Przeczytałam sporą część wątku; od pewnego momentu poczułam się baaardzo zmęczona. Mówi się, że z każdej dyskusji można wynieść coś nowego, jednak czytając to, doznawałam uczucia
déja-vu; wciąż te same zużyte i niemodne hasła. Chciałam zważyć jakieś plusy po stronie eklezjalnej, i mimo chęci... W tej dyskusji
sinner prezentuje jednak o niebo wyższy poziom niż pozostali uczestnicy. Szczególnie rozbroił mnie moderator
Maxurd, dla którego np. dowodem na istnienie boga jest rozwój Krk i to, że ludzie potrafią się nagle zmieniać. Porażająca argumentacja:
Cytat: Zmartwychwstania nie mozna udowodnic naukowo tak jak nie mozna udowodnic naukowo tego ze umyles dzis rano zeby. Nie zmienia to faktu, ze zeby sa czyste a Jezus zyje.
Z kolei użytkownik
MacTavish przyznał szczerze, że ciężko będzie prowadzić taki dialog:
Cytat: obawiam się że jeżeli chcesz podyskutować to jednak bez Pisma, wirygodności świadectw itd. się nie obejdzie. My wierzymy w Boga objawionego.
Marcin W to jakiś religijny ksenofob, ale przynajmniej zna język polski. Zaciekawił mnie fakt, że ostrzej atakuje on panteistę-neopoganina niż ateistę, co oznacza, że ateista jest dla niego (przez ostrożność nie powiem "ludzi jego pokroju") kimś, komu jak upośledzonemu sprawności brakuje wiary, materiałem do współczucia; z kolei innowierca to czynny heretyk, materiał wręcz na stos, podczas gdy ów innowierca przedstawia pokojową postawę. Ale na pewno najbardziej irytował go avatar adwersarza - piktogram (drzewko) żywcem wycięty z klasycznej szatańskiej gry Diablo II

Pozdrawiam.
I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"