 |
Czy można zabić się z powodu braku miłości? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-05-2007 09:44 | M_____________ (100 punktów) | Czy można zabić się z powodu braku miłości? | Witam, Jeżeli człowiek pragnie miłości, a nie może jej mieć, gdyż jest przewlekle chory- to czy może popełnić samobójstwo? Kiedy widzę przez okno mojego pokoju młodych ludzi, którzy przytulają się - to mi się serce kroi. Nie potrafię żyć bez miłości, nie potrafię patrzeć na szczęście innych. Robiłem wszystko co mogłem. Umieściłem anons na stronie dla osób niepełnosprawnych, ale wszystkie dziewczyny zniechęciły się moją chorobą. I drugi raz umieściłem anons i to samo. Ja już nawet nie pamiętam, czy dostałem kosza od 10- czy może 15 dziewczyn. Od 40 dni, przez 10 godzin dziennie mam myśli samobójcze. I trochę boję się o siebie. Nie czuję strachu przed bólem fizycznym. Nie boję się śmierci. Nie czuję przygnębienia, funkcjonuję normalnie, gdyż uważa, że wszystko co najlepsze już mnie w życiu spotkało, a jedynie czeka mnie totalna samotność - przez następne kilkadziesiąt lat. Zerwałem umowę z Orange, zlikwidowałem lokaty. Wycofałem pieniądze z R.OR. Kupiłem 60 tabletek hidroxinum. Po sesji jadę na moje pierwsze i ostatnie wakacje do brata do Anglii. A potem to już koniec 12 sierpnia. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam zaufanej osoby, dla której mógłbym zostawić moje rzeczy: nowego laptopa, komórkę, drukarkę- wszystko nowe jeszcze na 18 msc gwarancji. Chciałem dać dla mojej najlepszej koleżanki moje pieniądze {ona wie}, ale ona nie chciała. W grobie będę się przekręcał, kiedy mój niewielki majątek wpadnie w ręce mojej rodziny, brata, który wszystko przepije.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| movax (630 punktów) | Cześć. Doskonale rozumiem Ciebie. I chociaż nie jestem niepełnosprawny (a może jestem -- umysłowo) też miałem różne myśli z braku miłości. Mimo to dla mnie samobójstwo jest absolutnie ostateczną możliwością, aż tak ostateczną że w zasadzie wykluczoną ponieważ zawsze istnieje szansa i możliwość na inne rozwiązanie. Samobójsto jest najłatwiejszym rozwiązaniem, najłatwiejszym i najprostszym ale nie najlepszym. Życie zwykle wybiera skompilkowane rozwiązania, więc myślę że trzeba szukać i starać się. Nie wiem na czym polega Twoja niepełnosprawność, ale na pewno nie przekreśla to twojej możliwości na miłość. Przecież w miłości nie chodzi wyłącznie o seks czy o wygląd, ani o cechy fizyczne. Nie znalazłeś widocznie jeszcze po prostu dojrzałej i gotowej na to kobiety. To że dostałeś kosza od różnych dziewczyn świadczy raczej o nich niż o Tobie. Z miłością tak to już jest dziwnie, że przychodzi niespodziewanie i w zasadzie usilne dążenie do znalezienia jej nie dają dobrych rezultatów. Myślę że nie należy tak poważnie do tego podchodzić i być sobą, a rozwiązanie może przyjść szybciej niż myślisz.  Jest wiele osób niepełnosprawnych którzy jakoś sobie radzą z tymi problemami. Niepełnosprawność fizyczna niczego nie przekreśla, popatrz choćby na S. Hawkinga, który ma dużo sukcesów jak również przez długi czas szczęśliwa rodzinę (rozeszli się chyba ze względów wiary a nie ze względu na niepełnosprawność). Jest wiele również Polaków którzy jakoś sobie radzą. Może znajdziesz drugą połówkę która też jest w podobnej sytuacji jak Ty? Nigdy nie wiadomo. A jak się zabijesz to się na pewno nie dowiesz. Być może problem jest bardziej skomplikowany, i ma zapewne podłoże psychologiczne. Wydaje mi się mianowicie, że człowiek który dąży poważnie do znalezienia miłości może popaść w kompleksy. Tzn. może to Ty zbyt dużą wagę przywiązujesz do swojej niepełnosprawności niż partnerki. Nie jestem ekspertem ani się nie znam, poradź się jakiegoś specjalisty - od tego są. Jedyne co mogę poradzić to iż 40 dni to stanowczo za mało na jakąkolwiek decyzję. Na pewno na jakimś forum dla niepełnosprawnych znajdziesz pomoc. Poza tym zapraszam na zewnątrz na słońce, od razu humor się poprawia  Pozdrawiam. Inny samotnik, który sam wie że jest żałosny i mimo usilnych starań (pewnie zbyt usilnych) pewnie do końca życia nie znajdzie miłości.
|
|
| Insipienter (25 punktów) | Witam, Człowiek jest wolny i ma prawo decydować o swoim losie świadomie ponosząc odpowiedzialność za swoje decyzje. Dotyczy to również dobrowolnego wymazania się z listy żyjących. Jednakże czytając Twoją wypowiedź - Jestem sam. Nie mam dziewczyny. Jest mi niedobrze. - mam wrażenie, że (i tutaj mówie całkowicie poważnie) postawiony przez Ciebie problem powinien zostać rozwiązany przez specjalistę środkami farmakologicznymi. Prosiłbym o nabranie nieco szacunku i pokory do śmierci. Na wszystko przyjdzie czas a zbytnie poddawanie się stanom emocjonalnym po pierwsze jest dobre przy czytaniu poezji, po drugie jest wyleczalne,
Z szacunkiem do sytuacji, w której jesteś.
|
|
| Jan B (383 punktów) | Insipienter powiedział: >postawiony przez Ciebie problem powinien zostać rozwiązany przez specjalistę środkami farmakologicznymi.
Leki oczywiście poprawią Ci nastrój, ale nie rozwiążą żadnego problemu. Spróbuj jednocześnie psychoterapii, pod warunkiem że chcesz rozmawiać. Ważne, żeby psycholog miał/a certyfikat, jakieś dyplomy ze szkoleń, i żeby pracowała w firmie (prywatnej, nie państwowej - w państwowych pracują tylko praktykanci). Jeżeli poza firmą ma własny gabinet, tym lepiej. Ja próbowałem psychoterapii kiedy miałem depresję, i to był jedyny dobry pomysł, jaki wtedy wymyśliłem.
|
|
| sceptymucha |
>Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam zaufanej osoby... Poszukaj 'zaufanych' osob: przyjaciol, dobrych znajomych. Im wiecej osob bedzie dookola zwiazanych z Toba, tym wieksze szanse, ze wszystko zacznie sie ukladac. Tylko nie mysl, ze po pieciu minutach ktos juz bedzie Twoim przyjacielem. Potrzeba czasu, ktory musisz zainwestowac. Pozdrawiam
|
|
| Marcin_M (596 punktów) | Nie wiem czy to będzie dla Ciebie pocieszeniem, ale są ludzie sprawni, którzy mają podobny problem. Ja jestem przykładem takiego człowieka. Pomimo młodego wieku czuję się samotny i wewnętrznie wypalony. Straciłem radość życia... Niektórzy moi znajomi mają już własne rodziny, a ja nawet nie mam dziewczyny, z którą mógłbym się spotykać. Czuję się coraz gorzej. Czasami budzę się w nocy i czuję lęk... Wtedy mam ogromną potrzebę z kimś porozmawiać, przytulić się do kogoś, ale nikogo koło mnie nie ma. Obejmuję więc poduszkę i rozpaczliwie próbuję zasnąć, żeby przestać myśleć. Moim zdaniem to, że napisałeś ten wątek świadczy o tym, że nie chcesz się zabijać. Potrzebujesz rozmowy i zrozumienia. Postaraj się dużo rozmawiać z zaufanymi osobami, otworzyć się przed nimi, poszerzyć krąg znajomych i przyjaciół. Uwierz mi, że to pomaga.
|
|
 | | M_____________ (100 punktów) | >>Moim zdaniem to, że napisałeś ten wątek świadczy o tym, że nie chcesz się zabijać. Internet jest dla mnie ostatnią deską ratunku. Na terapii grupowej nie znajduję pomocy.
Potrzebujesz rozmowy i zrozumienia. Postaraj się dużo rozmawiać z zaufanymi osobami, otworzyć się przed nimi, poszerzyć krąg znajomych i przyjaciół. Uwierz mi, że to pomaga. >
I tu jest problem. Byłem dziś na terapii grupowej. Nie dałem rady ujawnić przyczyn moich myśli samobójczych. Były tam dziewczyny, które słabo znam. Po prostu wstydziłem mówić o moich problemach w obecności dziewczyn, któryc nie znam.
|
|
|  | | mefta (480 punktów) | >I tu jest problem. Byłem dziś na terapii grupoej. Nie dałem rady ujawnić przyczyn moich myśli samobójczych.
Być może za wcześnie jest na podejmowanie terapii grupowej. Z zasady początkowo wysyła się na terapię indywidualną, która przygotowuje do "wejścia" na terapię grupową. Nawet grupa wsparcia proponowana jest osobom, które zaliczyły już pewien etap terapii indywidualnej. Może powinieneś porozmawiać ze swoim terapeutą o tym co czujesz i jak się czujesz w obecności osób trzecich. Moge się oczywiście mylić, ale być może problem Twój na tyle Cię blokuje, że każde "wejście" powoduje, że zamiast otwierać się coraz bardziej się zamykasz na ludzi. Niby terapia grupowa przynosi o tyle lepszy efekt, że od razu i "przy okazji" uczy nawiązywania kontaktów z grupą, pokazuje zachowania innych, utwierdza w przekonaniu, że nie jesteśmy sami z problemem, że są też inni z problemami. Moim zdaniem lepsza jest terapia indywidualna, która powinna wprowadzać maleńkimi kroczkami do tego "dziwnego świata", który nie jest nam znany. Potem dopiero terapeuta powinien zdecydować o terapii grupowej i (jeśli jest taka możliwość) grupie wsparcia, która po terapii pomaga funkcjonować w nowopoznanym świecie* Zapytaj terapeuty, czy nie ma takich grup wsparcia u Was, gdzie są ludzie ze "stażem". Bo to również jest ważne by mieć kogoś po zakończonych zajęciach terapeutycznych, do kogo można zadzwonic pogadać, ktoś kto przeszedł podobna drogę. To również jest bardzo ważne widzieć, że są tacy, którym się udało. pozdrawiam
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
|
|
| nieobecny | >Po sesji jadę na moje pierwsze i ostatnie wakacje do brata do Anglii. Po co jedziesz na wakacje skoro: >uważam, że wszystko co najlepsze już mnie w życiu spotkało
>Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam zaufanej osoby, dla której mógłbym zostawić moje rzeczy Możesz je przekazać jakiejś fundacji, domowi dziecka, dać ogłoszenie na Allegro albo rozdać sąsiadom.
>W grobie będę się przekręcał, kiedy mój niewielki majątek wpadnie w ręce mojej rodziny, brata, który wszystko przepije. To ten sam brat, do którego wybierasz się na wakacje?
|
|
 | | M_____________ (100 punktów) | >>Po sesji jadę na moje pierwsze i ostatnie wakacje do brata do Anglii. >Po co jedziesz na wakacje skoro: >>uważam, że wszystko co najlepsze już mnie w życiu spotkało
Z prostego powodu. Nigdy nie byłem na zagranicznej wycieczce.Raz w życiu mogę? Hmmm?
>>Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam zaufanej osoby, dla której mógłbym zostawić moje rzeczy
>Możesz je przekazać jakiejś fundacji, domowi dziecka, dać ogłoszenie na Allegro albo rozdać sąsiadom.
Fundacjom nie wierzę. Dyrektor domu dziecka może przywłaszczyć sobie sprzęt. Sąsiadom - to był żart??? Pogadam lepiej z koleżanką z byłych studiów. Może ona weźmie.
>>W grobie będę się przekręcał, kiedy mój niewielki majątek wpadnie w ręce mojej rodziny, brata, który wszystko przepije. >To ten sam brat, do którego wybierasz się na wakacje? To nie ten sam.
|
|
|  | | nieobecny | > >Po co jedziesz na wakacje skoro:> >>uważam, że wszystko co najlepsze już mnie w życiu spotkało> Z prostego powodu. Nigdy nie byłem na zagranicznej wycieczce.Raz w życiu mogę? Hmmm?Czyli niekoniecznie chce się umierać, co?  > >>Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam zaufanej osoby, dla której mógłbym zostawić moje rzeczy> >Możesz je przekazać jakiejś fundacji, domowi dziecka, dać ogłoszenie na Allegro albo rozdać sąsiadom.> Fundacjom nie wierzę. Dyrektor domu dziecka może przywłaszczyć sobie sprzęt. Sąsiadom - to był żart???No popatrz, kolejna sprawa, która cię jednak obchodzi. PS Dlaczego z sąsiadami miałby być żart?
|
|
| Jarek Kubaszewski | > Jeżeli człowiek pragnie miłości, a nie może jej mieć,> gdyż jest przewlekle chory- to czy może popełnić> samobójstwo?Wiele razy zapewne słyszałeś zdanie: "doskonale Ciebie rozumiem-osoba niepełnosprawna ma takie samo prawo do miłości jak kazda inna". Żaden człowiek który nie jest dotknięty przewlekłą chorobą (może nieuleczalną) nie jest w stanie zrozumieć osoby niepełnosprawnej! Ja mogę powiedzieć że Ciebie rozumiem tylko dlatego że jestem w podobnej sytuacji (podobnej gdyż nie mam pojecia na czym polega Twoja niepełnosprawność). Ja tez jestem przewlekle chory. Powiem Ci że nie wiem czy kiedys nie odbiorę sobie życia ale jeżeli to nastapi któregoś dnia to zapewne za jakieś kilkadziesiąt lat. Szczególnie spodobała mi się wypowiedz Sceptymuchy. Z pewnoscia nie warto decydować się teraz na tak gwałtowny i nieodwracalny krok. Wywnioskowałem z Twojego postu że jesteś osoba młodą, nigdy nie wiadomo co Cię spotka jutro, pojutrze etc P.S. Wyrzuć te tabletki (wszystkie 60). A w Orange maja często fajne promocje.  Pozdrawiam
|
|
| Patty Matheson (2087 punktów) | Każdy ma prawo się zabić, ale jest to droga bez odwrotu. Z jednej strony jest to przyznanie się, że życie Cię przerosło, poddanie się bez walki, do braku odwagi istnienia. No trudno, na niemoc nic nie poradzimy. Jednak można też stwierdzić, że zabijam się, bo mi się nie chce żyć, po prostu. Nie że to za trudne, ale "mnie nie urządza". Nie każdemu pasuje jego życie, można się wycofać. Ale bądź świadom, że to nie jest coś jak wybór "kino czy teatr". Poza życiem nie ma wyboru. Nic nie masz. Rezygnujesz z możliwości posiadania czegokolwiek. Z możliwości istnienia. Po co? I tak kiedyś umrzesz, więc daj sobie szansę. Być może w złym miejscu szukasz miłości, która przecież ma różne oblicza. Mojego przyjaciela odratowano, dla zabawy w dzień moich dwudziestych urodzin, po próbie samobójczej. Nie wiem co bym zrobiła w przeciwnym razie, ale nikomu nie życzę, żeby mu przyszło na myśl narażać bliskich na takie cierpienia.
|
|
| gglon (61 punktów) | Witam, Sytuacja żeczywiście jest beznadziejna. A teoria ewolucji nieubłagana. Dlatego radzę spróbować sportu. Szczególnie polecam rower górski w górach. Jak to ci nie odpowiada szukaj czegoś innego, jakiegoś celu w życiu który pozwoli zapomnieć Ci choć na chwilę o problemach. Lub tak jak bohater romantyczny- zacznij podróżować. Generalnie rób cokolwiek, co mogłoby zaimponować płci przeciwnej. Wtedy dopiero, twoje wady staną się drugorzędne. Pzdrawiam.
|
|
 | | M_____________ (100 punktów) | >Witam, >Sytuacja żeczywiście jest beznadziejna. A teoria ewolucji nieubłagana. Dlatego radzę spróbować sportu.
Muszę Pana totalnie rozczarować. Teoria ewolucji nie sprawdziła się w pełni w moim przypadku- chociaż jestem jej wielkim zwolenikiem. Jako ateista odrzucam kreacjonizm. Domyślam się, że miał Pan na myśli hipotezę, według której kobiety wybierają zdrwych mężczyzn. I w tym momencie chciałbym Pana rozczarować: to nie sprawdza się w 100%. W okresie 2000-2005 byłem w związku z zdrową, BARDZO piękną dziewczyną. Życie czasami weryfikuje prawdziwe teorie, w tym teorię ewolucji. Pozdrawiam
|
|
|  | | gglon (61 punktów) | >Muszę Pana totalnie rozczarować. Teoria ewolucji nie >sprawdziła się w pełni w moim przypadku-
Teoria ewolucji mówi średnio o całej populacji, a nie pojedynczych przypadkach. Pan to niepotrzebny tu dystans. Mów na ty.
>W okresie 2000-2005 byłem w związku z zdrową, BARDZO piękną >dziewczyną.
Tak jak powiedziałem wcześniej, musiałeś ją czymś zaimponować. Jednak w twoim wypadku to coś musi być bardzo duże aby zasłonić twoje wady na dłużej. A jak się nie postarasz i nie będziesz miał szczęścia to przegrasz. Tak przynajmniej mnie się wydaje.
|
|
|  | | michiko (596 punktów) | > dlatego warto żyć i starać sie być lepszym nie upadać nie klękać bo nie po to żyjemyIdealistyczne, ale i romantyczne. Zgadzam się, że pogoń za miłością z reguły nie daje oczekiwanych efektów. Trzeba przewartościować życiowe cele od nowa. To one mają zależeć od wyboru człowieka, a nie człowiek od nich. Na początek można sprecyzować te z nich, które dają największe prawdopodobieństwo zrealizowania jakichś sukcesów. Ich osiągnięcie będzie sprzyjać nie tylko wzrostowi oceny własnej wartości, lecz również poczuciu odzyskania kontroli nad życiem. Jest dla Ciebie nadzieja  Ludzie w głębokiej depresji nie interesują się wycieczkami i nie troszczą o swój majątek.
|
|
| |  | | M_____________ (100 punktów) | >>dlatego warto żyć i starać sie być lepszym nie upadać nie klękać bo nie po to żyjemy > Trzeba przewartościować życiowe cele od nowa. To one mają zależeć od wyboru człowieka, a nie człowiek od nich. > Czasami przychodziły myśli, aby zmnienić postawę życiową - stać się cynicznym człowiekiem jak innii.
>Ludzie w głębokiej depresji nie interesują się wycieczkami i nie troszczą o swój majątek.>
W 1998 i 2000 roku, kiedy miałem myśli samobójcze nie myślałem o wakacjach, a majątku nie miałem. Jednak jest spora różnica pomiędzy odczuciami z lat 1998 i 2000 a chwilą obecną: 1. Kiedyś powstrzymywał mnie strach przed bólem fizycznym, teraz tego strachu nie mam. 2. Kiedyś miałem plany i nadzieję, a obecnie moja nadzieją wynosi 1 w skali od 1 do 100. 3. Kiedyś miałem silne objawy depresyjne: ogromne przygnębienie, bezsens, a dziś nie czuję przygnębienia, funkcjonuję prawie idealnie. A od 2 dni mam uczucie, którego NIGDY wcześniej nie miałem: czuję się tak dobrze jak nigdy przedtem. Nawet zauważyłem zmianę w prowadzeniu auta - jeżdżę szybko i dynamicznie. Mój idealny nastrój wynika z tego, że mam świadomość, że już nie będę czuł się więcej upokorzony. Upokorzony traktowaniem przez piękną płeć. Sorry, ale ja nie chcę żyć w tym okrutnym, materialistycznym świecie, gdzie najważniejsze to ładna aparycja, kasa itp. A pomysł z tabletkami był idiotycznym, zawsze zastanawiałem jak się prowadzi samochód 140 km/h, więc po wakacjach się dowiem - jeżeli nie odnajdę rozwiązania moich problemów, a na razie widzę to czarno
|
|
| wolnamaska ( to tylko ja) | witam hmmmmmmmmmmm to co napisałeś jest dosyć interesujące ponieważ ten opis dosyć dogłębnie określa twój stan w jakim sie znajdujesza mianowicie jesteś w stanie zrobić wszystko żeby dojść do tego upragnionego celu a tym celem jest miłość.wydaje mi sie że nie to na co jesteś chory nie pozwala ci znaleźć drugiej połówki tylko to w jakim stanie psychicznym sie teraz znajdujesz .wydaje mi sie żę jesteś bardzo negatywnie nastawiony do prawie wszystkiego ,możęsz odczuwać stan w którym przeroda czyli wszystko prócz ludzi ma dla ciebie większe znaczenie niż właśnie ludzie ale wcale tak nie musi być ten efekt możę nie wystąpić w danym przypadku .żęby nie przedłużąć tej motaniny to napisze ci w trzech słowach albo nie troche wywięźlej ja jak bym wiedział żę nie będe mógł czuć miłość obok siebie przez 60 lat ale w sześćdziesiątym piątym roku mojego życia przeżyje miłość i będzie ona wieczna bo możliwe że krótka to czekałbym na nią bez chwili zawahania wiedząc przy tym żę każdy dzień terażnijszej mojej wegetacji jest dniem w którym ucze sie kochać jak najmocniej jak najpiękniej żeby botem czuć odzwzajemnienie (piękne uczucie )dlatego warto żyć i starać sie być lepszym nie upadać nie klękać bo nie po to żyjemy nie po to żyjesz!żęby myśleć o nie tyle śmierci co próbach dotarcia właśnie do tego celu .pozdrawiam i tylko tyle
|
|
| Maciej Dudek (119 punktów) | Może jakimś pomysłem jest właśnie komuś pomagać. Może spróbuj działać w jakimś stowarzyszeniu, organizacji pożytku publicznego - tam są najczęściej wartościowi, uczciwi, chętni do współdziałania ludzie. Tam nie będziesz samotny. No i może akurat ta druga połówka tam jest...
|
|
| M_____________ (100 punktów) | PODZIĘKOWANIE: Drodzy użytkownicy Racjonalisty, To już trzecie forum{ ostatnie}, gdzie szukałem pomocy. Muszę przyznać, że Wasze wpisy były najbardziej interesujące w porównaniu z innymi postami, które czytałem na innych forach. No, cóż, spodziedwałem się tego. WWW.racjonalista.pl to mądra strona  Strona ta zmieniłą mój światopogląd ponad 2 lata temu, jestem atesitą. Ciekawe artykuły pogłebiały moją wiedzę na temat spraw religijno-społecznych. Wiedza ta była bardzo przydatna na moich studiach socjologicznych. Szkoda, że nie zobaczę dyplomu w czerwcu 2008 r. Nie zmieniłem zdania. Nadal mam myśli samobójcze. Do sierpnia jest jeszcze trochę czasu, może do tego czasu coś się zmieni. Mój wpis zakończę następującym zdaniem: "Sorry, ale ja nie chcę żyć w tym okrutnym, materialistycznym świecie, gdzie najważniejsze to ładna aparycja, kasa itp." Nie chcę żyć w upokorzeniu, w samotności, widząc szczęście zakochanych. Honor jest dla mnie istotny, nie dam się upokarzać. Pozdrawiam Was Piotrek
|
|
 | | gglon (61 punktów) | >"Sorry, ale ja nie chcę żyć w tym okrutnym, materialistycznym świecie, gdzie najważniejsze to ładna aparycja, kasa itp."
Z tym się z tobą absolutie zgadzam. Ja też nie chcę żyć już dłużej w tej Polsce. Na szczęście jest dla nas nadzieja. Można się wyprowadzić. Anglia, Francja, Irlandia, USA, Szwecja - to sprawdzone przeze mnie (jeszcze nie osobiście) kraje, gdzie kasa się nie liczy, a największym dylematem jest to gdzie pojechać na wakacje. Ludzie są znacznie życzliwsi, pogodniejsi i nie narzekają na wszystko. Tego nie da się podobno dobrze opisać słowami, tylko trzeba samemu doświadczyć.
|
|
|  | | nieobecny | Niewiele jest krajów, gdzie OFICJALNIE kasa się nie liczy. Są to np. Korea Północna, Chiny, Kuba, Wenezuela.
|
|
 | | Maciej Dudek (119 punktów) | > zobaczę dyplomu w czerwcu 2008 r Z tego wnioskuję że jesteś rok (lub nieco więcej) ode mnie starszy
> W okresie 2000-2005 byłem w związku z zdrową, BARDZO piękną dziewczyną.
Z pewnością otrzymałeś od niej sporo miłości i przez ten czas byłeś szczęśliwy. Ja mam pierwszą w życiu dziewczynę dopiero od pół roku. Uważam że jesteś szczęśliwcem skoro miałeś kogoś przez tak długi czas. Ja w trudnych okresach dorastania nie miałem nikogo, też byłem czasem potwornie samotny. A ty w tym czasie miałeś wspaniałą dziewczynę. Popatrz na to także z tej perspektywy.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|