Przeczytałam. Plus za zamieszczenie tego na tym Forum... i za konkluzję na zakończenie tekstu. Widzimy, co się dzieje, jednak niewielu cokolwiek robi, żeby ten, wręcz przerażający stan zmienić. I nie dlatego, że nie chce, choć to częsty (niestety) powód. Nie ma z kim ani pod czyim przewodnictwem. To jest najgorsze. Siedzimy w tej degrengoladzie i czekamy chyba na cud. Ten jednak sam sie nie stanie. Trzeba mu pomóc. Może tu właśnie jest pole do popisu dla PSR? - żeby zacząć mówić w końcu o tym głośno? Niechże racjonalizm zacznie mówić głośno! Pozdrawiam.
---
|