 |
Kursy ateizmu w szkołach - ważne wydarzenie w Irlandii Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-09-2013 21:01 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Kursy ateizmu w szkołach - ważne wydarzenie w Irlandii
17 na 17 | Z zainteresowaniem przeczytałem dziś artykuł w "Rzepie", z którego dowiedziałem się, że irlandzcy ateiści wywalczyli (a raczej zawojowali - bo jak wiadomo słowo "ateista" bez przymiotnika "wojujący" jest w niektórych krajach i środowiskach traktowane jak błąd językowy) prawo do nauczania ateizmu w szkołach. Wydaje się, że to póki co niewiele na drodze do przywrócenia normalności i wykorzenienia ze szkół bzdur i zabobonów. Jednak wydarzenie to nie powinno przejść bez echa - a zaangażował się w nie sam Richard Dawkins. Zamiast podkreślania (jak to ma miejsce niemal w całej Europie) odwiecznego bełkotu o tolerancji religijnej - Irlandczycy idą nareszcie o krok dalej domagając się szerokiej tolerancji światopoglądowej uwzględniającej nie tylko prawo do wyznawania własnej religii, ale również prawo do posiadania poglądów ateistycznych. Mówię tu o rzeczywistym prawie, którego integralną częścią poza pustym zapisem w konstytucji jest także prawo do nauczania racjonalizmu i ateizmu - będące alternatywą dla "nauczania" religijnego bełkotu.Już wkrótce irlandzkie dzieci dowiedzą się, że Patryk wcale nie był święty. Tymczasem nam normalność póki co nie zagraża - na straży powszechnego oszołomstwa stoi niezmordowany Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski przez co możemy czuć się bezpieczni.  Poza tym podobna akcja edukacyjna prowadzona w polskich szkołach musiałaby znaleźć wsparcie ze strony ludzi świata nauki, którzy poziomem erudycji dorównywaliby Dawkinsowi. Inaczej armia biskupów zdławi podobne inicjatywy w zarodku. Jak jeszcze do tego dodamy, że grupa 400.000 zindoktrynowanych obywateli składa sobie na ręce pani marszałek tak zwany projekt "ustawy o zakazie aborcji eugenicznej" to ręce człowiekowi w tym kraju opadają. Coraz bardziej stajemy się Iranem Europy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | grzmot (741 punktów) | Wszystko fajnie i cacy, dobra wiadomość, tylko, jak oni sobie wyobrażają "nauczanie ateizmu"?
Przecież tu nie ma czego uczyć, to nie system wiedzy, tylko cecha. Można uczyć religioznawstwa i wyjaśnić, dlaczego inni wierzą. Można uczyć historii, fizyki, logiki, można ćwiczyć sceptycyzm i racjonalizm ale nie ma sensu uczyć ateizmu. Ateizm powinien być wynikiem nabycia wiedzy o świecie, a nie wyuczonym poglądem.
|
|
 | 5 na 5 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > Przecież tu nie ma czego uczyć, to nie system wiedzy, tylko cecha.Cecha? Religie były i są powszechnie uważane jako systemy wiedzy wyjaśniające sposób, w jaki działa świat. Ta walka o nauczanie ateizmu obok teizmu wygląda podobnie jak w Polsce walka o lekcje etyki. Tyle że w Irlandii odważyli się alternatywny kurs nazwać po imieniu, a w Polsce jako alternatywę do lekcji teizmu nieśmiało proponuje się etykę. Wg inicjatorów po to, aby dać dzieciom szansę na poznanie alternatywnego poglądu na to, jak świat funkcjonuje. Kościół kontroluje i zarządza aż 93% szkół podstawowych, tymczasem wszystkie rachunki płaci państwo - świetny układ. Kilka cytatów z www.thegua(*)e-taught-irish-schoolchildren: Cytat:Nugent added: "Religion isn't even taught properly as an objective subject with various religions and their origins examined and explained. The teaching is to create faith formation first, not objective education. We see our course as a chance for young Irish children to get an alternative view on how the world works." Cytat:Religion, education and the Irish Republic
• God is omnipresent in the 1937 Irish constitution, with article 6.1 stating: "All powers of government, legislative, executive and judicial, derive, under God, from the people"; and article 44.1 noting: "The State acknowledges that the homage of public worship is due to Almighty God. It shall hold His Name in reverence, and shall respect and honour religion."
• Since the foundation of the republic, the Catholic church controls up to 93% of the state's 3,200 primary schools.
• The Catholic church's near monopoly of influence in education means that the ultimate power in each school is the local Catholic bishop.
• In Dublin the city's archbishop, Diarmuid Martin, is patron of about 470 primary schools. He is responsible for the management of the ethos of those schools, for senior appointments and is the one who can be sued when legal action takes place.
• The Irish taxpayer, and not the church, pays the bills for all the schools the hierarchy controls.
• The Irish education minister, Ruairi Quinn, has promised "the most radical change in primary education in Ireland since the state was founded in the 1920s" by taking the power of the church from running almost all schools in the state and putting it into the hands of elected governors. So far his reforms have not begun in earnest.
|
|
 | 7 na 7 | Marek Matejewski (3695 punktów) | > Przecież tu nie ma czego uczyć (...)Myślę, że jednak naprawdę jest czego uczyć. Tu już nawet nie chodzi o instytucjonalną, agresywną indoktrynację, której poddawane są dzieci, ale o fakt, że przez tysiące lat religijny mem stał się na tyle potężny, że żyje własnym życiem i odbiera ludziom rozum. Znam wiele inteligentnych osób (nawet takich które nie trawią kleru) a mimo tego ciągle coś tam mamroczą o tzw. Bogu i kreują byty ponad miarę. Mimo swoich predyspozycji intelektualnych nie są w stanie całkiem uwolnić się od mitów, gdyż całe życie wzrastali w kulturze i środowisku, które było pustoszone przez mem. Dlatego przez nauczanie ateizmu należy tu rozumieć prostowanie poznawczego skrzywienia, w którym wzrastamy (a przynajmniej zdecydowana większość z nas). Kiedyś leciał taki film "Powrót do przyszłości", a nauczanie ateizmu nazwałbym "Powrotem do rzeczywistości". Sceptycyzm zawsze w cenie - jednak do pewnego wieku dziecko nie jest w stanie myśleć na tyle abstrakcyjnie, żeby bazować tylko na tym. Natomiast codzienna edukacja i wychowanie w ateizmie jest jak surowica podawana w celu zneutralizowania religijnego jadu, który dopóki jesteśmy dziećmi - przedostaje się do naszych mózgów niemal każdego dnia. > Można uczyć religioznawstwa i wyjaśnić, dlaczego inni wierzą. Można uczyć historii, fizyki, logiki można ćwiczyć sceptycyzm i racjonalizm ale nie ma sensu uczyć ateizmu.Twoja wypowiedź jest dosyć klarowna i co do zasady się zgodzę, ale zatrzymajmy się na chwilę i nie bierzmy tego tak dosadnie. Dobrze, że powstał "kurs ateizmu" co ma wydźwięk edukacyjny - to ważny krok w kierunku oddemonizowania słowa "ateizm".
|
|
|  | 6 na 6 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
> Myślę, że jednak naprawdę jest czego uczyć. Tu już nawet nie chodzi o instytucjonalną, agresywną indoktrynację, której poddawane są dzieci, ale o fakt, że przez tysiące lat religijny mem stał się na tyle potężny, że żyje własnym życiem i odbiera ludziom rozum.Ale ateizm jako taki nie jest nawet światopoglądem. Jest jedynie jednym stwierdzeniem światopoglądowym ("Boga nie ma"), które jest ważnym komponentem innych światopoglądów takich jak racjonalizm i sceptycyzm. Jak oni chcą uczyć dzieci przez rok o jednej prostej rzeczy ? > Znam wiele inteligentnych osób (nawet takich które nie trawią kleru) a mimo tego ciągle coś tam mamroczą o tzw. Bogu i kreują byty ponad miarę. Mimo swoich predyspozycji intelektualnych nie są w stanie całkiem uwolnić się od mitów, gdyż całe życie wzrastali w kulturze i środowisku, które było pustoszone przez mem.> Dlatego przez nauczanie ateizmu należy tu rozumieć prostowanie poznawczego skrzywienia, w którym wzrastamy (a przynajmniej zdecydowana większość z nas). Kiedyś leciał taki film "Powrót do przyszłości", a nauczanie ateizmu nazwałbym "Powrotem do rzeczywistości".To jest sceptycyzm i socjologiczna/filozoficzna analiza fenomenu wiary w Boga. Kłócę się co prawda tylko z nazewnictwem, ale mówienie, że to jest nauka ateizmu to tak jakby mówić, że astronomia to nauka teleskopów. > Sceptycyzm zawsze w cenie - jednak do pewnego wieku dziecko nie jest w stanie myśleć na tyle abstrakcyjnie, żeby bazować tylko na tym. Natomiast codzienna edukacja i wychowanie w ateizmie jest jak surowica podawana w celu zneutralizowania religijnego jadu, który dopóki jesteśmy dziećmi - przedostaje się do naszych mózgów niemal każdego dnia.Dlatego potrzeba zajęć z filozofii + bezwzględne wyjście religii ze szkół. > Twoja wypowiedź jest dosyć klarowna i co do zasady się zgodzę, ale zatrzymajmy się na chwilę i nie bierzmy tego tak dosadnie. Dobrze, że powstał "kurs ateizmu" co ma wydźwięk edukacyjny - to ważny krok w kierunku oddemonizowania słowa "ateizm".  > Ale czy to aby na pewno nauka ateizmu ? Będę się kłócił, że przyklejanie akurat tej etykietki na te zajęcia bardziej sprawie szkodzi niż pomaga.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | 1 na 1 | Marek Matejewski (3695 punktów) | > Ale ateizm jako taki nie jest nawet światopoglądem. Jest jedynie jednym stwierdzeniem światopoglądowym ("Boga nie ma"), które jest ważnym komponentem innych światopoglądów takich jak racjonalizm i sceptycyzm.No i właśnie dlatego powstał ten kurs - jako komponent! Jak wyraźnie pisze w artykule, do którego link znajdzie Pan w poście przewodnim: Cytat:Kurs będzie się składał z dziesięciu modułów, trwających od 30 do 40 minut oraz kilka akapitów wyżej: Cytat:jako część "Wprowadzenia do etyki i systemów wierzeń" > Jak oni chcą uczyć dzieci przez rok o jednej prostej rzeczy ?No ale przecież nikt nie mówi i nie pisze, że ktoś będzie komuś prał mózg i powtarzał jak mantrę oczywistą oczywistość na wzór metod stosowanych przez specjalistów od indoktrynacji. Tu nie będzie nauki przez cały rok jak Pan sugeruje, a jedynie cykl 10 zajęć odtruwających i przywracających właściwie rozumowanie rzeczywistości. Przecież nie wystarczy dziecku powiedzieć "Boga nie ma". Kto to kupi, gdy mem dookoła robi co mu się podoba? Potraktujmy zakres znaczeniowy terminu "ateizm" nieco szerzej i doklejmy tu wszystkie bzdury związane ze słowem "Bóg". Oprócz twierdzenia "Boga nie ma" na kursie tym padnie z pewnością wiele innych ważnych twierdzeń, takich jak: "Cuda nie istnieją", "Nie ma nieba i piekła" itd., itp. Przecież wiele osób ma skłonności odrzucać pewne tezy, a obok nich niestety wybiórczo akceptować część pozostałych bzdur. No i właśnie o to tu chodzi - żeby przez te 10 zajęć lekcyjnych powalczyć z całym urojonym systemem - a nie tylko mitem o Bogu.
|
|
| |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Ale ateizm jako taki nie jest nawet światopoglądem.No ba! Jako taki i jako siaki, i jako owaki jest jedynie brakiem światopoglądu teistycznego > Jest jedynie jednym stwierdzeniem światopoglądowym ("Boga nie ma"),Jest raczej stwierdzeniem "Teizm to ściema, bo głosi bzdety bez pokrycia" > które jest ważnym komponentem innych światopoglądów takich jak racjonalizm i sceptycyzm.Jako brak nie jest komponentem, ale jest miejscem wolnym od barier religijnych utrudniających zainstalowanie w umyśle racjonalizmu i sceptycyzmu. > Jak oni chcą uczyć dzieci przez rok o jednej prostej rzeczy ?Przez rok byłoby bardziej szczegółowo, niż przez 10 lekcji, ale to nie znaczy, że powiedziane byłoby wszystko o tej jednej rzeczy.  > Kłócę się co prawda tylko z nazewnictwem, ale mówienie, że to jest nauka ateizmu to tak jakby mówić, że astronomia to nauka teleskopów.Twoją kłótnię z nazewnictwem trochę rozumiem, ale porównania nie rozumiem. Astronomia to nie jest nauka teleskopów (co by to nie było), ale bez "nauki teleskopów" nie istnieje, przynajmniej w obecnej postaci. > Dlatego potrzeba zajęć z filozofii + bezwzględne wyjście religii ze szkół.Ba! Zajęcia z czegokolwiek (żonglerka, bednarka, betoniarstwo, modniarstwo itp) są bardziej pożyteczne od zajęć z religii, a już filozofia (z religioznawstwem) sprzyja niesłychanie remisji i ustąpieniu religii ze szkół. > Ale czy to aby na pewno nauka ateizmu ?Najważniejsze jest poszerzenie wiedzy w tej dziedzinie. > Będę się kłócił, że przyklejanie akurat tej etykietki na te zajęcia bardziej sprawie szkodzi niż pomaga.A może wywołuje zainteresowanie, którego by nie było przy bardziej trafnych i stonowanych propozycjach? Cel czasami jednak uświęca środki, byle do przodu!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 3 na 3 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Myślę, że jednak naprawdę jest czego uczyć. Tu już nawet nie chodzi o instytucjonalną, agresywną indoktrynację, której poddawane są dzieci, ale o fakt, że przez tysiące lat religijny mem stał się na tyle potężny, że żyje własnym życiem i odbiera ludziom rozum. -Jest czego uczyć. Choćby tego skąd biorą się ateiści, dlaczego wybrali inaczej. Myślę, że ważna jest sama możliwość porównania przeciwstawnych opcji postrzegania rzeczywistości. Jeżeli nie można wyrzucić ze szkoły religii na zbity pysk, to niech przynajmniej ma ona konkurencję. Ważny jest już sam fakt możliwości swobodnego mówienia o ateizmie i podważania religijnych dogmatów. W wielu domach dzieci nie usłyszą o religii złego słowa, a wręcz mogą być karane za wszelkie formy niesubordynacji w wypełnianiu religijnych obrzędów. Dobrze więc, gdy w szkole ktoś powie, że są ludzie, którzy tego nie robią i nie potrzebują, że tak można. Dobrze gdy się dowiedzą, że dla wielu ludzi źródła wiary, święte księgi i nauki Kościoła(ów), nie są wiarygodne, ani nie niosą pozytywnych wartości, jak to usiłują przedstawiać. Dobrze, gdy ktoś ukaże nielogiczność wiary, wątpliwość istnienia Jezusa, fałszywość cudów, nonsensowność i zło w postępowaniu tzw. świętych. I najważniejsze, że wszystko co widzą, z czego korzystają i co nauka odkryła, nie wymaga istnienia boga, ani żadnej ingerencji siły nadprzyrodzonej. Nawet jeśli w młodych głowach powstanie chaos, to tym lepiej, w miarę sprawny mózg wybierze właściwie, a przynajmniej będzie miał większe szanse.
"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót" Franz Josef Strauss
|
|
7 na 7 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Tak jak nieporozumieniem jest traktowanie etyki jako alternatywy dla religii, równie fatalne jest "nauczanie ateizmu" jako alternatywa "nauczania religii". Jest to bowiem formalne przyznanie religii statusu nauki, gdy jest to tylko indoktrynacja. Religię należy kwestionować, jako narzędzie psychomanipulacji, a nie przeciwstawiać jej ateizmu jako "innej religii"!
|
|
 | 1 na 1 | Vinko (209 punktów) | >Tak jak nieporozumieniem jest traktowanie etyki jako alternatywy dla religii
Hejże, albo jesteś etyczny, albo religijny. Proste przesłanie. Hihi.
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >...na straży powszechnego oszołomstwa stoi niezmordowany Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski...
Gdyby tak było, byłoby bardzo dobrze. Ten - poniżej pasa - organ sejmowy jest jedynie wyrazem "powszechnego oszołomstwa", jedną z wielu jego instytucjonalnych form. Jest tak, jak jest, bo (prawie) każdy oszołom stoi na straży swego oszołomstwa. To efekt skutecznej indoktrynacji.
>podobna akcja edukacyjna prowadzona w polskich szkołach musiałaby znaleźć wsparcie ze strony ludzi świata nauki...
Na to nie ma co liczyć. Nauka jest na tyle niezależna od religii (i odwrotnie), że te dwie formy świadomości mogą spokojnie egzystować równolegle. Można odprawiać koronki do świętej Eleonory, a za chwilę wykładać fizykę, genetykę lub pedagogikę na uczelni.
>ręce człowiekowi w tym kraju opadają.
Ręce mogą opadać, ale głowa nie. Jedynym antidotum na oszołomstwo religijne jest rozum. To banał. Dorzuciłbym do tego cierpliwość. Struktury mentalne są niezwykle trwałe, ale nie wieczne.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >Wydaje się, że to póki co niewiele na drodze do przywrócenia normalności i wykorzenienia ze szkół bzdur i zabobonów. Chyba tak właśnie należy traktować 'krzewienie ateizmu', który nie ma stanowić nowej gotowej ideologii, lecz dawać przykład przekraczania starych idei (przesadnie już wyeksploatowanych).
[Pomyślało mi się, że różne dyscypliny nauczania można ułożyć mniej więcej liniowo - z jednej strony bliższe faktom, a z drugiej dążeniom. W takim ujęciu program ateistyczny byłby próbą oddzielenia nauki od myślenia życzeniowego (w tym wypadku od życzeń pobożnych).]
|
|
 | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >Chyba tak właśnie należy traktować 'krzewienie ateizmu', który nie ma stanowić nowej gotowej ideologii, lecz dawać przykład przekraczania starych idei (przesadnie już wyeksploatowanych).
Otóż to. Przyszłością ateizmu jest jego brak, kiedy po prostu nikt nie będzie bredził o bogu i nikt - w związku z tym - nie będzie musiał go negować.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Przyszłością ateizmu jest jego brak, kiedy po prostu nikt nie będzie bredził o bogu i nikt - w związku z tym - nie będzie musiał go negować. Świetne podsumowanie - to właśnie kwintesencja ateizmu.
|
|
4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... irlandzcy ateiści wywalczyli ... prawo do nauczania ateizmu w szkołach.Ale zmianą ustawy antyaborcyjnej, najbardziej restrykcyjnej w Europie, zajęli się, gdy zmarła obywatelka innego kraju (dość ... dużego i bogatego), a ambasador Irlandii został "przeczołgany" przez premiera owego kraju. Laicyzacja Irlandii bez zmiany gów...j, beduińskiej mentalności, nic nie zmienia. Co z tego, że spada liczba praktykujących? Pewnie wzrasta popyt na wróżki, a za chwilę pojawią się tam protestanccy charyzmatycy, w sumie pewnie już są. Ups... właśnie sobie uświadomiłam sobie, że Adwentyści już od kilku lat się tam grupują, co mnie nawet dziwiło, bo oni nawet w Polsce odczuwają dyskryminację. Cóż, chyba mieli lepszy ogląd sytuacji. > ... Irlandczycy idą nareszcie o krok dalej domagając się szerokiej tolerancji światopoglądowej ...Akurat tego nie widać - ateizm to jedynie fragment światopoglądu, wcale nie najistotniejszy. Tam, gdzie jest wciąż podkreślany oznacza, że ktoś nadal jest w pewien sposób uzależniony od religii. A już jako alternatywa dla religii sam staje się ideologią. > ... Już wkrótce irlandzkie dzieci dowiedzą się, że Patryk wcale nie był święty.A to na historii im tego nie można powiedzieć? > ... Poza tym podobna akcja edukacyjna prowadzona w polskich szkołach ...Szkoda pieniędzy - religia powinna wyjść ze szkół, a na początek należałoby zażądać odpłatności ze strony rodziców, jak za zajęcia dodatkowe, oczywiście z możliwością korzystania ze stypendiów dla uboższych przyznawanych przez krk  . Wtedy część rodziców sama by się wycofała, być może w niektórych szkołach nauczanie religii stałoby się nieuzasadnione i problem sam by umarł.
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | Kurs ateizmu. Nie wiem co mam o tym myśleć, brzmi idiotycznie.
Mnie głupiemu wmawiali, że pewne rzeczy dziecko wynosi z domu, że jest coś takiego jak wychowanie, rola rodzica itd. Po cholerę ludzie mają dzisiaj dzieci, skoro zaraz domagają się publicznego przedszkola, świetlic, a teraz nawet kwestie wychowania spychają na instytucję? Nie rozumiem.
|
|
 | 1 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | >Kurs ateizmu. Nie wiem co mam o tym myśleć, brzmi idiotycznie. No to może najpierw pomyśl zanim wydasz opinie o brzmieniu...?
>Mnie głupiemu wmawiali, że pewne rzeczy dziecko wynosi z domu, Akurat to dobrze Ci wmówili, bo to jest prawda. Tak prawdziwa, że w temacie tego co dziecko wyniosło z domu bywa "umarł w butach".
>Po cholerę ludzie mają dzisiaj dzieci, skoro zaraz domagają się publicznego przedszkola, świetlic, a teraz nawet kwestie wychowania spychają na instytucję? Nie rozumiem. Może dlatego że człowiek jest istotą do szpiku społeczną? Może nie wszystkim pasuje Selanosowa wizja tkwienia w okopach w walce o przetrwanie ze wszystkimi dookoła i jeszcze dalej?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | | Selanos (12869 punktów) | > No to może najpierw pomyśl zanim wydasz opinie o brzmieniu...?Ależ pomyślałem. Brzmi idiotycznie. Tworzenie przedmiotu, który powinien się zawierać w kilku innych przedmiotach, a przede wszystkim w wychowaniu. > Akurat to dobrze Ci wmówili, bo to jest prawda. Tak prawdziwa, że w temacie tego co dziecko wyniosło z domu bywa "umarł w butach".Nie do końca, znam sporo ludzi którzy w pewnym momencie zmieniają chociażby poglądy które "wynieśli z domu". > Może dlatego że człowiek jest istotą do szpiku społeczną?W szczególności dziecko. Od szóstej do piętnastej przedszkole, od piętnastej do dwudziestej telewizor, a potem spać. Chociaż nie, z tą telewizją przesadzam, teraz dzieci posyła się na różne zajęcia pozalekcyjne. Jeszcze raz: po co ludzie mają dzisiaj dzieci? Nawet ja, osoba nielubiąca dzieci od czasu do czasu lubię spędzić czas z dziećmi. Opieka nad siostrzeńcem do dobra okazja do tego, żeby znowu pobawić się kolejką  > Może nie wszystkim pasuje Selanosowa wizja tkwienia w okopach w walce o przetrwanie ze wszystkimi dookoła i jeszcze dalej?Przedstaw mnie Pan temu Selanosowi, bo nie znam.
|
|
1 na 1 | Morvoren (311 punktów) |
>Jak jeszcze do tego dodamy, że grupa 400.000 zindoktrynowanych obywateli składa sobie na ręce pani >marszałek tak zwany projekt "ustawy o zakazie aborcji eugenicznej" to ręce człowiekowi w tym >kraju opadają. Coraz bardziej stajemy się Iranem Europy.
Zamiast lepiej; z roku na rok w tym kraju coraz gorzej - i to o wiele.
|
|
 | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > Zamiast lepiej; z roku na rok w tym kraju coraz gorzej - i to o wiele.Spokojnie, nie jest źle. Jesteśmy coraz bliżej dna, a że niżej upaść się nie da, to i gorzej nie będzie
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|