 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-01-2007 19:16 | bleble (5585 punktów) | Warto mowic o pogladach? | Od kiedy powiedzialam swojej siostrze, ze nie wiem czy wierze w Boga i ze uwazam ze wszystko mozna wyjasnic tylko potrzeba czasu. Jednak ona ciagle szuka dowodow istnienia Boga, zebym uwierzyla (jednak jeszcze mnie nie przekonala) i ciagle chce zebym jej wyjasnila jakies rzeczy (np. opetanie, cuda...) na czego wyjasnienie potrzeba przecież czasu. Jednak do kosciola ciagle chodze, bo rodzice nie musza wiedziec o moich pogladach (zreszta i tak kazaliby mi chodzic). Wychodzi na to, ze tylko Wy znacie moje poglady i moj jeden kumpel.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Crown (78 punktów) | > Od kiedy powiedzialam swojej siostrze, ze nie wiem czy> wierze w Boga i ze uwazam ze wszystko mozna wyjasnic tylko> potrzeba czasu. Jednak ona ciagle szuka dowodow istnienia> Boga, zebym uwierzyla (jednak jeszcze mnie nie przekonala)> i ciagle chce zebym jej wyjasnila jakies rzeczy (np.> opetanie, cuda...) na czego wyjasnienie potrzeba przecierz> czasu. Jednak do kosciola ciagle chodze, bo rodzice nie> musza wiedziec o moich pogladach (zreszta i tak kazaliby mi> chodzic). Wychodzi na to, ze tylko Wy znacie moje poglady i> moj jeden kumpel.Moja siostra jest jeszcze mała, więc póki co to jej się tylko wmawia... :/ Natomiast aby przestać chodzić na religię muszę czekać jeszcze 11 miesięcy, ponieważ nie udało mi się uzyskać zwolnienia od rodziców, pomimo tego, że znają moje poglądy. Podobnie jest z chodzeniem do kościoła - na szczęście najczęściej chodzę sam, co oznacza, że zmieniam cel podróży i albo idę na godzinny spacer albo odwiedzam kogoś niespodziewanie  Ciekawy jestem dnia jutrzejszego - wizyta księdza w domu w związku z tak zwaną kolędą. Rok temu stwierdziłem, że będzie to ostatni raz, jak w tym wszystkim uczestniczę (wtedy nikt jeszcze nie wiedział o moich poglądach). W tym roku pewnie zostanę specjalnie w szkole na fakultety (po raz pierwszy w tym roku szkolnym  ), byleby tylko nie uczestniczyć w tym rodzinnym komediodramacie. A w szkole jest całkiem dobrze. Wszyscy wiedzą o moich poglądach. Na dodatek nie jestem dyskryminowany, ale nadal wiele osób próbuje mnie przekonać do swoich błędnych racji, powołując się właśnie na tak zwane "cuda". Warto mówić o poglądach. Chociażby z tego powodu, że rok temu było gorzej. A tak przynajmniej oswoiłem swoje otoczenie wobec moich poglądów. Ty też próbuj.
|
|
 | | bleble (5585 punktów) | Zależy od otoczenia. Z pewnością nie powiem o tym rodzicom, bo znam ich bardzo dobrze, zresztą z nimi nie gadam. Moje otoczenie zna moją siostrę, a jeśli ona się dowie dokładniej (bo wie tylko troszke i nie wie o moim ateizmie) to powie rodzicom i dopiero się zacznie. Wolę tego nie robić, bo tylko pogorsze swoją sytuacje.
|
|
|  | | Crown (78 punktów) | > Zależy od otoczenia. Z pewnością nie powiem o tym rodzicom, bo znam ich bardzo dobrze, zresztą z nimi nie gadam. Moje otoczenie zna moją siostrę, a jeśli ona się dowie dokładniej (bo wie tylko troszke i nie wie o moim ateiźmie) to powie rodzicom i dopiero się zacznie. Wolę tego nie robić, bo tylko pogorsze swoją sytuacje.Błąd rzeczowy w poprzednim poście, chodziło mi oczywiście o poniedziałek (to wszystko przez tych trzech króli... a może wigilię prawosławną?). Też znam swoich rodziców bardzo dobrze. I rozumiem Twoje wahanie, też tak miałem jeszcze rok temu. Metodą drobnych kroczków można naprawdę daleko zajść. Nie zaczynaj od razu od nagłej autolustracji, to na pewno nie miałoby dobrych skutków. Ale centymetr po centymetrze idź do przodu, zwłaszcza jeżeli chodzi o rodzinę. Identycznie było, kiedy powiedziałem - tym razem babci - że homoseksualizm nie jest rzeczą złą, że jest to najnormalniejsze zjawisko pod słońcem. Wraz z ciotką, która była świadkiem tej konwersacji, boczyły się przez kilka tygodni - ale w końcu zaakceptowały mój pogląd i teraz najwyżej się krzywią przy dyskutowaniu pewnych tematów - jednakże akceptując mój pogląd, nie zmieniając przy tym swoich własnych. Z otoczeniem też próbuj ostrożnie, ale zapewniam Ciebie, że miałem ten sam problem jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Grunt to odważyć się postawić pierwszy krok
|
|
|  | | nieobecny | >Zależy od otoczenia. Z pewnością nie powiem o tym rodzicom, bo znam ich bardzo dobrze, zresztą z nimi nie gadam. W ogóle nie rozmawiasz z rodzicami? Dlaczego?
|
|
| |  | | bleble (5585 punktów) | Nie potrafię. Mówię oczywiście o ocenach i tak dalej, ale nigdy o moich problemach. Po prostu nie potrafię, nie wzbudzili we mnie zaufania...
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | > Moja siostra jest jeszcze mała, więc póki co to jej się tylko wmawia... :/ Natomiast aby przestać chodzić na religię muszę czekać jeszcze 11 miesięcy, ponieważ nie udało mi się uzyskać zwolnienia od rodziców, pomimo tego, że znają moje poglądy.To po prostu olej zwolnienie i nie chodź. Co Ci zależy? Ocena z religii nie ma wpływu na promocję, więc możesz zwyczajnie kłaść na nią lagę. Będziesz miał z niej jedynkę- nie ma problemu.  > Podobnie jest z chodzeniem do kościoła - na szczęście najczęściej chodzę sam, co oznacza, że zmieniam cel podróży i albo idę na godzinny spacer albo odwiedzam kogoś niespodziewanie  A ja powiedziałbym na Twoim miejscu wprost: "chcę posiedzieć w domu, kościół mnie nie interesuje; jeśli mnie wygonicie, pójdę i tak gdzie indziej". Potem pozostaje tylko się modlić, by nie zaczęli Cię terroryzować (szantaże i takie tam...). > Ciekawy jestem dnia jutrzejszego - wizyta księdza w domu w związku z tak zwaną kolędą. Rok temu stwierdziłem, że będzie to ostatni raz, jak w tym wszystkim uczestniczę (wtedy nikt jeszcze nie wiedział o moich poglądach). W tym roku pewnie zostanę specjalnie w szkole na fakultety (po raz pierwszy w tym roku szkolnym ), byleby tylko nie uczestniczyć w tym rodzinnym komediodramacie.Lepiej powiedziałbyś, że masz księdza głęboko i zamknął się w pokoju. Jeśli się nie da- zwyczajnie WYSZEDŁ z domu. Albo przyjął księdza i wdał się z nim w pouczającą dyskusję, ale ryzykujesz że zgarniesz burę za "wymądrzanie się".  > A w szkole jest całkiem dobrze. Wszyscy wiedzą o moich poglądach. Na dodatek nie jestem dyskryminowany, ale nadal wiele osób próbuje mnie przekonać do swoich błędnych racji, powołując się właśnie na tak zwane "cuda".Odeślij ich do stron Racjonalisty, traktujących o "cudach". Zarówno forum, jak i artykułów. > Warto mówić o poglądach. Chociażby z tego powodu, że rok temu było gorzej. A tak przynajmniej oswoiłem swoje otoczenie wobec moich poglądów. Ty też próbuj.I tym optymistycznym akcentem... Pozdrawiam.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | O, fajnie. Właśnie dostałem za ten post negatywa Od jakiegoś Peter Grimm cośtam. Szkoda tylko że ta osoba, której ksywę widzę tu zresztą po raz pierwszy, nawet nie raczyła w jakikolwiek sposób odpowiedzieć na mój post, choćby po to, by uzasadnić swoją ocenę. Nawiasem mówiąc nie pierwszy raz dostaję negatywa od osoby, której ksywy nigdy nie uświadczyłem na forum. Miło, jestem popularny.
|
|
|  | | Zyga (1539 punktów) | Hehehe zupełnie jak u mnie  > Lepiej powiedziałbyś, że masz księdza głęboko i zamknął się w pokoju....zgasił światło i się nie odzywał. Ksiądz zostanie w tym czasie poinformowany, że musiałeś zostać w pracy i bardzo ubolewasz że mija Cię wizytacja  > Jeśli się nie da- zwyczajnie WYSZEDŁ z domu.Sam nie wiem co bardziej poniżające, udawanie że mnie nie ma we własnym domu czy może bycie z niego wyrzucanym w zimnym miesiącu styczniu. Oczywiście ksiądz zostanie poinformowany, że musiałeś zostać w pracy i bardzo ubolewasz że mija Cię wizytacja  > Albo przyjął księdza i wdał się z nim w pouczającą dyskusję, ale ryzykujesz że zgarniesz burę za "wymądrzanie się".  Wtedy nie pozostaje już nic poza corocznym "albo zostajesz i się nie odzywasz, albo zamykasz się w pokoju, albo coś sobie wymyśl" Wybór należy do Ciebie.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Hehehe zupełnie jak u mnie  > > Lepiej powiedziałbyś, że masz księdza głęboko i zamknął się w pokoju.> ...zgasił światło i się nie odzywał. Ksiądz zostanie w tym czasie poinformowany, że musiałeś zostać w pracy i bardzo ubolewasz że mija Cię wizytacja  Nieee... Ksiądz powinien zostać poinformowany, że syn NIE ma ochoty widywać się z księdzem. Albo że się uczy i nie w głowie mu bzdury. > > Jeśli się nie da- zwyczajnie WYSZEDŁ z domu.> Sam nie wiem co bardziej poniżające, udawanie że mnie nie ma we własnym domu czy może bycie z niego wyrzucanym w zimnym miesiącu styczniu. Oczywiście ksiądz zostanie poinformowany, że musiałeś zostać w pracy i bardzo ubolewasz że mija Cię wizytacja Tak pewnie niestety, w najlepszym razie będzie. :/ > > Albo przyjął księdza i wdał się z nim w pouczającą dyskusję, ale ryzykujesz że zgarniesz burę za "wymądrzanie się".  > Wtedy nie pozostaje już nic poza corocznym "albo zostajesz i się nie odzywasz, albo zamykasz się w pokoju, albo coś sobie wymyśl"> Wybór należy do Ciebie.Tak źle, tak tragicznie. Co zrobić... Jeśli nie chce się zarwać w pysk od cholerycznych rodziców-katolików, trzeba albo okłamywać xiędza i udawać że nie ma Cię we własnym domu, albo przyjąć z pokorą jego wizytację.
|
|
| | |  | | Zyga (1539 punktów) | >Tak źle, tak tragicznie. Co zrobić... Jeśli nie chce się zarwać w pysk od cholerycznych rodziców-katolików, trzeba albo okłamywać xiędza i udawać że nie ma Cię we własnym domu, albo przyjąć z pokorą jego wizytację.
Osobiście z pokorą wybywam, a "własny dom", jak życie pokazało muszę sobie zbudować (w trakcie).
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Powodzenia życzę. Ja jeszcze poczekam ze swoim domem, niestety.
|
|
| | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > Powodzenia życzę. Ja jeszcze poczekam ze swoim domem, niestety.Dzięki  Będzie mi go potrzeba tyle samo co cierpliwości. Na razie większa część wygląda tak <img src="http://img255.imageshack.us/img255/817/1001309small5mw.jpg" /> i jest potocznie nazywana "poddasze w stanie surowym".  Gorąco polecam zwłaszcza dla osób, które tak jak ja nigdy wcześniej nie miały styczności z remontem. Zapewniam, że mało jest rzeczy, które tak skutecznie zmuszają do codziennego czytania "porad muratora"  Wybaczcie off topic.
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Zazdroszczę. Dom, w którym teoretycznie mieszkam, to cholerne mieszkanie w cholernym bloku. Jak ja nienawidzę cholernych bloków!
|
|
| michal (156 punktów) | > Jednak do kosciola ciagle chodze, bo rodzice nie> musza wiedziec o moich pogladach (zreszta i tak kazaliby mi> chodzic). Wychodzi na to, ze tylko Wy znacie moje poglady i> moj jeden kumpel.Jeżeli chodzi o rodziców, sytuacja dla mnie jest całkiem prosta. Sprawę wiary czy jej braku w dyskusji z nimi pozostawiam wyłącznie dla siebie. Najlepiej w ogóle tego tematu nie poruszać, a jeżeli się zdarzy, trzeba jakoś racjonalnie  z tej sytuacji wybrnąć. W zasadzie musimy jeszcze wziąć pod uwagę poglądy czy przypuszczalną reakcje rodziców. Zakładając jednak najgorszy z punktu widzenia młodego ateisty/ agnostyka wypadek , polecam czysto strategiczny zabieg, jakim jest zachowanie własnego światopoglądu dla siebie. Można dopatrzeć się tu pewnego rodzaju niekonsekwencji z mojej strony. Jednak u młodych ludzi nader często zdarzają się różne zmiany , stąd przedwczesne twierdzenie o naszym światopoglądzie działa raczej na naszą niekorzyść. Myślę, że warto być tego świadomym. Z drugiej strony konfrontacja naszego, domniemanego światopoglądu ze społeczeństwem, tudzież rodzicami, o ile jest ona dla nas bezpieczna, wyjdzie nam tylko na zdrowie, gdyż spowoduje, że będziemy w stanie dopatrzeć się może jakichś niespójności czy nawet zwykłych błędów w naszym rozumowaniu. Ponadto, jeżeli jeszcze jesteśmy w stanie swego rodzaju krytykę przyjąć, aczkolwiek nie mówię, że od razu się z nią zgodzić, wtedy sytuacja dla młodego człowieka jest wprost idealna.
|
|
 | | bleble (5585 punktów) | No wlasnie wszystko zależy od tego jakich ma się rodziców. Dlatego wolę swoim o tym nie mówić.
|
|
|  | | martines | >No wlasnie wszystko zależy od tego jakich ma się rodziców. Dlatego wolę swoim o tym nie mówić.
Powiedz, co ci szkodzi. Ja też się bałem. Rękoczyny mam już za sobą- może teraz będzie z górki. Może...
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Z rękoczynami przeginają pałę. Jeśli sytuacja wygląda poważnie, postrasz ich prokuratorem.
Jesteś dobrym materiałem na kolejnego gorliwego antyklerykała, antyteistę. Świadectwem tego, że dyskryminacja na tle religijnym jest dziś w Polsce poważna i w strukturze społeczeństwa sięga aż relacji rodzinnych. Co mogę powiedzieć: przyłącz się do nas.
|
|
 | | Kurylas Bartlomiej (87 punktów) | jeżeli Twój ateizm nie jest tylko objawem buntu przeciw rodzicom, systemowi, wiatrakom etc to musisz im jasno wyjaśnić o co chodzi. jeżeli są głęboko wierzący to powiedz, że największym kłamstwem i największym grzechem jest branie komunii nie wyznając i nie wierząc w jej istotę; jeżeli są tzw. niepraktykującymi katolikami to tylko im powiedz, że Ty sobie z religii żartów robić nie będziesz, że szukasz... a przymuszanie Cię oddala w myśl starej zasady "na złość tacie, nasram w gacie"
...żyj tak, by umierając, nie powiedzieć, że nie potrafiłeś żyć...
|
|
|  | | lammas (230 punktów) | Dobrze powiedziane. A co do cudów to proponuję popatrzeć jak to się ma w innych religiach (ponieważ w każdej religii cuda występują). Jeżeli chcesz być bardziej drastyczna to wspomnij na jakieś "cudowne", "niewytłumaczalne" zjawiska w obrządkach vodoo. Aha tylko nie myśl, że cuda można wytłumaczyć, jeżeli się poświęci temu wystarczającą ilość czasu. Jest prosta zasada: nie da się wytłumaczyć czegoś, czego nie ma. Pozdrawiam
|
|
| |  | | Władek Lichacz (2050 punktów) | >A co do cudów to proponuję popatrzeć jak to się ma w innych religiach (ponieważ w każdej religii cuda występują). Jeżeli chcesz być bardziej drastyczna to wspomnij na jakieś "cudowne", "niewytłumaczalne" zjawiska w obrządkach vodoo. Aha tylko nie myśl, że cuda można wytłumaczyć, jeżeli się poświęci temu wystarczającą ilość czasu. Jest prosta zasada: nie da się wytłumaczyć czegoś, czego nie ma.
Naukowcy kiedyś wzięli pod lupę cuda tzw. Ojca Pio - i co się okazało - kompletne dno. Z ogromnej ilości jego niby cudów nie udało się potwierdzić ani jednego.
Najstarszy katolicki cud - cud krwi św. Januarego, polega na tym, że kilka razy do roku jego grudka krwi zmienia postać z ciała stałego w płynną - okazało się to wyjątkowo ordynarnym oszustwem. Po zbadaniu stwierdzono, że jest to tylko mieszanina kilku składników chemicznych i taki cud to każdy sobie może zrobić. Wystarczy tylko zebrać te składniki wrzucić do fiolki i nią potrząsnąć. Podobnież on jest już od tysiąca lat. Tysiąć lat kłamstw i oszustw, a tzw. wierni nadal w to wierzą. Sprawa o tyle haniebna, że krk w swej historii wielokrotnie na ten cud się powoływał, nawet papieże. O przeprosinach nie słyszałem, a o zwrocie wyłudzonych pieniędzy to nawet nie warto wspominać. Tyle warte są także pozastłe. Przy obecnym poziomie wiedzy nie wszystko można wyjaśnić, natomiast katolickie cuda to niestety w pełni świadome oszustwa.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Szczerze mówiąc, jakoś ominęło mnie formalne obalenie cudu krwi Januarego. Masz może jakieś materiały na ten temat, lub odnośniki do nich?
|
|
| | | |  | | Władek Lichacz (2050 punktów) | >Szczerze mówiąc, jakoś ominęło mnie formalne obalenie cudu krwi Januarego. Masz może jakieś materiały na ten temat, lub odnośniki do nich?
O jego obaleniu dowiedziałem się stosunkowo niedawno - kilka, góra kilkanaście miesięcy temu. Były problemy, gdyż krk nie chciał udostępnić tej "grudki krwi" badaczom. Jednak udało im się - i wyszło to co zwykle w takiej sytuacji. Niesteyty nie z sieci. Był program w telewizji polskiej, tzw. publicznej. Słyszałem o nim wcześniej, dlatego z ciekawości obejrzałem ten program - dlatego, że podobnież najstrszy. Dziennikarze byli zainteresowani głównie reakcją wiernych na fakt obalenia tego cudu przez naukowców. Byli ciekawi czy ludzie będę tu jeszcze przychodzić i oczekiwać np. wyzdrowienia. Rozczarowali się i to bardzo. Reakceje wiernych były zwykle typu: a ja i tak będę wierzył!
|
|
| | | | |  | | martines | >O jego obaleniu dowiedziałem się stosunkowo niedawno - kilka, góra kilkanaście miesięcy temu. Były problemy, gdyż krk nie chciał udostępnić tej "grudki krwi" badaczom. Jednak udało im się - i wyszło to co zwykle w takiej sytuacji.
Cuda trzeba obalać, obalać trzeba cuda!!! Ludzie i tak będą wierzyć, ale obalenie jakiegoś cudu to zawsze plus dla nas.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >O jego obaleniu dowiedziałem się stosunkowo niedawno - kilka, góra kilkanaście miesięcy temu. Były problemy, gdyż krk nie chciał udostępnić tej "grudki krwi" badaczom.
Dlaczego mnie to nie dziwi?
> Jednak udało im się - i wyszło to co zwykle w takiej sytuacji. >Niesteyty nie z sieci. Był program w telewizji polskiej, tzw. publicznej.
Że też TVP dopuściła program, traktujący o obaleniu chrześijańskiego cudu. Nie do wiary.
> Słyszałem o nim wcześniej, dlatego z ciekawości obejrzałem ten program - dlatego, że podobnież najstrszy. Dziennikarze byli zainteresowani głównie reakcją wiernych na fakt obalenia tego cudu przez naukowców. Byli ciekawi czy ludzie będę tu jeszcze przychodzić i oczekiwać np. wyzdrowienia. Rozczarowali się i to bardzo. Reakceje wiernych były zwykle typu: a ja i tak będę wierzył!
Esatto! Często w argumentacji powołują się na cuda: "a jak masz zamiar je wyjaśnić?", a kiedy już się wyjaśni, to twierdzą że albo akurat ten jeden faktycznie był fałszem, albo przecież tak naprawdę to nie cuda mają świadczyć o istnieniu boga.
Stan ludzkich umysłów pod pewnymi względami jest jedną wielką tragedią.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ha! Prosto, dosadnie i na temat. Plusik.
|
|
| Maciej Szuba (83 punktów) | > Od kiedy powiedzialam swojej siostrze, ze nie wiem czy> wierze w Boga i ze uwazam ze wszystko mozna wyjasnic tylko> potrzeba czasu. Jednak ona ciagle szuka dowodow istnienia> Boga, zebym uwierzyla (jednak jeszcze mnie nie przekonala)> i ciagle chce zebym jej wyjasnila jakies rzeczy (np.> opetanie, cuda...) na czego wyjasnienie potrzeba przecież> czasu.Bardzo dobrze robi. Zmusza Cię do myślenia nad tym. A nuż okaże się, że to jest bunt młodzieńczy i Ci przejdzie ? Albo natrafisz na takie argumenty, które umocnią Cię w stanowisku. Dyskusja nigdy nie jest złą rzeczą, dobrze, że w ogóle jest. Oczywiście, o ile jest na sprawiedliwych i uczciwych zasadach. Jednak do kosciola ciagle chodze, bo rodzice nie > musza wiedziec o moich pogladach (zreszta i tak kazaliby mi> chodzic). Wychodzi na to, ze tylko Wy znacie moje poglady i> moj jeden kumpel.Rodzice nie mogą Cię zmusić do uczęszczania na msze. Pokaż im Konstutucję : Art. 48, p. 1 oraz Art. 53, p.1, p. 3 i p. 6 - ja to mojej matce zawsze pokazuję; ona mówi, że ma w głębokim poważaniu Konstytucję, a to znaczy, że nie ma argumentów  A poza tym, co za problem wyjść z domu i się przejść gdzieś na tą godzinkę ? Jest to trochę tchórzliwy sposób, przyznam, ale lepsze to, niż wieczne kłótnie.
|
|
 | | Crown (78 punktów) | >A poza tym, co za problem wyjść z domu i się przejść gdzieś na tą godzinkę ? Jest to trochę tchórzliwy sposób, przyznam, ale lepsze to, niż wieczne kłótnie.
Czy ja wiem czy tchórzliwy? Raczej zgodny z zasadami "i wilk syty, i owca cała" oraz "czego nie zobaczą, to ich nie zaboli". A że lepsze niż wieczne kłótnie - to racja.
Jeżeli chodzi o "młodzieńczy bunt", czytałem kiedyś bardzo mądre zdania, cytuję z pamięci, może ktoś mi podpowie skąd to jest: "Niech młoda osoba powie, że nie wierzy w Boga - jest to bunt młodzieńczy, niech powie to osoba w średnim wieku - to na pewno kryzys wieku średniego, osoba starsza? - to z pewnością rozczarowanie, brak złudzeń, gaśnięcie"
Jeżeli chodzi o trzymanie poglądów tylko dla siebie, owszem, możliwość, że się je zmieni istnieje. Problem w tym, że jeżeli nasz światopogląd jest oparty na przemyśleniach a nie na buncie, naprawdę nie ma sensu się z tym kryć. Tym bardziej, że pewne korzyści z tego osobiście miałem (większa wolność światopoglądowa, możność bycia sobą, "zakazana" - ale tylko do pewnego czasu literatura)
|
|
 | | martines | > Rodzice nie mogą Cię zmusić do uczęszczania na msze. Pokaż im Konstutucję : Art. 48, p. 1 oraz Art. 53, p.1, p. 3 i p. 6 - ja to mojej matce zawsze pokazuję; ona mówi, że ma w głębokim poważaniu Konstytucję, a to znaczy, że nie ma argumentów Ha!, u mnie to samo. "Co nas konstytucja obchodzi"- no pewnie... > A poza tym, co za problem wyjść z domu i się przejść gdzieś na tą godzinkę ? Jest to trochę tchórzliwy sposób, przyznam, ale lepsze to, niż wieczne kłótnie.Długi spacerek nie zaszkodzi. Można się dotlenić...
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Rodzice nie mogą Cię zmusić do uczęszczania na msze. Pokaż im Konstutucję : Art. 48, p. 1 oraz Art. 53, p.1, p. 3 i p. 6 - ja to mojej matce zawsze pokazuję; ona mówi, że ma w głębokim poważaniu Konstytucję, a to znaczy, że nie ma argumentów > Ha!, u mnie to samo. "Co nas konstytucja obchodzi"- no pewnie...To właśnie świadczy o prawdziwej wartości konstytucji- podejście do niej obywateli. Zresztą... po ostatniej wypowiedzi I Kaczora RP, widzę że tak naprawdę jest warta tyle co papier toaletowy, bo jednym i drugim podciera się u nas tyłki. > >A poza tym, co za problem wyjść z domu i się przejść gdzieś na tą godzinkę ? Jest to trochę tchórzliwy sposób, przyznam, ale lepsze to, niż wieczne kłótnie.> Długi spacerek nie zaszkodzi. Można się dotlenić...Wolałbym iść na spacer wtedy, kiedy mam ochotę, a nie kiedy muszę.
|
|
| Thorvoy (6588 punktów) | No i niedobrze. Powiedz wszystkim, jakie są Twoje poglądy, nie uciekaj w konformizm. Wiem, łatwo mi mówić, bo mam to już za sobą.
|
|
 | | martines | > No i niedobrze. Powiedz wszystkim, jakie są Twoje poglądy, nie uciekaj w konformizm.Ja nie uciekłem, powiedziałem. W szkole jest OK, w domu dostałem w gębę, ale opuchlizna szybko zeszła.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Cholera, tu się nie ma co śmiać.
Pogadaj poważnie z rodzicami, że siłą nie można zmuszać nikogo do poglądów. Jeśli będą robić to dalej, przykro mówić, ale wyrodne to rodzicielstwo.
|
|
|  | | Zyga (1539 punktów) | > w domu dostałem w gębę, ale opuchlizna szybko zeszła.
No to faktycznie masz "nieciekawie".
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | > wszystko mozna wyjasnic tylko> potrzeba czasu.Zdecydowanie wszystko można wyjaśnić. Niektórzy nie potrzebują nawet czasu - w sekundę odpowiedzą "To sprawka Boga"  > Jednak do kosciola ciagle chodze, bo rodzice nie> musza wiedziec o moich pogladach (zreszta i tak kazaliby mi> chodzic).Nooo, pamiętam ten motyff  Ja szłam, owszem, niedzielny spacereq na zdrowie, ale jak było ciepło, to siedziałam na zewnątrz i czytałam książki. Schizz, nie? Absolutnie się nie kryjąc; wychodziłam z domu z knigą. W końcu im przeszło. Takie pośrednie działanie jest lepsze  > Wychodzi na to, ze tylko Wy znacie moje poglady i> moj jeden kumpel.Spoko oko, złe wieści się szybko rozchodzą  Pozdrawiam i życzę usłanej różami drogi do racjonalizmu
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | Należy :) | Aaa, no i przecież clue... Odpowiedź na pytanie zawarte w temacie. Czy warto, to zależy od subiektywnego odbioru skutków takiego postępowania. Ja generalnie jestem za rezygnacją z uzewnętrzniania się, kiedy nie trzeba. Nie lubię kłótni. Dyskusje - owszem, ale nie zawsze da się w tym społeczeństwie, cnotą jest umieć to wyczuć. Ale nie należy "dla świętego spokoju" pozornie przyjmować innych poglądów - to jest be i posiada wewnętrzne fuj  Jak trzeba - obstawiać przy swoim! Męczennicy za wiarę też tak robili... Wydawać by się mogło, że źle na tym wyszli, ale teraz są sławni, a przede wszystkim - chyba do końca mieli satysfakcję. A nie to jest najważniejsze? Przecież i tak wszyscy umrzemy, a życia pozagrobowego nie ma...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|