 |
Ateizm - sposób na zdrowie i bogactwo Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-04-2007 14:11 | nieobecny | Ateizm - sposób na zdrowie i bogactwo | |
| TyDraniu (6569 punktów) | > Powinni to przeczytać nasi politycy...Buahaha, polityków nie interesuje, czy Polska będzie zdrowa i bogata, ważne, by była katolicka  Pozdrav...
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | Ośmielę się nie sądzić. Ich interesuje jak władać, a że katolicyzm się nadaje i pięknie zawsze sprawdzał, to niejako po drodze. No i jeśli zastosujemy hasło absolutyzmu - ustroju, do którego nasi chwalebnie nam rządzący zdają się dążyć całym sercem swoim i całym uczynkiem swoim - "Państwo to Ja [my, jak jedna kropla]", to racją jest, iż ich interesuje, żeby Polska była zdrowa i bogata. Pozdrawiam.
|
|
 | | Arouet (49 punktów) | " > Buahaha, polityków nie interesuje, czy Polska będzie zdrowa i bogata, ważne, by była katolicka  > Pozdrav..."No ale od wieków wiadomo, iż głupszymi łatwiej rządzić.
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | Aczkolwiek autor tekstu zaznacza, że najprawdopodobniej wzrost poziomu życia i takich tam jest wynikiem Ateizmu, a na odwrót. Co nie zmienia faktu, że te rzeczy idą w parze. Jednak wprowadzenie, na drodze jakiejś kapitalnej ustawy, przez Włodarzy Naszych [niechaj im światłość...] powszechnego Ateizmu [w sumie po co, im jest dobrze tak, jak jest] niekoniecznie spowoduje wzrost zamożności i reszty tych fajnych rzeczy, co na Zachodzie. Zresztą narzucanie odgórne przekonań, choćby najbardziej słusznych [?], nie jest humanitarnym rozwiązaniem. Tu jest pole do popisu tylko dla nas, ludzi jako takich. Nie mówię, żeby namawiać do Ateizmu, bo to nieładnie czepiać się czyichś poglądów. Mówię, żeby ci niby-Katolicy, albo niezdeklarowani, co tak naprawdę są Ateistami albo chociaż wierzącymi apostatami, nie bali się swych przekonań i się do nich przyznawali kiedy jest okazja. Zobaczylibyśmy, ile naprawdę są warte akcje KRK w Polsce.
Pozdrawiam.
|
|
 | | nieobecny | >Jednak wprowadzenie, na drodze jakiejś kapitalnej ustawy, przez Włodarzy Naszych [...] powszechnego Ateizmu [...] niekoniecznie spowoduje wzrost zamożności i reszty tych fajnych rzeczy, co na Zachodzie. Nie chodzi o narzucanie ateizmu (autor wspomina kraje komunistyczne), ale o to, że ateizm nie prowadzi do zagłady narodów i społeczeństw, zaś religijność tychże nie skutkuje dobrobytem i rozwojem. Istnieje korelacja między ateizmem i wysokim poziomem życia oraz korelacja między religijnością większości obywateli a niskim poziomem życia. Wydaje mi się, że Polska miałaby szansę zacząć drogę normalnego rozwoju, gdy religijni obywatele staną się wyraźną mniejszością. Czyli muszą wymrzeć jeszcze ze dwa pokolenia.
|
|
|  | | Patty Matheson (2087 punktów) | Korelacja między Ateizmem a wysokim poziomem życia istnieje, to ewidentnie wynika z artykułu, i wcale tego nie neguję. Narzucanie ateizmu było moim komentarzem do stwierdzenia Autora wątku, że politycy mogliby się uczyć. Owszem, mogliby, ale gdyby im się wkręciło, to znając ich głupotę, mogliby zechcieć wprowadzić powszechny Ateizm. Ale to tylko takie dywagacje, bo co im przeca do dobrobytu Polski. Co do konieczności, może nie tyle zateizowania, co na pewno zlaicyzowania państwa, chyba jesteśmy wszyscy zgodni? Dla dobra ich religii, wierzący też powinni. Nie chce mi się, ale jak trzeba, to poczekam na estynkcję współczesnych fanatyków. Co mogę innego zrobić, żeby też nie przeholować w drugą stronę? To, co napisałam. Nie kryć się i dumnie się obnosić, rozmawiać, informować, i innym radzić to samo.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | nieobecny | > Co do konieczności, może nie tyle zateizowania, co na pewno zlaicyzowania państwa, chyba jesteśmy wszyscy zgodni? Dla dobra ich religii, wierzący też powinni.Ależ wierzący zakrzykną, że mamy państwo laickie, bo żadna religia nie jest państwową i w Konstytucji jest zapis o równości wszystkich wyznań oraz braku wyznania. Na pytanie o Konkordat, ta garstka, która o nim cośkolwiek wie, zaraz powie, że skoro większość bla, bla, bla, to bla, bla, bla. > Nie chce mi się, ale jak trzeba, to poczekam na estynkcję współczesnych fanatyków.Ja tak długo nie pożyję. > Co mogę innego zrobić, żeby też nie przeholować w drugą stronę? To, co napisałam. Nie kryć się i dumnie się obnosić, rozmawiać, informować, i innym radzić to samo.A tymczasem: wiadomosci.onet.pl/1524892,11,item.htmlRozmawiać z kim i o czym? Z myślącymi podobnie? O, to miłe, nie ma to jak dyskusja z kimś o takich samych poglądach. Wierzących przekonywać, że KK nie powinien być świętą krową stojącą ponad prawem?
|
|
| | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | No, że powinni [wierzący] nie znaczy, że tak zrobią. Jeśli są naprawdę wierzący, to powinni dążyć do poszanowania religii, czyli zniknięcia ich Kościoła z przestrzeni politycznej. A jeśli są tylko pieniaczami, to zrobią jak napisałeś.
>Wierzących przekonywać, że KK nie powinien być świętą krową stojącą ponad prawem?
Zawsze można próbować, tylko nie nachalnie. Można coś uświadomić przypadkiem tym wątpiącym. Zdarza mi się, że "wierzący" sami poruszają temat. Chodzi o to, żeby nie fałszować już więcej liczby religiantów.
|
|
| | | |  | | nieobecny | Biorąc pod uwagę moje posty w internecie mogę powiedzieć, że prowadziłem tysiące dyskusji na temat religii.
Spośród setek religiantów biorących udział w tych dyskusjach JEDEN mianujący się katolikiem, po kilkunastu miesiącach od zakończenia dyskusji wysłał mi maila, w którym podziękował mi, że dzięki mnie postanowił zerwać z Kościołem Katolickim, ale nadal wierzy w Boga.
Moja życiowa partnerka jest katoliczką. Wszelkie moje próby nawiązania rozmowy na temat KK zbywa milczeniem lub prezentuje tę jakże charakterystyczną dla katolików hipokryzję, przykład: Gdy zagaiłem ją dziś o tę lustracyjną nietykalność sukienkowych wykładowców katolickich uczelni wyraziła swoje oburzenie. Gdy zaproponowałem jej przemyślenie sensu przynależności do KK - odpowiedziało mi milczenie.
Na podstawie powyższych faktów stwierdzam, że wszelkie dyskusje z polskimi katolikami na tematy związane z wyznawaną przez nich wiarą w KK (bo przecież nie w Boga) są z góry skazane na brak jakiegokolwiek porozumienia. To po prostu nie ma sensu. Szkoda nerwów, szkoda czasu.
Szanse na wyrwanie katolika spod wpływu sekty katolickiej są bliskie zeru w porównaniu z szansami wyrwania kogokolwiek z jakiejkowiek innej seksty. Dlaczego? Proste - indoktrynacja katolicka zaczyna się do dziecka, sekty zaczynają kilkanaście, kilkadziesiąt lat później.
|
|
| | | | |  | | Piotr G. /Grim/ (288 punktów) | Masz smutną rację nieobecny. Ponieważ nie mam partnera życiowego, ani innych bardzo bliskich mi osób nie czuję się upoważniony do nawracania na niewiarę w KK i Boga kogokolwiek z bliskiego otoczenia. Chodzę do drugiej klasy L.O. i muszę powiedzieć, że stan świadomości religijnej i edukacji etycznej jest fatalny! Księża nic nie robią, być może w strachu przed protestami ze strony uczniów (jesteśmy spokojną szkołą, ale oczywiście nikt nie przywiązuje najmniejszej wagi do lekcji religii). Wracając do tematu. Udało mi się porozmawiać z moją rówieśniczką- dawną znajomą, wahającą się mocno w wierze. Poświęciłem jej dwie godziny (to było przelotne spotkanie) na wytłumaczenie jej poglądów agnostycznych (Prawdopodobieństwo istnienia Boga jest tak niewielkie, że należy je ignorować przy budowaniu światopoglądu). Opowiedziałem jej o Dawkinsie, Racjonaliście i wielu statystykach. Chciałem pokazać jej, że nie ma nic niemoralnego w wierze w nieistnienie Boga, oraz że jest co całkowicie naturalne dla ludzi rozwiniętych intelektualnie. Nieobecny ma rację, że rozmowy z ludźmi chodzącymi co niedzielę do KK jest bezcelowe. Należy skupić się na wynajdywaniu i pomaganiu osobom o nieukształtowanej i chwiejnej wierze. Podoba mi się, że powyższe słowa brzmią jakby należały do sekciarza polującego na duszyczki. 
And the man said: Let there be light.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|