 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-03-2004 18:32 | Edward Orcio | Mała polemika | Z góry przepraszam za rpzpartolenie tekstu. Wypowiedzi Obarskiego zaznaczyłem kursywą. Pozwolę sobie na polemikę z artykułem zamieszczonym na Racjonaliście. Pod tytułem Katolicyzm, miłość i seks.
>>Katolicyzm, a więc popłuczyny po historycznym chrześcijaństwie, zawsze oddzielał miłość od seksu, A chrześcijańską doskonałość rozumiał jako tegoż seksu represjonowanie Widać tu typową nienawiść i ignorancję. Przecież o wiele mniej chętni miłości cielesnej byli purytanie, prawosławni i inni protestanci. Zaś katolicki, niechętny stosunek do seksu ukazał się w baroku kiedy to tworzono mnóstwo rzeźb nagich aniołków lub w średniowiecznych zwyczajach wspólnego kompania się nago mężczyzn i kobiet wszystkich stanów. W podejmowaniu w łaźni posłów. Oraz w ówczesnym twierdzeniu że, nie należy się wstydzić tego czego Bóg nie wstydził się ulepić. 1 >> Te błędy nie pozostały bez konsekwencji, nie tylko dla ludu kościoła (unieszczęśliwiające człowieka kościelne "nauki"), ale okazują się też zgubne i dla samego Kościoła, który stojąc na średniowiecznym stanowisku, traci nieustannie miliony wiernych. I nie pomoże, aby ich zatrzymać, czysty surrealizm, czyli nadprodukcja kolejnych kościołów w połączeniu z modną ostatnio w Kościele gigantomanią budowlaną, będącą, jako żywo, sygnałem zmierzchu tej religijnej formacji Zwykłe lanie wody o kryzysie kościoła. Ciekawe czy Obarski słyszał o rekordowej liczbie powołań na kapłanów w tym roku pomimo nachalnej krytyki mediów i nagłaśnianych skandali. >>Młodzi ludzie - bo o nich tu mówimy - dopiero co wchodzący w życie, nie chcą od razu obarczać się dziećmi; odchodzą od Kościoła, bo nie potrafią zrozumieć dlaczego cielesna intymność dwojga dorosłych osób, na którą oboje wyrażają zgodę, miałaby być niemoralna, a korzystanie z dobrodziejstw antykoncepcji w tak dalece przeludnionym świecie miałoby być naganne. Nie rozumieją też dlaczego przez całe |
| Edward Orcio | >>wieki Kościół z taką pasją lubi zaglądać przez dziurkę od klucza do ich sypialni. I z tego powodu właśnie w kościołach "publiczność" stanowią na ogół małe dzieci i ludzie starsi - wygląda na to, iż wymogi wiary katolickiej są w sam raz odpowiednie dla babć, dziadków i wnucząt...
Tak się składa że, jestem żywym zaprzeczeniem głoszonych tu tez. Po pierwsze kościół nigdzie nie ogłosił że, trzeba mieć natychmiast dzieci. Po drugie stosunek seksualny jest moralny pod warunkiem że, skorzystało się z sakramentu małżeństwa to znaczy pokazało się podejmując zobowiązania że, nie uważamy partnera jedynie za maszynkę do przyjemności. Ponad to jestem jako młody człowiek żywym dowodem na fałszywość głoszonych przez autora tez. Doskonale rozumiem stanowisko kościoła. Wydaje mi się że, pan Obarski kompletnie nie zna się na bodźcach psychicznych w stosunkach międzyludzkich. Trzecia kwestia wnucząt i dziadków w kościołach. Małe dzieci są pod kuratelą dziadków którzy w młodości zapewne odeszli od kościoła. Uprawiali seks około 68 roku. I zdążyli się zrazić nim z powodu licznych nowych chorób jak AIDS. W ciągu ostatnich 50 lat zwiększyła się ich liczba z dwóch, trzech do pięćdziesięciu. Gdyby w istocie kościół trudnił się zaglądaniem przez dziurkę od klucza byłby tak samo popularny jak liczne reality show. Mógłby swe poufne informacje publikować. Jako maszynka do pieniędzy nie powinien mieć skrupułów!
>>W 1987 roku Kongregacja Nauki Wiary przygotowała pod kierunkiem kardynała Ratzingera dokument Donum vitae, będący oficjalną wykładnią stanowiska Watykanu "w sprawach ciała". Jak można było przypuszczać, było to oczywiście "stanowisko wychodzące naprzeciw żywotnym problemom ludzkim": Watykan naturalnie sprzeciwił się tzw. rozmnażaniu pozaustrojowemu, za nic mając nadzieje bezdzietnych katolickich par... Cóż, osiągnięcia nauki, które stały się błogosławieństwem dla wielu bezdzietnych małżeństw, bezdusznym watykańskim prawodawcom spędzają sen z oczu? Ludzie pragną mieć wreszcie długo oczekiwane dziecko, a Watykan - cały czas z okiem przy dziurce od klucza w drzwiach ich sypialni - piętrzy przed nimi (oczywiście z miłości do nich!) Kolejne "ubogacające" ich przeszkody! Zacytujmy fragmenty z wiekopomnego dzieła, jakim jest Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania, najpierw na temat antykoncepcji, następnie w/w zapłodnienia: "Antykoncepcja w sposób zamierzony pozbawia akt małżeński jego otwartości na przekazywanie życia, sprawiając przez to dobrowolne oddzielenie celów małżeństwa" (...) [Jedynym celem małżeństwa jest oczywiście bezustanna i nieodpowiedzialna produkcja małych katolików], "sztuczne zapłodnienie dążąc do przekazywania życia niebędącego owocem specyficznego zjednoczenia małżonków, w sposób obiektywny prowadzi do rozdzielenia dóbr i znaczeń małżeństwa. Zapłodnienie zatem jest chciane w sposób godziwy, jeśli jest rezultatem aktu małżeńskiego (...) Przekazywanie życia jest jednak pozbawione, z punktu widzenia moralnego, właściwej sobie doskonałości, jeśli nie jest chciane jako owoc aktu małżeńskiego (...)". Czytelniku, masz tu żywy dowód, że miłość została tu zrównana z seksualnością o genitalnym charakterze. Najwyraźniej tylko penis w pochwie oznacza dla Kościoła miłość!
To przykład czystej manipulacji pod tezę. Kościół sprzeciwia się zapłodnieniu poza ustrojowemu bo przy okazji są produkowane niepotrzebne embriony traktowane przez niego jako istoty ludzkie. Na dodatek autor wpada w sprzeczność. Bo gdyby w istocie chodziło kościołowi o produkcję małych katolików to by się temu nie sprzeciwiał.
|
|
 | | Edward Orcio | > >>wieki Kościół z taką pasją lubi zaglądać przez dziurkę od klucza do ich sypialni. I z tego powodu właśnie w kościołach "publiczność" stanowią na ogół małe dzieci i ludzie starsi - wygląda na to, iż wymogi wiary katolickiej są w sam raz odpowiednie dla babć, dziadków i wnucząt...
Tak się składa że, jestem żywym zaprzeczeniem głoszonych tu tez. Po pierwsze kościół nigdzie nie ogłosił że, trzeba mieć natychmiast dzieci. Po drugie stosunek seksualny jest moralny pod warunkiem że, skorzystało się z sakramentu małżeństwa to znaczy pokazało się podejmując zobowiązania że, nie uważamy partnera jedynie za maszynkę do przyjemności. Ponad to jestem jako młody człowiek żywym dowodem na fałszywość głoszonych przez autora tez. Doskonale rozumiem stanowisko kościoła. Wydaje mi się że, pan Obarski kompletnie nie zna się na bodźcach psychicznych w stosunkach międzyludzkich. Trzecia kwestia wnucząt i dziadków w kościołach. Małe dzieci są pod kuratelą dziadków którzy w młodości zapewne odeszli od kościoła. Uprawiali seks około 68 roku. I zdążyli się zrazić nim z powodu licznych nowych chorób jak AIDS. W ciągu ostatnich 50 lat zwiększyła się ich liczba z dwóch, trzech do pięćdziesięciu. Gdyby w istocie kościół trudnił się zaglądaniem przez dziurkę od klucza byłby tak samo popularny jak liczne reality show. Mógłby swe poufne informacje publikować. Jako maszynka do pieniędzy nie powinien mieć skrupułów! > > >>W 1987 roku Kongregacja Nauki Wiary przygotowała pod kierunkiem kardynała Ratzingera dokument Donum vitae, będący oficjalną wykładnią stanowiska Watykanu "w sprawach ciała". Jak można było przypuszczać, było to oczywiście "stanowisko wychodzące naprzeciw żywotnym problemom ludzkim": Watykan naturalnie sprzeciwił się tzw. rozmnażaniu pozaustrojowemu, za nic mając nadzieje bezdzietnych katolickich par... Cóż, osiągnięcia nauki, które stały się błogosławieństwem dla wielu bezdzietnych małżeństw, bezdusznym watykańskim prawodawcom spędzają sen z oczu? Ludzie pragną mieć wreszcie długo oczekiwane dziecko, a Watykan - cały czas z okiem przy dziurce od klucza w drzwiach ich sypialni - piętrzy przed nimi (oczywiście z miłości do nich!) Kolejne "ubogacające" ich przeszkody! Zacytujmy fragmenty z wiekopomnego dzieła, jakim jest Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania, najpierw na temat antykoncepcji, następnie w/w zapłodnienia: "Antykoncepcja w sposób zamierzony pozbawia akt małżeński jego otwartości na przekazywanie życia, sprawiając przez to dobrowolne oddzielenie celów małżeństwa" (...) [Jedynym celem małżeństwa jest oczywiście bezustanna i nieodpowiedzialna produkcja małych katolików], "sztuczne zapłodnienie dążąc do przekazywania życia niebędącego owocem specyficznego zjednoczenia małżonków, w sposób obiektywny prowadzi do rozdzielenia dóbr i znaczeń małżeństwa. Zapłodnienie zatem jest chciane w sposób godziwy, jeśli jest rezultatem aktu małżeńskiego (...) Przekazywanie życia jest jednak pozbawione, z punktu widzenia moralnego, właściwej sobie doskonałości, jeśli nie jest chciane jako owoc aktu małżeńskiego (...)". Czytelniku, masz tu żywy dowód, że miłość została tu zrównana z seksualnością o genitalnym charakterze. Najwyraźniej tylko penis w pochwie oznacza dla Kościoła miłość! > To przykład czystej manipulacji pod tezę. Kościół sprzeciwia się zapłodnieniu poza ustrojowemu bo przy okazji są produkowane niepotrzebne embriony traktowane przez niego jako istoty ludzkie. Na dodatek autor wpada w sprzeczność. Bo gdyby w istocie chodziło kościołowi o produkcję małych katolików to by się temu nie sprzeciwiał.
|
|
|  | | Orcio | >> Zapłodnienie In mitro, stanowiące ostatnią deskę ratunku dla bezdzietnej pary, jest więc w oczach Kościoła czymś... Niegodziwym. A wydawało się, że Kościół będzie zachwycony możliwością poczęcia przy którym nie występuje "grzech" seksualnego podniecenia, "grzech" fizycznego pożądania partnera, bo przecież od czasów św. Augustyna Kościół nauczał, że pożądanie jest dziełem szatana.
To prywatna opinia jednego z ojców kościoła a nie kościoła.
>>Teraz z kolei nie podoba się Kościołowi możliwość oddzielenia seksu od reprodukcji. Poplątanie z pomieszaniem. Doprawdy trudno Kościołowi dogodzić; zawsze wymyśli on coś, co będzie powodowało twoje poczucie winy, czytelniku!
>>No cóż człowieku sytuację tą można porównać parabolicznie do innych czynności fizjologicznych naprzykład jedzenia. Jest ono koniecznością. Nikt nigdy nie ogłosił go grzechem ale jest nim obżarstwo będące przesadą, grożącą chorobami, otyłością. Nikt jednak nie powiedział że, grzech jeść dbając o podniebienie, smacznie. Tymczasem Obarski chce wmówić że, kościół niewiadomo czego chce. Kultura zawsze stanowiła pewną ucieczkę od brutalnej natury i rzeczywistości. "Kłamstwem" wmawiającym ludziom że, nie chodzi na świecie wyłącznie o fizjologię. Przyjmuje się że, kultura nastawiona na bezpieczne maksymalne zaspakajanie potrzeb lub pomijającą potrzeby ducha za wypaczoną. To znaczy niespełniającą swych funkcji.
>> A wtedy ma ciebie w garści; bo on tylko - jak sam twierdzi - jest w stanie zdjąć z ciebie zmazę grzechu, bo przecież "poza Kościołem nie ma zbawienia", prawda? Powód wrogości Kościoła do pigułki antykoncepcyjnej jest wyłącznie jeden: wynalazek ten rzeczywiście umożliwia oddzielenie pożycia płciowego od poczęcia. I to jest istota "skandalu": teraz już nic nie stoi na przeszkodzie uprawiania dającego radość seksu!
Nie tylko radości z seksu ale współżycia tylko dla niego! Wszystkie inne więzi są niepotrzebne no nie! A najlepiej niech człowiek zmienia partnerów jak rękawiczki w rytm wielkiego brata koncernu farmaceutycznego.
>> Jednym słowem, tryumf szatana gwarantowany! Jak łatwo zauważyć, miesza się Watykanowi, nie od dzisiaj zresztą, logika z moralnością, mylą mu się dwie zupełnie różne dziedziny: zapobieganie poczęciu z przerywaniem ciąży, przyczyny ze skutkami?
>>Myli się Barskiemu. Kościół zawsze był moralnym maksymalistą co wystawiało go na łatwe, głupawe ataki.
>>To oczywiście jego problem. Ale przede wszystkim nie powinien Kościół niepokoić i przysparzać cierpień ludziom marzącym o odpowiedzialnym rodzicielstwie. A jeśli już o odpowiedzialności mowa, to nie powinien też polecać Kościół szczególnie zawodnych metod, tzw. naturalnych (osławiona "watykańska ruletka"), które są dla katolików kolejnym pasmem nieustannych stresów. Trzymając się kurczowo średniowiecznych dogmatów, Kościół potrafi bez żalu pożegnać logikę: przecież występując przeciw antykoncepcji sam przyczynia się do wzrostu liczby aborcji!
|
|
| |  | | Orcio | Zwykłe lanie wody. Odnośnie antykoncepcji napisałem wyżej. Szkoda że, autor nie wspomni o powikłaniach przy używaniu środków antykoncepcyjnych. O przypadkach gdy i ona jest nieskuteczna. I że, metody naturalne u większości kobiet są skuteczne bo wykorzystują naturalny cykl dojrzewania komórki jajowej. O rozwodach i gwałtach wynikłych z tego że, mężowie zaczęli widzieć w żonach jedynie środek do zaspokojenia potrzeb. "Skoro bierze bezpieczną tabletkę to niech mi się odda. Jej osobę intymność mam gdzieś."
>>Już starożytni Egipcjanie stosowali środki antykoncepcyjne; były to prezerwatywy z owczych i kozich pęcherzy.
A ja myślałem że, wierzymy w postęp dziejowy! Ciekawe jak skóra i tłuszcz uniemożliwiają przenikanie plemników. Nie mówiąc o tym że, prezerwatywa to nie antykoncepcja. W starożytnym Egipcie jeśli były stosowane to tylko przez elity w rytuałach związanych z kultami bóstw. Starożytni bardzo mało wiedzieli o procesie zapładniania.
>> Stosowanie kontroli urodzeń jest niezaprzeczalnie godne człowieka myślącego! To chyba normalne, iż myślący człowiek nie chce wydawać na świat dzieci, których nie będzie w stanie wyżywić? Ale to nie podoba się Kościołowi: Kościół widzi kobietę wyłącznie jako żonę, a przede wszystkim jako matkę; ma ona, nie pomna ryzyka i innych zagrożeń dla siebie, znosić potulnie niekończące się pasmo ciąż i porodów!
Oczywiście. Przecież można się od aktów powstrzymywać w okresie kiedy kobieta wykazuje zdolność do poczęcia zgodnie z zegarem biologicznym. Zresztą są dokumenty kościoła wyraźnie mówiące o odpowiedzialności współmałżonków za rodzące się życie.
>>Kobieta ma być niewolnicą swojej biologii u boku swego pana i władcy, reproduktora! Tak oto miałoby wyglądać życie rodzinne, w granicach zakreślonych przez słynne prawo naturalne wymyślone przez św. Tomasza! Według tego prawa, mielibyśmy więc wzorować się na... Zwierzętach, które nie stosują przecież antykoncepcji i kopulują jedynie w celu rozrodu (z pominięciem zmysłowości)!
Zmysłowość właśnie do tej kopulacji pociąga zwierzęta i ludzi.
>>Żeby było śmiesznie, to przypomnijmy, że pigułkę antykoncepcyjną wynalazł Amerykanin, Stanley Rock (nomen omen skała, opoka!), Praktykujący... Katolik. A żeby było jeszcze śmieszniej, to oddajmy głos św. Augustynowi, który w swoim sztandarowym dziele O Państwie Bożym rozważa ów "straszliwy problem", jakim jest seksualność człowieka i objaśnia nam jak wyglądałoby pożycie, gdyby nie doszło do wygnania pary ludzkiej z raju: "Zasiewałby więc potomstwo mężczyzna, a przyjmowałaby posiew niewiasta, kiedy by i o ile by zachodziła tego potrzeba, rodnymi członkami pobudzanymi przez wolę, a niepodnieconymi przez lubieżność". (...) "Męskie nasienie mogłoby wówczas przeniknąć w łono małżonki bez naruszania dziewiczości (...)". Ach, ten raj utracony! Jakże ma Kościół nie tęsknić za tak szczęsną wizją! Jakże inaczej miałaby zatytułować swoją książkę Uta Ranke-Heinemann jak nie "Eunuchy do raju"? Nie wiadomo wprawdzie jak "zasiewał" sam Augustyn, ale pewne jest, iż zanim "został świętym", sam dorobił się syna!
Znowu autor uważa że, Augustyn to cały kościół. Ponadto dawno zarzucono połączenie między seksem a grzechem pierworodnym. A>>le wracając do tematu - jedno jest w tym wszystkim najdziwniejsze: dlaczego Kościół zgadza się, aby katolicka "doskonałość" i "czystość" była tak dalece prymitywna, bo sprowadzona do samej tylko seksualności!? Czyż nie są bowiem kwestie takiej "czystości" i "nieczystości" (genitalnej!) głównym zrębem katolickiej doktryny i zasadniczym składnikiem katolickiego wychowania? Dodajmy też, że innym składnikiem katolickiej doktryny jest mizoginizm, czyli wrogość w stosunku do kobiet. Kościół podając ludziom do wierzenia, iż małżeństwa tak naprawdę zawierane są "na wieczność" w niebie, rani tłumy kobiet i przyczynia się, jako żywo, do ich krzywdy, każąc im trwać przy unieszczęśliwiających je partnerach. Najwyraźniej nie postrzega Kościół kobiet jako podmiotów moralnych. Również katolicka obsesja na punkcie dziewictwa (jako żywo będąca "teologią ginekologiczną"!) Wiąże się z zabobonnym strachem przed normalną, dojrzałą kobietą i jej wyimaginowaną "bezbożną" naturą.
Kolejne kłamstwa. Kościół mówi także o czystości od innych grzechów słabości ludzkich. A wrogość do kobit wydumali jego wrogowie. Ne widzę nic złego w złączeniu się dwojga na zawsze. Czemu w normalnym związku ma to prowadzić do bólu? Czy autor uważa że, po kilku nocach wyczerpywał się sens współdzielenia się dwojga ludzi? Poznawania się nawzajem. Przeżywania.
??Do dziś Kościół, nie chcąc zrezygnować ze swych kostycznych i bezdusznych przepisów, nie bierze pod uwagę skali emocjonalnych zniszczeń, jakie wyrządza swoimi dogmatycznymi naukami dotyczącymi ludzkiej seksualności. Ale na szczęście nie wszyscy lubią trzymać się księżowskiej sutanny... A jest ich przecież z dnia na dzień coraz więcej!Zakochany człowiek dokonał wyboru: zawieszony pomiędzy przypadkiem a koniecznością wzbogacił swą kondycję o ważny aspekt: wolność! I zapewne nie wzmocnią go w tej wolności oddaleni od życia, okaleczeni emocjonalnie panowie w rodzaju św. Tomasza i Augustyna, a uczyni to być może starożytny filozof powiadający, że: "Jeśli nawet szczęście nie jest darem niebios, lecz zdobywa się je dzięki dzielności (...) to mimo to należy - jak się zdaje - do rzeczy najbardziej boskich".
|
|
| | |  | | Orcio | A może te zniszczenia powoduje Obarski, reality show, koncerny farmaceutyczne i lewicowi demagodzy? Ponadto poruszył Obarski kwestię wolności. Pojmuje ją jako sprzeciw wobec dogmatów ale można nią widzieć przecież w sprzeciwie wobec promowanej zachłannie wolnej miłości, pornografii... Nie rozumie też jak widzę problemu człowieka uniezależnionego od instynktu ale mającego problemy z popędami które nie spełniają już do końca swej pierwotnej roli. I ciekawi mnie czy ma taki sam stosunek do greckich filozofów źle mówiących kobitach i seksie, jak do Tomasza i Augustyna.. Przypisy: - www.racjonalista.pl/kk.php/s,3305- "Myć się czy wietrzyć" Małgorzata Sokołowska.
|
|
| | | |  | | Orcio Edek | Można też potraktować okres narzeczeńskiej czystości jako sposób na zobaczenie strony nie tylko zmysłowej. Jako sposób na rozbudznie apetytu na seks, Częsty przed małżeński seks powoduje zanik smaku. Z wilu powodów może być niebezpieczny jeśli się go zaczyna w zbyt wczesnym wieku.
|
|
| | | | |  | | Piotrek D. | Hmm... - faktycznie, malutka ta polemiczka. Fakciki, argumenciki, interpretacyjki, cytaciki i wyjaśnionka. "malutka" - dotyczy raczej poziomu merytorycznego (bo przecież nie objętości  )
|
|
| | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz | > Można też potraktować okres narzeczeńskiej czystości jako sposób na zobaczenie strony nie tylko zmysłowej. Jako sposób na rozbudznie apetytu na seks.Być może masz jakieś problemy, ale normalny mężczyzna będący związany z kobietą nie potrzebuje jakiegoś katolickiego postu przedmałżeńskiego, aby robudzać "apetyt na seks" > Częsty przed małżeński seks powoduje zanik smaku.Bez sensu. Każdy częsty seks z jednym partnerem z czasem może stać się mniej interesujący niż na początku i tak niestety często jest. Nie ma to żadnego związku z tym czy jest to częsty seks przedmałżeński czy małżeński. A jeśli osoby wyjątkowo do siebie nie pasują pod względem seksualnego temperamentu i potrzeb to zapewne lepiej wiedzieć to wcześniej niż "kupować kota w worku". Seks przedmałżeński jest dziś czymś tak oczywistym, że w ogóle polemizując o tym czuję się jakbym bronił tezy, iż nie nalezy bać się czarownic  Żegnam.
|
|
| | |  | | Mariusz Agnosiewicz | > Szkoda że, autor nie wspomni o powikłaniach przy używaniu środków antykoncepcyjnych. O przypadkach gdy i ona jest nieskuteczna.Na podstawie twojego sposobu myślenia należałoby przyjąć, iż należy zakazać operacji chirurgicznych, bo przecież zdarzają się powikłania... Podobnie antykoncepcja sztuczna: to nic, że jest dziś dla ogromnej wiekszkosci par wrecz nieodzowna, ale należy się jej przeciwstawić, bo przecież bywają powikłania. > I że, metody naturalne u większości kobiet są skuteczne bo wykorzystują naturalny cykl dojrzewania komórki jajowej. Proponuję abyś napisał pracę "naukową" na temat wyższości metod naturalnych antykoncepcji nad sztucznymi. Sugeruję temat: "O zbawiennym wpływie propagowania naturalnych, katolickich metod antykoncepcji na przyrost naturalny katolików"  > O rozwodach i gwałtach wynikłych z tego że, mężowie zaczęli widzieć w żonach jedynie środek do zaspokojenia potrzeb.Znów się mylisz: tego (czyli gwałtu w małżeństwie) znacznie prędzej można się spodziewać w katolickim związku z głeboko "pobożną" małżonką torturującą męża zaleconymi przez proboszcza rygorami tzw. metod naturalnych i innych wszelakich "uświęcających wstrzemięźliwości". > A ja myślałem że, wierzymy w postęp dziejowy!Jeśli weźmiemy wiele społeczeństw antycznych i katolicyzm oraz kwestię seksu i erotyzmu to nie można mówić o żadnym postępie, a o zapaści (z której się już w sumie otrząśnięto w Europie, jak wynika z badań socjologicznych nawet katolicy mają gdzieś papieskie pouczenia o seksie) > Nie mówiąc o tym że, prezerwatywa to nie antykoncepcja.A co niby?! Robienie bociana w balona? Szatański instrument na widok którego każdy zdrowy katolik wzdraga się z oburzeniem? Czy może masz jakąś inną katolicką teorię na temat tego czymże jest kondom?
|
|
| |  | | Mariusz Agnosiewicz | >>bo przecież od czasów św. Augustyna Kościół nauczał, że pożądanie jest dziełem szatana. >To prywatna opinia jednego z ojców kościoła a nie kościoła.
"Zapomniałeś" jednak dodać, że to czołowy (obok Tomasza) katolicki myśliciel i to pod jego właśnie wpływem (miał na to ogromny wpływ jak wiadomo) ukształtował się kościelny stosunek do seksualizmu!
|
|
 | | Mariusz Agnosiewicz | >Tak się składa że, jestem żywym zaprzeczeniem głoszonych tu tez. Po pierwsze kościół nigdzie nie ogłosił że, trzeba mieć natychmiast dzieci.
Nie ma co ściemniać: uważa się iż stosunek jest niemoralny jeśli wyklucza płodzenie. Dla niektorych może być apologetów może być co najwyżej akceptowalny, ale by uświadczyć takie wypowiedzi, zupełnie normalne dla normalnego człowieka jakie padły z ust prawosławnego arcybiskupa to u biskupa katolickiego nie sposób, musiałby chyba być superodważny aby taką herezję sprzeczną z linią doktrynalną wypowiedzieć. Tymczasem takie stanowisko dla mnie, jak i dla każdego normalnego człowieka naszej kultury jest przejawem zwykłej patologii, zboczenia. Seks jest czymś naturalnym dla normalnego człowieka i tak kiedyś w europie było, póki chrześcijaństwo nie wypaczyło mentalności na wiele wieków. Dziś to już się skończyło, ludzie już wcale nie myślą jak kościół o seksie. nawet w polsce, podaje sie w badaniach (w tym katolickich), ze istnieje ogromny rozdźwięk między owieczkami i pasterzami w pogladzie na seks. Jesli nie wierzysz podam odpowiednie badania i źródła. Taki problem realnie istnieje dla koscioła. Problem seksu jest numero uno w skali problmow katolicyzmu w europie wspolczesnej i mowia o tym takze publicysci katoliccy.
>Po drugie stosunek seksualny jest moralny pod warunkiem że, skorzystało się z sakramentu małżeństwa to znaczy pokazało się podejmując zobowiązania że, nie uważamy partnera jedynie za maszynkę do przyjemności.
Coś ci sie poprzestawiało: jest zupełnie odwrotnie. Seks ułatwia budowaniu więzi między partnerami a nie jest oznaką traktowania kogoś jak maszynki. Przeciwnie. Katolicki punk widzenia tej sprawy można sprowadzić do tego, iż małżonkowie, a w szczególności kobieta, to maszynka do robienia dzieci.
>Małe dzieci są pod kuratelą dziadków którzy w młodości zapewne odeszli od kościoła. Uprawiali seks około 68 roku. I zdążyli się zrazić nim z powodu licznych nowych chorób jak AIDS. W ciągu ostatnich 50 lat zwiększyła się ich liczba z dwóch, trzech do pięćdziesięciu.
Twoje wzmiankowanie AIDS jest strzałem kulą w płot, bo to właśnie KK był wielokrotnie potępiany za niemoralny stosunek do aids, bowiem jego propaganda przeciwko prezerwatywom w krajach afrykanskich jest niewatpliwa przyczyna zwiekszania sie tej plagi. Jesli nie wierzysz, sluze odeslaniami.
|
|
| Mariusz Agnosiewicz | Żałuję, że nie mam czasu, aby wyczerpującą wyjaśnić jak bardzo się mylisz w kwestii "Kościół a seks i seksualizm", ale poradzi sobie z tym każdy "uzbrojony" w takie pozycje jak "Eunuchy do raju" Uty Ranke-Heinemann czy "Krzyz panski z kosciolem" Deschnera, czy nawet w oparciu o nasz dział "Kosciół i seksualizm": www.racjonalista.pl/kk.php/d,109> >>Katolicyzm, a więc popłuczyny po historycznym> chrześcijaństwie, zawsze oddzielał miłość od seksu, A> chrześcijańską doskonałość rozumiał jako tegoż seksu> represjonowanie> Widać tu typową nienawiść i ignorancję. Przecież o wiele> mniej chętni miłości cielesnej byli purytanie, prawosławni> i inni protestanci.Po pierwsze autor nie pisał tutaj o purytanach a o katolikach, więc twoje stawianie sprawy jest cokolwiek fałśzywe. Miałoby to sens, gdyby autor pisał, iż purytanie są pod tym względem mniej niedorzeczni niż nauki kościelne, tymczasem autor nie pisał pracy porównawczej o tylko o katolickim stosunku do tych spraw. Poza tym piszesz bdzury: inne wyznania były na ogół znacznie mniej zboczone pod względem stosunku do seksualizmu niż KK. Np. arcybiskup Serafim, głowa greckiego Kościoła prawosławnego, uważa seks za dar boży dla człowieka. "Małżonkowie powinni rozkoszować się seksem, niezależnie od tego, czy chcą płodzić dzieci" - powiedział Serafim w jednym z kazań, którego fragmenty przytoczyło greckie radio. "Więź między dwojgiem ludzi tworzy się m.in. dzięki seksowi i satysfakcji. Dlatego też człowiek nie powinien mieć obaw przed rozkoszowaniem się seksem" - powiedział Serafim. Gdzież coś takiego u papy?! Podobnie w judaizmie. "Ponieważ Żydzi nigdy nie brali Księgi Rodzaju dosłownie, nie nauczali o grzeszności seksu, ani o wyższości celibatu. Abraham i Mojżesz mieli być żonaci. W rzeczywistości, nawet poligamia była lepiej widziana niż celibat. Talmud mówi, że w mającym nadejść świecie jednym z pierwszych pytań zadanych człowiekowi będzie "Czy założyłeś rodzinę?" W książce Oto mój Bóg Herman Wouk pisze «Judaizm odcina się od przyjętego na Zachodzie twierdzenia, jakoby stosunek j seksualny był czymś złym»" (Mitologia chrześcijaństwa...). Samuel Boteaj, pierwszy rabin, który publikuje artykuły na łamach "Playboya", przekonuje czytelników, że seks, "nawet najbardziej wyszukany", jest godny zalecenia jako gwarancja trwałości małżeństwa. Pisze: "Małżonkowie powinni uciekać się przede wszystkim do stosunków seksualnych, ponieważ jest to najlepsze antidotum na awantury małżeńskie"; przeciwstawiając judaizm chrześcijaństwu, dodaje: "Judaizm nie polega wyłącznie na przeżywaniu życia tak, aby wejść do raju, ale również na próbach tworzenia go na ziemi i dlatego obserwujemy dziś jego odradzanie się". > Zwykłe lanie wody o kryzysie kościoła. Ciekawe czy Obarski> słyszał o rekordowej liczbie powołań na kapłanów w tym rokuTo że w zagłebiu katolickim, czyli w Polsce jest dużo powołań temu nie przeczę. To się opłata, bo to intratny zawód. Tymczasem na zachodzie, czyli w normalnych pod tym względem krajach, jest od wielu lat peranentny kryzys powołań, kończą się księża, a nowych brak. Powołania są w krajach 3-go świata i w Polsce. Już nawet w Ameryce łacińskiej jest nienajlepiej. Aby zobaczyć jak jest w krajach rozwiniętych z katolicyzmem i chrześcijaństwem polecam tych kilka tekstów: www.racjonalista.pl/kk.php/d,27
|
|
 | | Orcio | > Żałuję, że nie mam czasu, aby wyczerpującą wyjaśnić jak bardzo się mylisz w kwestii "Kościół a seks i seksualizm", ale poradzi sobie z tym każdy "uzbrojony" w takie pozycje jak "Eunuchy do raju" Uty Ranke-Heinemann czy "Krzyz panski z kosciolem" Deschnera, czy nawet w oparciu o nasz dział "Kosciół i seksualizm": www.racjonalista.pl/kk.php/d,109O nie wątpię tyle że, ja mam jak to się mówi informacje z pierwszej ręki. Kształtowałem pod wpływem KK swoje opinie o seksie. Myślałem, słuchałem rozgłośni katolickich, słuchałem kazań.Oile dobrze zrozumiałem nie zarzucasz mi błędnych poglądów na temat seksu. Dałem im upust w swojej wypowiedzi. Warto też zauważyć rozbrat między "górą" aDołami w KK. Powiedzmy że, tolodzy wyzwolenia dostali po nosie za wychylanie się za bardzo. > >>>Katolicyzm, a więc popłuczyny po historycznym> >chrześcijaństwie, zawsze oddzielał miłość od seksu, A> >chrześcijańską doskonałość rozumiał jako tegoż seksu> >represjonowanie> >Widać tu typową nienawiść i ignorancję. Przecież o wiele> >mniej chętni miłości cielesnej byli purytanie, prawosławni> >i inni protestanci.> > Po pierwsze autor nie pisał tutaj o purytanach a o katolikach, więc twoje stawianie sprawy jest cokolwiek fałśzywe. Miałoby to sens, gdyby autor pisał, iż purytanie są pod tym względem mniej niedorzeczni niż nauki kościelne, tymczasem autor nie pisał pracy porównawczej o tylko o katolickim stosunku do tych spraw.No muszę ci tu przyznać trochę racji. > Poza tym piszesz bdzury: inne wyznania były na ogół znacznie mniej zboczone pod względem stosunku do seksualizmu niż KK. Np. arcybiskup Serafim, głowa greckiego Kościoła prawosławnego, uważa seks za dar boży dla człowieka. "Małżonkowie powinni rozkoszować się seksem, niezależnie od tego, czy chcą płodzić dzieci" - powiedział Serafim w jednym z kazań, którego fragmenty przytoczyło greckie radio. "Więź między dwojgiem ludzi tworzy się m.in. dzięki seksowi i satysfakcji. Dlatego też człowiek nie powinien mieć obaw przed rozkoszowaniem się seksem" - powiedział Serafim. Gdzież coś takiego u papy?!Przepraszam argument ilościowy? Myślę że, niejeden ksiądz podpisałby się pod słowami partiarchy prawosławnego. Autor powiedział popłuczyny po chrześćjaństwie. Przepraszam prezentowanego przez Machinejczyków czy katarów. > Podobnie w judaizmie.> "Ponieważ Żydzi nigdy nie brali Księgi Rodzaju dosłownie, nie nauczali o grzeszności seksu, ani o wyższości celibatu. Abraham i Mojżesz mieli być żonaci. W rzeczywistości, nawet poligamia była lepiej widziana niż celibat. Talmud mówi, że w mającym nadejść świecie jednym z pierwszych pytań zadanych człowiekowi będzie "Czy założyłeś rodzinę?" W książce Oto mój Bóg Herman Wouk pisze «Judaizm odcina się od przyjętego na Zachodzie twierdzenia, jakoby stosunek j seksualny był czymś złym»" (Mitologia chrześcijaństwa...). Samuel Boteaj, pierwszy rabin, który publikuje artykuły na łamach "Playboya", przekonuje czytelników, że seks, "nawet najbardziej wyszukany", jest godny zalecenia jako gwarancja trwałości małżeństwa. Pisze: "Małżonkowie powinni uciekać się przede wszystkim do stosunków seksualnych, ponieważ jest to najlepsze antidotum na awantury małżeńskie"; przeciwstawiając judaizm chrześcijaństwu, dodaje: "Judaizm nie polega wyłącznie na przeżywaniu życia tak, aby wejść do raju, ale również na próbach tworzenia go na ziemi i dlatego obserwujemy dziś jego odradzanie się".Ale występowały też inne radykalniejsze ruchy w nim prawda? Bo zaraz przytoczę parę tekstów z Racjonalisty Celibat sam pan wie kiedy ogłozono. Wyszukany seks jest gwarancją pod warunkiem że, małżeństwo nie ogranicza się do niego. A taki model lansuje Play-Boy bo na tym zarabia! Antidotum na problemy są rozmowy i wzajemna wyrozumiałość. Leczyć problemy międzyinnymi związane z seksem większą jego awką. Porombany pomysł! Przypomnę że, KK naucza o królestwie bożym na ziemi i wnas. Niebo i pikło teolodzy traktują jako stany więc można go osiągać jóż na żiemi. Własną pracą nad sobą. > >Zwykłe lanie wody o kryzysie kościoła. Ciekawe czy Obarski> >słyszał o rekordowej liczbie powołań na kapłanów w tym roku> > To że w zagłebiu katolickim, czyli w Polsce jest dużo powołań temu nie przeczę. To się opłata, bo to intratny zawód. Tymczasem na zachodzie, czyli w normalnych pod tym względem krajach, jest od wielu lat peranentny kryzys powołań, kończą się księża, a nowych brak. Powołania są w krajach 3-go świata i w Polsce. Już nawet w Ameryce łacińskiej jest nienajlepiej.> Aby zobaczyć jak jest w krajach rozwiniętych z katolicyzmem i chrześcijaństwem polecam tych kilka tekstów: www.racjonalista.pl/kk.php/d,27 Tyle że, i tak jesteśmy fenomenem na tle sąsiadów, nawet tych biedniejszych, I dlaczego na niego idą skoro jak Obarski nierozumieją. Zresztą powołania są wśród dobrze wykształconych, mieszczóchów. Kilka/naście procent faktycznie idie z powodów finausowych. Mogą się powiedzmy rozczarować. Ostatnio było w TYP1 wiadomościach o rosnącym poparciu według danych statystycznych. Jakieś 75% Polaków ma zaufanie. Polecam książkę z przypisów. Stanowi rzetelny obraz obyczajów związanych z fizjologią na przstrzeni dziejów zrobiony na podstawie analiz wielu źródeł. W kościele zwiąkszenie rygorów nastąpiło właśnie w czasie kontrreformacji. Zresztą KK jóż powoli się odcina...
|
|
|  | | Orcio | > >>Poza tym piszesz bdzury: inne wyznania były na ogół znacznie mniej zboczone pod względem stosunku do seksualizmu niż KK. Np. arcybiskup Serafim, głowa greckiego Kościoła prawosławnego, uważa seks za dar boży dla człowieka. "Małżonkowie powinni rozkoszować się seksem, niezależnie od tego, czy chcą płodzić dzieci" - powiedział Serafim w jednym z kazań, którego fragmenty przytoczyło greckie radio. "Więź między dwojgiem ludzi tworzy się m.in. dzięki seksowi i satysfakcji. Dlatego też człowiek nie powinien mieć obaw przed rozkoszowaniem się seksem" - powiedział Serafim. Gdzież coś takiego u papy?! > >Przepraszam argument ilościowy? Myślę że, niejeden ksiądz podpisałby się pod słowami partiarchy prawosławnego. Autor powiedział popłuczyny po chrześćjaństwie. Przepraszam prezentowanego przez Machinejczyków czy katarów? A słyszałeś o prawosławnych chierrarchach w telewizyjnych reklamach? > >>Podobnie w judaizmie. >>"Ponieważ Żydzi nigdy nie brali Księgi Rodzaju dosłownie, nie nauczali o grzeszności seksu, ani o wyższości celibatu.
Naprawdę? Oj z tą dosłownością to rużnie bywało. Jednym z pierwszych nie dosłownych interpretatorów był Filon z Aleksandrii. Mam rację? Nie, chyba nie muszę mówić jak przepisy, kobiety traktowali starożytni Żydzi.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|