Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy koncerty profanują muzykę?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
15-03-2021 08:28Arminius (25555 punktów)Czy koncerty profanują muzykę?
Ocena 1 na 1
Jak wiadomo do kina chodzi się na filmy i...do kina. Z badań wynika, że większość chodzących do kina chodzi...do kina, a więc w celach bardziej socjalno - towarzyskich niż z potrzeby obcowania z X muzą. Jeżeli chodzi o muzykę - jest bardzo podobnie. Zdawał sobie już z tego sprawę wielki Wagner, który, prócz tego, że wielkim kompozytorem był, okazał się być także wielkim specem od oprawy widowisk muzycznych. Wagnera ogromnie irytowało, gdy widzowie nie koncentrowali się należycie na muzyce. Stąd wprowadzony przez niego zakaz spóźniania się na spektakle oraz zaciemnianie sali (żeby gawiedź nie lornetowała się wzajemnie z ciekawości kto z kim i dlaczego) w momencie rozpoczęcia się widowiska - przy równoczesnym naświetleniu intensywnym sceny.
Niestety, pomimo wprowadzonych przez Wagnera drakońskich środków jak wyżej - wśród trafiających na spektakle muzyczne jest nadal multum takich, którzy zjawiają się na nich z powodów innych niż fascynacja muzyką. W praktyce skutkuje to obniżeniem jakości doznań artystycznych przez autentycznych melomanów. Remedium na ów problem jest proste. Należy unikać chodzenia "na koncerty" - słuchając muzyki w domowych pieleszach albo w innych jeszcze lepszych warunkach - o czym wzmiankowałem już niejednokrotnie np. w wątku jak poniżej:http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,693268
Najlepiej jednakże słuchać jej w plenerze - szczególnie gdy harmonizuje ona z otaczająca nas przyrodą. Zdarzyło mi się kiedyś słuchać uwertury "Hebrydy" Mendelssohna, przy szkwałowej pogodzie na przylądku West Quoddy Head w stanie Maine (USA). Wrażenia niezapomniane!!! Po takim doświadczeniu wysłuchanie tego utworu w sali filharmonii - to po prostu profanacja!!!

www.youtube.com/watch?v=zcogD-hHEYs
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Gigo (484 punktów)
> ...wśród trafiających na spektakle muzyczne jest nadal multum takich, którzy zjawiają się na nich z powodów innych niż fascynacja muzyką. W praktyce skutkuje to obniżeniem jakości doznań artystycznych przez autentycznych melomanów.

Owszem, bywa tak, ale niekoniecznie. Z.Herbert ("Barbarzyńca w ogrodzie") zalecał "zwiedzanie wielkich katedr w towarzystwie ukochanej kobiety" wiedząc, że powstająca synergia multiplikuje estetyczne doznania. Podobnie, na koncertach, seansach filmowych i innych wydarzeniach artystycznych, reakcja otoczenia, specyficzny nastrój i inny anturaż powodują, że nawet nienajwyższych lotów wykonania dają silniejsze doznania, niż najwyższej klasy wykonawcy, odtwarzani za pośrednictwem znakomitej hi-endowej aparatury.

"Autentyczny meloman" kojarzy mi się bardzo z "prawdziwym Polakiem" czyli takimi osobami, które z pogarda i wyższością patrzą na "zwyklaków".

A twój orgazm przy Mendelssohnie w sztormowej pogodzie kojarzy mi się z wypowiedzią Woody Allena - "Gdy słucham Wagnera, natychmiast nachodzi mnie chęć wypowiedzenia wojny Polsce"
15-03-2021 12:43 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)i...owszem...
>Owszem, bywa tak, ale niekoniecznie. Z.Herbert ("Barbarzyńca w ogrodzie") zalecał "zwiedzanie >wielkich katedr w towarzystwie ukochanej kobiety" wiedząc, że powstająca synergia multiplikuje >estetyczne doznania.

I...owszem, pod warunkiem, ze kobieta jak wyżej prezentuje należyty poziom, nie tyle nawet intelektualny, co estetyczny i potrafi zachwycić się pięknem wokół. Co dosyć trudne, bo każdy dojrzały mężczyzna wie, że kobiety to urodzone materialistki - hedonistki.

>Podobnie, na koncertach, seansach filmowych i innych wydarzeniach artystycznych, reakcja >otoczenia, specyficzny nastrój i inny anturaż powodują, że nawet nienajwyższych lotów wykonania >dają silniejsze doznania, niż najwyższej klasy wykonawcy, odtwarzani za pośrednictwem znakomitej >hi-endowej aparatury.

No właśnie o tym mowa. Że na koncertach z powodów - między innymi jak wyżej - przekaz czystej muzyki zostaje zaćmiony. Bo jeżeli jest słabe wykonanie, czy słaby utwór - to jego percepcja nie powinna być zafałszowana z powodu innych bodźców. Że już nie wspomnę o tym, iż owo "otoczenie" potrafi wprowadzać bardzo przykre dysonanse i rozpraszać prawdziwych melomanów.
Polecam przykład jak niżej, co prawda trochę przejaskrawiony - tym niemniej jednak obrazujący istotę problemu:https://www.youtube.com/watch?v=Rb-UnAj5sn4

>A twój orgazm przy Mendelssohnie w sztormowej pogodzie kojarzy mi się z wypowiedzią Woody >Allena - "Gdy słucham Wagnera, natychmiast nachodzi mnie chęć wypowiedzenia wojny Polsce"

Orgazm nie jest najlepszym określeniem do oddania takiego przeżycia. Trywializuje go, wulgaryzuje i...profanuje zarazem - bo jednoznacznie kojarzy z tęgim, a nawet perwersyjnym chędożeniem, zwłaszcza gdy pojawia się ono w kontekście takiego absztyfikanta jak Woody ("Morning") Allen

>"Autentyczny meloman" kojarzy mi się bardzo z "prawdziwym Polakiem" czyli takimi osobami, >które z pogarda i wyższością patrzą na "zwyklaków".

Jeżeli "zwyklaki" zachowują się tak jak widzowie z podlinkowanego fgragmentu "Ziemi Obiecanej" to trudno jest przejawiać do nich sympatię, przyzna pan?

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365