Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pusty głos wyborczy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
06-08-2007 15:39Totus (1201 punktów)Pusty głos wyborczy
   Jako, że coraz więcej mówi się w mediach o zbliżających się wyborach parlamentarnych zrobiłem małą ankietę wśród znajomych i w wielu ich wypowiedziach podobnie jak na forach coraz silniejszą, obiegową zdaje się być opinia, że do wyborów iść nie warto. Nie warto - jak mówią czy piszą - bo nie ma na kogo głosować.

   W poprzednim głosowaniu nie tylko niska frekwencja ale i nieskuteczne kampanie zachęcające do aktywności obywatelskiej pokazały, że problem jest znaczący a jego źródłem może być właśnie nie niedojrzałość obywatelska czy coś jeszcze gorszego na tym polu jak brak patriotyzmu i poczucia odpowiedzialności osobistej ale przekonanie oparte na doświadczeniach z III RP, że nie warto, które obawiam się niedoszła IV RP mogła jeszcze bardziej spotęgować i jest to moje ograniczone do puli badanych wrażenie, że spotęgowała.

   Jak więc zachęcić ludzi by licznie, znacznie liczniej niż dotychczas zechcieli pokazać u siebie i za granicą wynikiem frekwencyjnym, że są dojrzalszym, niż się tu i ówdzie uważa demokratycznym narodem, który korzysta z dobrodziejstw jakimi są wolne wybory?

   Myślę, że wprowadzenie "pustego głosu" może być właściwym rozwiązaniem.
Masa ludzi traci argument na rzecz nie stawienia się przy urnie i uzyskujemy bliższy rzeczywistemu obraz tego czy jesteśmy społeczeństwem ignorantów czy ludzi gotowych wybierać, gotowych oddać głos, a że nie ma na kogo?

   Krzyżyk przy opcji "Żaden z wymienionych" mówi o tym, że nasz wybór jest pełniejszy, bo jest możliwością oddania głosu krytyki obywatela na stan polskich partii politycznych, partii, które nie reprezentują jego interesu, które nie walczą o jego prawa i przywileje, albo i tu jest druga równie uczciwa strona medalu obywatel nie wie czy istnieją takie partie, które reprezentują owe interesy i "pustym głosem" przyznaje się on do bycia niedoinformowanym a w tym stanie taki jego wybór będzie moim zdaniem zgodny z jego sumieniem. Bo czy lepszy jest waszym zdaniem "krzyżyk" na "chybił_trafił" ?

   Czy uważacie, że opcja na listach wyborczych pt. "Żaden z wymienionych" to dobry pomysł?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

nieobecny
Zupełnie nie pojmuję w jaki sposób "pusty głos" miałby zmobilizować niechętnych do głosowania do... głosowania?!

I bez tej nowinki można iść i oddać głos "za nikim", czyli nieważny. Czym realnie miałoby skutkować oddanie "pustego głosu" i czym by się to różniło od głosu nieważnego?

Nie od dziś wiadomo, że do demokracji trzeba dorosnąć. Polakom nie starczyło tych blisko 20-tu lat, żeby do demokracji dorosnąć, żeby zrozumieć, że idzie się głosować nawet wtedy, gdy nie ma partii/kandydatów, którzy odpowiadają mi w 100%, że nie głosując zachowuję się jak dzieciuch, który na złość mamie nie założy czapki i odmrozi SOBIE uszy.

Inna sprawa, że ordynację mamy fatalną, która pozwala na to, żeby osobnicy z partii, które uwaliły wybory piastowali potem funkcje np. wicepremierów, ministrów, wiceministrów itd.
Totus (1201 punktów)
>Zupełnie nie pojmuję w jaki sposób "pusty głos" miałby zmobilizować niechętnych do głosowania do... głosowania?!

Chodzi mi o liczną grupę osób, których niechęć do głosowania wynika nie tyle z nieposzanowania obywatelskiego obowiązku, którym wydaje się być stawiennictwo w wyborach ile z braku poczucia celowości brania udziału w nich na dzień dzisiejszy.

>I bez tej nowinki można iść i oddać głos "za nikim", czyli nieważny. Czym realnie miałoby skutkować oddanie "pustego głosu" i czym by się to różniło od głosu nieważnego?

Otóż to! Głos nieważny jest głosem o niejasnej przyczynowości. Bardzo łatwo przypisać go osobie niepoważnej lub niepoczytalnej, która przypadkiem wpadła z rodzinką i czy to sobie kpi czy po prostu nie jest zdolna mimo wieku rozumieć w czym bierze udział coś tam nabazgra jak dzieciuch, na złość mamie. Oddanie ważnego głosu na "Żaden z wymienionych" świadczy o czymś więcej.

>Nie od dziś wiadomo, że do demokracji trzeba dorosnąć. Polakom nie starczyło tych blisko 20-tu lat, żeby do demokracji dorosnąć, żeby zrozumieć, że idzie się głosować nawet wtedy, gdy nie ma partii/kandydatów, którzy odpowiadają mi w 100%, że nie głosując zachowuję się jak dzieciuch, który na złość mamie nie założy czapki i odmrozi SOBIE uszy.

I ludzie są atakowani tą opinią i większość w zasadzie ją podziela, ale argument, że nie ma sensu głosować bo nie ma kandydatów odpowiadających mi w 51% równlegle funkcjonuje. To w wielu przypadkach, niestety dokładnie nie wiem jak w wielu, wywołuje niechęć do oddania głosu na kogokolwiek a dalej obniża frekwencję przez co pojawiają się opinie, że Polacy to leniwy naród, który nie dorósł do demokracji. Jeżeli większość nie głosuje z opisnego przeze mnie powodu to jest to opinia nietrafna.
Może wcale nie jesteśmy leniwi?
Witold Baryluk (630 punktów)
>   Czy uważacie, że opcja na listach wyborczych pt. "Żaden
>z wymienionych" to dobry pomysł?
>
To ciekawy naprawdę pomysł. Swoiste veto. Jednak co by to dało? Czy by doprowadziło w końcu do wybrania rozsądnych kandydatów? Czy stawiało by wyżej poprzeczkę dla nich? Cóż jest dobrego w obrażaniu się na wszystkich (nawet na tych którzy na to zasługują)?
Mateusz (879 punktów)
>>To ciekawy naprawdę pomysł. Swoiste veto. Jednak co by to dało? Czy by doprowadziło w końcu do wybrania rozsądnych kandydatów? Czy stawiało by wyżej poprzeczkę dla nich? Cóż jest dobrego w obrażaniu się na wszystkich (nawet na tych którzy na to zasługują)?

No właśnie pomysł dobry, ale nie dla Polski, który z polityków by się przejął takim pustym głosem ,vetem ?Tylko by to zinterpretowano jako przejaw niezdecydowania.

A może dać bardziej wyrazistą opcję :,,wszyscy wyżej wymienieni są do ..."
To by bardziej przemawiało do ludzi i może by się pofatygowli na wybory.

Pozdrawiam
Totus (1201 punktów)
>To ciekawy naprawdę pomysł. Swoiste veto. Jednak co by to dało? Czy by doprowadziło w końcu do wybrania rozsądnych kandydatów?
Nikt nie wie jaki odsetek społeczeństwa ujawniłby się wybrawszy tę opcję. Stawiam, że duży.
>Czy stawiało by wyżej poprzeczkę dla nich?
Tak.
>Cóż jest dobrego w obrażaniu się na wszystkich (nawet na tych którzy na to zasługują)?
Może pojawić się nowe, zobowiązujące hasło wyborcze, którego celem będzie pozyskanie tej wyodręnionej, znacznej grupy elektoratu. Może zaczynać się słowami : " Nie jesteśmy chamami ponieważ (...) i dlatego zagłosujcie na nas"
.
korasz

>   Czy uważacie, że opcja na listach wyborczych pt. "Żaden
>z wymienionych" to dobry pomysł?
>
Fatalna strategia. Każdy głos pusty (lub każde pozostanie w domu) to głos na Kaczyńskich. Wybór miejszewgo zła jest wyborem, nawet jak człowiekowi robi się troche niedobrze. Pusty głos jest tez wyborem, ale jeszcze gorszym.
google
Pomysł ciekawy, ale nierealny. Dlaczego? Bo wpierw trzeba by normalnie wybrać konstytucyjną większość posłów, aby dopiero oni mogli dodać taki punkt do ordynacji. Ale ciekawy.
Natomiast nieoddawanie głosu to jest głos na tych, na których głosuje elektorat /pokazaniowy/. Dlaczego ludzie myślący mieliby w swoim myśleniu nie oddać głosu, a inni oddadzą głos na populistów? To bez sensu. Nie masz idealnej partii? Trudno, to zagłusuj przynajmniej przeciw populistom. Potem masz prawo przez całe 4 lata ich krytykować i psioczyć. Nie głosujesz? To siedź cicho, osiołkowi w żłobie dano.
Totus (1201 punktów)
>Pomysł ciekawy, ale nierealny. Dlaczego? Bo wpierw trzeba by normalnie wybrać konstytucyjną większość posłów, aby dopiero oni mogli dodać taki punkt do ordynacji. Ale ciekawy.
Też tak sądzę.
>Natomiast nieoddawanie głosu to jest głos na tych, na których głosuje elektorat /pokazaniowy/. Dlaczego ludzie myślący mieliby w swoim myśleniu nie oddać głosu, a inni oddadzą głos na populistów? To bez sensu. Nie masz idealnej partii? Trudno, to zagłusuj przynajmniej przeciw populistom. Potem masz prawo przez całe 4 lata ich krytykować i psioczyć. Nie głosujesz? To siedź cicho, osiołkowi w żłobie dano.
OK! Bardzo dobra sugestia tyle, że dla osób chcących brać udział w wyborach. Nie można jednak w TV zakomunikować tego co napisałeś. Nie wyjdzie jak dwa lata temu młoda dziewuszka siać zamęt na tle zamku królewskiego o konieczności głosowania i zamiast bredzić coś w stylu byście mogli drodzy telewidzowie potem krytykować nagle powie: Zagłosujcie choćby przeciw populistom i paskudnym klerykałom Otóż ona tego NIE POWIE! ale może skąd inąd zachęcić do głosowania tych, którzy z wymienionych wcześniej powodów nie chcą pójść do wyborów mówiąc:
"Drogi wyborco, jeżeli nie masz kandydata, jeżeli zawiodłeś się na rządzących i opozycji, przyjdź, mimo wszystko przyjdź i oddaj swój głos, pusty głos świadczący o Twojej obywatelskiej gotowości do głosowania, pokaż, że czekasz na propozycję"
.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)

   Wątek Jak głosować w wyborach.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
Totus (1201 punktów)
Będzie nam, bez wątpienia, oczywiście pomocny. Dzięks.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Będzie nam, bez wątpienia, oczywiście pomocny. Dzięks.
   Po przeczytaniu tej i innych wiadomości lepiej rozumiem Twoje intencje. Niestety, jeszcze nie mam zdania, ale wygląda to lepiej, niż głos nieważny.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
tomasz irski (135 punktów)
>   Jako, że coraz więcej mówi się w mediach o
>zbliżających się wyborach parlamentarnych zrobiłem małą
>ankietę wśród znajomych i w wielu ich wypowiedziach
>podobnie jak na forach coraz silniejszą, obiegową zdaje się
>być opinia, że do wyborów iść nie warto. Nie warto - jak
>mówią czy piszą - bo nie ma na kogo głosować.
>   W poprzednim głosowaniu nie tylko niska frekwencja ale i
>nieskuteczne kampanie zachęcające do aktywności
>obywatelskiej pokazały, że problem jest znaczący a jego
>źródłem może być właśnie nie niedojrzałość obywatelska czy
>coś jeszcze gorszego na tym polu jak brak patriotyzmu i
>poczucia odpowiedzialności osobistej ale przekonanie oparte
>na doświadczeniach z III RP, że nie warto, które obawiam się
>niedoszła IV RP mogła jeszcze bardziej spotęgować i jest to
>moje ograniczone do puli badanych wrażenie, że spotęgowała.
>   Jak więc zachęcić ludzi by licznie, znacznie liczniej
>niż dotychczas zechcieli pokazać u siebie i za granicą
>wynikiem frekwencyjnym, że są dojrzalszym, niż się tu i
>ówdzie uważa demokratycznym narodem, który korzysta z
>dobrodziejstw jakimi są wolne wybory?
>   Myślę, że wprowadzenie "pustego głosu" może być
>właściwym rozwiązaniem.
>Masa ludzi traci argument na rzecz nie stawienia się przy
>urnie i uzyskujemy bliższy rzeczywistemu obraz tego czy
>jesteśmy społeczeństwem ignorantów czy ludzi gotowych
>wybierać, gotowych oddać głos, a że nie ma na kogo?
>   Krzyżyk przy opcji "Żaden z wymienionych" mówi o tym, że
>nasz wybór jest pełniejszy, bo jest możliwością oddania
>głosu krytyki obywatela na stan polskich partii
>politycznych, partii, które nie reprezentują jego interesu,
>które nie walczą o jego prawa i przywileje, albo i tu jest
>druga równie uczciwa strona medalu obywatel nie wie czy
>istnieją takie partie, które reprezentują owe interesy i
>"pustym głosem" przyznaje się on do bycia niedoinformowanym
>a w tym stanie taki jego wybór będzie moim zdaniem zgodny z
>jego sumieniem. Bo czy lepszy jest waszym zdaniem "krzyżyk"
>na "chybił_trafił" ?
>   Czy uważacie, że opcja na listach wyborczych pt. "Żaden
>z wymienionych" to dobry pomysł?
>
Nie zgadzam sie z ta wypowiedzia!
Nie mozemy ponownie dopuscic do tego, jak w ostatnich wyborach.I tak juz frekwencja byla znikoma, dlatego tez mamy to co mamy! SKANDAL GONI SKANDALEM!
Nie mozna oddac glos uczestnikom tych ,,sabatow" odprawianych w kazda niedziele. To tam przekazywane sa wszechwierzacym na kogo nalezy oddac glos.Pozostawienie im decyzji jest za NAS jest najwiekszya tragedia dla NASZEGO kraju!
A wiec ,,zaden z wymienionych" nie moze byc takiej pozycji.Nie wierze, ze wszyscy kandydujacy w ewentualnych wyborach to wszyscy popierani przez kler?
Wierz w ten kraj i jego narod ze sie obudzi?Jezeli nie , to nic innego nie pozostanie, jak z niego wyjechac. Alewrto raz jeszcze zaryzykowac!Zrobcie to, wiec idzcie za glosem rozsadku i oddajcue swoj glos, jednoczesnie zabierajac tym, ktorzy chowaja sie za sutanne.


irys
Totus (1201 punktów)
Proszę niepotrzebnie nie cytować wypowiedzi poprzednika.
Kurt Gödel
Caly wic polega na tym, ze sens uczestnictwa w wyborach oznacza wybor kandydata. Banal? Nie, bo oddanie pustego glosu, to oddanie niewaznego glosu, a przeciez wybor kandydata dokonuje sie sposrod oddanych waznych glosow. Oddajac zatem pusty glos, pozbawiamy sie mozliwosci wyboru kandydata, co jest logicznie rownowazne obnizaniu frekwencji. Gdyby 80% wyborcow oddalo glos pusty, byloby to rownowazne frekwencji 20%.
Istotny jest wybor najmniejszego zla, bo nikt nie jest doskonaly. Jednakze nasze kryteria wyboru sa stricte subiektywne, a wlasnie na tym polega urok demokracji.
Totus (1201 punktów)
Piszesz o tym jak jest i tu zgoda. Co jednak powiesz na tak brzmiące oświadczenie PKW uwzględniającej prawidłowo zakreślony "głos pusty" :

"W wyborach udział wzięło 80 % uprawnionych do głosowania i pominąwszy głosy nieważne frekwencja wyniosła 79,7 %. Za wyborem kandydatów opowiedziało się x (np. 30) % głosujących.(...)" ?

Hipotetyczna opinia o wyborach:

"Polacy wykazali się dużą aktywnością w minionych wyborach o czym świadczyła wysoka frekwencja. Zaskakująca może być bardzo niska reprezentatywność parlamentu (y), która nienajlepiej świadczy o odbiorze społecznym istniejących partii politycznych. Trzeba może głośno postawić pytanie o przyczyny tego zjawiska (...)."

>Istotny jest wybor najmniejszego zla, bo nikt nie jest doskonaly. Jednakze nasze kryteria wyboru sa stricte subiektywne, a wlasnie na tym polega urok demokracji.

Mnie tu jednak bardziej interesują kryteria jakimi kierują się osoby uprawnione do głosowania w wyborach, które nie biorą w nich udziału.
.
Pozdrawiam
Kurt Gödel
>"W wyborach udział wzięło 80 % uprawnionych do głosowania i pominąwszy głosy nieważne frekwencja wyniosła 79,7 %. Za wyborem kandydatów opowiedziało się x (np. 30) % głosujących.(...)" ?

Popelniasz pewna niescislosc definicyjna. Definicja frekwencji wyborczej to:
(liczba ludzi, ktorzy odebrali karte wyborcza w lokalu wyborczym)/(liczba ludzi uprawnionych do glosowania w danym okregu wyborczym)*100%
W zasadzie liczba liczba odebranych kart do glosowania rowna sie liczbie kart wrzuconych do urn, zas odsetek niewaznych glosow jest znikomy - tego uczy dotychczasowa praktyka wyborcza.
Jesli za wyborem kandydatow opowiedzialo sie 30%, to oddano 70% glosow niewaznych, co jest rownowazne temu, gdyby te 70% w ogole nie przyszlo glosowac, bo wybor kandydatow nastapi jedynie sposrod oddanych waznych glosow. W tym przykladzie oznacza, ze tylko 30% uprawnionych do glosowania mialo realny wplyw na rezultat wyborow.
To, o czym piszesz jest mozliwe, jesli przyjac, ze ludzie solidarnie przyjma postawe oddawania niewaznych glosow (jednak obojetne jest, czy skreslamy wszystkich kandydatow czy wrzucamy do urny pusta nieskreslona kartke). Taka postawa jest oczywiscie mozliwa, lecz malo prawdopodobna, bowiem niewielu chce sie kwapic do lokalu wyborczego tylko po to, aby oddac glos niewazny. Lepiej pojechac gdzies i sobie odpoczac np za miasto. Dlatego frekwencja zazwyczaj spada i to moze byc miernikiem zaufania wyborcow do polityki.

>"Polacy wykazali się dużą aktywnością w minionych wyborach o czym świadczyła wysoka frekwencja. Zaskakująca może być bardzo niska reprezentatywność parlamentu (y), która nienajlepiej świadczy o odbiorze społecznym istniejących partii politycznych. Trzeba może głośno postawić pytanie o przyczyny tego zjawiska (...)."

To byloby interesujace pod katem interpretacyjnym.

>Mnie tu jednak bardziej interesują kryteria jakimi kierują się osoby uprawnione do głosowania w wyborach, które nie biorą w nich udziału.

Musze sie przyznac bez bicia, ze nie wzialem udzialu w wyborach w 2005. Raz, ze nie mialem kogo wybrac. Dwa, ze do swojego lokalu wyborczego mialbym 300 km (mieszkam za granica). Z perspektywy czasu widze, ze popelnilem blad, gdyz 60 % uprawnionych do glosowania olalo wybory, zas nasze wladze wybrala reszta. Jesli zdefiniowac sile polityczna partii x (reprezentatywnosc) jako iloczyn frekwencji i stopnia podzialu mandatow dla partii x, to mamy wyrazny obraz poparcia dla niej na tle liczby wyborcow uprawnionych do glosowania.
Dla mnie jako wybory, ktory sie nie zdecydowal glosowac, byly istotne skutki realizacji obietnic przedwyborczych danej partii oraz czy reprezentowany przez nia swiatopoglad moge uznac za umiarkowany i szanujacy rozdzial miedzy panstwem a kosciolem.
Jesli teraz doszloby do wyborow, mialbym na kogo glosowac.
Totus (1201 punktów)
>Popelniasz pewna niescislosc definicyjna. Definicja frekwencji wyborczej to:
>(liczba ludzi, ktorzy odebrali karte wyborcza w lokalu wyborczym)/(liczba ludzi uprawnionych do glosowania w danym okregu wyborczym)*100%
   Znam i zgadzam się, że to odjęcie było tu raczej niepotrzebne.

>Jesli za wyborem kandydatow opowiedzialo sie 30%, to oddano 70% glosow niewaznych, co jest rownowazne temu, gdyby te 70% w ogole nie przyszlo glosowac, bo wybor kandydatow nastapi jedynie sposrod oddanych waznych glosow. W tym przykladzie oznacza, ze tylko 30% uprawnionych do glosowania mialo realny wplyw na rezultat wyborow.
- a 70% z 80% głosujących potwierdziło tylko swą gotowość wyborczą. ( a ściśle z 79,7 oddających głos ważny) oddając głosy, przy których mimo wszystko nie używałbym za Tobą przymiotnika 'nieważny'.
Otrzymamy fakt, że frekwencja w Polsce wyniosła 80% (pobijając np. niemiecką 77,7 % w 2005 )

>Lepiej pojechac gdzies i sobie odpoczac np za miasto. Dlatego frekwencja zazwyczaj spada i to moze byc miernikiem zaufania wyborcow do polityki.
   Gdyby tak było to OK, ale wydaje mi się, że bardziej dominuje opinia, ze jest to miernik stosunku Polaków do wyborów w ogóle. Czy zauważasz już, że "Pusty głos" może pełnić tu rolę arbitra gdyby spierać się o przyczyny niskiej frekwencji?

   Pozdrawiam
Wiera
Popieram, mam już serdecznie dosyć wybierania mniejszego zła. Tylko broń boże nie należy wrzucać nieskreślonych kartek. Na pewno część z nich zostałaby "zagospodarowana".
salek (4701 punktów)
>Masa ludzi traci argument na rzecz nie stawienia się przy
>urnie i uzyskujemy bliższy rzeczywistemu obraz tego czy
>jesteśmy społeczeństwem ignorantów czy ludzi gotowych
>wybierać, gotowych oddać głos, a że nie ma na kogo?
>[...]
>   Czy uważacie, że opcja na listach wyborczych pt. "Żaden
>z wymienionych" to dobry pomysł?

Być może niezły. Tylko pozostaje pytanie : z jakim skutkiem dla kandydatów miałoby być wygranie opcji 'żaden z wymienionych'? Jeżeli skutkiem miałaby być jedynie ciekawostka, że 'w miasteczku owym, powiat takowy oddano 70 głosów ważnych, z czego 65 na brak kandydata' - to gra jest niewarta świeczki. Ot, informacja dla kandydatów której okolicy w następnych wyborach unikać, czy gdzie głosowania urządzać nie warto. Jaki miałby być skutek dla kandydatów z listy, gdyby owych głosów pustych była znacząca mniejszość (np. 30%)? Jeżeli skutek miałby byś żaden, to opcja 'żaden z wymienionych' właściwie nie różni się od oddania głosu nieważnego. No, może poza satysfakcją głosującego, że przecie nie oddał nieważnego głosu, a co za tym idzie nikt nie zaliczy go do grona niepoważnych czy mało piśmiennych wyborców. Z tym, że jakiś paszkwil na oddających głosy puste zaraz pewnie byłby się pojawił..

W demokracji greckiej podobnież, oprócz wybierania władz na drodze głosowania istniał również inny, mniej znany zwyczaj - na drodze głosowania wybierało się wśród kandydatów delikwenta, który wystawiany był za bramę bez prawa powrotu. Dziś raczej jest to nie do wprowadzenia, ale gdyby tak wygranie opcji 'żaden z powyższych' dawałoby utratę biernego prawa wyborczego, czy aż prawa do sprawowania funkcji w aparacie państwowym na dłuższy okres czasu (np. dwie kadencje) przez wszystkich wymienionych - wtedy wprowadzanie 'głosu pustego' miałoby pewien sens. Tylko pokażcie mi posła, który się pod czymś takim podpisze..
Totus (1201 punktów)
   Frekwencja w poprzednich wyborach parlamentarnych wyniosła 40% czyli 60% uprawnionych nie poszło do wyborów w dużej części domyślnie oddając "głos pusty" - tylko domyślnie. Można też zapytać czy był to jednak nikły procent w 60-cio procentowej grupie "niewiadomoczyXczynieX" którzy nie poszli do urn i jest to blisko 18 milionów ludzi.

   "Głos pusty" byłby ciosem wobec grupy "niewiadomoczyXczynieX" odbierając jej jedyny argument ochronny przed pojawianiem się w obiegu dosadnego, pejoratywnego określenia dla tych osób "jużwiadomożeX" (jeśli oczywiście nie był chory czy inaczej zwolniony z aktywności) co moim zdaniem przyczyniło by się do wzrostu frekwencji a w niej i tej aktywności obywatelskiej, którą jest rozważanie opcji:
"czy aby na pewno chcę zakreślić "pusty głos"? Może jednak jest ktoś za kim zagłosuję, a może coś jeszcze"

   Pytanie czy potrafimy dobrze uzasadnić znaczenie X, ubrać go w słowa by pojęcie to ugruntowywało się w języku jako czytelna synteza synonimów nie tylko lenistwa.

   Twoja wypowiedź tyczy się jednak pytania, które też paść powinno:
"Czy opcja "Żaden z wymienionych" będzie miała wpływ na decyzje osób aktywnych wyborczo oddających głosy ważne ( w 2005r 11,8 miliona obywateli ok 40%) i teraz pojawiają się Twoje pytania:

>Z jakim skutkiem dla kandydatów miałoby być wygranie opcji 'żaden z wymienionych'?
Z takim jaki był dotychczas okazywany zwycięstwem braku stawiennictwa w wyborach osób uprawnionych do wybierania spośród nich.

>Jeżeli skutkiem miałaby być jedynie ciekawostka, że 'w miasteczku owym, powiat takowy oddano 70 głosów ważnych, z czego 65 na brak kandydata' - to gra jest niewarta świeczki. Ot, informacja dla kandydatów której okolicy w następnych wyborach unikać, czy gdzie głosowania urządzać nie warto.
Czy uważasz, że istnieje ryzyko tak dużych zaburzeń wśród osób dotychczas wybierających konkretne nazwiska po wprowadzeniu omawianej opcji na kartach do głosowania?
Czy ktoś kto głosował na Pana Kowalskiego nagle dostając szansę oddania "pustego głosu" rzuci się na nią jak głodny na mięso?

>(...) No, może poza satysfakcją głosującego, że przecie nie oddał nieważnego głosu, a co za tym idzie nikt nie zaliczy go do grona niepoważnych czy mało piśmiennych wyborców.
Nie jesteś X-em to już coś!

>Z tym, że jakiś paszkwil na oddających głosy puste zaraz pewnie byłby się pojawił.
Nie znajduję podstaw. Masz jakiś pomysł ?

   Pozdrawiam
salek (4701 punktów)
>"Głos pusty" byłby ciosem wobec grupy "niewiadomoczyXczynieX" odbierając jej jedyny argument ochronny przed pojawianiem się w obiegu dosadnego, pejoratywnego określenia dla tych osób "jużwiadomożeX" (jeśli oczywiście nie był chory czy inaczej zwolniony z aktywności) co moim zdaniem przyczyniło by się do wzrostu frekwencji a w niej i tej aktywności obywatelskiej, którą jest rozważanie opcji:
>"czy aby na pewno chcę zakreślić "pusty głos"? Może jednak jest ktoś za kim zagłosuję, a może coś jeszcze"

Szczerze mówiąc nie rozumiem dokładnie o co chodzi Ci z 'czyXczynieX'.. Zastanawiasz się jaka część z owej 60-procentowej grupy nie poszła do wyborów, ponieważ nie miała na kogo głosować, a jaka z powodu braku chęci czy poczucia wpływu na decydowanie o czymkolwiek? Dla jednych 'głos pusty' byłby jedynie sposobem na formalne wyrażenie swojej postawy - ale po co trud przejścia się do urny, jeżeli za po owym trudzie nie ma żadnej szansy na nagrodę w postaci np. politycznej banicji nielubianego, czy niekompetentnego polityka? Stąd prosta droga do określenia 'pusto głosujących' wykolejeńcami - chce im się męczyć, a z definicji poza satysfakcją nic z tego mieć nie będą. Dla drugich dodanie jeszcze jednej pozycji do listy wyborów odpędzi od urn, jeszcze bardziej utrudniając wybór.

Po drugie, nie zapominaj, że wybory sa tajne. Nie wiem nawet, czy listę osób które oddały głos można w jakikolwiek sposób opublikowac - choćby z uwagi na ustawę o ochronie danych - a nikt nie ma na czole napisane czy głosował. Nikt zatem nie będzie wytykał nie-głosującego delikwenta palcem, bo przecie każdy może nie pójść do urny, a potem powiedzieć że jednak głosował, albo tłumaczyc że miał Bardzo Ważny Powód. Obecność głosu pustego nic nie zmieni - tłumy będą pchały się do urn, żeby zakomunikować, że nie chcą mieć nic do gadania? To może sprawdza się na grupach dyskusyjnych, ale - jeszcze raz przypominam - głosowania są tajne..

Jeżeli chodzi o napędzenie frekwencji, to wyjściem lepszym niż 'głosy puste' byłoby wprowadzenie obowiązkowych wyborów z karami za nieobecnośc. Albo zwroty jakiegoś celowego podatku 'wyborczego'. Innym dobrym wyjściem byłoby wprowadzenie JOWów (okręgów jednomandatowych) - jeżeli o wybieranej osobie na liście możesz powiedzieć, że porządna/y, to raczej trudno byloby chełpić się, że do wyborów się nie poszło, bo nie było na kogo głosować.. A o to właśnie chodzi - o piętnowanie, w mozliwie mało uciążliwy sposób rezygnacji z praw obywatelskich z błahych powodów.

>Twoja wypowiedź tyczy się jednak pytania, które też paść powinno:
>"Czy opcja "Żaden z wymienionych" będzie miała wpływ na decyzje osób aktywnych wyborczo oddających głosy ważne ( w 2005r 11,8 miliona obywateli ok 40%) i teraz pojawiają się Twoje pytania:

Rozumiem, iż wskazanie pytania na jakie odpowiadałem to sugestia iż nie bardzo wiem o czym gadam.. No cóż, bardzo mi niemiło, ale dziękuję za wyjaśnienie mi o czym właściwie pisałem. Mogę tylko wyrazić nadzieję, że takie wpadki zdarzają Ci się jako efekt niedostatecznego przemyślenia i redakcji swoich tekstów, a nie był to zamierzony chwyt.

>>Z jakim skutkiem dla kandydatów miałoby być wygranie opcji 'żaden z wymienionych'?
>Z takim jaki był dotychczas okazywany zwycięstwem braku stawiennictwa w wyborach osób uprawnionych do wybierania spośród nich.

Nie potrafię tego rozszyfrować. Mógłbyś jaśniej?

>>Jeżeli skutkiem miałaby być jedynie ciekawostka, że 'w miasteczku owym, powiat takowy oddano 70 głosów ważnych, z czego 65 na brak kandydata' - to gra jest niewarta świeczki. Ot, informacja dla kandydatów której okolicy w następnych wyborach unikać, czy gdzie głosowania urządzać nie warto.
>Czy uważasz, że istnieje ryzyko tak dużych zaburzeń wśród osób dotychczas wybierających konkretne nazwiska po wprowadzeniu omawianej opcji na kartach do głosowania?
>Czy ktoś kto głosował na Pana Kowalskiego nagle dostając szansę oddania "pustego głosu" rzuci się na nią jak głodny na mięso?

Czy uważasz wygranie opcji 'brak poważnych kandydatów' za tak nieprawdopdodobne, żeby sobie nie zawracać głowy próbą przewidzenia postępowania na wypadek jej zaistnienia?Byłaby to dobra ordynacja? Zwłaszcza, iż jak sam twierdzisz lwia część z 60% nieglosujących ruszyłaby tłumnie do wyborów, gdyby tylko dać im szansę wyrażenia dezaprobaty.. Nie trzeba wiele wyobraźni, aby przewidzieć skutek takiego poruszenia. '65 z 70' i owszem, byloby może wynikiem szokującym, ale w końcu mial to byc skrót hipotetycznego niusa dla dziennikarzy.
Ktoś kto glosował z premedytacją na Kowalskiego nadal będzie głosował na Kowalskiego. Ktoś komu Kowalski sie trafił z braku lepszych pomysłow być może rozważy oddanie glosu pustego. Jak jednak rozumiem pojawienie się 'glosu pustego' zaktywizowałoby lwią część z owych 60% niegłosujących - jeżeli choć połowa z nich oddałaby glos pusty, to chyba nie znalazłaby się partia, czy polityk który byłby w stanie wygrac wybory...
A zatem dla jasności: IMO pojawienie się takiej opcji bez wskazania akceptowalnych konsekwencji jej wygrania ZMNIEJSZY frekwencję. Z uwagi na bezczelność polityków, kombinujących jak poprawić swą legitymację wyższą frekwencją, z domniemaniem, że fakt przewagi głosów pustych zostanie zinterpretowany jako spory odsetek wyborców, którzy nie potrafili się zdecydować.

>>(...) No, może poza satysfakcją głosującego, że przecie nie oddał nieważnego głosu, a co za tym idzie nikt nie zaliczy go do grona niepoważnych czy mało piśmiennych wyborców.
>Nie jesteś X-em to już coś!
>>Z tym, że jakiś paszkwil na oddających głosy puste zaraz pewnie byłby się pojawił.
>Nie znajduję podstaw. Masz jakiś pomysł ?

Uważasz zatem, że owo 'coś' jest tak istotne, że mogłoby popchnąć tłumy do urn.. Watpię, ale raczej tego nie rozstrzygniemy. Natomiast co do pejoratywnych określeń.. Dwa rozsądne są powyżej. Natomiast co do nierozsądnych.. Glos pusty to jest to coś w sam raz dla wyborcy z łbem pustym. Iść do urny tylko po to, aby dowieść że łeb pusty? ;P
Totus (1201 punktów)
Witam
>Szczerze mówiąc nie rozumiem dokładnie o co chodzi Ci z 'czyXczynieX'.
Pierwszy z rozmówców w tym wątku za X podstawił 'niedojrzały dzieciuch', wielu innych wiele innych określeń, ale czy bojkot wyborów z powodu przekonań o braku wiarygodnych kandydatów uzasadnialny przez wzgląd na ich dotychczasowe działania to przejaw niedojrzałości? Czy w ogóle choć trochę czytelnie uzasadnialny? - gdyby np. chcieć takiej osobie cokolwiek zarzucić, albo gdyby chcieć przekonać ją, że jednak warto aby poszła.

>Zastanawiasz się jaka część z owej 60-procentowej grupy nie poszła do wyborów, ponieważ nie miała na kogo głosować, a jaka z powodu braku chęci czy poczucia wpływu na decydowanie o czymkolwiek?
Wydaje mi się celowe by to wykazać i pytam czy innym też.

>Dla jednych 'głos pusty' byłby jedynie sposobem na formalne wyrażenie swojej postawy - ale po co trud przejścia się do urny, jeżeli za po owym trudzie nie ma żadnej szansy na nagrodę w postaci np. politycznej banicji nielubianego, czy niekompetentnego polityka?
Pewnie szkoda, że nie można głosować przeciw.

>Rozumiem, iż wskazanie pytania na jakie odpowiadałem to sugestia iż nie bardzo wiem o czym gadam.. No cóż, bardzo mi niemiło, ale dziękuję za wyjaśnienie mi o czym właściwie pisałem. Mogę tylko wyrazić nadzieję, że takie wpadki zdarzają Ci się jako efekt niedostatecznego przemyślenia i redakcji swoich tekstów, a nie był to zamierzony chwyt.
Tak, nie pomyślałem, że może to tak wypaść, masz rację, przepraszam.
Twoje argumenty są bardzo ciekawe i zamierzam je spokojnie przemyśleć po pracy w domowym zaciszu.

   Szczególnie też to:

>Czy uważasz wygranie opcji 'brak poważnych kandydatów' za tak nieprawdopdodobne, żeby sobie nie zawracać głowy próbą przewidzenia postępowania na wypadek jej zaistnienia? Byłaby to dobra ordynacja?
.
.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Jak dotąd, w sposób nie budzący wątpliwości zostałem przekonany do tego, że uczestnicy forum z największym zaangażowaniem dyskutują nad problemem hipotetycznym. Zabawa w to, "co by było, gdyby" - od dłuższego czasu zdaje się budzić największą ochotę do wymiany przemyśleń.

   Można tą metodą dojść do perfekcji w zwalczaniu smoków, które nie istnieją.

   Za to istniejąca konkretnie ordynacja wyborcza mało kogo interesuje, a przecież kwestią jest, jak postąpić właśnie w istniejącej.

   Demokracja to wybór, ale zawsze ograniczony.

   Czyli: albo głosujemy w owym ograniczonym zakresie, albo nasz głos wykazany zostanie jako nieważny, "obecny nieprzytomny".

   Realnie więc, nie ma innej możliwości.

   Jako ewentualnego uczestnika dyskusji, szukającego recepty na to, jak postąpić, interesuje mnie realna możliwość wyboru.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365