybyśmy potrafili klonować i przeszczepiać samych siebie. Gdyby udało się to robić z szacunkiem do istoty ludzkiej - nie odbierając żadnej życia. Stalibyśmy się nieśmiertelni. Co najwyżej zagrożeni nieszczęśliwymi wypadkami.
Puść swoją wyobraźnię dalej... i pomyśl kim moglibyśmy zostać dla innych.
Rozważ czy warto przeżyć swoje życie dobrze i nauczyć własne dzieci akceptować i lubić innych ludzi. Czy też warto przeżyć je kłamiąc i oszukując. Kolejne pokolenie naprawi Twoje błędy. Prędzej czy później błędy, które zaszczepisz w swych dzieciach zostaną wyeliminowane, ale Ty będziesz zbędnym pionkiem w rozgrywającym się od miliardów lat procesie. Będziesz boczną gałęzią ewolucji.
Powiesz a co mnie to obchodzić może!
Z Twoje pytania wynika, że postrzegasz Boga swych rodziców jako gniewnego starca, który na nic nie pozwala. To nie jest Bóg chrześcijan.
Chrześcijanie (choć może mało ich jest) czynią dobro, ale z miłości do swego Boga, gdyż w odczuwają autentyczny zachwyt i uwielbienie dla Bytu który spowodował, że istnieją, który stał się jednym z ludzi i za każdego człowieka cierpiał.
Chrześcijanie nie czynią dobra z lęku.
Ja zadałbym Twoje pytanie inaczej. Bo Tobie o co innego chodzi. Czy jeśli nie ma Piekła, to wszystko mi wolno?
Oto chodzi, prawda?
Bóg dał człowiekowi wolność i człowiek może wybierać. Ostatecznie to sama dusza - według Kościoła Katolickiego - się ocenia. To człowiek widząc swoje życie i Boga ostatecznie się oceni. Bóg będzie chciał zapewne każdemu z nas pomóc, ale jeśli człowiek ostatecznie Boga odrzuci i będzie Go odrzucał w swej wolności przez wieczność, to będzie bez Boga przez wieczność.
Zauważ

PTRqwerty
Niestety źle się wkleiło.
Kontynuacja:

----------

Zauważ więc, że na stwierdzenie "A co mnie to obchodzi!" odpowiedzieć można dosyć łatwo, że tak jak chrześcijanie czynią dobro z miłości do swego Boga, którego też widzą w innych ludziach, tak świadomy i dalekowzroczny ateista będzie czynił dobro w wyniku miłości podobnych mu istot wśród których żyje, gdyż człowiek wolny nie odczuwa nienawiści i niechęci, która jest konsekwencją ograniczenia wolności.
jeyes (2281 punktów)
Na forum Onetu spotkałem się z podobnie idiotyczną wypowiedzią: "Jeśli ateiści nie kierują się Dekalogiem, to jakiego kodeksu moralnego przestrzegają?" Pomijając fakt, że "święcenie dnia świętego" czy "niemanie innych bogów..." nie ma się nijak do moralności, chciałbym podkreślić, że obserwuję nasilające się próby wytworzenia w "ogólnej świadomości" przekonania, że ateizm=amoralność. Moim zdaniem jest to wystarczająco głupie, aby wpisać się w długą listę zabobonów, jakimi kieruje się na codzień większość polskiego społeczeństwa.

Chciałbym także zwrócić uwagę na wielką ofensywę Ciemnogrodu w ostatnich dniach, polegającą m. in. na publikowaniu z lubością przez portal Onet wszelkich informacji o działaniach fanatyków religijnych i terrorystów umysłowych w Polsce. Począwszy od informacji na temat udziału "Gazety Polskiej" w jury konkursu na najlepszego rzecznika prasowego, przez publikowanie wieści na temat "obrażania uczuć religijnych" jakiegoś człona LPR poprzez wystawę w Zachęcie do powracania do "sprawy" plakatu do filmu "Skandalista Larry Flint". Rzeczą znamienną jest, że redaktorzy tego najpopularniejszego portalu informacyjnego w Polsce dobierają nagłówki wiadomości w sposób jednoznacznie wartościujący, zaś moderatorzy for blokują sporą część wypowiedzi sprzecznych z "jedynie słuszną doktryną religijną".

Wszystko to przestało budzić we mnie niesmak, a zaczęło budzić strach.
Sauovsky
Tak ale kolega chyba trochę nie na temat...
nic więcej się nie staje niż stać się musi

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365