Racjonalista - Strona głównaDo treści
Głupek w świecie, czyli o edukacji!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-09-2007 21:34tichy (100 punktów)Głupek w świecie, czyli o edukacji!
Witam!
Jak powinna wyglądać edukacja naszego społeczeństwa, tak aby mogło poradzić sobie w obecnej sytuacji geopolitycznej?
Odpowiedź na to pytanie jest w gruncie rzeczy mało skomplikowana.
Przede wszystkim edukacja powinna być do bólu dobrowolna!!
Może w początkowej fazie przekształceń powinna zachować, w zakresie szkoły podstawowej (3-4) klasy jakąś formę zinstytucjonalizowania tak, aby społeczeństwo mogło powoli przyzwyczajać się do płatnej szkoły.
Skąd moje twierdzenia?
Otóż patrząc na obraz dzisiejszej edukacji widzimy totalny marazm i degrengoladę! Coraz to nowe pomysły ministrów zaczynają przypominać wyjątki z Mrożka. Mundurki, religia jako podstawa wykształcenia to najbarwniejsze pomysły ustępującego Wielce Szanownego Romana. Tymczasem dążymy do nikąd. Rośnie nam pokolenie głupków, nauczonych brania od państwa wszelkich, zasłużonych, bądź nie profitów. Szkoła w obecnej formie stała się dla młodych ludzi czymś zupełnie bezsensownym. Czymś, co upokarza i bałamuci wspaniałą młodzież. Dlaczego?
Otóż wychowany w poczuciu wyjątkowości i nieomylności młody głupek, w toku nauczania w państwowej szkole utwierdza się w poczuciu nieomylności, wyjątkowości i mądrości, która, najprawdopodobniej, w jego przekonaniu, zesłana jest z nieba, ponieważ pozostaje on analfabetą i z czytaniem i pianiem ma wielkie problemy.
Dalej, widzimy szkołę, której zadaniem jest wychowywanie. Na zdrowy rozum jest to piramidalna bzdura! Od wychowywania byli, są i będą rodzice, ponieważ, są oni za swoje dzieci odpowiedzialni. Nie szkoła. Szkoła musi uczyć- dawać wiedzę, pokazywać sposoby rozwiązań różnych problemów, uczyć wysuwać wnioski etc, a nie wychowywać. To hasło (o wychowywaniu w szkole) to totalitarny bełkot, relikt przeszłości. Niestety jest on wygodny dla większości rodziców, którzy nie interesują się wychowaniem swoich pociech i pozostawiają tę czynność instytucją, żądawszy cudów. Efekty widać.
Jakie korzyści miało by społeczeństwo z likwidacji obowiązkowego nauczania? Otóż, moim zdaniem jest ich kilka:
-likwidacja ministerstw, kuratoriów i innych molochów od makulatury (oszczędności w budżecie państwa)
-likwidacja chaosu, nazwanego szumnie nauczycielstwem polskim (zbiór frustratów kotłujących się w we własnym sosie i nie umiejącym nic innego robić w życiu tylko narzekać)
-uczy się kto chce, bez przymusu i włączania w to aparatu państwowego (odpada problem wagarów, kuratorów, sądów rodzinnych)
-poprzez systemy stypendiów (tak muszą być takie!!) społeczeństwo wyławia przyszłych noblistów, filozofów, matematyków etc. Reszta nie przeszkadza zdolnym (po co dzisiaj śmieciarzowi matura?- nonsens! Prostych zawodów można się po roku nauczyć vide: fryzjer, płytkarz itp.)
Zniknęłyby, także inne patologie związane z przymusem szkolnym, ale przede wszystkim rodzice musieliby nauczyć się myśleć o swoich dzieciach, a nie jak dotychczas odsuwać problem edukacji od siebie i zrzucać go na państwo.
Wielu musiałoby się zastanowić co ważniejsze: jeszcze jeden semestr dziecka w szkole czy DVD? A to już jest poważny dylemat, prawda? Moim zdaniem wszystko byłoby jasne i czyste, a młody obywatel rósłby w świadomości, że sam osiągnie więcej i że musi walczyć o swoje. Społeczeństwo zrobiłoby krok naprzód
Pozdrawiam
Tichy
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Sander (68 punktów)
To tak na poważnie? Uznając z góry że tak udzielę poważnej odpowiedzi.

>Może w początkowej fazie przekształceń powinna zachować, w
>zakresie szkoły podstawowej (3-4) klasy jakąś formę
>zinstytucjonalizowania tak, aby społeczeństwo mogło powoli
>przyzwyczajać się do płatnej szkoły.

To szkoły są bezpłatne? A mi się wydawało że wszyscy płacimy na nie pośrednio przez płacenie podatków.
Dalsze zarzuty pod adresem polskich szkół (te o mundurkach, religii itd.) też średnio sensowne.
Religia nie była i nie jest jak to ująłeś "podstawą wykształcenia". Jest przedmiotem dodatkowym, na który można po prostu nie uczęszczać. Jakoś w LO nie chodziłem na nią i żadna dyskryminacja mnie nie dotknęła. A mundurki to bzdura, ale obowiązują w wielu krajach i jakoś nikt nie określa ich takimi epitetami.
Co do "rosnącego nam pokolenia głupków" to nie odbiega to raczej od standardów światowych, przy czym w Polsce wbrew naszym narodowym kompleksom mamy wciąż młodzież inteligentną i dobrze wykształconą. Porównanie z innymi krajami europejskimi wypada dla nas nad wyraz korzystnie.

>Dalej, widzimy szkołę, której zadaniem jest wychowywanie.
>Na zdrowy rozum jest to piramidalna bzdura! Od wychowywania
>byli, są i będą rodzice, ponieważ, są oni za swoje dzieci
>odpowiedzialni. Nie szkoła.

Szkoła ma też wychowywać. To znaczy ma prezentować dobre przykłady, mądre zachowanie.
Ty mówisz o przekazywaniu wiedzy- a ja myślę że wiedza o życiu w społeczeństwie, o normach etycznych itd. jest za równo częscią procesu edukacyjnego jak i wychowawczego właśnie.
Jasne, ze szkoła nie nauczy dziecka dobrych manier, szacunku dla innych ludzi- czyli tego co powinni mu przekazać rodzice, ale placówki edukacyjne mogą także mieć swój wielki i wspaniały wkład w wychowanie, który może w przyszłości zaowocować bardzo pozytywnie dla całego społeczeństwa.
Ale dalej. Piszesz:

>-likwidacja ministerstw, kuratoriów i innych molochów od
>makulatury (oszczędności w budżecie państwa)

A ja odpowiem słowami pewnego filozofa:
"Więc czy my tak łatwo pozwolimy, żeby byle kto i byle jakie mity układał..."
Kontrola nad nauczaniem to jednak dobra rzecz. Czy się to komuś podoba, czy nie!

>-uczy się kto chce, bez przymusu i włączania w to aparatu
>państwowego (odpada problem wagarów, kuratorów, sądów
>rodzinnych)
oraz:
>-poprzez systemy stypendiów (tak muszą być takie!!)
>społeczeństwo wyławia przyszłych noblistów, filozofów,
>matematyków etc. Reszta nie przeszkadza zdolnym (po co
>dzisiaj śmieciarzowi matura?- nonsens! Prostych zawodów
>można się po roku nauczyć vide: fryzjer, płytkarz itp.)

Ale zrozum, że my chcemy aby ten płytkarz i fryzjer, też mieli jakąś wiedzę o świecie wyniesioną ze szkoły.
Nie każdy kto jest zdolny dużo osiąga, a czasami ci którzy początkowo wydają się mało inteligentni i chętni do nauki, puszczeni w karby tej strasznej "przymusowej" nauki daleko zachodzą, dalej- niż mogli by kiedykolwiek marzyć, bo w czasie nauki odkrywają w sobie nowe talenty.
Poza tym, dobrze jest żeby całe społeczeństwo było wykształcone- bo przypominam że żyjemy w demokracji i dla dobra nas wszystkich, lepiej jest gdy wszyscy od śmieciarza po budowniczego mostów, umieją podejmować mądre decyzje.
Haraszo?

>Moim zdaniem wszystko było by
>jasne i czyste, a młody obywatel rósł by w świadomości, że
>sam osiągnie więcej i że musi walczyć o swoje.

Ale on nie ma "walczyć" tylko współpracować i współtworzyć. Dzieci nie mają walczyć o jak najlepszy wyniki bo tylko kilka dostanie stypendia, a reszty nie będzie stać na naukę. One mają się uczyć życia w grupie, wzajemnej pomocy i koleżeństwa.

>Społeczeństwo zrobiło by krok naprzód

Nie! Społeczeństwo zrobiłoby wiele, bardzo wiele kroków w tył...

Uszanowanie.
aenigma (455 punktów)
>Wielu musiałoby się zastanowić co ważniejsze: jeszcze jeden
>semestr dziecka w szkole czy DVD? A to już jest poważny
>dylemat, prawda?
Oj wielu by się nie zastanawiało: jeszcze semestr dzieciaka w szkole czy wóda/narkotyki/kto wie co jeszcze? Dla takich rodziców odpowiedź byłaby niestety oczywista, a dzieci najprawdopodobniej poszłyby w ślady rodziców. System szkolnictwa jest także czynnikiem który pomaga zauważyć pewne patologie i szansą zainteresowania dziecka czymś innym. Samo dziecko miałoby prawa powiedzmy ograniczone i nie mogłoby decydować o swojej edukacji (jeżeli takiej decyzji nie podejmą bogaci rodzice), bo skąd wzięłoby pieniądze na dalszą edukację, nie mając wielkich osiągnięć które przyciągnęłyby na nie uwagę ani warunków do nauki?

Jeśli chcesz wychować zagorzałego ateistę, musisz mu udzielać surowych lekcji religii.
Patty Matheson (2087 punktów)
Uzależnianie uzyskania choćby minimum wykształcenia od wypłacalności rodziców nie jest dobrym pomysłem. Edukacja już i tak kosztuje! Podręczniki, wyprawka, składki (mundurki...), nierzadko dojazd. Moim rodzicom się nie przelewało, a i tak się starali. Zainwestowali na tyle, że nie poprzestali na rejonówce i posłali mnie po pięciu latach do elitarnej szkoły w centrum miasta, zgodzili się też na opłacanie mi studiów dziennych. Ale nie wiem, co by było, gdyby musieli płacić kilkaset złotych miesięcznie więcej. To, że niedługo zdobędę (daj boziu...) dyplom i być może ich inwestycja się opłaci, zawdzięczam w dużej mierze "bezpłatnej" edukacji. Nie mówiąc o rodzinach z gorszym położeniem i niższym mniemaniem o konieczności kształcenia.
Co do kwestii wychowywania przez szkołę... Miałam takie samo zdanie, jak Ty. Jednak po rozmowach z dawną wychowawczynią, która wciąż zajmuje się w dużej mierze patologiczną dzieciarnią z "dzielni", zmieniłam je. Rodzice (z braku innej nazwy) często się nawet nie nadają. Wówczas darmowa, obowiązkowa szkoła i zaniepokojony wychowawca jest często ratunkiem.
Co by było z Camus, gdyby nie wspaniałomyślność jego nauczyciela! Oczywiście, dziś to już mało realny przypadek, ale...

Pozdrawiam.
Osnowa
>wychowany w poczuciu wyjątkowości i nieomylności młody głupek
Kto wychowuje w poczuciu wyjątkowości na głupków, bo nie zrozumiałam?

>pozostaje on analfabetą i z [...] pianiem ma wielkie problemy.
Z czym ma problemy? Z pianiem?

>...chaosu, nazwanego szumnie nauczycielstwem

W obecnym systemie chodzenie do szkoły to uczestnictwo w niekończącej się klasówce, na której uczniowie wykazują się zdobytą na korepetycjach wiedzą. Gdyby efekty nauczania sprawdzać w trybie zewnętrznych niezależnych testów, można by nagradzać nauczycieli wg ich dydaktycznej skuteczności.

>poprzez systemy stypendiów (tak muszą być takie!!) społeczeństwo wyławia przyszłych noblistów, filozofów, matematyków etc. Reszta nie przeszkadza zdolnym
Nie przeszkadza, czyli co: gapi się z rozdziawioną gębą jak przyszły filozof zgarnia kasę? A co jak zamiast filozofów wyrośnie z nich
Cytat:
pokolenie głupków, nauczonych brania od państwa wszelkich, zasłużonych, bądź nie profitów.
???

>po co
>dzisiaj śmieciarzowi matura?- nonsens!
No, bardziej dzisiaj po coś, niż wczoraj, i nie trzeba matury, by to spostrzec. I ciekawam: od jakiego wieku będzie można uznać dziecko za zdatne na śmieciarza?

Hitlerowi też szkoda było Polaków kształcić.
EMILKA
>uczy się kto chce, bez przymusu
A skąd 7-letnie dziecko ma wiedzieć czy chce się uczyć? Taki maluch nie ma na tyle rozwiniętej świadomości żeby móc o tym decydować. A jeśli decydują za niego rodzice, to jest tak samo gdy decyduje państwo. Krótko mówiąc - dziecko nie ma nic do gadania,. A więc nie uczy się kto chce, tylko ten komu kazali rodzice.

>Wielu musiałoby się zastanowić co ważniejsze: jeszcze jeden semestr dziecka w szkole czy DVD?
A co jeśli rodzice będą musieli zdecydować: jeszcze jeden semestr dziecka w szkole czy kupić chleb? Jak myślisz, co wybiorą?
A co, jeśli takie dziecko jako dorosła już osoba będzie miało żal do swoich rodziców, że nie wysłali go do szkoły? Wtedy będzie już za późno.

>społeczeństwo wyławia przyszłych noblistów, filozofów, matematyków etc. Reszta nie przeszkadza zdolnym
A kto broni geniuszom uczyć się prywatnie? Obudź się! Takie systemy już istnieją, ale nikogo nie krzywdzą!

Twoje pomysły są z poziomu Wielce Szanownego Romana.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365