Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nawyk zwany Bogiem mnie dobija...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
17-06-2007 14:05KrzysiekNawyk zwany Bogiem mnie dobija...
Już od dawna jestem przekonany o tym że teizm jest błędny, niektórym potrzebny, i jeśli nie przekracza pewnych granic to bardzo dobrze że jest, ponieważ nia każdego stać na tak silną wolę żeby nagle odejść od swoich wierzeń i nie stracić poczucia własnej wartości Niektórzy mają długie depresje, przestają być produktywny, są bierni. Ja mam własnie taki problem, ponieważ odszedłem od jakiejkolwiek wiary, jednocześnie nie umiem się odnaleźć w nowym świecie. Żałuję że od początku swojego życia nie mogłem wybrać tej drogi, wtedy może dawno bym już wyszedł na prostą i znalazł sens w życiu. A tak czuję się jak ktoś za stary żeby już tak rzucić Boga i coś co we mnie wpajano przez te 18 lat oraz zbyt bardzo cenię poczucie wolności myśli żeby ciągle wierzyć w te brednie (nie obrażając nikogo, to tylko moje zdanie). Ktoś miał podobą sytuację ?

smag (464 punktów)
Witaj Krzyśku.

Nie miałem podobnej sytuacji do Twojej (wręcz przeciwnie), lecz chciałbym coś napomknąć jeśli można. Moim zdaniem do nazwijmy to świadomego ateizmu dochodzi się stopniowo. Na początku często są dylematy i problemy, o których wspomniałeś. Nie jest to niczym dziwnym moim zdaniem, gdyż jeśli się jest człowiekiem głęboko religijnym lub wychowanym w bardzo religijnej rodzinie, gdy odkrywa się, że wszystko ma się w rzeczywistości inaczej niż nam wpajano przez X lat, może nastąpić dylemat w rodzaju : O.K. boga nie ma, jestem ateistą ale ... co dalej ?? Otórz podstawą moim zdaniem jest w takiej chwili budowanie świadomego ateizmu, tzn. rozwijanie swojej wiedzy, która może stać się filarem i opoką "nowego" światopoglądu. Nie ma się co oszukiwać kilkanaście/kilkadziesiąt lat religijnej indoktrynacji niesie za sobą ogromny bagaż pseudo wiedzy religijnej. Jeśli nie studiujesz fizyki, biologi itp. musisz samemu budować swój nowy bagaż prawdziwej wiedzy (czyt. naukowej), tak aby móc go przeciwstaiwić zbędnemu doświdczeniu religijnemu.

Krzyśku, nigdy się nie jest za starym, na pozytywne zmiany, NIGDY. Miałeś w sobie tyle odwagi by powiedzieć dość dogmatom, to jest bardzo dużo, wielu ludzi tego boi się najbardziej. Jeśl pytasz o sens życia , cóż prawdopodobnie każdy widzi inny sens w życiu. Sam jesteś odpowiedzialny za własne czyny, celem jest człowiek nie bóg, masz jedno życie bież z niego wszystko co się da, przeżyj je najlepiej jak potrafisz. Sens musisz znaleźć sam.
Mam nadzieję, że choć troszkę Ci pomogłem, cóż nie jestem psychologiem.

Pozdrawiam.
Piotr G. /Grim/ (288 punktów)
Cóż, ja również jestem młodą osobą, która świadomie wybrała ateizm. Myślę, że potrafię cię zrozumieć, choć prawdopodobnie nie odczuwam takiego poczucia rozłamania jak ty. Moja rodzina składa się z osób wierzących, jednak jest bardzo tolerancyjna i nie robi mi problemów od kiedy zadeklarowałem swoje wyznanie.
Od tego czasu czytam, bardzo dużo przebywam w miejscach podobnych do racjonalista.pl, gdzie mogę podpatrzeć ludzi lepiej radzących sobie z implikacjami odrzucenia teizmu. Nie mam wątpliwości, że teizm należy odrzucić. Postępuję często w sposób "ważne, by wykonać ten krok, a następnie sobie poradzę, ponieważ jestem inteligentną, pewną siebie jednostką".
Nie trać wiary w siebie i nawet nie rozważaj powrotu do wiary. Na twoim stopniu rozwoju nie jest to już możliwe i zostawiłoby cię z większą ilością dylematów niż droga naprzód. Jeżeli obawiasz się rozstrojenia psychicznego, pomyśl jak absurdalne musiałbyś czynić kompromisy, by godzić własne przekonania z przekonaniami kościoła. Naprzód idź.

And the man said:
Let there be light.
aenigma (455 punktów)
tak
Religia strasznie uzależnia (w końcu to opium dla mas, nie?), ponadto wszelkiego rodzaju niekatolicy mają w tym kraju prze***ane, ciężko jest więc wychylić się z inną postawą. W takiej hipernietolerancyjnej rodzinie jak moja to już w ogóle. Albo niedługo zwariuję, albo stanie się coś innego dziwnego
Jeżeli uda ci się to przełamać to gratuluję

Jeśli chcesz wychować zagorzałego ateistę, musisz mu udzielać surowych lekcji religii.
M. Satanisław (499 punktów)
>ponadto wszelkiego rodzaju niekatolicy mają w tym kraju prze***ane<

Mądrze, oj mądrze prawisz.
Dla poparcia Twych słów dam ci przykład kilku wybitnych niekatolików dyskryminowanych przez polskich katolików:

1. Ateista Aleksander Kwaśniewski - gdyby był katolikiem, to może by ten katolicki naród wybrał go na prezydenta. Jak by nosił Matkę Boską w klapie - to może by go na prezia wybrali nawet dwa razy.

2. Ewangelik Adam Małysz - na którym stoku narciarskim się nie pojawił, tam jeździli za nim żądni heretyckiej krwi katolicy pseudokibice, by go zatłuc. Tak go nienawistnie ścigali, że nie mogąc uciec przed hordą krwiożerczych katolików ten wybitny specjalista od slalomu osaczony musiał katolicki motłoch przeskoczyć wraz z bramkami - przez co po dyskwalifikacji przez katolickich sędziów za karę przeniesiono go do skoków narciarskich, gdzie słuch po nim zaginął.

3, Ci polscy katoliccy bandyci nawet zmarłym nie przepuszczą. Gdyby kalwin Piłsudski był katolikiem, to może w katolickich szkołach coś o nim wspomniano, a nawet jakiś plac nazwano jego imieniem. Lecz że był kalwinem - defilady przed Grobem Nieznanego Żołnierza w katolickiej Warszawie odbywają się na Adolf Hitler Platz - tak katolicki motłoch uhonorował wybitnego katolika z bratniego kraju.

Sander (68 punktów)
Witaj!
Muszę powiedzieć że rozumiem co czujesz. Problem jaki przedstawiasz to po prostu objaw samodzielnego myślenia. Kiedy zmienia się światopogląd, wszystko ulega zmianie razem z nim.
Z tąd pewnie takie poczucie rozbicia. Pociesz się wiadomością, że to jak najbardziej zdrowy "objaw" a jak wyjdziesz na prostą poczujesz się bardziej wolny niż kiedykolwiek.
Wiedz jednak, że to nie tyle kwestia samej religii, co raczej poczucia utraty gruntu pod nogami- że tak powiem. Gdybyś zawsze był ateistą i nagle się nawrócił czuł byś się pewnie podobnie z poczatku .
Życie jest takie, że zmieniamy się w nim wielokrotnie, często inaczej niż kiedykolwiek byśmy się spodziewali.
Swoją drogą, taka mała uwaga- nie pisz "brednie" o religii, bo nie wiesz czy kiedyś jeszcze nie będziesz w nie wierzył. W swoim krótkim życiu zdążyłem być gorliwym katolikiem, ateistą i agnostykiem- a pewnie nie raz jeszcze spojrzę na wszystko inaczej.
A co do odnalezienia się w nowym świecie- to on jest taki sam jak był. Ty wciaż jesteś tą samą osobą, zmieniło się tylko spojrzenie. Pomyśl że cienie Prawdy z jednych, przybrały teraz tylko inny kształt. Może lepszy, a może po prostu odmienny...
Nann_cy
Witam Sander!
Zgadzam się z Tobą co do zmian światopoglądu i początków budowania nowego" spojrzenia na świat" .Zastanawia mnie jednak tak gruntowana i nagła zmiana poglądów
(piszesz,że "W swoim krótkim życiu zdążyłem być gorliwym katolikiem, ateistą i agnostykiem- a pewnie nie raz jeszcze spojrzę na wszystko inaczej" ) a konkretnie co wpłynęło na te zmiany czyżby jakieś znaczące,nagłe wydarzenia ,konfrontacja poglądów z rzeczywistością ? a może jeszcze inne czynniki?...no właśnie,więc jak to było w twoim przypadku?
Nann_cy
Witam!
Osobiście staram się czytać Pismo Święte,słucham cotygodniowych kazań w jednym
z kościołów katolickich który wybrałam ze względu na trafność spostrzeżeń
obiektywizm a przede wszszystkim DOJRZAŁOŚĆ jaką poprzez swoje wypowiedzi reprezentują ich autorzy.W co wierze ? wierze w człowieka w jego potencjał,w to że każdy absolutnie każdy posiada potencjał który może wykorzystać /lub nie ,aby osiągnać wszystko to co do tej pory zostało osiągnięte przez przedstawicieli naszego gatunku(Jesli tylko nie posiada zadnych uszkodzeń mechanicznych lub wad wrodzonych ).
Mimo powyższego NIE UWAŻAM drogi Krzyśku, że brak mi silnej woli " żeby nagle odejść od swoich wierzeń i nie stracić poczucia własnej wartości " a moje poczucie własnej wartości ani trochę nie ucierpiało wręcz przeciwnie. Nie uważam także,żebym wierzyła w "brednie". TAk jak poglądy w miarę rozwoju człowieka tak samo i wiara ulega zmianom,ewoluuje staje się pełniejsza i dojrzalsza (jeśli oczywiście dąży się do samodzielnego studiowania Pisma i mądrego zgłebiania wiary)
Ciekawi mnie jednak wiedza ateistów na temat "TEgo co odrzucają" oraz konkretne/rzeczowe argumenty ku temu..Jestem ciekawa bo jeśli ktoś odrzuca pewne
poglądy tylko i wyłącznie dlatego,że ich nie zna lub nie rozumie to uważam że jest to irracjonalne i zwyczajnie głupie postępowanie.
estetka (708 punktów)
jeśli ktoś odrzuca pewne
>poglądy tylko i wyłącznie dlatego,że ich nie zna lub nie rozumie to uważam że jest to irracjonalne i zwyczajnie głupie postępowanie.
>
wyrabiamy sobie poglady poprzez nie tylko "zrozumienie"... raczej ten etap jest juz zwienczeniem przyjecia pogladow, ktore w jakis sposob nas zainteresowaly wczesniej.
Nie czytalam koranu, i nie chce rozumiec ze wzgledu na obraz jaki dostarczaja mi media o wyznawcach islamu, tak samo nie chce rozumiec Swiadkow Jechowy ze wzgledu na przepis zakazu przetaczania krwi i nie interesuje mnie jakie dodatkowe wartosci sa w ich dorobku, jacy sa wspanialymi ludzmi... takich sytuacji z wlasnego zycia moge wymienic bardzo duzo.. mysle, ze kazdy z nas ma takie doswiadczenia. Czy sa one glupie? Moze po prostu - ludzkie? -)
Mamy takie piekne slowo jak tolerancja, Wystarczy, ze tolerujemy poglady, ktorych nie rozumiemy a nie musismy sie wglebiac w specyfike problemu aby go odrzucic czy nie zaakceptowac.

Co do Ciebie Krzysku moze nie traktuj swoich pogladow jako definitywne. Przepraszam, ze uzyje rady dosc banalnej - wyluzuj. Pozwol swoim pogladom ideowym ewaluowac wraz z ewolucja jaka sam przechodzisz. Nie zaluj, ze wczesniej czegos nie odkryles, na skonstruowanie siebie nie ma przepisu. Pozwol sobie na luzny przeplyw idei pzrez swoj umysl i zatrzymuj te, ktore sa Ci bliskie tu i teraz.. i za kazdym razem od nowa.
sposob w jaki sposob opisales swoje odczucia sa bardzo ujmujace. pozdrawiam.
smag (464 punktów)
Po pierwsze to Krzysiek nie zwracał się do ludzi wierzących, nie wiem więc dlaczego próbujesz siać ferment. Nie napisał On również, że mysli o powrocie do religii, ani nawet nie wspomniał o tym widzi w religii jakakolwiek słuszność. Jest mu trudno odnaleźć się w nowej sytuacji, ale to przejdzie, wystarczy wytrwałość. Nie wiem dlaczego wiele piszacych tu wierzących osób ciągle nie może się pogodzić z faktem, że ludzie odchodzą od religii. Czy tak was to boli, że ludzie myślą i posiadają inną wizję świata niż wy ?
Co do oceniania ateistów to dopóki nie zdobadziesz wiedzy i choćby mglistego pojęcia czym się kierują ateiści wstrzymaj swe oceny, bo tutaj się tylko ośmieszasz.
none

>Ciekawi mnie jednak wiedza ateistów na temat "TEgo co odrzucają" oraz konkretne/rzeczowe argumenty ku temu..Jestem ciekawa bo jeśli ktoś odrzuca pewne
>poglądy tylko i wyłącznie dlatego,że ich nie zna lub nie rozumie to uważam że jest to irracjonalne i zwyczajnie głupie postępowanie.
>

Jeśli ateiści odrzucają coś czego nei rozumieją to chwała im za to, czemu mają trwać w czymś co zostało im narzucone, a czego jak sama mówisz nei rozumieją?

Ateizm / Agnostycyzm powinien być stanem wyjściowym dla czełowieka, sam powinien odkryć boga (jesli jakowy wogle istnieje) nie można niczego narzucać
Krzysiek
Witaj Nann_cy,
Mówiąc o stracie własnej wartości mówiłem o sobie, bo na samym początku tak się własnie poczułem, dlatego wnioskuję że inni też tak mogą mieć, nie mówię że każdy. Może źle zrobiłem że tak to określiłem patrząc tylko na swój przykład...

Moja wiedza o religii nie opierała się na super znajomości pisma św. raczej na rozmowie z księżmi, katechetami, którzy w pewnym momencie sami przyznali że jednak wiara ma dużo sprzeczności, i nie zawsze przynosiła dobre skutki. Jedyne co po tym usłyszałem to nie odpowiedź, a jedynie spławienie mnie zdaniem tylko trochę bardziej rozwiniętym niż "Bo bóg ma swój plan", działo się to na przestrzeni 4-5 lat, więc nie był to tylko jeden mniej profesjonalny ksiądz. Nie chcę przytaczać argumentów bo większość wychodziła sama po długich rozmowach, moge powiedzieć że nie były to jakieś śmieszne i lakoniczne typu "Czy bóg może sam się zabić".

Pozdrawiam
mawer (1 punktów)
>Niektórzy mają długie
>depresje, przestają być produktywny, są bierni. Ja mam
>własnie taki problem, ponieważ odszedłem od jakiejkolwiek
>wiary, jednocześnie nie umiem się odnaleźć w nowym świecie.

A może to skutek wyparcia się Boga ,w którego jakiś tam czas (nie wiem jaki ) wierzyłeś.
Rosi58 (259 punktów)
Krzysiu,
z Twoich słów wynika, że czujesz się przygnębiony i osamotniony w swej decyzji. Czujesz się tak, jakbyś coś/kogoś ważnego utracił.
Rozumiesz, że "prawdy religijne" przestały Ci wystarczać, a nawet zaczynają przeszkadzać. W końcu w tych "prawdach" tkwiłeś przez całe swoje dotychczasowe życie. Musisz teraz nauczyć się żyć na własny rachunek, a to na początku może nie być łatwe.
Ja do tych prawd dochodziłem wiele lat, ale kiedy wreszcie się to skrystalizowało, to doznałem takiego uczucia o jakim mówią wierzący, że doznali tego w czasie nawrócenia. Coś, czego doznawałem jako chłopiec po spowiedzi: radość, lekkość, uczucie wyzwolenia z tego jarzma nakazów i zakazów, ale co najciekawsze zniknął strach przed śmiercią. Tak! Przestałem bać się śmierci !!!
Tobie też życzę takich przeżyć - ale na wszystko trzeba czasu i ... nic na siłę

Serdecznie pozdrawiam
Archi (547 punktów)
>Już od dawna jestem przekonany o tym że teizm jest
>błędny, niektórym potrzebny, i jeśli nie przekracza pewnych
>granic to bardzo dobrze że jest, ponieważ nia każdego stać
>na tak silną wolę żeby nagle odejść od swoich wierzeń i nie
>stracić poczucia własnej wartości Niektórzy mają długie
>depresje, przestają być produktywny, są bierni. Ja mam
>własnie taki problem, ponieważ odszedłem od jakiejkolwiek
>wiary, jednocześnie nie umiem się odnaleźć w nowym świecie.
>Żałuję że od początku swojego życia nie mogłem wybrać tej
>drogi, wtedy może dawno bym już wyszedł na prostą i znalazł
>sens w życiu. A tak czuję się jak ktoś za stary żeby już tak
>rzucić Boga i coś co we mnie wpajano przez te 18 lat oraz
>zbyt bardzo cenię poczucie wolności myśli żeby ciągle
>wierzyć w te brednie (nie obrażając nikogo, to tylko moje
>zdanie). Ktoś miał podobą sytuację ?
skoro jesteś przekonany, że teizm jest błędny, to może czas odbić od brzegu? czasem takie radykalne przecięcie wyrywa z marazmu i daje spojrzenie z nowego, świeżego punktu widzenia. jeśli jesteś katolikiem sugeruję, abyś przestał nim być i wypisał się z KK. to jak odcięcie pępowiny, pierwszy oddech ostrym powietrzem, nowe życie

15% przypadków depresji kończy się zgonem.
ateista
...żeby już tak rzucić Boga...

Drogi Krzyśku! nic się nie martw! przecież nie trzeba "rzucać" czegoś nieistniejącego! Przecież jesteś święcie przekonany o błędności teizmu! W czym więc problem? ...a tak na marginesie, to po co tymi dyrdymałami zawracać sobie głowę, szkoda czasu! Jesteś przecież wolny! (czy może więzić coś, czego nie ma?) Szkoda marnować czas na bezproduktywne dywagacje o wyższości śwąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia! Weź się w garść i przestąń się użalać nad sobą jak opuszczona sierotka! Do dzieła, do boju, w świat niczym nie ograniczony! Jest tyle do spróbowania, zobaczenia i dotknięcia... Czas wyrzucić z siebie te steki bzdur i nieżyciowych zasad, jesteś przecież taki młody, a cały Świat leży u twych stóp... to On jest sposobem na życie i celem ...i czeka na Ciebie
placownik (17853 punktów)

Cytat:
Czas wyrzucić z siebie te steki bzdur i nieżyciowych zasad

   Większość tych zasad jest jak najbardziej życiowa. Bzdurą są ich nadnaturalne uzasadnienia oferowane przez teistów. Ateizm daje szansę ich poszukiwania tutaj, na tym świecie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
niespodzianka
Wydaje mi się, że, zwłaszcza około osiemnastki, większość ludzi ma takie sytuacje i zadaje sobie pytania o sens tego wszystkiego, ja też miałam. To, że ciągle jestem osobą wierzącą nie wynika z braku silnej woli, przecież wiara nieraz wymaga silnej woli. Piszesz, że źle ci z tym, że odszedłeś - może to znak, że tę decyzję trzeba jeszcze przemyśleć. Wiara zmienia się, kiedy człowiek dojrzewa i szuka odpowiedzi na kolejne pytania, kiedy dorastamy przestaje nam wystarczać to, czego nas uczono kiedy byliśmy dziećmi. Wątpliwości to dobra rzecz, sprawiają, że ciągle chcemy szukać prawdy. Jeśli ci źle w tej sytuacji, to czemu masz się na siłę do niej dopasowywać? Nie zatrzymuj się, szukaj dalej. A na nowo odnaleziona wiara to niesamowita radość - wiem z własnego doświadczeniaI podejrzewam, ze na tym forum zaraz nie zakrzyczą, ale trudno, to jest moje zdanie. Trzymaj się i powodzenia, pomodlę się za Ciebie dziś
Vincen Van Gore (179 punktów)
Od chrześcijaństa odwróciłem się w wieku 15/16 lat i było to pewnego rodzaju wyzwoleniem, nie czułem sie gorzej, wrzęcz pzeciwnie czułem sie lepiej. Prz jakieś 1.5 roku byłem ateistą, jednak po czasie to się zmieniło, przeszedłem na Islam, ale nienawiść do Kościoła nadel we mnie pozostała, nie do wyznawców, bo to nie Chrześcijanie są źli tylko ich przywódcy.
Archi (547 punktów)
>Od chrześcijaństa odwróciłem się w wieku 15/16 lat i było to pewnego rodzaju wyzwoleniem, nie czułem sie gorzej, wrzęcz pzeciwnie czułem sie lepiej. Prz jakieś 1.5 roku byłem ateistą, jednak po czasie to się zmieniło, przeszedłem na Islam, ale nienawiść do Kościoła nadel we mnie pozostała, nie do wyznawców, bo to nie Chrześcijanie są źli tylko ich przywódcy.
to jeden z powodów dla których się wypisałem. jako członek kościoła buntowałem się przeciwko "nadużyciom" i brakowi wolności, a działanie kościoła w stosunku do swoich krytyków miało chyba na celu tylko coraz większe rozniecanie nienawiści. teraz nie należę, więc trudno mówić o buncie, jak i możliwości "ojcowskiego" skarcenia mnie, skoro nie jestem katolikiem. pozostaje krytyka z pewnego dystansu, jednak bez tego emocjonalnego zaangażowania.

ateizm jednak daje przygnębiający obraz świata, w końcu większość ludzi dała się oszukać i daje się nadal. to jest smutny obraz.

15% przypadków depresji kończy się zgonem.
J.Szulc (5723 punktów)

Chciałabym coś zrozumieć...
Wyznajesz Islam, ok. Czy ta wiara pozwala Ci na nienawiść?
Nie wgłębiałam się nigdy w Twoją obecną wiarę, ale jeśli nienawidzisz, to znaczy, że chyba też jest tu coś nie tak.
Mam Islam postrzegać jako przyzwolenie na nienawiść?
Negujesz wiarę katolicką tylko przez pryzmat głów Kościoła?
Wybacz, to trochę płytkie.
Nie uważasz?

Pozdrawiam.

---
ateista
>Już od dawna jestem przekonany o tym że teizm jest
>błędny,

Oj słabiutko, Panowie i Panie, słabiutko! Nowy żołnierz do jedynie słusznej walki o wolny od ciemnoty rozum waha się na krawędzi trudnej, decydującej o dalszym życiu decyzji...
Znalazła się dobra samarytanka, mająca nadzieję na ponowne odkrycie przez Krzysia czegoś, czego przecież nie ma... i doczekała się od Krzyśka odpowiedzi !
Szanowny Pan moderator na poprzedni mój komentarz zareagował bardzo ładnie, wypominając błędne spłaszczenie i skrót myślowy - ale czy właśnie nie należy radykalnie i jednoznacznie wskazać drogę niezdecydowanemu?
Większość z Was pewnie zna "Test pilota Pirksa" Nieodżałowanego Stanisława Lema. Tytułowy bohater zadaje pytanie kandydatowi do wyprawy kosmiczej "Czy wierzysz w Boga?" pada odpowiedź: "na 99% nie"...ale ten 1 % niepewności miał przekonać Pirksa o człowieczeństwie pytanego! (pilot nie wiedział który z członków załogi jest androidem) ...
Krzyśku! Nie miej wątpliwości!
montblanc
Dlaczego zakładać, że ma być coś więcej niż jest, że ma być jakaś prosta, że ma być jakieś spełnienie, jakiś finisz, dokonanie się dzieła, zapuszczenie korzeni? Rzeczy się zdarzają, ot tak, po prostu, każdego dnia trzeba czemuś sprostać, każdego dnia trzeba mieć sprawny umysł, który nie osiadł na mieliźnie ostatecznych rozstrzygnięć. Takie jest przecież życie, nie ma w nim nic stałego, wszystko się zmienia, świat, wszechświat ulega przeobrażeniom od zawsze - dlaczego my, ludzie, mielibyśmy być odmieńcami z raz na zawsze załatwionym życiem, przecież to byłaby prawdziwa chwila unicestwienia - nic do przeżycia, nic do załatwienia, nic więcej poza tym samym, powtarzającym się w kółko cyklem. To między innymi dlatego niemal wszystkie religie przeczą życiu, jego charakterowi, są buntem przeciw temu nieustającemu ruchowi.

Nic więcej nie ma być, jest tylko życie, to dzisiaj, ze swoimi wyzwaniami i umysł, który za nimi nadąża lub nie daje sobie z tym rady - tak myślę.
Tofik (5585 punktów)
Moim wrażeniem na początku była radość spowodowana tym, że doszłam do takich wniosków i że nikt nie ma nade mną władzy itp. Zdarza się czasami jednak, że nachodzi mnie uczucie braku tego co wpajano mi przez 15 lat, ale jakoś sobie z tym radzę, chociaż fajnie byłoby wierzyć, że jeśli się pomodlę to wygram w lotka, ale na zdrowy rozum jest to po prostu mydlenie sobie oczu.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
klucznik (351 punktów)
Witam
>Ktoś miał podobą sytuację ?
Ktoś kto to pisze w takiej sytuacji właśnie jest (też mam 18 lat za sobą).
Rozumiem Cię wyśmienicie bo dokładnie to samo mam już za sobą.

>czuję się jak ktoś za stary żeby już tak rzucić Boga i coś co we mnie wpajano przez te 18 lat oraz zbyt bardzo cenię poczucie wolności myśli żeby ciągle wierzyć

Zgadzam się z przedpiszcami, że na zmianę nigdy nie jest za późno.
Moje wątpienie pojawiło się w momencie, gdy zacząłem szukać Boga w filozofii. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że świat doskonale działa bez "mnożenia bytów niekoniecznych". Potem był etap agnostycyzmu i ateizmu, na granicy między którymi balansowania nie da się chyba uniknąć.
Jak dotychczas najuczciwszy obraz świata i człowieka odnalazłem w filozofii Heideggera i nastroju Sartrowskim. Przed Tobą jeszcze wiele etapów, lecz pamiętaj, że racjonalizm , na każdym z nich daje światło najjaśniejsze.

A jak żyć w kraju/rodzinie, nastrojonych religijnie?
Odpowiedzią jest to co robisz i z jaką uczciwością wobec siebie postępujesz. Zbyt wielu nie ma odwagi zdobyć się na tę uczciwość i pozostają w patologicznym układzie. Dla nich trzeba mieć zawsze otwarte ręce bo nie znają dnia ni godziny, gdy obudzą się bez Boga.

Obcując na codzień polecam szczodry "szacun" dla każdego.

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego na nowej drodze życia

"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
Krzysiek
Dzięki za wszystkie odpowiedzi i pomoc, udało mi się jakoś to uporządkować narazie.

>Jak dotychczas najuczciwszy obraz świata i człowieka odnalazłem w filozofii Heideggera i nastroju Sartrowskim.

Właśnie to czego mi brakuje teraz to dostęp do czyichś przemyśleń, żebym mógł jakoś to zestawić ze sobą, możesz polecić mi jakąś książkę ?
klucznik (351 punktów)
>Właśnie to czego mi brakuje teraz to dostęp do czyichś przemyśleń, żebym mógł jakoś to zestawić ze sobą, możesz polecić mi jakąś książkę ?
Konkretną książkę? Hmmm. może "Mur", "Muchy" i "Mdłości" Sartre'a i eseje Camusa. Na początek spotkania z egzystencjalizmem to może wystarczy. Ale potraktuj to jako zaprawkę przed wkroczeniem na drogę Heidegera. To u Niego człowiecza kondycja wyrażona jest w sposób jakiego dotąd sobie nie wyobrażałeś. Ale nie rzucaj się na Heideggera od razu. Ja przygotowywałem się do Niego ponad 1.5 roku. Gdyż sposób pisania, podłoże zreformowanej fenomenologii i rozległość analogii były dla mnie na początku zaporą nie do przejścia. Czytałem, rozumiałem, ale po odłożeniu książki miałem wrażenie jakbym miał w głowie pustkę. Dlatego gorąco polecam "Heidegger i filozofia współczesna" Michalskiego, tak doskonałego opracowania i wprowadzenia do tematu nigdy jeszcze nie spotkałem.
Poza tym może Cię zainteresować Nietzsche. Może nawet Chuck Palahniuk (gł. "Podziemny krąg" i "Udław się!").
Co ich wszystkich łączy?
To, że człowieka pokazują takim jakim jest bez ogródek, upiększeń itp. Prawda jest u Nich (gł. Palahniuk) tak dobitnie prawdziwa, że raz jej skosztowawszy nie możesz przestać. Łatwo jednak dać się nią przytłoczyć. Popaść w pesymizm, nihilizm, depresję. Nie daj się.
Naucz się żyć z tym czego się dowiesz.

ode mnie to tyle. miło mi, że mogłem wesprzeć kogoś kto przechodzi przez to przez co ja musiałem przejść sam. ale przeszedłem i pamiętaj, że się da.
pozdrawiam.
klucznik

"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
Małgorzata Karska-Wilczek (48 punktów)
Ilekroć napotykam człowieka który mówi: Wierzę w boga po swojemu, niezależnie od wszystkiego, co mam o nim mówione. To wiem, że mam do czynienia z osobą pewną siebie, o silnej kondycji psychicznej, która nie poszukuje żadnych nauczycieli duchowych.
Ty Krzysiu mówisz coś innego i od razu prezentujesz sobą coś innego, niż pewność siebie - zagubienie.
Nie wiem, czy teraz Ci lepiej, kiedy zleciała się do Ciebie kupa tych mądrzejszych i gotowych Cię wziąć za rączkę, by prowadzić ku "lepszemu" miejscu, niż te w którym tkwisz, czy tylko żałujesz założenia tego tematu? Nie dobija Cię on?

Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.
Krzysiek (4 punktów)
>Wierzę w boga po swojemu, niezależnie od wszystkiego, co mam o nim mówione

Witaj, Jeśli chodzi ci o ludzi którzy mówią "Wierzę w boga na swój sposób" ja mogę powiedzieć "Na swój sposób w niego nie wierzę".

>Nie wiem, czy teraz Ci lepiej, kiedy zleciała się do Ciebie kupa tych mądrzejszych i gotowych Cię wziąć za rączkę, by prowadzić ku "lepszemu" miejscu, niż te w którym tkwisz, czy tylko żałujesz założenia tego tematu? Nie dobija Cię on?

Wręcz przeciwnie, cieszę się że klucznik mi podsunał kilka tytułów po które z pewnością sięgnę. Nie żałuję, bo czego mam żałować Przecierz nikt mi nie każe od teraz ślepo być ateistą, nie chcę być tym samym kim byłem kilka lat temu tylko po drugiej - ateistycznej - stronie barykady, to nie miałoby sensu.
wolnamaska
ludzie!!! powtuże żeby dotarło ludzie!!!!! spójrzcie w lustro kogo tam widzicie ?? PROSZE!!!! BARDZO WAS PROSZE!!! chce żęby ten świat był piękny taki jak przy narodzinach wy też pewnie tego chcecie doskonałości charmoni zgodności jednolitości .bóg nam to wszysto daje .prosze was .on nie chce być dla was ciężarem chce wam pomagać !!! .a teraz od siebie !!! wy durnie za przeproszeniem a w prawo wieżycie ?( i teraz hurkiemTAK!!!! pytam dlaczego a wy:MUSIMY A JAK NIE WIEżYMY TO I TAK JE CZUJEMY !!a czy bóg was każe za niewiare ?? NIE? ja też tego nie wiem wybaczcie ale ja wole zostać przy bogu ktury nie musi płacić żęby coś mieć a wy rubcie co chcecie i tak kiedyś sie spotkamy za mało widzieliście za mało słyszeli za mało doświadczyli żeby takie żeczy wypisywać ,bo co tragedia życiowa ?? nie jestecie jedyni każdy coś podobnego przeżywa prędzej czy puźniej każdy odchodzi .szkoda mi was bo gdy przyjdzie ta chwila to zamiast stać obok was będe musiał patrzeć wam w oczy .OPłACA SIE WIEżYć W BOGA !! inaczej nie potrafie was przekonywać.pozdrawiam
Krzysiek (4 punktów)
Twoja wypowiedź wygląda na prowokację rodem z Onetu, wybacz jeśli się mylę

>OPłACA SIE WIEżYć W BOGA !!

Wypada się zastanowić czy katolik który powie takie zdanie ciągle powinien uważać się za katolika. Od kiedy w wierze kierujemy się tym co się "opłaca" ?

Pozdrawiam
Xylomena (48 punktów)
Nie sugeruj się, ową żarliwością. Nie zauważam w tej wypowiedzi oznak wiary w cokolwiek . Gdyby to była osoba wierząca, to by zauważyła (zauważył w danym przypadku), że próbuje przelać z pustego w pełne...
Pozdrawiam i zmywam się, bo widzę że sam wystarczająco dobrze sobie radzisz

Wszyscy są dobzi dopóki nie mogą być źli.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365