Racjonalista - Strona głównaDo treści
Filozofia outsiderów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
08-04-2007 16:10Joanna Trzópek (11 punktów)Filozofia outsiderów
Colin Wilson napisze:"człowiek zainteresowany pytaniem, jak powinien żyć- zamiast przyjmować życie po prostu tak jak płynie- automatycznie staje sie outsiderem"...

Stawiam pytanie banalne w sposobie, lecz niebanalne w sposobie i możliwościach kreacji odpowiedzi...kim jest outsider?Kim jest ta część ludzkiej,stadnej społeczności, która zadaje sobie pytanie..o powód i przyczynę egzystencji w tej właśnie gildii...

Czy nie jest przesadzonym fakt uznający takie jednostki za wybitne...?

Fascynująca wydaje sie być filozofia modernistyczna, umiejętność zastosowania utylitaryzmu w kontekście światopoglądu Henri Bergsona..

Od 2 lat pracuję nad studium myśli Immanuela Kanta, wyrażonych w sentencji:"Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie",usiłuję stworzyć syntezę Sokrates-Kant-Schopenhauer..jest to o tyle trudne, o ile nierealne...

W tym celu proszę outsiderów z poczucia moralnego o interpretację powyższego aforyzmu
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

APawłowski (1150 punktów)
Należąc do jakiejś społeczności decydujemy się na pewne ograniczenie własnej niezależności podejmując społeczny sposób myślenia w zamian uzyskujemy, poprzez akceptację społeczną pewne wymierne korzyści i o to chodzi. Coś za coś. Ale czy do końca warto się tak ograniczać? Czasami wydaje się nam, że cena może być zbyt wygórowana. Wymagania społeczne nie są zorientowane na jednostkę, chyba że jest to przywódcza, ale i w takim przypadku nadal każda jednostka która się nie przeciwstawia generalnym zasadom społeczności może liczyć na jakieś przywileje, nie tylko sam przywódca który korzysta zawsze. Być może, droga wbrew ogólnym trendom, ma na celu stworzenie własnej społeczności pod przywództwem oportunistycznej jednostki?
Adamski (64 punktów)
Tęsknota vs zakorzenienie.
Głąbiński (3538 punktów)
> ... proszę outsiderów z poczucia moralnego o interpretację powyższego aforyzmu

Nie wiem, czy jestem "outsiderem z poczucia moralnego", ale przedstawiony temat jest interesujący. Gorzej z możliwością wniesienia czegoś własnego: sens lapidarnego cytatu wydaje się tak oczywisty, że jakąkolwiek jego interpretację widzę jako zbędną.


Stach M. G.
Joanna Trzópek (11 punktów)
"sens lapidarnego cytatu wydaje się tak oczywisty, że jakąkolwiek jego interpretację widzę jako zbędną."

hmm,poniekąd słuszne stwierdzenie,choć radzę zaryzykować wybicie się ponad formę lapidarnościpozorna oczywistość jest największym,relatywnym labiryntem sprzeczności...
Paulina (5 punktów)
zagadzam się w pełni, że ułuda oczywistości stwierdzenia Wilsona może uśpić czujność rozumu prowadząc do sprzeczności i nie przemyślanych wniosków.

w związku z powyższym pokuszę się o próbę interpretacji aforyzmu oczyma outsidera- niekoniecznie z wyboru...

"niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. "

Rozdarcie pomiedzy dzikością gwieździstego nieba a spuścizną moralna wewnątrz.

Antagonizmy te kształtują jesnostkę, poprzez walkę implikuja rozwój.
Człowiek będący zwierzęciem konfrontuje zew natury z kulturą którą współtworzy często celem ucieczki od biologicznych korzeni. I tak oto się tworzy błędne koło, bo im dalej od tego co pierwotne tym większa tęsknota.
Spotkałm się z opinia, żę w tymże Kantowskim stwierdzeniu dopatrują się niektórzy wyrazu harmonii miedzy przeciwstawnymi biegunami.Brak mi jednak koniuknkcji w tejże sentencji, co podkreśla moim zdaniem dychotomie jednostki. Zdanie to może być jakże lapidarnym opisem przeżyc outsidera, pytającego o to jak powinien żyć.....zgodnie z własnymi popędami czy wręcz przeciwnie?czy da sie znaleźć złoty środek? i czy rzeczywiście byłby on "pośrodku"?
Głąbiński (3538 punktów)
>zagadzam się w pełni, że ułuda oczywistości stwierdzenia Wilsona może uśpić czujność rozumu prowadząc do sprzeczności i nie przemyślanych wniosków.
>w związku z powyższym pokuszę się o próbę interpretacji aforyzmu oczyma outsidera- niekoniecznie z wyboru...
>"niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. "

Jak widać, łatwiej jest wytknąć brak koncepcji, niż samej takową się wykazać. Chyba, że nowy zaproponowany temat jest jakoś związany z pierwotnie zaproponowanym - ale to już na moje możliwości sprawa zbyt skomplikowana.
Zaś co do zacytowanego przez Paulinę poetyckiego aforyzmu, też, jak wspomniani "spotkani", jestem zdania, że wyraża on harmonię jednoczącą oba światyy: zewnętrzny i wewnętrzny.

Stach M. G.
Joanna Trzópek (11 punktów)
"wyraża on harmonię jednoczącą oba światyy: zewnętrzny i wewnętrzny"

a czym są "oba światy"?czym jest zewnętrzność a czym wewnętrzność..?..o ile warstwa wyższa,może wyrażać prawdy i wartości absolutne o tyle wewnętrzność uważam za pojęcie wysoce relatywne..i wręcz niemożliwe do jednoznacznej interpretacji...dlatego owy wewnętrzny niepisany ład moralny wciąż nie przybiera dla mnie po tylu latach żadnej formy, którą byłabym w stanie zinterpretować..czy podjąć próby odrzucania definicji
Głąbiński (3538 punktów)
>a czym są "oba światy"?czym jest zewnętrzność a czym wewnętrzność..?

Po prostu użyłem innych słów do nazwania tego, co w cytacie przytoczonym przez Paulinę było wyrażone poetyckiemi metaforami: zamiast "gwiazdy" - świat zewnętrzny, zamiast "we mnie" - świat wewnętrzny, czyli myśli i uczucia.


Stach M. G.
Głąbiński (3538 punktów)
Przeczytałem posty wątku powtórnie i powziąłem podejrzenie, że z mojej strony nastąpiło totalne niezrozumienie inicjującego tekstu: za przedmiot dyskusji uważam cytat z Wilsona, a aforyzm Kanta potraktowałem jako marginesowy dodatek, tymczasem - być może? - jest odwrotnie. Jeśli tak, to rzecz muszę zacząć od nowa, a wszystkie moje posty należy uważać za niebyłe.

Stach M. G.
Paulina (5 punktów)
W moim mniemaniu wewnętrzność wtórnym jest zjawistkiem w stosunku do zewnętrznych "gwieździstych" aksjomatów....(bez względu czy są one biologiczna spuścizną czy taż nie...)
Czym jest wewnętrzność jako taka?
nie wiem...
być może ze względu na relatywizm związany z indywidualnym doświadczeniem jesnostki tak trudno stworzyć definicję...
Paulina (5 punktów)
(zagadzam się w pełni, że ułuda oczywistości stwierdzenia Wilsona może uśpić czujność rozumu prowadząc do sprzeczności i nie przemyślanych wniosków.

być może ja jestem winna zamieszania w Pana rozumowaniu gdyż w powyzszej wypowiedzi miałam na mysli stwierdzenie Kanta naturanie.... nie Wilsona.
michiko (596 punktów)
>"Niebo gwiaździste nade mną, prawo
>moralne we mnie",

To synteza ludzkiego losu. Jak długo masz świadomość, że kształtujesz siebie poprzez wybory działań, których dokonujesz w oparciu o własne kryteria ( nienarzucane z zewnątrz), wynikające z właściwego tobie przeżywania doświadczeń, tak długo istnieje dla ciebie nieograniczony obszar realizowania swoich możliwości.
"Prawdziwy" outsider, jeśli ma być autentyczny nie musi pytać jak żyć. On realizując siebie, staje się outsiderem.
Arouet (49 punktów)
Wyznawcy religii zdaje się nie doszukują się sensu egzystencji, ten sens jest im wyznaczony przez ramy danej religii.
Nie doszukują się jej sensu bo to filozofia, dążenie do mądrości. Religijność nie jest dążeniem do mądrości. Wiara jest samoograniczaniem się i zaprzestaniem poszukiwań.

Outsiderem można się czuć gdy wokół otaczają człowieka w znacznej większości tacy ludzie, oraz zabobonni.

Mimo tego "zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy".
Koprowski (26 punktów)
>Colin Wilson napisze:"człowiek zainteresowany pytaniem,
>jak powinien żyć- zamiast przyjmować życie po prostu tak
>jak płynie- automatycznie staje sie outsiderem"...
>Stawiam pytanie banalne w sposobie, lecz niebanalne w
>sposobie i możliwościach kreacji odpowiedzi...kim jest
>outsider?Kim jest ta część ludzkiej,stadnej społeczności,
>która zadaje sobie pytanie..o powód i przyczynę egzystencji
>w tej właśnie gildii...
>Czy nie jest przesadzonym fakt uznający takie jednostki za
>wybitne...?
>Fascynująca wydaje sie być filozofia modernistyczna,
>umiejętność zastosowania utylitaryzmu w kontekście
>światopoglądu Henri Bergsona..
>Od 2 lat pracuję nad studium myśli Immanuela Kanta,
>wyrażonych w sentencji:"Niebo gwiaździste nade mną, prawo
>moralne we mnie",usiłuję stworzyć syntezę
>Sokrates-Kant-Schopenhauer..jest to o tyle trudne, o ile
>nierealne...
>W tym celu proszę outsiderów z poczucia moralnego o
>interpretację powyższego aforyzmu
>

Po pierwsze nie czuję sie siedzącym z boku.
Po wtóre Kant błędnie jak sie póżniej okazało, łączył porzadek kosmiczny ( lub jego brak, jak kto woli) z porządkiem ,który wg niego istnieje w człowieku. Nie zdawał sobie sprawy , iż ludzie usiłują ów porzadek w sobie stworzyć i utrzymać. Nie jest on czymś zastanym. To zresztą byłoby wbrew życiu. Tak więc uważam, że wyżej wzmiankowany aforyzm jest li tylko myśłeniem życzeniowym i w żadnym sensie nie może być drogowskazem dla kogokolwiek. Ciekaw jestem dlaczego umiejscowiłaś Kanta pomiedzy Sokratesem i Schopenhauerem.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365