Racjonalista - Strona głównaDo treści
Haendel na Tamizie (czyli artysta u progu oświecenia)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
12-10-2009 15:59Jacek Tabisz (30006 punktów)Haendel na Tamizie (czyli artysta u progu oświecenia)
Ocena 1 na 1

Haendel na Tamizie.


W geometrii ogrodów brzmią trąbki i werble,
polifonia ogarnia labirynty z krzewów,
zabłąkani dworzanie wpadają w zdumienie,
lecz wciąż gonią swe nimfy, nie ustają w śmiechu.
Nadal są pasterzami w wergiliańskim lesie

od stuleci zmienianym przez stany rycerskie
opuszczone przez wojnę, wyjęte z pancerzy.
Nie ma tutaj Rolandów, Artur w bój nie wezwie,
wszystkie Graale złożono w baroku namiętnym
linii tłustych, roślinnych, wijących się wszędzie,

w myślach, muzyce, mowie, w obrazowym kłębie
żywotnych alegorii, co znaczenie każde
sto razy już zdobyły w uczoności zręczne
podobnej do powiastki zasuszonych kartek;
ciężkie, głodne w dewocji. Lecz kontrasty kręte,

co widzą noc południa, oraz morze lądu,
jak także śmierć żyjącą i to mocą słabą,
nauczyły epokę rozkosznych sposobów
widzący pierś Wenery strojnie obnażoną
przez szlachcianki na dworze, biegnące wśród klombów

przeciętych tak starannie, jak kamienne łuki
kościołów i pałaców, rozpustnie napiętych,
wezbranych swą przestrzenią, zginających mury
w wybuchach przesycenia i ekstazach świetnych.
O kołach zapomniano, elips kładąc łuski

ponad klatki schodowe będące teatrem,
gdzie każdy krok jest dumny, skrzydlaty stiukami
łakomych cherubinów i amorów wrzaskiem,
niczym róg obfitości zrzucającym dary
uczt bez końca bogatych, przeplatanych tańcem.

Jerzy Pierwszy przysypia, budzą go puzony,
wściekła symetria wzbiera, by przyciągnąć króla.
Ten spogląda po chwili, pełen złej dobroci
i gniewności łaskawej, co niszczy tak czuła,
widzi na łodzi Haendla, z nim muzyków głośnych

z całych sił dmuchających w trąby, niecne rogi,
jest też trochę wiolonczel i nieznacznych skrzypiec.
Mocno bije w klawesyn kompozytor zbrojny
w tony oraz harmonie, tę matematykę,
którą Newton wypuścił z pudełka Pandory,

ścinając Opatrzności bez swej woli palce;
od tej pory planety zdają się biec same.
„Potworność!” – król zakrzyknie, wiedząc, że i władzę
mechanika ta może odebrać mu z czasem,
a przecież tron Albionu już teraz z senatem

bezwolnie jest związany. „Wracaj tutaj Haendlu” –
wnet prześle władca słowa – „Zabawa się kończy,
sam słyszysz te wykresy, co wrogie są świętu.
Komponuj oratoria, Kserksesa miłostki
niech wiary nie wchłaniają. Płyń szybko do brzegu.

Wali się ludzkość dawna, chroń ją więc i ocal,
o prorokach opery, o Mesjaszu, napisz.
Niech sielanka trwa nadal, spójrz na naszych dworzan
i krzewów labirynty, chcę by wciąż działały.
Szukaj dobrych kastratów, ariami gaś pożar.”

Zgodził się zaraz Haendel, musiał słuchać króla,
a może był z nim zgodny i chciał bronić kłamstwa,
lecz nikt nie wygra bitwy, w której walczy sztuka.
Natchnienie jest niczyje, budzi się, narasta,
pył przesądów usuwa, z konstrukcji swej zrzuca.




Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>wszystkie Graale złożono w baroku namiętnym

   Biedne te nasze "Bazgroły", co raz więcej muszą wycierpieć...
Może masz w szufladzie coś mniej grafomańskiego?

Pozdrawiam
*******
Dlaczego "poprawność polityczna" poprzedza "palestynizację"?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiem, na ile szczera jest twoja recenzja, ale nie myśl Jacku, że przestanę sprzeciwiać się twojemu rasizmowi aby doczekać się od ciebie dowodów uznania dla mojej poezji . Nic z tego.
Kowalska (14008 punktów)
>Haendel na Tamizie.
(...)

   Fajny ten Twój handel. A mnie się też to podoba, najbardziej te "no,no,no,no,no,no"
Nawet z chwytami gitarowymi znalazłam.

Ref.

Jak Anioła głos, usłyszałem ją. G D

Powiedziała: "Patrz-tak to on." e C

Na rozstaju dróg stoi dobry Bóg, on rozkaże G D

Ci drogę... C

Już pod koniec dnia widzę obraz Twój, G D

widzę miejsca, w których był, widzę ludzi tłum. C G

Już pod koniec dnia pustej szklanki dźwięk G D

To chyba sen... C

no,no,no,no,no,no

Już pod koniec dnia widzę obraz Twój

W pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój

Już pod koniec dnia pustej szklanki dźwięk

To chyba sen...

Ref.

Jak Anioła głos, usłyszałem ją...

Już pod koniec dnia widzę obraz Twój

Widzę usta, w których nieraz swój topiłem ból

Już pod koniec dnia, słyszę cichy szept.

To chyba sen...

no,no,no,no,no,no

Już pod koniec dnia widzę obraz Twój,

widzę dłonie, czuje serce - to ideał mój

Już pod koniec dnia-lecz nie sam

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365