Racjonalista - Strona głównaDo treści
Poligamia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
06-05-2007 11:19ewelina (33 punktów)Poligamia
Co myślicie o wielożeństwie?

Z tego co wiem w Testamencie nie ma najmniejszego zapisu, który nakazywałby małżeństwa monogamiczne. Przeciwnie, sam wielki Salomon miał 700 żon, a Jezus w NT nie potępia tego, choć w czasach Jemu równoległych zdarzało się wielożeństwo.
Koran "ogranicza" tylko liczbę żon do czterech.

Jedynie w ST kobieta była zmuszona po śmierci męża, z którym nie miała dzieci do poślubienia jego brata, nawet jeśli był żonaty.

Ustawę jeden mąż-jedna żona ustanowiło prawo cywilne.
A tak się zastanawiam, czy gdyby to było legalne, co więcej gdyby żona mogła poślubiając mężczyznę zaznaczyć, że chce być jedyną, albo nie, gdyby po jej śmierci sieroty były traktowane równo z innymi dziećmi, gdyby żony ( no ew. mężowie- choć to raczej mniej popularne)były równo traktowane co stałoby na przeszkodzie?
Z tego co ukazują kraje "dzikie" młode kobiety nawet wolą poślubić żonatego mężczyznę, ponieważ wiedzą już, że sprawdzi się jako mąż i ojciec.

Może to ograniczyłoby liczbę dzieci w domu dziecka, rozwodów (a według mnie bardziej po Bożemu jest poślubić kolejną zonę niż się rozwodzić), kobiet zmuszonych do prostytucji itd..

Tym bardziej, że kobiety górują nad mężczyznami na pewno liczebnością.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Zajrzyj do wątku: "Monogamia - kto wpadł na ten pomysł?"
wind (26 punktów)
> Co myślicie o wielożeństwie?
Wielożeństwo powinno być .Każdy ma prawo do szczęścia.Są ludzie którzy ciągle w życiu czegoś poszukują.Żeniąc się z jedną osobą musisz być z nią,jeżeli ci po jakimś czasie nie odpowiada to bierzesz rozwód. Ale po co się wikłać w rozwody?
sceptymucha
> Co myślicie o wielożeństwie?
Chybiona idea w naszych czasach.
W blizszej lub dalszej historii to mezczyzna utrzymywal rodzine, stad zaleznosc kobiety od mezczyzny i pojawianie sie spoleczenstw, w ktorych maz mogl miec kilka zon (a wladca nawet kilkaset [marnotrawstwo]), bo potrafil je utrzymac.
Odkad kobiety uzyskuja coraz wieksze mozliwosci zdobycia niezaleznosci materialnej pojawia sie kwestia wyboru partnera na podstawie innych przeslanek niz tylko zapewnianie bytu rodzinie. W tym ukladzie wielozenstwo jest idea wrecz smieszna, bo nie reguluje nic, co nie byloby regulowane przez inne instancje (testament, papiery potwierdzajace usynowienie itp, papiery swiadczace o wspolnocie majatkowej), a mogloby generowac mnostwo problemow (od spolecznych po emocjonalne jednostki).
Pozdrawiam
PS. Kobiety dluzej zyja, stad ich wiecej, co niezbyt wplywa na zwiazki tworzone do 40 roku zycia.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Jasne, że dłużej żyją i wiadomo, dlaczego.

Pod Jasłem słyszałem taką celną przypowieść: "Jedyn jes ino sposób na chłopy: baba. I jedyn sposób na baby: kłunica".
ewelina (33 punktów)
>Jasne, że dłużej żyją i wiadomo, dlaczego.

No wiadomo, bo nie są uwikłane w żadne wojny.

...
APawłowski (1150 punktów)
>W blizszej lub dalszej historii to mezczyzna utrzymywal rodzine, stad zaleznosc kobiety od mezczyzny i pojawianie sie spoleczenstw, w ktorych maz mogl miec kilka zon (a wladca nawet kilkaset [marnotrastwo]), bo potrafil je utrzymac.
Z drugiej strony kobieta również potrzebowałaby kilku facetów: jeden do zarabiania na nią, drugi do tych spraw, bo ten pierwszy jest w końcu zarobiony, następny do opowiadania romantycznych słówek, no i przydałby się taki jeden reprezentacyjny, aby sie można było z nim pokazać.
Jak równo to równo, kobiety jak zechcą to niech taż mają kilku mężów.
sceptymucha
>>W blizszej lub dalszej historii to mezczyzna utrzymywal rodzine, stad zaleznosc kobiety od mezczyzny i pojawianie sie spoleczenstw, w ktorych maz mogl miec kilka zon (a wladca nawet kilkaset [marnotrastwo]), bo potrafil je utrzymac.
>Z drugiej strony kobieta również potrzebowała by kilku facetów: jeden do zarabiania na nią, drugi do tych spraw, bo ten pierwszy jest w końcu zarobiony, następny do opowiadania romantycznych słówek, no i przydał by się taki jeden reprezentacyjny, aby sie można było z nim pokazać.
>Jak równo to równo, kobiety jak zechcą to niech taż mają kilku mężów.
Powinienes przeprowadzic sonde wsrod kobiet na temat- ilu facetow potrzebuja i do czego.
Do tego dochodzi sprawa uczuc i emocji- aby spelnic, co napisales kobiety musialyby sie nich pozbawic.
Pozdrawiam
Patty Matheson (2087 punktów)
"Mężczyźni inną kobietę kochają, z inną sypiają, a z jeszcze inną się żenią"

A zastanowił się ktoś, czy ludzie naprawdę by tego chcieli? Która kobieta pozwoliłaby, aby jej "Kochanie" miało inne "Słoneczka"? Zapewne nie tylko obecnie "Ta Druga" to dla kobiety tragedia, tak kiedy wie, że jej ukochany wielbi poza nią inną, jak i gdy nagle się dowiaduje o zdradzie. Zdrada męża to tak naprawdę zwykle sprawa przykra dla "oby trzech" [czterech?] stron uwikłanych. Uważacie, że uznanie oficjalne poligamii załatwi sprawę? Może zlikwiduje problemy co do priorytetów; nikt nie musiałby wybierać, czy zjeść ciastko, czy je mieć; którą pannę z mu najmilszych uznać przed godłem. Egalite! Równe prawa dla wszystkich mademoiselles do bycia tak samo, godnie i pełnoprawnie traktowanym przez swego lubego, i przez państwo. Szalenie jestem tylko ciekawa, która by się zgodziła. Miłość pełna między kobietą a mężczyzną wymaga wyłączności.
Czy z punktu widzenia mężczyzn poligamia kobiety jest im obojętna? Z wiadomych racji nie potrafię stwierdzić na pewno, więc pytam. Czy byłoby Wam, drodzy Panowie, obojętne, że Wasza ukochana raz z jednym mężem, raz z drugim czas miło spędza?

Dla mnie sprawa jest jasna; jeśli czuje się potrzebę kilku związków, to tak naprawdę nie potrzebuje się żadnego. To oczywiście odnosi się do związku idealnego - takiego, który istnieje z głębokiego i niepodważalnego przekonania oraz konieczności. Dwoje ludzi, którzy tak bardzo za sobą przepadają, że chcą związać swoje życia w jedno. Bo o to chyba chodzi? Uznanie związku - małżeńskiego czy też nie - za coś w rodzaju uprawianego sportu: raz to siatkówka, raz to golf, jest dla mnie swoistą profanacją tych wartości człowieczeństwa, o które chciałabym walczyć.
Zachodzę w głowę, dlaczego ostatnio tak bardzo przedkłada się związki nad miłość.

No, chyba że traktujemy instytucję małżeństwa tylko pod kątem ekonomii, jak to zresztą drzewiej bywało. To i racja, skądś te kobiety środki do życia czerpać muszą, a i dzieciaczki lepiej się czują, mając tatusia niż nie, nawet jeśli tatuś z mamusią nie zawsze mieszka, a poza tym ma jeszcze kilka żon. Ale będę się trzymać wersji, że lepiej jest propagować tolerancję... co ja piszę! - nieistotność faktu "nieposiadania tatusia", oraz przyłożyć się do ściągania alimentów.

Ale jeśli miałabym wziąć udział w referendum, opowiedziałabym się za uznaniem prawnym poligamii. Bo człowiek ma do tego prawo; wolność ponad wszystko. Żadne "dobro" narzucone z góry nie jest dobrem. Mam głupią nadzieję, że z tej wolności ludzie są w stanie zrobić właściwy pożytek.

Pozdrawiam.
ewelina (33 punktów)
>"Mężczyźni inną kobietę kochają, z inną sypiają, a z jeszcze inną się żenią"
-Ale to chyba nie odnośnie poligamii?

>A zastanowił się ktoś, czy ludzie naprawdę by tego chcieli? Która kobieta pozwoliłaby, aby jej "Kochanie" miało inne "Słoneczka"? Zapewne nie tylko obecnie "Ta Druga" to dla kobiety tragedia, tak kiedy wie, że jej ukochany wielbi poza nią inną, jak i gdy nagle się dowiaduje o zdradzie. Zdrada męża to tak naprawdę zwykle sprawa przykra dla "oby trzech" [czterech?] stron uwikłanych.

- Tak, są kobiety, które na to przystają, nawet w nieoficjalnych trójkątach. A szczególnie jest to popularne po wojnach. A teraz co, jeszcze kilka bomb, a jestem pewna, że żadna nie będzie się skarżyła. Ludzie zawsze w ten sposób walczyli by przetrwał gatunek.

Poza tym jak zaznaczyłam kobieta każda na początku małżeństwa mogłaby napisać pisemko czy chce być jedyną czy chce mieć kilka "przyjaciółek" z którymi prowadziłaby ognisko domowe.

>Dla mnie sprawa jest jasna; jeśli czuje się potrzebę kilku związków, to tak naprawdę nie potrzebuje się żadnego.

-To zależy od ludzi. Każdy z nas jest inny, a ja strasznie nie lubię takich ogólników. Tym bardziej, że czasami druga znajomość może nam ukazać co naprawdę cenimy w tej pierwszej, a którą się znudziliśmy, do której się przyzwyczailiśmy.

>Zachodzę w głowę, dlaczego ostatnio tak bardzo przedkłada się związki nad miłość.

-Związki dają poczucie bezpieczeństwa (?).

>No, chyba że traktujemy instytucję małżeństwa tylko pod kątem ekonomii, jak to zresztą drzewiej bywało. To i racja, skądś te kobiety środki do życia czerpać muszą, a i dzieciaczki lepiej się czują, mając tatusia niż nie, nawet jeśli tatuś z mamusią nie zawsze mieszka, a poza tym ma jeszcze kilka żon. Ale będę się trzymać wersji, że lepiej jest propagować tolerancję... co ja piszę! - nieistotność faktu "nieposiadania tatusia", oraz przyłożyć się do ściągania alimentów.

-Hm, szczerze mówiąc to jedyną rzeczą, która tak naprawdę przeszkadzałaby mi oddać głos na legalizację poligamii jest fakt, że dzieci musiałyby widzieć jak tatulek rozporządza żonami i nocami. Ściślej mówiąc jak zmieniają się mamusie w sypialni tatusia.

...
Patty Matheson (2087 punktów)
>>"Mężczyźni inną kobietę kochają, z inną sypiają, a z jeszcze inną się żenią"
>-Ale to chyba nie odnośnie poligamii?

Nie, odnośnie postu, na który odpowiadałam.

>- Tak, są kobiety, które na to przystają, nawet w nieoficjalnych trójkątach. A szczególnie jest to popularne po wojnach. A teraz co, jeszcze kilka bomb, a jestem pewna, że żadna nie będzie się skarżyła. Ludzie zawsze w ten sposób walczyli by przetrwał gatunek.

Może tak być, choć wydaje mi się, że jest to sztuczne tłamszenie prawdziwych uczuć. Fakt, że życie po wojnie to trochę osobna kwestia. My jednak nie żyjemy "po wojnie".

> Poza tym jak zaznaczyłam kobieta każda na początku małżeństwa mogłaby napisać pisemko czy chce być jedyną czy chce mieć kilka "przyjaciółek" z którymi prowadziłaby ognisko domowe.

Może przy uzyskiwaniu dowodu tożsamości, żeby wpisać gdzieś obok kategorii "stan cywilny"? Ot, w razie czego można zmienić zdanie...

>>Dla mnie sprawa jest jasna; jeśli czuje się potrzebę kilku związków, to tak naprawdę nie potrzebuje się żadnego.
>-To zależy od ludzi. Każdy z nas jest inny, a ja strasznie nie lubię takich ogólników. Tym bardziej, że czasami druga znajomość może nam ukazać co naprawdę cenimy w tej pierwszej, a którą się znudziliśmy, do której się przyzwyczailiśmy.

Masz rację, zbyt ogólnie. Są różne rodzaje miłości. Jeśli wszyscy się godzą na trójkącik, to jest ok.

>-Związki dają poczucie bezpieczeństwa (?).

Do czasu. Jeśli usilnie się o nie walczy, nie bacząc na uczucia, stresując się, że coś może nie wyjść, to już jest paranoja, nawet jeśli tego nie widać.

>-Hm, szczerze mówiąc to jedyną rzeczą, która tak naprawdę przeszkadzałaby mi oddać głos na legalizację poligamii jest fakt, że dzieci musiałyby widzieć jak tatulek rozporządza żonami i nocami. Ściślej mówiąc jak zmieniają się mamusie w sypialni tatusia.

Ja bym nie chciała takich sytuacji. Stąd moja wyrażona nadzieja, że pomimo prawnej poligamii, mało kto się na to zgodzi, dla dobra dziecka. Nadzieją matką studentów, wiem.
APawłowski (1150 punktów)
Oczywiście zgadzam się bardzo z wypowiedzią. Ja jednak nie potrafię zrozumieć sensu instytucji małżeństwa i konsekwencji z tego wynikających. W końcu jeśli dwoje ludzi zechce iść przez życie w parze to niech idą, Czy z tego powodu konieczne są jakieś prawne środki? Czy zawarcie zgodnie z prawem świeckim czy kościelnym małżeństwa, samo w sobie nie uzależnia od siebie małżonków pod jakąś groźbą? Formalizowanie miłości i uzależnienie od tej formalności prawnej postrzegania ludzi jest swego rodzaju dyskryminacją.
Naprawdę nie rozumiem, dla czego konieczne jest potwierdzenie faktu chęci życia razem przez urzędnika na papierku czy księdza kropidłem.
Patty Matheson (2087 punktów)
A wiesz, że masz rację? Tyle że teraz problem wszystkim to uświadomić...
LEGION (3161 punktów)
>Czy z punktu widzenia mężczyzn poligamia kobiety jest im obojętna? Z wiadomych racji nie potrafię stwierdzić na pewno, więc pytam. Czy byłoby Wam, drodzy Panowie, obojętne, że Wasza ukochana raz z jednym mężem, raz z drugim czas miło spędza?
W mojej wizji taki trójkąt to jedna rodzina, żyją razem, jedzą, bawią się...
>Dla mnie sprawa jest jasna; jeśli czuje się potrzebę kilku związków, to tak naprawdę nie potrzebuje się żadnego.
Tyle,że dla mnie to jeden związek, nie kilka osobnych.
>To oczywiście odnosi się do związku idealnego - takiego, który istnieje z głębokiego i niepodważalnego przekonania oraz konieczności. Dwoje ludzi, którzy tak bardzo za sobą przepadają, że chcą związać swoje życia w jedno. Bo o to chyba chodzi? Uznanie związku - małżeńskiego czy też nie - za coś w rodzaju uprawianego sportu: raz to siatkówka, raz to golf, jest dla mnie swoistą profanacją tych wartości człowieczeństwa, o które chciałabym walczyć.\
Nie rozumiem porównania do sportu.


NIE KLIKAĆ
J.Szulc (5723 punktów)
A po czterdziestym roku życia?
Ciekawi mnie taka perspektywa.
Pozdrawiam.

---
sceptymucha
>A po czterdziestym roku życia?
>Ciekawi mnie taka perspektywa.
Posiadanie potomstwa jest coraz mniej prawdopodobne. Odpada wychowanie dziecka, ktore laczy (czasem dzieli) w zwiazku.
Pozdrawiam
Sylwia (23 punktów)
Po co w ogóle się żenić/wychodzić za mąż?Nie można żyć w wolnych związkach?Wtedy też problem rozwodów odpada...
APawłowski (1150 punktów)
>Ustawę jeden mąż-jedna żona ustanowiło prawo cywilne.
Na podstawie przemyśleń św. Pawła. Który nawiasem mówiąc zalecił biskupom to aby więcej żon nie brali niż jedną.
J.Szulc (5723 punktów)
Nie tak dawno, ktoś mnie przekonywał, że to kobieta powinna mieć kilku mężczyzn.
I tak: - do zarabiania,
- do sprzątania,
- do seksu,
- do pokazania sie w towarzystwie,
- do wypłakiwania sie w jego rękaw.... itd.

Nie "spamietałam" więcej, bo aż mi sie w głowie zakręciło od wielości ról. A że mężczyzna nie potrafi wykonywać więcej, niż jedna, czynności na raz - sami rozumiecie.

Mnie tam wystarczyłby jeden, ale taki tylko mój.

Za chwile "wyjdę" na zrzędliwą, starą pannę

---
APawłowski (1150 punktów)
Ale są pierwsze zwiastuny zmian. Na razie posłowie Samoobrony praktykują na sobie i Anecie K. Więc może jakiś wyjdzie z tego nowy akt prawny.
Ocykan (3528 punktów)
>Jezus w NT nie potępia tego, choć w czasach Jemu równoległych zdarzało się wielożeństwo.

Ale raczej nie wśród Żydów, Rzymian ani Greków.

>w ST kobieta była zmuszona po śmierci męża, z
>którym nie miała dzieci do poślubienia jego brata, nawet
>jeśli był żonaty.

Mylisz się, było dokładnie na odwrót. To brat zmarłego był zmuszony do poślubienia wdowy po nim. I nie zawsze był tym zachwycony. Nie słyszałaś o Onanie?

Onan - postać biblijna drugi syn Judy i córki pewnego Kananejczyka noszącego imię Szua. Występuje w 38 rozdziale Księgi Rodzaju jako ten, który po śmierci swego brata Era nie chciał mimo polecenia ojca dopełnić prawa lewiratu. Wiedział bowiem, że potomstwo przez niego spłodzone nie będzie uznane za jego, lecz brata. Dlatego też unikał zapłodnienia ilekroć współżył z żoną brata, Tamar. Oryginalny hebrajski tekst biblijny, a za nim Wulgata podają, że Onan: ...tracił z siebie nasienie na ziemię, aby nie wzbudził potomstwa bratu swemu.
pl.wikipedia.org/wiki/Onan

>Co myślicie o wielożeństwie?

Dla mnie i jedna to czasmi za wiele.
ewelina (33 punktów)

>Mylisz się, było dokładnie na odwrót. To brat zmarłego był zmuszony do poślubienia wdowy po nim. I nie zawsze był tym zachwycony. Nie słyszałaś o Onanie?

Słyszałam, dość dużo, a to nie tylko z tego powodu.
A co do zmuszania, każdy kij ma dwa końce.

...
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Cytat: "Kobiety wolą kij z jednym końcem".
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Co myślicie o wielożeństwie?

Intrygujący pomysł.

>Z tego co ukazują kraje "dzikie" młode kobiety nawet wolą
>poślubić żonatego mężczyznę, ponieważ wiedzą już, że
>sprawdzi się jako mąż i ojciec.
>Może to ograniczyłoby liczbę dzieci w domu dziecka,
>rozwodów (a według mnie bardziej po Bożemu jest poślubić
>kolejną zonę niż się rozwodzić), kobiet zmuszonych do
>prostytucji itd..

Myślę, że wielożeństwo pozostaje w zgodzie z naturą. Czy zamierzasz utworzyć grupę lobbującą na rzecz zmiany prawodawstwa w kierunku legalizacji poligamii?
ewelina (33 punktów)

>Myślę, że wielożeństwo pozostaje w zgodzie z naturą. Czy zamierzasz utworzyć grupę lobbującą na rzecz zmiany prawodawstwa w kierunku legalizacji poligamii?
>

- Nie, nie zamierzam. Chcę tylko uporządkować to wszystko. Wiele ludzi tak strasznie się na to burzy, tylko dlatego, że egoistycznie chcą być jedyni.
Postęp spowodował to, że już nie musimy zakładać takich związków, przynajmniej u nas, dzięki gospodarce itp.., ale również dzięki temu postępowi, szczególnie jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju broń znów może do tego dojść. I chyba takie podsumowanie wystarczy. Przelałam dyskusję ze szkoły na neta, z innymi skutkami, ale równie mnie zadowalającymi.

...
Teresa (2693 punktów)
Niestety również za czasów ST istniały rozwody, i kobiety tak samo uprawiały nierząd (i były też do niego zmuszane, istniały np. haremy) tak więc wprowadzenie poligamii nie rozwiązuje problemu. Domów dziecka chyba nie było, ale teraz wprowadza się tzw. rodziny zastępcze.
Tak więc nie tędy droga...
Dlaczego nie zaproponujesz wprowadzenia niewolnictwa? Niewolnictwo też był w ST.
I Biblia tego nie potępia. To równie fajny pomysł. Np. osoba ktora nie płaci alimentów zamiast pójśc do więzienia, mogłaby się stac niewolnikiem osoby ktorej jest coś dłużna.
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Niestety również za czasów ST istniały rozwody, i kobiety tak samo uprawiały nierząd (i były też do niego zmuszane, istniały np. haremy) tak więc wprowadzenie poligamii nie rozwiązuje problemu. Domów dziecka chyba nie było, ale teraz wprowadza się tzw. rodziny zastępcze.

Myślę, że pomysł autorki wątku doprowadziłby do poliandrii. W czasach równouprawnienia płci.....

>Tak więc nie tędy droga...
>Dlaczego nie zaproponujesz wprowadzenia niewolnictwa? Niewolnictwo też był w ST.
>I Biblia tego nie potępia. To równie fajny pomysł. Np. osoba ktora nie płaci alimentów zamiast pójśc do więzienia, mogłaby się stac niewolnikiem osoby ktorej jest coś dłużna.

To niesmaczny pomysł, nie wspomnę o tym, że niezgodny z prawami człowieka.
06-05-2007 23:15 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>To niesmaczny pomysł,

To rzecz gustu dla mnie np. to poligamia jest niesmaczna

>nie wspomnę o tym, że niezgodny z prawami człowieka.

No jak to ... coś Ty taki ortodoksyjny... prawo jest tylko prawem i można je zmienić .

Piotrze, przecież Ty nie uznajesz absolutnych zasad moralnych i absolutnych praw więc ...??
ggrrxx
> Co myślicie o wielożeństwie?
A o wielomężostwie?
fajnie by było jakby jeden koleś miał dwie zony a druga żona miaąłby jeszcze innego męża aten miałby kilka żon i tak dalej i wszyscy byliby jedną wielką rodziną
Teresa (2693 punktów)
Ewelino, błagam , nie daj się wpuścić w maliny!

Zgodnie z Biblią - kiedy już dojdziesz do NT (albo kiedy się zakochasz to zobaczysz, że) - poligamia nie była zamysłem Boga i nie tak miało być!

Celem życia człowieka nie jest zapewnienie sobie optymalnych warunków do rozmnożenia się tylko jest nim miłość, w której jeśli jest to miłość typu eros jest miejsce na płodność a taka miłość (typu eros) ze swej natury wymaga wyłączności i definitywności.

Oczywiście można się zastanowić czy jeśli jakaś biedna kobieta w jakimś biednym kraju ma przymierać głodem to czy nie lepiej, jeśli zostanie kolejną żoną jakiegoś "sprawdzonego" mężczyzny ( o ile ten ją zechce), który jej zapewni byt. Być może w takiej sytuacji rzeczywiście najpierw trzeba się martwić o jej przetrwanie a na drugim stawiać idee takie jak miłość i wolność. Być może. Ale wg mnie nie jest to z pewnością idealny sposób na biedę. A jeśli ten mężczyzna jest taki dobry to może jej po chrześcijańsku pomóc(w myśl zasady: głodnych nakarmić, nagich przyodziać, itp.).. Nie wydaje mi się, aby bowiem aby celem kobiety było tylko rozmnożenie się. .. jej celem jest miłość, w wyniku której przychodzą na świat dzieci. I w związku z tym ludzie, którzy praktykują poligamię nie wiedzą, więc co tracą, chociaż oni myślą, że postępują przykładnie to jednak się mylą.

Poza tym wg Biblii celem życia kobiety i mężczyzny jest właściwie wspólne panowanie nad światem, a nie rozmnażanie się.
27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę.
28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi».


Kobieta ma więc także jak najbardziej panować nad światem ( więc ma się m. in . kształcić się a nie tylko rodzić) jak przeczytałam w którejś encyklice JPII. A jak mawiała moja polonistka, jeśli umiesz w życiu robić chociaż jedna rzecz bardzo dobrze to nie zginiesz.

Serdecznie odradzam Ci też formułowanie twierdzeń na podstawie jedynie jakichś wybranych ksiąg Biblii (a nie całości), bo jak wiadomo (i jak to też powiedział Benedykt XVI) różne fragmenty Biblii się wzajemnie korygują. Biblia jest jedną z najtrudniejszych ksiąg jakie istnieją. Ona pokazuje również pewną ewolucję poglądów religijnych.
Ale w tym przypadku już na samym początku jest w Biblii wyrażona idea, że kobieta i mężczyzna razem są dopiero pełnym, kompletnym człowiekiem, (kiedy łączą się jedno ciało).
27 Stworzył, więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę.


Kiedy Bóg przyprowadził Ewę do Adama ten nie wykrzyknął daj mi tu jeszcze jedną albo dwie , po stworzeniu Ewy Adam przestał się czuć samotny i Ewa jest ukoronowaniem całego stworzenia.

Jak pisze Benedykt XVI w swej pierwszej encyklice Deus Caritas Est
(www.opoka.(*)iki/deus_caritas_25122005.html)
w przekazanie biblijnym jest obecna myśl że człowiek jest w jakiś sposób niekompletny, że ze swej natury dąży do znalezienia w drugim dopełnienia swej całości, że tylko w zjednoczeniu się kobiety i mężczyzny człowiek może stać się kompletny.
24 Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem13.

Niemnie jednak idea występująca w tym micie jest także obecna w miecie opowiedzianym przez Platona, według którego człowiek pierwotnie miał kształt kuli, co oznacza, ze sam w sobie był kompletny i samowystarczalny. Ale karząc go za pyche Zeus go przepołowił i teraz za karę poszukuje swej drugiej połowu i dąży ku niej aby odzyskać pełnie.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ewelino, błagam , nie daj się wpuścić w maliny!

Przyłączam się do błagań. Uważaj zwłaszcza na Teresę i jej podobnym zawodowym bajkokletom. To dobra rada starszego wujka.

>Zgodnie z Biblią - kiedy już dojdziesz do NT (albo kiedy się zakochasz to zobaczysz, że) - poligamia nie była zamysłem Boga i nie tak miało być!

Znowu tej Doskonałości coś nie wyszło? Jak zwykle.

>Celem życia człowieka nie jest zapewnienie sobie optymalnych warunków do rozmnożenia się [...]

Pełna zgoda. Celem życia każdej żywej istoty (w tym i człowieka) jest samo rozmnażanie się bez względu na warunki (do tych organizmy przystosowują się w procesie ewolucji).

>[...] tylko jest nim miłość, w której jeśli jest to miłość typu eros jest miejsce na płodność a taka miłość (typu eros) ze swej natury wymaga wyłączności i definitywności.

Niczego nie wymaga. A jeśli już, to nie ze swej natury tylko z uwarunkowań kultury więc piszesz bzdury!!! (Jaki fajny rym wyszedł.)
A co z innymi "typami" miłości mającymi znamiona "typu eros" (Boże, co za terminologia!!!), a prokreację wykluczającymi "z natury rzeczy"???

>I w związku z tym ludzie, którzy praktykują poligamię nie wiedzą, więc co tracą, chociaż oni myślą, że postępują przykładnie to jednak się mylą.

Ot, wyrocznia się znalazła, drugi Ludwik Dorn bez mała.

>Poza tym wg Biblii celem życia kobiety i mężczyzny jest właściwie wspólne panowanie nad światem, a nie rozmnażanie się.

To Bóg abdykował? A skoro tak, to po jaką cholerę od paru tysięcy lat bijecie mu pokłony i każecie mu służyć? Otumaniając ludzi już od przedszkola (w perspektywie - od poczęcia).

>[...]28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; [...]

To w końcu kazał im się rozmnażać czy nie? Zdecyduj się na coś.
I kwestia dodatkowa: jeśli kazał się rozmnażać, to mogli to uczynić jedynie poprzez kazirodztwo - w świetle zapisu biblijnego innej możliwości nie ma!!!

>Serdecznie odradzam Ci też formułowanie twierdzeń na podstawie jedynie jakichś wybranych ksiąg Biblii [...]

Też gorąco odradzam, ale przeczytać polecam.

>[...] (a nie całości), bo jak wiadomo [...] różne fragmenty Biblii się wzajemnie korygują.

Wzajemnie się wykluczają!!! Nie oszukuj biednych dzieci, bo będziesz mieć jeszcze jeden grzech na sumieniu i - kto wie - może to właśnie on zamknie Ci drogę do tak upragnionego życia wiecznego w ku..., przepraszam, oczywiście, że w Królestwie Niebieskim.

>Biblia jest jedną z najtrudniejszych ksiąg jakie istnieją. Ona pokazuje również pewną ewolucję poglądów religijnych.

Tak. Już nikomu później nie udało się napisać czegoś podobnie bezsensownego. Nawet Twoje posty jej nie dorównują pod tym względem.

>Kiedy Bóg przyprowadził Ewę do Adama ten nie wykrzyknął daj mi tu jeszcze jedną albo dwie ,[...].

Widocznie zatkało go na jej widok (przypomnę: była naga niczym prawda głoszona przez Teresę).

>[...] w przekazanie biblijnym jest obecna myśl że człowiek jest w jakiś sposób niekompletny, że ze swej natury dąży do znalezienia w drugim dopełnienia swej całości, że tylko w zjednoczeniu się kobiety i mężczyzny człowiek może stać się kompletny.

I dlatego właśnie kler katolicki obowiązuje celibat. To bardzo logiczne wytłumaczenie.

Gratuluję celności wywodu.


fides ex necessitate esse non debet
08-05-2007 00:16 
 Ocena 2 na 2
Teresa (2693 punktów)
>Przyłączam się do błagań. Uważaj zwłaszcza na Teresę i jej podobnym zawodowym bajkokletom. To dobra rada starszego wujka.

Przeżyłam szok, kiedy przeczytałam ten wątek, bo odkryłam, że jestem fanatyczką.
Jestem równie fanatykiem, jeśli chodzi o monogamie, jak Patuszkin jest wielkim fanatykiem, jeśli chodzi o wolność (czym mnie zaskoczył). Ale widzę, ze więcej osób poruszył ten temat.

Są tacy, którzy uważają że właśnie taka namiętność jest kluczem do drzwi etyki.

>>Zgodnie z Biblią - kiedy już dojdziesz do NT (albo kiedy się zakochasz to zobaczysz, że) - poligamia nie była zamysłem Boga i nie tak miało być!

>Znowu tej Doskonałości coś nie wyszło? Jak zwykle. względu na warunki (do tych organizmy przystosowują się w procesie ewolucji).

Widzę, ze Doskonałość jest zbyt doskonała jak dla racjonalisty. Rozumiem, że bóg racjonalisty, czyli bóg świętej rutyny kosmosu, zbudowałby perfekcyjnie działające roboty. Cóż, w chrz. ludzie ponoszą odpowiedzialność za swoje czyny.

>>Celem życia człowieka nie jest zapewnienie sobie optymalnych warunków do rozmnożenia się [...]

>Pełna zgoda. Celem życia każdej żywej istoty (w tym i człowieka) jest samo rozmnażanie się bez względu na warunki (do tych organizmy przystosowują się w procesie ewolucji).

Niestety obawiam się, ze przeczą temu fakty.

>>[...] tylko jest nim miłość, w której jeśli jest to miłość typu eros jest miejsce na płodność a taka miłość (typu eros) ze swej natury wymaga wyłączności i definitywności.

>Niczego nie wymaga. A jeśli już, to nie ze swej natury tylko z uwarunkowań kultury więc piszesz bzdury!!! (Jaki fajny rym wyszedł.)

Nie sądzę aby wyłączność i definitywność wynikała z uwarunkowań kultury dlatego, że miłośc zwłaszcza typu eros ma to do siebie że sama się narzuca i pozornie jest nie do odparcia.

>A co z innymi "typami" miłości mającymi znamiona "typu eros" (Boże, co za terminologia!!!), a prokreację wykluczającymi "z natury rzeczy"???

Nie rozumiem, o czym piszesz.

>>Poza tym wg Biblii celem życia kobiety i mężczyzny jest właściwie wspólne panowanie nad światem, a nie rozmnażanie się.
>To Bóg abdykował? A skoro tak, to po jaką cholerę od paru tysięcy lat bijecie mu pokłony i każecie mu służyć? Otumaniając ludzi już od przedszkola (w perspektywie - od poczęcia).

Wg Biblii człowiek jest współpracownikiem Boga (por. 1 Kor 3,9). Ale Adam i Ewa mieli żyć w przyjaźni Bogiem ...

>>[...]28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; [...]

>To w końcu kazał im się rozmnażać czy nie? Zdecyduj się na coś.
>I kwestia dodatkowa: jeśli kazał się rozmnażać, to mogli to uczynić jedynie poprzez kazirodztwo - w świetle zapisu biblijnego innej możliwości nie ma!!!

Michale, a to Ci ciekawostka. Wg Biblii Bóg stworzył Adama i Ewa, Ewa urodziła Kaina i Abla (i na razie na tym był koniec). Po czym Kain jak gdyby nigdy nic "zbliżył się do swej żony, a ona poczęła i urodziła Henocha". Skoro tak uczynił to znaczy, że jakoś miał inną możliwość niż poprzez kazirodztwo. Pod względem zakazu kazirodztwa przekaz biblijny jest więc jak widać spójny.
Kto Mądry, rozwiąże zagadkę jak to możliwe?

>>[...] (a nie całości), bo jak wiadomo [...] różne fragmenty Biblii się wzajemnie korygują.

>Wzajemnie się wykluczają!!!

To chyba tylko Ty tak myślisz.

>>Biblia jest jedną z najtrudniejszych ksiąg jakie istnieją. Ona pokazuje również pewną ewolucję poglądów religijnych.
>Tak. Już nikomu później nie udało się napisać czegoś podobnie bezsensownego. Nawet Twoje posty jej nie dorównują pod tym względem.

Wzbiłeś się właśnie na szczyty racjonalistycznej argumentacji.

>>Kiedy Bóg przyprowadził Ewę do Adama ten nie wykrzyknął daj mi tu jeszcze jedną albo dwie ,[...].

>Widocznie zatkało go na jej widok (przypomnę: była naga niczym prawda głoszona przez Teresę).

No, to ja już tym bardziej nie rozumiem, ale nie jestem specjalistką od męskiej duszy. Ale jest jedno "ale" ... oni o tym nie wiedzieli, ze byli nadzy. To, że byli "nadzy" wyszło na jaw dopiero po zjedzeniu owocu

>>[...] w przekazanie biblijnym jest obecna myśl że człowiek jest w jakiś sposób niekompletny, że ze swej natury dąży do znalezienia w drugim dopełnienia swej całości, że tylko w zjednoczeniu się kobiety i mężczyzny człowiek może stać się kompletny.

>I dlatego właśnie kler katolicki obowiązuje celibat. To bardzo logiczne wytłumaczenie.

Wiedziałam, ze tak napiszesz. To fakt. Chrześcijaństwo tak już ma, że lubi skrajności, radykalne postawy, nie lubi za to szarzyzny ani rozmieniania się na drobne; stąd tez albo celibat albo monogamiczne małżeństwo. Zresztą celibat to nie jest wynalazek Kościoła. Po raz pierwszy u stoików pojawia się stwierdzenie o konieczności celibatu dla "kapłanów bóstwa", aby wolni od zajęć rodzinnych, mogli się poświęcić filozofii (stoicy tez domagali się czystości płciowej aż do ślubu gdyż pojmowali małżeństwo wzniośle i czysto).

Pozdrawiam
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Przeżyłam szok, kiedy przeczytałam ten wątek, bo odkryłam, że jestem fanatyczką.

Lepiej późno niż wcale. To dobrze rokuje na przyszłość.

>Są tacy, którzy uważają że właśnie taka namiętność jest kluczem do drzwi etyki.

Fanatyzm "kluczem do drzwi etyki"??? Jeśli już, to raczej do drzwi jakiegoś zamkniętego zakładu psychiatrycznego!!! Bo fanatyzm sam w sobie ocenom etycznym nie podlega. Ocenom mogą podlegać co najwyżej zachowania fanatyzmem zainspirowane. Rozumiem jednak, że ta subtelność jest zbyt trudna do zrozumienia dla... fanatyka.

>Widzę, ze Doskonałość jest zbyt doskonała jak dla racjonalisty.

O tak. Zdecydowanie. Ze szczególnym naciskiem na słowo "zbyt".

>Cóż, w chrz. ludzie ponoszą odpowiedzialność za swoje czyny.

Odpowiedzialność za swoje czyny ludzie ponosili zawsze, ponoszą i ponosić będą. Bez względu na towarzyszący im w danym momencie system religijny. Powiem więcej - ŻADNA religia nie jest do tego potrzebna. (Biblia milczy na temat np. wsadzania palca do gniazdka z prądem!)

>Niestety obawiam się, ze przeczą temu fakty.

A może tak choć jeden? Tak dla przykładu...

>Nie sądzę aby wyłączność i definitywność wynikała z uwarunkowań kultury [..]

Tak? A z czego w takim razie wynika?

>[...] dlatego, że miłośc zwłaszcza typu eros ma to do siebie że sama się narzuca i pozornie jest nie do odparcia.

Zamiast takich intelektualnych "wygibasów" nazwij rzecz po imieniu: to popęd. I już wszystko jasne. A jeśli do tego zgodzisz się na usunięcie wyrazu "pozornie", to zgodzę się z Tobą w całej rozciągłości.

>Nie rozumiem, o czym piszesz.

Nie po raz pierwszy i nie ostatni zapewne więc mnie to nie dziwi.
A chodzi mi o homoseksualizm.

>Michale, a to Ci ciekawostka. Wg Biblii Bóg stworzył Adama i Ewa, Ewa urodziła Kaina i Abla (i na razie na tym był koniec). Po czym Kain jak gdyby nigdy nic "zbliżył się do swej żony, a ona poczęła i urodziła Henocha". Skoro tak uczynił to znaczy, że jakoś miał inną możliwość niż poprzez kazirodztwo. Pod względem zakazu kazirodztwa przekaz biblijny jest więc jak widać spójny.

Jeśli więc po wielkim pijaństwie, na skutek którego "urwał mi się film" opowiadam nazajutrz o tym co się wydarzyło i nie jestem w stanie wyjaśnić w jaki sposób znalazłem się w domu (a się jednak znalazłem), to mój "przkaz jest spójny". Tylko wytłumacz to mojej żonie, bo ona jakoś w to nie wierzy.
A od takich "jak gdyby nigdy nic" w Biblii aż się roi (nie rui, choć i tej tam nie brak). To na tym polega logiczna spójność tego "dzieła"?

>>Wzajemnie się wykluczają!!!
>To chyba tylko Ty tak myślisz.

Znam jeszcze kilka innych osób.

>Wzbiłeś się właśnie na szczyty racjonalistycznej argumentacji.

W rzeczy samej. Ale nie obawiaj się - Tobie nie dorównam nigdy. Choć, jak widzisz, staram się jak mogę.

>No, to ja już tym bardziej nie rozumiem, ale nie jestem specjalistką od męskiej duszy. Ale jest jedno "ale" ... oni o tym nie wiedzieli, ze byli nadzy. To, że byli "nadzy" wyszło na jaw dopiero po zjedzeniu owocu

Acha, czyli zjedli jakiś specyfik przywracający wzrok. Biblia prekursorem medycyny. Ciekawe odkrycie.
A może to właśnie dlatego Adam nie domagał się tej drugiej, trzeciej i następnych, bo nie wiedział do czego "to" służy? A jak się w końcu dowiedział, to było już za późno. Biedaczek.

>Wiedziałam, ze tak napiszesz.

A jednak z tym Dornem-bis miałem rację!

>To fakt. Chrześcijaństwo tak już ma, że lubi skrajności[...],

Oj, lubi. I to nawet bardzo. Od miłości do nienawiści; od miłosierdzia do rzezi; od absurdu do absurdu...

>[...] radykalne postawy,[...]

Leżenie krzyżem (plackiem?) albo stos; pielgrzymki cywilne albo zbrojne; nobilitacje na świętych lub ekskomuniki. Zaiste - radykalizmu wam nie brakuje. Może nawet macie go w nadmiarze, ale to kwestia gustu, a ten nie podlega dyskusji.

>[..] ani rozmieniania się na drobne;[...]

Tak. Za rzucenie drobnych (np. na tacę) otrzymasz nędzne "Bóg zapłać", za trochę grubsze już "Panie Boże zapłać", a za całkiem grube "Panie Boże Wielki zapłać". W tym osiągnęliście mistrzostwo. Gilowska i socjalistyny system podatkowy państwa opiekuńczego, to przy was prawdziwa "kaszka z mleczkiem".

>Zresztą celibat to nie jest wynalazek Kościoła.

A co jest wynalazkiem Kościoła? Bo jakoś tak się składa, że czego by nie poruszyć, to wszystko okazuje się być przez Kościół adoptowane z innych systemów i adaptowane do własnych celów i potrzeb. A macie przecież przykazanie (i jakże słuszne): NIE KRADNIJ. Cóż za hipokryzja...

>Pozdrawiam

Wzajemnie.


fides ex necessitate esse non debet
mefta (480 punktów)
Mąż, który jest kochankiem, drugi zapewniający byt materialny, trzeci ładnie pachnie a czwartego zabieramy na imprezy bo przystojny jest ponad przeciętna fajnie by było ja się tylko zastanawiam po co? czy nie lepiej być z mężczyną/kobietą, który/a ma to cos i jest dla nas najważniejszy/a? nie trzeba przeciez legalizowac związków by było nam dobrze. Jeśli związek sie wypali odejść i poszukać kogoś, kto znów nas pokocha i będzie dla nas mężczyzną zycia? poza tym ciekawa jestem (tu mówię za siebie) czy kobieta jest w stanie wytrzymać, kiedy wie, że wybranek ma dodatkowo jakąś inną kobietę, czy jest na tyle silna by nie być zazdrosną i nie wszczynać awantur podczas, gdy on szykuje się na spotkanie z żona nr 2, 5, 20. poza tym decydując się na legalizację związku decyduje sie owa kobieta na podział dóbr wszelakich i tego chyba nie bardzo jesteśmy w stanie przyjąć. Wreszcie, czy "twardziel" (często błędne myslenie kobiet) chciałby sie dzielić swą wybranką. Może i się mylę ale o poligami chyba wspomina sie kiedy związek się wypala i brak jest sił by odejść. Ale to tylko takie moje "myslenie sobie".
pozdrawiam

Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
Gosia (9452 punktów)
>Ale to tylko takie moje "myslenie sobie".

Niegłupie "myślenie sobie".Myślę sobie podobnie.
Pozdrawiam.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
Co z kotami?
LEGION (3161 punktów)
Miau?
Co z nimi?

NIE KLIKAĆ
Gosia (9452 punktów)
>Co z kotami?

Są niepodzielne - gdzie ja tam i pchły kotów moich.
Poza tym, jak twierdzi mój Książę z bajki, stanowią gwarancję trwałości naszego związku, bo gdzie znajdę drugiego wariata,ze stoickim spokojem znoszącego kocie galopady o czwartej nad ranem i conocne próby przejęcia łoża na wyłączność przez bezczelne futrzaki? Trochę racji w tym jest...

Pozdrawiam.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
A tak w ogóle, sprawa dla mężczyzn jest beznadziejna.
Mężczyzna ma tylko dwa wyjścia: albo mu coś odbije i się ożeni, albo się nie ożeni i mu coś odbije.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365