Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy Kościół przywłaszcza sobie autorytety?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
04-04-2009 14:43Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)Czy Kościół przywłaszcza sobie autorytety?
Ocena 8 na 8
Ryszard Kapuściński był "katolickim reporterem w pełnym tego słowa znaczeniu" - pisze włoski dziennik "Avvenire".
W artykule "Ewangelia według Kapuścińskiego" podkreśla się, że w jego twórczości chrześcijaństwo jest "ukryte, ale bardzo obecne", a świadczą o tym dwa opublikowane właśnie we Włoszech tomy polskiego pisarza - "Rwący nurt historii" oraz obszerny zbiór jego dzieł.
Gazeta włoskiego episkopatu zauważa, że pisarz i reportażysta był katolikiem jako Polak, "zakotwiczony w tysiącletniej tradycji chrześcijańskiej swojego kraju", a także dlatego, że "jako jeden z niewielu dziennikarzy potrafił opowiadać o losach narodów i odległych ziem, przybywając na nie z empatią kogoś, kto nie dąży do sensacji za wszelką cenę, ale nade wszystko do tego, by zrozumieć rzeczywistość".
"Chrześcijaństwo Kapuścińskiego było tak bardzo zakorzenione i radykalne, jak dyskretne i ciche" - stwierdza "Avvenire".
Gazeta przytacza wypowiedź redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego" księdza Adama Bonieckiego: "był na pewno praktykującym katolikiem, który jednak nie kochał ostentacji swej wiary: był głęboko chrześcijaninem, ale nie chciał tego deklarować z rozgłosem".
Ksiądz Boniecki wspomina również przyjaźń pisarza z misjonarzami w Afryce, którzy w czasie jego podróży byli dla niego wielkim wsparciem.
"Ogromnie podziwiał Jana Pawła II i był jego entuzjastą" - dodaje ks. Boniecki, cytowany we włoskiej gazecie.
Żródło: interia.pl

Czytałam wiele książek i innych publikacji Ryszarda Kapuścińskiego, ale nigdy nie spotkałam się z sytuacją, aby deklarował on otwarcie swoje szczególne przywiązanie do wiary katolickiej. Czy to, że w swoich pracach Kapuściński prezentował system wartości zgodny z deklarowanym przez religie chrześcijańskie upoważnia do ogłoszenia go "katolickim reporterem"? Przecież wartości te są wartościami ogólnoludzkimi i niezależnymi od wyznawanej religii czy jej braku. Czy samo to, że wybitny człowiek został ochrzczony, upoważnia Kościół katolicki do przywłaszczania sobie jego osiągnięć pomimo tego, że osoba ta nigdy nie zadeklarowała publicznie, że godzi się na tego typu praktyki? Czy ogłaszając Kapuścińskiego "katolickim reporterem" wzięto pod uwagę jedynie jego pracę, czy także to, czy w życiu prywatnym (a szczególnie rodzinnym) również realizował wartości chrześcijańskie? (bo z tego co wiem, różnie to bywało)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

qF3r (0 punktów)

Nic nowego.

Katolik to zbiór cnót wszelakich.

Ergo:

1. Ktoś kto odznacza się takowymi musi być katolikiem choćby nie wiem co.

2. Ktoś kto się nie odznacza, to najpewniej innowierca albo ateusz.

Z trupami jest najłatwiej, trup bronić się nie może, taka natura trupa.
Piątkowski (5131 punktów)
...sukces zawsze ma wielu ojców...porażka tylko kozła ofiarnego.....
elbrus8 (245 punktów)
Ryszard Kapuściński: Wszyscy ludzie są wierzący. Bo wiara jest częścią naszego sposobu reagowania na świat. Naszego sposobu myślenia, odczuwania. Jest częścią naszej osobowości. Nigdy w życiu nie spotkałem człowieka bez wiary. To sprzeczność sama w sobie. Wiara jest wspólna na wszystkich szerokościach geograficznych, dla wszystkich ras, religii, kultur. Możemy przyjąć istnienie wiary w człowieku jako sprawę elementarną.

Są oczywiście różne stopnie wiary. Wiara w nas jest bardzo dynamiczna. Raz jesteśmy bardziej gorliwi, innym razem odczuwamy zawody, rozczarowania. Czasami wiara jest odsuwana na margines naszej psychiki. O wierze nie da się mówić w sposób jeden i ostateczny. Tak jak my sami, jak wszystko w nas, podlega ona stałej ewolucji.

Czy Pan spotkał ludzi, którzy uważali się za niewierzących, z pełnymi tego konsekwencjami?

Jeśli tak, to tylko w obrębie kultury europejskiej. Natomiast w innych cywilizacjach nie.

W Europie na początku XX wieku, ale już w XIX wieku był człowiek wiary, a naprzeciwko niego ateista. Potem nastąpił drugi etap. Ludzie przestali chodzić do kościoła. Miejsce ateisty zajął obojętny.

Dzisiaj coraz częstsze jest jeszcze coś innego. Mamy człowieka wiary, a po przeciwnej stronie - człowieka innej wiary. Często religijnego, ale nie przynależącego. Też wierzy, ale jest to "la religion sans Dieu". Religia bez Boga. Wierzy w transcendencję, ale nie przynależy do Kościoła. Nie powie o sobie: jestem ateistą. Ale żeby go tak poskrobać, też nie powie, że mu to obojętne. Jest przepełniony wiarą, która nie jest uchwycona w żadną formę Kościoła.

Dzisiaj taka postawa szerzy się w skali światowej. Jak się rozmawia z Indianinem w Peru czy w Boliwii, to on nie chodzi do kościoła, bo tam nie ma kościołów. Nie ma księży. Jego religijność przejawia się w tym, że wierzy w Boga. I czasem jeszcze przybiera postać, w związku z jakimś świętym, ludowych festynów. Zabawa, taniec. Różne rytualne gesty.

To jest nowe zjawisko XXI wieku: religijność bez sprecyzowanego Kościoła, bez sprecyzowanego obrazu Boga.

I to jest miejsce, w które wchodzą sekty.
wyborcza.pl/1,75515,3874065.html
05-04-2009 10:36 
 Ocena 4 na 4
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
> Jak się rozmawia z Indianinem w Peru czy w Boliwii, to on nie chodzi do kościoła, bo tam nie ma kościołów. Nie ma księży. Jego religijność przejawia się w tym, że wierzy w Boga. I czasem jeszcze przybiera postać, w związku z jakimś świętym, ludowych festynów. Zabawa, taniec. Różne rytualne gesty.

Akurat rozmawiam z Indianami z Boliwii, bo 3/4 mojej rodziny to właśnie boliwijscy Indianie Aymara żyjący w bardzo tradycyjny sposób. Zdziwiłbyś się ilu z nich deklaruje się jako ateiści, a pozostali są wierzący, ale są to kulty bezosobowe odnoszące się raczej do sił natury niż boga w europejskim rozumieniu. A wśród górników wielkim poważaniem cieszy się diabeł, jako pan podziemia.
Oczywiście są wśród nich katolicy, ewangelicy itd. ale nie jest to znaczący odsetek ludzi.

elbrus8 (245 punktów)
To akurat pudło, bo wypowiedź pana Ryszarda dotyczyła lat 60. Dzisiaj Boliwia jest krajem katolickim.
05-04-2009 18:47 
 Ocena 5 na 5
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>To akurat pudło, bo wypowiedź pana Ryszarda dotyczyła lat 60. Dzisiaj Boliwia jest krajem katolickim.
>
To była moja wypowiedż a nie pana Ryszarda. Ja mówię o sytuacji dzisiejszej i nie mówię o Boliwii tylko o Indianach Aymara. Teraz Boliwia jest mniej katolicka niz kiedyś, ale to temat na inny wątek.
Proszę Cię przeczytaj jeszcze raz mój post.
05-04-2009 20:34 
 Ocena-1 na 1
elbrus8 (245 punktów)
>>To akurat pudło, bo wypowiedź pana Ryszarda dotyczyła lat 60. Dzisiaj Boliwia jest krajem katolickim.
>>
>To była moja wypowiedż a nie pana Ryszarda. Ja mówię o sytuacji dzisiejszej i nie mówię o Boliwii tylko o Indianach Aymara. Teraz Boliwia jest mniej katolicka niz kiedyś, ale to temat na inny wątek.
>Proszę Cię przeczytaj jeszcze raz mój post.

No przeczytałem, za drugim razem też cytujesz pana Kapuścińskiego i jako dowód przytaczasz własne doświadczenie. Więc mamy doświadczenie Ryszarda Kapuścińskiego i moje przeciwko twojemu (nie twierdzę, że w Boliwii nie mieszkaja też ateiści. Wszędzie mieszkają to dlaczego tam nie)
Madman (7811 punktów)
>Ryszard Kapuściński był "katolickim reporterem w pełnym tego słowa znaczeniu" - pisze włoski
>dziennik "Avvenire".
I chyba mają rację, niestety. Co nie zmienia faktu, że całkiem przyjemnie się go czyta. Sądząc natomiast po jego wypowiedziach na temat Kościoła, nie miałby pewnie nic przeciwko posługiwaniu się jego wizerunkiem przez Kościół.
Co do zawłaszczania autorytetów, zdecydowanie bardziej pasowałyby nazwiska Lema i Religi. I parę innych. Ech, nawet Einsteinowi nie dają spokoju...
05-04-2009 06:49 
 Ocena 2 na 2
R. Grochala (970 punktów)
>Co do zawłaszczania autorytetów, zdecydowanie bardziej pasowałyby nazwiska Lema

Lema? Czy kościół próbował go przywłaszczyć sobie? To byłoby ciekawe, szczególnie sposób - jakimi wygibasami ominęli jawne deklarowanie ateizmu przez Lema.

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
05-04-2009 23:20 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>Lema? Czy kościół próbował go przywłaszczyć sobie? To byłoby ciekawe, szczególnie sposób - jakimi wygibasami ominęli jawne deklarowanie ateizmu przez Lema.
W ten sam sposób, jak zrobiono to z profesorem Religą. "Lem wierzył w Boga, ale o tym nie wiedział", "jego ateizm to rozpaczliwe poszukiwanie wiary", "Być może w ostatnim przebłysku świadomości Religa się nawrócił", "wyznawał wartości chrześcijańskie, choć uważał się za ateistę"...

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365