 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-01-2007 23:01 | Jurkowski (61 punktów) | Ludzie... | A ja mam troche bardziej przyziemną sprawę niż Wszechświat  Chodzi mianowicie o sprawy damsko-meskie (tak, wiem to juz jest oklepany temat hehe). Mianowicie spotykam sie od jakiegos czasu z pewna blondynka - gleboko wierzaca katoliczka - rozumiemy sie praktycznie bez slow, ale...no wlasnie, ale, wszystko jest w jak najlepszym porzadku dopoki tematy rozmow nie zejda na kosciol, wiare, czy ogolnie na wartosci w zyciu. Ona wychodzi z zalozenia, ze tylko i wylacznie katolik ma sumienie, uczucia i potrafi wspolczuc. To tak w duzym skrocie. Od dziecka byla wychowywana na osobe wierzaca, do poduszki czytano jej biblie zamiast bajek. W duzym stopniu takie postrzeganie swiata to wplyw jej rodzicow. I teraz moje pytanie - jak mlodej osobie, o juz dosc gruntownie uksztaltowanemu spojrzeniu na swiat, mozna pokazac, ze mozna zyc inaczej, ze istnieja tez ludzie nie-katolicy. Tak naprawde, to jak w ogole komukolwiek, kto gleboko wierzy, mozna pokazac alternatywe tak, zeby nie stracic wiezi z dana osoba?... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Grzegorz Kobyliński (1679 punktów) | Może sam bądź dla niej przykładem ? Okazuj jej, że jesteś szczęśliwy, że jesteś "dobrym człowiekiem" mimo tego, że nie wierzysz. Tylko przy tym cały czas bądź sobą  Raczej nie ma jakiegoś konkretnego sposobu, który pomógłby Ci od zaraz. Tu raczej trzeba czasu i wytrwałości. Przy okazji możesz zwracać jej uwagę na "złych ludzi", którzy są katolikami. A takich raczej nam nie brakuje. Pozdrawiam i życzę powodzenia w nawracaniu dziewczyny
|
|
| nieobecny | > Ona wychodzi z zalozenia, ze tylko i wylacznie katolik ma sumienie, uczucia i potrafi wspolczuc.Wydaje ci się, że masz szczęście, a tymczasem masz pecha.
|
|
| Zyga (1539 punktów) | > Ona wychodzi z zalozenia, >ze tylko i wylacznie katolik ma sumienie, uczucia i potrafi >wspolczuc. To tak w duzym skrocie.
To dość głupie spotykać się z kimś o kim myśli się, że nie ma uczuć itp.
>Od dziecka byla >wychowywana na osobe wierzaca, do poduszki czytano jej >biblie zamiast bajek.
Całkiem możliwe że jeszcze się "nawróci".
|
|
 | | Izaak | Bracie, fakt faktem iż jak kobieta wyraźnie ma ukształtowany światopogląd to ciężko jest od niego oderwać, tym bardziej gdy jest on ślepy, jak wielu ludzi. Spróbuj małymi krokami pokazywać jej ileż sprzeczności jest w niektórych twierdzeniach katolików. Ale od fundamentu owej religi jaką jest sam Jezus chrystus sądze że jej nigdy nie odwleczesz, a nawet jeżeli, to nie próbuj. Po śmierci może się okazać, że to ona miała racje. Ale to tak tylko do głównych doktryn, to poślednie są w wielu to wielu przypadkach sprzeczne, nieprawziwe co czasem łatwo wykazać. Tego próbuj. Wszak w każym bądź razie powodzenia.
|
|
|  | | Grunberg (18 punktów) |
milosc jest prosze Panstwa ponadreligijna
zostaw jej religie w spokoju młody człowieku jezeli nie wyznajesz szatanizmu zyjcie dlugo i szczesliwie!
z powazaniem
dr med. Zygmunt Piotr Grunberg
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >zostaw jej religie w spokoju młody człowieku jezeli nie wyznajesz szatanizmu zyjcie dlugo i szczesliwie!
Wracaj do Norwegii, trollu.
|
|
| |  | | enfant (64444 punktów) | Co ma pan, doktorze medycyny, na celu pisząc tutaj? Irytowanie racjonalistów? Nie podejmuje pan, doktorze medycyny, dyskusji, tylko trolluje. Sądzi pan, doktorze medycyny, że takimi sposobami wywróci (czy jak to tam nazywacie) czytelników Racy?
Bez szczególnego poważania mgr dr hab doc prof niezwyczajny, student, enfant
|
|
| Thorvoy (6588 punktów) | Jeśli ta osoba nie jest wyrozumiała dla alternatywnych poglądów, nie da rady. Źle trafiłeś, jeśli chcesz znać moje zdanie.
|
|
 | | Grunberg (18 punktów) | >Co ma pan, doktorze medycyny, na celu pisząc tutaj? Irytowanie racjonalistów? Nie podejmuje pan, doktorze medycyny, dyskusji, tylko trolluje. Sądzi pan, doktorze medycyny, że takimi sposobami wywróci (czy jak to tam nazywacie) czytelników Racy?
Drogi Panie
zadaje tylko ważne pytania, o to m.in jakie państwo ateisci chca stworzyc, bo prosze Pana jesli ono ma byc podobne do pierwszego ateistycznego panstwa na swiecie Albanii to jest to katastrofa dla ludzkosci i humanizmu
z powazaniem;
dr med. Zygmunt Piotr Grunberg
|
|
| $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Szczerze powiedziawszy świetnie Cię rozumiem. Zagłębiłam dzisiaj moją siostrę w moje poglądy (co prawda nie do końca) i ona nie może sobie tego wyobrazić i nie może przeżyć, że akurat jej siostra dąży w strone ateizmu, jednak ja na prawdę nie potrafię wierzyć. Nie mogę przecież oszukiwać samej siebie, dlatego zaczynam powoli przyzwyczajać do tego moje otoczenie. Reakcja mojej siostry mnie przeraziła, ale mimo wszystko ja postępuję zgodnie z moimi poglądami i ty też tak postępuj. Wiem, że może okazać się to czasem trudne (sama to przechodzę, a to dopiero początek moich zamagań), ale nie musisz przekonywać dziewczyny na swoją stronę. Istnieją przecież małżeństwa ateistyczno-wyznające i ja nie widzę w tym nic złego.
|
|
 | | Jurkowski (61 punktów) | Wiem, i ja rowniez dopuszczam taka mozliwosc. Tylko ze owa dziewczyna nawet nie bierze takiej opcji pod uwage. Juz nawet nie mowie o malzenstwie, a jedynie o byciu ze soba. U niej jest to sprawa wychowania w tak bardzo katolickim domu, duzego wplywu rodziny i rodzicow. Ja nigdy nie mialem zmiaru jej "nawracac" na swoja droge, myslalem jedynie o normalnej, kompromisowej koegzystencji. Ale nawet z tym jest ciezko, poniewaz kazda dyskusja na tematy wiary i kosciola konczy sie poczatkiem klotni...Do tego dochodza jej wierzenia w sily zla, opetanie, grzech czytania np "Harry Potter'a" itp
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wiem, i ja rowniez dopuszczam taka mozliwosc. Tylko ze owa dziewczyna nawet nie bierze takiej opcji pod uwage. Juz nawet nie mowie o malzenstwie, a jedynie o byciu ze soba. U niej jest to sprawa wychowania w tak bardzo katolickim domu, duzego wplywu rodziny i rodzicow.
Jak dla mnie, powinieneś sobie darować. Mówi Ci to osoba, która od kuchni zna życie w związku z "nawiedzoną". Jeśli jesteś wrażliwym facetem, ryzykujesz swoją psychiką. Wierząca panna, albo zdrowie. Wybór należy do Ciebie.
> Ja nigdy nie mialem zmiaru jej "nawracac" na swoja droge, myslalem jedynie o normalnej, kompromisowej koegzystencji.
No way. To Ci się nie uda, jeśli pannie się nie odmieni. Ty sam przecież też nie uwierzysz na siłę, prawda?
> Ale nawet z tym jest ciezko, poniewaz kazda dyskusja na tematy wiary i kosciola konczy sie poczatkiem klotni...Do tego dochodza jej wierzenia w sily zla, opetanie, grzech czytania np "Harry Potter'a" itp
Dla Twojego dobra- zostaw pannę, niech szuka partnerów wśród swoich. To taka moja rada od serca. Jeśli zależy Ci na tak bardzo, że byłbyś w stanie oddać dla Niej życie, zaciśnij zęby i okłamuj Ją, mówiąc że też w to wszystko wierzysz. Po rozstaniu z moją prostestancką partią żałowałem, że nie zdobyłem się na takie okłamywanie. Teraz jestem szczęśliwy w innym związku, ale wspomnienia o tamtym pozostały. Bolesne wspomnienia.
|
|
| |  | | Jurkowski (61 punktów) | No i w tym momencie zaczyna sie juz dylemat moralny. Zyc w zgodzie z samym soba czy dla wlasnego szczescia zyc w klamstwie  w sumie z racjonalnego punktu widzenia to powinno sie wzajemnie wykluczac, ale....teoria to jedno, a zycie to drugie...A Ty uwazasz ze powinienes ja oklamywac i zostac z tamta kobieta? Jak dlugo dalbys rade tak grac?....
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > No i w tym momencie zaczyna sie juz dylemat moralny. Zyc w zgodzie z samym soba czy dla wlasnego szczescia zyc w klamstwie w sumie z racjonalnego punktu widzenia to powinno sie wzajemnie wykluczac, ale....teoria to jedno, a zycie to drugie...Ot, co. > A Ty uwazasz ze powinienes ja oklamywac i zostac z tamta kobieta? Jak dlugo dalbys rade tak grac?....Nie wiem, nie próbowałem. Nie chciałem Jej okłamywać i miałem cichą nadzieję, że to doceni.
|
|
| | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | > Zyc w zgodzie z samym soba czy dla wlasnego szczescia zyc w klamstwie w sumie z racjonalnego punktu widzenia to powinno sie wzajemnie wykluczac, ale....teoria to jedno, a zycie to drugie...Czy aby na pewno życie w kłamstwie da Ci szczęście? To co innego niż niewiedza; obłuda nie da Ci spokoju, zawsze będziesz się z tym męczyć. A tego żadna definicja Szczęścia nie obejmowała. Ale nie bądźmy pesymistami. Mimo że [najprawdopodobniej] jej nie nawrócisz, może byc między Wami nić porozumienia, ale ona musi Zrozumieć i Zatolerować. Kwestia leży chyba tylko w tym, że niektórym [Katolikom?] wydaje się, że tylko oni mogą być Dobrzy.
|
|
|  | | $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Masz ciężki przypadek i wiem, że to nie tak ławo po prostu odpuścić, zerwać... Myślę, że powinneś mimo wszystko trzymać na swoim, bo praktycznie nie masz nic do stracenia. Lepiej spróbować, niż później żałować...
|
|
|  | | Gosia (9452 punktów) | > Ja nigdy nie mialem zmiaru jej "nawracac" na swoja droge, myslalem jedynie o normalnej, kompromisowej koegzystencji.
"Normalna, kompromisowa koegzystencja" oznaczać będzie w tym wypadku jedynie TWOJE ustępstwa i rezygnację jedynie z TWOICH priorytetów.Nie oczekuj wzajemności. Tego nauczył mnie związek (już nieistniejący) z osobą wierzącą.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Jurkowski (61 punktów) | A czy bylo warto chociaz sprobowac?...bo jesli tak tzn, ze niczego nie stracilas. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Gosia (9452 punktów) | > A czy bylo warto chociaz sprobowac?...bo jesli tak tzn, ze niczego nie stracilas. Pozdrawiam  Czy było warto? I tak i nie.Tak, bo nauczyłam się oceniać ludzi po tym,jak postępują, a nie jakie głoszą poglądy. Tak, bo nauczyłam się egzekwować swoje prawa. Nie, bo straciłam zaufanie do ludzi wierzących, gorzej nawet.Gdzieś głęboko pod skórą siedzi we mnie przekonanie, że im ktoś głośniej mówi o swoim przywiązaniu do Boga, tym więcej spotka mnie od niego zła.To irracjonalne,staram się zagłuszać to przekonanie, ale ono jest. Poza tym, z zasady staram się nie rozpamiętywać niczego w kategoriach " czy było warto".Przecież to wszystko jest moim życiem, więc warto. Masz ciężki orzech do zgryzienia.Spróbujesz i zostaniesz zraniony, zrezygnujesz - a nuż ominie Cię najpiękniejsza rzecz w życiu. Wyboru musisz dokonać sam, niczyje doświadczenia nie mogą być Tobie w tej kwestii pomocne. Pozdrawiam.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | > Istnieją przecież małżeństwa ateistyczno-wyznające i ja nie widzę w tym nic złego.
Ja widzę. W kwestii wychowania dziecka, chociażby.
|
|
|  | | $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Wtedy trzeba iść na kompromis i wychowywać dziecko w wierze, ale tak żeby miało świadomość wyboru jaki może dokonać w każdej chwili od ukończenia 'iluśtam' lat. Chodzi o to, żeby mogło mieć wybór o jaki nie będzie musiało się sprzeczać z rodzicami, tylko dokonać swojego indywidualnego wyboru, wiedząc jakie ma możliwości.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Wtedy trzeba iść na kompromis i wychowywać dziecko w wierze, ale tak żeby miało świadomość wyboru jaki może dokonać w każdej chwili od ukończenia 'iluśtam' lat.
A dlaczego nie wychowywać w NIEWIERZE, a dopiero później dać mu możliwość wyboru? Dlaczego indoktrynować dzieciaka od samego początku, żeby potem miało napaćkane w głowie i nie mogło "na trzeźwo" wybrać swojej (nie)wiary.
|
|
| | |  | | hiyoshiro (278 punktów) | oczywiscie thorvoy, skoro można wybrać jedno (wychowanie w wierze), to można wybrać i drugie (wychowanie w niewierze). Ja jednak wychowam swoje dziecko zapewne w wierze, i nie po to by mu napaćkać, tylko dziecko potrzebuje pewnych obrazowych autorytetów i prawd. W dziecińswie, kiedy nie jest w stanie zorzumieć pewnych rzeczy, wiara w postaci katechizmu dla malutkich albo czegoś w tym stylu przesyła i obrazuje bardzo dobre treści, których bym nie chciał pozbawiać swojego potomstwa. Jasne, że można wychowywać dziecko bez wiary, ale ta cała otoczka religijności wpływa ma w dzieciństwie raczej więcej zalet niż wad.Uważam to za dobry podkład do tego, aby później samo mogło dokonać pewnych wyborów (chyba że będę miał dzieci które nie będą potrafiły myśleć i dokonywać samodzielnych wyborów). Od razu dziecka nie nauczysz wolnomyślicielstwa. Przynajmniej ja bym tak nie postąpił z moim. Bałbym się tak ukształtowanego umysłu. Ja zostałem wychowany w wierze i wcale nie mam żalu do moich rodziców. Czasami mi tam marudzą o kościele, ale dla mnie, to nie jest nic złego.
Neurosis
|
|
| | | |  | | hiyoshiro (278 punktów) | Poza tym, żeby coś odrzucić, trzeba najpierw to przyjąć. Jeśli moje dziecko odrzuci wiarę, będzie to konsekwencją wychowania w wierze. I nikt do nikogo nie będzie miał pretensji  pozdrawiam p.s. sorry za dwa posty, jeśli mozna zrobic z nich jeden to bardzo proszę o to adminów!
Neurosis
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Pozatym, żeby coś odrzucić, trzeba najpierw to przyjąć. Jeśli moje dziecko odrzuci wiarę, będzie to konsekwencją wychowania w wierze. I nikt do nikogo nie będzie miał pretensji  Ale przecież dziecko może równie dobrze PRZYJĄĆ wiarę w konsekwencji wychowywania w niewierze i swojego świadomego wyboru. Dlaczego nie w ten sposób? Przynajmniej sami nie będziemy robić wody z mózgu małemu.
|
|
| | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Ale przecież dziecko może równie dobrze PRZYJĄĆ wiarę w konsekwencji wychowywania w niewierze i swojego świadomego wyboru. Dlaczego nie w ten sposób? Przynajmniej sami nie będziemy robić wody z mózgu małemu.Teoretycznie, tak. Masz rację. W praktyce jednak droga odwrotna jest bardziej naturalna, a co za tym idzie - łatwiejsza. Poznajesz i przyswajasz wszystko "jak leci", a następnie, w miarę wzrostu świadomości (i wiedzy), odrzucasz sprzeczności, nielogiczności i ewidentne bzdury. Kierunek przeciwny jest znacznie trudniejszy, bo wymaga zaprzeczania oczywistościom już zinternalizowanym. Serdecznie pozdrawiam. PS. Przepraszam za interwencję w sprawie "dr medycyny"; to jednak Ty miałeś rację, ale wiem o tym dopiero teraz. A forma Twojej riposty i tak mi się nie podoba - nie zawsze cel uświęca środki. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Teoretycznie, tak. Masz rację. W praktyce jednak droga odwrotna jest bardziej naturalna, a co za tym idzie - łatwiejsza. Poznajesz i przyswajasz wszystko "jak leci", a następnie, w miarę wzrostu świadomości (i wiedzy), odrzucasz sprzeczności, nielogiczności i ewidentne bzdury.Nie wtedy, jeśli latami wmawiają Ci, że te bzdury są święte, a wątpienie w nie grozi wiecznymi mękami w ogniach piekielnych. > >PS. Przepraszam za interwencję w sprawie "dr medycyny"; to jednak Ty miałeś rację, ale wiem o tym dopiero teraz. A forma Twojej riposty i tak mi się nie podoba - nie zawsze cel uświęca środki.  Ano nie zawsze. Tylko człowiekiem jestem, panie Michale.
|
|
| | | |  | | Jurkowski (61 punktów) | Masz troche racji. Jednak zauwaz ze w procesie socjalizacji pierwotnej jak i wtornej dziecko nie jest jedynie wychowywane przez najblizsze otoczenie (czyt. rodzicow, rodzine). Istnieje tez presja grupy, wplyw wiekszosci itd. Twoje dziecko przyjmujac a priori wiare katolicka bedzie juz w pewien sposob uksztaltowane, poniewaz latwiej bedzie chlonac wszystkie informacje z tym zwiazane. A nie czarujmy sie, polski system szkolnictwa i wychowawczy to nie jest jakis ideal do nasladowania. Dlatego wg mnie przy wychowywaniu wlasnego dziecka, jesli chce sie juz byc do konca konsekwentnym to nalezy pokazywac mu jednoczesnie dwie rownolegle drogi rozumowania
|
|
| | | | |  | | Grunberg (18 punktów) | > Dlatego wg mnie przy wychowywaniu wlasnego dziecka, jesli chce sie juz byc do konca konsekwentnym to nalezy pokazywac mu jednoczesnie dwie rownolegle drogi rozumowania
wg.tego rozumowania drogi Panie nalezy pokazac dziecku 2 tory postepowania z czlowiekiem,mianowicie ze mozna go i przytulic i potem zabic to samo z miloscia seksualna-mozna pokazac milosc heteroseksualna ale mozna tez homoseksualna objawic
z powazaniem:
dr med. z Zygmunt Piotr Grunberg
|
|
| | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | No, teraz panie DOKTORZE MEDYCYNY, bardzo chciałbym wiedzieć jakim cudem na tej stronie: www.nauka-polska.pl/jako doktor medycyny NIE figuruje pan w bazie danych. Pan łaskawie teraz przytknie nos do monitora i powie czym to pachnie. Podpowiem: LIPĄ, drogi panie, LI-PĄ.
|
|
| | | | | | |  | | nieobecny | Przed wejściem na forum stoi wielka tablica, na której jest napisane: Prosimy nie karmić trolli. Dziękujemy.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Luzik, musiałem się upewnić.
|
|
| | | | | | |  | | Grunberg (18 punktów) |
jest Pan żyjąca hucpa drogi Panie
ww.strona internetowa nie bierze pod uwage doktoratow zdobytych w USA
z powazaniem:
dr med. Zygmunt Piotr Grunberg
|
|
| | | | | | | |  | | skrobak | To proszę podpisywać się physician ewentualnie family doctor.
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > jest Pan żyjąca hucpa drogi Panie> ww.strona internetowa nie bierze pod uwage doktoratow zdobytych w USACoś w tym jest.  Dobra, to moja ostatnia odpowiedź.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > W dziecińswie, kiedy nie jest w stanie zorzumieć pewnych rzeczy, wiara w postaci katechizmu dla malutkich albo czegoś w tym stylu przesyła i obrazuje bardzo dobre treści, których bym nie chciał pozbawiać swojego potomstwa.A przy okazji mówi: "istnieje bóg, który obiecuje raj za dobre uczynki i grozi piekłem za złe". Potem dziecko zaczyna w to wierzyć i ciężko mu z tego wyjść, bo zwątpienie jest grzechem, a za grzechy idzie się do piekła. > Jasne, że można wychowywać dziecko bez wiary, ale ta cała otoczka religijności wpływa ma w dzieciństwie raczej więcej zalet niż wad.A ja uważam, że jest zgubna. > Od razu dziecka nie nauczysz wolnomyślicielstwa.Wręcz przeciwnie. Dziecko, które nie jest indoktrynowane, jest małym wolnomyślicielem.  > Przynajmniej ja bym tak nie postąpił z moim. Bałbym się tak ukształtowanego umysłu.Że za mądry by wyrósł? > Ja zostałem wychowany w wierze i wcale nie mam żalu do moich rodziców.Ja mam. Mam żal o te stracone godziny w kościele i fakt, że dziś czuję się jak idiota, kiedy wspomnę sobie moje szczere modlitwy do powietrza. > Czasami mi tam marudzą o kościele, ale dla mnie, to nie jest nic złego.A dla mnie jest to irytujące.
|
|
| | | |  | | nieobecny | >Ja jednak wychowam swoje dziecko zapewne w wierze [...] dziecko potrzebuje pewnych obrazowych autorytetów i prawd. Dla dziecka autorytetem są rodzice i wszystko co mówią jest dla dziecka prawdą. Jakie prawdy przekażesz dziecku wychowując je na człowieka wierzącego w nonsensy? Jakim autorytetem i dlaczego chcesz zastąpić swój autorytet?
>W dziecińswie, kiedy nie jest w stanie zorzumieć pewnych rzeczy, wiara w postaci katechizmu dla malutkich albo czegoś w tym stylu przesyła i obrazuje bardzo dobre treści, których bym nie chciał pozbawiać swojego potomstwa. Jakie to bardzo dobre treści zawiera katechizm? Dekalog? Bez tego nie będziesz potrafił przekazać dziecku podstawowych norm moralnych? Co ty jesteś socjopata jakiś?
>Jasne, że można wychowywać dziecko bez wiary, ale ta cała otoczka religijności wpływa ma w dzieciństwie raczej więcej zalet niż wad. Jakie to są zalety?
>Uważam to za dobry podkład do tego, aby później samo mogło dokonać pewnych wyborów Indoktrynacja przygotowuje do dokonania wyboru?!
>Od razu dziecka nie nauczysz wolnomyślicielstwa. Dziecko rodzi się wolnomyślicielem. Nie rodzi się ani teistą ani ateistą, bo po prostu nikt nie rodzi się z pojęciem "boga" w głowie.
>Przynajmniej ja bym tak nie postąpił z moim. Bałbym się tak ukształtowanego umysłu. A co jest strasznego w tym, że dziecku nie wtłacza się do głowy religijnych bajek?
>Ja zostałem wychowany w wierze i wcale nie mam żalu do moich rodziców. Czasami mi tam marudzą o kościele, ale dla mnie, to nie jest nic złego. Jakie masz z tego korzyści?
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nieobecny, zarejestruj Ty się tutaj, bo nie mam jak przyznawać Ci kolejnych plusów za wypowiedzi.
|
|
| | | | | |  | | Petite Violette (273 punktów) | > Nieobecny, zarejestruj Ty się tutaj, bo nie mam jak przyznawać Ci kolejnych plusów za wypowiedzi.  Dodaje moj glos do wypowiedzi Thorvoy'a. Zarejestruj sie Nieobecny, ja tez chce dodawac plusiki. 
Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
|
|
| | | | | | |  | | Myflowers (2721 punktów) | I ja też, a chetnie bym te plusy Nieobecnemu wpisała
Nie ma nic bardziej przerażającego, niż głupota w akcji
|
|
| | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Przecież to jeyes, nie poznałeś? Być może będzie mógł się zarejestrować. Rozmawiałem z kim trzeba. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie poznałem.
Mam nadzieję, że wróci niebawem do grona zarejestrowanych.
|
|
| | | | |  | | hiyoshiro (278 punktów) | >wychowywać dziecko bez wiary, ale ta cała otoczka religijności wpływa ma w dzieciństwie raczej więcej zalet niż wad. >Jakie to są zalety? Np. dziecko uczy sie konsekwencji w chodzeniu do kosciola co niedziele; Chodzenie do kosciola jest bardzo dobre, czy to dla ateisty czy dla wierzacego. Dlaczego? bo jak ktos idzie tam pomyslec zamiast stac i klepać formułki to pójście do kościoła przeradza się w kontemplację albo medytację albo po prostu myślenie. Oczywiście można to samo robić w domu, ale ja najpierw zacząłem się zastanawiać nad pewnymi rzeczami w kościele. Wizyta tam była przyczynkiem do mojego późniejszego myślenia.
>Indoktrynacja przygotowuje do dokonania wyboru?! Mnie przygotowała. Co więcej; gdyby nie "indoktrynacja", to pewnie nie zastawiałbym się nad niektórymi rzeczami w takim stopniu jak robię to teraz. >Dziecko rodzi się wolnomyślicielem. Nie rodzi się ani teistą ani ateistą, bo po prostu nikt nie rodzi się z pojęciem "boga" w głowie. Zgoda.
>Jakie masz z tego korzyści? Ano takie, że zamiast leżeć i nic nie robić zdobywałem swojego rodzaju "doświadczenie". Mimo wszystko, kościół daje do myślenia(ale jak podchodzi się do tego z otwartym umysłem). Uważam to raczej za coś dobrego(ale bez przesady!), dlatego chce żeby moje dziecko miało jak najwięcej bodźców której zmuszają do refleksji. Dzięki temu może sie wykształcić naprawdę piękny umysł; uważam że daleko lepszy, niż przez pozbawianie wszystkiego co "złe" dookoła i karmienie go samimy wyselekcjonowanymi i filtrowanymi przez tatusia rzeczami, aby wzrastało w pięknym duchu ateizmu. Nie do końca taką drogę uważam za słuszną. Ale to moja sprawa - swoje dziecko możesz wychować po swojemu.
Was chyba rodzice musieli trzymać w klatkach i zmuszać do odmawiania różańców , że macie teraz takie żale. Ja to przełknąłem i żyję, i nie mam do nikogo cienia wyrzutów. Dzięki temu mam pewien pogląd na sprawę zarówno od strony wierzącego jak i ateisty. Nie mam pretensji, że rodzice wychowali mnie tak a nie inaczej, że ojciec wychowywał m nie w wierze swoich ojców. Powiesz wtedy: zgoda, ale skoro wiesz, że to obłuda to po co powtórzysz to wraz z swoim dzieckiem? odpowiedź już dałem wyżej. Jak będzie miało mózg i będzie myślało, to samo dojdzie do pewnych decyzji. Matematyka też jest obłudą, a sytuacje w niej występujące nie mają często miejsca w życiu realnym - a jednak każdy ją praktykuje..
Neurosis
|
|
| | | | | |  | | nieobecny | Początkowo miałem zamiar skomentować szczegółowo twoją wypowiedź, ale dałem sobie spokój, bo to byłoby rzucanie grochem o ścianę. Indoktrynacji przeprowadzana na tobie od dziecka zakończyła się pełnym sukcesem. Tobie dobrze z "wypranym mózgiem", tragiczne jest to, że swoim dzieciom zafundujesz to samo.
|
|
| | | | | | |  | | hiyoshiro (278 punktów) | >Początkowo miałem zamiar skomentować szczegółowo twoją wypowiedź, ale dałem sobie spokój, bo to byłoby rzucanie grochem o ścianę. Ja też sobie chciałem dać spokój z komentowaniem twojej wypowiedzi, ale milczeniem się nic nie zdziała, więc skoro chcesz mnie oświecić to proszę, chętnie posłucham kogoś mądrzejszego. >Indoktrynacji przeprowadzana na tobie od dziecka zakończyła się pełnym sukcesem. Niewątpliwie. Ale przyniosła chyba odwrotny skutek. Ja chce zafundowąć dziecku to samo? Ja chcę mojemu dziecku wskazać 2 drogi - nie pozbawie go żadnej alternatywy. A co do pełnego sukcesu, to religię uważam za coś, ponad co trzeba się wznieść, to jest przyziemie i nie rozumiem dlaczego poprzez to że przekaże mojemu potomstwu jakieś treści religijne spisujesz mnie na straty. Ja od niego/niej będę oczekiwał wyjścia ponad to (ponad religię). Chcę, żeby samo do tego doszło. Widzisz, nie mam zamiaru podawać dziecku nic na tacy, bo jeżeli samo sobie nie obierze owocu, to potem będzie miało problemy z innymi (rzeczami).
Neurosis
|
|
| | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Ja chce zafundowąć dziecku to samo? Ja chcę mojemu dziecku wskazać 2 drogi - nie pozbawie go żadnej alternatywy.
Dobrze, wskaż Mu te drogi, kiedy nie będzie od maleńkości indoktrynowany.
Widzisz, nie mam zamiaru podawać dziecku nic na tacy, bo jeżeli samo sobie nie obierze owocu, to potem będzie miało problemy z innymi (rzeczami).
Nie dawaj małemu dziecku ostrego noża do obierania owocu, bo raczej źle na tym wyjdzie. Poczekaj, aż nauczy się go używać.
|
|
| | | | | | | | |  | | Grunberg (18 punktów) | nalezy wskazac dziecku wiecej nie 2 drogi-nalezy go zaznajomic z tyloma religiami ile do tej pory stworzono!!
od hinduizmu poprzez swiadkow jehowy do katolicyzmu radiomaryjnego (nie dyskryminujmy je od urodzenia ma prawo wiedziec ze taka stacja istnieje)
hahaha drodzy Panstwo czy nie?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Dokładnie tak. | Dokładnie tak. Jednakże nie od urodzenia, a dopiero jak podrośnie i zdołamy w nim wyrobić pewną zdolność racjonalnego myślenia. I nie należy mu "powiedzieć", tylko z nim dyskutować. Bo jeśli chodzi o pewne religie, jak w/w "katolizyzm radiomaryjny", oraz sekty, na które jest wciąż nagonka, to dziecko prędzej czy później się o nich dowie. Są rówieśnicy, jest internet [rany, jak one szybko ucza się z tego korzystać!  ]. Najważniejsze jest właśnie przygotowanie dziecka do obrony przed próbami manipulacji, indoktrynacji, wyrobienie w nim odruchu _nieprzyjmowania niczego z góry_. Potem można samemu zaczynać dyskusje. Z drugiej strony, o pewnych światopogladach dziecko mogłoby się nie dowiedzieć w ogóle, więc zaszczepić w nim jakąś ciekawość świata i wiedzę obiektywną.
"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
|
|
| | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Odp: Ludzie... | >dziecko potrzebuje pewnych obrazowych autorytetów i prawd. W dziecińswie, kiedy nie jest w stanie zorzumieć pewnych rzeczy, wiara w postaci katechizmu dla malutkich albo czegoś w tym stylu przesyła i obrazuje bardzo dobre treści, których bym nie chciał pozbawiać swojego potomstwa.
Dla dziecka od lat najwcześniejszych, i aż do momentu popełnienia przez nich błędu, największym autorytetem są rodzice. Dzieci przejmują ich zachowania i takie tam. Dobry przykład rodzica działa silniej niż katechizm, który kojarz się zazwyczaj nijak tylko z knigą, a te ze szkołą i przymusem. Co więcej, jeśli ateista będzie chciał wpajać dziecku religię, w końcu małe wyczuje fałsz. Natomiast w małżeństwie mieszanym, jeśli np. Ateista nie przeszkadza żonie w wychowywaniu dziecka w religii, nie zdziw się w końcu [początku?] pytaniem "Mamo, a czemu tatuś nie chodzi do kościoła, a my tak?"
>Od razu dziecka nie nauczysz wolnomyślicielstwa.
Tu się mylisz. Mozna w dziecku rozwinąć samodzielne myślenie. [Nie mam jeszcze na to recepty, pracuję cały czas. Sama zamierzam sie dobrze przygotowac do macierzyństwa.] Wpajając dziecku utarte zasady stępisz mu rozum. Może i nauczy się, co jest ładne, a co be, ale ile ma to wspólnego z wolnomyslicielstwem? Nie lepiej, jakby samo do tego doszło?
>Ja zostałem wychowany w wierze i wcale nie mam żalu do moich rodziców.
To masz farta. Ja nie znam nikogo takiego, kto by porzucił Katolicyzm i nie miał żalu do rodziców. Natomiast wiem, że wielu rodziców, co odwaliło takiego "wychowanie w wierze", nie chciało źle, a jak widzę rezultaty, to mi ich czasem szkoda. No i nie jest wcale tak łatwo wyrobić w sobie zdolność wolnego myślenia po takiej siece. Zazwyczaj zostaje w takim odstępcy coś z katolickiego myślenia. Nie ma tej wolności i otwartości. Czesto wręcz zwraca się przeciwko.
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | Pokazać. | > jak mlodej osobie, o juz dosc gruntownie uksztaltowanemu> spojrzeniu na swiat, mozna pokazac, ze mozna zyc inaczej,> ze istnieja tez ludzie nie-katolicy.Po prostu pokazać. Nie mówić, nie przekonywać. Zachowywać się zgodnie z tym co uważasz; jeśli uważasz, że Ateiści też mają sumienie, mogą być dobrzy, to po prostu nie bój się tego okazywać. Jeśli Otoczenie ma oczy i myśli, to zrozumie. Moja przyjaciółka jest Katoliczką, Wierzy i jest z tego dumna. Wychowana w Religii nie porzuciła jej. Nie jest fanatyczką, może to istotna różnica. Może dlatego nie zrezygnowała ze znajomości z "ofiarą sekty", wielu innych współwyznawców by się na mnie tylko przeżegnało ze zgrozą  Nie kłócimy się o wiarę, bo wiemy, że to bez sensu. No, kiedyś dyskutowałyśmy o duszy, ale i tak skończyło się na tym, że jej wiara w duszę dodaje optymizmu, a ja tego nie potrzebuję i tyle. Kiedyś powiedziała mi, że jestem lepsza niż wielu Katolików. Ja tam to i tak wiem, ale ważne że sama to przyznała.
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Odp: Ludzie... | > Od dziecka byla wychowywana na osobe wierzaca, do poduszki czytano jej biblie zamiast bajek.A to jakaś różnica? 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | > A to jakaś różnica?  Owszem - i to duża. Bajki przeważnie dobrze sie kończą.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | Grunberg (18 punktów) | ja uciekalem od religii drodzy Panstwo cale prawie zycie, mnie przesladowoala-najpierw ojciec mnie slal do Chederu drodzy Panstwo,az sie niemal gojem dla niego stalem-gdyby nie wojna to co by bylo-wyklalby mnie prosze Panstwa okrutnie-matka mnie rozumiala oswiecona kobieta-nie nosila peruk rytualnych smiesznych i strasznych drodzy Panstwo-koszerne jadlem z przyzwyczajenia do lat 70-tyle mi religii zostalo i pejsy z broda ktore juz teraz zgolone choc broda zostala stalinista na mnie krzyczal- "mojsze srojsze boga nie ma sk......!!"
tak to bylo
|
|
| |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | ...i Parapety... | I widzą Drodzy Państwo co z człowiekiem może zrobić próba wychowania w religii w małżeństwie mieszanym... Skaza na całe dorosłe życie, aż strach się bać! Ku przestrodze 
"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
|
|
| | |  | | Grunberg (18 punktów) | Odp: ...i Parapety... | > I widzą Drodzy Państwo co z człowiekiem może zrobić próba wychowania w religii w małżeństwie mieszanym... Skaza na całe dorosłe życie, aż strach się bać!> Ku przestrodze  > "Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"drogi Panie co sie moze zrobic? no co? odwaznie? kolejne wyzwisko?
|
|
| | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | > drogi Panie co sie moze zrobic? no co?> odwaznie? kolejne wyzwisko?Primo, "droga Pani" jak już, jestem kobietą i mam to nawet w profilu. A jak już przy tym jesteśmy, pozwalam zwracać się do siebie po imieniu. Secundo i ultimo, nie chcę niczego nazywać, wyzywać, żeby nie prowokować, choć chyba właśnie niechcący to zrobiłam, ale czuję się usprawiedliwiona - nie znając ludzi, nie można przewidzieć ich reakcji. Uważam, niebezpodstawnie, użytkowników Forum za racjonalnie myślących, więc tylko zachęcam do obserwacji i kontemplacji. Sami niech wyciągają wnioski 
"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
|
|
| | | | |  | | Grunberg (18 punktów) | > >drogi Panie co sie moze zrobic? no co?> >odwaznie? kolejne wyzwisko?> Primo, "droga Pani" jak już, jestem kobietą i mam to nawet w profilu. A jak już przy tym jesteśmy, pozwalam zwracać się do siebie po imieniu.> Secundo i ultimo, nie chcę niczego nazywać, wyzywać, żeby nie prowokować, choć chyba właśnie niechcący to zrobiłam, ale czuję się usprawiedliwiona - nie znając ludzi, nie można przewidzieć ich reakcji. Uważam, niebezpodstawnie, użytkowników Forum za racjonalnie myślących, więc tylko zachęcam do obserwacji i kontemplacji. Sami niech wyciągają wnioski  > "Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"tak droga Pani czy ludzie racjonalni nie uwazaja ze zrobili sobie z rozumu,nauki,racjonalnosci kult tozsamy z religiamii zabobonami?
|
|
| | | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | >czy ludzie racjonalni nie uwazaja ze zrobili sobie z rozumu,nauki,racjonalnosci kult tozsamy z religiamii zabobonami?
Zdecydowanie tak nie uważają.
"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"
|
|
| Myflowers (2721 punktów) | Odp: Ludzie... | Ja bym tam sobie odpuściła i zabrała się za jaka rudą naturalną, nie farbowaną  Wiesz jak to jest, każdej babie sie zdaje, że tego swojego chłopa przerobi na swoje kopyto. I pewnie nie da Ci spokoju, dopóki nie przyznasz jej racji. Obym się myliła, jeżeli bardxo Ci na niej zależy. Pozdrawiam
Nie ma nic bardziej przerażającego, niż głupota w akcji
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|