 |
Hedonizm? Problemy z życiem codziennym. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-01-2007 21:40 | hiyoshiro (278 punktów) | Hedonizm? Problemy z życiem codziennym. | Witam! Ostatnio mam pewien problem, ale to raczej z samym sobą niż ze światem zewnętrznym. No ale w końcu po to jest to forum, by pomóc rozwiązywać problemy. A więc ostatnimi czasy uświadomiłem sobie że za dużo czasu marnotrawię przy komputerze, mógłbym ten czas z powodzeniem wykorzystać na inne, o wiele lepsze cele, tj na rozwój, na naukę, na coś pożytecznego co później zaowocuje. Wiadomo, pęd do wiedzy i samorozowju i te sprawy. Postanowiłem że będę czytał więcej książek, uzupełnię bibliografię Nietzschego, nie będę marnował czasu na głupoty. Ale niestety jak wiadomo, to nie jest takie proste. Jak pisał Wolter "Wszyscy robimy postanowienia rano, zaś głupstwa robimy dzień cały" Wiem że dobre książki są doskonale pożyteczne; chciałbym pośiąść wiedzę w nich zawartą, ale nie wiem dlaczego (SIC!!) muszę się zmuszać do ich czytania! nie przychodzi mi to tak zupełnie samoistnie, że chwytam je dla przyjemności, dlatego uważam to za problem. Przecież chcę wiedzieć jak najwięcej, chce stawać się coraz lepszy, ale boli mnie fakt, że muszę się zmuszać sięgając po książki. Być może sięgam po nie te, które mnie naprawdę interesują? A może czas pozbyć się komputera? Zdecydowanie łatwiej przychodzi mi nic nie robienie, niż robienie czegoś pożytecznego, a świadomość tego jest moim wielkim utrapieniem. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| lipschitz (1674 punktów) | Wolter nie miał racji, bo niektórzy robią postanowienia wieczorem i do rana im te głupoty przechodzą  Nie ma co generalizować, można mieć komputer, czytać ciekawe książki itd. Są też ludzie, którzy przeczytali te poważne dzieła, ale niewiele im przybyło, poza tym, że mogą je cytować.
|
|
 | | hiyoshiro (278 punktów) | > Są też ludzie, którzy przeczytali te poważne dzieła, ale niewiele im przybyło, poza tym, że mogą je cytować.To nie była ofensywa w moją stronę  ?? Chodzi mi o to że tracę dużo czasu, i mam tego świadomośc, i to tracenie czasu mi się nie podoba, ale nijak nie mogę tego zmienić, po prostu przyzwyczaiłem się do nic nie robienia - a jest to zły nawyk.
Neurosis
|
|
|  | | Kornowski (835 punktów) | Dwóch znajomych rozmawia na czacie: - Wiesz za dużo ostatnio spędzam czasu przy komputerze - to może przeczytaj jakąś książkę? - Wiesz że to dobry pomysł, ściągnąłem ostatnio e-book z Shakespearem w oryginale Samo spędzanie czasu przed komputerem nie jest niczym złym. Liczy się to co robisz z tym czasem - czy uczysz się czegoś nowego, rozwijasz się, pogłębiasz swoje zainteresowania czy też tracisz czas na czatowanie, bezproduktywne kłótnie na forach czy inne bzdety. Aby się nauczyć czegoś nowego wystarczy dostęp do internetu nieco pewności siebie, i uporu. Gdy ja zaczynałem swoją przygodę z grafiką komputerową miałem do dyspozycji jedną książkę wątpliwej jakości. Dziś są setki forów i tysiące tutoriali - wystarczy chcieć. Stworzenie własnej strony WWW daje nie tylko satysfakcję, ale też uczy czegoś więcej niż tylko podstaw HTML. PS WAŻNE: cokolwiek robisz przy komputerze rób mikroprzerwy co 30-40 minut lub częściej np: skocz do kuchni po coś do picia, kilka skłonów itp. Zresztą nie musisz o tym teraz pamiętać, za jakiś czas nadgarstki, oczy, kręgosłup i krążenie w nogach będą Ci systematycznie przypominać.
|
|
| |  | | Kornowski (835 punktów) | Troszkę rozwinę: >Stworzenie własnej strony WWW daje nie tylko satysfakcję, ale też uczy czegoś więcej niż tylko podstaw HTML.
Przekuj swoje komputerowe hobby na jakiś bardziej produktywny rodzaj zabawy. Nawet jeśli przykładowy HTML się do niczego nie przyda to niejako przy okazji podciągniesz inne umiejętności (np logikę czy zdolności analityczne), Czego byś prawdopodobnie nie zrobił korzystając z nudnych podręczników.
PS Jeśli jednak chcesz przeczytać coś wartościowego o filozofii to polecam naprawdę fajną książkę "Świat Zofii" - kto powiedział, że książki do filozofii mają być nudne?
|
|
|  | | lipschitz (1674 punktów) | Absolutnie nie prowadzę tutaj żadnych ofensywnych akcji  Czasem po prostu nie dowierzam w to, co ma do powiedzenia tzw. człowiek oczytany, obyty, wykształcony, utytułowany itd. Wyciągam więc wniosek, że w jego wypadku ogromna wiedza nie wpłynęła na mądre wnioski. Nie generalizuje jednak, choć czasem mnie korci, bo na dobrą sprawę tym państwem zarządzają z reguły ludzie wykształceni  Wracając jeszcze na chwilę do marnowania czasu, myślę, że dużą rolę odgrywa tutaj zainteresowanie, takie szczere przyznanie się przed samym sobą, co mnie tak naprawdę pasjonuje. Czasem pytam o to ludzi i okazuje się, że nie mają żadnych pasji, coś lubią oczywiście, ale nie na tyle, aby pojawiło się pragnienie zgłębienia tematu. Pasja na pewno rozwiązuje w dużym stopniu problem marnowania czasu, wymaga z reguły go wiele. Wyznacza też kierunki poszukiwań, np. internet wówczas może stać się nieocenionym źródłem zdobywania informacji, następnie uzupełnianych o nowinki, pozwala także wejść w pewne środowiska, nawiązać kontakt z innym pasjonatami. Brak takich pasji, konkretnych zainteresowań w dużej mierze skomplikuje nasze położenie, coś robić trzeba, ale za bardzo nie wiadomo co, a kiedy nie wiadomo, to i nie ma przekonania, działania trwają krótko, bo i szybko zaczynają wygasać emocje. Można sobie oczywiście założyć, że kiedy zdobędę większą wiedzę, to coś się rozjaśni, ale... czyż nasza dzisiejsza wiedza nie bije na głowę wiedzy najtęższych głów średniowiecza? Nic więc z niej nie musi wyniknąć, miliony ludzi wiedzą dzisiaj więcej niż stare autorytety, ale sens gdzieś nadal pozostaje rozmyty. Nie neguję jednak wiedzy, tylko myślę, że lepiej zacząć od pasji, uświadomienia sobie swoich własnych zainteresowań lub ich braku. W tym drugim przypadku, myślę, że każde rozwiązanie może się sprawdzić, gdyż być może zmiana uwarunkowań sprawi, iż zdamy sobie sprawę z tego, że jednak pewne rzeczy nas bardziej ciekawią lub poznamy nowe. Nie jest to pewne, być może rzucenie się w wir wiedzy, być może przeciwnie, odcięcie się od informacji, być może rok spędzony na łonie natury, a być może cokolwiek, byleby nie było to tym samym, czym jest dzisiaj. Nie podoba mi się idea, wedle której najpierw stawia się cel do osiągnięcia a następnie upatruje w jego osiągnięciu zamierzonego, psychologicznego efektu jakim ma być np. wyzbycie się poczucia marnowania czasu  Co dalej, jeśli po latach wspinania się nadal to uczucie będzie istnieć? Dlatego zaczynałbym od samego uczucia, jestem niezadowolony, zrobię coś i sprawdzę, czy poczuję się zadowolony, zrobię to drugi, dziesiąty, setny raz, aż w końcu poczuję, że ta czy inna rzecz sprawia, iż uczucie znikło, że nareszcie położyłem się spać z czystym sumieniem. Trzeba eksperymentować, ot co, co oczywiście najłatwiej powiedzieć  Życzę pasji, szczególnie w odkrywaniu żródeł niezadowolenia i kto wie, może owo niezadowolenie jest siłą sprawczą tego, że chcemy wyemigrować z obecnego życia by poznać lepiej świat wokół  Pozdrawiam
|
|
| martines | Po co się zmuszać do robienia czegoś na co nie masz ochoty, a co i tak nie przysporzy Ci szczęścia. Im więcej człowiek filozofuje, tym bardziej się gubi i zapomina o tym co najważniejsze- o świadomości tego, że żyje i czas mu ucieka. Poza tym, znajomość wielu systemów filozoficznych nie czyni z nikogo filozofa. Warto się z nimi trochę zaznajomić, ale jaki to ma wpływ na nasze życie?. Czytaj te książki, które Cię interesują. Komputer to też pożyteczna rzecz, tak jak Internet. Grunt w tym, żeby nie marnotrawić czasu na jakieś głupawe gry, tylko na przykład czytać nowinki ze świata nauki, artykuły dobrych publicystów itp. Wielka filozofia i jej zgłębianie potrafi czasem mocno zmęczyć a i tak nie widać, by to coś zmieniało w życiu. Ja tak robiłem: dużo czytałem, myślałem o tej całej filozofii i co? I nic. Moją filozofią dalej jest to, że nie mam żadnej filozofii. Nie trafiają do mnie żadne teorie i koncepcje życia. Ktoś kiedyś powiedział (chyba Gombrowicz), że szkoda życia na teorię i filozofowanie. I chyba tak jest. Pewnie komuś może się wydawać głupie to co napisałem, ale ja tak to widzę. Pozdrowionka
|
|
 | | hiyoshiro (278 punktów) | dzieki martines  ale czekaj, żebym cie nie zrozumiał opacznie, nie mam sie w całości poświęcać hedonizmowi  ??
Neurosis
|
|
|  | | martines | > żebym cie nie zrozumiał opacznie, nie mam sie w całości poświęcać hedonizmowi ??Jasne, że nie. Życie nie składa się z samych przyjemności ani z samych obowiązków. Grunt to umieć dzielić czas pomiędzy pracę (naukę), relaks i odpoczynek. Inna sprawa, że czasami potwornie nie chce się uczyć, ale trzeba. Bez wykształcenia ma się niewielkie szanse na dobrą pracę.
|
|
|  | | oppla (52 punktów) | > dzieki martines  > ale czekaj, żebym cie nie zrozumiał opacznie, nie mam sie w całości poświęcać hedonizmowi ??> NeurosisW sumie czemu nie poświęcać się cały czas hedonizmowi czyli uszczęśliwianiu siebie? Wszystko zależy od tego czym dla ciebie jest hedonizm. Hedonizmem właśnie może stać się uprawianie jakiejś pasji. Dla jednych to np. spacery z psem a dla innych np.gra na komputerze. W twoim wypadku najprawdopodobniej gra nie jest hedonizmem bo czujesz dyskomfort. Z tym, że trzeba pamiętać , żeby uprawianiem hedonizmu, nie ograniczać wolności innych  pozdrawiam. oppla
|
|
| krutki (1550 punktów) | Witam.  Ze mną jest ostatnimi czasy podobnie. Wydaje mi się jakbym marnował czas siedząc przy komputerze i szukając różnych rzeczy w Internecie. Ale przecież tak jak napisał ktoś wyżej, nie trzeba marnować tego czasu na coś, co wydaje się niepotrzebne, bezużyteczne. Internet teraz to też duża kopalnia wiedzy, podejrzewam, że nie tak dalece odbiegającej od książki - tyle, że wydawane na papierze dla łatwiejszego czytania i zarobku wydawców/autorów. Czas jaki spędzam w Internecie można określić "straconym", ale jeśli odpowiednio się z jego zasobów korzysta to jest jak najbardziej pożyteczny. Osobiście staram się szukać dużo. Kiedy przeczytam jakiś ciekawy artykuł naukowy, staram się znaleźć następne teksty źródłowe, nawet po angielsku (choć u mnie z tym nie najlepiej) - tylko po to by poszerzać słownictwo. Przy tym ważne jest to by nie tyle czytać, co czytać ze zrozumieniem - wtedy korzyść jest podwójna - bo nie dość, że nie zmarnowałeś czasu, to w dodatku wiesz i rozumiesz co opisuje autor. Satysfakcja gwarantowana. Tak się rodzi ciekawość i chęć do dalszych poszukiwań.  A jeśli naprawdę czujesz się niekomfortowo siedząc przed monitorem, to wyjdź na świeże powietrze, zrób sobie dłuższy spacer, popatrz na blask Słońca/gwiazd/Księżyca, poobserwuj naturę i zauważ jak dookoła jest pięknie  Pozdrawiam
"For ever we will be what we want to be" *** Ośrodek Trójmiejski
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | Twój problem polega na tym, że tylko Ci się wydaje co naprawdę byś chciał. Każdy powinien nauczyć się wsłuchać we własne sumienie i robić to, co mu naprawdę sprawia przyjemność. Bo na tym, przynamniej wg mnie, polega życie. A tu nawet wspomniałeś w temacie o hedonizmie. To jest cel, a ścieżki są różne, jak różni są ludzie. Trudno jest spojrzeć na swoje pragnienia bez społecznego filtru. Czujesz się nieswojo, bo uważasz, że obijanie się jest Złe. Bo co, bo społeczeństwo tak uważa? Normalnośc nie musi być kwestią statystyki. Think about it. Co do książek, może faktycznie sięgasz nie po te co trzeba. Szukaj, a znajdziesz. Z drugiej strony ludzie raczej nie lubią monotonności, więc pewnie i siedzenie przed kompem Ci się znudzi. Pamiętaj, żeby być otwartym na każdą np. formę działalności i wszystkiego spróbować, bo naprawdę nigdy nie wiadomo co akurat jest dla Ciebie. Wszystko to wiem z autopsji. Może śmieszny przykład, ale jednak: zawsze byłam wrogiem piłki nożnej, uważałam to za prymitywny sposób rozładowania. Pewnego razu przez przypadek, do towarzystwa, obejrzałam meczyk... naprawdę mnie wciągnęło=D Nie osądzaj po pozorach i naucz się żyć sam. Nie chodzi o to, aby się izolować od innych, ale żeby zniwelować ich wpływ na Ciebie. Pozdrawiam
|
|
 | | hiyoshiro (278 punktów) | Dzięki wam za odpowiedzi, każda mi dała nieco do myślenia. Ode mnie dodam tyle, że wybarłem się dzisiaj do księgarni w poszukiwaniu książki, którą przeczytałbym z chęcią i ochotą. Znalazłem takową, cieniutką (68str) pozycję Martina Heideggera pt. "Wyzwolenie". Otóż nie piszę o tym dlatego, żeby powiedzieć, iż czytanie przychodzi mi teraz łatwiej, bo tak nie jest. Chodzi o to, że ta wybrana przypadkowo książka mówi o temacie tej dyskusji! Nie wiem czy jest to przypadek czy nie, Heidegger powiada w niej o wyzwoleniu od "rzeczy", o woli do "namysłu". Naprawdę mi się to podoba, ale najbardziej niesamowite jest to, że zakładam ten temat, a następnego dnia znajduję (PRZYPADKOWO!) książkę, która naprowadza mnie na pewną związaną z nim drogę! Widzę w tym szczęśliwy traf, ale to już raczej się nadaje do innego tematu pt. "Przypadek" który założyłem w tym samym dziale ... wszystko zaczyna się układać w jedną logiczną całość. A może to jakieś złudzenie lub deja vu? dobra, nie zanudzam już. Wiem, że ten post nie wnosi za dużo do dyskusji, chciałem się tylko podzielić z wami pewnymi spostrzeżeniami jak to się wszystko dalej toczy.. Poza tym, odnosząc się jeszcze do wypowiedzi lipschitza i paru innych osób: również uważam że posiadanie jakiejś pasji lub hobby w dużym stopdniu eliminuje marnotrawienie czasu. Ja mam ten problem, że swojego hobby (jeszcze) nie sprecyzowałem. Ale szukam, i mam zamiar szukać, bo nie można nie chcieć "walczyć o lepszą przyszłość"  Tak więc trzeba próbować, czy dane rzeczy dają jakieś poczucie spełnienia czy nie, może w końcu znajdę coś dla siebie. pozdrawiam
Neurosis
|
|
|  | | Patty Matheson (2087 punktów) | > najbardziej niesamowite jest to, że zakładam ten temat, a następnego dnia znajduję (PRZYPADKOWO!) książkę, która naprowadza mnie na pewną związaną z nim drogę! Widzę w tym szczęśliwy traf, ale to już raczej się nadaje do innego tematu pt. "Przypadek" który założyłem w tym samym dziale ... wszystko zaczyna się układać w jedną logiczną całość. A może to jakieś złudzenie lub deja vu?To się fachowo nazywa rezonans  Zdarzenia o podobnej częsotliwości miałyby się przyciągać [sic!]. Takie dziwne gadanie, ale poza bełkotem coś się może kryć, tym ardziej że rezonans pod różnymi postaciami jest naprawdę zauważalny, nie powiecie mi, że nigdy nie doświadczyliście ego fenomenu? Tłumaczy się to psychologicznie i fizycznie; ja uważam, że to może być ciekawy przejaw jedności Świata w jego fundamentach. Kto wie, czy Twoja podświadomość nie wiedziała o tej książce?  Sorki za dygresję, ale samo się narzuciło
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|