Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rola religii..

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
15-12-2007 22:39KonstanczakRola religii..
we współczesnym świecie- naturalnie rozwojowa,postępowa.
Taka być powinna ,jaka jest? Żadna.
Religia nie pełni określonej roli.egzystuje pomiędzy niewiedzą i wiedzą.
Tę drugą dyskwalifikuje na wszelki wypadek.
dziś papieżowi doradza reżyser- totalne odwrócenie funkcji.
Zdaję sobie sprawę,że reżyser potrafi zrozumieć papieża.
Gdyby reżyser potrzebował pomocy,papież byłby ostatnią osobą,która pomogłaby...
Tak bywa kiedy realizm przerasta zachowawczośc.


A.G. (1725 punktów)Odp: rola religii..
>rozwojowa,postępowa.Taka być powinna ,jaka jest? Żadna.
Nie wiem czy buddyzm nie spełnio po części tych kryteriów (tylko czy oby na pewno jest to religia w klasycznym znaczeniu tego słowa?). Einstein stwierdził ze buddyzm spełnia wszystkie kryteria "religii przyszłości" gdyż jest pozbawiony dogmatów (przynajmniej teoretycznie) i Boga osobowego . Nie bedę sie tutaj jakoś wymądrzał na ten temat bo w zasadzie wiem dość mało o tej religii, nie mniej jednak uważam ją za godną uwagi.
@ffe?
Współczesny buddyzm jest już niestety zupełnie zwyczajna religią, z kapłanami, świątyniami, dogmatami i rytuałami. W swojej pierwotnej postaci był widać przydatny niewielu ludziom, swego rodzaju elicie intelektualnej - zmuszał do myślenia, a przecieź zadanie religii jest dokładnie odwrotne.
greene
>Współczesny buddyzm jest już niestety zupełnie zwyczajna religią, z kapłanami, świątyniami, dogmatami i rytuałami. W swojej pierwotnej postaci był widać przydatny niewielu ludziom, swego rodzaju elicie intelektualnej - zmuszał do myślenia, a przecieź zadanie religii jest dokładnie odwrotne.
>
Z całym szacunkiem ale jak sam Budda powiedział - "nie róbcie tego co Wam powiedziałem tylko dlatego, że Wam powiedziałem, starajcie się odnaleźć to sami, nie poprzez to co usłyszycie ale poprzez własne doświadczenie". Kto chce myśleć będzie to robił bez względu na religię do której przynależy. Nawet naukowcy czy ateiści często zmuszają do niemyślenia, mówiąc, że jest tak a tak, kiedy faktycznie mogą się po prostu mylić. Pewne odłamy naukowego materializmu mówią, że nie ma czegoś takiego jak subiektywna świadomość. I są to "naukowe" poglady, często ateistyczne. Taki ateizm jest równie niebezpieczny jak fundamentalna religia. Wmawia nam coś co od razu widzimy ze jest błędne i niezgodne z naszym własnym doświadczeniem. Tak więc jeśli chodzi o buddyzm to wystarczy spojrzeć na jego ogromną bazę filozoficzną w postaci niezliczonej ilosci pism, i to często tak odmiennych w treści, by naprawdę zmusic nas do myślenia. Wystarczy przeczytać madhyamakakarikę Nagardżuny by od razu dostrzec, że to co tam pisze, a wiąże sie z buddyzmem jako religią, naprawdę zmusza do myslenia! Tak więc proszę nie wylewać dziecka wraz z kąpielą
michiko (596 punktów)Odp: Rola religii..
>we współczesnym świecie- naturalnie rozwojowa,postępowa.
Jak taki zabieg przeprowadzić na katolickim wyznaniu wiary?
Nie mam pojęcia.
gurgul (651 punktów)
>we współczesnym świecie- naturalnie rozwojowa,postępowa.
>Taka być powinna ,jaka jest? Żadna.

Religia jest po to żeby przyniesć jej wyznawcom szczeście i spokój. Wszystko jedno czy robi to poprzez rozwojowosć i postępowosć, czy przez regresywność i zaściankowosć, byle by przynosiła efekty. A tak poza tym to kto niby decyduje o tym jaka powinna być rola religii we wepółczesnym swiecie? Bo mi sie wydaje, że ludzie, wybierając takie a nie inne wyznanie i taki a nie inny światopoglad
16-12-2007 23:25 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Religia jest po to żeby przyniesć jej wyznawcom szczeście i spokój.

To cele wtórne. Celem pierwotnym jest udzielenie odpowiedzi na pytanie o cel i sens życia. (W tym również o praprzyczynę.)

>A tak poza tym to kto niby decyduje o tym jaka powinna być rola religii we wepółczesnym swiecie?

No właśnie, kto? Czy przypadkiem nie ci, którzy najgłośniej krzyczą o potrzebie wiary i jej kryzysie we współczesnym świecie (np. papież)?

>Bo mi sie wydaje, że ludzie, wybierając takie a nie inne wyznanie i taki a nie inny światopoglad

To źle Ci się wydaje. Prawie nikt wiary (wyznania) sobie nie wybiera lecz ją dziedziczy. Ci, którzy dokonują faktycznych świadomych wyborów nie mieszczą się nawet w granicach błędu statystycznego - można więc ich śmiało pominąć w uogólnieniach.

Pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
greene
Andrew Newberg, jeden z najbardziej znanych neurobiologów na świecie zajmujacych się kwestią religii twierdzi, że w związku z tym, iż mózg spełnia dwie ważne funkcje (z perspektywy biologicznej czy ewolucyjnej), tzn. funkcję samozachowującą i samotranscendującą, to religia, jako, ze też spełnia owe dwie funkcje, jest doskonałym narzędziem dla mózgu by pomóc mu poprawnie wykonywać swe zadania. I choćby dlatego może być czymś bardzo konstruktywnym. Od nas tylko zależy czy jej kierunek będzie konstruktywny czy destruktywny, bo jak pisze, mózg z samej swej natury zawsze był "religijny" i długo jeszcze taki będzie.
17-12-2007 22:21 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>mózg spełnia dwie ważne funkcje (z perspektywy biologicznej czy ewolucyjnej), tzn. funkcję samozachowującą i samotranscendującą,

rozróżnijmy jednak transcendowanie w granicach przestrzeni doświadczenia (a więc wszystkich możliwych doznań mózgu), od transendencji poza te dane, a więc transcendencji w sensie klasycznej wiary, teologii i np. filozofii chrześcijańskiej. nie jestem pewien, czy ta druga transcendencja przyczynia się do poprawnego funkcjonowania mózgu. jesli przyjąć że jest on urządzeniem samointerpretującym swe stany, to autointerpretacja stanów w sensie transcendencji religijnej jest być może defektem mózgu. to dlatego kościół ma takie kłopoty w odróżnieniu omamów od objawień.
greene
jesli przyjąć że jest on urządzeniem samointerpretującym swe stany, to autointerpretacja stanów w sensie transcendencji religijnej jest być może defektem mózgu. to dlatego kościół ma takie kłopoty w odróżnieniu omamów od objawień.

Jeśli znasz angielski to zobacz koniecznie na youtube Kena Wilbera co wyprawia z EEG za pomocą medytacji. Jego interpretacja tych stanów, do których świadomie wchodzi, jest natury religijnej, i wszyscy poddani tym badaniom mówią o tym tak samo. Są to naprawdę inteligentni ludzie. Ja nie mówię tu o wizjach aniołów itd. ale o stanach np. "jedności mistycznej". Interpretacja przychodzi po doświadczeniu. Interpretacja bierze to co akurat mózg ma ... a że ma Boga jako np. Eckhartowskie NIC, albo buddyjską pustkę. No cóż, interpretacja zyje w kulturze a kultura wypracowuje pojęcia.
18-12-2007 18:06 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli znasz angielski to zobacz koniecznie na youtube Kena Wilbera co wyprawia z EEG za pomocą medytacji. Jego interpretacja tych stanów, do których świadomie wchodzi, jest natury religijnej, ...

mam pecha... nie zaglądam w kuper tym, którzy patrzą przez dziurkę od klucza by zobaczyć, to co oni...
17-12-2007 21:58 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>>Religia jest po to żeby przyniesć jej wyznawcom szczeście i spokój.
>To cele wtórne. Celem pierwotnym jest udzielenie odpowiedzi na pytanie o cel i sens życia. (W tym również o praprzyczynę.)

z religią jest podobnie jak z nauką: nie jest to tylko teoria, ale również ideologia, a więc pewien system pojęć w mechanizmie utrzymywania się jej elit przy władzy. jeśli chodzi o religię ta druga funkcja jest moim zdaniem ważniejsza: wiernych karmi się skrojonym na wspólna miarę mętnym sensem życia i wizjami zbawienia (wyzwolenia), a przy okazji (na ogół podświadomie) sprawuje nad nimi władzę.
greene

>jeśli chodzi o religię ta druga funkcja jest moim zdaniem ważniejsza: wiernych karmi się skrojonym na wspólna miarę mętnym sensem życia i wizjami zbawienia (wyzwolenia), a przy okazji (na ogół podświadomie) sprawuje nad nimi władz

Też, ale też sens życia, jak np. w buddyzmie praktykowanie współczucia dla wszystkich czujacych istot, niekoniecznie musi być tak zły czy mętny. Jeśli chodzi o wyzwolenie to np. znowuż w buddyzmie może to być głębokie psychologicznie wyzwolenie się z negatywnych stanów umysłu typu zazdrość czy gniew. Tym śladem poszli tacy chrześcijanie jak np. Thomas Keating. A władza, no cóż, podświadomie sprawują ją też np. media czy rządy. Używamy jednak ich do woli - na wszystkich poziomach życia społecznego. A ta manipulacja jest trudniejsza do wykrycia więc chyba stanowi większe zagrożenie.

18-12-2007 18:03 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...praktykowanie współczucia dla wszystkich czujacych istot,

bez przesady...zapewne jesteś czującą istotą. w jaki sposób odczuwasz to współczucie? w jaki sposób odczuwa moje (ewentualne) współczucie pantofelek w kałuży?

>Jeśli chodzi o wyzwolenie to np. znowuż w buddyzmie może to być głębokie psychologicznie wyzwolenie się z negatywnych stanów umysłu typu zazdrość czy gniew.

co negatywnego widzisz w zazdrości lub gniewie? dlaczego mają być gorsze lub lepsze od innych stanów świadomości? czy obłoki typu cumulus są lepsze czy gorsze od cumulonimbusów? świadomość i jej stany zdarzają się równie naturalnie jak krzywe, które kreśli spadający z drzewa liść. widzenia nie są ani gorsze ani lepsze od przywidzeń. stan świadomości buddy niczym nie różni sie od stanu świadomości pierwszego z brzegu pijaczka.
greene

>co negatywnego widzisz w zazdrości lub gniewie? dlaczego mają być gorsze lub lepsze od innych stanów świadomości? czy obłoki typu cumulus są lepsze czy gorsze od cumulonimbusów? świadomość i jej stany zdarzają się równie naturalnie jak krzywe, które kreśli spadający z drzewa liść. widzenia nie są ani gorsze ani lepsze od przywidzeń. stan świadomości buddy niczym nie różni sie od stanu świadomości pierwszego z brzegu pijaczka

Jeśli tak sądzisz to odpowiedz mi dlaczego praktykuje się zazen a nie np. picie sake? A oto cytat z mahamudry : oznacza niepozwalanie by rozwinęły się w nas agresywne, czy negatywne myśli przeciwko komukolwiek i nieustanne kultywowanie życzliwości wobec wszystkich istot". Po co w takim razie te instrukcje?
gurgul (651 punktów)
>To cele wtórne. Celem pierwotnym jest udzielenie odpowiedzi na pytanie o cel i sens życia. (W tym również o praprzyczynę.)

celem życia jest szczęście. Ono jest odpowiedzią na pytanie o sens życia. Jeżeli komus daje szczęście granie w Baldur's Gates, jazda na rowerze, albo modlenie się do Boga, to wspaniale. Tu nie trzeba zadnego filozofowania.

>To źle Ci się wydaje. Prawie nikt wiary (wyznania) sobie nie wybiera lecz ją dziedziczy. Ci, którzy dokonują faktycznych świadomych wyborów nie mieszczą się nawet w granicach błędu statystycznego - można więc ich śmiało pominąć w uogólnieniach.

Bzdura. Na tym forum większosć ludzi to ateiści. Ciekaw jestem ilu z was nie zostało ochrzczonych
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ciekaw jestem ilu z was nie zostało ochrzczonych

A jakie to ma znaczenie? No, chyba, że dla Ciebie religią jest wyłącznie chrześcijaństwo. Ale jeśli tak, to w ogóle nie mamy o czym rozmawiać.

Nadal jednak twierdzę, iż odsetek ludzi dokonujących świadomego wyboru swojej wiary (i/lub niewiary) jest pomijalnie mały w stosunku do liczby ludzi wiarę (i/lub niewiarę) dziedziczących.

fides ex necessitate esse non debet
gurgul (651 punktów)
>>Ciekaw jestem ilu z was nie zostało ochrzczonych
>A jakie to ma znaczenie? No, chyba, że dla Ciebie religią jest wyłącznie chrześcijaństwo. Ale jeśli tak, to w ogóle nie mamy o czym rozmawiać.

takie ma znaczenie, że jezeli ktoś został ochrzczony (zyjemy w "katolickim" kraju, więc większośc dzieci sie chrzci. Nic na to nie poradzę że tak jest i to czy CH. jest dla mnie jedyną religia czy nie, nie ma tu nic do rzeczy) a taraz jest ateistą, to podjął świadomy wybór dotyczący sfery swojego życia religijnego. Ateistów jest w polsce jednak dosc dużo
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ateistów jest w polsce jednak dosc dużo

Co wcale nie oznacza, że musieli świadomie zmienić światopogląd; ateizm też można dziedziczyć (o czym już pisałem). Nie oznacza to tym bardziej, że jeśli nawet ateizm jest ich świadomym wyborem, to wcześniej musieli być ochrzczeni; ateistami stają się także wcześniejsi wyznawcy religii niechrześcijańskich, w Polsce także obecnych.

fides ex necessitate esse non debet
gurgul (651 punktów)

>Co wcale nie oznacza, że musieli świadomie zmienić światopogląd; ateizm też można dziedziczyć (o czym już pisałem).

Oczywiscie że mozna dziedziczyć, przecież tego nie neguję. Ale akurat tak się składa, ze znam bardzo wielu ateistów i tylko dwoje z nich nie było z katolickich rodzin. Reszta sama dokonała wyboru

>Nie oznacza to tym bardziej, że jeśli nawet ateizm jest ich świadomym wyborem, to wcześniej musieli być ochrzczeni; ateistami stają się także wcześniejsi wyznawcy religii niechrześcijańskich, w Polsce także obecnych.

Tak, ale wogóle nie o to mi chodzi. Chodzi o to, ze jest bardzo wielu ludzi, którz świadomie ma takie a nie inne poglady na religie. Większosc moich znajomych do tych właśnie sie zalicza, więc na podstawie własnych obserwacji nie mogę się zgodzic z teza, jakoby przytłaczajaca większość ludzi dziedziczyła poglady religijne tak samo jak dziedziczy sie nazwisko. Oczywiście środowisko rodzinne zawsze ma wpływ na światopoglad człowieka, ale nie na tyle duzy zeby można było mówić o powszechnej nieświadomości.
radek (767 punktów)
Phenotype taka bedzie na dzien dzisiejszy odpowiedz z moja strony. Religia natomiast uzywajac jezyka potocznego to manipulacja.
Trzeba zadac sobie pytanie o kogo korzysci chodzi? Genow ewoluujacych od milardow lat, czy osobnika bedacego pojazdem przewozacym je to kolejnego pokolenia.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365