Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateista na lekcji religii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
06-09-2007 20:17A.WielogórskaAteista na lekcji religii
Ponieważ rozpoczął się już rok szkolny, rozpoczęły się również lekcje, lekcje religii.Nie miałam zamiaru na nie uczęszczać ze względu na moją niewiarę oraz to że nikt mnie do tego, ani do bierzmowania nie przymusza, jednak na pierwszą lekcję religii musiałam pójść, bo nie miałam zwolnienia.Masakra.Moja katechetka jest kompletnie nawiedzona, na początku lekcji święciła nas i błogosławiła, a gdy spytała, kto nie będzie uczęszczał na katechezy, podniosłam rękę, spytała się dlaczego, ja jej mówię że jestem ateistką i tyle (w tym momencie wzrok całej klasy spoczął na mnie), ale ona (muszę zaznaczyć, że ze łzami w oczach)oczywiście zaczęła się rozwodzić nad tym, że przecież przyjęłam chrzest i komunię (oczywiście nie z własnego wyboru, ale to bez znaczenia dla pani katechetki) i że nie znam jeszcze Boga więc jak mogę odrzucać coś, czego nie znam.Kazała mi się nad tym zastanowić.Zastanowiłam się.Lubię siebie za to jaką decyzję podjęłam (chodzi mi o zostanie ateistką) i zdecydowałam, że nie mam zamiaru słuchać jakieś obłąkanej kobiety, która mówi mi rzeczy w które nie wierzę.Jednak bardziej od jej zachowania zdziwiło mnie zachowanie uczniów mojej klasy: otóż okazałam się zjawiskiem, bo nikt z mojej klasy nie wierzył, ale też nikt nie wiedział co znaczy "być niewierzącym",byli po prostu na rozdrożu, wszyscy. jedna dziewczyna po moich słowach "nie wierzę w Boga" stwierdziła "kurdę, wiesz że właśnie zdałam sobie sprawę że ja też nie?".Życie jest zaskakujące.

Marcin Grzeszny (93 punktów)
W moich czasach licealnych chodzilem na lekcje religii do momentu aż skonczyłem 18 lat. potem sam sie wypisałem (jedna z pierwszych powazniejszych decyzji po osiągnieciu pełnoletnosci) do tej decyzji nawoływał (co dziwne) sam ksiądz prowadzący zajęcia. stwierdził, że najbardziej szanuje te osoby, które są szczere wobec siebie i ci, ktorzy nie czują takiej potrzeby niech zrezygnują z lekcji, bo nie ma w tym wiekszego sensu.
Szkoda ze tacy księza lub katecheci zdazają się rzadko...

w mojej klasie jednak znalazla sie jeszcze tylko jedna osoba ktora odeszla. inni patrzeli na nas z politowaniem. ja jednak czulem sie dobrze z tą decyzją, a nawet byłem dumny. wykorzystałem to co mi się należy: wybór.
rzeczą, którą każdy człowiek musi przezwyciężyc to presja społeczeństwa czy jakiejs grupy. nie kazdy jednak zdaje sobie sprawe ze to mozna zrobic...
aenigma (455 punktów)
ciekawe... nasz ksiądz również zachęcał nas, by jeżeli ktoś nie chce, to na religię nie chodził, no ale co z tego, skoro nie mieliśmy jeszcze 18 lat i tym samym nic do powiedzenia i nie chodzi tylko o to. Na lekcjach naprawdę starał się przekazać nam wiedzę czy prowadzić dyskusje na ambitnym poziomie i tak religia chyba powinna wyglądać (poza tym że powinna być a) nie w szkole; b) w 100% dobrowolna; ale to już nie jego wina)
w naszej klasie znalazła się nawet spora grupa osób zainteresowana taką opcją, no ale cóż zrobić... a po osiągnięciu pełnoletności nikomu nie chciało się już wypisywać, bo albo już specjalnie na lekcje nie chodzili, albo traktowali religię jak "okienko", gdzie każdy robi to co chce i stwierdzili, że nie będą robić zamieszania na parę miesięcy przed zakończeniem roku (w moim przypadku było to 2.5 miesiąca) skoro już 12 lat tą religię wytrzymali...
Szkoda, że faktycznie tak mało jest naprawdę dobrych katechetów... pozostali z którymi się zetknęłam... po prostu tragedia
gratuluję dojrzałej, odważnej decyzji!

Jeśli chcesz wychować zagorzałego ateistę, musisz mu udzielać surowych lekcji religii.
braciszek (-11 punktów)
życie to próba
i do tego byś Uwierzyła potrzebna jest Twoja Dobra Wola.

Nikt Cię do tego przymuszać nie będzie.
Smutno mi jednak, że ryzykujesz swoim zachowaniem wieczne potępienie

Pax hominibus Bonae Voluntatis
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)
>życie to pruba
> i do tego byś Uwierzyła potrzebna jest Twoja Dobra Wola.

Breve tempus aetatis satis longum est ad bene honestumque vivendum...

>Nikt Cię do tego przymuszać nie będzie.

Bernardus valles, montes Benedictus amabat, oppida Franciscus, celebres Ignatius urbes...

>Smutno mi jednak, że ryzykujesz swoim zachowaniem wieczne potępienie

Calamitas virtutis occasio...

>Pax hominibus Bonae Voluntatis

Bis pueri senes...
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)
>życie to pruba

Cacatum non est pictum...
keymak (3379 punktów)
>Smutno mi jednak, że ryzykujesz swoim zachowaniem wieczne potępienie

To jest typowe zachowanie religijnych fanatyków. Postraszyć inaczej myślących i równocześnie podbudować swoje ego.
Brakuje jeszcze oświadczenia o modlitwie za niewierzących.
Niestety ( albo raczej stety ) modlitwy są kompletnie nieskuteczne, więc dyskusja na ten temat jest bezsensowna.

Ja życzę wszystkim teistom, aby trafili do miejsca które sami określają jako niebo. Oby jak najpóźniej zorientowali się że trafili do miejsca gdzie stali się niewolnikami swoich urojeń.

Pozdrawiam.
Patty Matheson (2087 punktów)
Szkoda, że nie wszyscy Katolicy pójdą do Nieba, bo mielibyśmy wreszcie kawałek świata (a że będzie nieco piekło , trudno) tylko dla siebie.

Pozdrawiam.
Marcin Grzeszny (93 punktów)
> Oby jak najpóźniej zorientowali się że trafili do miejsca gdzie stali się niewolnikami swoich urojeń.

mocne i ciekawe zdanie.
Patty Matheson (2087 punktów)
>na pierwszą lekcję religii musiałam pójść, bo nie miałam
>zwolnienia.

Dokąd ten kraj dąży... Jakie zwolnienia?? W rozporządzeniu jak byk stoi, że trzeba złożyć deklarację chęci uczęszczania na zajęcia z religii/etyki! Nie są obowiązkowe. Ja bym zrobiła wieś na całą szkołę. Nie dajcie się tak, dzieci! Same się prosicie...

>jedna dziewczyna po moich słowach "nie wierzę w Boga" >stwierdziła "kurdę, wiesz że właśnie zdałam sobie sprawę że ja >też nie?".Życie jest zaskakujące.

Problemem jest konformizm. U nas nie trzeba się stawać katolikiem, wystarczy nie przestawać. Stąd droga w dwie strony i zapewniam, że wiele osób wybierze tę słuszną, jeśli da się im podstawy i pokaże, że można inaczej, samodzielnie, że jest nas wielu, nie zabijamy i nie rozwalamy grobów.
Trzeba siać, siać... Siej zwątpienie i świadomą myśl

Pozdrawiam.
Rosi58 (259 punktów)
>... Stąd droga w dwie strony i zapewniam, że wiele osób wybierze tę słuszną, jeśli da się im podstawy i pokaże, że można inaczej, samodzielnie, że jest nas wielu, nie zabijamy i nie rozwalamy grobów.
>Trzeba siać, siać... Siej zwątpienie i świadomą myśl

Patty !!! Nie poznaję Cię. Widzę, że jednak wzięłaś do ręki karabin
I o to własnie chodzi! Trzeba walczyć o swoje i niszczyć zalew głupoty.
Pozdrawiam


"Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją."
Woody Allen
APawłowski (1150 punktów)
> U nas nie trzeba się stawać katolikiem, wystarczy nie przestawać.
Wspaniale lakoniczne twierdzenie. Plusik
APawłowski (1150 punktów)
A czy stało się coś z Twoim organizmem po tej lekcji? Zdobyłaś nowe doświadczenie a pozostałym uczniom dałaś niezłą lekcję. Same plusy.
beatrise (9 punktów)
Podziwiam Cię. Ja bym nie mogła publicznie przyznać się do swojej niewiary. Dlatego wciaz sie mecze chodzac co niedziele do kosciola i na religie. To koszmar ale nie potrafie postepowac inaczej bo boje sie odrzucenia przez spoleczenstwo
A.Wielogórska
> To koszmar ale nie potrafie postepowac inaczej bo boje sie odrzucenia przez spoleczenstwo

Przez nasze społeczeństwo (racjonalistów) nigdy nie zostaniesz odrzucona!A wręcz przyjmiemy z otwartymi ramionami
To przykre co mówisz, ale może czas już się określić?Będziesz czuła się wolna, nawet jeśli Cię za to potępią, choć zależy jeszcze czy mieszkasz w małej czy dużej miejscowości i jakie poglądy mają twoi rodzice.Ale polecam mówienie o swojej niewierze, mądrzy ludzie na pewno to dobrze przyjmą, chociaż trudno jest powiedzieć "nie wierzę w Boga" albo "jestem ateistką" pierwszy raz, później jest coraz łatwiej.Żyjesz w wolnym kraju.Pamiętaj o tym

Gdy wycięte zostanie ostatnie drzewo, zatruta zostanie ostatnia rzeka i zginie ostatnia ryba, odkryjemy wreszcie, że nie można jeść pieniędzy.
Taiken (1148 punktów)Po owocach ich poznacie? ;)
> może czas już się określić? (...) polecam mówienie o swojej niewierze, mądrzy ludzie na pewno to dobrze przyjmą, chociaż trudno jest powiedzieć "nie wierzę w Boga" albo "jestem ateistką" pierwszy raz, później jest coraz łatwiej.

Ja też miałam trudne początki. Początkowo nie mówiłam wprost, że jestem ateistką i taka jest moja rodzina. Określałam się jako agnostyczka, która nie ma potrzeby chodzenia do kościoła, bo to było łatwiejsze do przełknięcia dla znajomych. Dopiero po jakimś czasie (o czym niżej) przyznałam się otwarcie, że nie tylko nie chodzę do kościoła, ale również jestem praktykującą niewierzącą. hehe
Każdy z nas jednak cieszy się (lub nie) określoną "markę" wśród znajomych, współpracowników, kolegów itd. Po prostu staram się być dobrym człowiekiem, robię to, co lubię, no i lubię dzielić się swoją wiedzą.
I wiecie, jak to działa. Kiedy komuś nie można zarzucić, że obibok, egoista czy leser, wtedy "odcina się kupony", bo trudno się doczepić w sprawie czysto prywatnej, jaką jest jego wiara czy jej brak.
Zdarzało się, że usłyszałam od niezmiernie zdziwionych znajomych, że jak to możliwe, że jestem takim dobrym człowiekiem, a nie chodzę do kościoła.
Staram się wtedy wyjaśniać, tłumaczyć moją taką a nie inną postawę, światopogląd, nie jeżę się, jeśli ktoś pyta, bo chce wiedzieć, a nie żeby się doczepić. Sama jednak nie zaczynam tematu, nie nagabuję, kierując się hasłem: żyj i pozwól żyć innym. Uważam, że skoro ja nie włażę w życie innych z buciorami, to inni nie mają prawa, żeby układać moje.

Dodam jeszcze, że bardzo dużo zależy od otoczenia, w jakim się jest. Ja mam to szczęście, że nie mam w pobliżu nawiedzonych i wojujących. Mój szwagier kiedyś naciskał, żebym ochrzciła dzieci, początkowo unikałam otwartej deklaracji, ale w końcu (i to nie tak znowu dawno) szczerze powiedziałam, że nie będę tego robić, bo nie lubię hipokryzji i konformizmu i nie mam zamiaru wychowywać dzieci w innym światopoglądzie niż ten, który sama wyznaję.

Muszę także stwierdzić, że spotkałam więcej nawiedzonych katolików, którzy próbowali mnie przekabacić na "dobrą stronę mocy" (kiedyś podczas imprezy przy grillu znajomy razem z żoną katechetką próbował nakłonić mnie do wspólnego czytania Biblii i przyznam, że to było nasze ostatnie spotkanie), niż wojujących ateistów.


"Chamstwu należy się przeciwstawiać siłOM i godnościOM osobistOM. Wężykiem".
Taiken (1148 punktów)Odp: Ateista na lekcji religii
Przyszło mi do głowy jeszcze jedno.
Różnorodności są potrzebne, zwłaszcza różnorodności poglądów. Tylko tak możemy utwierdzać się w swoich przekonaniach, szukać argumentów "za" i "przeciw", a także szlifować sztukę dyskusji.
Można się pięknie różnić, o ile faktycznie jest to dyskusja na argumenty, a nie napaść na osobę. Oczywiście, wykluczam również argumenty siłowe.
Wątpię w jakość i trwałość wyznawców jakichkolwiek idei, jeśli są oni do tego przymuszani w jakiś sposób i jeśli uznanie określonych idei nie wynika z ich własnej woli i przemyśleń.


Jeśli Bóg jest wszędzie, to po co mu kościoły?
Aleksandra Dencław (135 punktów)
Dobrze Cię rozumiem, też chodzę do trzeciej gimnazjum ale niestety wbrew swojej woli chodzę na religie...to była decyzja moich rodziców, którzy nie chcieli mnie zwolnić z tego przedmiotu głównie dlatego,że religia zaczęła się liczyć do średniej i jeszcze jeden argument pod tytułem " co ja zrobie bez bierzmowania"...w ten sposób zostałam zmuszona do nauki religii choćny po to żeby nie popsuć sobie średniej, chociaż jak słyszę na lekcji te głupoty to aż mi niedobrze...na dodatek moja szkoła pzryjęła w zeszłym roku imię ks.Jerzego Popiełuszki więc przyznanie się do ateizmu to byłaby duża pomyłka...na razie nic nie poradze ale pocieszam się, ze tylko rok...pozdrawiam za odwagę i żałuję, ze nie mogę do ciebie dołączyć...

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365