 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-06-2007 21:56 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Więcej kaftanów. | Zacytuję samego siebie: "Nie dajmy się zwariować, tylu kaftanów nie ma".
Niemniej, robimy bardzo dużo nie tyle w celu zwiększenia produkcji kaftanów, ile w tym celu, by wzrosło zapotrzebowanie na kaftany. Może chodzi o to, by gwałtownie zdrożały.
Ciekawe, czyj kumpel produkuje te kaftany?
Gdy osoba wierząca nosi na szyi krzyżyk, stanowi to łagodną i nikomu nie narzucającą się afirmację wiary. Samo takie noszenie nikomu nie szkodzi, właściwie jest nawet sympatyczne. Po prostu uprzedza: jestem chrześcijaninem z wszystkimi tego skutkami.
Na użytek teoretyków racjonalizmu dodam, że tak, nie zawsze i nie w każdej sytuacji. Moglibyście nie wyjeżdżać z gdybaniem i teoretyzowaniem. Ze swymi oczywistościami, które dla czort wie czyjej satysfakcji musicie mieć potwierdzone.
Kiedy natomiast ateista głośno protestuje przeciw noszeniu takiego krzyżyka, pomijając już fakt, iż jest idiotą - czyni właśnie to samo, afirmuje swój światopogląd, ale w sposób szkodliwy i ograniczający czyjąś swobodę. Nie ma to nic wspólnego z racjonalnym myśleniem, nic wspólnego z kulturą.
Kaftany są wprawdzie dla bezpieczeństwa, lecz nie wiadomo dobrze, czyjego. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| nieobecny | No to zdrówko! Jeszcze po jednym? No co ty - sam będziesz łykał?
|
|
| APawłowski (1150 punktów) | Wychodzi na to że to tylko ateiści mogą obrażać czyjeś uczucia religijne, w druga stronę to nie ma prawa działać? Oczywiście spowodować obrazę uczuć religijnych u ateisty jest raczej trudno, ale jakieś tam uczucia ma. Moim zdaniem, takie zachowanie to jedynie trochę ładnie odegrana scenka rodzajowa, która i tak nie ma większego znaczenia, ale za to jest nośna propagandowo.
|
|
| J.Szulc (5723 punktów) |
Z tego, co dowiedziałam się o racjonalistach, nie wynikało, że muszą być "wojującymi żołnierzami niewiary". Odniosłam wrażenie, że to powinni być ludzie życzliwi, mądrzy, otwarci na wszystko co nowe. Racjonalizm, niestety, stał się przykrywką dla różnego rodzaju "cudaków", coś na wzór pewnej Młodzieży wszech.... dużo krzyku, zadymy, mało swoich przekonań. Taka pustka zadrukowana czyimiś "lotnymi" hasłami. Uważam, że rozmawiać należy z każdym, żeby chociaż spróbować poznać poglądy. Przekonałam sie, że w "pyskówkę" nie należy dawać się wciągać. W innym przypadku, to i chyba kaftan byłby zbyt małym zabezpieczeniem. Proponuję inaczej wprowadzić jeszcze obowiązkowe szczepienia p/wściekliźnie.
Pozdrawiam.
---
|
|
| estetka (708 punktów) |
> Gdy osoba wierząca nosi na szyi krzyżyk, stanowi to >łagodną i nikomu nie narzucającą się afirmację wiary. Samo >takie noszenie nikomu nie szkodzi, właściwie jest nawet >sympatyczne. Kiedy natomiast ateista głośno protestuje przeciw >noszeniu takiego krzyżyka, pomijając już fakt, iż jest >idiotą - czyni właśnie to samo, afirmuje swój światopogląd, >ale w sposób szkodliwy i ograniczający czyjąś swobodę. Nie >ma to nic wspólnego z racjonalnym myśleniem, nic wspólnego >z kulturą.
Pozwole sie nie zgodzic z takim przedstawieniem sprawy. samo dobranie slownicwta jest dla mnie lekko naciagane - chrzescijanin z krzyzykiem i slodycza w aureoli po jednej stronie i ateista , ktory protestuje -zwyczajnie szkodliwy idiota. hmmm
Zaden protest nie ogranicza niczyjej swobody, to raczej zabranianie prostestu ogranicza swobode. Umowmy sie, ze raczej prawo do noszenia krzyzykow ma ten kto wybiera go nosic a prawo do protestowania przeciw noszeniu krzyzyka ma ten, ktory uwaza , ze jest to w jakikolwiek sposb szkodliwy ,zeby nawet byl to nikiel alergizujacy w metalu lancuszka.
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Więc ja także nie zgadzam się z tobą, estetko.
Zakładając, że obie strony są normalne, łańcuszek na szyi z całą pewnością stanowi sprawę osobistą i nie powinien być odczytywany jako prowokacja. Podobnie oznaczenie krzyżem budynków związanych z kultem religijnym (kościołów, plebanii etc). Dla ateisty jest to jedynie suche oznajmienie, podobne napisowi "Sklep spożywczy", "Jubiler" itd. Z samego istnienia oznaczeń kultowych nie wynika żadne presja.
Problem rodzi się wówczas, gdy jedna ze stron wykazuje brak elementarnej tolerancji.
Tolerancja zaś, droga estetko wymaga ustępstw z obu stron.
|
|
|  | | estetka (708 punktów) |
> Problem rodzi się wówczas, gdy jedna ze stron wykazuje brak elementarnej tolerancji. > Tolerancja zaś, droga estetko wymaga ustępstw z obu stron. > dobrze,idzmy dalej tym tropem rozumowania... aby byc w zgodzie z normami tolerancji ateista nie ma prawa do sforulowania swojego sprzeciwu odnosnie ostentacyjnego- widocznego znaku religijnego noszonego przez innych ( mam nadzieje, ze dobrze sie rozumiemy, nie chodzi o to, czy maja racje ale czy maja prawo do wyrazania swojej racji) natomiast w tej samej sytuacji norma tolerancji dla osoby religijnej noszacej krzyzyk u szyi ... jest.... ? hmmm... no wlasnie tego mi brakuje gdy mowisz o ustepstwach z obu stron. wg mnie prawo do wyrazania swoich racji winien miec kazdy. Wolter powiedzial ( mogl powiedziec) "Nie zgadzam sie z wami ale bede sie bil do smierci abyscie mogli swoje poglady wyglosic" ( cytuje z pamieci).
co do osobistych znakow religijnych...hmmm ...jestem przeciwna i ch manifestowaniu... (gdyby ktos pytal) nie ze wzgledu na rozmiary krzyzyka ale dla samej zasady solidarnosci z kobietami muzulmanskimi opatulonymi w burka, dla ktorych ten worek zakrywajacy cialo od stop po czubek glowy jest takze znakiem przynaleznosci religijnej...
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Nie zakładam skrajności, zakładam normalność.
Prawo do sprzeciwu przysługuje wówczas, gdy coś przekracza normę, więc jest nienormalne. I na pewno przysługuje obu stronom.
Nieporozumieniem jest poczytywanie za ostentację noszenie krzyżyka - być może dlatego, że ateiści jeszcze takowego znaku nie wykombinowali dla siebie. Słusznie uważają, iż nie jest to potrzebne. Wierzący natomiast równie słusznie uważają, że to jest potrzebne... Kwestia punktu widzenia, droga estetko.
Powtarzam: samo noszenie nikomu nie przeszkadza, wrzask protestu - owszem.
Nie muszę tu chyba udowadniać swoich poglądów. Powiem tyle, że czułbym zażenowanie wobec takiego wrzasku.
|
|
| | |  | | APawłowski (1150 punktów) | Kiedyś paradowałem z przypiętym do garderoby opornikiem 0,5W 5,7kOhm i zostałem nietolerancyjnie potraktowany przez organ ówczesnej władzy, poprzez zastosowanie środków bezpośredniego przymusu. Nie było żadnego tłumaczenia, że to na okoliczność zawodową.
|
|
|  | | Brzozowska | >łańcuszek na szyi z całą pewnością stanowi sprawę osobistą i nie powinien być odczytywany jako prowokacja...
Nie zawsze. Osoby reprezentujące instytucje z mocy ustawy neutralne wyznaniowo nie powinny wyznania ujawniać. Wyznanie bowiem, jest tą stroną prywatności, którą ustawa wyróżnia.
Jeżeli pani z krzyżykiem reprezentowała np. polski urząd, to rozhisteryzowany pan formalnie miał rację.
>Z samego istnienia oznaczeń kultowych nie wynika żadne presja.
Niech więc sobie istnieją w urzędach, na szkolnych mundurkach - czemu nie? i w legitymacjach, i w dowodach osobistych. Przecież z tego presja żadna nie wynika.
No i dlaczego tylko krzyże? Każdego symbolu religijnego to dotyczy. Taka np. msza. Jak się odprawia mszę, to szkodzi to komuś? Boli? Przecież to tylko "istnieje odprawienie obrzędu". A gdzie? A np. w Sejmie.
Wkrótce.
|
|
| Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Ogólnie popieram, lecz wydaje mi się, że trochę zbyt ostro podszedłeś do tego tematu...
Nie rozumiem po kiego grzyba czepiać się ludzi, którzy noszą krzyżyki na szyi?? Jakoś nikt nie czepia się ludzi, którzy na swych klatach dzielnie eksponują różne inne symbole religijne (np. symbol reinkarnacji). Jeśli wbiją Ci ten Krzyżyk w oko, to ok - masz rację. W przeciwnym wypadku to czyste prześladowania religijne (tak jak z Żydami podczas II W.Ś. - tylko łagodniej).
Pozdrawiam oczekując linczu...
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | > Nie rozumiem po kiego grzyba czepiać się ludzi, którzy noszą krzyżyki na szyi?? Jakoś nikt nie czepia się ludzi, którzy na swych klatach dzielnie eksponują różne inne symbole religijne (np. symbol reinkarnacji).No właśnie, po kiego grzyba. Krzyżyk na szyi to był i tak, zdaje się, obrazowy przykład. Czepianie się czyichkolwiek symboli eksponowanych na sobie jest bezpodstawne bez względu na rodzaj symbolu. Chyba że eksponujący jest urzędnikiem państwowym albo np. materiał, z którego wykonano symbol jest szkodliwy, ale to też kwestia sporna. Przechodzę często obok kościoła, i tam jest taki wielki krzyż przy ulicy wystawiony, a na nim wisi taki półnagi kolo i ewidentnie cierpi. Choć to tylko rzeźba, odczuwam to trochę jako "obrazę" moich humanitarnych i estetycznych uczuć, podobnie zresztą jak stoiska z mięsem w sklepie czy smród dymu papierosowego w transporcie publicznym. Na pewne rzeczy nic nie można poradzić, a my tu deliberujemy na temat jakichś wisiorków. No proszę...  Pozdrawiam.
|
|
|  | | Losec | No, przecież wszystko zaczęło się od tego, że Wasz guru, niejaki Dawkins, zażądał od pracownicy lotniska natychmiastowego zdjęcia z szyi łańcuszka z krzyżykiem, bo to jakoby, obrażało jego intelekt (?). A swoją dorgą piękne porównanie wykombinowałaś: "półnagi kolo" czyli jak rozumiem Jezus Chrystus, i "stoiska z mięsem w sklepie czy smród dymu papierosowego w transporcie publicznym"... Moje gratulacje...
|
|
| |  | | Gosia (9452 punktów) | > Wasz guru, niejaki Dawkins... Dla mnie to człowiek, który w prosty i klarowny sposób przedstawia swój pogląd na świat.Mogę się z nim zgadzać, albo nie.Przymusu nie ma.Rozumiem jednak, że może to być niepojęte dla osoby religijnej, stąd pewnie te epitety...
>A swoją dorgą piękne porównanie wykombinowałaś: "półnagi kolo" czyli jak rozumiem Jezus Chrystus, i "stoiska z mięsem w sklepie czy smród dymu papierosowego w transporcie publicznym"... Moje gratulacje...
A co? Zabronisz jej takiego odczucia, kiedy patrzy na wspomnianą figurę? Ty patrząc na kościół widzisz dom boży, ja kupę cegieł*.Nie wolno mi?
Pozdrawiam. *to na wypadek, gdybyś sądził, że nie potrafię dostrzec architektonicznego piękna.
|
|
| | |  | | Losec | Po pierwsze: jakie epitety? Po drugie: nie zamierzam w ogóle wdawać się w dyskusję z kimś, kto nie widzi różnicy, powiędzy ukrzyżowanym Chrystusem, a stoiskiem z mięsem, albo smrodem dymu papierosowego. To jest kwestia nie tego, co i komu jest zabronione czy dozwolone, tylko kwestia, wspónej platformy dyskusji. Dyskutować można z kimś, kto choć w minimalnym stopniu rozumie ideę pokazywania ukrzyżowanego Boga. Jak ktoś tego nie rozumie to szkoda czasu na tłumaczenie, że nam chrześcijanom taki krzyż jest do czegoś potrzebny.
|
|
| | | |  | | Gosia (9452 punktów) | > Po pierwsze: jakie epitety?Jeśli powiem, że tako rzecze niejaki JPII, to nie sądzisz że ma to wydźwięk pejoratywny? O guru i użytej przez Ciebie liczbie mnogiej nie wspomnę.Ale Twoje prawo. > Dyskutować można z kimś, kto choć w minimalnym stopniu rozumie ideę pokazywania ukrzyżowanego Boga.Można rozumieć, ale się z ową ideą pokazywania (cokolwiek miałoby to znaczyć  ) nie zgadzać i odbierać owo "pokazywanie" negatywnie. >Jak ktoś tego nie rozumie to szkoda czasu na tłumaczenie, że nam chrześcijanom taki krzyż jest do czegoś potrzebny. Szkoda Ci czasu by dawać świadectwo swoim przekonaniom? Mnie krzyż do niczego nie jest potrzebny, ale mogę być w błędzie.Jak mam się o tym przekonać, skoro szkoda czasu by mi to tłumaczyć? Wolałbyś mi takową potrzebę nakazać? Rozmawiając na tematy pokrewne religii z osobami wierzącymi, odniosłam przykre wrażenie, że osobiście ich obraża moje odrzucanie wiary, choć nie namawiam by szli w moje ślady.Mnie obwiniają o to, że są nieprzekonujący.Ale to już inna bajka. A wracając do meritum. Symbole religijne noszone przez wierzących w niczym mi nie wadzą.Niechże obwieszają się czym tylko chcą, jeśli jest to im do szczęścia potrzebne. Mam jednak prawo uważać owe symbole li tylko za dziwaczne ozdoby i nie godzę się, aby narzucano mi inną interpretację. Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Drga Gosiu - nikt nie chce, żebyś interpretowała rzeczy i fakty inaczej, niż je postrzegasz. To jest właśnie tolerancja, gdy każdy ma prawo do swojej własnej interpretacji. Chodzi tylko o to, żeby nie obrażać przy tym uczuć innych ludzi. Tak przynajmniej ja to widzę. Przykry (mimo wszystko) jest dla mnie widok przekształcania symboli religijnych w jakikolwiek sposób, li tylko dla zamanifestowania swojej (czasem wątpliwych lotów) artystycznej duszy. Marzeniem jest społeczeństwo, które szanując cudzą odrębność, samo będzie szanować swoje symbole.
A wiesz, mimo, że do wierzących się nie zaliczam, ale uwielbiam stare kapliczki, stojące gdzieś przy lasach i na rozdrożach. Są piękne i takie nasze, polskie. Czy ma mnie obrażać krzyż, czy figurka w nich umieszczona? Skąd! Wręcz przeciwnie!
Pozdrawiam.
---
|
|
| | | | |  | | Losec | Jak się ma to: >Szkoda Ci czasu by dawać świadectwo swoim przekonaniom? Do tego: >Mam jednak prawo uważać owe symbole li tylko za dziwaczne ozdoby i nie godzę się, aby narzucano mi inną interpretację. >Mnie krzyż do niczego nie jest potrzebny, ale mogę być w błędzie.Jak mam się o tym przekonać, skoro szkoda czasu by mi to tłumaczyć? Wolałbyś mi takową potrzebę nakazać? Tu już pleciesz bzdury, jak nie wiem co. >Rozmawiając na tematy pokrewne religii z osobami wierzącymi, odniosłam przykre wrażenie, że osobiście ich obraża moje odrzucanie wiary, choć nie namawiam by szli w moje ślady.Mnie obwiniają o to, że są nieprzekonujący.Ale to już inna bajka. Po prostu rozmowa z kimś, kto nie widzi róznicy, między Krzyżem, a stoiskiem z mięsem, jest rozmową ze ślepym o kolorach, i mówię to bez żadnej złośliwości, po prostu stwierdzam fakt. Jak chcecie ze mną dyskutować na takie tematy, Ty, czy Patty, to musicie wykazać minimum dobrej woli, w przeciwnym razie to nie ma sensu... >A wracając do meritum. >Symbole religijne noszone przez wierzących w niczym mi nie wadzą.Niechże obwieszają się czym tylko chcą, jeśli jest to im do szczęścia potrzebne. Cieszęsię, doceniam Twój szczodry gest... Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | Gosia (9452 punktów) |
> Po prostu rozmowa z kimś, kto nie widzi róznicy, między Krzyżem, a stoiskiem z mięsem, jest rozmową ze ślepym o kolorach, i mówię to bez żadnej złośliwości, po prostu stwierdzam fakt. Jak chcecie ze mną dyskutować na takie tematy, Ty, czy Patty, to musicie wykazać minimum dobrej woli, w przeciwnym razie to nie ma sensu... Choć to tylko rzeźba, odczuwam to trochę jako "obrazę" moich humanitarnych i estetycznych uczuć, podobnie zresztą jak stoiska z mięsem w sklepie czy smród dymu papierosowego w transporcie publicznym.Tak napisała Patty. Ja, czy Patty musimy wykazać minimum dobrej woli, ale Ciebie ten wymóg już nie dotyczy? Mówisz, ze Patty nie widzi róznicy między Krzyżem, a stoiskiem z mięsem.Trochę się to różni od oryginału... Krzyż i stoisko mięsne budzą w niej podobne, negatywne odczucia, ale trzeba naprawdę złej woli by odczytać to jako stawianie między nimi znaku równości. Widzisz źdźbło trawy w oku bliźniego... > >Symbole religijne noszone przez wierzących w niczym mi nie wadzą.Niechże obwieszają się czym tylko chcą, jeśli jest to im do szczęścia potrzebne.> Cieszęsię, doceniam Twój szczodry gest...O, ironia  ! Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Źle odebrałeś moje intencje. Widzę różnicę między tymi rzeczami, w różnym stopniu też wpływają one na moje odczucia, ale czy bardziej negatywnie czy mniej, to moja prywatna sprawa i podałam tylko dla przykładu - przykładu na to, że taka instytucja jak "obraza uczuć" to worek bez dna. Bo zaraz się zacznie dyskusja, dlaczego to niby uczucia religijne miałyby być ważniejsze od innych, nie mówiąc już o tym, jak stwierdzić co jest religią - czy np. liczy się tylko związki zarejestrowane, a niezarejestrowani wyznawcy mogą się obrażać do woli... Według mnie żądanie przez człowieka od społeczeństwa, by w pewnych banalnych kwestiach zachowywało się tak, żeby mu trochę ulżyło [?], to głupota. Wynajmuję od roku pokój, w którym wisi nad drzwiami krzyż z Chrystusem i nawet nie próbowałam go zdjąć, ponieważ wiem, że moja współlokatorka jest wierząca i nie chcę jej robić na złość - tak, bo to by była czysta perfidia. Bo co by mi dało, że go tam nie będzie? Nic. Moja psychika jest na tyle silna, żeby sobie poradzić z takim widokiem  Pozdrawiam.
|
|
| aenigma (455 punktów) | tzw. prawdziwy chrześcijanin ma święte prawo, by powiesić sobie krzyżyk na szyi i nie można mu tego zabraniać (chyba że krzyżyk jest radioaktywny, powoduje raka czy choroby serca  ) Czego natomiast nie znoszę to osób nie mających z chrześcijaństwem nic wspólnego, które paradują z krzyżami, różańcami itp udając nie wiadomo jaką wiarę  Nie można także siłą zmuszać ateistów czy osób innej wiary do noszenia krzyży ale to chyba jest oczywiste... ale jeżeli ktoś wierzący chce, to proszę bardzo
Jeśli chcesz wychować zagorzałego ateistę, musisz mu udzielać surowych lekcji religii.
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | > Czego natomiast nie znoszę to osób nie mających z chrześcijaństwem nic wspólnego, które paradują z krzyżami, różańcami itp udając nie wiadomo jaką wiarę  A może takiemu podmiotowi eksponującemu po prostu podoba się symbol krzyża łacińskiego [niektóre wisiory na tym motywie są naprawdę ucztą dla oka!  ] i nosi jako ozdobę? Nosiłam kiedyś wielki krzyż grecki wpisany w koło, ale nie dlatego, że wyznawałam jakąś neopogańską religię, ale podobał mi się wzór
|
|
| placownik (17853 punktów) |
A co powiesz na krzyżyk zdobiący biust prezenterki programu informacyjnego misyjnej (czytaj: publicznej) telewizji?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Z powyższych uwag i prób "rozszczepienia" mojej tezy o normalności wynika albo niezrozumienie, czym jest normalność, albo po prostu niezgoda na tolerancję...
Nie warto sprzeczać się z kimś, kto nie widzi różnicy między krzyżykiem na szyi a krzyżem wiszącym w parlamencie, między krzyżem na wieży kościoła i świętym obrazkiem w samochodzie, nawet i w autobusie, gdzie kabinka kierowcy jest jego prywatnym lokum, nie ma zaś związku z jego obowiązkami.
Jeśli ktoś twierdzi, że prezenterka w telewizji winna zdjąć krzyżyk przed wejściem na wizję, oznajmia tym samym, iż winna podlegać określonemu przymusowi.
Inaczej mówiąc, ideałem byłoby obsadzenie wszelkich funkcji publicznych ludźmi bezideowymi, neutralnymi światopoglądowo, lub tę neutralność udającymi. Jest jakiś dowcip w tym absurdzie.
Sytuację, w której pasażer protestuje przeciw obsługiwaniu go przez stewardessę z krzyżykiem - przeciwstawiam sytuacji, w której dla innego pasażera stanowi to źródło zadowolenia.
Zastanówmy się może raz jeszcze nad pojęciem tolerancji, która tak naprawdę nakazuje szukać raczej zgody na coś, co można bez szkody dla siebie zaakceptować.
Na pewno zaś nie jest poszukiwaniem pretekstu do tego, by się wrzaskliwie sprzeciwiać.
|
|
|  | | Brzozowska | > Nie warto sprzeczać się...
Ale warto polemizować.
Zaniechać dyskusji warto tylko wówczas, gdy z braku argumentów skazani jesteśmy na porażkę, a zależy nam na tryumfie, nie prawdzie.
> Jeśli ktoś twierdzi, że prezenterka w telewizji winna zdjąć krzyżyk przed wejściem na wizję, oznajmia tym samym, iż winna podlegać określonemu przymusowi.
Bo państwo jest organizacją przymusu. Zasady tego przymusu określa prawo. U nas mówi ono m.in., że obowiązuje bezstronność światopoglądowa władz publicznych.
Więc jeśli prezenterka chce pracować w publicznej tv, powinna zrezygnować z krzyżyka, jak bez sprzeciwu rezygnuje z niego u rentgena w solarium czy na plaży. A publiczna tv powinna od swoich pracowników egzekwować właściwe jej reprezentowanie.
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | > >Bo państwo jest organizacją przymusu.
Jeśli ktoś w tym miejscu stawia kropkę, nie rozumie definicji państwa. Jest ono organizacją określonego przymusu, zarazem egzekutorem zasady co nie jest zabronione, jest dozwolone. W granicach tej zasady winniśmy "dogadywać się" sami. Jak? Ano tak, jak nam poczucie wzajemnej tolerancji i kultury pozwala...
|
|
| | |  | | Brzozowska | >winniśmy "dogadywać się" sami[...] tak, jak nam poczucie wzajemnej tolerancji i kultury pozwala
Już dogadaliśmy się: stworzyliśmy prawo. Szanujmy je.
I dogadujemy się: tworzymy prawo. Niech nikogo nie krzywdzi.
|
|
| |  | Michał Satanislawkiewicz (18 punktów) (zablokowany) |
>Więc jeśli prezenterka chce pracować w publicznej tv, powinna zrezygnować z krzyżyka<
Wicie, towarzyszko Brzozowska, egzekutywa jest z was zadowolona, co omawialiśmy z towarzyszami i towarzyszkami na plenum. Wykazujecie prawdziwe rewolucyjną czujność.
Lecz czemu krzyżyki tylko na dekolcie prezenterek was martwią? Kolektyw partyjny pragnie was upomnieć, że zapomnieliście o:
1. Skandalicznym pokazywaniu klerykalnej budowli podczas transmisji obchodów rocznicy lokacji Krakowa - tzw. "Kościoła Mariackiego". Zburzyć ten symbol klerykalnego ucisku, a ołtarz Wita Stwosza dać do kotłowni w publicznej szkole.
2. Skandalicznym pokazywaniu tzw. kolumny Zygmunta w regionalnej Trójce z Warszawy - jak można w tolerować w reprentacyjnym miejscu stolycy jakiegoś faceta nie z krzyżykiem, ale ogromnym krzyżem? Pociąć kolumnę na plasterki i wybrukować ulicę Rozbrat w okolicy siedziby SLD.
3. Skandaliczne pokazywanie burżuazyjnych, klerykalnych bohomazów w telewizji edukacyjnej - jak "Bitwa pod Grunwaldem" tego klerykała Matejki, gdzie jest niejeden krzyż.
Usunąć wszelkie krzyże z życia publicznego! Nie tylko te z wież kościelnych, ale i zabronić rozwiązywania krzyżówek, wybić kaczki krzyżówki i pająki krzyżaki, za śpiewanie przyśpiewki "czerwone jabłuszko przekrojone na krzyż" dawać dziesięć lat łagru, a za krzyżowanie ras krów czy niosek dawać czapę.
Z komsomolskim pozdrowieniem - tow. Michaił Satanisbaum
|
|
| | |  | | Brzozowska | >Wicie, towarzyszko Brzozowska [...] >Z komsomolskim pozdrowieniem - tow. Michaił Satanisbaum
Znakomita satyra(najlepsze - wykropkowane). Macie talent, towarzyszu. Partia jest z was dumna.
Wyklęty - powstań...
|
|
|  | | machejno (761 punktów) | Taki ateista walczący z krzyżykiem na ładnej piersi zdaje się większą wagę przywiązywać do symbolu jakim jest krzyżyk, niż niewiasta, być może traktująca ów krzyżyk jako dekorację ładnego biustu. Być może złoty krzyżyk na piersi ma być demonstarcją zamożności jego własciciela. Być może ten krzyżyk ma zachecić przypadkowo spotkanego mężczyznę by spojrzał na biust i... oszalał... Dziwię się, że komuś przeszkadza coś na czyimś ciele skoro to nie jego ciało. Ja współczuję tym co przebijają sobie wargę, czy język, że tak sobie życie komplikują, wsółczuję tym, którzy dla pewności własnego ja muszą demonstrować wszem i wobec przynależnosć do grupy jakichś wyznawców, współczuje tym, którzy wierzą, iz mundur starżaka, czy inny habit zakonnika spowoduje lepszą jego pozycję w społeczeństwie, ale Panie i Panowie:
Po pierwsze jak starożytni Rosjanie mawiali: De gustibus non est disputandum, a po drugie dopóki nikt mi krzyżyka na szyję czy plecy siłą nie zakłada, dopóki nie każą mi chodzić w mundurku mogę co najwyżej rozmawiać z demonstrujacym to czy owo i sugerować, ze niekiedy trzymając coś w sekrecie można żyć o wiele ciekawiej. Pozdrowienia dla nosicieli i antynosicieli
|
|
| |  | | Brzozowska | >na ładnej piersi >jako dekorację ładnego biustu >krzyżyk na piersi >spojrzał na biust i... oszalał >coś na czyimś ciele >to nie jego ciało...
Naprawdę pięknie. Ale my tu o czym innym.
>dopóki nikt mi krzyżyka [...] siłą nie zakłada...
Dopóki.
|
|
|  | | estetka (708 punktów) | > Z powyższych uwag i prób "rozszczepienia" mojej tezy o normalności wynika albo niezrozumienie, czym jest normalność, albo po prostu niezgoda na tolerancję...
byc moze wynika albo jedno albo drugie ale byc moze nie nazywamy jakiegos zjwiska jednakowym okresleniem. Slownictwo jakim okreslasz ateistow jest szkalujace, co lekko niweczy chec polemiki. Nie odpowiedziales jednak jakim przejawem tolerancji manifestuja sie ludzie noszacy krzyzyk na szyi... wracamy wiec do punktu wyjcia. Powiedz prosze jakiego rodzaju tolerancja moze w tym problemie przedstawic chrzescijanin.
> Jeśli ktoś twierdzi, że prezenterka w telewizji winna zdjąć krzyżyk przed wejściem na wizję, oznajmia tym samym, iż winna podlegać określonemu przymusowi. > Inaczej mówiąc, ideałem byłoby obsadzenie wszelkich funkcji publicznych ludźmi bezideowymi, neutralnymi światopoglądowo, lub tę neutralność udającymi. Jest jakiś dowcip w tym absurdzie.
Pozwole sobie domniemywac, ze jestes chrzescijaninem i jest Ci nawet sympatycznie, ze spikerka nosi znak religijny, ktory jest Tobie bliski. Wszystko jest w porzadku az do momentu kiedy spikerka okaze sie satanistka i bedzie nosila na szyi odwrocony krzyz... Czy takze bedziesz za sympatycznym manifestowaniem jej preferencji religijnych czy juz nie? Oczywiscie, ze smiesznym jest zatrudnianie ludzi do pracy wg ich religii ( w wielu krajach jest to nawet karalne sadownie) ale chodzi o to aby na niektorych stanowiskach pracownicy publiczni nie afiszowali swoich przekonan politycznych, chyba to rozumiesz, prawda? -)
> Zastanówmy się może raz jeszcze nad pojęciem tolerancji, która tak naprawdę nakazuje szukać raczej zgody na coś, co można bez szkody dla siebie zaakceptować. > Na pewno zaś nie jest poszukiwaniem pretekstu do tego, by się wrzaskliwie sprzeciwiać.
Mam wrazenie, ze w twoim wydaniu tolerancja jest to co Tobie jest wygodnie.... ot, tak po polsku... nawet uzycie okreslenia "wrzaskliwie sprzeczac" a nie np "polemizowac" duzo o takim podejsciu do sprawy swiadczy....
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Serduszko moje estetyczne!
Sądziłem, iż nikt już na tym forum nie ma wątpliwości, że jestem nawet nie ateistą, lecz ateuszem! Tyle, że starym ateuszem, więc nie zapalczywym, lecz raczej myślącym. Zakładam, że inni także to potrafią, nie stosuję więc łopatologii. Tam, gdzie staje się to konieczne, wolę się wycofać, nie obrażając także i siebie.
Starość nauczyła mnie, iż łopatologia zawsze jest bezskuteczna.
|
|
| | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Zabawne, że czasem wystarczy powiedzieć coś krzywo na postawy Ateistów, a coś nienegatywnie na religiantów, i już jest się wziętym za okropnego fideistę... Zawsze mi się wydawało, że Racjonalista potrafi być obiektywny i mieć myśl otwartą.
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) | Cytat: Jeśli ktoś twierdzi, że prezenterka w telewizji winna zdjąć krzyżyk przed wejściem na wizję, oznajmia tym samym, iż winna podlegać określonemu przymusowi Powiedziałbym, posługując się ulubionym powiedzeniem przyszłego klasyka, że to oczywista oczywistość. Tak. Prezenterzy i prezenterki programów informacyjnych w każdej telewizji podlegają określonemu przymusowi. Cytat: Inaczej mówiąc, ideałem byłoby obsadzenie wszelkich funkcji publicznych ludźmi bezideowymi, neutralnymi światopoglądowo, lub tę neutralność udającymi. Wybacz, ale to bezpodstawne uogólnienie. Mowa jest nie o wszystkich funkcjach publicznych, lecz jedynie o prezenterach programów informacyjnych w telewizji publicznej. Nikt od nich nie powinien wymagać, aby udawali neutralność światopoglądową. Wszyscy natomiast powinniśmy wymagać, aby swojego światopoglądu nie eksponowali na wizji. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Losec | >Nikt od nich nie powinien wymagać, aby udawali neutralność światopoglądową. Wszyscy natomiast powinniśmy wymagać, aby swojego światopoglądu nie eksponowali na wizji. Ale czemu? W imię czego prezenterzy nie mogą ujawnić swego światopoglądu na wizji?
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) | Losec:Ale czemu? W imię czego prezenterzy nie mogą ujawnić swego światopoglądu na wizji? No właśnie. Dlaczego? Czy nie prowadzi to do hipokryzji? Parędziesiąt lat temu prezenterzy paradowali w mundurach. Nikomu nie przyszło do głowy, aby przed emisją programu na gwałt przebierać ich w cywilne garniturki. A teraz całkiem poważnie. Jeśli powstrzymywanie się od ujawniania swego światopoglądu miałoby utrudniać pracę prezenterowi programu informacyjnego, to znaczy że się do tej pracy nie nadaje. Nie nadaje się, bo słowa "dobry wieczór" brzmią sztucznie w ustach osoby witającej się na co dzień staropolskim "szczęść Boże". Nie nadaje się, bo informacja o protestach ekologów występujących przeciwko budowie sławnej obwodnicy, wygłaszana przez osobę przystrojoną w dumnie dyndającą na piersi pacyfę, brzmi niewiarygodnie. Tak po prostu jest. Fakt, że polskie dziennikarstwo informacyjne schodzi na psy, a coraz większa liczba telewidzów i czytelników prasy zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że jest obiektem ordynarnej manipulacji, wynika między innymi z powszechnego braku zrozumienia dla tej prostej prawdy. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Losec | > A teraz całkiem poważnie. Jeśli powstrzymywanie się od ujawniania swego światopoglądu miałoby utrudniać pracę prezenterowi programu informacyjnego, to znaczy że się do tej pracy nie nadaje. A jeśli powieszenie sobie tego krzyżyka, miałoby mu pracę ułatwić, to co? W imię czego Ty chcesz mu utrudniać i tak niełatwe życie? Po co? >Nie nadaje się, bo słowa "dobry wieczór" brzmią sztucznie w ustach osoby witającej się na co dzień staropolskim "szczęść Boże". Nie nadaje się, bo informacja o protestach ekologów występujących przeciwko budowie sławnej obwodnicy, wygłaszana przez osobę przystrojoną w dumnie dyndającą na piersi pacyfę, brzmi niewiarygodnie. Tak po prostu jest. Zgadza się. Masz dużo racji, ale to czy dany prezenter chce, czy nie chce być wiarygodny, niech pozostanie w jego gestii, a nie w gestii ustawodawcy. > Fakt, że polskie dziennikarstwo informacyjne schodzi na psy, a coraz większa liczba telewidzów i czytelników prasy zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że jest obiektem ordynarnej manipulacji, wynika między innymi z powszechnego braku zrozumienia dla tej prostej prawdy. Gdybyż dziennikarstwo opierało się na Prawdzie ... Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) | Losec:Zgadza się. Masz dużo racji, ale to czy dany prezenter chce, czy nie chce być wiarygodny, niech pozostanie w jego gestii, a nie w gestii ustawodawcy. To zawsze będzie pozostawało w gestii jego pracodawcy.Losec:Gdybyż dziennikarstwo opierało się na Prawdzie ... Wbrew pozorom nie jestem maksymalistą. Jak dla mnie wystarczająca byłaby zwykła zawodowa rzetelność. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | Losec | > To zawsze będzie pozostawało w gestii jego pracodawcy.Dobra! Zgadzam się ostatecznie na pracodawcę... Ale pozostawiam sobie i innym furtkę w postaci prawa do protestu w obronie prawa do noszenia krzyżyków!  PZDR
|
|
| |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Powiedziałbym, posługując się ulubionym powiedzeniem >przyszłego klasyka, że to oczywista oczywistość. Tak. >Prezenterzy i prezenterki programów informacyjnych w każdej >telewizji podlegają określonemu przymusowi.
No dobra, tego okopu nie będę bronił do śmierci.
|
|
| | |  | | estetka (708 punktów) |
> No dobra, tego okopu nie będę bronił do śmierci. > a tak juz na marginesie.... o co Ci tak naprawde chodzi?
|
|
| | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Jak to o co? O tolerancję!
---
|
|
| | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Już chciałem coś palnąć, Kobieto z Mojej Wsi. Wyręczyłaś mnie. Dziękuję.
|
|
| | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Polecam się  Czytam cały wątek dość dokładnie i mam wrażenie, że niewiele osób Pana rozumie. Czyżbyśmy byli tak mało tolerancyjni? Nie mam nic przeciw noszeniu krzyżyków, chust arabskich, czy nawet czadorów. Jest jednak jeden warunek - osoby noszące swoje symbole religijne powinny robić to dobrowolnie, bez niepotrzebnych demonstracji, z GODNOŚCIĄ. Świat jest zlepkiem kultur, wierzeń, nacji. Jak mamy żyć w tej globalnej wiosce i nie szanować się wzajemnie? Wtedy, to już tylko kaftany... Pozdrawiam.
---
|
|
| | | | | | |  | | estetka (708 punktów) |
>Czytam cały wątek dość dokładnie i mam wrażenie, że niewiele osób Pana rozumie. >Czyżbyśmy byli tak mało tolerancyjni?
chyba juz do smierci nie dowiem sie jak to jest - noszenie znakow przynaleznosci religijnej nazywa sie tolerancja a twierdzenie ( mowimy wszak wylacznie o wyrazaniu swoich opinii a nie o akcjach aktywnych bez wzgledu na tym jakich).. a twierdzenie zatem, ze nie nalezy okazywac publiczne znakow przynaleznosci religijnej nazywa sie brakiem tolerancji? chyba ktos rozumie slowo "tolerancja" baaaaardzo specyficznie....
>Nie mam nic przeciw noszeniu krzyżyków, chust arabskich, czy nawet czadorów. Jest jednak jeden warunek - osoby noszące swoje symbole religijne powinny robić to dobrowolnie, bez niepotrzebnych demonstracji, z GODNOŚCIĄ.
nie znam nikogo kto bylby zmuszany do noszenia krzyzyka... zjechanie z dyskusja na te tory jest latwizna... wszak jezeli dotykamy juz punktu "bez niepotrzebnej demonstracji"... zaczynaja sie schody... ( na marginesie -mam nadzieje jednak, ze zdaje sobie pani sprawe, ze noszenie czadorow nie jest w zadnej mierze dobrowolne... i nigdy nie bylo)
wiec jezeli ktokolwiek uwaza, ze dyskusje ( co jak autor watku nazywa - niepotrzebne wrzaski) mozna sprowadzic do zera czyli do pani Krysi co pomiedzy oboma piersiami skrywa zloty lancuszek z krzyzykiem.... to faktycznie nie ma sensu rozmawiac.. jezeli ktos uwaza jak ja, ze autor watku poruszyl ten temat aby cokolwiek znaczyl - czyli nie rozmawiamy o miekkich piersiach pani Krysi a prawie do publicznego / ostentacyjnego noszenia znakow przynaleznosci religijnej - bez wzgledu jakich-... to temat jest wazny i ciekawy. No ale coz, pozwole sobeio spasowac..ostatecznei autor watku wie lepiej po co zalozyl temat i jezeli po nic, to dlaczego nie....
|
|
| | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Uparciuch z ciebie, estetko. Nie raczyłaś nie tylko zastanowić się nad sensem i znaczeniem moich wypowiedzi, lecz nawet nad sensem i znaczeniem swoich własnych.
Kiedy wypowiadamy jakieś słowo, znaczy ono nie zawsze to, co mu przypisujemy, nawet można powiedzieć, iż rzadko znaczy właśnie to. Z tego zaś względu, że lekceważymy znaczenie, jakie słowo posiada niezależnie od swego autora.
Otóż nad tym znaczeniem nie raczysz się zastanawiać.
W swoich wypowiedziach potraktowałaś sens wypowiedzi po prostu odwrotnie. Fakt noszenia krzyżyka zinterpretowałaś jako osobliwą formę agresji, agresywne zaś wrzaski protestującego jako uprawnioną formę wyrażenia przekonań. Nie przyjęłaś do wiadomości, że krzyżyk w konkretnej sytuacji nie znaczył nic i niczego nie prowokował, podczas gdy głośny protest - owszem.
Po wyrażeniu kilku swoich opinii i przeczytaniu bez zrozumienia moich wyjaśnień, doszłaś do wniosku, że niczego nie rozumiesz ani z moich, ani ze swoich słów. Wobec tego przyjmujesz, że wątek był bez sensu. Bez sensu, gdyż ty go nie pojęłaś, choć inni owszem.
I nie zastanowisz się nad sobą?
|
|
| | | | | | | | |  | | estetka (708 punktów) | Nie raczyłaś nie tylko zastanowić się nad sensem i znaczeniem moich wypowiedzi, lecz nawet nad sensem i znaczeniem swoich własnych.
Rozumiem juz, ze nie byc po Twojej mysli to w ogole nie miec mysli -)
> Kiedy wypowiadamy jakieś słowo, znaczy ono nie zawsze to, co mu przypisujemy, nawet można powiedzieć, iż rzadko znaczy właśnie to. Z tego zaś względu, że lekceważymy znaczenie, jakie słowo posiada niezależnie od swego autora. > Otóż nad tym znaczeniem nie raczysz się zastanawiać. Moglabym dokladnie powiedziec to samo robiac aluzje do twoich wypowiedzi.... Rozmowa zaczyna byc wtedy jednak "ilosciowa". > W swoich wypowiedziach potraktowałaś sens wypowiedzi po prostu odwrotnie. Fakt noszenia krzyżyka zinterpretowałaś jako osobliwą formę agresji, agresywne zaś wrzaski protestującego jako uprawnioną formę wyrażenia przekonań. Nie przyjęłaś do wiadomości, że krzyżyk w konkretnej sytuacji nie znaczył nic i niczego nie prowokował, podczas gdy głośny protest - owszem.
Wydawalo mi sie, ze jasno wyrazilam swoje stanowisko, ale skoro go nie zrozumiales ( nie chciales?) to wyjasniam jeszcze raz... noszenie krzyzyka bez wzgledu na jego wielkosc jest wg mnie oznaka przynaleznosci religijnej. Czy teraz jest juz jasniej? Nie wiem na jakiej podstawie zrozumiales, ze wg mnie noszenie krzyzyka jest forma agresji. Tak samo prawo do formulowania idei na temat niezgadzania sie z taka forma przynaleznosci religijnej nie jest takze wg mnie agresja. Nie widze w zadnej ze stron zadnej agresji. Agresje widze wylacznie w Twoich wypowiedziach. > Po wyrażeniu kilku swoich opinii i przeczytaniu bez zrozumienia moich wyjaśnień, doszłaś do wniosku, że niczego nie rozumiesz ani z moich, ani ze swoich słów. Wobec tego przyjmujesz, że wątek był bez sensu. Bez sensu, gdyż ty go nie pojęłaś, choć inni owszem. > I nie zastanowisz się nad sobą? ironia, sarkazm.... wysmiewanie sie z cudzych opinii..no coz... mozna miec i taka postawe w dyskusji... piszac tutaj watek zapraszasz do syskusji jak rozumiem wszystkich a nie tylko tych, ktorzy dziela dokladnie taki sam punkt widzenia jak Ty.... chyba, ze znowu cos nie zrozumialam a moglam.... p.s. uzywanie okreslen typu "droga estetko" "uparcich z ciebie" ,"serduszko moje estetyczne"..td itd... jak rozumiem maja dostarczyc ci oprzyjemnosci dodatkowej ponizenia rozmowcy... . rzeczywiscie nie jestesmy z tego samego swiata gdyz moj rozum, w ktory tak bardzo watpisz nigdy nie podpowiada mi zwracania sie do interlokutora per "Paniczku kochanienki" ani nic w tym wzgledzie.... wiesz... to sie u mnie nazywa szacunkiem dla rozmowcy... ale to takie malo trendy w dzisiejszych czasach....
|
|
| | | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Nie musiałaś, estetko, tak czarno na białym udowadniać, że racja jest po mojej (niestety) stronie.
Za nadmiar epitetów przepraszam. To miało być po prostu dobroduszne, a zostało także niezrozumiane.
|
|
| | | | | | |  | | Brzozowska | >Nie mam nic przeciw noszeniu krzyżyków, chust arabskich, czy nawet czadorów. Jest jednak jeden warunek - osoby noszące swoje symbole religijne...
Akurat czador to nie symbol religijny, a wywiedziona z Koranu obowiązująca zasada ubierania się.
Ciekawe: gdyby tak któraś prezenterka publicznej tv przyjęła wiarę muzułmańską i pojawiła się spowita w taki czador?
|
|
| | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
>Ciekawe: gdyby tak któraś prezenterka publicznej tv przyjęła wiarę muzułmańską i pojawiła się spowita w taki czador?
Obawiam się, że u nas, w Europie, chybaby to "nie przeszło". Mnie tam wcale by to nie przeszkadzało.
---
|
|
| | | | | | | | |  | | Brzozowska | >gdyby prezenterka publicznej tv [...] pojawiła się spowita [...] w czador >[...]u nas, w Europie, chybaby to "nie przeszło".
Pytanie brzmi: dlaczego nie przeszłoby i jak by to "nieprzejście" osiągnięto?
>Mnie tam wcale by to nie przeszkadzało.
Żadna sztuka tak powiedzieć i iść spać.
Ale postaw się w roli szefa tej tv.
Bo co zrobić z ustawowym wymogiem zachowania bezstronności wyznaniowej władz publicznych? W odniesieniu do krzyżyków jasne: w publicznej tv nie powinno ich być, bo nawet jeśli niektórym nie przeszkadzają, wyznaniowo są określonym symbolem. Ale co z czadorem?
Szef publicznej musi zdecydować.
|
|
| | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
>Bo co zrobić z ustawowym wymogiem zachowania bezstronności wyznaniowej władz publicznych?
Jeśli ma zostać zachowana bezstronność, kobieta w przysłowiowym czadorze musiałaby poszukać pracy albo w wyznaniowej telewizji, albo z tego czadoru zrezygnować. Sama instytucja wyraźnie zaznacza, że jest (niby) bezwyznaniowa i bezstronna, więc "na dzień dobry" wiesz, jaki próg przestępujesz. Albo się na to godzisz, albo nie masz czego tam szukać. Dla mnie nie ma znaczenia, jak kto się ubiera. W pracy, jakakolwiek by ona nie była, wymagam fachowości i uczciwości. Nieważne, czy wykonuje ją muzułmanin, hindus czy katolik. Jeśli do pracy potrzebny jest kombinezon, należy go założyć. Jeśli biały fartuch - również. Do pracy, gdzie wymagana jest aseptyka, należy pozdejmować wszystko, co może nosić na sobie jakiekolwiek bakterie czy wirusy. Precz z pierścionkami, obrączkami i inną biżuterią! W tym czasie swojego boga należy mieć tam, gdzie jego miejsce - w sercu.
Pozdrawiam.
---
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Brzozowska |
>...w przysłowiowym czadorze...
O, a co to jest "przysłowiowy czador"?
>instytucja [...]zaznacza, że jest [...]) bezwyznaniowa [...] więc "na dzień dobry" wiesz, jaki próg przestępujesz.
Jerum! Prezenterka już jest zatrudniona, ale zmieniła orientację. Co robi jej szef? Czy zwalnia ją za czador, który wszak nawet symbolem religijnym nie jest?
>Dla mnie nie ma znaczenia...
Nie chodzi o ciebie. O szefa publicznej tv chodzi: co ON ma zrobić?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Trochę się czepiasz, moja droga. W każdej (albo prawie każdej) instytucji obowiązuje jakiś strój, więc w/w pani albo sie stosuje, albo się żegna z pracą. Zaczynając pracę wiedziała, została poinformowana, więc jaki problem? I z góry dziękuję za -  Pozdrawiam.
---
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Brzozowska | >obowiązuje jakiś strój, więc w/w pani albo sie stosuje, albo się żegna z pracą.
Skoro strój, to i krzyżyk może być powodem zwolnienia.
Jeśli zaprzeczasz, podaj zasadę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Tutaj muszę z Tobą zgodzić. No bo jeśli czador, który tak jakoś został wyciągnięty, jest jakąś manifestacją przynależności religijnej, to i rzeczony krzyżyk nie powinien być ostentacyjnie pokazywany. Masz rację. Poza tym, najczęściej, osoby dla których noszenie krzyżyka ma wartość duchową, nie manifestują go w żaden sposób. Ci, którzy obwieszają się podobnymi symbolami, najczęściej zakładają je ze względów dekoracyjnych, nie zawsze estetycznych.
A zwalniać z pracy powinno się za źle wykonywane obowiązki. Przy tym będę obstawać.
Pozdrawiam.
---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzozowska | >krzyżyk nie powinien być ostentacyjnie pokazywany.
A "nieostentacyjnie" powinien?
Klarowność wypowiedzi przyśpiesza porozumienie. Warto się na nią zdobyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) | > >krzyżyk nie powinien być ostentacyjnie pokazywany.> A "nieostentacyjnie" powinien?> Klarowność wypowiedzi przyśpiesza porozumienie. Warto się na nią zdobyć.> Nie rozumiesz, co miałam na myśli? Możesz krzyżyk mieć nawet w kieszeni lub pod golfem. Odpowiednia klarowność? Nikt nie musi go (krzyżyka - precyzja) nosić na pół nagim torsie czy innym dekolcie.Czy Ty i estetka(?) to jedna osoba, czy może partia?  Pozdrawiam.
---
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzozowska | >Możesz krzyżyk mieć nawet w kieszeni lub pod golfem
...albo pod kaftanem. Stąd tytuł wątku: więcej kaftanów.
Ale fajnie, że ci wyszło, żeby go nie pokazywać w publicznej.
|
|
| Agata (53 punktów) | Krzyzyki na szyi mnie nie ruszaja - ale juz na przyklad krzyze w klasach tak. Czy w ogole ktos kiedys walczyl z krzyzykam na szyi? Szukalam ostatnio informacji na temat dyskryminacji osob niewierzacych w Polsce i o dziwo "problem" nie istnieje. Nikt sie tym nie zajmuje, nie ma listow, apelow - prawie nic. Z drugiej strony - dyskryminacja i obrazanie uczuc religijnych osob wierzacych kwitnie - ci to na prawde maja ciezkie zycie. Problemem jest kto do kogo jest tolerancyjny. Od dziecka wpajano mi tolerancje. Szacunek do innych religii - nikt tego nie robi po drugiej stronie barykady. Efekt - krzyze w szkolach, religia na swiadectwie, nauka religi "dobrowolna" w przedszkolach i wartisci chrzescijanskie w telewizji. A najczestsze kontrargument to "a co ci to szkodzi przeciez jestes niewierzaca". Czy na tym ma polegac tolerancja? Ja mam siedziec cicho i zgadzac sie na wszystko bo wierzacy maja delikatna konstrukcje psychiczna? I owszem uwazam ze w telewizji publicznej nie powinno byc sladow prywatnego swiatopogladu od tego jest telewizja prywatna tak samo jak szkoly - jesli chcesz aby dziecko uczylo sie w srodowisku twojej wiary - wyslij do szkoly religijnej- jesli nie, do publicznej.
Pozdrawiam Agata
|
|
 | Michał Satanislawkiewicz (18 punktów) (zablokowany) | >jesli chcesz aby dziecko uczylo sie w srodowisku twojej wiary - wyslij do szkoly religijnej- jesli nie, do publicznej.<
Ale jest potrzebny jeden warunek - równość finansowa. Czyli i szkoła religijna i publiczna bezwyznaniowa powinny być płatne. Bez żadnych dyskrymunujących inne szkoły dotacji ze strony państwa.
|
|
| Cieślański (994 punktów) | Ja względem tych krzyżyków na szyjach prezenterek w tv-publicznej. Wieszanie sobie małego krzyżyka na szyi jest po prostu lekceważeniem wymiaru tej wielkiej religi. Prawdziwy chrześcijanin wybiera sobie do powieszenia odpowiednio duży krzyżyk. Krzyżyk musi być w stosownym rozmiarze aby niewierni i niedowiarkowie na pierwszy rzut oka widzieli, że prawdziwy chrześcijanin, raczej powiesił się za szyję na wielgachnym krzyżysku. Ci którzy noszą na szyji miniaturową imitacyjkę tej staro-rzymskiej szybienicy, to nie są prawdziwi chrześcijanie, tylko małostkowi katolicy. Narzucona mi w niemowlęctwie chrzęczyjańska skaza, choć nikt mnie k****, nie spytał o zgodę, oświadczyć mi karze, że prawdziwy chrześcijanin nie dałby rady wtaszczyć do studia krzyżyka w odpowiednio godnym rozmiarze. A takie noszenie krzyżyków (mile drażniących sutki, jeśli tylko łańcuch nie jest zbyt krótki), przed kamerami TV-publicznej, przypomina raczej PiaRowskie chlebianie podłym gustom religijnych fanatyków i światopoglądowo koniunkturalnego motłochu. Tak więc wszystkie te ustosunkowane rodzinnie prezenterki, udające pobożne kobiety ze wsi, to przebierańcy i mistrzynie utrzymywania się w telewizyjnym sio(d)le. Prawdziwy chrześcijanin, który Jerzusiowego głosu słucha, nie ogranicza się też w obcowaniu z natchnieniem spirytusowego ducha. Dlatego nie sączy jak zakłamany ksiądz niskoprocentowej mszalnej pryty, lecz czystego Spirutusa, po którym przypływ boskiej mocy, czuje "teraz, zawsze, we dnie w nocy". Gdyby porównać pandemiczną ilość zgonów (od liczenia, których niejednego "pobożnego" głowa rozboli) spowodowanych przez wyznawców chrześcijaństwa w ciągu ostatnich 2000 lat oraz ofiar wyznawców symboliki faszystowskiej swastyki, to należałoby zakazać obydwu tych symboli skrzyżowania dróg, nawet na znakach drogowych. Wszyscy kierowcy, (nie wyłączając księdza w mercedesie i święcącej swoje autko pobożnej owcy) wiedzą, na miły bóg, że krzyżyk jest przede wszystkim symbolem równorzędnego skrzyżowania dróg. Natomiast krzyżyk z dołączonym od góry kółkem, (czyli symbolem skrzyżowania dróg w formie ronda), to staro-egipska metafora seksualnego połączenia nóg, a ściślej narządów męskich z żeńskimi genitaliami płciowymi w afrykańskiej ojczyźnie wielbłąda. Biskupi prowadzący auta po pijaku, rozjeżdający na szosie dzieci wracające z kościoła i uciekający z miejsca przestępstwa aby uniknąć świadków, noszą takie znamiona na szyji, jako znak ostrzegawczy przed potencjalnym sprawcą drogowego wypadku. Są też inne różne interpretacje krzyżyka z "nadzianym kółkiem" np; - seksualne molestowanie kleryków przez biskupów, - ind**trynacja nieletnich przez księży, - utrata dziewictwa, - antypoczęciowe nalewanie z pustego w próżne, - oraz znana szeroko (pośród miłosiernych polskich katolików, nie nawykłych do nadstawiania drugiego policzka), modlitwa pod wezwaniem; "kij ci w oko". Jako zwolennik tańczenia po kawie, czuję się trochę rozczarowany, bo z tytułu wątku wynika, że tematem głównym dyskusji miały być głównie kaw-tany. Wiem, wiem, zaraz znajdą się tacy, którzy naoczne dowody dadzą, że liczni rasistowscy ksenofobi, nieźle sobie z owym tańczeniem w kaftanach radzą. Co godne podziwu, unikają bana, tańcząc na forum polkę śniętego witta, coraz to w innych kaftanach. P.s. Wystarczy jednak wpisać w google; "Michał Stanisławek" aby udowodnić, że pod tym terminem są w sieci, również tacy Lacha-papy rodacy, którzy potrafą zachowywać się w kraju i za granicą, zaprawde naukowo, po chrześcijańsku i godnie. I żaden rasowy antysemita obsesyjnie broniący cienkiej białej linii, zazdrośnie zaglądający ludziom o innym odcieniu skóry, "w spodnie", nie popsuje im opinii. 
bóg jest oszustwem
|
|
| arcis | najlepiej promuja wiare katolicka nosiciele krzyzy z pornofilmow ,oni maja dopiero wypasione zlote krzyze,podobno krzyz to znak plodnosci,i rozpusty wiec mozna ich zrozumiec,najsmutniejsze jak male dziewczynki na komunie dostaja te pietno,o sorry musza sobie kupic ,tylko chrzscijanie rozdaja za darmo. he he a tu business sie kreci.
|
|
| Hazardzista | Dyskusja jest jałowa. Spór fachowców, rzkłbym (bardzo negatywne określenie, jakby ktoś siępytał). Tu nie chodzi o obrazę uczuć, czy nie. Tu nie chodzi o to, że ateista zbroni mi noszenia krzyżyka czy mi pozwoli. Tu chodzi o zwyczajny debilizm (wybaczcie słowo). O tak zwaną poprawność polityczną, która jest niczym innym jak rządami mniejszości.... A jeśli jakikolwik ateista chciałby mi zrywać krzyżyk z szyi... to zobaczyłby jak silny jest "święty gniew Bożego bojownika". Kretyn poznałby moc podkuwanego glana  . Rzekłbym "ogień i siarka na niego". Zapewne napomkniecie, że nie nadstawiam drugiego policzka - owszem - nie byłbym miłosierny. Ale glan poszedłby w momencie zbezczeszcenia symbolu religijnego (którą ja wyznaję). Islam? Buddyzm? Jeśli uważają swoją drogę za prawdziwą to dobrze - gorsze jest "powiewanie na wietrze" i ciągłe zmienianie przekonań oraz sekty. NIe zbezczeszczę cudzego symbolu religijnego dlatego, że nie jest katolicki. (aczkolwiek mógłbym próbowac przekonać go, że to ja mam rację - on też zapewne - ale wolny wybór tego, kto ma rację pozostawilibyśmy sobie wolny - może ja, może on). Ale nie o tym miło byc  Ach! Jeszcze jedno - w starożytności przyłożenie z liścia w lewy polczek grzbietem dłoni można było zaserwować tylko niewolnikowi (a o takim uderzeniu w policzek mówi Chrystus). Nadstawienie drugiego policzka oznacza domaganie się godności na drodze. I to nie na drodze zemsty, ale mądrości. To była wszakże wielka obraza dla człowieka wolnego, ale nie trzeba było odzyskiwac honoru mieczem. Och, o "świętym gniewie". Sam gniew nie jest w sobie zły. Gniew skierowany na złe uczynki (A NIE OSOBY) nie jest niczym złym. Coś złego w tym, że gniewam się, gdy ktoś bije kogoś na ulicy? Nieeee, skądże. Pan Jezus, no, co tu gadać, wywalił handlarzy ze świątyni. Uniósł się gniewem. Ale nie było - "ty - z gołębiami - wynocha" tylko o tym, że "nie bedą z Domu Ojca Jego targowiska robić". Ale znowu o tym, o czym być nie miało  TOLERANCJA - wyświechtane hasło wszelkiej maści wywrotowców, ped... (pardons - gejów, lesbijek, zofiilów, nekofilów, gerontofilów, pedofilów etc. etc - pedofilów w Holandi, którzy domagają się "praw" - diabelskie nasienie...). Łacińskie "toleratio" = "znoszę, wytrzymuję". Nikt ni nie nakaże pełnj tolerancji, bo byłbym kretynem ( nie toleruję nietolerancji, taaaaak...). Jak, pytam się, jak mogę nie tolerować tego, że ta obleśna, spasiona świnia molestuje moją córeczkę? (dobra nie jestem dzieciaty/żonaty - taki przykład). Tolerancja źle pojęta prowadzi naz do dewiacji jako społeczenstwo. mam tolerować nakaz ateisty bo on uwaza, że mój krzyżyk obraża jego uczucia (bo tenże krzyżyk obraża jego uczucia/intelekt które ja mam tolerować). Nie zatem (bardzo NIE-po-chrześcijańsku) wyp********, bo, jak już wspomniałem, obejży glana. Nie boję się być nazwany w takiej sprawie "nietolerancyjnym ciemnogrodem" - kretyn, który relatywizuje wszystkie możliwe pojęcia nie będzie stanowił dla mnie wzoru. Człowiek bez zasad, który manipuluje pojęciami i granicami ludzkiej, tak, tolerancji, nie będzie dla mnie wzorem. Człowiek, który mówi mi, że że nie wolno eksponowac symboli religijnych, bo go to obraża nie będzie prze ze mnie tolerowany i nie będzie dla mnie wzorem tym bardziej. A człowiek ktry bedzie się dobierał do mojej przyszłej córeczki/synka nie tylko nie będzie tolerowany (chociaż domaga się praw, jak już wspomniałem), ale dostanie z kopa (nie wiem, czy z glana - nie wiadomo , co na to przyszła żona  . Mądrości siostry i bracia! Mądrości prowadzący narody! Bo ja głupoty nie toleruję (i jak coś, to to wszystko rozp**** Głód i Śmierć, i Wojna, i Zaraza - wiecie co mam na myśli?) Ewentualne dyskusje: lp.nelt@nogin - wyzwiska również - zniosę je
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
Dzięki wsparciu takich jak Ty teoretyków nadstawiania drugiego policzka, nosiciele krzyżyków mogą się w Polsce czuć spokojnie.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Hazardzista | Nie widzę w Twojej wypowiedzi jakiejkolwiek kontry dla argumentów, które przedstawiłem. Dostrzegam jedynie sofizmat - argumentum ad personam. Jedyne, co zaprezentowałeś swoją wypowiedzią, to atak personalny, a nie jakąkolwiek próbę polemiki z moją poprzednią wypowiedzią (która jest nico... hmmm... agresywna  )
|
|
|  | | Hazardzista | Ach - uznałem, że to wymaga pełniejszego wyjaśnienia. Zapewne ktoś się teraz poci i myśli, gdzie ja te całe "ad personam" dostrzegłem. Wyjaśniam: "teoretyk nadstawiania drugiego policzka wspierający Polskich Nosicieli Krzyżyków". Nieco karykaturalnie. Niestety taka wypowiedź jest nacechowana negatywnie, aczkolwiek lepiej maskuje się od bezpośredniego stwierdzenia "Jak możecie słuchać tego idioty/półgłówka/kretyna". Lepszy kamuflaż, ale ten sam cel. Mianowicie ośmieszenie, skutkujące odrzucniem podanych przeze mnie argumentów (kto by słuchał tego idio... et cetara, et cetera...). Dziękuję, skończyłem, dobrego zdrowai życzę.
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) |
Wyraziłem jedynie swoją opinię na temat Twojego "nieco... hmmm... agresywnego" postu. Oprócz agresji nie dopatrzyłem się w nim żadnej tezy, a tym bardziej argumentów, które małyby ją wspierać, stąd brak moich kontrargumentów.
Cieszę się jednak, że wspomnianą opinię odczytałeś zgodnie z moimi intencjami.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | Hazardzista | Dzikuję Ci, placowniku - poprawiasz mi humor. Nawet nie wiesz, jak rozkosznym dla mnie jest wyjaśnianie innym rzeczy oczywistych. Takich, które widać na pierwszy rzut oka. Będzie krótko. Teza: Tolerancja to nie bezmyślne podporzadkowywanie się kanonom "poprawności politycznej". Argument: "Jak, pytam się, jak mogę nie tolerować tego, że ta obleśna, spasiona świnia molestuje moją córeczkę?" Zaowalowany jest ten argument w wiele słów. Przepraszam za kwiecisty styl wypowiedzi. Nawykłem jednak do niego, i, co tu kryć, wymagam od interlokutora zrozumienia tegoż stylu. Chyba, że wyraźnie zażyczy sobie, bym zmienił go (nie, nie rozmówcę - styl wypowiedzi. Wolę wszystko tłumaczyć, znając ludzi, którzy lubią łapać za słówka). Swoją drogą - czym tłumaczyć to, że dostrzegasz wyłącznie uczucie agresji (która pojawiła się z powodów, które wyjaśniam poniżej)? Niczego innego nie byłeś w stanie dostrzec? Mam przytaczać inne argumenty/tezy, które raczyłeś (mam szczerą nadzieję) świadomie zignorować? Gorzej, jeśli ta ignorancja była niezamierzona. To było by bardzo źle... Ach - jeszce o "agresywności": to jest bardzo barwne uczucie. Intensywne. Dodaje kolorytu działniom, wypowiedziom. Tak jak spór jest solą życia - tak twierdzą niektórzy. Jedno i drugie w odpowiedznich dawkach. Czemu komentujesz tylko "nieco... hmmm... agresywny" post, a nie "Jedyne, co zaprezentowałeś swoją wypowiedzią, to atak personalny, a nie jakąkolwiek próbę polemiki z moją poprzednią wypowiedzią". A było z czym polemizować. Jeden taki punkt pozwoliłem sobie wskazać. Zdrowia życzę.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|