>Mówić lub nie mówić jedno, a robić drugie. Przykład? Po co bezcelowo szczekać na Rosję, gdy to kompletnie nic nie da? Ok, jeśli chcemy sojuszować z zachodem to róbmy to, ale do diaska mądrze! Głupie prowokatorskie wypowiedzi polityków, ambasadorów, czy propagandowe materiały medialne nie dodadzą nam rakiet, samolotów, ani żołnierzy a jedynie bardziej zaostrzają napięcia. Odpowiedź jest złożona. Zaczynając jednak od tego, że skupiłeś się na polityce polskiej wobec Rosji, warto pamiętać, że polityka a kwestie propagandy to nie zawsze sprawy tożsame z sobą. Polski rząd może akceptować materiały medialne różnej treści, te które wyświetla się w Polsce rzecz jasna, bez względu na adresata. Powód jest oczywisty, niejedna linia myśli politycznej wypełnia przestrzeń aktywności w danym kraju (tu Polska). Co do wypowiedzi różnych polityków czy ambasadorów, to już inna sprawa. Wypowiadać się oni powinni w zgodzie z linia rządu, a nawet prezydenta, kiedy tego nie robią, pojawia pytanie o mądrość prowadzenia polityki, to fakt. Z Rosją a Polską jest jednak trochę inaczej niż w przypadku dwustronnych relacji między innymi krajami, warto o tym pamiętać. Myślę, że nie ma takiego języka (mówię o dyplomacji, i to podkreślam), który użyty wobec Rosji mógłby Polsce zaszkodzić w oczach USA na przykład. To nie my powinniśmy myśleć kategoriami, że o coś mamy bezwglednie zabiegać, bo to czasy słusznie minione, ale w sojuszu chodzi o dwutronna korzyść. Amerykanom powinno zależeć, i zależy, tak samo jak nam na ścisłej wspoplracy. Chodzi m. in o istotnosc czynnika geograficznego (np. Mackinder).
>Budujmy własną armię, ale do cholery nie mówmy po co! Po cholerę tez kretyńskie wypowiedzi "ekspertów" w mediach, że cyt. "hipotetyczne natarcie (...) np. Rosji" - po co? Po grzyba dajecie im pożywkę durnie? Jakie to jest k*** dziecinne... Siedźcie cicho i płaćcie podatki na armię zamiast szczekać jak psy i tylko budzić niepokoje u gawiedzi. Nie machać szabelką, tylko cichaczem się zbroić - nie na pokaz, bez eskalacji. To taka pigułka tego jak to powinno wyglądać. "Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz". Własna armia zdolna do projekcji siły tożsamej- po pierwsze, z własnym interesem narodowym to świadectwo podmiotowości danego państwa. Zdecydowanie powinno to być na uwadze każdego rządu, który obejmuje władzę w naszym kraju, nie chodzi mi tylko o armię. Natomiast o natarciach na Rosję na szczęście nie decydują "eksperci z tv", a pamiętać trzeba, że nie tylko w Polsce ale w Rosji również są różnej maści eksperci rysujący różne mapy, obrazy, plany i ataki... bądźmy poważni, to z reguły nie warte uwagi głupoty albo prowokacje, na użytek medialnego spektaklu. Co innego gdy to część wojny informacyjnej, tym jednak musi w takich przypadkach zajmować się rząd.
Bardziej chciałem się skupić na polskiej polityce dotyczącej bezpieczeństwa, w szerszej skali niż stosunki polsko-rosysjkie (np. kwestia rzekomej nowej zimnej wojny).
|