 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-05-2007 13:30 | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Równi i równiejsi | Odbyła się w syrenim gródku kolejna równiachowa paradka. Niby nic wartego uwagi, ale jako stary prześmiewca wlazłem na różowe stronki, gdzie zauważyłem coś takiego: Różowe równiachy domagają się "równości". Ale same odmawiaja tej "równości" innym, psiocząc na Wartę, która zaproponowała im niekorzystne (według tęczowych równiach) warunki ubezpieczenia paradki. A przecież jest coś takiego, jak równość stron każdej transakcji. Jak różowym równiachom nie odpowiada umowa, to jej nie podpisują i szukają innego ubezpieczyciela. Lecz równiachy uważają się za "równiejszych" - to oni chcą dyktować warunki, a jak warunki niedoszłego kontrahenta im nie odpowiadają - uciekają się do szantażowania go. www.parada(*)e.php?page=2&category=2&art=47I jak te równiachy polubić? No nie da się, nijak... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| placownik (17853 punktów) |
Ubezpieczyciel, który tak szacuje ryzyko powinien już dawno splajtować. Warta ma się nienajgorzej. Wnioskuję stąd, że szacunek ten był przeprowadzony w oparciu o zasady przyjęte ad hoc i zastosowane wyłącznie do tej "oferty". Jestem głęboko przekonany, że specjalista od prawa ubezpieczeniowego bez trudu znalazłyby odpowiedni przepis, który takiego postępowania zabrania.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >Jestem głęboko przekonany, że specjalista od prawa ubezpieczeniowego bez trudu znalazłyby odpowiedni przepis, który takiego postępowania zabrania<
Może - ale ja nie o kruczkach prawnych, tylko o zasadzie. Spotykają się dwie strony - jedna chce mieć usługę wykonaną, a druga chce na wykonaniu tej usługi zarobić. Np. szukam opiekunki do dziecka. Przychodzi pierwsza pani i rzecze, że podejmie się jej za pięć tysięcy miesięcznie. I co robię? Szantażuję ją, szykanuję, wzywam do bojkotu? A gdzież tam - dziękuję grzecznie i proszę następną kandydatkę.
Równiachy mogły by dopiero wtedy się burzyć, gdyby wszystkie firmy ubezpieczeniowe zaproponowały im niekorzystne warunki - po udowodnieniu im zmowy monopolistycznej. Albo burzyć się na ustawodawcę, który narzucił przymus ubezpieczania tego typu zbiegowisk.
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
Wyobraź sobie sklepik na wsi. Do innej tego typu placówki masz 10 km. Właściciel jest skłonny sprzedać Ci (czyli zawrzeć z Tobą niepisaną umowę cywilno-prawną kupna sprzedaży) kilogram cukru po umownej cenie 1000 zł. Czy jest monopolistą? Nie jest. Czy wolny rynek zadziała i doprowadzi go do zamknięcia interesu? Ależ skąd. Byłoby tak, gdyby podobne ceny oferował wszystkim klientom. Ale on upodobał sobie tylko Ciebie. Bo tak Ci z oczu patrzy. Bo nie ma najmniejszego zamiaru tego cukru Ci sprzedać. Wolno mu?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | >nie ma najmniejszego zamiaru tego cukru Ci sprzedać. Wolno mu?
Oto jest pytanie! A czy szewcowi wolno nie zreperować tylko moich butów, glazurnikowi - nie położyć kafli w mojej łazience a taksówkarzowi - nie zawieźć mnie na Pragie? Jak to wygląda od strony prawa?
|
|
| | |  | | mohawk (2936 punktów) | >Oto jest pytanie! A czy szewcowi wolno nie zreperować tylko moich butów, glazurnikowi - nie położyć kafli w mojej łazience a taksówkarzowi - nie zawieźć mnie na Pragie? Jak to wygląda od strony prawa?
Panu Michałowi najwyraźniej nie chodzi o to, jak to wygląda od strony prawa. Broni on czystości swojej idei wolnego rynku przed złowrogimi zakusami - tutaj akurat: pedalskimi. Od strony prawnej, powinien się wypowiedzieć specjalista. Jak dla mnie, do tego sporu w jakiś sposób powinien chyba odnosić się artykuł (bodaj) piąty kodeksu cywilnego, mówiący o tym, iż "nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego".
|
|
| |  | | jarcio (1198 punktów) | > Wyobraź sobie sklepik na wsi.Do innej tego typu placówki masz 10 km. Właściciel jest skłonny sprzedać Ci kilogram cukru po umownej cenie 1000 zł. Czy jest monopolistą? Nie jest. Czy wolny rynek zadziała i doprowadzi go do zamknięcia interesu? Ależ skąd. Byłoby tak, gdyby podobne ceny oferował wszystkim klientom. Ale on upodobał sobie tylko Ciebie. Bo tak Ci z oczu patrzy. Bo nie ma najmniejszego zamiaru tego cukru Ci sprzedać. Wolno mu?
Oczywiście, że mu wolno. Natomiast jaka jest twoja rada ? Ty najchętniej rozwalisz wolny rynek, wprowadzając nakazy, zakazy, kontrole i podatki, bowiem opierasz sie na marksistowsko-leninowskiej dialektyce, która z wyjątku robi regułę. Fakt iż w obrębie 10km(^2) na odludziu znajdzie sie psychopatyczny sklepikarz nie oznacza, że i wszędzie tak jest. Natomiast analogia tutaj nie zachodzi - jeśli oferta Warty się nie podoba to mozna ją zmienić. Firm ubezpieczeniowych w Polsce jest sporo więc jest w czym przebierać.
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Natomiast analogia tutaj nie zachodzi - jeśli oferta Warty się nie podoba to mozna ją zmienić. Firm ubezpieczeniowych w Polsce jest sporo więc jest w czym przebierać.
To nie była oferta, lecz zawoalowana odmowa zawarcia umowy. W tym wypadku sprzeczna z prawem, gdyż dotyczyła ubezpieczenia obowiązkowego. Firm rzeczywiście jest sporo, tyle tylko, że czasami istotną rolę odgrywa czynnik czasu.
Z tego co piszesz wnioskuję, że nasze wyobrażenia wolnego rynku bardzo się różnią. W Twoim jest miejsce dla sklepów z żółtymi firankami, w moim się nie mieszczą.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | jarcio (1198 punktów) | > To nie była oferta, lecz zawoalowana odmowa zawarcia umowy.
Nawet jeśli tak było to nie udowodniłeś tego twierdzenia. Niemniej jednak nie w tym rzecz, bowiem na wolnym rynku (takiego w Polsce nie ma, ale chodzi w tym momencie o zasade) największą wartością jest własność prywatna. Jeśli ten priorytet się zmieni to już nie mamy do czyniena z wolnym rynkiem, a rynkiem regulowanym. Tylko nie pisz, prosze, że rynek zawsze w jakimś stopniu będzie regulowany bowiem o tym wiem. Potrafie odróżnić dogmat od pragmatyki. Z tym, że interwencjonizm minimum konieczny, a robienie z zasady "społecznej sprawiedliwości" czynnika dominującego zmienia wartość wolnego rynku i wprowadza rynek regulowany.
>W tym wypadku sprzeczna z prawem, gdyż dotyczyła ubezpieczenia obowiązkowego.
Nie wiem jak szczegółowo od strony prawnej to wygląda bo na prawie sie nie znam. W każdym bądź razie warto sie zastanowić czy akurat taki przymus prawny jest konieczny. Mam wątpliwości.
>Firm rzeczywiście jest sporo, tyle tylko, że czasami istotną rolę odgrywa czynnik czasu.
No jeśli zaplanowali te parade zbyt późno to wina jest tylko ich.
> Z tego co piszesz wnioskuję, że nasze wyobrażenia wolnego rynku bardzo się różnią. W Twoim jest miejsce dla sklepów z żółtymi firankami, w moim się nie mieszczą.
Ja sie opieram (przynajmniej w założeniu takim zamiarem sie kieruje) na liberalizmie Ludwiga von Misesa, Miltona Friedmana czy F.A. Hayeka. Nie wiem na czym Ty sie opierasz.
pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Pojęcie wolnego rynku zakłada, że jego uczestnicy w swoich wyborach kierują się kryteriami racjonalnymi o charakterze wyłącznie ekonomicznym. Wtedy o cenie decyduje wyłącznie gra popytu i podaży. Ponadto, każdy powinien mieć wolny dostęp do rynku. Nie sądzę, aby poglądy na wolny rynek von Missesa, Friedmana czy Hayek'a, na których się powołujesz, były odległe od tego opisu. Zachowania Warty, czy opisanego przeze mnie wioskowego sklepikarza, nie spełniają wymienionych warunków. Po pierwsze, ich decyzje nie są decyzjami opartymi o kryteria ekonomiczne, a po drugie skutkują ograniczeniem dostępu do rynku dla ich potencjalnych klientów.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Naprawdę można się załamać Wojtek. Podziwiam Cię, że Ty masz cierpliwość do tych PiS(s) lovers. Bronisz praw równego traktowania klienta a oni przerobią Cię na bolszewika. Przecież wiadomo: Żydzi, komuchy, pedały, (lista w rozbudowie).
Wszystko oparte na etyce chrz.
Po prostu kabaret.
|
|
| | | | | | |  | | jarcio (1198 punktów) | Rozumiem, że teraz za każdym razem jeśli ośmiele się cokolwiek złego powiedzieć o homoseksualistach to bedę musiał się z tego srogo tłumaczyć. Jeśli gejom dzieje się jakaś krzywda to nigdy z ich winy, bowiem to homofobiczne, katolickie i zacofane społeczeństwo ich dyskryminuje. Homoseksualiści to tutaj takie święte krowy - zupełnie jak w systemie kastowym.
>Podziwiam Cię, że Ty masz cierpliwość do tych PiS(s) lovers. Bronisz praw równego traktowania klienta a oni przerobią Cię na bolszewika. Przecież wiadomo: Żydzi, komuchy, pedały, (lista w rozbudowie).
Od kiedy niby "równe traktowanie klienta" jest obce marksizmowi ? Jest taki całkiem słuszny żart dotyczący socjalistów i kapitalistów:
Po czym poznać socjalistów ? Socjaliści to ci co czytają Marksa. No a jak poznać kapitalistów ? Kapitaliści to ci co Marksa zrozumieli.
Poza tym przecież pisałem (zupełnie jakbym przewidział taką sytuację), że powołuje się na Friedmana i Misesa. Z jaką narodowością te nazwiska Ci sie kojarzą ? Poza tym nie rozumie tego wyskosu z pedałami i komuchami. To co jeśli teraz wytknie się błąd organizatorom parady homoseksualnej to od razu na homofobie sie cierpi ?
|
|
| | | | | |  | | jarcio (1198 punktów) | > Pojęcie wolnego rynku zakłada, że jego uczestnicy w swoich wyborach kierują się kryteriami racjonalnymi o charakterze wyłącznie ekonomicznym. Wtedy o cenie decyduje wyłącznie gra popytu i podaży. Ponadto, każdy powinien mieć wolny dostęp do rynku. Zachowania Warty, czy opisanego przeze mnie wioskowego sklepikarza, nie spełniają wymienionych warunków. Po pierwsze, ich decyzje nie są decyzjami opartymi o kryteria ekonomiczne, a po drugie skutkują ograniczeniem dostępu do rynku dla ich potencjalnych klientów.
Po pierwsze nie udowoniłeś, jakoby Warta kierowała się względami anstrahującymi od ekonomii. Po drugie to sie mylisz co do wolnego rynku bowiem nie ma czegoś takiego jak kierowanie się w oparciu o arbitralne postrzeganie "sprawiedliwych i prospołecznych" cen swoich usług. Takiego pojęcia w liberalnej teorii wolnego rynku w ogóle nie ma; tak pojmowana sprawiedliwość ceny produktu jest typowa dla marksizmu czy klasycznego dowodzenia "prawd ekonomicznych", czego historie można śledzić już od czasów Arystotelesa. Jedyną "sprawiedliwością" w liberalizmie jest ta wynikająca z poszanowania własności prywatnej i działalności rynku. Po trzecie organizatorzy mieli wybór, ale jakoś nie chcieli bądź nie potrafili z tego wyboru skorzystać. A więc wolny dostęp do rynku mieli. Fakt, że sobie nie poradzili wynika tylko i wyłącznie z ich winy, a nie z działalności Warty. Jeśli Warta miałby monopol to sprawa wyglądałaby inczaej. Ale monopolistą nie jest.
Wolny rynek opiera się na własności prywatnej jako wartości najwyższej i pozwala działać ludziom w oparciu o tak zdefiniowane zasady. Liberalizm Hayeka czy Friedmana nie czyni tutaj żadnych ustępstw. F. A. Hayek w Constitution of Liberty pisze, że i na wolnym rynku może pojawić się przymus typowy dla monopoli i w ten sposób wypaczający idee wolnego rynku (Constitution of Liberty, 136). Jednakże są to przypadki rzadkie i nietypowe. NIkt przy zdrowych zmysłach nie zakłada, że można stworzyć system idealny. Wyjście z zasady, że wszystkim zawsze po równo i "sprawiedliwie" prowadzi do interwencjonizmu - tutaj wolny rynek sie kończy.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Po pierwsze nie udowoniłeś, jakoby Warta kierowała się względami anstrahującymi od ekonomii
"TUiR Warta S.A. zaproponowała kwotę gwarantowaną ubezpieczenia 12 500 EURO (minimalna kwota zgodna z rozporządzeniem przy ilości 1000 uczestników) żądając składkę za ubezpieczenia w takiej samej wysokości czyli 12 500 EURO !!!!!". Jakoś trudno mi uwierzyć, że renomowana firma ubezpieczeniowa może traktować organizatora imprezy na 1000 osób jak zwykłego jelenia, a tylko w takim przypadku można by uznać, że składając taką ofertę kierowała się kryteriami ekonomicznymi.
>Po drugie to sie mylisz co do wolnego rynku bowiem nie ma czegoś takiego jak kierowanie się w oparciu o arbitralne postrzeganie "sprawiedliwych i prospołecznych" cen swoich usług.
To chyba komentarz do jakiegoś innego postu. Na pewno nie do mojego.
>Po trzecie organizatorzy mieli wybór, ale jakoś nie chcieli bądź nie potrafili z tego wyboru skorzystać. A więc wolny dostęp do rynku mieli.
Wolny dostęp do rynku nie jest parametrem zero jedynkowym. Nie jest tak, że albo jest, albo go nie ma. Odmowa Warty (będę się upierał, że była to odmowa) w pewnym, nieznacznym stopniu ten wolny dostęp ograniczyła.
>NIkt przy zdrowych zmysłach nie zakłada, że można stworzyć system idealny
Nie tłumaczy to ślepoty zwolenników ideału na różnice dzielące ich ideał od praktyki. W omawianym przypadku, te różnice widoczne są gołym okiem. Co więcej widoczny jest kierunek działań jaki należałoby podjąć, aby je usunąć. Należy w jeszcze większym stopniu oddzielać gospodarkę od polityki, zwłaszcza tej doraźnej, która w następnym sezonie politycznym może się zmienić o 180 stopni.
>Wyjście z zasady, że wszystkim zawsze po równo i "sprawiedliwie" prowadzi do interwencjonizmu - tutaj wolny rynek sie kończy.
Nie wiem dlaczego doszedłeś do wniosku, że trzeba mi to tłumaczyć.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | jarcio (1198 punktów) | > Jakoś trudno mi uwierzyć, że renomowana firma ubezpieczeniowa może traktować organizatora imprezy na 1000 osób jak zwykłego jelenia, a tylko w takim przypadku można by uznać, że składając taką ofertę kierowała się kryteriami ekonomicznymi.
No, ale tylko udowadniasz, że nie chcieli ubezpieczać tej imprezy - to jest fakt. Jednakże w żaden sposób nie dowodzi to postępowania według kryteriów innych niż ekonomiczne. Niby w którym miejscu tutaj jest udowodnione, że decyzja przez nich podjęta nie była ekonomiczna ? Może właśnie była jak najbardziej ekonomiczna bo wyczuli, że na tym nic nie zarobią ? Skoro 12,5 tys. to wygórowana stawka to jaka byłaby dobra - 2 tys. 6 tys. ? Przy takich sumach nie dziwie sie Warcie, że w ogóle dała sobie z tym spokój. Jak pisałem wcześniej - organizatorzy nie potrafili skorzystać z wyboru więc wina stoi po ich stronie. Nie ma tak, że firmy ubezpieczeniowe czekają na Jaśnie Panów z każdą ofertą.
> Wolny dostęp do rynku nie jest parametrem zero jedynkowym. Nie jest tak, że albo jest, albo go nie ma. Odmowa Warty (będę się upierał, że była to odmowa) w pewnym, nieznacznym stopniu ten wolny dostęp ograniczyła.
No, ale jeśli twierdzisz, że Warta ograniczyła im wybór no to ja stwierdzam iż ten sklepikarz rządający 1 tys. za 1 kg cukru, mieszkający na odludziu w odlegkłosci 100 km od mojej miejscowości również ogranicza mój wybór - bowiem oto postanowiłem zrezygnować z innych ofert, wyjechać z mojej miejscowości i udać się właśnie do niego. Każdą inną sytuacje można przedstawić w podobny sposób. Przecież to jest absurd. Oni mieli wybór, ale nie potrafili z niego skorzystać. To nie jest wina rynku, a wina potencjalnego klienta.
>>Wyjście z zasady, że wszystkim zawsze po równo i "sprawiedliwie" prowadzi do interwencjonizmu - tutaj wolny rynek sie kończy. > Nie wiem dlaczego doszedłeś do wniosku, że trzeba mi to tłumaczyć.
Stwierdziłeś w jednym z postów: Jestem głęboko przekonany, że specjalista od prawa ubezpieczeniowego bez trudu znalazłyby odpowiedni przepis, który takiego postępowania zabrania. co sugeruje, przy w twoich negatywnych ocenach postępowania Warty, że może być to, według Ciebie, dobre rozwiązanie podobnych sytuacji. Ja przyjąłem, że tak właśnie uważasz dlatego zwracałem uwage na "sprawiedliwość społeczną".
|
|
| | | |  | | Baraban | > nasze wyobrażenia wolnego rynku bardzo się różnią. W Twoim jest miejsce dla sklepów z żółtymi firankami, w moim się nie mieszczą.
No, chyba trochę przesadziłeś. To już zwykła insynuacja! Przytocz fragment postu, uprawniający cię do takiego stwierdzenia.
|
|
| | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Placownik:
>To nie była oferta, lecz zawoalowana odmowa zawarcia umowy. W tym wypadku sprzeczna z prawem, gdyż dotyczyła ubezpieczenia obowiązkowego.<
Jak Warta będzie chciała od Ciebie więcej kasy za OC samochodu, niż inny ubezpieczyciel (znam wielu tańszych) - to też będziesz trąbił, że była to "zawoalowana odmowa zawarcia umowy" i domagał się kary?
A przecież "tęczowym równiachom" Warta nie zaproponowała nadmiernej kwoty od ubezpieczenia typowego, powtarzalnego, tylko ubezpieczenie nietypowe, które zawsze się negocjuje. Jak "równiachom" nie pasuje - niech idą gdzieś indziej.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>A przecież "tęczowym równiachom" Warta nie zaproponowała nadmiernej kwoty od ubezpieczenia typowego, powtarzalnego, tylko ubezpieczenie nietypowe
I nietypową ofertę. Nietypową do tego stopnia, że uznała za stosowne przeprosić za jej wysunięcie, zwalając winę na - jakżeby inaczej - swego pracownika. Warto uświadomić wszystkich, którym się wydaje, że zawarli umowę z Wartą, że są w błędzie. Okazuje się, że zawierali umowy z Kowalskim, Nowakiem, lub Pipścińskim.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >Nietypową do tego stopnia, że uznała za stosowne przeprosić za jej wysunięcie<
I to jest smutne - duża, poważna firma uległa szantażowi zorganizowanej zgrai. Ja nie ulegnę - i z tego miejsca pragnę pokazać oburącz szantażystom wyciągnięte środkowe paluszki. Ale nie jako usługodawca - gdyż niestety w przeciwieństwie do Warty nie mam możliwości wyboru świadczenia lub nie świadczenia tęczowym swoich usług. Ja nie mogę świadczyć im usług, choćbym nawet chciał i choćby też tęczowe równiachy chciały - w tej kwestii dyskryminującym draniem okazała się WHO, która skreśliła homoseksualizm z listy chorób.
Czemu nikt nie protestuje przeciwko takiej obrzydliwej dyskryminacji? Jak jakiś homoseksualista zechce się leczyć ze swej skłonności - czemu świat cały zabrania mu możliwości leczenia?
Gdyby nie pozwolono leczyć schizofrenii, psychoz maniakalno - depresyjnych, paraferenii, upośledzenia umysłowego itp., to by się podniósł huczek z powodu dyskryminacji. A w tym przypadku - cisza.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Ja nie mogę świadczyć im usług, choćbym nawet chciał i choćby też tęczowe równiachy chciały - w tej kwestii dyskryminującym draniem okazała się WHO, która skreśliła homoseksualizm z listy chorób.
Wiesz dlaczego ginekolodzy mogli zejść do podziemia? Bo na ich usługi był popyt. Olbrzymi. Na te, które jak Ci się wydaje byłbyś w stanie świadczyć, gdybyś oczywiście chciał, popyt jeśli nawet jest, to śladowy. Takie są realia. Nie ma co zasłaniać się WHO. Ale nie trać nadziei. Giertych myśli o takich jak Ty. WHO mu nie straszne.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | | arte | Grypy WHO nie wykreśliła ze swojej listy?  Twierdzisz, że homoseksualizm to choroba, załóżmy więc, iż tak jest rzeczywiście - nienawidzisz ludzi chorych? A może nienawidzisz wybiórczo, tych z aids, gruźlicą, schizofrenią na lewo, tych z grypą i rakiem na prawo? Czy każdą chorobę traktujesz w jednaki sposób, pałasz chęcią przychodzenia z pomocą bliźniemu, czy może masz jakieś preferencje w tym względzie? Problem w tym, że bez względu na to, czy uznasz homoseksualizm za chorobę, czy nie, stosunek masz jednoraki - negatywny. Nie ma więc najmniejszego znaczenia w Twoim wypadku, czy WHO uznaje, czy nie uznaje homoseksualizmu za chorobę, czy sam uznajesz homoseksualizm za chorobę, Ty po prostu dyskryminujesz w obu wypadkach, nie jesteś tym samym człowiekiem, który współczuje komuś choremu na raka i komuś choremu na inną chorobę, jest to bez znaczenia, podlegasz przemianie, w zależności od... no właśnie czego? Ale idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, czyż społeczeństwo, dobre społeczeństwo nie powinno ułatwiać życia ludziom chorym? Czy fakt, że osoba chora na raka nie chce się leczyć, jest równoznaczny z tym, że my zdrowi będziemy ją traktować jak osobę zdrową, albo jeszcze gorzej niż zdrową? Czy to, że wyprze się swojej choroby sprawi, że zaczniemy ją nienawidzić? Nie. Czym więc jest Twoja postawa? Czy uprzedzenia WHO powinna wpisać na swoją listę abyś zdał sobie sprawę, że musisz się leczyć, abyś dostał taką szansę? Przyjmiesz to do wiadomości? O czym u licha chcesz powiedzieć?
|
|
| | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Twierdzisz, że homoseksualizm to choroba, załóżmy więc, iż tak jest rzeczywiście - nienawidzisz ludzi chorych?<
Jeżeli człowiek dotknięty homoseksualizmem źle się z nim czuje - to powinien być uznany za chorego nawet według kryteriów zdrowia i choroby WHO. W przypadku innych "odmienności" zdrowotnych WHO stosuje już inne zasady - zauważ, że np. schizofrenik, który nie twierdzi, że nie jest chory, jest za chorego jednak uznawany. Nie widzisz tu nielogiczności i niekonsekwencji? Na jakiej podstawie twierdzisz, że jakiegoś chorego nienawidzę z powodu jego choroby? Nie cenię "wojujących homoseksualistów" nie z powodu ich homoseksualizmu, lecz ich roszczeń.
>Ale idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, czyż społeczeństwo, dobre społeczeństwo nie powinno ułatwiać życia ludziom chorym?<
Oczywiście - powinno ułatwiać im leczenie i rehabilitację, ale nic więcej. Czy akceptujesz preferencje przy przyjmowaniu do pracy dla osób z np. na łysieniem plackowatym? Które możesz oczywiście przy okazji razem z mędrcami z WHO wykreślić z listy chorób.
>musisz się leczyć<
Stara komunistyczna zasada - jak ktoś się nie zgadza, to "świr" - i do psychuszki go.
|
|
| | | | | | | | |  | | arte |
> Stara komunistyczna zasada - jak ktoś się nie zgadza, to "świr" - i do psychuszki go.Cieszy, że sam to powiedziałeś  Użyłem jedynie przykładu a nie stwierdzenia, że uprzedzenia są chorobą. Wedle Twojego subiektywnego osądu homoseksualizm jest chorobą, a więc wedle innego subiektywne osądu, na podobnej zasadzie ktoś mógłby uznać, że chorobą są uprzedzenia, które tutaj wyrażasz. Podstawą do wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób nie są protesty homoseksualistów, lecz po prostu kolejne odkrycia naukowe, świadczące między innymi o homoseksualnych zachowaniach zwierząt żyjących dziko, czyli nie warunkowanych przez jakąś kulturę. Natura nie określiła stałej i wyraźnej granicy pomiędzy czynnikiem żeńskim a męskim, za to kultura niektórych społeczności owszem. To ruchoma granica, możemy nawet przypuszczać, że wzrost populacji wpływa na wzrost zachowań homoseksualnych, które w naturalny sposób będą ten wzrost hamować nie dopuszczając do przeludnienia. Istnieje tysiące przykładów homoseksualnych zachowań różnego rodzaju stworzeń, wiele sposobów rozmnażania się i twierdząc, że homoseksualizm jest chorobą, stwierdzasz po prostu, że natura jest chorobą. Nie mam pojęcia dlaczego nie sięgniesz po zwyczajne książki dotyczące natury zachowań różnego rodzaju stworzeń, do biologii, która wprost wyjaśnia mechanizm kształtowania się żeńskiego i męskiego organizmu, aby się po prostu dowiedzieć, jak niewiele potrzeba byś nie tylko sam został homoseksualistą, ale by wręcz wyrosły Ci piersi i zanikły męskie narządy płciowe. To wszystko jest na wyciągnięcie ręki, więc zamiast czytać homofobiczne, propagandowe lektury, pasujące do własnych uprzedzeń, radzę poczytać ze zrozumieniem choćby podręczniki biologii dla gimnazjów i szkół średnich. I jeśli już, to ludzie uprzedzeni zamykali innych w zakładach dla psychicznie chorych, a z tego, co tu wypisujesz wynika, że nie protestował byś, gdyby homoseksualistów poddano przymusowemu leczeniu. I kto kogo chce tu przymknąć?
|
|
| | | | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >Wedle Twojego subiektywnego osądu homoseksualizm jest chorobą<
Gdzie o tym przeczytałeś? Bo ja jedynie nabijam się z WHO, która głosuje nad tym, czy jakaś odmienność zdrowotna jest chorobą, czy nie.
>Podstawą do wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób nie są protesty homoseksualistów, lecz po prostu kolejne odkrycia naukowe, świadczące między innymi o homoseksualnych zachowaniach zwierząt żyjących dziko, czyli nie warunkowanych przez jakąś kulturę.<
Dzikie zwierzeta też chorują psychicznie, czyli wykreślmy wszystkie odmienności psychiczne z list chorób. Np, schizofrenię.
>twierdząc, że homoseksualizm jest chorobą, stwierdzasz po prostu, że natura jest chorobą.<
Nieważne, co ja twierdzę. Zobaczmy, co twierdzi kabaret o nazwie WHO:
"Zdrowie to nie tylko całkowity brak choroby, czy kalectwa, ale także stan pełnego, fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu (dobrego samopoczucia)."
Czyli wg tej humorystycznej definicji wystrczy, by homoseksualista źle się czuł ze swą skłonnością - i już nie jest zdrowy - czyli jest chory.
>radzę poczytać ze zrozumieniem choćby podręczniki biologii dla gimnazjów i szkół średnich.<
Bujaj się - takie paternalistyczne tekściki wal chłoptasiom z gimnazjum, a nie gościom z doktoratem z nauk biologicznych.
>I jeśli już, to ludzie uprzedzeni zamykali innych w zakładach dla psychicznie chorych<
No to nie bądź szanowny postępowcze uprzedzony i nie zamykaj do szpitali psychiatrycznych paranoików biegających po ulicach z siekierami - ale na swojej prywatnej wyspie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | nieobecny | >Bujaj się - takie paternalistyczne tekściki wal chłoptasiom z gimnazjum, a nie gościom z doktoratem z nauk biologicznych. Obaj Kaczyńscy mają doktoraty. Obaj są też paranoikami - jak ty. Widać doktorat nie chroni przed zaburzeniami umysłowymi.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) |
> Obaj Kaczyńscy mają doktoraty. Obaj są też paranoikami - jak ty.<Dziękuję za porównanie, w końcu być porównywanym do mistrzów, którzy własną inteligencją popartą pracą dopięli swego - zostali najważniejszymi osobami w państwie - to zaszczyt. A że zazdrośni maluczcy, którzy nic w życiu nie osiągnęli plwają na mistrzów? Cóż, taki los żałosnych miernot
|
|
| Laskowski (4 punktów) |
> Pokój Wam! Jeśli chcemy by nas lubiano starajmy się lubić wszystkich pamiętając, że jedną z stron wielkości a raczej doskonałości jest umiejętność przerabiania wrogich nam osób na przyjazne czego sobie i Wam życzę dodając, że za najlepszy sposób dążenia do równośći uważam traktowanie a więc i ocenianie wszystkich według takiej samej miary. Radości z życia w każdym miejscu iczasie!
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Rany boskie!
|
|
 | | J.Szulc (5723 punktów) | A ten tekst w związku z czym?
Czegoś nie rozumiem?
---
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Też czegoś nie rozumiem. Ale to nic, umrę i nadal nie będę wielu rzeczy rozumiał.
W kwestii "wolnego rynku" - coś komuś się pomieszało. Odmowa ubezpieczyciela, jeżeli jest na piśmie, zwalnia z obowiązku ubezpieczenia wobec poczynienia starań dla jego spełnienia.
|
|
| |  | | Laskowski (4 punktów) | > Też czegoś nie rozumiem. Ale to nic, umrę i nadal nie będę wielu rzeczy rozumiał.
Mądrze napisałeś gdyż mądrość polega między innymi na tym, że się wie iż przez całe życie trzeba się uczyć i zawsze będzie coś nowego do poznania i dlatego propoponuję Ci Przyjacielu byś przestał myśleć o śmierci a starał się dążyć do tego by żyć zawsze tu gdzie jak słusznie zauważyłeś ciągle mamy coś do zrozumienia.
|
|
 | | mefta (480 punktów) | >>Pokój Wam!
następny obiecuje mieszkania...
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
|
|
|  | | syneloi | >>>Pokój Wam!
Pokój od pokoju różni się tym, że pokój to stosunek człowieka do człowieka a pokuj to miejsce, w którym człowiek czasem przebywa.
Mam nadzieję, że zrozumiale wyjaśniłem różnicę między przydzielaniem pokoi a propozycją pokojowego dązenia do stosunków między nami mieszkańcami Ziemi.
Poprzednia wypowiedź zatytułowana Pokój Wam dotyczyła przede wszystkim pierwszej wypowiedzi w tej dyskusji zamieszczonej przez Michała Stankiewicza ale też i pozostałych w tym sensie, że zauważyłem iż brakuje nam tolerancji w dyskusji dla siebie i swoich poglądów. Przepraszam, że była mało zrozumiała i proszę o wyrozumiałośc dla raczkującego w tej dyskusji, która moim zdaniem jest ciekawa i potrzebna.
Powodzenia!
|
|
| |  | | mefta (480 punktów) |
> Pokój od pokoju różni się tym, że pokój to stosunek człowieka do człowieka a pokuj to miejsce, w którym człowiek czasem przebywa.Twoja wypowiedź od mojej różni się tym, że strzelasz byki  niezależnie czy jest to pokój na świecie, czy pokój jako izba mieszkalna piszemy przez "ó". Więc może poucz mnie raz jeszcze i pomódl się o darmowe słowniki ortograficzne. Uczyć się bóg ci chyba nie zakazał. Chociaż cholera wie... pozdrawiam
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji...
|
|
| Świerzak | A oto kilka wniosków jakie organizatorzy "tęczowego pochodu" wyciągneli z przebiegu swego spotkania:
"Niniejszym ogłaszamy "Dni Równości" za zamknięte. Ten rok był rokiem przełomowym. Dni Równości nie tylko były do tej pory największym świętem społeczności LGBT w Polsce, ale też pod wieloma aspektami były wyjątkowe.
1) po raz pierwszy z inicjatywy Fundacji Równości rozpoczął się ogólnopolski bojkot firmy ubezpieczeniowej Warta która zamiast kierować się europejskimi standardami obsługi klienta, za pośrednictwem swojego przedstawiciela pokazała homofobiczną drugą twarz
2) do prokuratury i komendy stołecznej policji zostały zgłoszone powiadomienia o przestępstwie w związku z mailami z pogróżkami skierowanymi do organizatorów
3) nigdy wcześniej Parada Równości nie liczyła takiej ilości uczestników, tylu platform i nie była tak radosnym świętem
4) nigdy wcześniej festiwal filmowy nie skończył się takim sukcesem pod kierownictwem znanego krytyka filmowego Bartosza Żurawieckiego przy współpracy z wieloma wolontariuszami
5) nigdy wcześniej debata polityczna nie była tak bogata w rzeczowe argumenty ZA ( heh to jest najlepsze...)
6) nigdy wcześniej w Dniach Równości nie uczestniczyło tylu polityków zagranicznych parlamentów niemieckiego, szwedzkiego czy w końcu europejskiego
7) nigdy wcześniej Fundacja Równości nie przyznawała nagrody "Hiacynt" - nagrody normalności "
podsumowując : tegoroczne obchody święta pracy były wyjątkowe... , przeciwnicy zostali podani do sądu , zwolennicy nagrodzeni według nam tylko znanych kryteriów, zdecydowana większość społeczeństwa wyszła na ulice by nas poprzec , zazwyczaj prości jak budowa cepa politycy wznieśli sie na swe wyżyny intelektualne by udowodnic słuszność naszych racyj...także proletariusze z innych bratnich narodów przybyli by nas poprzeć , a nowe narzędzia indoktrynacji zyskały uznanie w oczach krytyków...
Jesteśmy karmieni kolejną idiotyczną doktryną... po czerwonej przyszła czarna, a teraz tęczowa.... nie tak wyobrażałem sobie społeczeństwo otwarte...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|