Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nowy kalendarz?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-04-2007 00:00Adamski (64 punktów)Nowy kalendarz?
W nawiązaniu do artykułu "O świętach i świętowaniu" A. Górskiego chciałbym zaproponować rozważenie kwestii, czy możliwym byłoby stworzenie lepszego kalendarza niż obecnie istniejący.
A może ten jest najdoskonalszy z możliwych?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

G.K. (1679 punktów)
>W nawiązaniu do artykułu "O świętach i świętowaniu" A.
>Górskiego chciałbym zaproponować rozważenie kwestii, czy
>możliwym byłoby stworzenie lepszego kalendarza niż obecnie
>istniejący.
>A może ten jest najdoskonalszy z możliwych?



Masz na myśli zmianę typu "rok ma 30 miesięcy, każdy 14,5 dnia" ? Bo jeśli tak, to byłoby to raczej niewykonalne, co najwyżej można zmienić ilość miesięcy (zmniejszając ilość dni w każdym) i podobne manewry, nie zmieniające w sumie nic, bo to i tak jest kwestia umowna. Obecny system nie jest najdoskonalszy (co 4 lata różnica jednego dnia). Jednak czy tworzenie nowego miałoby sens ? Ludzie się już przyzwyczaili, więc nawet jakbyś wymyślił kalendarz doskonały to i tak nikogo by to nie obchodziło

Pozdrawiam
APawłowski (1150 punktów)
A jasne że jest możliwe. Możliwe jest podawanie wartości ciśnienia w funtach na wiorstę kwadratową. Można, ale po co? Najpierw proponuję Anglika przekonać że 0,5l piwa smakuje tak samo jak 1 pint. Po takiej wprawce można się zabrać za kalendarz.
Adamski (64 punktów)
Obie Wasze wypowiedzi mówią zasadniczo jedno: "Po co?"

Na razie proponuję potraktować rzecz jak swoistą grę z wyobraźnią. Może nie wyniknąć stąd nic - i zapewne tak będzie. Może jednak gdzieś pomiędzy słowami, podczas zabawy w skojarzenia przemknie coś ważnego...

Bądźmy dziećmi! Czy racjonalizm musi zasklepiać człowieka?

Myślę, że najpiękniejszym aktem, który człowiek może z siebie wydobyć, jest kreacja.

Myśl o nowym kalendarzu nasunęła mi się po spostrzeżeniu - zupełnie nieodkrywczym - iż dzisiejszy podział kalendarza na 12 mniej więcej równych miesięcy jest pierwotnym sumeryjskim podziałem.
Zacząłem wówczas zastanawiać się, czy tkwi w tym jakaś doskonałość, że - pomimo różnych historycznych zamętów - przenosi się przez epoki? A może istnieje podział lepszy, powiązany z istniejącymi cyklami w nas, w przyrodzie...?
APawłowski (1150 punktów)
Dobra idziemy w fiction.
No to ja proponuję rok, któremu ciężko by było zmienić ilość dni a to z powodu że dość dużym było by to wysiłkiem zmienić orbitę naszej planety, lub zmienić częstotliwość wirowania, tak aby było równo. Więc pozostajemy przy roku 365 dni i co cztery lata jeden dzień gratis. Dzielimy to na cztery kwarty po 90 dni. Pozostałe dni będą tworzyć święta ogólnoświatowe, przypadały by one pomiędzy kwartami, czyli że na początku roku były by 2 dni świąteczne: pożegnanie roku i przywitanie roku. Żadnych innych świąt w międzyczasie.
Te kwarty trzeba by podzielić, proponuję sześciodniowe tygodnie. W końcu coraz więcej roboty za nas pracują, więc można by wreszcie sobie trochę więcej poodpoczywać trochę więcej. Nowy rok mógłby się zaczynać wraz z przesileniem wiosennym, na przykład, co by trochę bardziej pasowało do pór roku.
Fajny, podoba mi się.
Jeden mały problem. Dotychczasowe święta by przestały istnieć a nie muszę przytaczać kręgu zainteresowanych ewentualnymi protestami.
Głąbiński (3538 punktów)
Nie trzeba wymyślać nowego kalendarza, gdyż takowy został zgłoszony do ONZ (w 194? roku) i przyjęty przez większość Zgromadzenia, a zablokowany (ze względów kultowych) jedynie przez weto kilku państw o rządzch związanych z Islamem i Judaizmem, które to wyznania swoją obrzędowość opierają na cyklu księżycowym powiązanym ściśle z podziałem czasu na 7-odniowe okresy (tygodnie). Ten tzw. kalendarz światowy przewiduje podział roku na 4 kwartały, w każdym po 3 miesiące (dwa 30- i jeden 31-dniowy) i niezależnie podział na 52 7-dniowe tygodnie, przy tym każdy dzień każdego miesiąca ma ustalone miejsce w cyklu tygodniowym (np. jeśli - przypuśćmy - 4 czerwca wypada we wtorek, to już tak na wieczne czasy). Założoną zgodność podziału miesięcznego i tygodniowego osiągnięto przyjmując dwa dni "bez daty": "Nowy Rok" i (występujący co cztery lata) "Dzień Olimpijski". Wadą tego kalendarza w stosunku do obowiązującego jest zignorowanie nierównomierności pozornego ruchu słońca spowodowanego eliptycznością toru Ziemi: okres zimy wynikający ze ścisłego pozycjonowania słońca jest krótszy niż lato, co obecnie jest uwzględnione przez (niewygodne ze względów administracyjno-gospodarczych) skrócenie lutego.

Stach M. G.
APawłowski (1150 punktów)
Mój mi się bardziej podoba - więcej czasu wolnego.
Adamski (64 punktów)
A mnie w obu brakuje odwołania do naturalności, są bardziej - jakby to powiedzieć - administracyjne.

Sądzę, że obok pozornie racjonalnej rytmiki liczb istnieje z pozoru nieracjonalna arytmia cykli głębszego poziomu, które zamykają się w obrębie roku. I zastanawiam się, czy istnieje możliwość połączenia tych dwóch przestrzeni. Może by pogrzebać w kulturach pierwotnych? Jak one rozwiązywały problem odmierzania czasu?
APawłowski (1150 punktów)
>A mnie w obu brakuje odwołania do naturalności, są bardziej - jakby to powiedzieć - administracyjne.
>Sądzę, że obok pozornie racjonalnej rytmiki liczb istnieje z pozoru nieracjonalna arytmia cykli głębszego poziomu, które zamykają się w obrębie roku.
No to zgodzę się na wydłużenie wakacyjnych kwart kosztem tych pracujących, będzie arytmia, nawet taka bardzo bliska ludzkiej naturze
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów)
(zablokowany)
>Nowy rok mógłby się zaczynać wraz z przesileniem wiosennym, na przykład, co by trochę bardziej pasowało do pór roku.<

Mniej więcej tak kiedyś było. Rok zaczynał się w marcu - wtedy też (Idy marcowe) rozpoczynali rządy konsulowie. Ale pewnego roku była wojna Rzymu z kimś tam (kompletnie nieważne z kim) i by konsulowie zdążyli załatwić sprawy wojny na czas, tymczasowo przesunięto ich wybór (oraz początek roku) na styczeń - i ta bzdurka została do dziś.

Najtrwalsze są prowizorki.

Ślad pierwotnego kalendarza został w nazwach czterech miesięcy - September, October, November i December - których nazwy oznaczają - siódmy, ósmy, dziewiąty i dziesiąty, choć w kolejności dzisiejszych miesięcy są miesiącami: dziewiątym, dziesiątym, jedenastym i dwunastym.
Głąbiński (3538 punktów)
>Ślad pierwotnego kalendarza został w nazwach czterech miesięcy - ...
i ponoć też w tradycji 1-kwietnilwego oszukiwania. Gdzieś wyczytałem, że wspomniany zwyczaj powstał, gdy nieuczciwi dłużnicy wykorzystywali nieświadomość zaprowadzonej zmiany do machlojek związanych z terminem płatności określanym na początek nowego roku.

Stach M. G.
myślę? (12 punktów)
Jeżeli w tym nowym kalendarzu,w siedmiodniowym tygodniu byłyby trzy niedziele, trzy soboty i jeden poniedzialek to ja jestem jak najbardziej za

A tak zupełnie powaznie mówiąc, to zmiana kalendarza chyba nie ma zbytniego sensu. Bo w czym by się miała przejawiać idealność tego nowo stworzonego sposobu odmierzania czasu? Jeżeli np. wprowadzimy tydzień ośmiodniowy, to czas nie będzie płynął ani wolniej, ani szybciej.

Sam kalendarz to jest rzecz umowna i nie ma zbytniego sensu poprawiać go i doprowadzac do ideału, bo on ma nam służyć tylko do tego, żebysmy mieli jakiś punkt odniesienia i żebysmy sie nie pogubili.
Adamski (64 punktów)
I wcale nie taka była moja idea, żeby kalendarzem zmieniać upływ czasu. Chodziło mi raczej o to, że poczuciem upływu czasu rządzi w nas kalendarz - to po pierwsze. Podporządkowujemy się temu bezmyślnie, lecz może już samo to sprawia, że coś tracimy - pewien istotny, lecz efemeryczny czynnik naszego życia.
Po drugie i przede wszystkim - zastanawiałem się, czy jest on dostosowany do naturalnych rytmów, dziania się zgodnie z cyklami istniejącymi w przyrodzie, które z kolei mają wpływ na nas.
Dlaczego sądzę, że to mogłoby być istotne? Z tego samego powodu, dla którego w procesie nauczania uwzględnia się etap rozwojowy, na jakim znajduje się człowiek - dziecko.
Obecny kalendarz wydaje się być "od czapy" (albo raczej - od religii).
To dlatego jestem ciekaw, jakie sposoby w tym względzie wykształciły kultury pierwotne będące o wiele bliżej natury.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365