 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-03-2009 02:26 | jimmy_88gno (1653 punktów) | Gadki o funkcji religii.
11 na 11 | Aby w ogóle mieć co powiedzieć, nieistotni wymyślają problemy, dzięki którym mogą zaistnieć. Religantom to służy, a niezdecydowanych - hamuje. Jedną z takich gadek jest dziś ta o funkcji religii. Doprawdy dorabiamy pseudoteorii do śmietniska. Że niby religia pomaga biednym i ułomnym - gadatliwy w swym zapale i żądzy bycia uznanym zapomniał o tym, że religia czyni ludzi biednymi i ułomnymi.
Sporo pracy ma społeczeństwo. Wielu od pracy się uchybia (metafizycy na szczeblach). Wielu ma wykonywać prymitywne obowiązki (dzieci rodzin patologicznych). Wielu jest leniwych (z zaleceń i realiów). W zasadzie tą wzniosłą funkcją jest trzymanie ludzi w rozgardiaszu organizacyjnym przy maksymalizacji nieszczęść i niedoli. Że niby dyrektywa tolerowania chaosu i cierpienia to nic, bo ślepy nie czuje - jak ładnie przy okazji krzewi się poczucie zaradności i wyższości klasowej temu, który nie widzi na jedno oko i podlega.
Gadki-szmatki. Pieniądze stanowią fundament życia szczęśliwego i skłaniają ku zdobywaniu wiedzy. Pokazują to społeczeństwa Norwegii, Szwecji i Holandii. Tylko chore anomalie starają się zakłócić porządek. Chore - co nie znaczy, że mało wpływowe. Anomalia są na bieżąco: dawno już się wpisały w kapitalizm. Prawdopodobnie nawet w ich obozie to cacko się wylęgło: w skrajnościach zawsze znajdzie się miejsce dla anomaliów. Ludzie nie są równi i być nie powinni, zdecydowana większość jednak posiada w sobie ogromny potencjał, który był dementowany przez niemalże wszystkie istniejące dotychczas systemy społeczno-polityczne. Wolny rynek nie jest wolny, skoro jest regulowany, to chyba oczywiste.
Ktoś, kto uważa, że jest kimś kosztem kogoś - jest nikim.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | > Jedną z takich gadek jest dziś ta o funkcji religii . Doprawdy dorabiamy pseudoteorii do śmietniska.
Nie mówisz o funkcji religii tylko o zadaniach jakie starają się realizować, bodź pozorują takie starania, organizacje religijne, zwane powszechnie kościołami. Każda ideologia, a do tej kategorii zaliczyć należy różne "wiary", spełnia ważne i znaczące FUNKCJE w społeczeństwie - lecz nie mają one nic wspólnego z ich instytucjonalną strukturą, przez nią mogą być jedynie przekazywane. Pozwolę sobie wymienić parę z nich. Przede wszystkim - organizacja systemu akcjo-normatywnego . Każda ideologia mówi jej "wyznawcom" co to znaczy "postępować właściwie" czy też "racjonalnie", określając także kary za nieprzestrzeganie tychże, określa cele działania, opisuje metody ich realizacji. Organizacja systemu stratyfikacji społecznej. Ideologia opisuje jak powinno wyglądać społeczeństwo, określa hierarchię jak i kategorię przynależności do konkretnych grup społecznych. Język opisu świata. Dowolna ideologia wytworzyła pewien zestaw mitów, legend, opinii i aksjomatów, które stają się dla jej wyznawców zestawem "kluczy-wytrychów" w codziennych próbach zrozumienia otaczającej ich rzeczywistości. Nie ma znaczenia o jakich ideologiach mówimy, czy religijnych (np. chrześcijaństwo, islam, buddyzm), politycznych (np. komunizm, liberalizm, anarchizm) czy filozoficznych (np. oświeceniowy racjonalizm, fenomenologia, egzystencjalizm, scjentyzm postmodernizm) - zawsze spotkamy parę tych samych funkcji.
> Pieniądze stanowią fundament życia szczęśliwego i skłaniają ku zdobywaniu wiedzy.
A to ciekawe stanowisko!! A jakieś dowody? Bo ja na ten przykład jestem szczęśliwy, sporo czasu poświęcam na zdobywanie wiedzy a jakoś nie chce mi się zabiegać o pieniądze - mam zwyczajnie niewielkie potrzeby materialne.
>Ludzie nie są równi i być nie powinni
A ja tam na ten przykład lubię równość wobec prawa - zawsze wydawało mi się to dość sensownym pomysłem. Za inny ciekawy pomysł uważałem dotąd równość w dostępie do edukacji - nigdy nie rozumiałem, że jedni mogą się uczyć a drugim na to się nie pozwala. Ba! - więcej rzeknę! Jeśli udało by się stworzyć równość ekonomiczną, na zasadach równania w górę, zgadzam się od razu i jako pierwszy zacznę o to zabiegać! Bo czemu by nie?
> Wolny rynek nie jest wolny, skoro jest regulowany, to chyba oczywiste.
Przydał by się jeszcze jakiś argument, że powinien być w pełni wolny. Wszystkie jakie do tej pory spotkałem to kamuflowane naukowym żargonem aksjomaty ideologiczne.
>Ktoś, kto uważa, że jest kimś kosztem kogoś - jest nikim.
Czyli, jeśli dobrze rozumiem, pracodawca czerpiący zyski z określanych przez rynek, niskich kosztów pracy jest nikim (jest kimś kosztem warunków życia pracowników)? To kolega jest socjalistą?!
Pozdrawiam.
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
 | 3 na 3 | jimmy_88gno (1653 punktów) | >Nie mówisz o funkcji religii tylko o zadaniach jakie starają się realizować, bodź pozorują takie starania, organizacje religijne, zwane powszechnie kościołami. Każda ideologia, a do tej kategorii zaliczyć należy różne "wiary", spełnia ważne i znaczące FUNKCJE w społeczeństwie - lecz nie mają one nic wspólnego z ich instytucjonalną strukturą, przez nią mogą być jedynie przekazywane. Pozwolę sobie wymienić parę z nich.
Ksiądz na religii bardzo akcentuje odmienność "kościoła-instytucji" od "kościoła-czegoś innego". Pasuje to "kościołowi-instytucji", ponieważ skromnie bierze on na siebie patologie, jakie wytwarza, zaznaczając, że przecież te patologie nie podlegają "kościołowi-czemuś innemu". I w ten sposób mamy spółkę-córkę-prostytutkę. Cały kościół jest nagle metafizyczny i z zalecanej niezrozumiałości i karności czerpie niewyobrażalne profity rozsiewając niewyobrażalne tragedie.
>Przede wszystkim - organizacja systemu akcjo-normatywnego . Każda ideologia mówi jej "wyznawcom" co to znaczy "postępować właściwie" czy też "racjonalnie", określając także kary za nieprzestrzeganie tychże, określa cele działania, opisuje metody ich realizacji.
Postępować właściwie i racjonalnie według zaleceń kościoła katolickiego: być niewolnikiem; nie posiadać godności; nie myśleć; żyć w nędzy i upodleniu; zabijać na wojnie; kontentować cierpienie; klękać; martwić się o doczesność zamiast cieszyć się życiem; promować politykę kościoła katolickiego; przeczyć logice; nie poznawać.
Cel działania: służyć bogu, a może jego ziemskim wysłannikom.
Metody realizacji: postępować według zaleceń.
>Organizacja systemu stratyfikacji społecznej. Ideologia opisuje jak powinno wyglądać społeczeństwo, określa hierarchię jak i kategorię przynależności do konkretnych grup społecznych.
Solidarność ułomnych; współcierpienie.
>Język opisu świata. Dowolna ideologia wytworzyła pewien zestaw mitów, legend, opinii i aksjomatów, które stają się dla jej wyznawców zestawem "kluczy-wytrychów" w codziennych próbach zrozumienia otaczającej ich rzeczywistości. Nie ma znaczenia o jakich ideologiach mówimy, czy religijnych (np. chrześcijaństwo, islam, buddyzm), politycznych (np. komunizm, liberalizm, anarchizm) czy filozoficznych (np. oświeceniowy racjonalizm, fenomenologia, egzystencjalizm, scjentyzm postmodernizm) - zawsze spotkamy parę tych samych funkcji.
Coś z góry skazanego nie niepowodzenie na nawet nie próba - to kłamstwo.
>A to ciekawe stanowisko!! A jakieś dowody? Bo ja na ten przykład jestem szczęśliwy, sporo czasu poświęcam na zdobywanie wiedzy a jakoś nie chce mi się zabiegać o pieniądze - mam zwyczajnie niewielkie potrzeby materialne.
Nie trzeba mieć olbrzymich potrzeb materialnych. Chodzi tylko o równość szans i wydobywanie z ludzi tego, co piękne; ich talentów, szlifowanie umiejętności, doskonalenie. Warunkiem do życia póki co są pieniądze, a więc należy zmierzać w kierunku systemu uwzględniającego wszystkich członków społeczeństwa i pielęgnować ich, bowiem tylko wtedy powstanie system najbliższy ideałowi - musimy zagwarantować ludziom pieniądze za ich prace, a nie wykorzystywać cudze prace czy być chciwym.
>A ja tam na ten przykład lubię równość wobec prawa - zawsze wydawało mi się to dość sensownym pomysłem. Za inny ciekawy pomysł uważałem dotąd równość w dostępie do edukacji - nigdy nie rozumiałem, że jedni mogą się uczyć a drugim na to się nie pozwala. Ba! - więcej rzeknę! Jeśli udało by się stworzyć równość ekonomiczną, na zasadach równania w górę, zgadzam się od razu i jako pierwszy zacznę o to zabiegać! Bo czemu by nie?
Prawodawstwo zniknie wraz z systemem najbliższym ideałowi. Nie będzie ono potrzebne - tak będą dogadywać się ludzie zrealizowani i natchnieni tworzeniem. Celebracja życia a celebracja śmierci to istotnie potężna reformacja.
>Czyli, jeśli dobrze rozumiem, pracodawca czerpiący zyski z określanych przez rynek, niskich kosztów pracy jest nikim (jest kimś kosztem warunków życia pracowników)?
Zależy, jakie ma podejście do zagadnienia. Może wykorzystać swoją pozycję do tego, by aktualny stan rzeczy modyfikować na lepsze. Mało tego, dziś młode osoby w ramach tzw. "przyuczenia do zawodu" oraz więźniowie są wykorzystywani do cna jako niebywale tania siła robocza. Tacy ludzie najczęściej pozostają w bagnie, w jaki ich wrzucono i zawsze jest im ciężko. Utrzymują zwłaszcza handlarzy nadziejami i wiele innych struktur, które ich dalej grabią.
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
|
|
|  | -2 na 6 Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) |
>Ksiądz na religii bardzo akcentuje odmienność "kościoła-instytucji" od "kościoła-czegoś innego".
Polecam jednak poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem. Nie piszę o "kościele - czymś innym" - tylko o tym jak działa społeczeństwo. Sam fakt, że dana struktura funkcjonuje, rozwija się, ma wpływ społeczny świadczy o tym, że spełnia jakieś funkcjonalne zadanie. Kościół nie musi sobie zdawać sprawy z tego, jakie ono jest, może żyć w kłamstwie swojej eschatologii, nie zmieni to jednak jego funkcji społecznej. To samo tyczy się także tego portalu, wszelkiego rodzaju fundacji itp.
>Postępować właściwie i racjonalnie według zaleceń kościoła katolickiego: być niewolnikiem; nie posiadać godności (etc.)
Nie istnieje racjonalność poza danym systemem aksjo-normatywnym. Dlatego fundamentaliści nie mogą się ze sobą porozumieć. Jedynie, gdy uznasz, że tak Twój jak i Innego poglądy są równouprawnione, chwilowe, historyczne, gdy wyzbędziesz się pretensji do Prawdy - dopiero wtedy możesz mówić o racjonalizmie. Reszta to czysty fundamentalizm.
>Solidarność ułomnych; współcierpienie.
Czy da się odróżnić współcierpienie od współczucia? Dlaczego "ułomnych"? A może zwyczajnie Innych? Twierdzenie, że osoby myślące, czujące i postrzegające świat inaczej są "ułomne" pachnie mi fanatyzmem.
>Coś z góry skazanego nie niepowodzenie na nawet nie próba - to kłamstwo.
Czyli mam rozumieć, że język, jakikolwiek, jest kłamstwem? Chyba nie zastanowiłeś się, gdy pisałeś to zdanie...gdyż, zgodnie z tym co napisałeś, jest ono kłamstwem.
>Nie trzeba mieć olbrzymich potrzeb materialnych. Chodzi tylko o równość szans i wydobywanie z ludzi tego, co piękne; ich talentów, szlifowanie umiejętności, doskonalenie. Warunkiem do życia póki co są pieniądze, a więc należy zmierzać w kierunku systemu uwzględniającego wszystkich członków społeczeństwa i pielęgnować ich, bowiem tylko wtedy powstanie system najbliższy ideałowi - musimy zagwarantować ludziom pieniądze za ich prace, a nie wykorzystywać cudze prace czy być chciwym.
A ja myślałem, że jest to forum dla racjonalistów, a nie szczytnie pięknych, lecz raczej durnych, romantyków. Jak to "najbliższy ideałowi"?! Nie ma czegoś takiego - ideał nie istnieje, są tylko utopie. Boje się ludzi, którym marzy się ustanawianie zapisanych w książkach utopii i mało mnie interesuje, czy będą to "racjonaliści" czy ludzi religijni.
>Prawodawstwo zniknie wraz z systemem najbliższym ideałowi. Nie będzie ono potrzebne - tak będą dogadywać się ludzie zrealizowani i natchnieni tworzeniem. Celebracja życia a celebracja śmierci to istotnie potężna reformacja.
Cóż za pusta kwiecistość! Próba naśladowania stylu Nietzschego powinna iść w parze z jego przenikliwością. On nie proponował ideałów - jedynie historyczną przygodność jednostek i społeczeństw. Postaraj się przebić przez metafory do treści. Poza tym - nie będą się dogadywać, bo człowiek nie jest i nigdy nie będzie idealny. Pojęcie ideału należy wymazać, zniszczyć a na jego truchle rozpalić ognisko i ucztować ku czci chwilowej prawdy, małej, lokalnej, świadomej swojej tymczasowości. Każdy kto będzie dalej brudził umysły ludzi ułudą Prawdy - niech zginie w śmiechu szyderców!
>Zależy, jakie ma podejście do zagadnienia. Może wykorzystać swoją pozycję do tego, by aktualny stan rzeczy modyfikować na lepsze. Mało tego, dziś młode osoby w ramach tzw. "przyuczenia do zawodu" oraz więźniowie są wykorzystywani do cna jako niebywale tania siła robocza. Tacy ludzie najczęściej pozostają w bagnie, w jaki ich wrzucono i zawsze jest im ciężko. Utrzymują zwłaszcza handlarzy nadziejami i wiele innych struktur, które ich dalej grabią.
Kpisz? Czy naprawdę wiara we własną prawdę przysłania Ci obraz rzeczywistości? Ja pisałem o systemowych zależnościach a nie o pięknych fantazmatach. Zakładanie, że ktoś wyrzeknie się zarobku bo "tak chce" a nie "bo tak mi każą" lub " bo to jest dobra reklama, niech naiwniacy się nabierają" jest czystą, nieskrępowaną utopią, która nie raczyła ubrudzić sobie świetlistych szat Prawdy błotem rzeczywistości.
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
| |  | 2 na 2 | jimmy_88gno (1653 punktów) | > Polecam jednak poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem. Nie piszę o "kościele - czymś innym" - tylko o tym jak działa społeczeństwo. Sam fakt, że dana struktura funkcjonuje, rozwija się, ma wpływ społeczny świadczy o tym, że spełnia jakieś funkcjonalne zadanie. Kościół nie musi sobie zdawać sprawy z tego, jakie ono jest, może żyć w kłamstwie swojej eschatologii, nie zmieni to jednak jego funkcji społecznej. To samo tyczy się także tego portalu, wszelkiego rodzaju fundacji itp.Nie. Sam fakt istnienia struktury nie świadczy o jej funkcjonalności. > Nie istnieje racjonalność poza danym systemem aksjo-normatywnym. Dlatego fundamentaliści nie mogą się ze sobą porozumieć. Jedynie, gdy uznasz, że tak Twój jak i Innego poglądy są równouprawnione, chwilowe, historyczne, gdy wyzbędziesz się pretensji do Prawdy - dopiero wtedy możesz mówić o racjonalizmie. Reszta to czysty fundamentalizm.> Czy da się odróżnić współcierpienie od współczucia? Dlaczego "ułomnych"? A może zwyczajnie Innych? Twierdzenie, że osoby myślące, czujące i postrzegające świat inaczej są "ułomne" pachnie mi fanatyzmem.Zapraszam w takim razie tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,186713> Czyli mam rozumieć, że język, jakikolwiek, jest kłamstwem? Chyba nie zastanowiłeś się, gdy pisałeś to zdanie...gdyż, zgodnie z tym co napisałeś, jest ono kłamstwem.Jakikolwiek język to próba? Skuteczny język to próba. > A ja myślałem, że jest to forum dla racjonalistów, a nie szczytnie pięknych, lecz raczej durnych, romantyków.Nie jestem romantykiem, nie jestem też durny. Miotane przez Ciebie obelgi świadczą o Tobie. > Jak to "najbliższy ideałowi"?! Nie ma czegoś takiego - ideał nie istnieje, są tylko utopie.A czy ideał i bliskość do ideału są tożsame? > Boje się ludzi, którym marzy się ustanawianie zapisanych w książkach utopii i mało mnie interesuje, czy będą to "racjonaliści" czy ludzi religijni.Moje poznawanie opiera się głównie na własnych obserwacjach, nie na książkach. > Cóż za pusta kwiecistość! Próba naśladowania stylu Nietzschego powinna iść w parze z jego przenikliwością. On nie proponował ideałów - jedynie historyczną przygodność jednostek i społeczeństw. Postaraj się przebić przez metafory do treści. Poza tym - nie będą się dogadywać, bo człowiek nie jest i nigdy nie będzie idealny. Pojęcie ideału należy wymazać, zniszczyć a na jego truchle rozpalić ognisko i ucztować ku czci chwilowej prawdy, małej, lokalnej, świadomej swojej tymczasowości. Każdy kto będzie dalej brudził umysły ludzi ułudą Prawdy - niech zginie w śmiechu szyderców!Jeśli dobrze uściślisz zdanie, to subiektywizm nie ma miejsca. A co ze zdaniem aprobującym subiektywizm na dany temat - wszak ono nie byłoby prawdą w Twoim rozumieniu? > Kpisz? Czy naprawdę wiara we własną prawdę przysłania Ci obraz rzeczywistości? Ja pisałem o systemowych zależnościach a nie o pięknych fantazmatach. Zakładanie, że ktoś wyrzeknie się zarobku bo "tak chce" a nie "bo tak mi każą" lub " bo to jest dobra reklama, niech naiwniacy się nabierają" jest czystą, nieskrępowaną utopią, która nie raczyła ubrudzić sobie świetlistych szat Prawdy błotem rzeczywistości.Rzeczywistość sami kreujemy. > "Anarchia matką porządku." P. KropotkinAnarchia matką desperacji.
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
|
|
| | |  | Anarchista (2650 punktów) (zablokowany) | > Nie. Sam fakt istnienia struktury nie świadczy o jej funkcjonalności.Banalny przykład - to, że upadł system feudalny świadczy o tym, że w pewnym momencie historii przestał być funkcjonalny i został zastąpiony przez bardziej sprawny system. To, że Ty nie dostrzegasz funkcjonalności religii świadczy jedynie o tym, że Ty jej nie dostrzegasz. Ja nie mam tego problemu, mimo, iż jestem ateistą. > Zapraszam w takim razie tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,186713Obserwowałem ten wątek - ale nie było po co się do niego odnosić, bo już na wstępie, w poście otwierającym go napisałeś tyle bzdur i fantazmatów, że nie miałem ochoty i czasu rozpatrywać tego wszystkiego. Napiszę tylko jedno zdanie, dla mnie programowe - relatywizm jest apoteozą sceptycyzmu a ten leży u podstaw całego racjonalizmu. > Nie jestem romantykiem, nie jestem też durny. Miotane przez Ciebie obelgi świadczą o Tobie.Jeśli nie jesteś romantykiem - nie jesteś durny. Jak już pisałem, postaraj się czytać ze zrozumieniem. Epitet odnosił się do romantyków jako takich. Ty jesteś zwyczajnie naiwny. > A czy ideał i bliskość do ideału są tożsame?Nie - ale ideał i utopia już tak. Parę razy w historii próbowano już stworzyć społeczeństwo w oparciu o utopie, wiesz zapewne jak się to skończyło. > Moje poznawanie opiera się głównie na własnych obserwacjach, nie na książkach.A więc jest wybiórcza, krótkowzroczna, i podparta naukową refleksją. Nie wiem, jak Ty ale ja uważam, że lepiej coś przeczytać niż nie przeczytać, lepiej coś więcej wiedzieć, niż o czymś nie wiedzieć. > Jeśli dobrze uściślisz zdanie, to subiektywizm nie ma miejsca. A co ze zdaniem aprobującym subiektywizm na dany temat - wszak ono nie byłoby prawdą w Twoim rozumieniu?Tylko jeśli nie starało by się wynosić uroszczeń do Prawdy i Obiektywności - nie mówiąc już o chęci realizacji go jako postulatu. Subiektywizm ma miejsce zawsze i wszędzie. Jeśli odrzucisz religijny fundament świata (i jego poboczne mutacje, jak biologizm, "naturalne prawa przyrody", teorię rynku) zostaje Ci tylko czysta przygodność historycznych bytów. > Rzeczywistość sami kreujemy.Ależ oczywiście! Dlatego jest ona relatywna, czasowa i historyczna. Więc jednak relatywizm? > Anarchia matką desperacji.Poznanie matką mądrości - więc czytaj i MYŚL. Pozdrawiam.
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
|
|
5 na 5 | R. Grochala (970 punktów) | >Aby w ogóle mieć co powiedzieć, nieistotni wymyślają problemy, dzięki którym mogą zaistnieć. Religantom to służy, a niezdecydowanych - hamuje. Jedną z takich gadek jest dziś ta o funkcji religii. Doprawdy dorabiamy pseudoteorii do śmietniska. Że niby religia pomaga biednym i ułomnym - gadatliwy w swym zapale i żądzy bycia uznanym zapomniał o tym, że religia czyni ludzi biednymi i ułomnymi.
Uszczęśliwianie przez religię jest takim samym argumentem na korzyść religii jak uszczęśliwianie przez alkohol jest argumentem na korzyść alkoholu.
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
2 na 2 | Jurek (430 punktów) | Religia to machina do zarabiania pieniędzy i trzymania władzy - ot i synteza.
|
|
4 na 4 | arda6984 (4 punktów) | Bardzo ciekawy wątek. Funkcja religii.
Najlepiej zarabia się na niedostatku, albo na braku czegoś. Mały podaż, duży popyt. Niektóre kopalnie diamentów palą diamenty, żeby osiągnąć większą cenę. To jest zupełnie tak jak nauki kościoła i brak wykształcenia oraz bieda. Nauki kościoła szerzą ciemnotę powodując, to że ludzie przestają samodzielnie myśleć i oceniać rzeczywistość. Nie kształcą się, nie rozwijają. Następstwem tego są znacznie mniejsze szanse na lepszą pracę albo wręcz na jakąkolwiek pracę, a w konsekwencji coraz większe ubóstwo finansowe i umysłowe (oczywiście nie to że wszyscy kasiaści są takimi geniuszami, bo chamów i prostaków też nie brakuje). Tak się tworzy ludzi pozbawionych nadziei, a kościół i religia daje nadzieje (odpowiada na to zapotrzebowanie). W zamian ludzie dobrowolnie oddają swoje pieniądze i pozbywają się chęci do krytycznego myślenia. Kościół namawia także do wielodzietności, krytykuje antykoncepcje i aborcję. Władze kościelne nie kierują się tu sumieniem czy moralnością tylko chęcią zysku i rządzą władzy. Ludzie stosujący się do narzucanych im przez kościół zasad bardzo często tworzą rodziny wielodzietne, nie rzadko patologiczne w których w większości brakuje pieniędzy nawet na jedzenie. Rodząc się w takiej rodzinie ma się dużo mniejsze szanse na dobry start w życiu i wyrwanie się z biedy. I koło się zamyka. Oczywiście przestawiłem to wszystko w sporym uproszczeniu. Wnioski jednak nasuwają się same.
funkcja religii = produkcja społeczeństwa biednego, wielodzietnego, bez nadziei na przyszłość, podatnego na wpływy, oddającego każdy uciułany grosz na kościół.
Powiedzieć że kościół jest dobry to tak jak powiedzieć że banki są dobre. Jedni i drudzy jak tylko będą mogli obskubią cię ze wszystkiego. Jedni i drudzy żerują nawet na Państwie. Kościół przejmuje nie tylko szpitale, kamienice, ale nawet ośrodki rekreacyjne. Różnica między kościołami a bankami jest taka: że zawsze znajdą się tacy, którzy będą bronić kościoła niezależnie od wszystkiego na co się poważy. Bani nie mają aż tak dobrze.
Ta religia to świetny biznes.
|
|
 | 1 na 1 | arda6984 (4 punktów) | Prześlę Wam coś na poprawę nastroju. Można śmiać się aż do łez. Też Was proszę o takie perełki. effatha.org.pl/
|
|
 | 4 na 4 | jimmy_88gno (1653 punktów) | >Nie kształcą się, nie rozwijają. Następstwem tego są znacznie mniejsze szanse na lepszą pracę albo wręcz na jakąkolwiek pracę, a w konsekwencji coraz większe ubóstwo finansowe i umysłowe
Żeby nie wspomnieć o wpływie kościołów na techniki zarządzania, panoszenie się w szkołach (w polskich absolutne dominowanie!) i ogólne podporządkowanie sobie niemalże całego świata, nie licząc części niektórych państw, Skandynawii oraz Niderlandów.
>Władze kościelne nie kierują się tu sumieniem czy moralnością tylko chęcią zysku i rządzą władzy. Ludzie stosujący się do narzucanych im przez kościół zasad bardzo często tworzą rodziny wielodzietne, nie rzadko patologiczne w których w większości brakuje pieniędzy nawet na jedzenie.
Dokładnie. To zaledwie jeden z miliardów tragicznych skutków polityki kościoła.
>Ta religia to świetny biznes.
I w tym biznesie robią śmiecie, które należy usunąć raz na zawsze.
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|